Janusz Radek - Dziwny Ten Świat – Opowieść Niemenem
Zachęcony entuzjastycznymi relacjami z koncertowej „Opowieści Niemenem” sięgnąłem po dwupłytową edycję albumu Janusza Radka. Pierwsza płyta – to zapis koncertu solisty z orkiestrą w Bielskim Centrum Kultury, zaś druga – to studyjne wersje sześciu kompozycji nagranych przez wokalistę z akompaniamentem fortepianu Tomasza Filipczaka.
Repertuar obu płyt stanowią dobrze znane piosenki wykonywane przez Niemena (w dużej części jeszcze z zespołem Akwarele) oraz utwór Co dzień autorstwa obu liderów projektu. Całość od początku nasuwała mi skojarzenia z wiązanką przebojów nagraną w 1980 r. przez Niemena z orkiestrą Zbigniewa Górnego, ale przesłuchałem obie płyty bez uprzedzeń.
Niestety, ale zirytowały mnie na pierwszej płycie wokalne introdukcje niejako zastępujące zapowiedzi piosenek. Te wstępy i łączniki śpiewane przez Radka scatem, niby to imitującym głos Niemena pozostają w wyraźnej opozycji do klimatu utworów z repertuaru Mistrza.
W partiach instrumentalnych od razu spodobały mi się orkiestrowe smyczki, a także gitarowe ostinato Dariusza Bafeltowskiego w podkładzie Snu o Warszawie oraz kadencja trąbki Piotra Ziarkiewicza w Pod Papugami. Sam wokalista lepiej wypada w drugiej części koncertu, zwłaszcza w piosenkach spoza akwarelowego kanonu. Jego oratoryjne inklinacje są słyszalne w songu z filmu „Rodzina Leśniewskich” oraz w ironicznej piosence Pokój.
Zabawnym intermezzo miały być zapewne pastiszowe Jodełki, sosenki dość swobodnie przeniesione przez Radka na grunt rosyjskiej dysko- teki. Nasuwa się pytanie, czy nie nazbyt swobodnie? Możliwe, że część słuchaczy uzna to wykonanie za kicz, ale ja dostrzegam tu dowcipnie zastosowany patent Niemena z radiowej wersji piosenki Jagody szaleju.
A że w obu omawianych przypadkach końcowy efekt jest dyskusyjny – to już inna sprawa. Jeśli miałbym wskazać na niewątpliwie udany klucz interpretacyjny, to mój wybór padłby na Ptaszka, który na płycie Niemena był zaledwie żartem i przerywnikiem, a u Radka stał się przemyślaną puentą obecnej sytuacji naszej muzyki pop, gdzie dobrego tekstu i ciekawej aranżacji – jak na lekarstwo.
Atutem tego wydawnictwa jest druga płyta zawierająca studyjne wersje sześciu kompozycji z repertuaru Niemena zaaranżowanych tylko na głos i fortepian, a zaśpiewanych już bez charakterystycznej „nad-ekspresji”, ale z nieznacznie zmienioną linią melodyczną. Znakomicie słucha się w tym opracowaniu kompozycji do wiersza Mów do mnie jeszcze Przerwy-Tetmajera i piosenki Czas jak rzeka z nostalgicznym tekstem Niemena. Niewątpliwie mamy na tym albumie do czynienia z dużo bardziej dojrzałym odtwórcą niż Janusz Radek, sławny dzięki głośnej interpretacji songu Dziwny jest ten świat podczas festiwalu opolskiego w 2003 roku.
Natalia Pastewska - Za rogiem snu
Płyta Natalii Pastewskiej jest przykładem propozycji smooth-jazzowej w najlepszym dla tej stylistyki wydaniu. Mamy tu do czynienia z czytelnie zarysowanymi koncepcjami aranżerskimi i mistrzowskimi improwizacjami. A co najistotniejsze, słucha się całego albumu z zainteresowaniem i z wielką satysfakcją. W odróżnieniu bowiem od zdecydowanej większości nagrań mieszczących się w granicach tego nurtu, w omawianym przypadku mamy rzeczywiście do czynienia z materią dźwiękową odnoszącą się do jazzu.
Nie ma tu zatem żadnych pentatonicznych frazesów, sztampowych rozwiązań formalnych i powielania dobrze znanych przebiegów pulsacyj- nych. Oczywiście wiele z elementów je stanowiących tu występuje – gdyby ich nie było, to nie mielibyśmy przecież do czynienia z sygnalizowaną wcześniej estetyką.
Są one tu jednak zaprezentowane w sposób niebanalny, twórczy. Przykładowo, pianista Przemysław Raminiak często korzysta z akordyki kwar- towej, co mogłoby się wydawać zabiegiem chybionym w smoothjazzowej jakości, okazało się w rzeczywistości przekonującym, a solówki saksofonisty Adama Wendta i gitarzysty Krzysztofa „Pumy” Piaseckiego, bardziej skomplikowane od zwyczajowo oczekiwanych, są „trafione w dziesiątkę”.
