Na pojedynek pomiędzy Interem i Chelsea ostrzyli sobie zęby nie tylko fani obu ekip. Los bowiem zetknął w 1/8 finału Champions League dwa czołowe kluby Europy, które w swoich ligach zajmują aktualnie pozycję liderów. Dodatkowym smaczkiem w meczu był fakt, że potęga Chelsea została w dużej mierze zbudowana dzięki obecnemu trenerowi Interu Jose Mourinho.
Już pierwsze sekudny meczu pokazały, że obie ekipy będą walczyły na całego. Po niespełna dwóch minutach sędzia musiał bowiem dwukrotnie upominać zawodników, którzy zbyt ostro traktowali swoich rywali. Kibice przybyli na Stadio Giuseppe Meazzy, nie rozsiedli się zbyt wygodnie w swoich krzesełkach a już poderwali się w euforii, po strzeleniu gola przez “Nerrazurrich”. Diego Milito dostał znakomite podanie w pole karne od Wesleya Sneijdera, ośmieszył wręcz Johna Terry’ego i strzelił mocno w krótki róg strzeżonej przez Petra Cecha bramki.
Szybkie prowadzenie wyraźnie pomieszało szyki zawodnikom Chelsea, którzy przez następne 10 minut nie potrafili stworzyć składnej akcji. Podopieczni Mourinho zaś cofnęli się na własną połowę ograniczając się do przeszkadzania rywalom. Nie mogąc dostać się w pole karne Interu gracze Chelsea postanowili spróbować szczęścia strzałami z dystansu, co niemal zaowocowało wyrównaniem już w 15. minucie gry. Didier Drogba przymierzył z rzutu wolnego z ponad 30 metrów, ale piłka po jego uderzeniu zatrzymała się na poprzeczce spadając tuż przed linią bramki strzeżonej przez Julio Cesara.
Uderzenie Drogby, po którym Inter miał na prawdę dużo szczęścia było sygnałem do ataku, ze strony ekipy “The Blues”. Kolejne minuty upłynęły pod znakiem sporej przewagi podopiecznych Carlo Ancelottiego, którzy urządzili sobie wręcz poligon strzelecki. Próby Drogby, Ballacka, Kalou i innych zawodników Interu nie były jednak w stanie zaskoczyć dobrze broniącego tego dnia Julio Cesara. Inter nie zamurował jednak swojej bramki do końca, tylko wyczekiwał na dobre okazje do kontry. Taktyka była o tyle słuszna, że Terry tego dnia nie miał najlepszego dnia i popełniał sporo błędów jak na doświadczonego obrońcę. Pomimo okazji z obu stron ani Chelsea, ani Interowi do przerwy nie udało się trafić do bramki rywali i gospodarze do szatni schodzili z jednobramkową przewagą.
Pierwsze minuty drugiej połowy były nieco senne. Zarówno zawodnicy Chelsea jak i Interu poruszali się po murawie nieco ospale a kibice oglądali głównie niecelne podania. Sytuacja zmieniła się diametralnie w 51. minucie gry. Salomon Kalou dostał piłkę tuż przed polem karnym i uderzył technicznie na bramkę Interu a piłka… wpadła do siatki. Zasłonięty Julio Cesar interweniował zbyt późno i nie zdołał obronić niezbyt trudnego strzału.
Radość z gola wyrównującego podopiecznych Ancelottiego nie trwała zbyt długo. W 55. minucie gry Esteban Cambiasso “na raty” zdołał umieścić piłkę w bramce Chelsea. Chwilę później na barki zawodników Chelsea spadł kolejny cios. Petr Cech poślizgnął się przy wyrzucaniu piłki nabawiając się kontuzji i czeski golkiper Chelsea opuścił boisko na noszach a w jego miejsce pojawił się weteran Henrique Hilario.
Druga odsłona pierwszego meczu hitu 1/8 finału Ligi Mistrzów była popisem taktyki Mourinho. Poza wybijaniem z rytmu londyńczyków Inter poprawił znacznie grę w ofensywie nie pozwalając w ten sposób na zwiększenie siły ataku Chelsea.
Do końca meczu ekipa Ancelottiego starała się jak mogła aby doprowadzić do remisu, ale na chęciach się tylko skończyło i Inter przed spotkaniem rewanżowym, które odbędzie sie 16 marca ma jednobramkową zaliczkę.
Inter Mediolan - Chelsea Londyn 2:1 (1:0)
Bramki: Diego Milito (3), Esteban Cambiasso (55) - Salomon Kalou (51). Sędziował: Manuel Mejuto Gonzalez (Hiszpania).
