Kategoria | Sport

Real za burtą

real_lyon_cristiano_ronaldo470To nie tak miało być - myślą zapewne kibice Realu Madryt. Najdroższa drużyna świata, złożona z największych gwiazd światowego futbolu, po raz szósty z rzędu nie zdołała przebrnąć 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Klątwa zatem trwa. Tym razem Królewscy potknęli się na drużynie Olympique Lyon. W pierwszym meczu ekipa z Francji wygrała u siebie 1:0, zaś w drugim właściwie nie istniała w pierwszej połowie, w której Real mógł prowadzić co najmniej 3:0. Mecz zakończył się jednak remisem 1:1 - zwycięskim dla jedenastki prowadzonej przez Claude’a Puela.
Real zaczął w imponującym stylu. Już w… 8. sekundzie meczu na listę strzelców mógł wpisać się Kaka. Najlepszy piłkarz świata w 2007 roku w doskonałej sytuacji trafił jednak wprost w Hugo Llorisa. To mogła być najszybciej strzelona bramka w historii Ligi Mistrzów.
Po kolejnych pięciu minutach straty z pierwszego meczu, w którym Olympique wygrał 1:0, zostały przez Real wyrównane. Znakomitym, cudownym wręcz podaniem, Guti uruchomił na prawej stronie Cristiano Roanldo. Portugalczyk niczym bolid Formuły 1 śmignął obok Crisa, wbiegł w pole karne i strzałem z ostrego kąta pokonał Llorisa. W tym momencie chyba wydane pieniądze na Cristiano Ronaldo przez prezydenta Realu Florentino Pereza zwróciły się.
Napór Królewskich wciąż nie słabł. Umiejętności Llorisa sprawdzali znowu Kaka, znowu Cristiano Ronaldo oraz Gonzalo Higuain. Tym razem Francuz był górą.
W 18. minucie goście przeprowadzili pierwszą groźną akcję pod bramką Ikera Casillasa. Po rzucie rożnym piłka trafiła do ustawionego przed polem karnym madrytczyków Jeremy’ego Toulalana. Ten bez namysłu uderzył, a futbolówka o centymetry minęła lewy słupek bramki Realu. Za moment Casillas musiał się uciec do dalekiego wybiegu, by wyprzedzić szarżującego Lisandro Lopeza.
W 25. minucie mogło - ba, powinno być - 2:0 dla Realu. Esteban Granero idealnie zagrał w tempo do Gonzalo Higuaina. Piłkarze Olympique zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową i Argentyńczyk znalazł się sam na sam z Llorisem. Napastnik Królewskich minął Francuza i miał przed sobą pustą bramkę, ale zamiast do niej, piłka trafiła w słupek.
Trzy minuty później znów Higuain wystąpił w głównej roli. Po szarży Kaki, którym tym razem operował po lewej stronie boiska, Argentyńczyk strzelał z około 10 metrów, ale jego intencje wyczuł Lloris.
Na 10 minut przed zakończeniem pierwszej połowy spotkania przed dobrą szansą stanął Jean Makoun. Kameruńczyk otrzymał piłkę na 7. metrze, ale nie trafił czysto w piłkę.
Po chwili znów przed szansą zmiany wyniku stanął Higuain. Argentyńczyk uderzał piłkę głową po dośrodkowaniu Granero, a ta o centymetry minęła bramkę Olympique.
W przerwie spotkania zastanawiano się, czy Real wytrzyma w drugich 45 minutach tempo, jakie sam narzucił. W pierwszej odsłonie Królewscy byli drużyną o klasę lepszą od rywali.
Claude Puel, trener Olympique Lyon, w przerwie spotkania dokonał dwóch zmian. Wpuścił na boisko Kima Kaellstroema i mało doświadczonego na europejskiej arenie Maxime’a Gonalonsa. Ten ostatni już w 48. minucie postraszył strzałem głową z 7 metrów Casillasa. Za moment doskonałym podaniem błysnął drugi z graczy rezerwowych - Kaellstroem. Znakomicie wypatrzył on wbiegającego w pole karne Sidneya Govou. Ten uderzył futbolówkę w pełnym biegu, ale tyleż mocno, co niecelnie. Pierwsze minuty drugiej połowy spotkania wyraźnie należały do Olympique Lyonu.
W 55. minucie potężnie z ponad 30 metrów huknął Lopez. Jego strzał z trudem obronił Casillas. Za moment z nieco mniejszej odległości przymierzył Kaka. Tym razem niecelnie. To był znakomity fragment tego meczu, w którym akcja co rusz przenosiła się raz pod jedną, raz pod drugą bramkę.
Stroną dyktującą warunki byli jednak goście. I potwierdziło się to na kwadrans przed zakończeniem spotkania. Cesar Delgado zagrał piłkę w pole karne do Govou. Ten sprytnie odegrał do Miralema Pjanica, który nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem z bliskiej odległości Casillasa. Stało się zatem jasne, że w tym spotkaniu nie będzie dogrywki. Real zaś, by awansować musiał teraz strzelić dwa gole.
Jednym z tych, który miał to uczynić był Raul, którego Manuel Pellegrini desygnował do gry za Kakę po utracie bramki. Ten manewr nie przyniósł spodziewanego efektu. Zawodnicy Puela mądrze, a przede wszystkim skutecznie bronili się przed atakami gospodarzy.
W ostatniej minucie podstawowego czasu gry Olympique mógł strzelić drugą bramkę. Goście wyprowadzili kontrę, po której oko w oko z Casillasem stanął Lopez, ale Argentyńczyk fatalnie zachował się w tej sytuacji, strzelając kilka metrów od bramki.
Mecz zakończył się zwycięskim remisem 1:1 dla Olympique Lyon. Real Madryt znów odpadł w 1/8 finału LM. Królewscy nie zdołali w historii występów w tych rozgrywkach ani raz wygrać z Olympique, a była to szósta potyczka obu ekip.
W barwach Realu cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział polski bramkarz Jerzy Dudek.

