Niesamowite w niej jest to, że potrafi dostosować się do niemal każdej gleby, wybierając z podłoża takie składniki, które są jej potrzebne by rosnąć i rodzić owoce. Nie skorzysta więc z trujących substancji zawartych w ziemi.
W ostatnich kilkudziesięciu latach uprawianie aronii stało się w naszym kraju bardzo modne. Oby trwało to jak najdłużej, gdyż zawiera ona tzw. substancje biologicznie czynne jak garbniki i antocyjany, mikroelementy (kobalt, miedź, jod, żelazo, fosfor) nie wspominają już o witaminach (C, B2, B6, PP, P, E), którymi wręcz „nadziane” są jej owoce. Dzięki takiemu zestawieniu wykorzystuje się ją do łagodzenia skutków radioterapii, obniżenia ciśnienia tętniczego krwi a nawet uspokajają. Antocyjany pomagają naszemu organizmowi w procesie przemiany materii, w szczególności gospodarki tłuszczowej.
Ostatnio przygotowano nową serię kosmetyków na bazie aronii, które mają za zadanie opóźniać proces starzenia się skóry.
Surowe owoce są cierpko – gorzkie podobnie, jak grapefruit, ale w postaci soków, dżemów, nalewek i przetworów z innymi owocami, do których nadaje się doskonale zaskakują nowymi walorami smakowymi. Można ją wykorzystać także do mięsa zamiast śliwek czy rodzynek, a codzienna szklanka soku poprawi samopoczucie i z pewnością będziemy mniej rozdrażnieni.
MWMEDIA









