Południe Polski znów walczy z żywiołem
Przerwane wały i wciąż wzbierająca Wisła na Lubelszczyźnie, podtopione miejscowości i niepokój tysięcy mieszkańców Podkarpacia, nerwowe oczekiwanie na falę w Sandomierzu i ewakuacja części miasta, trudna sytuacja w okolicach Nowego Sącza, odcięta od świata Muszyna i osuwająca się ziemia w Małopolsce - Polska zmaga się z kolejną falą powodzi.
Najtrudniejsza sytuacja jest w woj. małopolskim, podkarpackim, świętokrzyskim i lubelskim - ocenił rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak. Szczególnie niebezpiecznie jest tam, gdzie wały zostały uszkodzone już przy pierwszej fali powodzi. Tam mieszkańcy, wojsko i strażacy przegrywają walkę z żywiołem.
WOJEWÓDZTWO LUBELSKIE
Sytuacja powodziowa na Lubelszczyźnie jest bardzo niepokojąca. Poziom Wisły szybko się podnosi i według prognoz zbliży się do maksymalnego poziomu poprzedniej fali powodziowej. W miejscowości Popów na Lubelszczyźnie woda z Wisły przerwała w piątek wał przeciwpowodziowy. Ewakuowano 20 osób. Dwa tygodnie temu w Popowie woda z Wisły z poprzedniej fali powodziowej przelała się przez wał i znacznie go uszkodziła - powstała tam 80-metrowa wyrwa.
Wisła na Lubelszczyźnie szybko przybiera. Do ewakuacji wezwani zostali mieszkańcy nadwiślańskich gmin. Zagrożona ponownym zalaniem jest gmina Wilków, gdzie trwa walka o załatanie 400-metrowej wyrwy w wale w Zastowie Polanowskim. Także w gminie Annopol wały przeciwpowodziowe są bardzo nasiąknięte i może dojść do ich przerwania.
WOJEWÓDZTWO PODKARPACKIE
Woda wdarła się do Jasła; “zniszczenia są potężne”
- W Jaśle jeszcze nie było takiej wody, zniszczenia są potężne, ale na szczęście strat w ludziach nie ma - mówiła burmistrz Jasła, Maria Kurowska. W miejscowości w woj. podkarpackim, rzeka Ropa przerwała wał przeciwpowodziowy na długości ok. 40 m. Woda wdarła się do miasta.
Najtrudniej jest na osiedlach Mickiwicza i Szajnochy. - Miejsca te zalewa woda, która przelała się przez wały - mówiła burmistrz uspokajając jednocześnie, iż sytuacja już się nie pogarsza, a stabilizuje.
- Mieszkańcy mówią, że nawet wtedy, gdy wałów nie było, tak wysokiej wody nie pamiętają. To jest coś nieprawdopodobnego, to jest coś nie do uwierzenia - mówiła Maria Kurowska.
- W Jaśle i powiecie jasielskim zalanych jest ponad 280 gospodarstw. W wielu miejscach trwa ewakuacja. W gminie Skołyszyn do ewakuacji używane są śmigłowce - powiedział rzecznik podkarpackiej straży pożarnej Marcin Betleja.
Jak poinformował dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego (WCZK) w Rzeszowie, dotychczas z Jasła i okolic ewakuowano ok. 1,3 tys. osób.
- Sytuacja jest bardzo dynamiczna i zmienia się co kilkanaście minut. W pozostałych regionach też
były ewakuacje, ale mniejsze, np. w Brzostku ok. 30 osób, w Kołaczycach ok. 25 rodzin. W Tarnobrzegu przygotowani do ewakuacji są mieszkańcy osiedla Wielowieś, ale na razie wał na rzece Trześniówka wytrzymuje - dodał dyżurny.
Jak poinformował Marcin Betleja, w Tarnobrzegu i okolicznych miejscowościach ewakuowanych może zostać kilka tysięcy osób, na razie tylko nieliczni mieszkańcy zdecydowali się na ten krok.
Z kolei rzeka Ropa w Jaśle przerwała wał przeciwpowodziowy na długości ok. 40 m. Woda
wdziera się do miasta. - W Jaśle i powiecie jasielskim zalanych jest ponad 280 gospodarstw. W wielu miejscach trwa ewakuacja. W gminie Skołyszyn do ewakuacji użyte są śmigłowce - dodał Betleja.
Z kolei w powiecie dębickim zalanych jest ponad 800 gospodarstw. Z brzegów wystąpiły m.in. rzeki Gogołówka w Brzostku oraz Dulcza w Pilźnie. Natomiast w powiecie mieleckim groźne są rzeka Breń i Wisłoka.
W ciągu ostatnich godzin służby ratownicze ewakuowały m.in. mieszkańców Zalesia Gorzyckiego, Trześni, Sokolnik w pow. tarnobrzeskim oraz zagrożonych powodzią kilkudziesięciu mieszkańców pow. jasielskiego, dębickiego, mieleckiego i ropczycko - sędziszowskiego.