Co jednak najważniejsze dla słuchacza, wokalistka firmująca krążek, Natalia Pastewska, intryguje przez cały czas zapoznawania się z repertuarem zawartym na „Za rogiem snu”. A to dlatego, że ma ona fascynująca barwę głosu, wzruszającą wrażliwość wypowiedzi i uderzającą siłę przekazu.
Pat Metheny - Orchestrion
Pat Metheny niczego nie robi połowicznie. Takiego projektu solowego nie było jeszcze w całej historii jazzu. Zafascynowany orchestrionami z początku XX wieku, wielkimi mechanicznymi urządzeniami grającymi na kilku instrumentach orkiestrowych naraz, zachęcił grupę wynalazców, by skonstruowali ekwiwalent wieku XXI, i zaprzągł cały arsenał instrumentów akustycznych, w tym kilka fortepianów, zestaw bębnów, marimbę, wibrafon, tuzin instrumentów perkusyjnych i szafę dokładnie nastrojonych butelek, by stworzyć zupełnie oryginalny projekt – trochę szalony, trochę ekscentryczny.
Praca na „Orchestrionem” musiała być przepyszną zabawą, ale można zapytać, czy wartą tego całego zachodu, gdyż efekt końcowy bardzo przypomina nagrania Pat Metheny Group z charakterystyczną gitarą Metheny’go szybującą po-nad zespołem. W sztuce nie liczą się środki użyte do osiągnięcia celu, lecz osiągnięty cel. Rezultat tego przedsięwzięcia kojarzy się nieomylnie z Patem Methenym, nawet jeśli zespół nuci, brzęczy, śwista i furczy z precyzją szwajcarskiego zegarka.
Utwór tytułowy otwiera sekwencja powtarzających się figur w stylu gamelanu, liryczna gitara wtapia się w orkiestrowe tło, które brzmi jak mechanicznie grająca Pat Metheny Group. I tu być może kryje się sedno. Utwór typu Expansion jest tak bardzo metheny’owski, że projekt staje się mniej ważny od samej muzyki. Entry Point jest kompozycją napisaną z namysłem – Metheny stopniowo zdobywa słuchacza prawdziwie piękną melodyką. Pat zwierzył się, iż „ten projekt wycisnął ze mnie nuty, o których nie wiedziałem, że istnieją”. Ale tego specjalnie nie słychać i można odnieść wrażenie, że w przypadku muzyka takiego kalibru jak Metheny osiągnięty cel nie rekompensuje podjętego trudu, ani nie usprawiedliwia użytych środków.
Rafał Gorzycki - ” Trio Poems”
Najnowszy projekt muzyczny Rafała Gorzyckiego, lidera “Ecstasy Project” i współzałożyciela “Sing Sing Penelope”. Muzyka na głos męski, elektronikę i perkusję zainspirowana jest pieśniami romantycznymi i współczesną muzyką elektroniczną. Prezentowana muzyka skomponowana jest do poezji między innymi: Josifa Brodskiego, Wisławy Szymborskiej, Sergiusza Jesienina. Wyjątkowy charakter brzmienia zespołu nadaje Dawid Szczęsny - jeden z najlepszych artystów specjalizujących się w obsłudze syntezatorów modularnych, samplerów i innych instrumentów elektronicznych. Nagrywa on dla wytwórni jazzowych, hip-hopowych i elektronicznych w USA. Śpiew Krzysztofa Nowińskiego nadaje wyjątkowy klimat prezentowanej muzyki . Jego bardzo szeroka skala głosu i piękna, ciemna barwa jest liryczną klamra dla brzmienia całego zespołu
“Radio Mindelo”
Nowy album Cesarii Evory, “królowej morny”, jak zwykli o niej mówić krytycy. Przez lata uznawana za divę afrykańskiego folku powraca w archiwalnych nagraniach do lat sześćdziesiątych, kiedy miała dwadzieścia lat. Wtedy w lokalnym radiu zostały zarejestrowane nadzwyczajne songi przyszłej gwiazdy z Wysp Zielonego Przylądka.
Ma na swym koncie dziesięć albumów, mnóstwo nagród,a także złote i platynowe płyty. Świat odkrył ją dzięki Jose da Silvii, który zaprosił artystkę do Paryża, by tam zarejestrowała i wydała profesjonalnie piosenki. Od lat śpiewała je na Wyspach Zielonego Przylądka.
O tym, jak wyglądały i brzmiały pierwsze sesje bosopnogiej divy możemy się przekonać, słuchając albumu “Radio Mindelo”. Mimo, że znamy już niektóre songi z późniejszych wersji, jak np. “Nutridinha”, warto zwrócić uwagę, z jaką tęsknotą i żarem śpiewała wtedy Cesaria, która za każdy zarejestrowany utwór dostawała 25 escudów.
Bronią się gitarowe aranżacje i bogactwo rytmów i melodii opowiadających życiowe historie: niespełnione miłości, losy emigrantów, marynarzy i rozbitków. Wszystko spowite aurą Wysp Zielonego Przylądka i miasteczka Mindelo, gdzie swą młodość spędziła Cesaria Evora. Wydawnictwo zdobią archiwalne zdjęcia i komentarze artystki.









