Kategoria | Artykuł numeru

Samce na smyczy

Chłopcy i mężczyźni przegrywają zarówno w szkole, jak i w pracy. Czy to oznacza szansę na nową definicję męskości?

– Znacie się? – Raczej nie. Starszy mężczyzna stojący po mojej prawe stronie został mi przedstawiony jako John Duffield, multimilioner z londyńskiego City. Uśmiechnęłam się uprzejmie.

– Co robi twój mąż? – zagadnął nowo poznany jegomość. Mój mąż?

– A jakie to ma znaczenie? – wykrztusiłam. – Siedzi tam.

femdom

Czy nie przyszło mu do głowy, że moja kariera też może być fascynującym tematem pogawędki? Wyjaśniłam, że mam dobrą pracę w gazecie. Odbyliśmy długą, ciekawą rozmowę. I choć przez resztę wieczoru był czarujący, nie mogłam mu zapomnieć tamtego pytania. Od samego początku zakładał, że kobieta, która zjawia się na przyjęciu, musi być żoną wpływowego faceta. Nie mogłam uwierzyć, że ów bogaty biznesmen jest tak oderwany od dzisiejszej rzeczywistości.

W dzisiejszych czasach – może z wyjątkiem kręgów wielkiej finansjery – bycie mężczyzną nie wiąże się wcale z wyższą pozycją w społeczeństwie. Przeciwnie – coraz częściej oznacza przynależność do słabszej płci. Chłopcy dużo gorzej niż dziewczynki radzą sobie w szkole, rzadziej dostają się na uczelnie.

Nastoletni młodzieńcy częściej niż ich rówieśnice biorą narkotyki, piją alkohol, popełniają przestępstwa i zachowują się aspołecznie. Potem dłużej pozostają bez pracy i więcej czasu poświęcają na dokształcanie. Społeczeństwo jest w coraz większym stopniu sfeminizowane. Najbardziej cenione dziś umiejętności, takie jak wielozadaniowość czy zdolność komunikacji, należą raczej do atutów przypisywanych kobietom niż mężczyznom. Zmienia się przy tym społeczny status męskości. W wielu dziedzinach to mężczyźni stanowią “drugą płeć”, jak w 1949 roku określiła kobiety feministyczna filozofka Simone De Beauvoir.

Mark Penn, autor znanej książki “Mikrotrendy”, zwrócił uwagę na zjawisko “facetów, którzy pozostają w tyle”. “Oczywiście większość stanowisk przywódczych wciąż zajmują mężczyźni. Wielu z nich świetnie sobie radzi” – zauważa Penn. Dodaje jednak, że w przyszłości płeć brzydką czekają poważne problemy. Statystyki dowodzą, że mężczyźni aż piętnastokrotnie częściej trafiają  do więzienia, są bardziej narażeni na otyłość, alkoholizm i bezrobocie, a do tego wcześniej umierają.

Mam 38 lat i, jak wiele kobiet z mojego pokolenia, jestem głównym żywicielem rodziny. Duffield z pewnością uważa mnie za jakieś dziwadło, ale jestem zupełnie normalna. Po prostu idę z duchem czasu. Za mną podążają całe zastępy silnych, dobrze zarabiających kobiet. To samice alfa, dawne prymuski, które w szkole i na studiach miały lepsze oceny niż ich koledzy, a dekadę później dostają również lepsze stanowiska.

Wzmocnienie pozycji kobiet jest zjawiskiem globalnym. W Stanach Zjednoczonych pracuje obecnie więcej kobiet niż mężczyzn. Tych ostatnich kryzys dotknął szczególnie boleśnie. Aż cztery z pięciu osób, które straciły pracę w ciągu ostatnich dwóch lat, to mężczyźni zatrudnieni głównie w fabrykach i na budowach. Tymczasem w branżach, które są coraz bardziej zdominowane przez kobiety, sytuacja jest stabilna. (…)

femdom1Chłopcy mogą dążyć do tego, by zostać inżynierami, naukowcami, lekarzami czy prawnikami, ale w porównaniu z dziewczętami słabo sobie radzą. Co ich zatem czeka, jeśli najlepsze oceny zarezerwowane są dla ich koleżanek? Sfeminizowany rynek pracy zmusza mężczyzn do zweryfikowania własnej roli zarówno w życiu zawodowym, jak też poza nim. Czy te zmiany mogą być dla nich korzystne? Czy dadzą im wolność, szansę i możliwość wyboru? Czy wpłyną na ich życie w podobny sposób, jak rewolucja seksualna w przypadku kobiet? Sprawy komplikują się na ogół w momencie, gdy domu pojawiają się dzieci. Partnerzy zarabiają podobnie, kiedy mają po dwadzieścia parę lat. Potem jednak kobieta zaczyna zajmować się rodziną, a różnice płacowe stają się coraz większe. Tradycyjnie to matka, jako ta gorzej zarabiająca, rezygnuje z pracy, żeby wychowywać potomstwo. A co, jeśli to ona ma lepszą pensję? Decyzja często sprowadza się do ekonomii. Kobiety sukcesu podążają dobrze znaną ścieżką, od wieków wydeptywaną przez mężczyzn robiących karierę: znaleźć kochającego, opiekuńczego partnera, który będzie pełnił rolę strażnika domowego ogniska.