Real Madryt - Olympique Lyon 1:1 (1:0)
Pierwsze spotkanie - 0:1; awans: Olympique.
Bramki: Cristiano Ronaldo (5) - Miralem Pjanic (75).
Żółte kartki: Esteban Granero, Rafael van der Vaart - Cris, Cesar Delgado. Sędziował: Nicola Rizzoli (Włochy). Widzów: 70 000
Real Madryt: Iker Casillas - Sergio Ramos, Raul Albiol, Ezequiel Garay, Alvaro Arbeloa (84-Mahamadou Diarra) - Esteban Granero (62-Rafael van der Vaart), Lassana Diarra, Kaka (78-Raul), Guti - Cristiano Ronaldo, Gonzalo Higuain.
Olympique Lyon: Hugo Lloris - Anthony Reveillere, Cris, Jean-Alain Boumsong (46-Kim Kaellstroem), Aly Cissokho - Sidney Govou, Jeremy Toulalan, Jean Makoun (46-Maxime Gonalons), Miralem Pjanic (84-Ederson), Cesar Delgado - Lisandro Lopez.

Manchester upokorzył Milan

Piłkarze Manchesteru United nie pozostawili złudzeń komu należy się awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W rewanżowym meczu z Milanem zagrali znakomicie i odprawili rywali z bagażem czterech goli.
Przed rozpoczęciem spotkania kibiców w Anglii elektryzował przede wszystkim powrót na Old Trafford Davida Beckhama. Trener Rossonerich, Leonardo nie zdecydował się postawić jednak na niego od pierwszej minuty i pomocnik rozpoczął rewanżowe starcie na ławce rezerwowych.
Już w pierwszych minutach meczu bohaterem mógł zostać ten, którego występ aż do ostatnich godzin nie był stuprocentowo pewny - Wayne Rooney. Najpierw nie doszedł co prawda do podania Gary’ego Neville’a, ale kilkadziesiąt sekund później po stracie piłki przez Marka Jankulovskiego i akcji z Antonio Valencią, znakomicie znalazł sobie miejsce przed polem karnym i oddał minimalnie niecelny strzał na bramkę Christiana Abiattiego.
Choć to Czerwone Diabły panowały na murawie, niezwykle blisko otwierającego wynik trafienia był Ronaldinho, którego uderzenie głową po podaniu Andrei Pirlo z rzutu wolnego o centymetry minęło słupek. W odpowiedzi na podobny strzał zdecydował się po drugiej stronie Nemanja Vidić, jednak tu wykonanie było o wiele gorsze i golkiper spokojnie odprowadził piłkę wzrokiem.
W 13. minucie fani United mogli świętować, bowiem po kolejnej znakomitej centrze Neville’a na listę strzelców wpisał się Rooney, precyzyjnie kierując futbolówkę głową do siatki. Sytuacja podopiecznych Leonardo stała się niezwykle trudna, bowiem do awansu do ćwierćfinału potrzebowali już trzech trafień. Mimo to, starali się bezkompromisowo atakować i choć po silnym strzale Pirlo kłopoty z wyłapaniem piłki miał Edwin van der Sar, skończyło się tylko na strachu dla Czerwonych Diabłów.
Gospodarze nie mieli jednak zamiaru pozwolić rywalom na złapanie wiatru w żagle i szukali kolejnych trafień. Szczególnie dobre wrażenie sprawiał, świetnie radzący sobie w tym sezonie Valencia, który raz po raz niepokoił na prawym skrzydle Jankulovskiego. Aktywny na lewej stronie był także Nani i jego dośrodkowania również siały niepokój w polu karnym gości. Milan starał się odpowiadać na ataki zespołu Alexa Fergusona, ale wyraźnie brakowało im pomysłu, choć w środkowej strefie dwoił się i troił Ronaldinho.
