Kategoria | Artykuł numeru

Niebezpieczni idole

brooke_shieldsSocjologia zajmuje się celebrytami od stosunkowo niedługiego czasu, od około piętnastu do dwudziestu lat. Wcześniej to pole badawcze traktowane było po macoszemu. Naukowców zajmujących się celebrytami uważano za tych, którzy zajmują się trywialnymi oraz mało poważnymi zagadnieniami. Jest to dość dziwne, zważywszy na to, że socjologia to przecież nauka, której domeną jest zgłębianie nierówności społecznych. Istnienie celebrytów to nic innego jak przejaw różnego rodzaju hierarchicznych systemów statusowych. Z innymi systemami łączy system gwiazd utożsamianie się tych co „na dole”, z tymi co „na górze”, czyli w wypadku gwiazd utożsamianie się odbiorców popkultury z osobami przez nią gloryfikowanymi. System gwiazd podobnie jak inne systemy hierarchiczne daje tym „na górze” więcej zasobów, zarówno materialnych, ale także innych – na przykład związanych z prestiżem. To co różni ów specyficzny system nierówności od innych, to ogromna rola technologii audiowizualnych w jego wytwarzaniu oraz podtrzymywaniu, a także zwiększona, przebiegająca w ekspresowym tempie wymiana tych, którzy w danym momencie znajdują się „na górze”. W tym sensie hierarchiczny system gwiazd jest niezwykle niestabilny – jego „szczyty” zmieniają się błyskawicznie. Jak zatem widać założenie, że socjologiczne badania celebrytów są trywialne i mało istotne, nie zdaje egzaminu. Mogą one być bowiem częścią rozważań tradycyjnie uważanych za domenę socjologów.

Badania gwiazd uznać można za „poważne” wówczas, gdy zaczniemy szukać ich prekursorów czy może raczej praojców. Zapładniające intelektualnie okazać się mogą dla badaczy zajmujących się celebrytami rozważania takich klasyków jak M. Weber czy C. Wright-Mills. W wypadku pierwszego szczególnie istotne okazać się mogą rozważania na temat charyzmy jako czynnika władzy jednych nad drugimi. Celebrytów uznać można za osoby obdarzone charyzmą, która daje im „przewagę” nad innymi, która predysponuje ich do posiadania władzy. Weber pisał o tym, że jednostki posiadające charyzmę władają krótko oraz o tym, że ich wpływ nigdy nie jest bezpośredni, lecz zawsze subtelny, pośredni. Czyż rozważania klasyka socjologii idealnie nie pasują do rozważań na temat celebrities? Celebrities wywierających jak najbardziej pośredni i jak najbardziej krótkotrwały wpływ. Jeśli przyjrzeć się poglądom Webera bardziej ogólnie, widać, że twierdził on, że kapitalizm może generować nowe formy statusu (nieznane w jego epoce) – czyż nie świadczy to o tym, że przewidział zjawisko celebrities? Moim zdaniem jak najbardziej. C. Wright-Mills natomiast na długo przed innymi myślicielami zauważył, że istnieją w społeczeństwie osobniki, których sukces polega na tym, że są „widziani” – na długo przed innymi zauważył społeczną rolę „widzialności”.

Jeśli chcielibyśmy jakoś uporządkować to, co obecnie istnieje na polu badań gwiazd, wyróżnić moglibyśmy dwa podejścia badawcze. Nazwę je odpowiednio podejściem patologicznym oraz podejściem utowarowienia. Pierwsze ujmuje sławę oraz zjawisko gwiazd jako złe, godne potępienia, dewiacyjne. Formułowaniu sądów tego typu sprzyja z pewnością czysto teoretyczny charakter rozważań przedstawicieli tego podejścia. Być może pewną rolę odgrywa tutaj także selektywny charakter rozważań – pisze się na przykład tylko i wyłącznie o najbardziej zagorzałych fanach (np. o groupies), bądź o celebrytach najbardziej kontrowersyjnych czy jaśniejących na firmamencie gwiazd przez bardzo krótki okres czasu. W obrębie stanowiska patologicznego podejmuje się wiele zagadnień, mających wskazać na dewiacyjny charakter kultu gwiazd.

