Zalane 53 miejscowości
W Metalchemie i w okolicach Popielowa ratownikom po raz kolejny udało się zatamować przecieki w umocnieniach. W Metalchemie od początku fali kulminacyjnej strażacy, mieszkańcy i pracownicy okolicznych zakładów wspierani przez wojsko i więźniów, ułożyli ponad 120 tys. worków. Gdyby doszło tam do przerwania wałów, Odra może zagrozić części Opola. Do fizycznej pomocy w trudnym momencie w piątek, gdy wał zaczął mocno przeciekać, włączył się też prezydent Opola.
Woda w Odrze opada na terenie prawie całego województwa, maksymalny stan utrzymuje się tylko w Brzegu, gdzie od rana przechodzi fala wezbraniowa. Od godz. 8 stan na wodowskazie przy moście waha od 730 do 727 cm. Odra zalewa tam ulice położone bezpośrednio przy rzece. W Opolu woda od czwartkowego maksimum opadła już o 60 cm.
Powoli opada też woda w Małej Panwi, która po przerwaniu wału zalała część Czarnowąs. Poprawia się też sytuacja w Jeziorze Turawskim - powoli wyrównywane są poziomy zrzutu i dopływu do zbiornika.
Bez prądu na Opolszczyźnie jest w piątek prawie 1050 gospodarstw - o ponad 600 więcej niż w czwartek. Dystrybutor energii tłumaczy to podtopieniami i zalaniem stacji transformatorowych oraz działaniami zapobiegawczymi. Nieprzejezdne są odcinki dróg krajowych - nr 39 w Brzegu przy moście przez Odrę, 46/94 w Opolu (obwodnica północna) i 45 w Krapkowicach i 40 w Kędzierzynie-Koźlu (nieprzejezdny odcinek obwodnicy północnej miasta pod wiaduktem kolejowym).
Woda zalewa Jelcz-Laskowice
Woda z polderu Lipki-Oława pod Wrocławiem zalewa Jelcz-Laskowice (Dolnośląskie). Mieszkańcy tej miejscowości powinni ewakuować się w bezpieczne rejony - podano wieczorem w urzędzie wojewódzkim.
Według wojewody dolnośląskiego Rafała Jurkowlańca sytuacja w tych wsiach jest najtrudniejsza, bowiem wały są bardzo nasiąknięte wodą i nie można na nie wjechać ciężkim sprzętem, aby je umacniać. Zaznaczył, że nie ma żadnej gwarancji, iż wały zatrzymają wodę.
Wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski zapowiedział, że jeszcze w piątek rozpocznie się przerzucanie nadmiaru wody w Odrze do doliny Widawy. “W związku z tą operacją musimy ewakuować mieszkańców podwrocławskich Wilczyc oraz ostrzec mieszkańców Szymanowa, Kłokoczyc, Psarów, Kowal i Zgorzliska. Ponadto może dojść do częściowego zalania Psiego Pola (osiedle Wrocławia - PAP)” - mówił Adamski.
Kończy się wypełnianie wodą polderu Lipki-Oława, gdzie zostały zalane dwie wsie: Stary Otok i Stary Górnik. Obie leżą na terenie zalewowym w okolicach Oławy. Kilka dni temu mieszkańcy nie chcieli opuścić domów i zabezpieczali się workami z piaskiem. Teraz docierają sygnały, że mieszkańcy zwłaszcza Starego Otoka są już zmęczeni wodą i chcą wydostać się ze wsi odciętej od świata.
Również polder Blizanowice-Trestno jest już pełny. W związku z “przejściem” fali kulminacyjnej przez Wrocław z piątku na sobotę, zostanie zalana ul. Opatowicka. Od reszty miasta zostaną odcięte peryferyjne osiedla: Nowy Dom, Opatowice, Blizanowice, Trestno i Mokry Dwór. Zagrożone są: Kozanów, Na Grobli i Rędzin.
Mieszkańcom zagrożonych osiedli proponuje się ewakuację. Do ewakuacji przygotowane są również dwa wrocławskie szpitale: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. J. Gromkowskiego i Dolnośląski Szpital Specjalistyczny im. T. Marcinaka.
Powódź się nie zakończyła
Przemawiając w Sejmie, szef PiS Jarosław Kaczyński podkreślił, że powódź, która dotknęła Polskę, jest wyzwaniem dla państwa, samorządów i społeczeństwa. Prezes PiS wezwał do “solidarności we wszystkich jej wymiarach”.
