Anna Maria Jopek ćwiczyła godzinami grę na fortepianie, zamiast wisieć z koleżankami na trzepaku. Było warto.
Miała siedem lat, kiedy z kartką na szyi przyleciała do cioci do Nowego Jorku. Dziewiętnaście, gdy rozpoczęła studia w Manhattan School of Music. Trzydzieści dwa, kiedy stanęła na scenie prestiżowej Carnegie Hall.
Anna Maria od dziecka miała odwagę spełniać swoje marzenia. Od rodziców nauczyła się, że w życiu trzeba robić to, co się kocha. Dziś jest zjawiskiem: niekomercyjną artystką, która odnosi komercyjne sukcesy. Sprzedała w Polsce ponad 700 tysięcy płyt, choć jej nastrojowych piosenek nie grają na okrągło w stacjach radiowych. Jej nowy album „Jo & Co” zdobył zaś status złotej płyty jeszcze przed oficjalną premierą.
Rodzice Anny Marii, Stanisław Jopek i Maria Stankiewicz, wierzyli, że dawanie dobra się opłaca. Byli ufni i otwarci. Lubili ludzi. Poznali się w Państwowym Zespole Ludowym Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Ona była śpiewaczką i tancerką, on – solistą, fenomenalnym tenorem o przydomku Pierwszy Furman Rzeczypospolitej. W domu Jopków na pierwszym miejscu była zawsze muzyka i… miłość do artystów.
– Pamiętam, jak kiedyś uczyłam się do klasówki z biologii i tata wszedł do pokoju, oznajmiając: „Idziemy na »Carmen«!”. „Tato, muszę się uczyć”, opierałam się. „Daj spokój, córeczko, kto będzie za kilka lat pamiętał, jaki stopień dostałaś z klasówki, a »Carmen« zapamiętasz do końca życia” – wspomina Ania.
Kilkuletnia Ania głaskała w Sali Kongresowej pluszowe fotele i wpatrywała się z podziwem w wielki sufit. W garderobie mamy zbierała cekiny, które opadały z kostiumów. Kiedy rodzice kończyli próbę, wychodziła na pustą scenę. – Ten moment wyczekiwania, ciszy, tuż przed podniesieniem kurtyny był dla mnie magiczny. Wiedziałam, że cokolwiek się zdarzy w moim życiu, muszę stać w tym miejscu – zwierza się Anna Maria Jopek.
I stoi na scenie nieprzerwanie od 12 lat. Nie tylko na polskiej. Na jej koncertach nigdy nie ma pustych krzeseł. Bilety na grudniowy występ w Teatrze Polskim w Warszawie rozeszły się w ciągu dwóch godzin! Anna Maria Jopek dużo koncertuje w Niemczech, bez kompleksów występuje w Japonii, Stanach Zjednoczonych , Portugalii czy Holandii. Od debiutu w 1997 roku wydała 14 płyt. Nagrywa ze sławnymi muzykami jazzowymi z całego świata. Jako jedyna artystka z Polski została wraz z mężem Marcinem zaproszona przez Stinga na kameralny koncert do jego rezydencji w Toskanii. Piosenkarz Peter Gabriel, w którego londyńskim studiu Ania nagrywała jedną z płyt, nosił za nią walizki. Artystka żartobliwie zdementowała to w „Sukcesie”: „Przez kwadrans trzymałam go za rękę, skacząc wokół jak masajska kobieta i opowiadałam, jak cudownie pracowało mi się w jego królestwie (…). Byłam tak przejęta tym spotkaniem, że kiedy podjechała taksówka, wyściskałam go i wskoczyłam do środka. Marcin nie mógł się zająć wszystkimi bagażami, więc Peter je zaniósł”. Anna Maria Jopek i Marcin Kydryński są małżeństwem jakich mało w polskim show-biznesie. Są ze sobą już 12 lat, a temperatura ich uczuć nie spada, choć razem pracują. – Dawanie wolności, zrozumienie, wielki szacunek – wylicza Anna pytana o receptę na przetrwanie. Kiedyś mobilizował ją do pracy tata, dziś robi to mąż. Marcin też jest w stosunku do Ani wymagający. Podsuwa jej pomysły, muzykę, teksty. „Pracuje na markę AMJ”, Na 38. urodziny Ani wspólnie z Marcinem wydali „Dwa serduszka, cztery oczy”, Piosenką o tym tytule Anna olśniła kiedyś Marcina.
Dziś to spełniona artystka i zadowolona z życia kobieta: – Wychodzę z założenia, że ludzie są dobrzy, a świat – piękny. Może dlatego przyciągam tylko tych, którzy mi sprzyjają. Rzadko kiedy ktoś z gruntu zły staje na mojej drodze. Zawsze trafiam we właściwym czasie do właściwej osoby. Skąd ja to mam? Szósty zmysł? – zastanawia się. A może Anna Maria Jopek odziedziczyła to „coś” po ojcu? To on zawsze mówił, że ma szczęście do ludzi.
http://anna-maria-jopek.com/pl/index.html
6 marca godz.20.00
Polskie Centrum Kultury
•••
7 marca godz.17.30
The Rose Theatre Brampton









