Mój 16-letni był bardzo dobrym uczniem. Przez cały czas nauki w szkole otrzymywał bardzo dobre wyniki w nauce. Jednak w ciągu ostatniego roku szkolnego zaczął uczyć się gorzej. Nie miał ochoty przygotowywać się do lekcji, przestał interesować się nauką, a nawet zdarzało mu się pójść na wagary, co wcześniej było nie do pomyślenia. Stał się przy tym nerwowy, smutny, ciągle zmęczony, a także zaczęły się u niego pojawiać różne lęki. Nauczyciele w szkole twierdzą, że stał się leniwy, stracił ambicję, ciągle mają do niego pretensje - dlatego też oceny na koniec roku miał dużo gorsze niż zwykle i widzę, że to przeżywa. Trudno mi zgodzić się z opinią nauczycieli, że nagle zdolne i pracowite dziecko stało się tak po prostu leniwe. Myślę, że mój syn ma nerwicę. Zastanawiam się, co może być przyczyną jego trudności. Wprawdzie w zeszłym roku rozwiedliśmy się z mężem, ale dużo wcześniej rozmawiałam o tym z synem, był na to przygotowany i powiedział, że rozumie i akceptuje to. Wydawało się, że się z tym pogodził. Czy mimo wszystko nasz rozwód mógł tak źle na niego wpłynąć?
Paulina
Jeżeli zdolny i pracowity uczeń zaczyna się nagle źle uczyć, albo ktoś, kto do tej pory dobrze pracował zaczyna opuszczać się w pracy - skwitowanie problemu słowami “lenistwo” lub “brak ambicji” jest uproszczeniem sprawy. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że ktoś zdolny i ceniony, ktoś kto miał osiągnięcia i dobrą opinię, ktoś komu na tych osiągnięciach zależało - nagle przez zwykłe lenistwo, czyli niechęć do wysiłku, godził się na utratę tej opinii i zaprzepaszczenie swoich osiągnięć.
Ludzie zdolni i utalentowani są na ogół bardziej wrażliwi od innych, mają bogatsze życie uczuciowe i w sposób bardziej skomplikowany spostrzegają otaczający ich świat. Dlatego, na skutek różnych niekorzystnych sytuacji w ich życiu, łatwiej mogą popaść w konflikt wewnętrzny prowadzący do zachowań nerwicowych. Znalezienie się w konfliktowej sytuacji, której z różnych powodów nie można lub nie potrafi się rozwiązać, zaabsorbowanie jakimś ważnym problemem - utrudnia zdolność koncentracji na dotyczasowych zadaniach.
Niekiedy wydaje się, że człowiek nie myśli już o dręczącym problemie. Ale tak naprawdę jest nim zaabsorbowany podświadomie i bezwiednie. Często pozornie nie myśli o niczym, a tak naprawdę podświadomie próbuje rozwiązań dręczący go konflikt lub rozpracować problem, spędzający sen z oczu.
Przeciążenie świadomości i podświadmości problemami i konfliktami ponad siły, zwłaszcza jeśli dotyczą one naistotniejszych dla człowieka spraw, pochłania całą energię życiową. Nie starcza jej już wtedy na inną działalność, a wola wydaje się sparaliżowana.
Konflikt może być nieuświadomiony, a może być także w pełni uświadomiony, lecz rozwiązanie jego przerasta możliwości danej osoby (zwłaszcza dziecka lub osoby bardzo młodej) albo może być tak dojmujący, że zupełnie wypiera ze świadomości inne problemy i sprawy.
Jak już wspomniałam, konflikt może nie być w pełni uświadomiony. Dzieje się tak w przypadku, gdy świadomość broni się przed bardzo silnym przeżyciem, a równocześnie tak przykrym dla danej osoby, że ulega ono stłumieniu i zepchnięciu poniżej progu świadomości.
Nieuświadomiona zaś sytuacja konfliktowa może zahamować zdolność do dzia- łania (np. do nauki czy pracy). “Nerwicowiec stanowi tajemnicze zjawisko - mimo, że jest zdolny do działania i do radości, to jednak nie mo- że działać i cieszyć się” (J. Dollard i N.R. Miller: Osobowość i psychoterapia). To tak, jakby ktoś miał wykupiony bilet na piękny rejs statkiem np. na Karaiby, pragnął tam popłynąć i stał już na nabrzeżu, a jednak z niewiadomych i niezrozumiałych dla siebie i innych po- wodów nie wchodził na pokład i pozwolił, aby statek odpłynął bez niego.
Sytuacja konfliktowa nie jest w pełni uświadomiona, a konflikt został częściowo lub całkowicie wyparty ze świadomości i dlatego osoba zainteresowana nie jest w stanie sama go rozwiązać.
Twój syn prawdopodobnie świadomie zaakceptował rozwód rodziców, ale podświadomie nie może się z tym pogodzić i był to dla niego najwyraźniej duży wstrząs. Rozwód rodziców jest dla dzieci zawsze bardzo przykrym przeżyciem, nawet kiedy dzieci są już dorosłe, a cóż dopiero mówić o chłopcu w okresie dojrzewania, w którym to okresie przeżywa się także inne trudne problemy.
(LID)









