Tag Archive | "atrakcje"

Nieznane atrakcje Wiednia

Tags: , ,

Nieznane atrakcje Wiednia


Wiedeń jest pięknym miastem, znanym z muzyki, secesyjnych kamieniczek, pałaców, muzeów, kawiarni, tortu Sachera, fiakrów, Hiszpańskiej Szkoły Jazdy, porcelany z Augarten…
To wszystko wiemy. A jaki jest ten inny, mniej znany Wiedeń?

wieden

1. Piwo - czyli “Bierteufl” i “Bierklinik”

W lokalu “Bierteufl - Haus der 100 Biere” diabeł kusi aż stoma gatunkami piw z całego świata. I jak tu się oprzeć? Lokal znajduje się w 3 dzielnicy Wiednia przy Ungargasse 5, w kamienicy zbudowanej na początku XVIII wieku, zwanej też kamienicą Beethovena. Kompozytor zamieszkał tu na pierwszym piętrze w 1823 roku. W tym budynku przez rok rozbrzmiewała, by wreszcie w 1824 r. przybrać swój ostateczny kształt, słynna IX symfonia Beethovena, która stała się hymnem zjednoczonej Europy. Dzisiaj w tym budynku można skosztować piw z wielu krajów Europy i świata.
Najstarszy lokal w Wiedniu znajduje się przy Steindlgasse 4 w pierwszej dzielnicy Wiednia. Mieści się  tutaj “Bierklinik” . W dokumentach historycznych wymieniony  został po raz pierwszy w 1406 roku.  Z czasów, gdy właścicielem domu był szewc Hans Präntlin, a więc z połowy XVI w., pochodzi nazwa kamienicy  “Zum güldenen Drachen”. Od 1924 r. jest własnością browaru Gösser Bräu. Jego obecny dzierżawca, rodzina Kos, dba o kilkusetletnią tradycję i zachowuje   tradycyjny wystrój i atmosferę lokalu.

2. Klejnot z ciała ludzkiego

Diament z ciała ludzkiego? Niewiarygodne, ale możliwe. W wiedeńskim przedsiębiorstwie pogrzebowym  można zamówić diament powstały z prochów osoby bliskiej.Właściwościami przypomina on diamenty występujące w przyrodzie. Proces jego powstawania trwa wiele miesięcy, w tym czasie popiół ludzki poddawany jest wysokiej temperaturze i wysokiemu ciśnieniu. Taki diament jest koloru białego lub wpada w błękit. Jeszcze tylko ręczny szlif lub na życznie grawerowanie, a następnie oprawa jubilerska. Może pierścionek lub medalion na szyję?  Klejnot otrzymuje certyfikat oryginału diamentu i gustowne opakowanie. A całość w zależności od wartości karatów już od € 4000.

3. Wiedeńskie Muzeum Sznapsa

Historia Muzeum Sznapsa sięga roku 1902, w którym  Friedrich Fischer założył fabrykę likierów i soków. Jako pierwszy zaczął produkować sok malinowy. Do tej pory zajmowały się tym tylko apteki. Następnie zakupił dom na ulicy Wilhelmstr. 19 - i tak powoli majątek rodziny zaczął się powiększać. Dokupił parę firm oraz pięć domów, stając się nadwornym dostawcą  K. u. K. Hof- und Kammer-Lieferant.W czasie II wojny światowej ulica uległa zniszczeniu w czasie bombardowania, przetrwała tylko fasada głównego budynku oraz biuro, które do  dziś zachowało swój stary styl. W chwili przejścia przez jego próg  czujemy się jak w epoce monarchii. Stare wyposażenie i atmosfera panująca tutaj powodują, że wchodzimy w czasy Franciszka Józefa.
Jeśli chcemy się dowiedzieć czegoś o sznapsach, likierach oraz tajemnicach produkcji, musimy przejść nieco dalej. Przez pokój cesarski dochodzimy do pomieszczenia, w którym znajduje się ciężki dwutonowy, miedziany baniak. To jest pomieszczenie do destylacji. Zawsze ktoś z członków rodziny opowiada o produkowanych tutaj trunkach. Receptury oparte na naturalnych składnikach przetrwały do dnia dzisiejszego.
Ostatnim punktem programu jest degustacja likierów i sznapsów. Każdy smakosz znajdzie coś dla siebie. Jest również możliwość zakupienia tych alkoholowych wspaniałości.
Wychodząc na podwórze domu, żegnamy się z rodziną Fischer, która już w piątej generacji pielęgnuje te stare tradycje produkowania sznapsów bez użycia chemii. Alt Wiener Schnapsmuseum, 12., Wilhelmstrasse 19-21.

