Tag Archive | "dieta"

Ocet - najlepszy na odchudzanie!

Tags: ,

Ocet - najlepszy na odchudzanie!


Boisz się wejść na wagę? Wypróbowałaś już wszystkie diety odchudzające? Tracisz nadzieję, bo nie widzisz żadnych efektów? Spokojnie, nie musisz katować się wyniszczającą dietą i stosować forsownych ćwiczeń. Sięgnij po naturalne metody, wśród których w tym sezonie króluje… ocet jabłkowy!
imagesNie tylko przyprawa
Po świętach wszyscy myślą tylko o tym, by pozbyć się zbędnych kilogramów. Zajęcia w klubach fitness cieszą się frekfencją wyższą o  30%, z aptek znikają reklamowane preparaty ograniczające łaknienie ub wchłanianie tłuszczów czy węglowodanów. Jednak wśród osób będących na diecie zapanował jeszcze jeden trend- masowe wykupywanie octu jabłkowego, który podobno potrafi zdziałać cuda! Brzmi niewiarygodnie? Nie warto od razu krzywić się, gdyż kontrowersyjna metoda zyskuje coraz szersze grono zwolenników!
Ocet jabłkowy stoi pewnie na każdej półce kuchennej. Świetnie sprawdza się jako dodatek do sałatek, dań mięsnych i rybnych. Wśród innych przypraw wyróżnia się tym, że nadaje potrawom oryginalny smak. W kuchni znakomicie zastępuje majonez czyniąc sałatkę lekkostrawną i niskokaloryczną. Ale ocet to nie tylko przyprawa. Wiedzieli o tym już starożytni Rzymianie i Egipcjanie, którzy pierwsi odkryli, że ocet jabłkowy przyspiesza procesy trawienne i pobudza wydzielanie soków żołądkowych. Poza tym, dzięki dużej dawce witaminy E, uważanej za jeden z najsilniejszych przeciwutleniaczy neutralizujących szkodliwe działania wolnych rodników, regularne spożywanie octu zapobiega ponoć przedwczesnemu starzeniu się, pomaga zwalczyć zaburzenia systemu immunologicznego, choroby sercowo-naczyniowe, zaćmę i niektóre choroby nowotworowe.
Ocet jabłkowy od niepamiętnych czasów był wykorzystywany w medycynie ludowej. Nic dziwnego- zawiera około 20 najważniejszych substancji mineralnych i mikroelementów, a także kwasy octowy, mlekowy i cytrynowy oraz cenne aminokwasy.
Zamiast diety
Lista niezbędnych dla każdego organizmu składników oraz dobroczynnych skutków jakie wywołuje regularne picie octu jabłkowego jest więc naprawdę imponująca. Czy dlatego od jakiegoś czasu płyn znika z półek sklepowych w zaskakującym tempie? Czy oznacza to, że większa część naszego społeczeństwa pragnie już dziś zabezpieczyć się przed groźnymi chorobami? Okazuje się, że nie! Wielka popularność octu jabłkowego wynika z jego działania wspierającego… odchudzanie! Jak to możliwe? Ocet pomaga spalić tłuszcz, gdyż jego kwaśny odczyn znacznie przyspiesza procesy trawienia i w ten sposób organizm jest w stanie spalić więcej kalorii. To oznacza jedno- przy odpowiedniej, niskokalorycznej diecie nasz organizm zacznie czerpać energię z nagromadzonych zimą zapasów tłuszczu, których zwykle trudno się pozbyć. Komórki tłuszczowe zaczną pozbywać się swojej zawartości, a my… zyskamy mniejszy obwód bioder i talii!
Wszystko dzięki pektynie, substancji, w którą bogaty jest ocet jabłkowy. Oprócz tego, że poprawia procesy trawienia, odgrywa również inną rolę: obniża poziom cholesterolu we krwi, poprawia stan naczyń krwionośnych, zapobiega miażdżycy i nadciśnieniu. Pektyna pomaga w naturalny sposób pozbyć się zbędnych produktów przemiany materii, dlatego gdy odchudzamy się i spożywamy ocet, nie musimy już sięgać po środki przeczyszczające, “cudowne” tabletki, przyspieszające metabolizm herbatki. Nie musimy też stosować drakońskich diet, które oprócz tego, że przyniosą krótkotrwały efekt, tak naprawdę tylko wyniszczą nasz organizm i wypłuczą z niego witaminy i minerały, których tak bardzo potrzebujemy, zwłaszcza wiosną. Jeśli tylko będziemy regularnie spożywać odpowiednią dawkę octu, unikniemy też efektu jo- jo, który jest prawdziwym koszmarem osób walczących z nadwagą.
Kup lub zrób
Ocet jabłkowy kupimy w niemal każdym sklepie spożywczym, jednak nasz eliksir odchudzający z powodzeniem osobiście przygotujemy w domu. Po co się męczyć? Choćby dlatego, żeby przekonać się, że ocet jabłkowy to wyłącznie naturalny środek, który spożywany w odpowiednich ilościach nie zaszkodzi, a wręcz pomoże odzyskać dawną sylwetkę.
Wystarczy umyć kilka jabłek, pokroić je wraz ze skórkami i gniazdami nasiennymi na małe kawałki, lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Następnie włóż je do dużego słoika i zalej posłodzoną przegotowaną wodą (jedna łyżka cukru na jedną szklankę wody).
Naczynie zatkaj płótnem lub gazą. Aby jabłka sfermentowały muszą stać w ciepłym miejscu przez 4 tygodnie. Słój należy kilka razy dziennie wstrząsnąć, a gdy płyn przestanie się burzyć, można przelać go do butelek, przecedzając przez gazę. Teraz wystarczy szczelnie zamknąć butelki i schować w chłodne miejsce.
Małymi łyczkami do wielkiego sukcesu

