Pisane z pamięci

Kolor Europy

wojciech-m-wojnarowiczDeportacja to słowo niebezpieczne. Natychmiast przypominają się ludziom obrazy z najgorszych momentów najnowszej historii. A jednak współczesna Europa staje przed pierwszym dramatycznym wyborem: zacząć organizować selektywną deportację ludzi niepożądanych dziś, kiedy można zapewnić poszanowanie praw tych nielicznych, owej procedurze poddanych – lub za kilka lat doczekać się masowych pogromów i deportacji całych grup etnicznych pod naporem wrogiego im tłumu ludności lokalnej.

O co chodzi? Jeden z włoskich ministrów z rządu premiera Berlusconiego powtarza jak zaklęcie wezwanie, by umożliwić prawną deportację ludności cygańskiej. Cyganie cieszą się we Włoszech jak najgorszą opinią, są widoczni, nie mają ani stałych miejsc zamieszkania, ani udokumentowanych źródeł dochodów, generalnie wiadomo, iż kradną i stanowią zagrożenie. Dodatkowo jednak do jednego kotła z Cyganami minister proponuje wrzucić także biednych imigrantów z krajów innych, włączając w to „biedniejsze” kraje Unii. Kto się w tę kategorię zmieści, z grubsza wiadomo. Oczywiście lewica nie zostawia na planach włoskiej prawicy suchej nitki, ale Włosi wskazują, że kiedy podobne plany realizują po cichu, metodami administracyjnymi Francuzi oraz Hiszpanie (tak, tak, postępowa Hiszpania premiera Zapatero odsyła niechcianych imigrantów) to w Unii cisza.
Obecny dylemat to pestka w porównaniu z kwestią konsekwencji imigracji z krajów islamu. Sytuacja demograficzna Unii Europejskiej jest ciężka. Kraje europejskie, zwłaszcza te zachodnie, od lat mają zbyt mały przyrost naturalny, by utrzymać swój obecny potencjał ludnościowy i powoli lecz nieubłaganie starzeją się i kurczą. Brak własnych dzieci tradycyjnie nadrabiano wpuszczaniem imigrantów. Dawało to pożądane skutki, ale do czasu. O ile bowiem dawniejsi imigranci z dalszych, „egzotycznych” części starego kontynentu ulegali w ciągu jednej generacji procesowi asymilacji, o tyle Turcy czy Arabowie z wtopieniem się w kraje osiedlenia mają problemy. Po pierwsze, nikt ich do integracji nie zachęca; po drugie – z rozmaitych powodów integracja taka, jaką znamy z poprzednich okresów nie jest możliwa. Młodzi Arabowie z paryskich przedmieść, którzy regularnie walczą z policją, są Francuzami wedle paszportów, ale tak naprawdę są kimś obcym i często gęsto – wrogim. Agresywna islamizacja tych grup jest i powodem i skutkiem powszechnej alienacji. Rosną więc w krajach takich jak Francja, Italia, Belgia, Holandia czy Hiszpania nowe generacje ludzi kulturze europejskiej i europejskiemu systemowi społeczno-prawnemu obcy i otwarcie wrodzy. Deportacja samych napływowych biedaków – Cyganów, Rumunów czy nawet Polaków - niewiele tu pomoże, bo nie da się deportować np. młodych maghrebskich bandziorów, strzelających do policjantów z Grenoble. Nie da się, bo są urodzeni już we Francji!
Czy jednak Europejczycy, tak chętnie pouczający innych o potrzebie otwartości na inne kultury i religie gotowi są zaakceptować głębokie zmiany demograficzne - o kulturowych i prawnych nie wspominając! - prowadzące do całkowitej zmiany etnicznej kompozycji swych krajów? Śmiesznie było oglądać na ostatnim mundialu „kolorowe” reprezentacje Niemiec lub Francji, w których „rdzennych” graczy było jak na lekarstwo. Ale co będzie z Belgią lub Holandią, gdy – dajmy na to – ponad 30 procent ich ludności będzie pochodzenia arabskiego? Czy Belgia pozostanie tym samym krajem, poddanym tym samym regulacjom prawnym, z tym samym systemem wartości, co obecnie? Czy też nastąpi powolna islamizacja coraz większych obszarów europejskich, aż do ich nowego samookreślenia? Pewnego dnia demokratyczna, islamska większość Holandii może wprowadzić np. Szariat jako co najmniej równouprawniony system prawa. Albo parlament zakaże kobietom studiów w tych samych klasach, co mężczyźni. Chłopaki na paryskich ulicach będą biegać w jeansach i T-shirtach, ale ich siostry zakuta się od stóp do głów, i podda bezwzględnemu dyktatowi ojców i braci. Przebłyski tego dostrzegamy już dziś. Czemu nie może się to stać ogólną normą w arabskiej niedługo Brukseli, skoro akceptujemy takie prawa w Arabii Saudyjskiej? Demokracja to w końcu realizacja woli większości!
A ta nowa jakościowo – religijnie i światopoglądowo - większość rodzi się na naszych oczach.
Pytania te wkrótce staną przed Polską. My też starzejemy się. I do nas też dotrą imigranci spoza naszego kręgu kulturowego. Podobno ktoś chce „importować” tanich robotników z Chin. Akurat Polacy z Kanady czy Ameryki mogą współczesnym Polakom, a zwłaszcza ludziom zainteresowanym przyszłością ich kraju w kontekście zmieniającej się dynamiki demograficznej świata, przekazać konkretną wiedzę na temat dalekosiężnych konsekwencji takich decyzji. Za kilkadziesiąt lat (około 30) Kanada będzie krajem o połowie ludności pochodzenia azjatyckiego. Tego procesu już nic nie zahamuje, nie pomoże żadne, nawet gwałtowne zamrożenie imigracji z Chin czy Indii lub Pakistanu, bo ci ludzie „są” już „tu”, na miejscu, w Markham, Brampton czy Vancouver tylko się jeszcze nie urodzili!
Jaka będzie w tym samym okresie zjednoczona Europa, i jaka będzie w niej Polska?
Ze zmienionej Europy

WMW

Zostaw komentarz

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Sierpień 2010
P W Ś C P S N
« lip   wrz »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031