4. Statkiem i łódką po Wiedniu

Blue Danube Schiffahrt GmbH” DDSG  czyli “Błękitna Żegluga po Dunaju” zaprasza  do zobaczenia najpiękniejszych zakątków naddunajskich. Spojrzenie na Wiedeń od strony Dunaju, to odprężenie na pokładzie statku połączone z podziwianiem panoramy miasta. Rozrywkę tę urozmaicają liczne oferty tematyczne: www.ddsg-blue-danube. at
Komfortowym katamaranem można w 75 min. dopłynąć do stolicy Słowacji. Zwiedzanie Bratysławy, ślub na katamaranie, rozkosze kulinarne, organizacja party dla naszych milusińskich i wiele innych atrakcji w ofercie: www.twincityliner.com
W nostalgiczną podróż można udać się najstarszym statkiem pasażerskim, który został zbudowany w 1894 r. i służył bogatej szlachcie i burżuazji. W 1927 r. został przebudowany na pasażerski i służył wszystkim. W czasie podróży można  w wieli językach posłuchać komentarzy o mijanych atrakcjach turystycz- nych: www.donaufahrten.at
Romantyczna przejażdżka łódką z wiosłami po Starym Dunaju - dziewięć wypożyczalni proponuje wypożyczenie łodzi, jak i uatrakcyjnia swoje oferty np. programami przy pełni księżyca: www.alte-donau.info
Kanałem Dunaju można dopłynąć do dżungli Wiednia – Łęgów Naddunajskich, znanych jako Lobau. Lobau czyli “las wodny” to obszar 22 km kw. rozlewisk dunajskich wpisanych w 1978 r. na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Są to jedyne takie tereny w Europie Środkowej: www.donauauen.at

5. Wieża szaleńców - Narrenturm

Wieża Szaleńców,  gdzie w 139 pomieszczeniach obiektu było zamkniętych średnio ok. 250 osób. Wewnątrz “piaskowej babki”, jak mówili o budowli wiedeńczycy, panował półmrok, nie było ogrzewania ani bieżącej wody. Cesarz Józef II osobiście wydawał polecenia, kto i na którym piętrze miał być zamknięty. Ta niepozorna pięciopiętrowa budowla stoi na jednym z dziedzińców Kampusu Uniwersyteckiego Starego AKH. Pacjenci, a właściwie więźniowie ostatniego piętra nigdy nie opuszczali swych pomieszczeń. Psychicznie chorzy byli przykuci do podłogi lub do ścian na dłuższych lub krótszych łańcuchach w zależności od stopnia zagrożenia dla otoczenia. W ciągu 45 lat (1798 – 1843) przebywało tutaj 3582 pacjentów: epileptyków, melancholików, paranoików, itp.
Mimo że dzisiaj powyższy opis nie brzmi jak dobrze pojęta opieka nad chorymi, to należy podkreślić, że niegdyś zdumienie i falę niechęci wzbudziła decyzja cesarza Józefa II o ochronie chorych umysłowo, których cesarz zabronił zamykać w podziemiach, polecając budowę właśnie Wieży Szaleńców. W 1869 roku, po otwarciu zakładu dla obłąkanych, Narrenturm przeznaczono do rozbiórki, która nie nastąpiła do dzisiaj i od 1971 r. znajduje się tutaj Muzeum Patologiczno-Anatomiczne. Zbiór, największy tego typu w świecie, obejmuje  ponad 42.000 eksponatów. Są to preparaty, głównie ludzkie,  tak więc wycieczka do wnętrza polecana jest tylko tym, którzy mają mocne nerwy. Narrenturm na terenie Starego AKH. 9., Spitalgasse 2.