Inter: Julio Cesar - Maicon, Lucio, Walter Samuel, Javier Zanetti - Dejan Stankovic (84-Sulley Muntari), Esteban Cambiasso, Thiago Motta (58-Mario Balotelli) - Wesley Sneijder - Diego Milito, Samuel Eto’o (68-Goran Pandev)
Chelsea: Petr Cech (62-Hilario) - Branislav Ivanovic, John Terry, Ricardo Carvalho, Florent Malouda - John Obi Mikel, Michael Ballack, Frank Lampard - Salomon Kalou (78-Daniel Sturridge), Didier Drogba, Nicolas Anelka.
CSKA Moskwa zremisowało z FC Sevillą 1:1 (0:1) w pierwszym meczu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Ozdobą spotkania był gol dla gospodarzy, który został zdobyty potężnym strzałem z okolic 30 metra.
Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków gospodarzy. CSKA mogło wyjść na prowadzenie za sprawą Keisuke Hondy, Tomasa Necida i Milosa Krasica, ale żaden z nich nie potrafił pokonać Andresa Palopa. Pokaz skuteczności dała natomiast Sevilla. Goście wyprowadzając chyba pierwszy groźny atak, od razu zdobyli bramkę. Z prawej strony piłkę w pole karne wstrzelił Jesus Navas, a ta minęła dwóch obrońców oraz Igora Akinfiejewa. Na takie rozwiązanie czekał Alvaro Negredo, który dokładając nogę, skierował futbolówkę do pustej bramki.
Po przerwie gospodarze zdecydowanie zaatakowali wiedząc, że porażka w meczu u siebie może przekreślać szansę na awans. Swój cel miejscowi osiągnęli w 66. minucie. Na zaskakujące uderzenie z 30 m zdecydował się wówczas Mark Gonzales. Tego zupełnie nie spodziewał się Palop, który nawet nie drgnął i z miejsca obserwował, jak piłka, tuż obok słupka, wpada do siatki.
Obie drużyny mogły jeszcze rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. W 82. minucie Diego Perotti ładnie strzelił z rzutu wolnego, ale piłka o centymetry minęła bramkę. W odpowiedzi dynamiczną akcję przeprowadził Tomas Necid. Tym razem na wysokości zadania stanął Palop, który sparował uderzenie Czecha na rzut rożny.
CSKA Moskwa - FC Sevilla 1:1 (0:1)
Bramki: Mark Gonzalez (66) - Alvaro Negredo (25). Żółte kartki: Mark Gonzales, Keisuke Honda, Jewgienij Ałdonin (wszyscy CSKA). Sędziował: Felix Brych (Niemcy).
CSKA: Igor Aginfiejew - Alieksiej Bieriezucki, Siergiej Ignaszewicz, Wasilij Bieriezucki, Gieorgij Szennikow - Milos Krasoci, Jewgienij Ałdonin, Deividas Semberas, Mark Gonzales - Kei- suke Honda (83. Pawieł Mamajew), Tomas Necid.
Sevilla: Andres Palop - Marius Stankevicius, Julien Escude, Federico Fazio, Fernando Navarro - Jesus Navas, Ndri Romaric, Didier Zokora, Adriano (59. Diego Perotti) - Renato (89. Lautaro Acosta), Alvaro Negredo (76. Frederic Kanoute).
Wyniki wtorkowych meczów:
VfB Stuttgart - Barcelona 1:1 (1:0)
Bramki: dla VfB - Cacau (25); dla Bracelony - Z. Ibrahimovic (52). Sędziował Bjorn Kuipers (Holandia). Widzów: 39 000.
Stuttgart: Lehmann - Celozzi, Tasci, Delpierre, Molinaro - Gebhart (85, Rudy), Traesch (59, Kuzmanovic), Khedira, Hleb - Cacau, Pogrebniak (64, Marica).
Barcelona: Valdes - Puyol, Pique, Marquez (59, G. Milito), Maxwell - Busquets, Toure (52, Henry), Xavi - Messi, Ibrahimovic, Iniesta.
Olympiakos Pireus - Bordeaux 0:1 (0:1)
Bramka: M. Ciani (45). Sędziował: Howard Webb (Anglia). Widzów: 30 000.
Olympiakos: Nikopolidis - Torosidis, Papadopoulos, Mellberg, Bravo - Maresca, Ledesma (63, Zairi), Stoltidis - Lua Lua, Datolo - Mitroglou (76, Derbyshire)
Bordeaux: Carrasso - Chalme, Planus, Ciani, Tremoulinas - Fernando, Sane, Plasil (82, Gouffran), Gourcuff, Wendel (83,) - Chamakh.









