Kategoria | Sport

Arsenal dogonił Barcelonę

arsenalJuż w 3. minucie bramkę z kilkunastu metrów mógł zdobyć Sergio Busquets, ale jego płaski strzał fantastycznie obronił Manuel Almunia. Kilka minut później groźny strzał oddał Lionel Messi, ale hiszpański bramkarz Arsenalu znowu obronił. Przewaga Barcelony wzrastała z każdą minutą. Chwilę później po wspaniałym zagraniu Daniela Alvesa z prawego skrzydła znakomitą okazję miał Zlatan Ibrahimovic, ale spudłował z kilku metrów.
Po kwadransie kibice na Emirates mieli pełne prawo do zawału serca. W ciągu minuty na bramkę Almunii z kilku metrów strzelali Ibrahimovic, Xavi i Messi, ale za każdym razem bramkarz Kanonierów bronił w nieprawdopodobnych okolicznościach. Przewaga Barcy w tym momencie była wprost miażdżąca - piłkarze Josepa Guardioli mieli 75 procent posiadania piłki, a w strzałach na bramkę było 11-0.
Pierwszy strzał na bramkę Victora Valdesa oddał Samir Nasri w 23. minucie - piłka o kilkanaście centymetrów minęła prawy słupek.
W drugiej części pierwszej połowy gra odrobinę się wyrównała, ale Arsenalu nie omijały kłopoty. Z powodu kontuzji jeszcze przed przerwą Arsene Wenger musiał z boiska zdjąć Andrija Arszawina i Williama Gallasa.
Już w pierwszej minucie drugiej części spotkania Barcelonie udało się to, co nie udawało się w pierwszej połowie pomimo wielu dogodnych okazji. Po długim podaniu Gerarda Pique za plecy obrońców piłkę przejął Ibrahimovic i przerzucił wychodzącego z bramki Almunię. W 54. minucie mogło być 1:1. Z lewego skrzydła dośrodkował Gael Clichy, ale strzał głową Nicklasa Bendtnera w świetnym stylu obronił Victor Valdes.
Chwilę później fantastyczną “podcinką” Xavi posłał piłkę do wychodzącego na wolne pole Ibrahimovica, a Szwed mocnym strzałem nie dał szans Almunii. Po godzinie gry Barcelona miała na koncie 23 strzały na bramkę Arsenalu. Kanonierzy tylko trzykrotnie uderzali na bramkę gości.
Mistrzowie Hiszpanii chyba zbyt szybko uwierzyli, że jest już po meczu. W 70. minucie Nasri zagrał przed pole karne do Bendtnera, który wypuścił w pole karne Walcotta, a Anglik płaskim strzałem w długi róg zdobył gola kontaktowego.
W odpowiedzi Xavi podał na lewe skrzydło do Messiego, Argentyńczyk popędził na bramkę Arsenalu, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Almunia.
W 85. minucie stało się coś, co wydawało się niemożliwe. W polu karnym Carles Puyol w nieprzepisowy sposób zatrzymał Fabregasa i został ukarany czerwoną kartką, a sędzia podyktował rzut karny. Piłkę na 11. metrze ustawił sam poszkodowany i pewnym mocnym strzałem pokonał Victora Valdesa. Hiszpański kapitan Arsenalu zdobycie bramki okupił kontuzją, ale Wenger wykorzystał już limit zmian i Fabregas mocno kulejąc, dograł mecz do końca.
W końcowych minutach to Arsenal był stroną dominującą, ale więcej bramek kibice na Emirates już nie zobaczyli.

Arsenal Londyn - FC Barcelona 2:2 (0:0)
Bramki: Theo Walcott (70), Cesc Fabregas (85-karny) - Zlatan Ibrahimovic - dwie (46, 59). Sędzia: Massimo Busacca (Szwajcaria).

