Prezydent Komorowski
Marszałek Sejmu zostanie nowym prezydentem Polski, choć mógł być pewny zwycięstwa dopiero po pierwszej w nocy. Jarosław Kaczyński gonił rywala, ale nie odrobił strat z pierwszej tury. Do urn poszło niemal 55 proc. wyborców.
Bronisław Komorowski - 52,63 proc.
Tuż po ogłoszeniu pierwszych wyników sondażowych w sztabie Komorowskiego zapanowała radość, ale nie euforia. W sztabie Kaczyńskiego zaś był smutek, ale nikt nie rozpaczał. Według badania OBOP dla TVP marszałek prowadził sześcioma punktami, z kolei sondaż SMG/KRC dla TVN dawał mu dwupunktową przewagę nad kandydatem PiS. Dlatego Bronisław Komorowski zapowiedział: – Dziś otwieramy małego szampana. Dużego dopiero jutro.
Jarosław Kaczyński - 47,37 proc.
Jarosław Kaczyński w swoim pierwszym wystąpieniu pogratulował zwycięstwa Komorowskiemu i zagrzewał swoich zwolenników do walki w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
Frekwencja 55,29 proc
– Polska się zmieniła i naszym zadaniem jest z tej zgromadzonej siły skorzystać. Musimy pamiętać, że aby zwyciężyć, trzeba pamiętać o maksymie Józefa Piłsudskiego – zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska, być zwyciężonym, a nie ulec to zwycięstwo – mówił.
Tuż po północy emocje w obu obozach sięgnęły zenitu. Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła, że po zliczeniu głosów z połowy obwodów minimalnie wygrywa Kaczyński. Komentatorzy w studiach telewizyjnych byli zdezorientowani, a portale pisały o sensacyjnym zwrocie.
Jednak wyniki z 80 proc. komisji ogłoszone po 1 w nocy dawały już Komorowskiemu ponad 51 proc. głosów.
Wyniki głosowania w drugiej turze wyborów prezydenckich
Zaświadczenie o wyborze na głowę państwa Bronisław Komorowski, odebrał na Zamku Królewskim w Warszawie. Nie znaczy to jednak, że od razu będzie się mógł wprowadzić do Pałacu Prezydenckiego.
– Państwowa Komisja Wyborcza przystępuje do opracowania sprawozdania z wyborów dla Sądu Najwyższego. Ten będzie miał 30 dni na rozpatrzenie ewentualnych protestów wyborczych i rozstrzygnięcie o ważności wyborów – tak o procedurze mówi Stefan Jaworski, szef PKW.
Nowy prezydent zostanie zaprzysiężony przez Zgromadzenie Narodowe, czyli połączone izby Sejmu oraz Senatu, w ciągu siedmiu dni od stwierdzenia ważności wyborów. Z kalendarza wynika, że kadencję rozpocznie najpóźniej 11 sierpnia.
Na kandydata PO swój głos oddało 8 mln 933 tys. 887 wyborców. Najwięcej osób zagłosowało na niego w zachodniej Polsce. – To doskonały wynik. Traktujemy to jako wielkie zobowiązanie – mówi Kidawa-Błońska, szefowa komitetu wyborczego B. Komorowskiego.
Jarosława Kaczyńskiego wsparło 7 mln 919 tys. 134 wyborców – głównie z Polski południowo-wschodniej. Szef PiS co prawda nie został prezydentem, ale on też jest zadowolony ze swojego wyniku. Już w wieczór wyborczy wspominał w rozmowach ze współpracownikami sondaże, które na początku kampanii dawały mu niespełna 30 proc. poparcia.
Nasz lider ma silne poparcie prawie 8 mln wyborców, co jest ogromnym kapitałem. Tym bardziej że to wynik dużo lepszy od wyniku naszej partii z wyborów parlamentarnych w 2007 r. – zauważa Mariusz Błaszczak, rzecznik Klubu PiS. – Bronisław Komorowski ma silny mandat społeczny. Życzymy mu wszystkiego dobrego, ale faktem jest, że w kampanii rozczarowywał.
