Kategoria | Polska

Abp. Michalik ponownie na czele Episkopatu

 

Arcybiskup Józef Michalik został wybrany na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski na pięć następnych lat (2009-2014). Abp Michalik został wybrany na ponowną kadencję.

abp-michalik1- Państwo są równie rozczarowani jak ja - zaczął swoje przemówienie po wyborze abp Józef Michalik. - Psychicznie się nastawiłem, że mój okres pięcioletniej posługi wystarczy jako moja służba dla Kościoła, dla Pana Boga. Jednak jeśli trzeba zostać… - mówił arcybiskup.

- W kapłaństwie nieraz trzeba podjąć zadanie wbrew sobie, nawet myśląc, że ktoś inny mógłby to robić lepiej. Jeśli więc jest taka wola… Resztę zostawiam Panu Bogu i ludziom. Jeśli człowiek ma dystans, jest krytyczny wobec siebie, łatwiej wyławia innych ludzi i ich wartości - mówił Michalik.

Arcybiskup wypowiedział się również o stosunkach z państwem. - Dobra wola, życzliwość, deklaratywność jest po stronie państwa. Natomiast oczekiwania – trzeba by usiąść i spokojnie porozmawiać. Są pewne komisje, organy, które konsultują się. Załatwianie konkretnych spraw nie jest łatwe. Byłbym ostrożny wobec nadmiernych zachwytów, ale i super krytyk - mówił.

Jak podkreślił, jako przewodniczący KEP musi “dobrze nasłuchiwać znaków czasu” i “pogłębiać wrażliwość na potrzeby człowieka”. - Z tym się wiąże cała gama otwartości na współczesne problemy społeczne, socjologiczne. Przecież tych wyzwań jest ogromnie dużo - zaznaczył. Podkreślił, że obecnie mamy do czynienia z wielkim kryzysem moralnym. - Zadaniem Kościoła nie jest zwyciężać, ale głosić prawdę - dodał.

Rzecznik KEP ks. Józef Kloch wcześniej poinformował, że statut KEP nie przewiduje możliwości pełnienia przez tego samego biskupa trzech kadencji w funkcji przewodniczącego. To oznacza, że abp Michalik będzie pełnił tę funkcję ostatni raz.

Według ks. Klocha, abp Michalik musiał otrzymać minimum 47 głosów. Jak poinformował, ośmiu z czternastu kandydatów na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski nie otrzymało w pierwszej turze głosowania żadnego głosu. Do kolejnej tury przeszło sześciu hierarchów, którzy otrzymali przynajmniej jeden głos.

Abp Michalik pełnił funkcję przewodniczącego KEP od 2004 r.; był pierwszym po wojnie przewodniczącym, który nie był prymasem i arcybiskupem warszawskim.

Na okres jego pierwszego przewodnictwa KEP przypadły takie wydarzenia jak wejście Polski do Unii Europejskiej czy śmierć papieża Jana Pawła II, a także dyskusje m.in. o kwestiach lustracji w Kościele czy zapłodnienia in vitro.

Józef Michalik urodził się 2 kwietnia 1941 roku w Zambrowie (woj. podlaskie). W latach 1958-1964 studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży. Święcenia kapłańskie otrzymał 23 maja 1964 roku z rąk biskupa Czesława Falkowskiego. Studia kontynuował w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie oraz na Uniwersytecie Angelicum w Rzymie, gdzie w 1972 roku uzyskał stopień doktora teologii.

W Konferencji Episkopatu Polski abp Michalik przez 10 lat pełnił m.in. funkcje: przewodniczącego Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Akademickiego, wiceprzewodniczącego Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Ogólnego oraz wiceprzewodniczącego Komisji ds. Duszpasterstwa Świeckich. Jest przewodniczącym Rady ds. Polonii i Polaków za Granicą. Wcześniej kierował Zespołami Konferencji Episkopatu Polski ds. Akcji katolickiej i ds. Konstytucji Rzeczypospolitej. Od 1999 roku pełnił funkcję wiceprzewodniczącego KEP.

Wcześniej w spekulacjach medialnych jako kandydaci na nowego przewodniczącego KEP pojawiali się: metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz, metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz, metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, abp Józef Michalik, wiceprzewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki oraz abp warszawsko- praski Henryk Hoser.

9 komentarzy to “Abp. Michalik ponownie na czele Episkopatu”

  1. Zbigniew G mówi:

    Mściwy książę Kościoła
    Autor: JOANNA SKIBNIEWSKA
    Strona: 1
    JOANNA SKIBNIEWSKA

    Mściwy książę Kościoła

    Policjant uwięziony po dąsach przewodniczącego episkopatu Polski.