madonna

Stanowisko patologiczne przejawiać się może po pierwsze krytyką społecznych i kulturowych systemów, które powołują celebrytów do życia. Po drugie podważaniem relacji między faktycznymi osiągnięciami a sławą (ktoś jest sławny, bo został dobrze wypromowany, „narzucony” biernym, konsumującym bez zastanowienia masom) Po trzecie krytyką obsesji wobec celebrytów (obsesja ta prowadzi do nieporadności życiowej i zawodowej, zaburza relacje z innymi ludźmi, skutkuje nieporadnością w związkach, powoduje zaburzenia psychiczne, prowadzi do samookaleczeń, samobójstw [np. na wieść o śmierci celebryty] czy w skrajnych przypadkach do zabójstw celebrytów). Można powiedzieć, że podejście patologiczne patrzy na gwiazdy jako będące groźne dla fanów, sprowadzające ich na złą drogę. Po czwarte podejście to może przejawiać się podkreślaniem zubożenia kultury, braku jej autentyczności (celebryci narzucani). Po piąte podkreślaniem zagrożenia dla demokracji. Po szóste wreszcie podkreślaniem dewiacyjnych cech gwiazdy (w tym zakresie znane są będące rzadkością w wypadku podejścia patologicznego empiryczne badania) – wskazuje się na przykład na wysoki poziom narcyzmu, który utożsamiany jest z egoizmem, brakiem empatii, skoncentrowaniem na sobie, a nie z ekstrawertyzmem czy towarzyskością.

Drugie podejście do gwiazd jest mniej radykalne w podkreślaniu negatywnych aspektów zjawiska celebrytów. Stara się raczej wskazać, jakie funkcje kulturowe i społeczne oni spełniają. Wyróżnić można różne wymiary owego podejścia. Chociażby wymiar ideologiczny. Gwiazdy stają się ucieleśnieniem dominujących ideologii: indywidualizmu oraz kapitalizmu i konsumeryzmu. Są znakami, symbolami, za pomocą których różne idee są przekazywane populacji. W pewnym sensie czyni to z celebrytów osoby niezwykle potężne, posiadające swego rodzaju władzę nad ludźmi. Przedstawiciele podejścia utowarowienia bardzo często wskazują, że celebryci to niezwykle ważny filar konsumeryzmu. Zarówno sprzedają jak i są sprzedawani, są zarówno przedmiotami konsumpcji jak i jej mechanizmami napędowymi. Nakłaniają do kupna produktów, ale sami też są produktami.

Po drugie wyróżnić można wymiar religijny. Wskazuje się, że zjawisko gwiazd może być traktowane w kategoriach nowej religii. Fanatyczne oddanie celebrytom może zaspokajać potrzeby religijne. Wskazują na to chociażby fantazje fanów oparte na podobnych mechanizmach co wiara w cuda i objawienia. Rynek gadżetów związanych z daną gwiazdą traktowany może być jako rynek religijnych ikon i symboli. W patrzeniu na gwiazdy, jak na zwiastunów nowej formy religijności, sprzyjają następujące we współczesnych społeczeństwach i szeroko opisywane w literaturze socjologicznej procesy takie jak: upadek zinstytucjonalizowanej religii, prywatyzacja i utowarowienie religii czy zaistnienie zjawiska selektywności religijnej. Celebryci coraz częściej stają się dla badaczy doskonałą egzemplifikacją zmian, jakie zachodzą w sferze religii.

Po trzecie wskazać można wymiar konsumencki. Chodzi o przeciwstawienie się poglądowi „opium dla mas”, który charakteryzował podejście patologiczne. Chodzi o zwrócenie uwagi na konsumowanie bez zbytniego patologizowania. Robi się to przez wskazanie, że przemysł kulturowy nie do końca kontroluje proces tworzenia gwiazd. Podkreśla się aktywną rolę publiczności w tworzeniu i interpretowaniu zjawiska celebrytów. Publiczność nie posiada „fałszywej świadomości”, lecz dostrzega istniejące napięcie między celebrytą jako skomercjalizowanym towarem a prywatną, indywidualną stroną danego celebryty. Publiczność „szuka” tego, co jest autentyczne i z czym się może identyfikować. Co niezwykle istotne odbiorca rozumie, że celebryta to produkt – to rozumienie włączane jest w procesy tworzenia znaczeń, co staje się źródłem przyjemności w konsumowaniu celebrytów. Bardzo często wskazuje się na ewentualne korzyści, jakie płynąć mogą z utowarowienia gwiazd. Ekonomia napędzana sławą może zachęcać, stymulować kreatywność oraz nastawienie jednostek na osiągnięcia, może mobilizować jednostki. Coraz większa ilość badaczy coraz radykalniej wskazuje na aktywność publiczności konsumującej celebrytów. Mówi się nie tylko o produkowaniu znaczeń i własnym interpretowaniu, ale również o różnorakiej aktywności tekstualnej – produkowaniu nowych tekstów w oparciu o podziwiane gwiazdy.