PiS zapowiada, że będzie patrzeć Platformie na ręce.
– Rządowi, który brak działań tłumaczył dotąd oporem ze strony prezydenta, teraz znika to alibi. Będziemy więc czekać na efekty jego działań w takich kwestiach, jak reforma służby zdrowia, naprawa finansów publicznych czy zabezpieczenie emerytalne – mówią działacze partii Jarosława Kaczyńskiego.
Ale nie tylko oni zapowiadają rozliczanie obietnic wyborczych. Mówi o tym też lewica.
Najistotniejsze dla lewicy sprawy to: reforma służby zdrowia, obiecane przez Komorowskiego podwyżki dla nauczycieli i zniżki komunikacyjne dla studentów, refundowanie zapłodnienia in vitro, oraz doprowadzenie do tego, by europejska Karta praw podstawowych obowiązywała w Polsce.
Co na wybór Komorowskiego koalicyjny PSL? – Mamy 500 dni (do wyborów parlamentarnych), w których możemy się wreszcie wykazać dynamicznymi działaniami – mówi wicepremier Waldemar Pawlak.
Do dymisji podało się wczoraj pięcioro ministrów Kancelarii Prezydenta, którzy współpracowali z Lechem Kaczyńskim: wiceszef kancelarii Jacek Sasin, szef gabinetu prezydenta Maciej Łopiński oraz Małgorzata Bochenek, Bożena Borys-Szopa i Andrzej Duda. – Nowy prezydent ma prawo dobierać sobie współpracowników według uznania – wyjaśnił Łopiński. Komorowski przyjął te dymisje.
Do marszałka z gratulacjami zadzwonił prezydent USA Barack Obama i zaprosił go do złożenia wizyty w Stanach Zjednoczonych. Gratulacje dla Komorowskiego napłynęły też z Rosji i Niemiec.
Prezydent elekt Bronisław Komorowski zrezygnował w czwartek rano, podczas posiedzenia Prezydium Sejmu, z funkcji marszałka Sejmu i złożył mandat poselski.
Obowiązki marszałkowskie wynikające z regulaminu Sejmu przejął najstarszy wiekiem wicemarszałek, czyli Stefan Niesiołowski, i to on przeprowadzi formalnie wybór nowego marszałka. W tym samym czasie funkcję prezydenta przejmie marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.
Wybór marszałka
- Zamierzam złożyć mandat poselski, a to oznacza również rezygnację z funkcji marszałka Sejmu oraz rezygnację z wypełniania obowiązków głowy państwa - powiedział Komorowski tuż po tym, jak odebrał od przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Stefana Jaworskiego uchwałę o wyborze na urząd prezydenta.
W czwartek wieczorem Grzegorz Schetyna został wybrany nowym marszałkiem Sejmu; zastąpi na tej funkcji Bronisława Komorowskiego, który zwyciężył w wyborach prezydenckich. Za jego kandydaturą głosowało PO, PSL oraz SLD; przeciwni byli politycy PiS.
Za jego kandydaturą głosowało 277 posłów, przeciw było 121, wstrzymało się 16.
Większość bezwzględną konieczna do wyboru marszałka wynosiła 208.
Czy “Tusk wybaczy”?
Do czasu zaprzysiężenia Komorowskiego, co najprawdopodobniej nastąpi na początku sierpnia, Schetyna będzie także pełnił obowiązki głowy państwa. “Przez dłuższą chwilę, przez miesiąc. To ciekawe” - żartował Schetyna. Pytany czy premier Donald Tusk “wybaczy mu”, że będzie pełnił obowiązki prezydenta, powiedział, że Tusk “będzie się cieszył razem z nim (…), będą wspólnie czekać na zaprzysiężenie prezydenta Komorowskiego”.