Inter Mediolan pokonał CSKA Moskwa 1:0 (0:0) w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów. Mistrzowie Włoch wywalczyli cenną zaliczkę przed rewanżem grając dobrze tylko w drugiej połowie. Wcześniej w ich poczynaniach dominowała bezradność.
Inter był zdecydowanym faworytem środowego spotkania, ale piłkarze Leonida Słuckiego nie mieli zamiaru ustępować rywalom. Taktyka oparta na twardej grze w defensywie i wyprowadzaniu kontrataków sprawdzała się w pierwszej połowie niemal bez zarzutu. Inter momentami wyglądał bezradnie w ofensywie. Golem pod bramką Igora Akinfiejewa przed upływem 45 minut pachniało właściwie tylko raz, kiedy to w końcówce pierwszej połowy minimalnie z linii pola karnego przestrzelił Wesley Sneijder.
Bezpośrednio po przerwie podopieczni Jose Mourinho wcale nie prezentowali większej determinacji. Gospodarze, nieco uśpieni, pozwolili w 55. minucie na oddanie potężnego strzału z 30 m Jewgienijowi Ałdoninowi. Piłka zmierzała pod poprzeczkę, ale kapitalną interwencją popisał się Julio Cesar. Kilka chwil później po drugiej stronie boiska umiejętnościami wykazał się z kolei Akinfiejew. Bramkarz CSKA w bardzo dobrym stylu obronił uderzenia Gorana Pandeva i Samuela Eto’o. To była zapowiedź zdecydowanie lepszej gry mistrzów Włoch.
Przewaga Interu zaczęła rosnąć z minuty na minutę i trzeciego ostrzeżenia dla Rosjan już nie było. W 65. minucie Sneijder dograł przed pole karne do Diego Milito, a ten silnym, płaskim strzałem skierował piłkę do siatki.
Inter wreszcie zaczął grać w stylu oczekiwanym przez jego kibiców. Kolejnym tego efektem była znakomita sytuacja Gorana Pandeva. Macedończyk minął już Akinfiejewa, ale piłkę z linii bramkowej wybili obrońcy CSKA. Tuż przed końcem spotkania znakomitą okazję zmarnował natomiast Sneijder, a chwilę później genialnymi interwencjami po uderzeniach Estebana Cambiasso i Dejana Stankovica.
Niewykorzystane sytuacje mogły jeszcze zemścić się na gospodarzach, ale doskonałego podania w polu karnym nie opanował Tomas Necid.

Inter Mediolan - CSKA Moskwa 1:0 (0:0)
Bramki: Diego Milito (65). Żółte kartki: Marco Materazzi - Milos Krasic, Jewgienij Ałdonin. Sędziował: Howard Webb (Anglia).

Bayern Monachium pokonał 2:1 (0:1) Manchester United w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Rewanż za tydzień na Old Trafford.
Bayern w najgorszych koszmarach nie spodziewał się takiego początku meczu. Martin Demichelis faulował Naniego przy prawym narożniku boiska. Zawodnik Manchesteru dośrodkował z rzutu rożnego, piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z obrońców i poszybowała w pole karne, gdzie ze stoickim spokojem do bramki wpakował ją Rooney.
W 10. minucie spotkania zakotłowało się pod bramką MU, pressing niemieckiej drużyny sprawił, że goście się pogubili. Na ich szczęście Bayern nie wykorzystał tego zamieszania.
Chwilę później pod bramką Bayernu obrońcami zakręcił Rooney, ale żaden z jego kolegów nie przyszedł mu z pomocą i skończyło się na strachu niemieckiej ekipy.
W 21. minucie tuż sprzed linii pola karnego kąśliwy strzał oddał Franck Ribery, piłka jeszcze skozłowała przed Edwinem van der Sarem, który obronił z ogromnym trudem. W odpowiedzi piłka po strzale Naniego wylądowała na poprzeczce bramki gospodarzy.
W 28. minucie powinno być 1:1. Dośrodkowanie Ribery’ego wybił Van der Sar, ale piłka trafiła wprost pod nogi Hamita Altintopa. Strzał Turka był bardzo niecelny, ale wbiegający na długi słupek Ivica Olic minął się z piłką o włos.
W 39. minucie doskonałe dośrodkowanie z lewego skrzydłą w pole karne Bayernu posłał Darren Fletcher - piłka wpadła wprost na nogę Rooneya, ale jego strzał w sytuacji sam na sam obronił Hans Joerg Butt.
W końcówce pierwszej połowy dwukrotnie na bramkę Bayernu uderzał Michael Carrick, ale za pierwszym razem jego strzał został zablokowany, a za drugim obronił Butt.
Po przerwie niemiecka ekipa rzuciła się do ataku i w ciągu 3 pierwszych minut MU był w poważnych opałach. W 56. minucie Hamit Altintop ograł trzech zawodników MU i uderzył na bramkę Van der Sara, jednak Holender był na posterunku. Chwilę później bramkarz MU obronił potężny strzał Marka van Bommela.
W 72. minucie po składnej akcji w polu karnym na krótki słupek bramki MU uderzał Olic - Van der Sar obronił instynktownie. Kilka minut później Gary Neville zagrał ręką około 23 m od bramki Van der Sara. Z rzutu wolnego uderzał Ribery, piłka odbiła się od Rooneya i kompletnie myląc bramkarza wpadła do siatki MU. Trzeba przyznać, że Bayern grając niesłychanie ambitnie zasłużył na tego gola.
Na 7 minut przed końcem meczu, po dośrodkowaniu Ryana Giggsa z rzutu rożnego, w poprzeczkę po strzale głową trafił Nemanja Vidic.
W doliczonym czasie gry Van der Sar uratował MU. Po pięknym rajdzie Mario Gomez wpadł w pole karne i nic sobie nie robiąc z asysty obrońców uderzył potężnie z kilku metrów na bramkę - tylko fantastyczny refleks Holendra zapobiegł utracie gola.
Chwilę później, w doliczonym czasie gry, Gomez po raz kolejny przeprowadził rajd, po którym wprawdzie stracił piłkę, ale przejął ją Olic i mijając obrońców jak tyczki płaskim strzałem posłał piłkę do siatki.

