“Nieskończona jest liczba dolegliwości, w które obfituje wiek starczy” – zwykł był mawiać brytyjski, XX-wieczny klasyk i wielbiciel klasyków, C.S.Lewis, cytując z upodobaniem jedną z satyr Juwenala.

W latach 60. XX wieku zapewne miał prawo czuć się sędziwy – gdyby zmarł w dzisiejszych czasach, zapewne opłakiwano by śmierć nie tylko pisarza, ale i osoby względnie młodej, jako że w chwili śmierci miał zaledwie 64 lata. Na naszych oczach zmieniają się bowiem nie tylko przedziały wieku, w granicach których postrzegamy ludzi jako młodych, dojrzałych, sędziwych, ale i sama definicja “długowieczności”: w dzisiejszych czasach nie tyle mamy na nią nadzieję, co otwarcie na nią liczymy. Niektórzy są jej niemal pewni: badacze z Centrum Badań nad Starzeniem (Ageing Research Centre) (…) są zdania, że dzieci, urodzone w Wielkiej Brytanii w roku 2000, dożyją średnio stu lat, aż połowa zaś urodzonych w tym czasie niemowląt w Japonii ma szanse doczekać nawet roku 2107.
Taka perspektywa rodzi fundamentalne pytania o społeczeństwo, w którym osoby starsze przestają stanowić niewielki margines zbiorowości. Równie istotne są jednak kwestie czysto medyczne: czy oczekiwany przez wielu stan “pogodnej starości” da się osiągnąć za pomocą stosowania odpowiedniej diety, przyjęcia właściwego trybu życia, czy też jest to jedynie kwestią genów? A przede wszystkim: czy długość życia można będzie przedłużać rok za rokiem, czy też ludzki organizm ma “wbudowane” jakieś nieprzekraczalne ograniczenia?
Ku rozczarowaniu wszystkich, którzy swoje nadzieje na życie wieczne pokładali w brokułach, antyoksydantach i tranie z rekina, odpowiedź na to drugie pytanie brzmi twierdząco – a dostarcza jej genetyka. Zespół badaczy z Boston University ogłosił ostatnio na łamach internetowego wydania miesięcznika “Science”, że z 77-procentową dokładnością jest w stanie na podstawie badań określić, kto z nas dożyje stu lat. Badając DNA tysiąca osób, które przekroczyły tę magiczną granicę, i porównując dane z przesiewowymi, średnimi wynikami dla całej populacji, badacze zdołali zidentyfikować te elementy kodu, które wydają się występować u każdej osoby, obdarzonej przez przodków “ponadprzeciętną długowiecznością”. (…).
Również jednak osoby, które nie mogą się poszczycić przodkami w matuzalemowym wieku, mają widoki na długą, pogodną starość – pod warunkiem, że są kobietami. Ex oriente lux: nowe ustalenia zaprezentowała dr Noriko Kagawa z Kato Ladies Clilic w Tokio. Uczestnicy konferencji, zorganizowanej w pierwszych dniach lipca w Rzymie przez Europejskie Towarzystwo Embriologiczne dowiedzieli się, że przeszczepienie dorosłym samicom myszy tkanki jajników powodowało nie tylko przywrócenie płodności, ale i przedłużenie średniego czasu ich życia o blisko 40 procent (w przypadku ludzi, oznaczałoby to, proporcjonalnie, osiąganie bez trudu wieku 120 lat). Dr Kagawa była zafascynowana faktem, że przeszczepiając mikroskopowe skrawki tkanki młodych osobników starym uzyskiwała efekt odmłodzenia. Wróciła nie tylko płodność, ale cały “zespół zachowań reprodukcyjnych”.