Posiedzenie Prezydium Sejmu i Konwentu Seniorów, które ustalają porządek obrad odbyło się w środę rano. Zgodnie z regulaminem, Sejm wybiera marszałka bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Możliwe, że wraz z wyborem nowego marszałka, odbędzie się głosowanie nad kandydaturami PiS i Lewicy na wicemarszałków, w zastępstwie Krzysztofa Putry i Jerzego Szmajdzińskiego, którzy zginęli w katastrofie prezydenckiego samolotu koło Smoleńska. Nie wiadomo jednak czy klub PiS do tego czasu wyłoni swojego kandydata. W kontekście stanowiska wicemarszałka padają nazwiska Joanny Kluzik-Rostkowskiej oraz Marka Kuchcińskiego. W klubie Lewicy mówi się o Jerzym Wenderlichu i Marku Wikińskim.
Senat zatwierdził wybór Ireny Lipowicz na Rzecznika Praw Obywatelskich. Za jej kandydaturą było 57 senatorów, 21 było przeciw, 11 wstrzymało się od głosu.
Rzecznika Praw Obywatelskich - jak stanowi konstytucja - powołuje Sejm, za zgodą Senatu, na pięcioletnią kadencję. Poprzedni RPO Janusz Kochanowski zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.
Kto obejmie mandat po Komorowskim?
Mandat po Komorowskim obejmie Barbara Czaplica, która w wyborach parlamentarnych w 2007 roku w okręgu podwarszawskim otrzymała 5 763 głosów. “Jestem zdecydowana objąć mandat” - zadeklarowała. Podkreśliła, że będzie starała się sprostać zadaniu, jakim jest praca w Sejmie. Jak dodała, do tej pory miała doświadczenie samorządowca oraz lekarza pediatry i właśnie na tych dziedzinach chciałaby się skupić w swojej pracy parlamentarnej.
Czym zajmie się Sejm?
W trakcie trzydniowego posiedzenia Sejm zająć się ma również rządowym projektem zmian w ustawie o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Projekt zakłada m.in. rezygnację z definicji korupcji oraz powołanie w Biurze pełnomocnika, który odpowiadałby za kontrolę gromadzonych w nim danych wrażliwych.
Projekt jest realizacją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2009 r., który zakwestionował niektóre zapisy ustawy, m.in. o gromadzeniu przez CBA tzw. danych wrażliwych (czyli m.in. o przynależności partyjnej, pochodzeniu rasowym i etnicznym, stanie zdrowia, życiu seksualnym, karalności). Wyrok wszedł w życie 3 lipca.
W projekcie, przyjętym przez rząd 1 czerwca, zapisano, że wchodzi on w życie 1 lipca. W czerwcu 2009 r. TK na wniosek Lewicy zakwestionował część zapisów ustawy o CBA. Orzekł m.in., że definicja korupcji jest zbyt szeroka i nie odróżnia zachowań korupcyjnych od przypadków przyjmowania nienależnych korzyści, które np. nie wiążą się z wykonywaniem funkcji publicznej.
TK zakwestionował też zapisy o gromadzeniu przez Biuro danych wrażliwych. Według Trybunału, były one “zbyt szerokie” i nadmiernie ingerowały w sferę prywatności. TK odroczył uchylenie zakwestionowanych przepisów na rok - do 3 lipca. Zgodnie ze wstępnym porządkiem obrad projekt noweli miałby uzasadniać premier Donald Tusk.
Posłowie rozpatrzą też m.in. projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, przygotowany przez klub Lewicy. Według tego projektu, wszystkie małżeństwa rozliczające się wspólnie będą mogły odliczyć od dochodów kwoty składek na dobrowolne ubezpieczenie emerytalno-rentowe także w sytuacji, gdy jeden z małżonków nie uzyskuje żadnego dochodu. Prawo do odliczenia kwoty zapłaconych składek na dobrowolne ubezpieczenie emerytalno-rentowe jednego z małżonków będzie bowiem miał ten z małżonków, który uzyskuje dochód podlegający opodatkowaniu.