6. Kanały wiedeńskie i muzeum “Der Dritte Mann”

Historia wiedeńskiej kanalizacji sięga roku 100 naszej ery. Wówczas to rzymscy żołnierze stacjonujący w warownej twierdzy Vindobona, na której ruinach powstał później Wiedeń, zbudowali system kanalizacyjny, uchodzący nawet w czasach nam współczesnych za bardzo nowoczesny. Funkcjonowanie tego kanału i całego miasta jest doskonale przedstawione w muzeum rzymskim na Hohe Markt w centrum Wiednia. W średniowieczu  stolica Austrii nie odstawała od europejskich standardów, wszelkiego rodzaju odpady lądowały na ulicy albo w potokach i dopiero ulewne deszcze transportowały całość do Dunaju.
Obecnie 98% gospodarstw domowych jest podłączonych do kanalizacji. 2400 km rur przebiega pod ulicami miasta, a 610 pracowników dba, by wszystko sprawnie funkcjonowało.
Zwiedzanie kanałów może kojarzyć  się z brudną i niezbyt pachnącą wycieczką, ale dzięki wiedeńskim przewodnikom i pewnemu kultowemu filmowi  “Der Dritte Mann”  jest to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju i na pewno warte przeżycia.
W ciągu ostatnich 2 lat aż 31 tys. osób zwiedzało w ten sposób kanały wiedeńskie, a że ich popularność rośnie, dlatego warto bilety zarezerwować wcześniej pod nr telefonu 01/ 774 89 01.

Posted in PodróżeComments (0)

Czy stały związek musi być nudny?

Tags: , , ,

Czy stały związek musi być nudny?


Skąd bierze się wzajemna namiętność i przywiązanie? Czy takie stałe pożądanie da się właściwie kontrolować? Od czego zależy siła wzajemnych relacji i czy regułą jest, że po kilku latach związku musi ona przygasnąć?

zwiazkiJak wiadomo, związek dwojga ludzi to zróżnicowane relacje między nimi. Partnerstwo to wzajemne pożądanie, udane bądź nieudane życie seksualne, ale też obszar psychiczny. To wzajemna komunikacja, podobieństwa i różnice w postrzeganiu otoczenia czy taki, a nie inny sposób życia. Związek to wreszcie bycie z drugim człowiekiem. Takie wspólne życie jest najlepszym egzaminem z miłości, jednak w praktyce okazuje się, że, szczególnie w przypadku młodych ludzi, udane życie seksualne to fundament udanego związku. Na intymną sferę relacji między partnerami wpływa z kolei wiele czynników. Jednym z nich są naturalnie wydzielane przez organizm feromony, które odpowiadają za bezwarunkowe, instynktowne reakcje ludzkie. Czy w takim razie odgrywają istotną rolę w związku dwojga partnerów? Naukowcy twierdzą, że tak.
Działanie feromonów
W wyniku badań, które przeprowadzono na Uniwersytecie w Liverpoolu, udowodniono, że feromony zwiększają podniecenie seksualne aż o 200 %, a nasza atrakcyjność w oczach partnera wzrasta o 22,6%. Sceptycy sugerują, że takie efekty mają duże znaczenie przy pierwszym kontakcie, w sytuacji, kiedy chcemy wywrzeć najlepsze wrażenie na nowopoznanej osobie. Uważają, że feromony nie sprawdzają się jednak przy stałych, długotrwałych relacjach. Czy faktycznie tak jest? Związki te działają przede wszystkim w sferze podświadomości. Oznacza to, że nasz mózg reaguje zupełnie podświadomie na sygnały odbierane przez narząd lemieszowy, który to „naturalnie” wyczuwa feromony wydzielane przez partnera. W efekcie, nasze nastawienie zmienia się, czy tego chcemy, czy nie, a konkretne reakcje, jak na przykład ochota na seks czy zwiększone libido, następują właściwie poza naszą kontrolą.
Przełamać rutynę
Takie reakcje mają rzecz jasna miejsce również pomiędzy partnerami żyjącymi w stałym związku, a, jak wiadomo, aktywne i ciekawe (niemonotonne) życie seksualne to najlepsze uzupełnienie relacji partnerskich. Udane życie intymne to też lekarstwo na sytuację, kiedy te relacje stają się chłodne. Między innymi właśnie z tego powodu sięgamy po różnego rodzaju rozwiązania, które wniosą coś nowego do naszej sypialni. Odwiedzamy sklepy z seksualnymi gadżetami, sięgamy po afrodyzjaki, olejki, czy wreszcie feromony. Nierzadko klienci takich sklepów to osoby będące w związkach przynajmniej od kilku lat. I jak potwierdzają dystrybutorzy afrodyzjaków, często wracają po więcej.
- Zdarza się, że klient, który zdecyduje się na skorzystanie z syntetycznie wytwarzanych feromonów, aby „podgrzać” swoje życie erotyczne, zauważa też poprawę relacji z ludźmi w pracy czy z najbliższym otoczeniem. Taki klient najczęściej nie kończy swojej przygody z afrodyzjakami po jednym flakonie, bo zwyczajnie dodają mu pewności siebie – tłumaczy Wiktor Koszycki, badacz rynku feromonów w Polsce. - Taka pewność siebie naturalnie przekłada się na życie intymne, co niewątpliwie rozgrzewa związek i pozwala uniknąć wdzierającej się rutyny – dodaje.
Okazuje się zatem, że stały związek wcale nie musi być nudny, a poziom libido i częstotliwość kontaktów seksualnych zależy wyłącznie od nas. Sceptycy powiedzą, że w dobie dwunastogodzinnego dnia pracy, ogromu zajęć i obowiązków rzeczywistość jest zupełnie inna, bo człowiek po prostu nie ma siły ani nastroju na eksperymenty w sypialni. Czy jednak choć raz próbowali oni sprawdzić działanie feromonów?

