Obrońcy trofeum byli zdecydowanymi faworytami spotkania ze Stuttgartem, ale obaw przed pierwszym gwizdkiem nie krył Josep Guardiola. - W środę wieczorem możemy odpaść z dalszej rywalizacji, taki jest futbol. Lecz nie wyobrażam sobie, byśmy nie dali z siebie wszystkiego. Potrzebny będzie wyjątkowy wysiłek, by awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Nie zlekceważymy Niemców - mówił. Zadanie miał o tyle utrudnione, że kontuzja mięśnia łydki wykluczyła z zawodów uznawanego za najlepszego rozgrywającego świata Xaviego Hernandeza. Jak się okazało, jego brak był zupełnie niewidoczny.
Barcelonie do awansu wystarczał bezbramkowy remis, ale gospodarze ani myśleli pozostać na zadowoleniu się minimalizmem. Już w 2. minucie problemy Jensowi Lehmannowi sprawił Thierry Henry, a chwilę później zza pola karnego spudłował Pedro Rodriguez.
Trzeciego ostrzeżenia już nie było, a gości za nieporadność w defensywie ukarał ten, który ostatnio nie zawodzi. Lionel Messi, bo o nim mowa, piłkę przejął kilkadziesiąt metrów od bramki rywala, po indywidualnym rajdzie przedostał się pod pole karne i mocnym strzałem pod poprzeczkę zapewnił Barcelonie prowadzenie.
Sytuacja Stuttgartu znacznie pogorszyła się w 22. minucie. Doskonałe podanie od Messiego otrzymał Yaya Toure, który wykorzystał niepotrzebne wyjście z bramki Lehmanna i wyłożył piłkę do pustej bramki Pedro Rodriguezowi. Takiej sytuacji młody Hiszpan nie mógł zmarnować i dwie rzeczy stały się jasne - na Camp Nou nie dojdzie do dogrywki, a goście chcąc awansować musieli się od tego momentu wspiąć ponad swoje możliwości.
Do końca pierwszej części gry niewiele jednak się już działo. Katalończycy w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia rozgrywając piłkę niemal przez cały czas na połowie rywala.
Jedynym założeniem, które mogło ocalić Niemców po przerwie było natychmiastowe zaatakowanie gospodarzy. Kiedy gra się jednak na Camp Nou przeciwko Barcelonie, wszelkie założenia mogą jednak zostać stłamszone w zarodku. Nie inaczej było tym razem. To Blaugrana zaatakowała zdecydowanie i po strzale Toure powinna prowadzić 3:0. Co nie udało się reprezentantowi Wybrzeża Kości Słoniowej, wyszło Lionelowi Messiemu. Argentyńczyk w 60. minucie znalazł się tuż przed polem karnym i płaskim strzałem zniszczył wszelkie złudzenia kibiców VfB. Ten sam piłkarz mógł strzelić swoją trzecią bramkę w 68. minucie, ale tym razem na wysokości zadania stanął Jens Lehmann, który obronił “główkę” z najbliższej odległości. Były reprezentant Niemiec jeszcze lepiej spisał się broniąc uderzenie Andresa Iniesty. Tuż przed końcem meczu w sytuacji sam na sam przestrzelił natomiast Messi, ale niewiele później w swoim pierwszym kontakcie z piłką Bojan Krkic pokonał Lehmanna.
Gości nie było stać na przeprowadzenie jakiejś groźnej akcji, więc wynik już nie uległ zmianie i Barcelona, jako jedyna drużyna z Hiszpanii, awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
FC Barcelona - VfB Stuttgart 4:0 (2:0)
Bramki: Lionel Messi (13, 60), Pedro Rodriguez (22), Bojan Krkic (90). Żółte kartki: Jens Lehmann, Pawieł Pogrbniak. Sędziował: Alain Ha-mer (Luksemburg). 1. mecz: 1:1. Awans - Barcelona.
Barcelona: Victor Valdes - Daniel Alves, Gerard Pique, Carles Puyol, Maxwell - Sergio Busquets (66. Lionel Messi), Yaya Toure, Andres Iniesta (89. Bojan Krkic) - Lionel Messi, Thierry Henry (78. Gabriel Milito), Pedro Rodriguez.
Stuttgart: Jens Lehmann - Stefano Celozzi (46. Timo Gebhart), Georg Niedermeier, Matthieu Delpierre, Cristian Molinaro - Christian Traesch, Zdravko Kuzmanovic, Sami Khedira, Aleksander Hlieb, Cacau, Pawieł Pogrebniak (70. Ciprian Marica).
Bordeaux w ćwierćfinale
Girondins Bordeaux pokonało Olympiakos Pireus 2:1 w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów i awansowało do ćwierćfinału rozgrywek. Pierwsze spotkanie także wygrali Francuzi 1:0.
Mecz znakomicie rozpoczął się dla piłkarzy Bordeaux. Już w 5. minucie kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego bramkarza gości pokonał Gourcuff. Tuż przed przerwą ten sam zawodnik ponownie wykonywał stały fragment gry. Tym razem po jego uderzeniu piłka trafiła w poprzeczkę.