Kolejne minuty nie przyniosły niestety kibicom wielkich emocji, a obie strony nie potrafiły znaleźć recepty na przejście obrony przeciwnika. W końcówce pierwszej części gry na zdecydowane ataki ponownie pokusili się goście, ale defensywa Czerwonych Diabłów spisywała się bardzo pewnie. Tuż przed ostatnim gwizdkiem na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Darren Fletcher, jednak jego próba minęła lewy słupek i piłkarze zeszli do szatni.
Fani nie zdążyli usiąść jeszcze na dobrze na trybunach, a gospodarze prowadzili już 2:0. Znakomitym mierzonym podaniem popisał się z lewego skrzydła Nani, a Rooney delikatnym trąceniem piłki skierował ją do bramki. Wyraźnie wybici z równowagi gracze Milanu szukali szansy na honorowe pożegnanie się z Ligą Mistrzów. Przed og-romną szansą w 54. minucie stanął Klaas-Jan Hun- telaar, który po podaniu Ignazio Abatego strzałem głową przeniósł piłkę nad poprzeczką. Tymczasem trzecie trafienie zaliczył Manchester. Idealne zagranie od Paula Scholesa otrzymał Park-Ji Sung i uderzeniem w długi róg nie dał szans Abiattiemu.
Po nieco ponad godzinie gry na boisku, przy ogromnym aplauzie miejscowych kibiców, pojawił się David Beckham. Na murawę wszedł także Filippo Inzaghi i niemal natychmiast po akcji z Mathieu Flaminim był bliski pokonania Edwina van der Sara. Były pomocnik Czerwonych Diabłów ożywił grę gości, a w 74. minucie pięknym wolejem omal nie zaskoczył golkipera gospodarzy. Gracze Milanu do końca ambitnie walczyli o zmniejszenie rozmiarów porażki i obrońcy Manchesteru mieli sporo pracy, by zachować czyste konto.
Dzięki atakom Rossonerich boczni pomocnicy gospodarzy mieli jeszcze więcej miejsca niż dotychczas. Zarówno Valencia, jak i Nani szarżowali skrzydłami, jednak ich dośrodkowań nie potrafił wykończyć wprowadzony za bohatera meczu, Rooneya, Dymitar Berbatow. Wyręczył go Fletcher, który na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, strzałem głową na po podaniu rezerwowego Rafaela dokończył dzieła zniszczenia gości.

Manchester United - AC Milan 4:0 (1:0)
Pierwsze spotkanie - 3:2; awans: Manchester United
Bramki: Rooney (13, 46), Park (59), Fletcher (87). Żółte kartki: Scholes - Ronaldinho, Flamini. Sędziował: Massimo Bussaca (Szwajcaria). Widzów: 75 000.
Manchester United: Edwin van der Sar - Gary Neville (66. Rafael), Rio Ferdinand, Nemanja Vidić, Patrice Evra - Antonio Valencia, Darren Fletcher, Paul Scholes (73. Darron Gibson), Nani - Park Ji-Sung - Wayne Rooney (66. Dymitar Berbatow)
AC Milan: Christian Abiatti - Ignazio Abate (64. David Beckham), Danele Bonera (46. Clarence Seedorf), Thiaguinho, Marek Jankulovski - Mathieu Flamini, Andrea Pirlo, Ronaldinho, Massimo Ambrosini - Klaas-Jan Huntelaar, Marco Boriello (68. Filippo Inzaghi)

Wyniki wtorkowych meczów:
Fiorentina - Bayern Monachium 3:2
Arsenal Londyn - FC Porto 5:0

Zostaw komentarz

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Marzec 2010
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031