– Badane myszy wyraźnie starały się przyciągnąć uwagę samców i wydawały na świat kolejne mioty – tłumaczy obrazowo japońska biolog. – Myszy w podeszłym wieku zwykle siedzą w kącie klatki, starając się oszczędzać energię. Moje pacjentki wierciły się po całej klatce jak frygi, wbiegały po pręcikach aż pod sufit. Najwyraźniej “kuracja hormonalna” pozwoliła im pozbyć się artretyzmu! Myszom rosły pazury, poprawiał się wzrok, rosło gęste futro. Efekt “odzyskanej młodości” był tak uderzający, że dr Kagawa i jej zespół przekonani byli, że doszło do zamiany tabliczek na klatkach z badanymi osobnikami. – Odmłodzone myszy po prostu kipiały. Całkowicie zdominowały męską część klatkowej populacji – relacjonowała badaczka.
Czy możliwe będzie, nomen omen, “przeszczepienie” podobnej metody na rodzaj ludzki? W pierwszej chwili taka teza wydaje się być lekko naciągana – ale poważni badacze w żadnym razie jej nie wykluczają. – Badania najlepiej byłoby rozpocząć od młodych kobiet, które i tak zmuszone były poddać się wycięciu fragmentu tkanki wyściełającej jajniki, choćby ze względu na terapię antynowotworową – szkicuje plan przyszłych badań japońska doktor endokrynologii. – Wynik autotransplantacji tkanki u progu okresu menopauzy powinien rozwiać wszystkie nasze wątpliwości. W zwykłych okolicznościach doradzałybyśmy taki zabieg tylko w przypadku, gdyby pożądane było zachowanie lub przedłużenie okresu płodności pacjentki – z badań wynika jednak, że możemy liczyć się ze znacznym przedłużeniem życia.
Dr Sherman Silber ze Szpitala św. Łukasza w St. Louis w stanie Missouri, który jako pierwszy zaczął doskonalić technikę transplantacji i “autoprzeszczepu” tkanki jajników i współpracował z dr Kagawa podczas całego projektu, wyzbył się wszelkich wątpliwości: – To zdrowa, w pełni naturalna metoda, pozwalająca na wydłużenie życia – zapewnia. – To technika, która w wymierny sposób zmieni na lepsze życie ludzi wokół nas. Już niedługo każda kobieta, nie tylko pacjentki, walczące z rakiem, będzie mogła zdecydować się na pobranie i zamrożenie tkanki jajników w wieku dwudziestu lat. Taki “posag” nie tylko zwiększy jej szanse na założenie rodziny w późniejszym wieku, ale oznaczać będzie wydłużenie życia o lata, może nawet dziesięciolecia.
Sekret skuteczności tkanki wyściełającej jajniki wydaje się tkwić w elastycznym, a zarazem wydajnym stymulowaniu przez nią wydzielania estrogenu. To spadek jego poziomu we krwi odpowiedzialny jest za wszystkie fatalne objawy menopauzy - począwszy od uderzeń krwi do głowy, poprzez utratę włosów i osłabienie libido, aż po wahania nastrojów, słabnięcie kości i zwiotczenie skóry. To niewesołe świadectwo wystawione logice ewolucji: w królestwie zwierząt - a prawdopodobnie również wśród prymitywnych hominidów - kobiety były “zaprogramowane” do śmierci rychło po menopauzie, gdy ani ich siły, ani potencjał reprodukcyjny nie nadawały się już do wykorzystania.
Postępy współczesnej medycyny i opieki zdrowotnej sprawiły, że kobiety żyją obecnie po przejściu menopauzy niemal drugie tyle, co przed jej nadejściem. Ich jajniki nadal jednak nie dostosowały się do długowieczności, jaką cechuje się cały organizm. Druga połowa życia jest więc znacznie mniej komfortowa - niezależnie od poszczególnych chorób i przypadłości, kobietom stale towarzyszą ból, zachwiania równowagi, poczucie niepewności. To skądinąd zrozumiałe: jak tłumaczy prof. Bart Fauser z holenderskiego Utrecht Medical Centre: – Natura nie wyobrażała sobie, że kobietom przyjdzie żyć kilkadziesiąt lat bez estrogenu.
