Siedzący na belce (startowej)
W polskiej polityce mamy obecnie sytuację znaną z narciarskich skoczni. Wieje. Nie wiadomo z której strony i jak silnie, ale wieje. A od podmuchu wiele zależy. Noszenie, znaczy się. I jeszcze liczy się kombinezon - w jakim kolorze. No i smarowanie (nart). Trener stoi i myśli, kiedy machnąć chorągiewką. A faworyt siedzi na belce i też myśli. Polecę czy nie? A jak dostanę podmuch z tyłu?!
No, to już wiadomo szanownym Czytelnikom, że chodzi o wybory prezydenckie w Polsce. Mamy ten moment wyczekiwania przed skokiem. I dlatego zastanawianie się, o co chodzi w kontaktach Tuska i Cimoszewicza, jest zajęciem jałowym, jakie dziennikarze proponują ludzim o ograniczonej zdolności umysłowej. Tusk chce wystartować w wyborach prezydenckich przeciwko Kaczyńskiemu, bo tylko wtedy - jak myśli - będzie to spacerek. Na żadne inne “skoki w ciemno” nasz premier nie ma ochoty, bo w każdej innej sytuacji poważny kandydat do najwyższego urzędu w państwie “przepytałby” skoczka - przepraszam - piłkarza z Gdańska w tematach niewygodnych. I taki kandydat Cimoszewicz byłby zadrą w boku polityka, który zbudował całą swoją karierę na niebywałych umiejętnościach unikania zarówno pracy jak i odpowiedzialności. Tak między Bogiem a prawdą, premier Tusk powinien w Vancouver dostać złoty medal olimpijski - w zjeździe i kombinacji, niekoniecznie alpejskiej. Herminator nie byłby w stanie tak kręcić na stoku, jak Tusk!
Ale wróćmy do tematu, jaki podobno - podkreślić: podobno - elektryzuje obserwatorów polskiej sceny politycznej (tak, tak, mamy taką scenę!). Co zrobić z Cimoszewiczem. Otóż, wszelkie zabiegi o Cimoszewicza czynione przez PO są obraźliwe dla polskiego elektoratu, które czerwonych wysłało na zieloną trawkę już kilka lat temu. Ale, kto się przejmuje elektoratem?! Cimoszewicz to wyjątkowy przykład politycznej mimozy, który nie tylko wierzy, że jest jakoś stworzony do wyższych celów, ale z tym swoim przekonaniem się nie kryje! I co? I zgraja usłużnych lokajów utwierdza go w tym przekonaniu. No to może trzeba by sprawdzić w praniu, jak się ta popularność przedstawia? Bo do tej pory to same porażki, zwłaszcza na scenie międzynarodowej, gdzie podobno Cimoszewicz jest predestynowany do wielkiej kariery, jeśli… tylko mu się jakieś zajęcie znajdzie w urzędach Unii. Drugi, Marcinkiewicz, do kroćset diabłów!
Poza tym w polskiej polityce jakoś tak siermiężno. I to nawet bez Leppera. Ot, odstrzelono Gosiewskiego. A taki był medialny, i nawet przystanek ekspresu był w stanie lokalnemu elektoratowi załatwić! No i zdjęli gościa z funkcji szefa klubu parlamentarnego. Sejmowe komisje, które miały wstrząsnąć polskimi wyborcami, pracują jakoś ospale. Jedynym pomysłem posłów PO na skompromitowanie PiSu jest pytanie posłanki Kępy o jej wykształcenie. Jest li ona magistrem prawa, prawa i administracji, czy też administracji jedynie? WoW! Szokująca sprawa! Tak jakby to wykształcenie decydowało w Polsce o karierze! Wszak “prezydent wszystkich Polaków” A. Kwaśniewski został prezydentem z jakimś takim pokręconym dyplomem, i gdyby sobie był nie popił na Ukrainie, to do dziś byłby idolem mediów jako polityk wielkiego kalibru. To, znaczy - ta Ukraina jeszcze by mu też uszła na “sucho”, ze względu na żonę i oddaną honorowi taty córkę (z całym do niej szacunkiem!) ale te “poprawiny” w Szczecinie to już było nieco za dużo!
Ale miało być weselej na początku roku. Tak jak w niezapomnianej audycji “Przy muzyce o sporcie!” - “Oj, strzelaj, strzelaj prędzej! Strzela?! Jeeesst!”
Adam Małysz planowo - już od dziewięciu lat - był w “10″ TCS, co napawa optymizmem przed ZIO, bo poza naszym “Orłem” z Wisły, inni raczej latają niżej i krócej. I dlatego Małysza warto lubić, bo jest przewidywalny i wstydu nam nie przynosi. I jak na sport wymagający odwagi, jest w Polsce nietypowy. A Justyna Kowalczyk biega na nartach coraz lepiej. Skąd ona się w Polsce wzięła, to już zupełna tajemnica. No, bo jeszcze w skokach to mieliśmy jakieś tam szemrane tradycje: Marusarza, Łaciaka czy takiego Fortunę (nomen omen). Ale biegi narciarskie kobiet?????
W kopanej się polepszyło. W ramach przygotowań do Euro 2012 Wrocław wyrzucił firmę budującą stadion, bo są opóźnienia. Teraz opóźnień nie będzie. A czy będzie stadion, to zobaczymy. Ale mamy w rezerwie Śląski, więc jest OK! Nasz czołowy zawodnik - Smolarek - chłopak z sercem i charakterem do gry - wreszcie znalazł klub. W Grecji, gdzieś tam w środku tabeli, ale zawsze. Będzie grał. I zaraz dołączył do niego bramkostrzelny, sprytny Łukasz Sosin, co się urządził na całe sportowe życie w lidze Cypru. Cypr ma swoich przedstawicieli w Lidze Mistrzów, do której nasze kluby dostać się nie mogą, bo Estończycy i ci z Owczych są za silni. To może by tak naszą reprezentację zakontraktować na Cypr? Przynajmiej chłopaki sobie pograją!
Czego sobie i Państwu w Nowym Roku życzy
WMW Autor









