Mecz lepiej zaczęli londyńczycy – de Geę kolejno niepokoili Damien Duff i Bobby Zamora, ale młody Hiszpan, walczący o wyjazd na mundial, z obu strzałów wyszedł obronną ręką.
Atletico pierwszą groźną okazję stworzyło sobie w 8. minucie. Po rzucie rożnym doszło do ogromnego zamieszania w polu karnym Fulham, ale defensorom „The Cottagers” (od Craven Cottage, stadionu Fulham) udało się wyjaśnić sytuację.
W 12. minucie Hiszpanie powinni objąć prowadzenie, ale londyńczykom dopisało szczęście. Błąd popełnił obrońca Danny Murphy, który podał piłkę wprost pod nogi „Kuna” Auguero. Argentyńczyk, prywatnie… zięć Diego Maradony, dograł do Urugwajczyka Diego Fornala, ale jego uderzenie wylądowało na słupku bramki Marka Schwarzera.
W 16. minucie szczęścia próbował Portugalczyk Simao Sabrosa, ale ponownie Schwarzer był na posterunku.
Od tego momentu przygniatającą przewagę miało Atletico. Dwoił się Aguero, troił Forlan, ale piłkarzom ze stolicy wyraźnie brakowało precyzji.
W 32. minucie Atletico dopięło swego. Ze skrzydła dośrodkował Reyes, Aguero zgrał piłkę, a Urugwajczyk huknął nie do obrony. Powtórki pokazały, że był na minimalnym spalonym.
Z prowadzenia „Rojiblancos” cieszyli się tylko 5 minut. Fulham przeprowadziło kontrę, piłkę wrzucił Zoltan Gera, podanie Węgra przyjął Walijczyk Simon Davies i efektownym uderzeniem pokonał golkipera Atletico.
W 2. połowie tempo spadło – głównie z powodu… rzęsistego deszczu padającego w Hamburgu. Fulham szczęścia próbował więc z dystansu, ale Irlandczyk Damien Duff nie miał tego wieczoru dobrze skalibrowanego celownika.
Atletico przeważało, ale gdy już przedostało się pod pole karne rywali, raziło niedokładnością. Fulham z kolei jakby broniło wyniku i poza groźną kontrą, po której Gera został złapany na spalonym, bramce ekipy z Madrytu nie zagroziło.
W 1. części dogrywki po obu zespołach było widać zmęczenie. Tym bardziej dziwić może efektowna akcja Forlana. W ostatniej minucie 1. części doliczonego czasu gry Urugwajczyk minął trzech rywali i wyłożył piłkę przed linię bramkową. Z jednego metra Aguero trafił jednak tylko w boczną siatkę.
W drugiej części dogrywki obydwie drużyny starały się atakować, ale bramki nie padały. Wydawało się, że o zwycięstwie rozstrzygnąć będą musiały rzuty karne. Jednak w 118 minucie znów na listę strzelców wpisał się Forlan. Za - wydawałoby się - straconą piłką lewą stroną popędził Aguero i zatrzymał ją tuż przed linią końcową - spokojnie przymierzył i podał w pole karne do wbiegającego Forlana. Forlan wykorzystał zaś sytuację, strzelił, piłka odbiła się od nóg obrońcy i wpadła do bramki Anglików.
Forlan z radości z drugiej bramki zdjął koszulkę, za co ukarany został żółtą kartką. Ale radości z dwóch bramek strzelonych w najważniejszym me-czu sezonu i zwycięstwa w Lidze Europejskiej ukryć się nie dało.
Atletico Madryt - Fulham Londyn 2:1 (1:1, 1:1)
Bramki: Diego Forlan - dwie (32, 116) - Simon Davies (37). Sędziował: Nicola Rizzoli (Włochy). Widzów: 50 000.
Atletico: David de Gea; Tomas Ujfalusi, Luis Perea, Alvaro Dominguez, Antonio Lopez; Jose Antonio Reyes (78-Eduardo Salvio), Paulo Assuncao, Raul Garcia, Simao Sabrosa (68-Jose Manuel Jurado); Diego Forlan, Sergio Aguero (119-Juan Valera)
Fulham: Mark Schwarzer; Chris Baird, Aaron Hughes, Brede Hangeland, Paul Konchensky; Damien Duff (84-Erik Nevland), Dickson Etuhu, Danny Murphy (118-Jonathan Greening), Simon Davies; Zoltan Gera; Bobby Zamora (55-Clint Dempsey).