Tymczasem stało się to zjawiskiem powszechnym - i równie powszechna musi być profilaktyka. Dr Silber stale doradza kobietom stosowanie terapii hormonalnej - i to im wcześniej rozpoczętej, tym lepiej. – Nie czekajcie do 55 roku życia, do chwili, gdy uznacie, że nie da się tak żyć ani chwili dłużej, do czasu, gdy zmiany w kościach będą już nieodwracalne. Dodatkowe dawki estrogenu potrzebne są kobiecie od 45 roku życia. Badacz z Missouri przekonany jest również, że w przyszłości młode kobiety będą się rutynowo poddawać laparoskopowemu, więc praktycznie bezinwazyjnemu zabiegowi wycięcia drobnego skrawka wyściółki jajnika, a następnie zamrażać tkankę z myślą o jej wszczepieniu w chwili, gdy rozpocznie się menopauza, po raz drugi zaś - po sześćdziesiątce. Panie, dla których za późno już dziś na taki zabieg, mogą pobrać tkankę od córek lub siostrzenic; leki immunosupresyjne pozwalają coraz częściej na podobny zabieg. Owszem, możliwe są społeczne skutki uboczne: już dziś coraz głośniej mówi się o zbiorowości “kocic” (ang. cougar), czyli zadbanych, zamożnych kobiet po czterdziestce, za wszelką cenę poszukujących młodszych partnerów. Niezmordowany dr Silber ma jednak i na to receptę: być może dla mężczyzn zbawienne okażą się implanty, uwalniające do krwiobiegu niewielkie ilości testosteronu…
Dla tych, którzy obawiają się podobnych ingerencji w swoje ciało i tryb życia jako zbyt daleko idących, zawsze pozostaje gimnastyka i dieta. Wydział Medyczny Washington University opublikował wyniki wieloletnich badań statystycznych nad zachorowalnością, z których wynika że wielokrotnie wyśmiewana “dieta NŻ”, czyli innymi słowy - po prostu powściągliwość wobec propozycji objadania się do rozpuku również znacznie wydłuża czas życia. Łatwiej praktykować to na doświadczalnych ssakach, niż na zblazowanych pacjentach - ale też badaczom z Missouri udało się stwierdzić wysoką korelację między ograniczeniem ilości kalorii przyswajanych przez zwierzęta a spadkiem zachorowalności na “choroby podeszłego wieku”: miażdżycę, choroby wieńcowe czy raka. – Ludzie twierdzą, że osiągnięcie stu lat jest czymś nienaturalnym? Niech tak twierdzą! - zżyma się dr Silber. - Przed pół wiekiem równie “nienaturalne” wydawało się wyjście bez szwanku z choroby nowotworowej. Czy dziś ktoś uskarża się na podobne doświadczenie? Czy jest ono czymś wstydliwym lub niepożądanym? - rezonuje.
Od czasów Juwenala wiemy, że tęskno nam do długowieczności, ale że nie chcemy płacić za nią wysokiej ceny, jaką są dolegliwości wieku starczego. “Zdrowa starość” - oto czego pożądamy. Kolejne przeszczepy i 120 urodziny spędzone na łóżku szpitalnym mało komu wydają się powabne. Czy tak być musi? Myszom, od których rozpoczęliśmy naszą relację udało się uniknąć takiego losu: z obserwacji dr Kagawy wynika, że z czasem doświadczyły drugiej w swoim życiu menopauzy i ostatecznie zmarły w matuzalemowym, jak na myszy wieku. Na ile było to nieuchronne? Miesiąc w przypadku myszy, 120 lat w przypadku człowieka wydaje iś być granicą, poza którą “zużywają się” równomiernie mniej więcej wszystkie organy i podtrzymywanie ich pracy staje się coraz bardziej czynnością dokonywaną wbrew naturze. Ale może tę barierę uda się wreszcie złamać? Może nasz organizm posiada nieznane nam jeszcze rezerwy? Dr Kagawa żywi być może takie nadzieje, skoro podczas kolejnej tury doświadczeń postanowiła przeszczepiać myszom tkankę z okolic jajnika kilkakrotnie - i obserwować, jak długo tym razem utrzyma się “mit wiecznej młodości”.