Posted in Psycholog, RóżneComments (0)

Chicagowski niezbędnik

Tags: , , ,

Chicagowski niezbędnik


Dziewięć atrakcji, które trzeba koniecznie zaliczyć, by poznać duszę Chicago
Każde miasto ma swój unikalny symbol: Paryż – wieżę Eiffla; Wenecja – kanał Grande; Nowy Jork – Statuę Wolności; St. Louis – Gateway Arch. W Chicago zaś jest ich kilka: budynki, parki, wyjątkowe wystawy muzealne, pamiątki po wspaniałej Wystawie Światowej, jak również lokalne specjalności kulinarne.

Najstarsza: Chicago Water Tower

chicago-water-towerLegenda głosi, że wieża ciśnień była jedynym budynkiem, który przetrwał wielki pożar Chicago w 1871 roku. Podobnie jak wiele legend, i ta jest fałszywa. Tak naprawdę ocalało więcej budowli, ale to Water Tower stała się symbolem niezłomności miasta. Żółtawa konstrukcja z wapienia z wieżyczkami jak w zamku mieściła niegdyś w środku 42-metrowy zbiornik z wodą. Dziś jest jedną z drugorzędnych atrakcji Chicago.
Do 1999 roku znajdowała się tu informacja turystyczna, którą zastąpiła City Gallery. Gości ona rozmaite wystawy zdjęć chicagowskich fotografów, którzy dokumentują życie w mieście – modę, stoiska z hot-dogami czy rzekę Chicago. Mimo że wieża ciśnień popadła nieco w zapomnienie, wciąż trzyma się mocno, czym potwierdza swój typowo chicagowski charakter.

Najnowsza: Millennium Park

millparkarialMieszkańcy Chicago uwielbiają pluć na siebie nawzajem. Mowa o osobach, których twarze widać na filmach wyświetlanych na dwóch 15-metrowych szklanych wieżach stojących nad lustrzaną sadzawką. Przez około 10 minut woda spływa kaskadą po ich cyfrowych obliczach, po czym z ust sfilmowanej osoby wytryskuje strumień. Zabawa polega na tym, by ustawić się w odpowiedniej pozycji i dać się oblać. To właśnie jest Crown Fountain, jedna z kilku nowoczesnych instalacji w parku Millennium, otwartym w 2004 roku przy Michigan Avenue między ulicami Randolph i Monroe. Inne tutejsze atrakcje to Jay Pritzker Pavilion, scena koncertowa z fantazyjnymi stalowymi rurami, przypominającymi rozcapierzone macki potwora z japońskiego horroru z lat 50., oraz Cloud Gate, konstrukcja z nierdzewnej stali wyglądająca jak wielkie ziarnko fasoli, w którym niczym w krzywym zwierciadle odbijają się ludzie i budynki. www.milleniumpark.org.