    Policjant nadział się na szosie na przewodniczącego episkopatu Polski arcybiskupa Józefa Michalika. To gorsze, niż gdyby przejechał go samochód.
    Sierżant Paweł S. Harcerz. Kolekcjoner. Idealista. Były policjant. Obecnie aresztant.
    W sierpniu zeszłego roku Paweł S., policjant drogówki w Ustrzykach Dolnych, zatrzymał samochód. Kierował nim watykański ksiądz Stival Cianciarello. Jadąc na wycieczkę po Bieszczadach, nie zapalił świateł i przekroczył prędkość o przeszło 30 km/h. Sierżant postanowił wlepić mu 200 zł mandatu i pouczył, że na bieszczadzkich serpentynach trzeba jechać ostrożnie. Do rozmowy włączył się pasażer. Krzyczał na policjanta i machał rękoma. Wysiadł też z samochodu, zachowywał się agresywnie. Ty nie wiesz, kim ja jestem! – powtarzał wielokrotnie. Ponieważ sierżant nieraz już słyszał takie teksty, nie zareagował, tylko polecił siwemu krzykaczowi wsiąść do auta. Wypisał mandat, życzył szerokiej drogi i pożegnał panów uprzejmie. Zapomniał o tym zdarzeniu jak o tysiącu innych kontrolach drogowych.
    Ludzie z góry
    Po miesiącu został wezwany na dywanik do szefa: Ty naprawdę nie wiesz, z kim zadarłeś? Wtedy dowiedział się, że ów agresywny pasażer to arcybiskup Józef Michalik. Szef Kościoła katolickiego w Polsce zadzwonił do komendy wojewódzkiej, skarżąc się na sierżanta. Ponoszony miłością bliźniego poprosił o ukaranie „nadgorliwego” policjanta. Prośba najważniejszej osoby w kraju to więcej niż rozkaz. Sprawą zajął się ówczesny zastępca komendanta wojewódzkiego w Rzeszowie Jan Zając. Zapytał sierżanta S., jakiego jest wyznania, dlaczego uderza w Kościół katolicki i czemu zwracał się niegrzecznie do biskupa, nazywając go „proszę pana”, a nie „wasza eminencjo” (w rzeczywistości abepe Michalik jest ekscelencją zaledwie. Przy tym skoro do Boga mówi się Panie, to wypada podobnie do jego urzędników). Wicekomendant zażądał też anulowania mandatu. W trzy tygodnie potem Paweł S. został przeniesiony z wydziału ruchu drogowego do plutonu patrolowego, czyli na posadę krawężnika.
    – Komendant powiedział, że musiał go przenieść, żeby „uciszyć tych chujów z góry” – mówi mi ojciec sierżanta S. Kogo miał na myśli, strach się domyślać.
    W noc sylwestrową, gdy sierżant miał interwencję za interwencją, zauważył, że z radiowozu zginął jego zasobnik z bloczkami mandatów karnych oraz część pieniędzy i prawo jazdy. Szybko złożył raport, a pieniądze wyjął z własnej kieszeni i wpłacił w kasie komendy. Myślał, że to koniec kłopotów. To jednak był dopiero początek.
    Ryzykowny incydent
    Niedługo potem usłyszał podobno od przełożonego, komendanta Stanisława Dziedzica, że albo odejdzie ze służby, albo zostanie wyrzucony dyscyplinarnie. Taką wersję potwierdzają też anonimowo jego koledzy policjanci. Chłopak złożył rezygnację, a Dziedzic złożył doniesienie do prokuratury, że S. zniszczył mandaty po to, by przywłaszczyć sobie pieniądze. Te pieniądze, które oddał z własnej kieszeni. Prokuratura w parę dni potem postawiła byłemu już policjantowi zarzut niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień.
    – Nie mam sobie nic do zarzucenia – mówi Dziedzic. – Tam były uchybienia.
    Co prawda przyznaje, że podobnych uchybień w policji jest wiele i kończą się jakąś karą porządkową, a nie doniesieniem do prokuratury, ale pamięta też o kłopotach policji po „incydencie” z arcybiskupem Michalikiem.
    – Policjant musi zachowywać się godnie i z szacunkiem do zatrzymanego – komentuje tamto zdarzenie. Zapewnia jednak, że „incydent” nic go nie obchodzi, a ukaranie mandatem kościelnego dygnitarza nie ma związku z postępowaniem prowadzonym przeciwko S. Mówi też, że nikt „z góry” nie interweniował. Co innego twierdzi Komenda Główna Policji: …interwencja w Komendzie Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych spowodowana była ustną skargą na „wulgarne” zachowanie się policjanta wobec abp. Michalika w trakcie kontroli drogowej.
    Kto, z kim, gdzie i kiedy
    Prokuratura zdawała sobie sprawę, że postawione Pawłowi S. zarzuty nie utrzymają się w sądzie. Bo jak ukarać za zniknięcie mandatów, które i tak są wpisywane po zakończeniu służby w rejestrze nałożonych mandatów? Sierżantowi nic by to nie dało. Z zarzutów pozostał jedynie brak dbałości o dokumenty. A to cienkie.
    Tymczasem S. wciąż głośno mówił o arcybiskupie i interwencji w tej sprawie komendy wojewódzkiej z Rzeszowa. Wtedy do akcji wkroczyło Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji. Już w niespełna miesiąc później Paweł S. siedział w areszcie. Tym razem otrzymał grube zarzuty. Nielegalne posiadanie broni, jej przetwarzanie i handel nią. Prokurator Aurelia Skiba napisała, że w bliżej nieokreślonym czasie, w bliżej nieokreślonym miejscu i z bliżej nieokreślonymi osobami Paweł S. handlował bronią. Przeszukanie w domu sierżanta dało niebywałe wyniki: zabezpieczono dwa telefony komórkowe. Żadnej broni. Skąd więc takie zarzuty?
    – Wszyscy w okolicy wiedzą, że Paweł ma hopla na punkcie różnych „wykopalisk” – mówi jego kolega z komendy. – Ciągle wykopywał jakieś orzełki, guziki od mundurów, jakieś bagnety z pierwszej wojny, skorupy. To zapaleniec. Jego zbiory nieraz zasilały okoliczne muzea.
    – On był po przeszkoleniu pirotechnicznym, nie trzymałby żadnych niebezpiecznych materiałów, bo wie, czym to grozi – dodają koledzy S.
    Przeszukania dokonano także u rodziców Pawła S. Sześciu funkcjonariuszy z bronią gotową do strzału, w kominiarkach, o szóstej rano wtargnęło do ich domu. Para starszych ludzi była szarpana i popychana. Przeszukanie trwało 2 godziny. Ani broni, ani mandatów nie znaleziono. Zabezpieczono komputer, telefon komórkowy i zdjęcia wnuków.
    Razem z sierżantem zatrzymano innych kolekcjonerów. U nich znaleziono atrapy granatów, jakieś łuski po nabojach z wojny i inne żelastwa. Do aresztu trafił jednak tylko S. Prokurator Skiba zrobiła z sierżanta herszta bandy. Przy tym bandy nieistniejącej. Napisała, że zarzucane podejrzanemu czyny popełnione zostały (…) z udziałem osób, których tożsamości jeszcze nie ustalono. Uzasadniając areszt, napisała też, że ponieważ ona nie wie, z kim on jest w tej grupie przestępczej, niewiedza ta uzasadnia niezwłoczne odizolowanie Pawła S. od pozostałych osób. Pewnie od użytkowników Allegro, gdzie kolekcjonerzy wymieniali się swoimi wykopanymi zdobyczami.
    Glina nie podskoczy
    Według przełożonego Aurelii Skiby, prokuratora Piotra Krausa, materiał dowodowy oraz okoliczności popełnienia czynów uzasadniały wystąpienie do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec Pawła S. środka zapobiegawczego.