Ostatni wymiar nazwać można wymiarem prawnym. Związany on jest z rozważaniami starającymi się odpowiedzieć na pytanie, kto jest „właścicielem” gwiazd? Kto może je „posiadać” i kontrolować? Ponieważ w tworzenie gwiazd zaangażowanych jest mnóstwo aktorów społecznych i ponieważ widzowie interpretują celebrytów, rodzi się pytanie, czy gwiazdom należy przyznać wyłączne prawo do dysponowania własnym wizerunkiem?

Jak widać z rozważań nad wymienionymi wymiarami, w zjawisku celebrities zawarta jest swoista dualność. Chodzi o to, że z jednej strony celebryci podtrzymują kapitalistyczny porządek (jako przekaźniki ideologii), są odbiciem kultury dominującej, z drugiej strony ludzie często przypisują im różne, często sprzeczne z ową dominującą kulturą znaczenia. Celebryci zatem legitymizują, ale zarazem podkopują istniejący porządek społeczny. Poza tym celebryci zmieniają społeczeństwa. Oczywiście nie wskutek tego co robią, ale wskutek tego, że są znani. Ponieważ są znani, oddziałują na ludzi – w ten właśnie sposób kształtują zmianę społeczną (na marginesie warto zauważyć, że świadczy to o ich ogromnej władzy i sile). Oddziaływanie na ludzi może być dwojakiego rodzaju, przejawiać się może w dwóch typach relacji celebrytów z odbiorcami. Poprzez owe dwa typy celebryci pełnią swoje kulturowe funkcje i powodują zmianę społeczną.

Po pierwsze mówić możemy o relacji para-społecznej. Odbiorca traktuje idola jako element swojej sieci społecznej, to znaczy jako osobę, która jest jak przyjaciel, znajomy, rodzina. Jest to oczywiście wyobrażony związek między publicznością a celebrytą, związek zapośredniczony przez media. Powstała więź wynika z oddziaływania mediów, niewątpliwie powoduje jednak ona podatność na wpływ celebryty, który w ten sposób jest czynnikiem zmiany społecznej. Dla przykładu – gdy gwiazda uczestniczy w kampanii antynikotynowej może przyczynić się do rzucenia palenia przez osoby, które weszły z nią w relację para-społeczną. Zaznaczyć należy, że relacji para-społecznej nie należy utożsamiać z obsesjami, o których mówią przedstawiciele podejścia patologicznego. Drugi typ relacji odbiorca-gwiazda nazwać można identyfikacją. Poprzez danego idola osoba kształtuje swoją tożsamość (różne jej wymiary). Jest ona budowana przez obraz celebryty, jaki kształtują media jak również przez znaczenia, jakie przypisuje mu odbiorca. Najbardziej wyraźnym przykładem owego budowania tożsamości może być sytuacja, w której fan zaczyna interesować się konkretnym typem muzyki, filmu, itd. Zaczyna sam śpiewać, grać albo interesować się jakimś zagadnieniem, którym interesuje się idol. Identyfikowanie się z celebrytą może przyjąć zatem formę chęci bycia jak dana gwiazda. Celebryta jednak to twór niezwykle mało stabilny i zmienny. Poza tym ludzie mają wolność utożsamiania się z celebrytą jakkolwiek chcą (własne interpretowanie, własne tworzenie znaczeń). W procesie budowania tożsamości gwiazda znaczy różne rzeczy dla różnych ludzi. Sposób, w jaki publiczność identyfikuje się i naśladuje celebrytów, jest przykładem procesu uczenia się powodującego zmianę społeczną (celebryci mają wpływ na relacje, doświadczenia i tożsamość publiczności). Można chociażby wykorzystywać idola do promowania swoich poglądów - na przykład Elton John stał się dla fanów homoseksualistów sposobem na podkreślanie konieczności równouprawnienia.