W ciągu ostatniej dekady liczba ojców, którzy zostają w domu, wzrosła na Wyspach dwukrotnie. Teraz jest ich około 200 tysięcy. Kilku z nich spotkałam pewnego słonecznego dnia w londyńskim zoo. Młode „koguty domowe” z dumą pokazywały swoim podopiecznym zoologiczne atrakcje.

37-letni Jeremy Layton-Henry opiekuje się swoim synem Lucanem. Jeremy studiował chińską medycynę, ale nie pracuje w zawodzie. – Przyszła recesja, skończyła się robota – tłumaczy. – Opieka do dzieci jest bardzo droga. Nie mogliśmy sobie pozwolić na wynajęcie niani, dlatego ja siedzę z małym. Zacząłem pół roku temu. W tym czasie dołączyło do mnie trzech kumpli – mówi Jeremy.

Jeden z kolegów niedawno został prawnikiem. Woli jednak zajmować się domem, bo jego żona zarabia w City 800 tysięcy funtów. Pozostali dwaj byli agentami nieruchomości, ale stracili pracę. – Wciąż nie sądzę, żeby takie zajęcie dla mężczyzny było powszechnie akceptowane, ale dziś jest pod tym względem lepiej niż kiedyś. Myślę, że jesteśmy pionierami – stwierdza Jeremy.

Jego przyjaciel ze studiów, 36-letni nauczyciel John Philips, także wybrał się z nami do zoo. John pracuje dwa dni w tygodniu, a przez resztę czasu opiekuje się swoimi córkami – trzyletnią Katie i półtoraroczną Charlotte. Jego żona, która spodziewa się trzeciego dziecka, pracuje na pełny etat jako konsultantka ds. zarządzania. – Od początku wiedzieliśmy, że tak będzie. Moja pensja to nic w porównaniu z zarobkami żony – mówi John.

– Zacząłem opiekować się Katie, kiedy pisałem pracę magisterską. Potem przyszła na świat Charlotte, a teraz czekamy na kolejne dziecko, więc będę się nimi zajmował do czasu, aż pójdą do szkoły. Moja żona i ja stanowimy drużynę, jesteśmy równi. Ona w pełni docenia mój wkład, dlatego ten układ działa – wyjaśnia John.

Zastanawiamy się nad odpowiednim określeniem dla ojców, którzy zostają w domu. – Niektórzy faceci sądzą, że jesteśmy seksualnymi zabaweczkami, utrzymankami swoich żon – śmieje się John. On sam woli angielski skrót DILF (Dad I’d like to fuck – tatusiek, którego chciałabym przelecieć).

Mając wciąż w pamięci pytanie Duffielda, zastanawiam się, co inni mężczyźni myślą o takich jak Jeremy i John. – Wydaje im się, że mamy pełny luz. Ci, którzy siedzą całymi dniami w biurach, często zazdroszczą nam, że możemy bawić się z dzieciakami, kiedy oni harują – zauważa Jeremy. – Szkoda mi mojej żony. Niełatwo jej było zostawić dom i wrócić do zawodu, ale ona uwielbia swoją pracę. Myślę, że łatwiej zniosła tę sytuację, mając świadomość, że Lucan jest ze mną. Muszę ją bardzo wspierać. Kiedy wraca o domu, robię jej kolację i masuję plecy – zdradza Jeremy.

Najbardziej krytyczni są wobec nich starsi mężczyźni. Teść Johna, 70-letni emerytowany lekarz, potrafi być wręcz złośliwy: “Ty nazywasz siebie mężczyzną? Byłbyś świetną żoną” – mawia.  (…)

Tydzień później jadę do Walii. Miasto Llanelli było kiedyś kwitnącym ośrodkiem przemysłowym. Dziś co piąty mężczyzna jest tu bezrobotny. Spośród ponad dwóch tysięcy osób ubiegających się o zasiłek tylko 439 to kobiety. Wiele zakładów, zatrudniających w przeszłości głównie mężczyzn, zostało zamkniętych. Pracy można szukać w lokalnej administracji i turystyce, jednak są to przeważnie stanowiska sezonowe, głównie dla kobiet.

Na jednym z zaniedbanych osiedli niespodziewanie odnalazłam nadzieję dla wielu zagubionych Brytyjczyków. Każdego tygodnia tutejsi ojcowie uczestniczą w grupach prowadzonych przez Paula Andrewsa. Spotkania te finansowane są wspólnie przez organizację charytatywną Action Children i radę hrabstwa Carmarthenshire. Mężczyźni gromadzą się w pomieszczeniu zaadaptowanym na przedszkolną salę. Są tu zabawkowe pralki i kuchenki, farby, kredki i fartuchy. W ogrodzie stoją rowerki dziecięce i domki dla lalek. Kiedy maluchy się bawią, ojcowie mogą porozmawiać.