Sejm zajmie się też projektem zmian w ordynacji prezydenckiej autorstwa PO, która zakłada, że zaświadczenia uprawniające do głosowania w drugiej turze wyborów prezydenckich będą mogły być wydawane w obwodowej komisji wyborczej w dniu głosowania w pierwszej turze wyborów. Obecnie zaświadczenia uprawniające do głosowania poza miejscem zameldowania wydawane są przez urząd gminy.
Posłowie rozpatrzą również obywatelski projekt zmiany ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który zakłada możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę dla kobiet po 35, a dla mężczyzn po 40 latach pracy. Na czele Obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, który zbierał podpisy pod projektem, stoi przewodniczący OPZZ Jan Guz.
Obecnie prawo do emerytury mają osoby, które ukończyły 60 lat (kobieta) albo 65 lat (mężczyzna). Składki na ubezpieczenie emerytalne przekazywane są do ZUS (12,2 proc. pensji) oraz do Otwartych Funduszy Emerytalnych (7,3 proc. pensji). Posłowie wysłuchają też informacji rządu o realizacji ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych.
Na tym posiedzeniu Sejm ma rozpatrzyć także projekt nowelizacji ustaw: o rtv oraz abonamentowej. Jednak z powodu braku dostatecznej liczby miejsc siedzących na sali odwołano wtorkowe posiedzenie sejmowej komisji kultury, która miała kontynuować pierwsze czytanie projektu. Posiedzenie budziło bardzo duże zainteresowanie organizacji twórczych, pozarządowych oraz mediów. Przybyli na nie m.in. uczestnicy zakończonego półtorej godziny wcześniej wysłuchania publicznego projektu. W efekcie zabrakło miejsc siedzących dla posłów oraz zaproszonych gości m.in. przedstawicieli poszczególnych ministerstw.
Kim jest nowy prezydent
Bronisław Komorowski: w PRL wyjątkowo odważny opozycjonista, w III RP wyjątkowo ostrożny polityk
Bronisław Komorowski swą polityczną karierę budował powoli, lecz konsekwentnie – mówią osoby, które go dobrze znają.
4 lipca osiągnął szczyt. Został wybrany na prezydenta RP.
– To musi być dla niego spełnienie marzeń. On był wychowany w patriotycznej tradycji, zawsze darzył ten urząd wielką estymą – twierdzi jeden z jego partyjnych kolegów.
Komorowski, jak sam się chwalił w wyborczych reklamówkach, związany jest z całą Polską. Jego rodzina pochodzi z Kresów Wschodnich, ale urodził się w Obornikach Śląskich niedaleko Wrocławia. Później mieszkał pod Warszawą, a w końcu w samej stolicy.
Szlacheckie korzenie
Jego rodzice: Zygmunt i Jadwiga, w czasie II wojny światowej walczyli w szeregach Armii Krajowej. W rodzinie mającej szlacheckie korzenie kultywowane były niepodległościowe tradycje.
– Szczycił się tymi korzeniami. Wizyty w jego domu, gdzie na ścianach wisiały portrety przodków, robiły duże wrażenie – wspomina jeden z jego przyjaciół.
–
Z takimi tradycjami w PRL po prostu nie mógł nie być w opozycji – dodaje.
“Komorowski miał opinię człowieka rubasznego, brata łaty. Pracowitego, ale nieskłonnego do podejmowania decyzji”.
Jako licealista brał udział w manifestacjach, m.in. w czasie wydarzeń marcowych w 1968 r. Pierwszy raz został aresztowany za działalność opozycyjną w 1971 r. Uczestniczył w akcjach pomocy dla poszkodowanych robotników Radomia i Ursusa. Współpracował z Komitetem Obrony Robotników oraz Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela.
– W czasach, gdy nikomu się nie śniła dzisiejsza rzeczywistość, był dzielnym człowiekiem – mówi Jan Dworak, były prezes TVP, były działacz PO, który razem z Komorowskim działał w opozycji. Wspomina, jak wspólnie opiekowali się Dolinką Katyńską na Powązkach. – Każdemu, kto się tam zbliżył 1 listopada, esbecy robili zdjęcia. Wieszaliśmy tam wstęgi, stawialiśmy znicze – mówi Dworak.