Celebryci spełniają zatem dla jednostek ludzkich wiele funkcji. Kształtują ich tożsamość w sposób wyżej opisany. Warto na marginesie dodać, że gwiazdy są również dostarczycielami wzorców negatywnych (czyli zachodzić może również identyfikacja negatywna – budująca tożsamość poprzez pokazywanie, jakim się nie chce być). Celebryci dają szansę na „przemyślenie” swojego życia oraz podejmowanie działań „naprawiania świata” (patrz wzór, jakim jest Diana), przemyślenie swoich zachowań, etyki, relacji międzyludzkich poprzez ciągłe zaangażowanie w narrację, jaką stanowi życie gwiazdy. Celebryci spełniają również funkcje terapeutyczne – pozwalają doznać poczucia uwolnienia się od szarej rzeczywistości oraz poczucia przynależności do świata innego. Gwiazdy, których losy śledzimy codziennie, stają się nam bliscy, są w naszym zasięgu, jak stwierdził Zygmunt Bauman, są „obcy wszak bardziej od najbliższych sąsiadów nam znani”. Warto wspomnieć również o fatycznych (prospołecznych) funkcjach celebrytów, którzy często stymulują ludzką towarzyskość. Są tematami rozmowy, polemik, dyskusji, wiedza na ich temat może być podstawą budowania prestiżu, budowania społecznego kapitału. Bardzo często spajają dane społeczności, które dzisiaj organizowane są w oparciu o zainteresowania, a nie terytorium. Jako takim często brak im spoistości - zainteresowanie gwiazdami pozwala zatem „podtrzymać” wiele społeczności. Celebryci mogą stać się specyficznym społecznym klejem, który pomaga budować więzi poprzez wspólne podziwianie lub potępianie. Spełniają oni również funkcje edukacyjne – zainteresowanie nimi może być postrzegane jako produkt uboczny powstałego w toku ewolucji mechanizmu zdobywania informacji potrzebnych do przetrwania.

Bardzo ciekawe są podejmowane przez niektórych badaczy próby wyróżnienia różnych typów celebrytów, różnych systemów celebrities. Wciąż jednak nie odpowiedziano na pytanie, jak powiązane są one ze sobą oraz jakie różnice i podobieństwa można zaobserwować między różnymi gwiazdami. Być może celebryci filmowi produkowani są w oparciu o dystans i kontrolowany przekaz popkulturowy. Celebryci telewizyjni konstruowani wokół koncepcji bliskości, przyjazności, poczucia silnej więzi z widzem. Celebryci muzyczni reprezentują wariacje na temat autentyczności i związku (komunii) z publicznością. Celebryci literatury zapewne konstruowani są w oparciu o dyskurs wiedzy, mądrości, oczytania. Z całą pewnością każda forma popkultury wyróżnia i promuje różne kategorie recepcji celebrytów, promuje różne znaczenia i różne interpretacje.

Jak zatem zobaczyliśmy, mimo że socjologia celebrytów to dziedzina młoda, na brak tematów, które rozwijać można w jej obrębie, narzekać nie można. Wydaje się, że aby dziedzina ta osiągnęła dojrzałość, badacze z jej sfery powinni skupić się na procesach tworzenia znaczeń związanych z celebrytami. Coraz bardziej liczyć się powinno nie to, co o celebrytach myślą naukowcy, ale jakie znaczenia przypisuje im publiczność. Uznanie mnogości owych znaczeń i ich skomplikowanej natury może przeciwdziałać patologizowaniu tego pola badawczego, podchodzenie do niego w sposób sentymentalny i uproszczony. Należy zrozumieć, że celebryta to produkt i takie jego pojmowanie włączane jest w procesy tworzenia znaczeń przez odbiorców, co staje się źródłem przyjemności w konsumowaniu gwiazd.

popblog

Naśladownictwo niewskazane

Eksperci ostrzegają, że publikowanie zdjęć wyretuszowanych aerograficznie celebrytek kształtuje w dzieciach niewłaściwe wyobrażenie o perfekcyjnym ludzkim ciele.

Efekt? Wiecznie odchudzające się 14-latki, które przed wyjściem do szkoły muszą zrobić sobie profesjonalny makijaż.