    Dziś jedynym dowodem są zeznania moim zdaniem tendencyjne. Osoba pozostająca blisko prowadzonego śledztwa mówi mi, że to drobni przestępcy, którzy poszli na współpracę z prokuraturą oraz… funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych KWP. Prokurator Skiba nadal wnioskuje o przedłużenie aresztu, choć od kwietnia nie prowadzi wobec aresztowanego żadnych czynności procesowych. Prokurator Kraus zapewnia także, że szykany i toczące się postępowanie nie ma żadnego związku z ukaraniem kierowcy arcybiskupa mandatem za popełnione przekroczenie.
    W każdym razie cały czas chodzi o stare żelastwo z czasów wojny, różne wykopywane bagnety, a nie o żadną realną broń. Prokurator Skiba dla dobra śledztwa długo nie pozwalała sierżantowi zobaczyć się z rodziną. Teraz każda taka rozmowa odbywa się w towarzystwie funkcjonariusza BSW. Podczas przesłuchania sierżanta funkcjonariusz BSW Dariusz Piguła sam dzwonił do żony S. z pytaniem, czy chce się widzieć z mężem. To miało złamać i tak już załamanego policjanta. Potem powiedział sierżantowi, że jeśli się nie przyzna do stawianych mu zarzutów, to rodzina nigdy nie dostanie widzenia. Podobno podał mu czysty protokół do podpisania. On sobie uzupełni…
    – Czy to on pani o tym powiedział? – zapytał zdenerwowany Piguła, gdy do niego zadzwoniliśmy. – Skąd pani to wie?
    Paweł S. ma dwoje malutkich dzieci. Roczna Marysia choruje (ma ataki duszności), a 4-letni Patryk wciąż siedzi w oknie i wypatruje, kiedy wróci tata. Chowa się w kącie z wyimaginowanym telefonem i dzwoni do ojca. Żona policjanta ze względu na chorobę małej nie może pracować. Od miesięcy zdychają z głodu.
    Ojciec Pawła S. dowiedział się, że szef wszystkich biskupów polskich opowiada podczas różnych spotkań o tym głupim policjancie z Ustrzyk Dolnych, który już się napodskakiwał. Napisał list do abp. Michalika. Zapytał, dlaczego Michalik zrobił taką krzywdę jego synowi. Nie dostał odpowiedzi.
    Arcymiłośnik bliźniego
    Arcybiskup Józef Michalik jest głową polskiego Kościoła. Mówi w kazaniach, że najważniejsza jest rodzina i dzieci, zwłaszcza te dopiero poczęte. Jest też autorem książki „Kochać Boga – szanować człowieka”. Pisze w niej o miłości do bliźniego, o tym, że trzeba wspierać nawet tych, którzy są naszymi wrogami. A Paweł S., 32-letni policjant z Ustrzyk Dolnych, gnije w pudle, bo nie nazwał ekscelencji księdza arcybiskupa „eminencją”, tylko zwrócił się „proszę pana”.