Jarosław Kaczyński podkreślił, że w obliczu powodzi solidarność jest konieczna.
- Ona jest dzisiaj bardzo potrzebna. Dzisiaj nie ma i nie powinno być żadnych podziałów. Jesteśmy obywatelami, Polakami i o tym powinniśmy przede wszystkim pamiętać - powiedział podczas debaty nad informacją rządu o działaniach podjętych przez władze w związku z powodzią.
- Chciałbym wezwać do hojności. Ta hojność w tym momencie jest potrzebna. Wyraża pewną społeczną potrzebę odnoszącą się do co najmniej dziesiątek tysięcy polskich rodzin, ale wyraża także coś więcej - społeczną solidarność, wyraża to, co jest nam dzisiaj tak bardzo potrzebne, że jesteśmy razem - powiedział Jarosław Kaczyński.
Jego zdaniem, w obecnej sytuacji konieczna będzie korekta budżetowa. Posłanka PiS Beata Szydło poinformowała, że PiS złoży w Sejmie projekt ustawy o usuwaniu skutków powodzi.
- Nie patrzmy na to, czy dany projekt złożyli posłowie PO, PiS, SLD czy PSL, tylko jeżeli on jest dobry i może pomóc, to procedujmy, bo to są projekty złożone przez polskich parlamentarzystów dla wszystkich Polaków - wzywała posłanka PiS.
Szydło oszacowała, że rocznie potrzeba około 470 mln zł na umocnienie wałów i poprawę stanu infrastruktury przeciwpowodziowej. Zwróciła się do przedstawicieli rządu, by nawet kosztem innych zadań znaleźć te pieniądze.
- Teraz bardzo ważny jest czas i działanie. Uprośćmy procedury, zaufajmy ludziom i dajmy im pieniądze - apelowała.
- Konieczne jest bardzo szybkie podjęcie działań, które w przyszłości pozwolą takich tragedii w takim rozmiarze uniknąć - powiedziała Szydło.
Zagrożenie rośnie
Chociaż deszcz przestał padać to sytuacja nadal jest bardzo zła. Tym bardziej, że na głównych polskich rzekach - Wiśle i Odrze zbiera się właśnie kulminacyjna fala. W piątek o sytuacji hydrologiczno-meteorologicznej kraju obradował rządowy zespół zarządzania kryzysowego. Uczestniczyli w nim m.in. premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
- W trakcie obrad rodzą się inicjatywy zmian ustawodawczych mających zapobiec takim sytuacjom w przyszłości - mówili po zakończeniu spotkania.
- Powódź się nie zakończyła. Zagrożenie w wielu miejscach w kraju rośnie, a nie maleje - mówił premier. - Dlatego pierwszorzędna spraw to zaufania do strażaków i policji. Ich decyzje mogą się wydawać niekorzystne, ale trzeba ich słuchać - tłumaczył. Z tym apelem zwracał się głównie do mieszkańców centralnej i północnej Polski, w których stronę kieruje się wezbrana fala na rzekach.
Podkreślił, że cały czas odwiedza najbardziej zagrożone miasta, których listę, ze względu na tamę, otwiera Włocławek.
- Jutro wizytujemy kluczowe to miejsce, czyli Włocławek - mówił.
Dodał też, że z informacji które ma stolica powinna oprzeć się nadchodzącej do niej fali.
Premier i marszałek mówili też, że podczas spotkania zespołu zarządzania kryzysowego powstają plany zmian ustawowych, które mają zapowiedź tragicznym skutkom powodzi w przyszłości
- Trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość, żeby uzbroić Polskę przed takimi sytuacjami. To jest dobry moment, żeby przeprowadzić parę regulacji prawnych ponad podziałami - mówił marszałek Komorowski.
- Cieszymy się, że jest taka atmosfera polityczna wokół powodzi między partiami - dodał premier.
Przeciekają wały na Odrze
Przeciekające wały, setki strażaków i żołnierzy układających worki z piaskiem - kulminacja fali powodziowej na Odrze dotarła do Dolnego Śląska. W Oławie wały utrzymują wodę w korycie rzeki, znacznie gorsza sytuacja panuje poniżej miasta. Część miejscowości ma być ewakuowana. Na nadejście fali przygotowują się inne miejscowości położone nad Odrą, m.in. Wrocław.