Opublikowany na początku listopada raport grupy naukowców w ramach kampanii przeciwko agresywnemu retuszowaniu fotografii ostrzega, że nienaturalne fotografie wpędzają nastolatki w depresję. – To oczywiste, że w większości zdjęć mody wykorzystuje się aerografię, zmieniając wygląd i kształt ciała – nogi są szczuplejsze, talie węższe, a piersi powiększone – przyznaje jedna z autorek badania, doktor Helga Dittmar z uniwersytetu w Sussex. – Nasze analizy wskazują, że ideał ludzkiego ciała proponowany w mediach rodzi niezadowolenie z własnego, co z kolei stanowi jeden z najpoważniejszych czynników ryzyka w szeregu zaburzeń żywnościowych. Chcemy mieć pewność, że uświadomi się dziewczynom, jak bardzo te ideały są nierealistyczne. Zależy nam też na tym, by gazety przestały zamieszczać zdjęcia osób o niezdrowej budowie ciała, bądź po operacjach plastycznych.

celebrities_without_makeup

Ankieta przeprowadzona na początku listopada przez organizację harcerską Girl Guiding UK wykazała, że odchudza się prawie połowa dziewcząt w wieku od 11 do 16 lat. Ujawniła także, że 12 proc. dziewczynek myśli o nałożeniu opaski na żołądek, a 24 proc. rozważyłoby operację chirurgiczną. Na naszą prośbę dwie 14-latki, Jordan Dudley i Zoe Cummings, opowiedziały nam, jak dziś wygląda życie nastolatki, zaś ich mamy – Kelly i Justine – zdradziły, co o tym myślą.

“Bez makijażu czuję się naga”

Jordan już używa podkładu, różu, tuszu i kredki do oczu – wykonuje makijaż zawsze przed wyjściem do szkoły. Poranne przygotowania zajmują jej ponad 90 minut. Zamyka się na ten czas w łazience i doskonali swój wygląd. Przyznaje, że stale myśli o swojej wadze i ma nadzieję, że po niedawnym zrzuceniu dzięki ćwiczeniom 12 kg uda jej się zejść do “idealnego” rozmiaru 10.

Jordan, mieszkanka Ashford w hrabstwie Kent, opowiada nam: – Od początku szkoły średniej mój plan poranka wygląda tak samo. Po śniadaniu przez około pół godziny układam włosy, by były idealnie proste, a potem siadam i przez kolejne pół godziny się maluję. Kiedyś spóźniałam się do szkoły, ale teraz dbam o to, żeby wstać odpowiednio wcześnie.

– Jeśli wyjdę z domu bez makijażu, czuję się naga i cały czas myślę o swoim wyglądzie – chyba uważam się za brzydką. Nie jestem za młoda na makijaż. Znam 10-letnie dziewczynki, które noszą tusz i podkład. To normalne. Rzeczywiście często patrzę w lustro, co irytuje moją mamę. Czasem włosy mi się potargają albo makijaż rozmaże, a tego naprawę nie lubię. Wpadam w panikę, jeśli przez jakiś czas nie widzę się w lustrze. To chyba nie tyle z powodu próżności, co świadomości własnego wyglądu.

Tematy rozmów Jordan i jej koleżanek krążą wokół chłopców, ubrań i idealnej wagi. Większość z nich próbowała się odchudzać i prawie wszystkie chcą być szczuplejsze. – Moja kumpela wciąż powtarza, że jest strasznie gruba, a nosi rozmiar 8. Ciągle próbuje spalić kalorie – mówi Jordan.

– Nie zdawałam sobie sprawy, że plakaty i reklamy w telewizji były korygowane aerograficznie. Zawsze myślałam, że modelki naprawdę tak wyglądają. Moim zdaniem to niepokojące, że zmienia się wygląd modelek, żeby wyglądały jeszcze szczuplej. Niektóre dziewczyny mogą sobie te zdjęcia wziąć do serca i pomyśleć, że taka chudość jest normalna.

Jordan zwraca baczną uwagę na wygląd celebrytek i ich sposób ubierania się. Najważniejszą ikoną stylu jest dla niej w tej chwili jurorka programu X Factor i gwiazda Girls Aloud Cheryl Cole. – Uważam, że Cheryl wygląda fajnie. Jest zawsze perfekcyjnie umalowana i ładnie się ubiera. Ale wydaje mi się, że prezentowałaby lepiej, gdyby była ciut grubsza. Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy pojawia się w reklamie albo w telewizji, jest coraz szczuplejsza. Nie wiem dlaczego, ale kiedyś wyglądała lepiej.