Victoria Lambert
Czy jest recepta na długowieczność?
Ludzie od wieków poszukiwali recepty na wieczną młodość. I choć nadal jej nie znamy, dzięki postępowi medycyny i rozwojowi wiedzy na temat zdrowego stylu życia możemy w całkiem niezłej formie dożyć podeszłego wieku. Może już niebawem ukończenie stu lat stanie się normą i zaczniemy życzyć bliskim dożycia dwusetki?
Według biblii Enoch (na ilustracji obok) ojciec Matuzalema (969) żył 365 lat - syn przeżył go zatem o 604 lata.
Ruszaj się jak najwięcej
Najlepszy sposób na zdrowie i długowieczność to ruch. Jest on jednak skuteczny, gdy ćwiczymy i uprawiamy sport od najmłodszych lat i systematycznie. Zalecany przez lekarzy ruch nie musi być sportem uprawianym wyczynowo. Każda aktywność fizyczna sprawia bowiem, że mamy mocniejsze i sprawniejsze mięśnie, spalamy tkankę tłuszczową, krew żwawiej krąży w organizmie, dzięki czemu wszystkie komórki są lepiej odżywione i dotlenione.
Jest na to sposób! Wystarczy, że będziesz rytmicznie maszerować, biegać, jeździć na rowerze, grać w piłkę, pływać, a nawet… tańczyć. Specjaliści podpowiadają, by ćwiczyć choć 3 razy w tygodniu przez 30-60 minut. Żeby wysiłek nie był zbyt forsowny dla organizmu, trzeba dobrać właściwe tempo. Podczas ćwiczenia tętno może maksymalnie osiągać wartość 180 minus wiek uderzeń na minutę (gdy masz 30 lat, twój puls powinien bić do 150 razy na minutę).
Odpoczywaj
Badacze wypytywali osoby długowieczne, ile godzin śpią. Okazało się, że większość 6-7 godzin na dobę. Sen potrzebny jest nam z wielu powodów: wtedy następuje przyspieszona odnowa komórek, odbywa się “remont” systemu kontrolującego przemianę materii, więcej krwi napływa do mięśni, wzmaga się synteza białek i produkcja hormonów. Sen pozwala nam więc regenerować się fizycznie i psychicznie. Podobnie - codzienna porcja relaksu.
Jest na to sposób! Nie zarywaj nocy, bo podczas weekendu nie można nadrobić zaległości ani wyspać się na zapas. Zapewnij sobie dobre warunki w sypialni: ciemność, ciszę i temperaturę 18-20°C. Uwierz, że nie ma ludzi niezastąpionych i podziel się obowiązkami - domowymi i zawodowymi. Codziennie wygospodaruj czas, by się zrelaksować. Dwa razy w roku bierz urlop i wypoczywaj poza domem.
Nie pal
Każdy papieros o 5,5 minuty skraca życie. W dymie jest ok. 40 substancji rakotwórczych. Nikotyna zabija antyoksydanty, więc przyspiesza miażdżycę. Palące kobiety o 2 lata wcześniej przechodzą menopauzę. Skóra palacza szybciej się starzeje. Palenie przyspiesza rozwój osteoporozy. Warto rzucić palenie, bo już po 3-9 miesiącach ustępuje kaszel i zadyszka. 5 lat abstynencji zmniejsza ryzyko ataku serca o połowę, po 10 latach ryzyko raka płuca jest mniejsze o połowę niż u palacza.
Jest na to sposób! Jeśli nie umiesz poradzić sobie z nałogiem, pomóc ci mogą środki dostępne w aptekach (m.in. guma do żucia lub plastry Nicorette, tabletki Zyban lub NiQuitin, plastry NiQuitin, guma do żucia lub plastry Nicotinell) albo terapie naturalne (hipnoza, akupunktura).
