Czerwony autobus?
Schetyna na nie!
Suma 13-tu procent z okładem w demokratycznym społeczeństwie daje partii legitymującej się takim wynikiem prawo do uczestnictwa w życiu publicznym. Tyle. Paranoiczna reakcja “demokratycznej” lewicy i jej cichych miłośników na wynik Napieralskiego zdradza jakieś ułudy i sny o potędze. Napieralski się “zdarzył”, bo Polska post-solidarnościowa dostała chyzia i sama się szatkuje, przy szczęśliwym skowycie medialnej hałastry, marzącej o latach prezydentury Kwaśniewskiego i premierostwa Millera.
Nie będzie handlowania głosami i stanowiskami. Nie będzie wprowadzania lewaków na salony. Wreszcie znalazł się w Platformie człowiek, który przemówił po męsku. Schetyna ocenił był kiedyś Napieralskiego tak, jak ten syn czerwonego bonza PRL-owskiej nomennklatury na to zasługuje i koniec. Schetyna przepraszać za swą wcześniejszą ocenę charakteru Napieralskiego, w sumie małego aparatczyka, w walce o głosy wyborców lewicy nie ma zamiaru i chwała mu za to. Może jednak, obok kapciowego, przetrwali w PO, poza klakierami i politycznymi szmatami typu Palikota, prawdziwi liderzy partii z ambicjami zmieniania polskiej rzeczywistości. Przed PO stoi teraz sprawdzian. Skakać na Jarka, walczyć z (mitycznym czy nie), cieniem IV RP to robota dla politycznych pucybutów typu Nałęcza. PO musi pokazać, że chce władzy dla realizacji swych planów (jakkolwiek by je opozycja oceniała) a nie dla samej władzy, która umożliwia rozmaitym cwaniakom, wszędzie i zawsze wkręcającym się w polityczne struktury władzy, owym przysłowiowym już “Rychom” i “Zdzichom”, robienie brudnych interesów!
Pierwsza runda to porażka PO. Nie klęska, ale porażka. I polityczna i prestiżowa. Raz, że nie “zadeptano” PiSu, a dwa, że pozwolono lewactwu na podniesienie głowy. Dlaczego PO dostało po nosie? Bo liderzy, i spece od “pr” zapomnieli, że pompowanie propagandowych balonów musi mieć jakieś osadzenie w realiach. Inaczej wychodzi się samemu na błazna. Choć akurat z Bronkiem o to nietrudno. A jak jeszcze ma się codzienne w mediach sympatyka-Palikota, z którego prof. Staniszkis zrobiła w debacie wydmuszkę, a w ostatniej chwili, “na odsiecz” przybywa czerwony bufon, Cimoszewicz, to klapa pewna! Jeśli to miały być owe “asy” w rękawie sztabu Bronka, to ktoś kogoś powinien na zbitą buzię z roboty wywalić!
WMW
PS. Dla piszącego to fajnie, że Pan senator Cimoszewicz się ujawnił! Ulubieniec GW, lansowany z uporem godnym lepszej sprawy na “męża stanu” czerwony pajączek, wreszcie udowodnił, że bez zaplecza SLD jest politycznie nikim i nawet głosów lewicy do PO przyprowadzić nie potrafi!!!!!
Rozczarowanie Komorowskim jest i musi być wielkie. Ten skądinąd inteligentny człowiek, i zasłużony opozycjonista, kompletnie się spalił jako polityczny kandydat i źle to wróży jego prezydenturze. Samo potakiwanie szefowi i mdłe składanki klepane do kamery, jaki to on jest swój, prosty siermiężny i domowy - nie starczą. Dlaczego tak ostro o Komorowskim? Marszałek Sejmu RP skompromitował się ponad miarę swoją - niedopuszczalną na tym poziomie - zwykłą ignorancją w ważnych kwestiach wiedzy o państwie i kompletnym brakiem wyczucia, co to znaczy być liderem. Niemcy czy Austriacy mogą mieć nudnych prezydentów, (choć są to z reguły polityczni wyjadacze, zdolni w “razie czego’ do samodzielnego działania), Polacy na luksus prezydentury w stylu “dozorca żyrandola” pozwolić sobie na razie nie mogą!
Oczywiście, ktoś powie, Bronisław hr. Komorowski dlatego właśnie jest kandydatem PO na prezydenta, że na poważnego lidera politycznego, na żadnego przywódcę, zdolnego choćby do wyartykułowania spójnego programu politycznego, jakiejś alternatywy wobec linii obecnego swego szefa, ani też do skupienia koło siebie ambitnych a niezadowolonych z obecnego “rozdania” polityków, się po prostu nie nadaje. Bądźmy poważni! W koncu Tusk wysłał Komorowskiego do Pałacu nie po to, aby się potem za siebie oglądać! Bronek gwarantuje realizację “linii partyjnej” aż do bólu. Byle tylko nie chciał przedobrzać, wyskakiwać przed szereg tuskowych szwadronów z jakąś inicjatywą, bo będzie śmiesznie. Albo głupio!
PO w drugiej rundzie nie musi nadskakiwać lewicy. W końcu, to Kaczyńscy chcieli się za lewicę wziąć (i szkoda, że się im nie udało) i wysłać post-komuszków na zieloną trawkę, skoro nie da się ich dziś z kradzionego majątku rozliczyć. Ale PO musi wrócić do swego rdzenia, partii opozycyjnej wobec wizji PRL-bis! Inaczej będzie kłopot!
W minioną niedzielę, dla postronnego obserwatora, najśmieszniejsze musiało być słuchanie narzekań dziennikarzy “Wyborczej”, jak to ich sondażownie oszukały! TVN dał do wiwatu swoimi prognozami! Aż red. Pacewicz trochę po północy zmuszony był przeprosić OBOP i TVP, która mimo swego “sPiSienia” dała jednak rzetelne informacje o wyniku wyborów, podczas gdy owa “profesjonalna” TVN okłamały swych wyznawców do bólu. A ból to musiał być wielki, skoro sama GW na pierwszej stronie klapę sondażowni wspomniała w wielkim tytule.
I tu lekcja dla nas. Nie dajmy się ogłupić sondażom, medialnym blagierom i pseudo-ekspertom! Patrzmy sami na politykę - i politykom na ręce. I głosujmy wedle swoich, a nie czyichś myśli!
WMW