– Nie staram się kopiować makijażu celebry tek – siostra mi tłumaczy, jak go kłaść. Ale uważam, że makijaż Cheryl jest ładny. Moim zdaniem Katie Price wygląda okropnie, a Victoria Beckham jest zdecydowanie za chuda – nie rozumiem, dlaczego najwyraźniej wszyscy uważają ją za piękność. Za to bardzo mi się podoba Beyonce. Jest śliczna, nosi fajne ubrania i zawsze dobrze wygląda.

31-letnia mama Jordan, Kelly, ma na ten temat swoje zdanie: – Szczerze mówiąc, nie martwię się makijażem – mówi. – Wszystkie dziewczyny w tym wieku są takie same, więc co mogę zrobić? Gdybym powiedziała córce: “Nie, nie możesz się malować”, zostałaby prawdopodobnie uznana za czarną owcę i byłaby szykanowana, bo nie jest taka jak wszyscy.

– Ucieszyłam się, że Jordan schudła w zdrowy sposób, ale w naszych czasach wywiera się za dużą presję na młode dziewczyny, żeby były szczupłe i miały “odpowiednią” wagę. Zaś stosowanie aerografii naprawdę mnie wkurza. Chociaż jestem mamą, też przeglądam pisma i myślę: “Chciałabym tak wyglądać”. Więc nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak musi czuć się Jordan, która łatwo ulega wpływom. Chciałabym, żeby zakazano aerografii. Przekazuje ona dzieciakom zły komunikat, bo mogą zapragnąć takiego ciała, jakie widać w piśmie, a ono jest nieosiągalne. To stawia dziewczyny pod zbyt wielką presją idealnego wyglądu.

“Chłopcy namawiają nas na operacje plastyczne”

14-letnia Zoe jest szczupła dzięki różnym zajęciom sportowym, ale to jej nie przeszkadza martwić się o swój rozmiar. Często myśli o tym, co je i unika lekcji pływania, bo uważa, że wygląda grubo w kostiumie kąpielowym. – Moje przyjaciółki i ja zawsze oglądamy reklamy mody i perfum na pierwszych stronach pism, bo modelki i celebrytki wyglądają tam niesamowicie. Bardzo byśmy chciały mieć takie włosy, makijaż albo figurę jak one, ale to jest przeważnie niemożliwe. Teraz zdaję sobie sprawę, że to z powodu aerografii.

– Jak oglądam pisma, czuję, że mam nadwagę. Wydaje mi się także, że część winy za to ponosi internet. Ciągle wyskakuje okienko z napisem “Schudnij 5,5 kilo w kilka tygodni”. Mam wtedy wrażenie, że też powinnam to zrobić.

Chociaż Zoe, mieszkanka Witney w hrabstwie Oxon, nie stosowała w praktyce żadnej diety, zwraca ogromną uwagę na to, co je. – Myślę o zawartości tłuszczu w pokarmie i staram się nie jeść za dużo – mówi. – Często biorę do ręki herbatnika, a potem się zastanawiam: “Czy na pewno powinnam go zjeść?”. Staram się liczyć kalorie, ale nie stosuję diety odchudzającej. Słyszałam natomiast o dziewczynach, które rezygnują z obiadów i nie jedzą w szkole.

Wpływ na to, jak Zoe wygląda i jak się ubiera, mają celebrytki. Dziewczyna uważa, że osobą wartą naśladowania jest superszczupła Paris Hilton. – Paris mi się podoba. Uważam, że ma bardzo dobre wyczucie stylu w ubiorze i zawsze wygląda dziewczęco i ładnie. Jest bardzo szczupła – czasem uważam, że nawet za bardzo – ale mam wrażenie, że to jej naturalna tusza. Za to moim zdaniem Victoria Beckham wygląda mizernie i jest za chuda. Naprawdę nie chciałabym wyglądać tak jak ona. Natomiast Cheryl Cole wygląda uroczo w X Factor. Widziałam skorygowane aerograficznie zdjęcie modelki Ralpha Laurena, Filippy Hamilton i to autentycznie mną wstrząsnęło: po retuszu wyglądała na chorą.