  2. Katarzyna Kwaśna mówi:

    Dopóki będziemy sobie na to pozwalać, dopóki będziemy bierni i z pokorą będziemy znosić upokorzenia zakłamanych “ojców” KK, dopóty nie będziemy mogli nazwać się ludźmi wolnymi. Hipokryzja i zachłanność,- nie Bóg,! stały się fundamentem Kościoła Katolickiego i one go zniszczą.(Mam nadzieję, że już długo na to nie będziemy musieli czekać,)

    • dlugonogi mówi:

      Pani Kasiu, a kto pani broni być wolnym, samodzielnym, nie musi się pani wpatrywać w hipokryzję i zachłanność - wystarczy zrezygnować z uczestnictwa we wspólnocie duchowej, albo przystąpić do innej, w pani przpadku najlepszą może się okazać jakaś Hari Kryszna np.
      Gdyby się jednak okazało, że nie ma pani potrzeb duchowych, nie należy i nie zamierza należeć do jakiejś tam wspólnoty np. KK czy HK czy jakiejkolwiek innej - to co panią, za przeproszeniem, obchodzą sprawy KK.
      Byłaby to sporych rozmiarów nielogiczność, wskazująca, że nie jest pani w stanie opanować otaczającej ją rzeczywistości.
      Życzę powodzenia w kolejnych reinkarnacjach, Ahoj

      • marius mówi:

        Moze i jest tam czesc prawdy.. ale jak sadze po wiekszosci pani artrykolow… czesc wyssana z palca czesc prawdy czesc wlasna sensacja… przykladow mam duzo.

  3. pit mówi:

    Mozna w tej sprawie podpisywac petycje:

    http://www.petycje.pl/4452

  4. przem mówi:

    Jeśli to prawda to straszny cios dla nas katolików. Ale czarne owce mogą zdarzyć się wszędzie i na każdym szczeblu hierarchii kościelnej.
    Na szczęście wierzymy w Jezusa Chrystusa a nie w ludzi, czy są to biskupi czy nie. A Kościół to nie hierarchia tylko my wszyscy w Chrystusie, więc obalić go nic nie zdoła.

  5. Znam księdza Arcybiskupa i nigdy nie uwierzę że “Krzyczał na policjanta i machał rękoma”, to nie ta liga, czy reszta jest tak samo prawdziwa jak przywołany cytat?

  6. kanadyjski mówi:

    Arogancja nie ktorych zwierzchnikow kosciola katolickiego i ogolnie tej organizacji osiaga ostatnio zenitu. Smutne.

  7. anna strawska mówi:

    to bardzo przykre-przekracza sie wszelkie dozwolone normy.
    Jestem winny-ponosze kare (juz nie wspominajac faktu,ze ksieza powinni byc przykladem!)
    Zapomina kler cym i KIM jest Kosciol Katolicki- a to my, prosci ludzie ..PANOWIE,tak ..panowie

Zostaw komentarz

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Marzec 2009
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031