Każdy z nich przeżył trudne chwile. Żona Nicka odeszła, zostawiając go z dwójką maleńkich dzieci. Lęk przestrzeni nie pozwalał Nickowi wychylić nosa poza dom. Marcus cierpiał na depresję. – Kiedy tu pierwszy raz przyszedłem, nazwali mnie krabem pustelnikiem – opowiada. Anthony, duży, wesoły facet, rzucił pracę 15 lat temu, kiedy urodziły mu się bliźniaki. Obaj są niepełnosprawni. Córka Petera ma problemy z narkotykami. Peter ma długie włosy, tatuaże, chorą nogę i niewiele mówi. Jason jest łysy, a z czubka jego głowy wyrasta warkocz. Ma trójkę dzieci. Syn Rhys choruje na autyzm. Wszyscy członkowie grupy są bezrobotni. Te spotkania to dla nich główna atrakcja tygodnia. (…)

Co jakiś czas rozmowę przerywa serdeczny śmiech. Czasami sytuacja wymyka się spod kontroli, ale Andrews się tym nie zraża i kontynuuje zajęcia. – Inwestuj czas w dzieci, wówczas nie grozi ci pustka. Dobroczynne skutki pozytywnej relacji naładują cię emocjonalnie– odczytuje praktyczne rady prowadzący.

Po godzinie panowie robią sobie przerwę na kawę i kanapki z bekonem.

– Jest wiele podobnych grup dla kobiet, a dla mężczyzn prawie wcale – skarży się Jason. – Powoli jednak społeczeństwo zaczyna rozumieć, że faceci także mogą myśleć i rozmawiać o swoich uczuciach i problemach. Tutaj uczymy się tego, czego nie przekazali nam nasi ojcowie. Tata powinien być opiekunem, ale łagodnym – dodaje mój rozmówca. Odnoszę wrażenie, że w ich dzieciństwie zabrakło owej “łagodności” w relacjach z ojcami.

– Byli zawsze nieobecni, ciągle gonili za pieniędzmi. Żona w kuchni i w sypialni, herbatka na stole po pracy i wystarczy – podsumowuje jeden z uczestników zajęć. Wszyscy pozostali zgadzają się, że mężczyźni nie chcą już wyłącznie zarabiać pieniędzy i chodzić po robocie na piwo. – Nawet gdyby taki model nam pasował, to nic z tego, bo nie ma dla nas pracy – podkreśla Anthony. Podczas tych 15 lat bezrobocia zrozumiał na nowo, co to znaczy być mężczyzną. – Kiedy urodziły się bliźniaki, oboje zostaliśmy w domu, żeby się nimi opiekować. Było super i o to chodziło. Nie da się wrócić do tamtych czasów – mówi Anthony. Jason dorzuca uwagę, której mogłabym się spodziewać raczej po zaangażowanej matce: – Zajmowanie się dziećmi to praca na pełny etat. Nie jesteś dobrym  rodzicem, jeśli wstajesz rano i od razu przekazujesz maluchy opiekunce.

Kiedy sto lat temu feministki wytyczały drogę ku równości, nie dążyły do tego, by stać się mężczyznami. Walczyły, by móc wykonywać te same prace, co mężczyźni, a także o to, by oni przejęli część zadań emocjonalnych. Może istnieje wiele różnic między płciami, jednak jeśli chodzi o elementarne aspekty człowieczeństwa, jesteśmy tacy sami. Wszyscy chcemy dla nas i naszych rodzin tego, co najlepsze: wychować szczęśliwe potomstwo, wieść ciekawe życie i mieć poczucie spełnienia. Panowie z Llanelli odnaleźli prawdziwe szczęście, poświęcając się w pełni rodzinie, definiując siebie poprzez to, co mogą dać, a nie ile są w stanie zarobić. Jeśli zamierzamy uchronić facetów przed „pozostaniem w tyle”, jak pisał Penn, społeczeństwo musi zastanowić się, czego im potrzeba, by mogli wrócić na tor.

Jeśli kobiety nadal będą przodowały w szkołach i na uniwersytetach, coraz więcej mężczyzn będzie musiało przerobić lekcję z Llanelli. Być może Duffield i jemu podobni należą do ostatniego pokolenia mężczyzn, którym się wydaje, że rządzą światem. Ich następcy nie będą już pytać: “Czym się zajmuje twój mąż?”.

Największym optymizmem napawają mnie ci wyjątkowi ojcowie, których poznałam, zbierając materiały do tego artykułu. Mogą oni stanowić wzór dla wielu dzisiejszych zagubionych nastolatków,  którzy niepewnie szukają drogi do męskości nowego typu. Jeśli przyszłe relacje partnerskie będą obejmować masaż i kolację (niech to będą nawet odsmażane ziemniaki), wszystko jest na dobrej drodze, zwłaszcza z punktu widzenia wykończonej pracą mamy, przekraczającej wieczorem próg domu. 60 lat temu Simone de Beauvoir stwierdziła: “Właśnie rodzi się wolna kobieta”. Czy możemy dziś powiedzieć to samo o mężczyznach?

Eleanor Mills

Zostaw komentarz

Szczepionki H1N1 Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Na kogo zagłosujesz?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Styczeń 2010
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031