Zoe odczuwa także presję ze strony chłopców w swoim wieku. Oni również chcieliby, aby ich koleżanki wyglądały jak celebrytki. – Czepiają się mojego wyglądu i to jest jeden z powodów, dla których staram się malować i zachować figurę. Chłopcy mojej szkole pozwalają sobie na rozmaite uwagi. Mówią, że masz duży tyłek albo straszne ciuchy albo że powinnaś się zastanowić nad operacją, jak będziesz starsza. Wydaje mi się, że czasami oglądają modelki albo słynne dziewczyny, które im się podobają, a potem porównują je z nami. Ale nie zdają sobie sprawy, że zdjęcia, na które patrzą, są przeważnie nienaturalne.

Smutne jest także to, że już dzisiaj Zoe uważa dzieciństwo jak na miniony etap. – Rzeczywiście czuję presję, by wyglądać dojrzalej i zachowywać się jak osoba dorosła. Kiedy byłam mała, nikt mi nie mówił, że jestem za gruba czy za chuda albo że powinnam schudnąć. Nikt mi nie dokuczał. Czasem chciałabym móc cofnąć się w czasie do tamtych lat.

40-letnia mama Zoe, Justine komentuje to w ten sposób: – Próbuję wpajać córce, co jest dobre, a co złe, jeśli chodzi o wagę i rozmiar, ale ona czyta pisma o celebrytkach i tam tworzą się teraz standardy. Zoe wciąż chce być chudsza, chociaż już jest szczupła. To obrzydliwe, że celebrytki i modelki koryguje się aerografem, by wyglądały jeszcze szczuplej. Niektóre z tych zdjęć przedstawiają dziewczyny, wyglądające na poważnie chore, jako seksowne i atrakcyjne. To zły komunikat dla dzieci. Martwię się też, że Zoe dostanie zaburzeń odżywiania albo popadnie w depresję.

– Z powodu aerograficznie przetworzonych celebrytek moja córka chce schudnąć i czuje na sobie presję, by wyglądać idealnie. Pamiętam jak Zoe, oglądając kiedyś zdjęcie upiększonej w ten sposób skrajnie chudej modelki powiedziała, że chciałaby wyglądać tak jak ona. Wtedy pokazałam jej w internecie zdjęcia dziewczyn chorych na anoreksję. Miały takie same wymiary. Na ich ciele zarysowywały się sterczące kości i Zoe to zszokowało. Uważam, że to jedyna metoda, by uświadomić dziewczynkom, jak nieprawdziwe zdjęcia sprzedaje kolorowa prasa.

Charlotte Martin

Kryzys zapanował w modzie.

A może to tylko moda na kryzys?

Kryzysowe wieści płyną z rynku mody. Ma na nim teraz obowiązywać zasada tzw. slow fashion, czy też nawet slow wear, zamiast do tej pory panującej fast fashion.

Dla niewtajemniczonych – termin fast fashion oznacza ciągłą zmianę trendów oraz wypuszczanie częściej niż raz w miesiącu nowych kolekcji, podążających za niuansami światowego rynku mody. Wyrocznią fast fashion są także celebrytki, czyli znane aktorki i modelki, których styl momentalnie jest wyłapywany zarówno przez indywidualne kobiety, jak i kreatorów, i traktowany jako nowy trend w modzie.

victoriabeckhamherveleger

Zasadzie fast fashion hołdują m.in. takie sklepy, jak Zara, H&M. Wiemy, że H&M proponuje znanym designerom współpracę, aby kolekcje z wyższych półek były osiągalne dla przeciętnego konsumenta. Niestety, kto choć raz był świadkiem, w jak zawrotnym tempie i w jakiej atmosferze rywalizacji rozchodzi się taka kolekcja (bywa, że w ciągu godziny), traci wiarę w możliwość nabycia czegoś markowego po przystępnej cenie.

Każda z nas wie także, że rezygnacja z upatrzonej bluzki w Zarze wiąże się z ryzykiem, iż po miesięcznym namyśle nasza zdobycz nie będzie dalej prezentować się na sklepowym wieszaku. Świadome tego „zagrożenia”, kupujemy pod wpływem impulsu. Tym bardziej, jeśli w sklepowej przymierzalni od razu widzimy, jak pięknie prezentujemy się w nowym nabytku.