Dziedzictwo Wystawy Światowej: Muzeum Nauki i Przemysłu

palace-of-fine-artsUznaje się, że jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Chicago była Światowa Wystawa Kolumbijska w 1893 roku, nieoficjalnie zwana także Białym Miastem (White City). Ze wszystkich budynków i pawilonów wzniesionych z okazji tych międzynarodowych targów do dziś stoi tylko jeden – dawny Palace of Fine Arts. Jako że miał mieścić bezcenne dzieła światowej sztuki, postarano się, by był trwały i ognioodporny.
Dziś znajduje się tam supernowoczesne Muzeum Nauki i Przemysłu, którego goście mogą sami przetestować różne technologie – skusić się na symulację lotu samolotem lub użyczyć swojego pulsu ogromnemu, czterometrowemu wirtualnemu sercu. www.msichicago.org

Amerykańska ikona: “American Gothic”

american_gothicObraz olejny na płycie pilśniowej, przedstawiający posępnego farmera z widłami, stojącego obok swej córki-starej panny, jest jednym z najsłynniejszych i najczęściej parodiowanych dzieł światowej sztuki. “American Gothic” Granta Wooda to element stałej ekspozycji w Art Institute of Chicago. Jest on mniejszy, niż można sądzić (79 na 66 centymetrów) i nowszy, niż wydaje się wielu osobom, jako że został namalowany w 1930 roku. Dom ze spadzistym dachem w tle, zbudowany w stylu zwanym Stolarskim Gotykiem, zainspirował Wooda do stworzenia archetypicznego wizerunku “gotyckich Amerykanów”, ludzi przywiązanych do surowych zasad. Ale mężczyzną, który pozował jako farmer, był w rzeczywistości znajomym dentystą malarza; córce zaś twarzy użyczyła siostra artysty, Nan Wood.
W muzeum można zobaczyć także “Nocne jastrzębie” Edwarda Hoppera, przesiąknięty ponurym realizmem obraz ukazujący samotnych klientów siedzących tuż przed świtem w całonocnej jadłodajni. Znajduje się tu również arcydzieło Georgesa Seurata z 1884 roku “Niedzielne popołudnie na Grande Jette”, młodszemu pokoleniu być może znane z filmu “Wolny dzień Ferrisa Buellera”. www.artic.edu

Sue

sueSue liczy sobie 67 milionów lat, więc młódką już nie jest. Jest za to najbardziej kompletnym i najlepiej zachowanym na świecie szkieletem tyranozaura, a zarazem – nie licząc Dino, pupila Freda Flintstone’a – prawdopodobnie najsłynniejszym dinozaurem na świecie. Wykopano ją w Dakocie Południowej w 1990 roku, a odsłonięto w 2000 roku w głównej sali Stanley Field Hall w olbrzymim chicagowskim Muzeum Historii Naturalnej.
Sue mierzy prawie 13 metrów, ale w ogromnym pomieszczeniu na parterze muzeum na pierwszy rzut oka wygląda na drobną – dopóki nie podejdziemy do niej bliżej. Wkrótce pokazany zostanie film ukazujący jej historię oraz robot-Sue, który będzie zabawiał gości. Szkielet nazwano na cześć paleontolog, która go odkryła, Sue Hendrickson. Płeć dinozaura nie jest znana. Nieżyjący już Johnny Cash ucieszyłby się, gdyby usłyszał, że “chłopiec o imieniu Sue” mógł istnieć naprawdę.
Kiedy już tu zawitamy, warto zobaczyć wszystko od egipskich mumii po rekonstrukcję tradycyjnego wigwamu Paunisów w skali jeden do jednego. Zarezerwujcie na zwiedzanie cztery lub pięć godzin, albo nawet więcej, o ile nie dostaniecie oczopląsu. www.fieldmuseum.org

Blackstone – jeden z hoteli  Renaissance

Oprócz tego, że gościł niejednego prezydenta – tuż przed kryzysem kubańskim zatrzymał się tu Kennedy, po czym wyjechał stąd do blackstone-renaissanceWaszyngtonu, by ogłosić wprowadzenie morskiej blokady wyspy – hotel ten największą sławę zyskał jako miejsce pierwszego w historii kongresu gangsterów. W 1923 roku szefowie mafii z Nowego Jorku, Los Angeles, Chicago i innych miast spotkali się w Kryształowej Sali Balowej w Blackstone, by przedyskutować plany modernizacji mafii. W określonych porach za pozwoleniem obsługi goście hotelu mogą zajrzeć do owego pomieszczenia.
Zabytkowy główny hol Blackstone, z oryginalnymi drewnianymi panelami i żyrandolem, wygląda w dużej mierze tak samo, jak 100 lat temu podczas otwarcia hotelu. Najbardziej efektowną salą jest Pokój Angielski, z boazerią z XVII-wiecznego brytyjskiego zamku. Blackstone organizuje także czasowe wystawy sztuki w Art Hall na czwartym piętrze, a inne dzieła są prezentowane stale w pozostałych częściach budynku. www.blackstonerenaissance.com