W wyniku intensywnych opadów deszczu w całym dorzeczu górnej Wisły oraz zlewni Sanu, Wisłoka i Wisłoki wystąpiły wzrosty poziomów wód. W Rzeszowie Wisłok stan alarmowy przekroczył o 338 cm, a Ropa w Topolinach k. Jasła jest o wyższa o 382 cm od stanu alarmowego.
WOJEWÓDZTWO ŚWIĘTOKRZYSKIE
Nawałnice, które przeszły nad woj. świętokrzyskim, pogorszyły sytuację powodziową w regionie. Podtopione są gospodarstwa w powiecie staszowskim. W Sandomierzu trwa umacnianie wałów wokół Huty Szkła - w budowaniu umocnień ma pomóc wojsko.
Sandomierz jest zalewany wodą z Trześniówki - rzeki wpływającej do Wisły na terenie woj. podkarpackiego. Prawobrzeżnej części miasta, zalanej przez wodę przed dwoma tygodniami, zagraża także Wisła od strony Koćmierzowa. Sytuację w mieście pogarsza pogoda - od rana pada tam deszcz. Kolejna fala powodziowa to dla Sandomierza “klęska w klęsce”.
WOJEWÓDZTWO MAŁOPOLSKIE
Poziom wody w małopolskich rzekach nadal jest wysoki. W samym Krakowie nadal obowiązuje alarm powodziowy, a po nocnej ulewie woda zalała kilka ulic. Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie we wschodniej części województwa. Tuchów, Rzepiennik Strzyżewski, Ciężkowice, Muszyna i okolice Gorlic są trudno dostępne.W Muszynie ewakuowane jest Osiedle Folwark zagrożone przez wezbrany Poprad. Woda zalewa też Gorlice. Trwa ewakuacja mieszkańców w Przydonicach i Rożnowie w gminie Gródek nad Dunajcem. Praktycznie odcięta od świata jest także jest Krynica Zdrój. W Małopolsce w wielu miejscowościach uaktywniły się osuwiska, głównie w powiatach: limanowskim, bocheńskim, miechowskim, nowosądeckim i wielickim.
Woda zerwała most kolejowy w Nowym Sączu (Małopolska) nad Dunajcem. Zagrożone zerwaniem są dwa kolejne mosty. Oba zostały zamknięte dla ruchu.
Poziom wody w małopolskich rzekach jest wysoki. Stany alarmowe przekroczone są w 25 miejscach stany ostrzegawcze w 15 miejscach. Nadal alarmy powodziowe obowiązują w Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu, Oświęcimiu, 6 powiatach i 9 gminach, a pogotowia przeciwpowodziowe w 4 powiatach i 12 gminach.
Runęły domy - trwa ewakuacja mieszkańców w Kłodnem
Ok. 150 osób ewakuowali strażacy w miejscowości Kłodne w Małopolsce, gdzie osunęła się ziemia. Pięć domów zostało całkowicie zniszczonych, a 15 jest uszkodzonych. W całym regionie w 13 miejscach na dopływach Wisły przekroczone są obecnie stany alarmowe. W gminie Lanckorona osuwiska zagrażają około 70 budynkom. Zdaniem geologów w Łaśnicy nie ma możliwości zabezpieczenia podłoża i ustabilizowania osuwiska.
- W miejscowości Kłodne ewakuowano mieszkańców 30 domów. Zerwane są linie energetyczne, uszkodzone wodociągi i gazociąg - poinformował rzecznik małopolskiej straży pożarnej Andrzej Siekanka. Teren osuwiska przeszukuje 15 strażaków z Małopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej z czterema psami.
Tymczasem 34 domy uszkodzone przez osuwisko w Łaśnicy w gminie Lanckorona nadają się już tylko do rozbiórki. Sekretarz gminy Teresa Florek powiedziała, że naukowcy będą teraz badali
osuwisko w Podchybiu. Jak powiedziała Teresa Florek, trwa akcja pomocy poszkodowanym. Jest szansa, by w dwa lata mogły tu powstać nowe domy. - Dlaczego aż dwa lata? Wpierw trzeba wykupić grunty, potem zmienić plany zagospodarowania, otrzymać pozwolenie na budowę i wybudować domy - powiedziała.
W gminie Lanckorona szczególnie liczą na realizację obietnic, które w ubiegłym tygodniu składał Donald Tusk. Premier zapowiedział stworzenie osobnego programu pomocowego dla gmin szczególnie poszkodowanych, wśród których
wymienił Lanckoronę. Wójt Lanckorony Zofia Oszacka liczy, że mieszkańcy nie tylko będą mogli wprowadzić się do nowych domów, ale w przyszłości staną się ich właścicielami. Mieszkańcy zagrożonych domów na razie mieszkają u rodzin lub znajomych.