Generalnie nie ma w tym nic złego. Nasza intuicja często pełni pozytywną funkcję. I gdy przy pierwszym spojrzeniu w lustro czujemy się w nowej rzeczy doskonale, wówczas uleganie zasadzie fast fashion ma swoje wytłumaczenie. Istnieje bowiem prawidłowość, że im dłużej zastanawiamy się nad zakupem, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że faktycznie wybrana rzecz okaże się w 100 proc. trafiona. Notabene, warto docenić te marki, które umożliwiają klientkom bezproblemowy zwrot towaru. Impulsywne zakupy są także rodzajem terapii: redukują stres i relaksują po ciężkim dniu pracy. Pułapką jest jednak kupowanie rzeczy, do której skomponowanie reszty stroju będzie wymagało kolejnych zakupów.

Aby nie zapełniać naszej szafy podobnymi ubraniami, wybieranymi pod wpływem impulsu i stresu, że za tydzień nastanie nowa kolekcja, a wraz z nią kolejne pokusy i co za tym idzie wydatki, zaczyna panować wspomniany wcześniej trend slow fashion. Co zatem będzie on oznaczał? Slow fashion, czyli moda na przemyślane, powolne zakupy wskazuje na fakt, że należy zwrócić uwagę na rzeczy ponadczasowe, klasyczne, doskonale komponujące się z posiadaną już garderobą. Natomiast określenie slow wear to już nawet nie moda, a ubranie. Ubranie, które wpisuje się w kanony klasyki i ponadczasowości. Tak jak obecna już od ponad 80 lat „mała czarna” zaprojektowana przez Coco Chanel, klasyczne kostiumy projektowane przez wielkiego następcę Coco - Karla Lagerfelda, czy też damskie garnitury, których ojcem jest nieżyjący już Yves Saint Laurent.

Co może pomóc przy wprowadzeniu zasady slow fashion w życie? Przede wszystkim remanent w naszych szafach. Jeśli pełne zaskoczenia wyjmujemy zakupioną w zeszłym sezonie bluzeczkę (czasem jeszcze z metkami), wówczas powinnyśmy się szczerze zastanowić, czy naszym wyborem w trakcie zakupów kieruje impuls czy też rozsądek.

Po drugie, może i mało romantyczna, lista zakupów. Jeśli wiemy, że nie oprzemy się nowym kolekcjom, zapiszmy, jakie rzeczy najbardziej by się nam przydały, aby odświeżyć szafę. Jedyne zadanie polega na wypatrzeniu, co jest najbardziej charakterystyczne dla tego sezonu, jak na przykład promowany obecnie kolor lub też designerskie dodatki. Czasami wystarczy nowy amarantowy top lub duża biżuteria, aby poczuć się bardziej trendy. Tak przygotowana lista powinna nam towarzyszyć w trakcie zakupów. Upolowanie wymarzonej rzeczy przynosi bowiem zdecydowanie więcej satysfakcji, dzięki pewności dopasowania do posiadanych już rzeczy i poczuciu jej pełnej przydatności.

Moda ma także to do siebie, że powraca falami. I tak niezwykle cenna staje się na przykład torebka naszej babci, która nabiera mocy vintage. Vintage to cudowne zjawisko, które pozwala łączyć starsze, stylowe rzeczy z obecnymi trendami, czyniąc nasz wizerunek jedynym w swoim rodzaju, nie do podrobienia. Chyba nic nie deprymuje kobiety bardziej, niż druga kobieta ubrana w tą samą kreację. W przypadku mody vintage takie prawdopodobieństwo będzie prawie zerowe.

Tak jak każde przykre doświadczenie pozwala na wyciągnięcie z niego wniosków, tak samo kryzys może przynieść nam więcej pożytku niż się spodziewamy. Ta głębsza analiza swoich potrzeb, swojej wizji na temat własnego wizerunku, w oparciu o to, co w swojej szafie posiadamy, a co za tym idzie idea przemyślanych zakupów pozwoli wypracować swój niepowtarzalny styl, który przecież każda z nas pragnie posiadać.

Iwona Ekkert-Kołodziej

Zostaw komentarz

Szczepionki H1N1 Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Na kogo zagłosujesz?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Styczeń 2010
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031