Pisane z pamięci

Powrót Posła!


wojciech-m-wojnarowiczUdało się! Wreszcie mamy posła! Pierwszy urodzony, wychowany i wykształcony w Polsce poseł do Izby Gmin. Co za prezent na narodowe Święto 3 Maja! Władysław Lizoń pokonał “niepokonanych” i zdobył liberalną twierdzę Mississauga East-Cooksville. “Toronto Star” była tak pewna triumfu Petera Fonseki, iż w swoim opisie okręgu już wyliczała zasługi i wyzwania czekające w Ottawie wschodzącą gwiazdę rządu McGuinty’ego. No cóż, gwiazda będzie musiała nieco poczekać.
Sukces Władysława Lizonia jest ogromny, a bój był zacięty. Te 660 głosów różnicy możemy chyba przypisać sobie, to znaczy naszej społeczności. Potencjał zawsze mieliśmy, ale szedł on na wsparcie innych, lub “zostawał w domu”. Obyśmy wreszcie zobaczyli, jaki ten potencjał jest i jak można go przełożyć na mądre wpływy. Oczywiście, powie ktoś, iż całe te wybory to wynik szarży NDP i te prawie 9 tysięcy głosów oddanych na kandydata pomarańczowych to prawdziwy klucz do rozbicia maszyny wyborczej liberałów w okręgu Lizonia. Tak jak i w wypadku innego kandydata o polskich korzeniach, pana ppłk.Teda Opitza w Etobicoke. OK, ale tak właśnie idą polityczne kampanie, i kto się zabierze z wiatrem historycznych zmian, ten odnosi sukcesy. Żeby jednak ten rozdział głosów miał znaczenie, trzeba było najpierw “wypracować” to własne 18 czy 19 tysięcy głosów. A łatwo nie było.
Konserwatyści w Mississauga East wzięli w zasadzie swoje, może z lekką nadróbką, dzięki nastrojom krajowym. Konia jednak z rzędem temu, kto stawiałby na Lizonia jeszcze pół roku temu. Kiedy zaczynał on swoje chodzenie po domach, w początkach stycznia, nikt nie mógł marzyć o takiej metamorfozie NDP i rozbiciu anty-harperowskiego frontu. Do tej pory zaś konserwatywna nominacja w Mississauga East to był taki zaszczytny “wyrok”, nie wróżący sukcesu! W końcu ten okręg dzierży rekord liberalnej, poselskiej “długowieczności” w Ottawie. Tu posłanka Guarnieri brała i po 60 procent głosów! A teraz my będziemy walczyli o zbudowanie tutaj naszego własnego “bastionu”.
Kanada obudziła się we wtorek z tym samym premierem, ale z kompletnie zmienionym krajobrazem politycznym. W zasadzie żyjemy teraz w systemie dwu-partyjnym, z silnie spolaryzowaną Izbą Gmin.  Silna większość i bardzo silna Oficjalna Opozycja. 167 do 102. To Harper i Layton będą rozmawiać ze sobą o najważniejszych sprawach Kanady. Inni to margines.
Sukces Harpera jest dwojaki. Wreszcie ma parlamentarną większość. Co jeszcze ważniejsze, ma przeciw sobie nie liberałów, lecz silnie zidentyfikowaną lewicę. A to pozwala konserwatystom na zajęcie pozycji centrowej, preferowanej przez kanadyjski elektorat, który nie lubi ideologicznych “skrzydeł”. Bez zagrożenia ze strony liberałów, w walce z socjaldemokratami Harper może liczyć na długie lata rządów.
Michael Ignatieff wrócił do Kanady zwabiony wizją przejęcia władzy, zajęcia miejsca Pierre’a Trudeau. Bez względu na to, jak krytykowana była ta linia ataku konserwatywnych reklam, w tym obrazie przywódcy liberałów tkwi wiele prawdy. Michael Ignatieff miał być wodzem partii, której naturą było rządzenie Kanadą. “Naturalna Partia Władzy” tak uwierzyła w swą misję, tak zapatrzyła się we wspaniałą przeszłość, iż zapomniała, co dawało jej siłę. Atrakcyjny program! Trudeau ucieleśniał marzenia i koił kompleksy, Chretien dawał poczucie siły. Ale obaj mieli żywy kontakt z wyborcami, budzili pozytywne emocje. Martin, Dion i Ignatieff tego poczucia więzi stworzyć nie umieli. Fortuna liberałów została roztrwoniona w wewnętrznych utarczkach i niepotrzebnie prowokowanych od 2004 roku elekcjach. Z każdej partia wychodziła słabsza.