Jadaj zdrowo, czyli chudo
Rozsądna dieta i ruch pozwolą uniknąć otyłości, która sprzyja chorobom przewlekłym (m.in. miażdżycy, cukrzycy) i skraca życie. W diecie powinno być jak najmniej tłuszczów zwierzęcych, bo zawierają szkodliwy cholesterol, a jak najwięcej warzyw i owoców, bo są bogate w antyoksydanty unieszkodliwiające wolne rodniki tlenowe, oraz ryb, które mają dużo niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 (korzystnie działają na układ krwionośny, skórę i stawy).
Jest na to sposób! Jadaj w równych odstępach czasu pięć niewielkich posiłków dziennie i nie podjadaj między nimi. W twoim menu powinno się znaleźć około kilograma warzyw i owoców dziennie. Zamień białe pieczywo na ciemne, pełnoziarniste, bogate w wit. z grupy B i wit. E. Staraj się częściej jadać kasze. Wypijaj codziennie kubek jogurtu naturalnego. Jadaj około kilograma ryb tygodniowo, zwłaszcza morskich (dorsz, sardynka, makrela, łosoś, śledź, tuńczyk, halibut).
Bierz stres za rogi
Coraz szybsze tempo życia sprawia, że stresujemy się byle czym i nie potrafimy tego odreagować. Gdy emocje rosną, podwyższa się poziom adrenaliny, glukozy, nasyconych kwasów tłuszczowych i triglicerydów. Jeśli te substancje nie są neutralizowane przez organizm, niekorzystnie wpływają na ważne narządy, m.in. na serce, wątrobę, nerki.
Jest na to sposób! Jeśli się zdenerwujesz, zrób przerwę, głęboko oddychaj, licz powoli do 10. Albo zadaj sobie wiele razy pytanie: „I co się stanie?”. Być może odpowiesz sobie: „Nic takiego, co kazałoby mi się tak denerwować”. Pamiętaj, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
Wzmacniaj odporność
Sprawny układ odpornościowy chroni nas przed infekcjami. To ważne, bowiem nawet banalna infekcja osłabia siły witalne organizmu. Zdrowy styl życia z pewnością jest sprzymierzeńcem odporności, ale warto również sięgnąć po ekstrasposoby, np. hartowanie. Jeśli przegrzewamy organizm, nasz wewnętrzny termostat nie ćwiczy i kiedy przychodzi nam znosić mróz lub upał, nie daje sobie rady i infekcja gotowa.
Jest na to sposób! Wewnętrzny termostat możesz zmusić do lepszej pracy: ubieraj się stosownie do temperatury (najlepiej „na cebulkę”, ale nie za ciepło!), rano i wieczorem bierz naprzemienne ciepło-chłodne prysznice (zaczynasz i kończysz ciepłym strumieniem wody; polewanie chłodną wodą powinno trwać trzy razy krócej niż ciepłą), gimnastykuj się przy otwartym oknie, korzystaj z sauny (po wyjściu z niej wejdź do chłodnej wody lub weź zimny prysznic), niezależnie od pogody codziennie maszeruj choć przez pół godziny.
Pij do syta
Chociaż 1,5-2 l płynów dziennie - tyle powinniśmy wypijać. Dzięki temu po pierwsze szybciej wraz z moczem wydalamy szkodliwe dla organizmu toksyny, a po drugie nawadniamy organizm, a przez to nasza skóra dłużej będzie jędrna, elastyczna, a więc zachowamy młody wygląd.
Jest na to sposób! Pij przede wszystkim wodę mineralną (może być gazowana), zieloną herbatę oraz świeże soki owocowe oraz warzywne. W wodzie mineralnej znajdują się niezbędne dla zdrowia pierwiastki. Natomiast zielona herbata zawiera polifenole, zaś soki
- masę bezcennych witamin; i jedne, i drugie są świetnymi pogromcami groźnych dla nas wolnych rodników tlenowych.