W 1979 r. Komorowski miał 27 lat. Po nielegalnej demonstracji z okazji rocznicy odzyskania niepodległości 11 listopada był jednym z opozycjonistów przemawiających przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Zapłacił za to miesiącem więzienia. Skazał go sędzia Andrzej Kryże, późniejszy wiceminister sprawiedliwości w rządach PiS. Z więzienia w Pułtusku odbierał go Dworak.
Komorowski skończył historię na Uniwersytecie Warszawskim w 1977 r. Później była „Solidarność”. W stanie wojennym został na rok internowany. Kiedy wyszedł z więzienia, nie mógł znaleźć pracy. Był m.in. nauczycielem w niższym seminarium duchownym w Niepokalanowie. Nie było mu łatwo związać koniec z końcem. A na utrzymaniu miał już wówczas żonę Annę i piątkę dzieci.
Jak Macierewicz
Kiedy nastał rok 1989, Komorowskiemu było dużo bliżej do Antoniego Macierewicza niż do obecnych politycznych przyjaciół z PO. Był przeciwnikiem Okrągłego Stołu.
Wszystko się zmieniło, gdy został szefem gabinetu ministra Aleksandra Halla w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Choć
blisko mu było do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, zaczął się zbliżać do środowiska Unii Demokratycznej.
Mazowieckiego do dziś uważa za swego politycznego nauczyciela. – Do grobowej deski będę mu wdzięczny, że dał mi szansę przeistoczenia się z radykała w człowieka umiaru i kompromisu – wspominał później w wywiadach.
W kolejnych wyborach do Sejmu startował z list UD. A w 1994 r. został sekretarzem Unii Wolności. Partię opuścił jednak wraz z Janem Rokitą w 1997 r. – w proteście przeciwko polityce ówczesnego jej szefa Leszka Balcerowicza.
Odnalazł się w Akcji Wyborczej Solidarność. Po wygranych przez AWS wyborach z 1997 r. premierem został Jerzy Buzek. I to w jego gabinecie w latach 2000 – 2001 Komorowski był ministrem obrony. Miał spore doświadczenie, bo wcześniej jako wiceminister pracował w MON za Mazowieckiego, Suchockiej i Bieleckiego.
– Armia to była jedna z jego pasji. Łatwo znajdował wspólny język z wojskowymi – mówi jeden z polityków. To tłumaczy zapewne krytyczny stosunek Komorowskiego do likwidacji peerelowskich wojskowych służb specjalnych (WSI). – Niepraw- dopodobną zbrodnią było zlikwidowanie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, tego nie zrobili nawet bolszewicy – mówił. Wiele razy zarzucano mu, że jego kontakty z WSI były zbyt bliskie.
Ostrożny w PO
Z AWS trafił do Platformy Obywatelskiej i zaczął robić karierę. – Korzystał na tym, że z PO odchodzili liderzy: Andrzej Olechowski, Maciej Płażyński, w końcu Jan Rokita. Piął się krok po kroku – mówi Jan Artymowski, wówczas polityk PO. Podkreśla, że Komorowski nie zrobił nic, gdy z partii wyrzucano bliskich mu ludzi, jak choćby „piskorczyków”. To ponoć on dzwonił do Pawła Piskorskiego z wieścią, że został wyrzucony z partii.
– Bronek uznał, że ma przed sobą przyszłość tylko wtedy, gdy będzie działał w porozumieniu z Donaldem Tuskiem. Dla tego celu był gotów poświęcać swoich ludzi – mówi jeden z polityków PO.
– Wolał być ostrożny. Świadomie zdecydował się na grę w politycznej III lidze – uważa Artymowski. – Gdyby chciał, mógł wtedy nawet rzucić wyzwanie Tuskowi i powalczyć z nim o przywództwo w PO. Ale wolał się nie narażać. Jak widać, dobrze na tym wyszedł.