W Oławie, położonej około 30 km w górę rzeki od Wrocławia, wały wytrzymują napór wody, jednak służby notują coraz więcej przecieków. Walczą z nimi od kilku godzin mieszkańcy osiedla położonego nad Odrą. Zamknięty został most w Oławie w kierunku Jelcz-Laskowice. Droga do Wrocławia jest przejezdna.
Znacznie trudniejsza sytuacja jest we wsiach poniżej Oławy - Siedlcach, Kotowicach, Zakrzowie. Z tych miejscowości mają zostać ewakuowani ludzie.
Wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec poinformował, że wały w tych miejscowościach są bardzo nasiąknięte wodą i nie można na nie wjechać ciężkim sprzętem. Wały umacniają ręcznie strażacy i żołnierze. Zabezpieczenia są okładane folią i umacniane workami z piaskiem. Niestety umocnione w jednym miejscu, przeciekają w innym. Jurkowlaniec dodał, że nie ma żadnej gwarancji, że wały zatrzymają wodę.
W regionie zamknięto niektóre drogi - m.in. gminną nr 1933D (powiat wrocławski) - z powodu zalania przez rzekę Oławę na odcinku 50 m pomiędzy miejscowościami Groblice i Kotowice, droga gminna nr 17670D Marcinkowice-Zakrzów jest zalana na odcinku ok. 10 m warstwą 15 cm wody, droga powiatowa nr 455 Jelcz-Oława jest zamknięta na odcinku ok. 400 m z powodu zalania. Policja wyznaczyła dla nich objazdy.
Na przyjęcie fali przygotowuje się stolica Dolnego Śląska. W piątek rozpoczęto przerzucanie nadmiaru wody w Odrze do doliny Widawy.
W związku z trudną sytuacją hydrologiczną dla Wrocławia realizowany będzie scenariusz z przeniesieniem części wody z Odry do Widawy. Utrzymanie przepływu przez szandory (zapory spiętrzające wodę) na poziomie stu metrów sześciennych na sekundę pozwoli na sterowanie strumieniem w centrum miasta.

Symulacja napełniania doliny Widawy, na niebiesko tereny pod zalanie
- Trzeba będzie ewakuować Wilczyce, natomiast Zgorzelisko, Kowale, Kłokoczyce, Sołtysowice, Krzyżanowice, Psary i Szymanów trzeba będzie ostrzec, że podwyższany będzie poziom w Widawie - mówi Wojciech Adamski, wiceprezydent Wrocławia. - Kawałek Psiego Pola również może mieć wodę, ale symulacja zrobiona jest z bardzo dużym zapasem bezpieczeństwa, więc powinno być jej mniej niż na naszym modelu - wyjaśnia.
We Wrocławiu i powiatach wrocławskim, średzkim, trzebnickim obowiązuje alarm powodziowy. Pogotowia obowiązują też we wszystkich nadodrzańskich powiatach woj. dolnośląskiego.
Przerwany wał pod Kazimierzem Dolnym
Wisła przerwała wał przeciwpowodziowy w miejscowości Zastów Polanowski niedaleko Kazimierza Dolnego. Strażacy nie potrafią powiedzieć, jak wielka jest wyrwa w zaporze, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że może ona mieć ponad kilometr długości.

Widoczne na zdjęciu tereny położone poniżej tzw. Skarpy Dobrskiej, między rzeczką Chodelka i Wisłą zostaną prawdopodobnie kompletnie zalane.
http://maps.google.com/maps?ll=51.287632,21.877981&z=15&t=h&hl=en
W tej chwili na miejscu trwa ewakuacja mieszkańców. Strażacy szacują, że swoje domy w najbliższych minutach będzie musiało opuścić 4 tysiące osób.
- Wał został przerwany, powstała wyrwa, której w tej chwili nie da się naprawić. Trwa ewakuacja mieszkańców Zastowa - poinformował rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Opolu Lubelskim Ireneusz Kotowski.
Wyrwa w wale ma ok. 130 metrów, ale stale się powiększa. Woda zalewa pobliskie gospodarstwa i przemieszcza się w kierunku Wilkowa. Zarządzono ewakuację większości mieszkańców gminy - m.in. z miejscowości Zastów Polanowski, Zastów Karczmiski, Szczekarków, Szczekarków Kolonia, Urządków, Wilków. Łącznie przewidzianych do ewakuacji jest ok. pięciu tysięcy osób. Ze względów bezpieczeństwa na terenie gminy wyłączono prąd.