Patrz na życie przez różowe okulary
Amerykańscy uczeni, którzy mierzą i badają wszystko, postanowili sprawdzić, jak optymizm i pesymizm oddziałują na nasze zdrowie. Naukowcy z Mayo Clinic wyliczyli, że optymiści żyją aż o 10-12 lat dłużej niż pesymiści. Rzadziej chorują, szybciej pokonują dolegliwości. Chętniej i częściej chodzą do lekarzy, a potem skrupulatnie wykonują ich polecenia. Pesymiści - odwrotnie. Zakładają, że nic im nie pomoże, więc zaniedbują swoje zdrowie.
Jest na to sposób! Uwierz, że „śmiech to zdrowie”, bo śmiejąc się, uaktywniasz całą gamę mięśni: oprócz mimicznych, także te opasujące jamę brzuszną. A one, naprężając się i rozkurczając, masują narządy wewnętrzne, które są wtedy lepiej ukrwione i dotlenione. Oglądaj więc komedie, słuchaj dowcipów… Jeżeli jesteś w grupie znajomych, próbujcie prostego ćwiczenia: zaczyna się śmiać jedna osoba, a pozostałe kolejno do niej się dołączają. Śmiech się udziela, więc po chwili będziecie zdrowo zrywali boki, właściwie nie wiedząc dlaczego.
Pożegnaj samotność
Ludzie starsi pytani o receptę na długowieczność często mówią “mam dla kogo żyć”. Naukowcy także są zdania, że aktywne życie wśród przyjaciół, u boku bliskich nam osób korzystnie wpływa na naszą psychikę i samopoczucie. A zdrowie psychiczne z pewnością ma związek z ogólną kondycją organizmu. Im więcej dostarczamy organizmowi pozytywnych bodźców, tym większe mamy szanse na dożycie późnej starości. Takim pozytywnym bodźcem jest również seks - twierdzą specjaliści z Królewskiego Szpitala w Edynburgu. Badali oni 70-latków, którzy od jakiegoś czasu żyli w celibacie oraz 70-latków, którzy mieli stałych partnerów i systematycznie się kochali. Zdaniem naukowców ci drudzy byli średnio o 5 lat “młodsi”, niż wskazywały ich metryki. Lekarze twierdzą, że seks dobroczynnie wpływa na organizmy kochanków: przyspiesza przemianę materii, dotlenia cały organizm, wzmacnia mięśnie, pozwala lepiej sypiać, zaspokaja potrzebę bliskości, a ponadto rozładowuje napięcie i poprawia nastrój.
Jest na to sposób! Otaczaj się przyjaciółmi - róbcie to, na co macie ochotę, nie słuchając opinii, że „nie wypada”. Nie stroń od spotkań towarzyskich. Zacieśniaj więzi rodzinne. Pamiętaj, że badania naukowe potwierdzają, iż zawarcie udanego małżeństwa oraz długi czas jego trwania przedłuża średnią długość życia zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Dbaj więc o swoją drugą połowę. I nie stroń od seksu.
Gimnastykuj szare komórki
Chociaż trudno w to uwierzyć, nasz mózg wykorzystuje tylko 25 proc. swoich możliwości. Z upływem czasu - jeszcze mniej. Tymczasem naukowcy ze Szkocji dowiedli, że osoby z wyższym ilorazem inteligencji mają szanse na dłuższe życie, gdyż mając większą wiedzę, potrafią ją wykorzystać tak, by chronić się przed różnymi zagrożeniami. Na szczęście szare komórki możemy pobudzać do pracy regularnymi ćwiczeniami.
Jest na to sposób! Rozwiązuj krzyżówki, rebusy, testy i stale pogłębiaj swoją wiedzę, czytając, oglądając ciekawe programy czy uczestnicząc w spotkaniach z interesującymi ludźmi. Ucz się języków obcych, zapamiętuj teksty piosenek, wierszy, a nawet numery telefonów, piny… Codziennie czytaj jakieś większe teksty. Zapraszając przyjaciół, serwuj im także skojarzeniowe gry towarzyskie. Buszuj w internecie w poszukiwaniu ciekawostek.
Beata Prasałek










Jeden komentarz to “Żyjmy dłużej”