Po marginalizacji Rokity Komorowski stał się numerem dwa w Platformie. Zasłynął jako nieprzejednany krytyk bliższej współpracy z PiS. Tuż po zwycięstwie tej partii w wyborach w 2005 r. obwieścił: „Szkoda Polski”. W krytyce posługiwał się też rymowanymi żartami: „Gdy spytasz PiS-owca, która jest godzina, odpowie: »Nie wiem, to Platformy wina«”.
W 2007 r. po wygranej PO został marszałkiem Sejmu.
Układanie fraszek i skłonność do żartów były przez wiele lat znakiem firmowym Komorowskiego. Zawsze dobrze żył z dziennikarzami. Do niedawna miał opinię człowieka rubasznego, wręcz brata łaty. Pracowitego, ale nieskłonnego do podejmowania decyzji. – Bronek się zmienił, stwardniał – uważają teraz partyjni koledzy.
Nowe oblicze pokazał w kampanii wyborczej. Walczył o każdy głos. Odbywał po kilka spotkań dziennie, przemierzał Polskę wzdłuż i wszerz.
Europoseł PO Krzysztof Lisek wspomina wyborczą wizytę w Londynie: – Był chory i masakrycznie zmęczony. Mieliśmy bardzo napięty plan. Podczas przejazdów z jednego miejsca do drugiego, które trwały 15 – 20 minut, po prostu zasypiał w samochodzie.
– W sztabie dużo dyskutowaliśmy, z niektórymi propozycjami się nie zgadzał, miał własne pomysły. Jak ten, by prezentem na licytację dla powodziowej zbiórki Owsiaka była konstytucja, którą podpisał potem z Jarosławem Kaczyńskim – dodaje Małgorzata Kidawa-Błońska.
Nie uniknął jednak wpadek, którymi przez wiele dni żyły media. Niefortunne wypowiedzi pod adresem powodzian, korzystanie z Wikipedii na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, mówienie o tym, że w czasie powodzi można bez konsekwencji dla terminu wyborów wprowadzić w Polsce stan wyjątkowy, czy choćby wpadki słowne, jak ta, że „Światowid ma pięć twarzy”. Złośliwi zaczęli już nawet mówić o nim Bronisław „Wpadka” Komorowski.
– Częściowo były to lapsusy wynikające ze zmęczenia, częściowo niedopowiedzenia. Niektóre rozdmuchano, nie wiadomo dlaczego – oburza się Jarosław Szczepański, były doradca Komorowskiego.
Wygrał o włos. Zwycięstwo kosztowało go dużo wysiłku. Dlaczego? Jego krytycy w partii mówią: – Jest nijaki. Nie potrafił porwać za sobą tłumów.
Jakim będzie prezydentem? Według PiS jedynie wykonawcą poleceń premiera Donalda Tuska. „Nie wierzę, że będzie Pan odpowiedzialną głową państwa. Mam obawy, że Pana prezydentura będzie gnuśna, inercyjna, imitacyjna i słaba, że nie jest Pan przygotowany do sprawowania tego urzędu” – pisał w blogu europoseł PiS Marek Migalski.
W PO są innego zdania. – Będzie dużo bardziej samodzielnym prezydentem, niż się uważa. Oprze się raczej na ludziach spoza Platformy – uważa Jarosław Gowin (PO).
– Ma duże doświadczenie. Był przecież ministrem obrony, jako marszałek Sejmu spotykał się ze swoimi odpowiednikami z innych parlamentów. To mu pomoże – twierdzi Lisek.
– Pałac Prezydencki to wymarzone miejsce dla Bronka – mówi z kolei jeden z jego byłych kolegów z PO. – On zawsze starał się zbytnio nie przemęczać, ale przy tym lubił ten cały blichtr związany ze sprawowaniem władzy. Jako prezydent będzie miał tego pod dostatkiem.
Jarosław Stróżyk , Katarzyna Borowska , Wojciech Wybranowski
Rzeczpospolita











