Pisane z pamięci

“Tea party” Anno 2010
wojciech-m-wojnarowiczNie, nie będzie o sprawach polskich, wyborach, propagandowym praniu mózgów i chamstwie “autorytetów”, tych medialnych w każdym razie. Jeszcze tak źle z piszącym nie jest, by musiał komentować na bieżąco wypowiedzi niejakiego Palikota i Pana Bartoszewskiego. Są granice dobrego smaku, a ponieważ autor żyje na elegancko sflekowanej przez Jacka Fedorowicza ‘zakompleksionej’ emigracji, to mu wolno. Wolno mu także mieć nieco inne odczucia w kwestiach współczesnej Polski, niż jego przyjaciele, którzy żyli w Polsce lat 90-tych i których dziwi jego krytyczne zdanie o medialnych “kolorach” kampanii prezydenckiej PO, zahaczające podobno w swym krytycyźmie o sympatie pro-PiSowskie. Przepraszam. Polscy dziennikarze, zwłaszcza ci “zaangażowani”, mnie mierżą. Brunatne nie moje.
Uspokajam. Autor, co prawda w latach 90-tych już w Polsce nie żył na codzień (praise be to the Lord!), ale co się napatrzył “w delegacji” złodziejstwa i kombinowania, w imię “wolnego rynku” oczywiście, to by starczyło na akta ptokuratorskie, gdyby ktoś chciał się był dowiedzieć, jak wtedy przeprowadzano operacje “kapitalizowania” np. banków. Albo jak budowano biurowce w Wawie, z pominięciem wszelkich regulacji prawnych. “No proczia, w piesni nie o tom, a o liubvi!’
Pan Jacek Fedorowicz, w swej ocenie emigracji północnoamerykańskiej, po udanym tournee, przez grzeczność i wrodzony takt, zapomniał nadmienić, że ta nasza, “spisiona” emigracja wyjeżdżała z PRL, zdradzając tym samym socjalistyczną ojczyznę. Zdradziliśmy socjalistyczny kraj, zdradziliśmy ideały wielkiego Października (i 22 lipca też!)! Ulegliśmy wrogiej propagandzie środków zagranicznej dywersjii ideologicznej, poszliśmy na lep “Wolnej Europy”. I potem jeszcze fetowaliśmy Kuklińskiego!
Posypujemu głowy popiołem. Szanowny Panie Jacku! Wnoszę o uwzględnienie okoliczności łagodzących! Chowały nas często rodziny obarczone brzemieniem reakcyjnego podziemia. Instruowali w kwestiach etyki ludzie, którym obca była idea porozumienia narodowego, wyrażona tak jasno w materiałach KC PZPR. Nasze emigranckie “spisowienie” i kompleksy, nie pozwalające dla przykładu dostrzegać śladów normalności i postępowości w aferach Art B, Rywina, Sobiesiaka, Pruszkowa etc., etc. należy złożyć na karb naszej ogólnie wrednej natury sprzedawczywków i zdrajców świętej sprawy socjalizmu. Może dlatego, w swej masie - my, emigracja lat 80-tych - nie jesteśmy w stanie wznieść się ponad podziały i uznać za “ludzi honoru” pewnych ludzi!
NB. Na nasze (nie?)szczęście, mimo naszego upartego narzucania poglądów i tworzenia w domach atmosfery ideologicznego nacisku, i potwornego psychicznego terroru - naszych dzieci już nam, w myśl nowej ustawy sejmowej, odebrać nie będą w stanie.
Rozumiemy jednakże, że w odróżnieniu od naszej, moralnie miałkiej i podłej, emigracjii w poszukiwaniu lepszych i godniejszych warunków życia, sukcesem obecnego rządu miała być akcja załatwiania pracy na zmywaku “w Irlandii” setkom tysięcy młodych Polek i Polaków, którzy zresztą w oczekiwaniu sowitych napiwków w londyńskich pubach, na ten rząd gromko głosowali. No i mieliśmy nawet - jako model drugiej kariery - medalistkę olimpijską w londyńskiej segregatorni śmieci, (tylko jej się odwidziało i wróciła, bidula do tej paskudnej polskiej kadry narodowej)!
Chwatit’. Ad rem.
Porozmiawiajmy o demokracji w Ameryce. Bo to tu widać najlepiej, jak się dokonuje erozja systemu politycznego, opartego ciągle jeszcze o tak zwaną klasę średnią, lecz zawłaszczanego przynajmiej od pół wieku,przez wielkie pieniądze i ich agenturę.
I jak się demokracja obywatelska broni - organizując się pod sztandarem “Tea party!”
Właśnie Amerykanie o niewiadomej politycznej proweniencji, w imię demokracji - dokonali rzeczy strasznej. Podzielili Amerykanów!!! Naprawdę, dzielą ludzi! Podziały mogą nawet sięgnąć rodzin! Horror! Horror!
No bo takie niedoważone partyjne bojówki wyrzuciły z posady, (to znaczy z wyborów do Senatu) niejakiego Arlena Spectera! Szychę odwieczną, autorytet medialny i wszelki inny! I na dodatek, 80-cio letniego człowieka z wielkim poczuciem humoru, co to do łez nas rozbawiał rozmaitymi “Polish jokes”! No, i widzicie Państwo, do czego to dzielenie narodu i tworzenie atmosfery agresji doprowadza? Był sobie polityk, dobrze urządzony w Waszyngtonie, co to w razie potrzeby i partie potrafił zmienić, aby się nic nie zmieniło!
I co, i przyszli wichrzyciele z tej jak im tam - “Tea Party - i zamieszali. I jeszcze wyrzucili faworyta republikanów w Kentucky, na rzecz swojego kandydata do Senatu. I obiecują, że zrobią więcej. No głos w gardle zamiera i włos się jeży!!!!
Zakompleksiony emigrant, uciekinier, zdrajca socjalistycznej ojczyzny
(oraz sojuszu z ZSSR) - WMW
PS. Pan Andrzej Wajda wyrwał się z “wojną domową”. Atmosfera oblężonej twierdzy? Jeszcze nie, bo GW lekko strofuje. Ale popuśćmy na moment wodze wyobraźni. A gdyby tak, dzieląc naród, pozwolił sobie o “wojnie domowej” wspomnieć jakiś zwolennik JarKa???!!! ‘Ay, povrecito!’ - jak mówią moi przyjaciele z uroczego miasteczka Baranquilla! A kysz, zmoro nieczysta!!!
Wojciech Michał Wojnarowicz

Jeden komentarz to “Pisane z pamięci”

Zostaw komentarz

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Jakie nadzieje wiążesz z nadchodzącą wiosną?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Maj 2010
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31