Do uszkodzenia wału doszło też w piątek rano w miejscowości Brzeście. Tam część wału obsunęła się do wody. - Miejsce to zostało zabezpieczone i uszczelnione. Stale monitorujemy sytuację - powiedział rzecznik Komendy Powiatowej PSP w Puławach Krzysztof Morawski.
Ewakuacja dzielnicy Puław
W związku z realnym zagrożeniem przerwania wału przeciwpowodziowego w miejscowości Parchatka podjęta została decyzja o ewakuacji mieszkańców oraz zagrożonych ulic osiedla Włostowice. Woda zrównała się z wysokością wału, który może ulec przerwaniu. Zagrożonych jest bezpośrednio 100 gospodarstw.
Decyzją Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego Policji insp. Dariusza Działo na pomoc powodzianom wysłani zostali także policjanci z Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji. Funkcjonariusze mają do dyspozycji trzy łodzie oraz 6 samochodów terenowych.
Na miejscu jest starosta puławski Sławomir Kamiński oraz Witold Popiołek.
– Ten odcinek wału jest najniższy na terenie naszego powiatu – mówi Witold Popiołek. - Robimy wszystko aby wał zabezpieczyć, wał jest podniesiony, zabezpieczony rękawami wodnymi, to co było możliwe jest zrobione. Jednak przy obecnym stanie wody i przy tej niekorzystnej prognozie woda ma się podnieść. Podjęliśmy decyzję o usypaniu w tym miejscu wału w poprzek drogi żeby ewentualnie gdyby nastąpiło przerwanie chronić te posesje, które są najbliżej usytuowane. Ludzie nie chcą się ewakuować, nikt nie wie w którym momencie to nastąpi a potem może być za późno. Przy tym poziomie wody wszystko może się zdarzyć. Wały są nasiąknięte jak przysłowiowa galareta, wszystko może się zdarzyć ale oby to nie nastąpiło – dodaje Popiołek.
– Ja przeżyłam tu już powódź, była wielka woda. Musimy to co nie zbędne wynieść na piętro, brat z przyczepka przyjedzie i zabierz meble. Straszą, że przyjdzie ta woda największa, to co byliśmy w stanie zabezpieczyć to zabezpieczyliśmy. Będziemy czekać na rozwój zdarzeń, już dwie noce nie spałam i nie jestem w stanie się położyć, siedzimy na piętrze, na górze. Ludzie pracują po całych dniach i nocach. Nie wiem ile jest tu policji, wojska, strażaków, amfibie były. Nie opuścimy domu, ja tu się wychowałam, tu w latach 60- tych daliśmy rade, przeżyliśmy, to i teraz przeżyjemy jak Bóg da. Teraz nie wyjdziemy ze swojego domu – mówi Maria Łazińska z Parchatki.
– Wszyscy policjanci z Puław mają cofnięte dni wolne, pilnujemy terenu, w chwili obecnej zaangażowaliśmy najwięcej sił w miejscowościach Lucimia i kolonia Brześce w gm. Janowiec oraz w Parchatce. Tam jest ok. 30 policjantów, wspiera nas komenda wojewódzka i funkcjonariusze staży granicznej. Czekamy na kolejnych policjantów. Wspierac nas ma kolejnych 30 i dwie lodzie płaskodenne ze straży granicznej – mówi Kazimierz Kula, komendant KPP Puławy.
- Apelujemy do wszystkich, żeby nie zbliżali się na wał, na pobrzeże rzeki. Nie znamy godziny a nawet minuty kiedy może dojść do przerwania wału – podkreśla Kula.
Wypełnione niemal po brzegi koryto rzeczki Grodarz w Kazimierzu Dolnym fot. Paweł Buczkowski
Podsiąknięty teren za wałem przy ulicy Puławskiej między Kazimierzem Dolnym a Bochotnicą fot. Beata Kowalska
Wał wiślany na wysokości wsi Parchatka, między Bochotnicą a Puławami fot. Paweł Buczkowski
Puławy, ulica 6 Sierpnia, piątek fot. Sebastian Godziszewski