Od 62. minuty Olympiakos grał w dziesiątkę. Derbyshire brutalnie sfaulował Plasila, za co zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
Wydawało się, że grający w przewadze gospodarze spokojnie dowiozą zwycięstwo do końca. Tymczasem, w 65. minucie Grecy strzelili wyrównującego gola. Na listę strzelców wpisał się wprowadzony na boisko kilkadziesiąt sekund wcześniej Konstantinos Mitroglou.
W 68. minucie ilość zawodników w obu drużynach się wyrównała, po tym jak z powodu kartek boisko musiał opuścić Diarra. W 89. minucie Bordeaux postawiło kropkę nad “i”. Gola na 2:1 zdobył strzałem głową Chamakh.
Bordeaux pokonało Olympiakos 2:1 i pewnie awansowało do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W pierwszym spotkaniu “Żyrondyści” wygrali 1:0.
Girondins Bordeaux - Olympiakos Pireaus 2:1 (1:0)
Bramki: Yoann Gourcuff 5, Marouane Chamakh 89 - Kostas Mitroglou 65. Czerwone kartki: Matt Derbyshire 60, Alou Diarra 68. Sędziował: Olegario Benquerenca (Portugalia). Pierwszy mecz 0:1. Awans Bordeaux.
Inter wyeliminował Chelsea!
Jose Mourinho to prawdziwy specjalista od Ligi Mistrzów. Z Chelsea Londyn dwukrotnie dotarł do półfinału Champions League, a teraz - już jako trener Interu Mediolan - w drodze do 1/4 finału wyeliminował właśnie “The Blues” Po dwóch wygranych meczach, to Inter zagra w półfinale. Podobnie jak CSKA Moskwa, która wyeliminowała Sevillę.
Chelsea Londyn przegrała 0:1 z Interem Mediolan w drugim meczu ćwierćfinału LM i odpadła w 1/8 Ligi Mistrzów. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Samuel Eto’o w 79. minucie.
Spotkanie, pomimo tylko jednego gola, stało na wysokim poziomie - obfitowało w emocje i sytuacje podbramkowe. Akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą, ale obrońcy za każdym razem wychodzili z opresji obronną ręką. Piłkarze dawali z siebie wszystko i mecz był niezwykle ostry. Świadczy o tym 8 żółtych i jedna czerwona kartka dla Didiera Drogby, które pokazał Wolfgang Stark.
Chociaż awansował Inter, od początku meczu to Chelsea była bliżej zdobycia pierwszej bramki. W 12. minucie bliski szczęścia był Michael Ballack - niemiecki pomocnik Chelsea potężnie uderzył po ziemi zza pola karnego, a piłka o centymetry minęła długi słupek bramki. Julio Cesar odprowadził ją tylko wzrokiem. Kilkanaście minut później znów gorąco zrobiło się pod bramką mistrzów Włoch. Didier Drogba dostał piłkę na 16. metrze i oddał niesygnalizowany strzał. W ostatniej chwili piłkę ofiarnie zablokował jednak Maicon. Chwilę później ten sam zawodnik zacentrował do Samuela Eto’o, ale strzał Kameruńczyka po koźle przeszedł nad poprzeczką.
Pierwsza połowa minęła pod znakiem ostrej, zaciętej walki. Druga była jednak jeszcze bardziej emocjonująca. W 52. minucie bliski gola był Florent Malouda, ale piłka po jego uderzeniu trafiła tylko w boczną siatkę. Kilka chwil później świetną akcję przeprowadził Inter. Znakomicie piętą do wbiegającego Gorana Pandeva zagrał Wesley Sneijder, Macedończyk przejął piłkę i popędził jak szalony w kierunku bramki Rossa Turnbulla. Wspaniałą interwencją popisał się jednak Jurij Żirkow, który dosłownie w ostatniej chwili dostawił nogę i zablokował uderzenie snajpera włoskiej ekipy.
Co się jednak ma stać, to się nie odstanie. W 79. minucie Inter Mediolan zdobył decydującego gola. Samuel Eto’ nie dał się złapać w pułapkę ofsajdową, wyszedł sam na sam z Turnbullem i pewnym strzałem nie dał szans zmiennikowi Petra Cecha.
W ostatecznym rozrachunku Inter wygrał z Chelsea na wyjeździe 1:0 i był lepszy w całym dwumeczu. W pierwszym spotkaniu także pokonał “The Blues” - 2:1. Jose Mourinho może więc być mocno usatysfakcjonowany, że utarł nosa swoim byłym piłkarzom.
Chelsea Londyn - Inter Mediolan 0:1 (0:0)
Bramki: Eto’o (79). Czerwona kartka: Didier Drogba (87). Pierwszy mecz - 1:2, awans - Inter
W drugim wtorkowym ćwierćfinale gospodarz także miał pecha. Sevilla FC przegrała na własnym stadionie 1:2 (1:1) z CSKA Moskwa i ostatecznie awans do półfinału wywalczyli goście z Moskwy. Zwycięskiego gola Rosjanie zdobyli po strzale z rzutu wolnego Keisuke Hondy, przy którym fatalną interwencję zaliczył bramkarz gospodarzy, Andres Palop.
FC Sevilla - CSKA Moskwa 1:2 (1:1)
Bramki: Diego Perotti (41) - Tomas Necid (39), Keisuke Honda (55). Pierwszy mecz - 1:1, awans - CSKA Moskwa.