Bayern Monachium - Manchester United 2:1 (0:1)
Bramki: Franck Ribery (77), Ivica Olic (90) - Wayne Rooney (2).

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów piłkarze Olympique Lyon pokonali na własnym stadionie Girondins Bordeaux 3:1 (2:1) i znaleźli się w bardzo korzystnej sytuacji przed spotkaniem rewanżowym.
Wtorkowy mecz określany był przez kibiców jako “bitwa o Francję”, bowiem mierzyły się ze sobą najbardziej utytułowany w ostatnich latach krajowy zespół oraz obrońca tytułu mistrzowskiego.
W pierwszej części gry zawodnicy obu ekip stworzyli na Stade de Gerland fantastyczne widowisko, rozgrywane w porywającym tempie. Choć w początkowych minutach to goście byli bardziej aktywni, gracze Olympique dobrze się bronili i nie pozwalali im na stworzenie groźnej sytuacji. W 10. minucie sami pokazali ogromną klasę, kiedy po rzucie wolnym długą wrzutką popisał się Aly Cissokho, w polu karnym z piłką minął się Michael Ciani, ta dotarła do Mathieu Bodmera, a po jego zagraniu z prawej strony futbolówkę przy lewym słupku do siatki skierował Lisandro Lopez.
Podopieczni Laurenta Blanca odpowiedzieli niemal natychmiast, a świetne podanie Yoanna Gourcouffa z prawego skrzydła strzałem głową obok bramkarza umieścił Maourane Chamakh. W 24. minucie świetną okazję miał Cesar Delgado, jednak znakomitą interwencją w sytuacji sam na sam popisał się Cedric Carasso. Nie minęło kilkadziesiąt sekund, a to Żyrondyści mogli objąć prowadzenie, jednak sprytny strzał piętą Chamakha na rzut rożny sparował golkiper gospodarzy.
Po nieco ponad pół godzinie gry z drugiego trafienia cieszyli się gospodarze. Po pięknej akcji w pole karne wpadł Miralem Pjanic, dograł do Michela Bastosa, a ten ogrywając obrońcę, mocnym strzałem po długim rogu doprowadził do wybuchu radości fanów Lyonu. Gracze ze Stade de Gerland jeszcze przed przerwą mieli okazję podwyższyć wynik, ale po kolejnym miękkim podaniu Bodmera piłki w polu karnym nie sięgnął Delgado. Ten sam gracz próbował jeszcze uderzenia sprzed pola karnego, jednak tym razem bardzo pewnie wyłapał je Carasso.
Druga połowa rozpoczęła się od nerwowej gry z obu stron, a niemiecki sędzia Felix Brych musiał często przerywać ich akcje swoimi interwencjami. W 52. minucie ładną akcję przeprowadzili gospodarze, ale podanie Delgado na piąty metr na rzut rożny w ostatniej chwili wybił Mathieu Chalme, który uprzedził szarżujących w polu karnym graczy Lyonu.
Po kilku minutach zdecydowaną inicjatywę przejęli goście. Efektownym dośrodkowaniem popisał się Jaroslav Plasil, jednak wbiegający na długi słupek Ciani nie zdołał sięgnąć głową Ciani. Chwilę później znakomitą interwencją popisał się Lloris, który sparował strzał z najbliższej odległości w wykonaniu Chamakha, ratując swój zespół przed utratą prowadzenia. W 70. minucie w świetnej sytuacji nieco przypadkowo w polu karnym znalazł się Wendel, jednak jego potężny strzał zatrzymał się na poprzeczce.
Niespodziewanie to jednak gospodarze uzyskali trzecią bramkę. Po strzale Cissokho piłka trafiła w rękę Chalme, a sędzia bez wahania wskazał na “jedenastkę”. Jej skutecznym wykonawcą okazał się Lisandro i gracze Lyonu mogli odetchnąć z ulgą. Kilkadziesiąt sekund ich radość mogła być jeszcze większa, jednak po strzale z powietrza minimalnie pomylił się Sidney Gouvou.
W ostatnich minutach podłamani gracze Bordeaux nie dali rady zagrozić już gospodarzom i swojej szansy będą musieli szukać w meczu rewanżowym 7 kwietnia. Pocieszeniem dla nich może być fakt, że rywale zagrają bez wykluczonego za kartki strzelca dwóch bramek we wtorkowym spotkaniu - Lisandro Lopeza.

Olympique Lyon - Girondins Bordeaux 3:1 (2:1)
Bramki: Lisandro Lopez - dwie (10, 77-karny), Michel Bastos (32) - Marouane Chamakh (14). Żółte kartki: Sidney Govou, Lisandro Lopez (Lyon). Sędzia: Felix Brych (Niemcy)

Zostaw komentarz

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Jakie nadzieje wiążesz z nadchodzącą wiosną?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Kwiecień 2010
P W Ś C P S N
« mar   maj »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930