Liberałów Ignatieff’a zaślepiła ideologiczna wrogość wobec Harpera. Największym ich błędem było zaś publiczne lekceważenie NDP, wręcz kwestionowanie sensu istnienia tych “innych”. Arogancja władzy jest grzechem, arogancja partii opozycyjnej jest głupotą. Wyzwawszy Harpera i Laytona liberałowie okazali się pozbawieni zarówno atrakcyjnej wizji gospodarki, jak i ideologicznego ognia. Harper przekonał do siebie ludzi patrzących trzeźwo na gospodarkę, Layton porwał idealistycznie nastawionych młodych Kanadyjczyków, także tych w Quebecu, znudzonych monotonią zaklęć separatystów. Okazało się przy okazji, że ci młodzi frankofoni wcale nie czują się “zagrożeni” Kanadą.
Piękno nowego układu sił w Quebecu będzie docierać do nas powoli. Zamiast walczyć o swoje interesy w Ottawie za pośrednictwem powszechnie nielubianych separatystów, frankfoni będą teraz reprezentowani przez postępowych federalistów. I to ci federaliści będą użerać się z konserwą o interesy języka francuskiego, a raczej o rozszerzenie przywilejów zagwarantowanych prowincjonalnie poprzez Bill 101. Premier Harper, po stracie 6 z 11 tamtejszych posłów, w tym ministra spraw zagranicznych, Cannona, już zapowiedział iż “Piękna prowincja” będzie silnie reprezentowana w jego rządzie.
Obecne wybory to wielki sukces demokracji, sukces samodzielnych, ludzkich wyborów. Te preferencje zaskoczyły zapatrzonych w monitory sondażowych “guru”. “Kto mógł przewidzieć?” - żalą się zagubieni w wyborczych wynikach partyjni i prasowi “eksperci”.
Ale demokracja lubi sobie także z nas żartować. Bo żartem choćby jest sukces w rozmaitych okręgach Quebecu wystawianych symbolicznie kandydatów NDP, jak sympatyczna kelnereczka, która po powrocie z wakacji w Vegas dowiaduje się, iż reprezentuje daleki okręg jedno-języcznych, frankofońskich wyborców, sama nie znając dobrze francuskiego. Albo czwórka studentów z McGill, od dziś prawodawców Kanady. Można więc sobie zadać pytanie, na ile liczą się zaangażowanie czy kwalifikacje posłów i kandydatów, gdy nadchodzi wyborcza fala. Padło w tej kampanii wielu ciężko pracujących polityków wszystkich partii, którym nawet przeciwnicy nie odmawiali szacunku, jak Paul Szabo czy Lawrence Cannon. Padli, bo znaleźli się po złej stronie fali społecznych nastrojów. Wymiotło nawet liderów pokonanych formacji, Ignatieff’a i Duceppe. Nie ma już dziś “bezpiecznych” okręgów. Historia fascynuje historyków i statystyków. Dla wyborcy liczy się dziś i jutro. I to kolejna nowość. Kanada się politycznie modernizuje. A my mamy posła!

WMWojnarowicz

3 komentarzy to “Pisane z pamięci”

  1. PiotrS mówi:

    Glosowalem na Konserwatystow ale nie przesadzajmy z “naszymi”. Po ponad 20 latach zycia w Kanadzie szczerze powiedziawszy nie interesuje mnie z ktorego kraju pochodza kandydaci.

    Pozdrawiam.

    • W.Wojnarowicz mówi:

      Mnie troche tak, a jestem tu troche dluzej. Ale, to wlasnie caly urok demokracji.

      Pozdrawiam sedecznie

      WW

Zostaw komentarz

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Jakie nadzieje wiążesz z nadchodzącą wiosną?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Maj 2011
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031