Pierwszy diabelski młyn

navy-pier-parkNie jest to co prawda oryginał, ale trudno dostrzec różnicę. Znajduje się on w Pier Park na nabrzeżu Navy Pier, które stało się jednym z popularniejszych centrów rozrywki w Chicago. Pierwszy diabelski młyn został zbudowany przez inżyniera George’a Ferrisa na Światową Wystawę Kolumbijską w 1893 roku, głównie po to, by zawstydzić przemądrzałych Francuzów, którzy cztery lata wcześniej pokazali swoją wieżę Eiffla.
Chicago chciało mieć atrakcję bardziej charakterystyczną od zwykłej wieży. Oryginalny diabelski młyn już dawno został rozebrany, ale ten jest wierną repliką. Ma te same wymiary (wysokość 45 metrów) i 40 gondoli, z których każda pomieści do sześciu pasażerów. Przejażdżka trwa siedem minut, a z samej góry można podziwiać panoramę miasta. W nocy szprychy wielkiego koła są oświetlone.
Na Navy Pier na turystów i ich dolary czekają także inne atrakcje, na przykład karuzela z lat 20. XX wieku, jak również muzea, sklepy i restauracje. www.navypier.com

Hot dogi!

portillos_hot_dogNajsłynniejsza z restauracji Portillo’s znajduje się przy ulicy W. Ontario 100. Została ona otwarta w 1963 roku przez rodowitego mieszkańca Chicago Dicka Portillo dla innych rodowitych mieszkańców miasta. Oryginalny wystrój pierwszej Portillo’s nawiązuje do dawnych klimatów gangsterskich: stoją tu manekiny modnych damulek z tamtych czasów i czterodrzwiowy sedan Chevroleta z 1930 roku z ciut za dużą tablicą rejestracyjną z napisem “Odrzucić 18 poprawkę”.
Specjalnością Portillo’s są hot dogi podawane z rozmaitymi dodatkami: musztardą, warzywnym dressingiem, siekaną cebulą, plasterkami pomidorów, ogórkiem kiszonym i papryczkami, obowiązkowo w bułce z makiem; brzmi to trochę jak hamburger w przebraniu. Cena za hot doga – 2,29 dolara. Moja córka, wegetarianka, zamówiła bezmięsnego hot doga, który wbrew naszym podejrzeniom nie zawierał wcale tofu, ale był bułką wypełnioną warzywami. Innym ulubionym przysmakiem miejscowych są kanapki z wołowiną Italian beef oraz kiełbaskami, zaś najsławniejszym deserem w Portillo’s jest ciasto czekoladowe.
W 2005 roku Portillo’s otworzyło swój pierwszy lokal w Kalifornii. To bez znaczenia. Portillo’s i tak pozostaje kwintesencją Chicago. www.portillos.com

Miasto grubej pizzy

ginoeastŚciany wewnątrz pizzerii Gino’s East na ulicy E. Superior 162 niemal w całości pokryte są autografami klientów. Wy też możecie umieścić tam swoje imię i nazwisko lub inne pamiątkowe gryzmoły. Ale to nie za sprawą napisów, a smażonej w głębokim naczyniu pizzy miejsce to zaistniało na kulinarnej mapie Chicago. Największą sławę Gino’s East zawdzięcza grubej pizzy z kiełbaskami z mielonego mięsa.

Transmitowany wiele lat temu w telewizji “mini-obiad” Davida Lettermana z Michaelem Jordanem w tej restauracji, jak również słynne zamówienie Katie Holmes, która poprosiła o dostawę 100 pizz na plan filmowy w Nowym Orleanie, jeszcze bardziej ugruntowały reputację Gino’s East. Maniacy pizzy w chicagowskim stylu i osoby, które lubią się sprzeczać, mogą powątpiewać, czy akurat to miejsce jest najlepsze, ale smak, podobnie jak sztuka, jest rzeczą subiektywną. www.ginoseast.com

Posted in PodróżeComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1