Jaka dawka octu jest najlepsza? Niewielka. W zupełności wystarczą dwie, trzy łyżeczki rozpuszczone w szklance przegotowanej wody. Pierwszą dawkę naszego odchudzającego koktajlu powinniśmy spożyć na czczo, pozostałe porcje, których powinno być maksymalnie 2 wypijamy tuż przed posiłkami. Osoby, którym ocet nawet w rozcieńczonej postaci nie może przejść przez gardło, mogą dodać odrobinę soku lub miodu. Ważne, żeby nasz roztwór pić małymi łyczkami.
Kuracja nie przyniesie natychmiastowych efektów, będą one jednak skuteczne. Musimy wiedzieć, że spalanie tłuszczu odbywa się powoli, nasze “oponki” nie znikną przecież w dwa tygodnie! Jednak gdy będziemy się odchudzać racjonalnie, nie tylko wyszczuplejemy bez szkody dla zdrowia, ale też nie dowiemy się, co to efekt jo-jo, zwisająca skóra, rozstępy i cellulit.

Joanna Bielas

Posted in Kulinaria, ZdrowieComments (0)

Dieta jarska

Tags: , ,

Dieta jarska


Wegetarianizm jest dietą restrykcyjną. Polega na rezygnacji z mięsa w diecie, a w skrajnych formach odrzuca salatozercawszelkie pokarmy pochodzenia zwierzęcego, z mlekiem i jajami włącznie. Mimo tego cieszy się rosnącą wciąż popularnością.
Spora grupa dietetyków nie popiera bezmięsnej diety. Przeciwnicy wegetarianizmu podkreślają, że odżywianie się wyłącznie nieprzetworzonymi surowymi warzywami może nieść opłakane skutki dla stanu kośćca. Okazuje się jednak, że to błędny wniosek. Długofalowe, trwające aż 10 lat badania przeprowadzone przez kilka amerykańskich ośrodków naukowych wykazały, że wegetarianie nie chorują na osteoporozę częściej od ludzi stosujących typową „mieszaną” dietę. Faktem jest jednak, że określone wegetariańskimi regułami pożywienie wpływa na stan organizmu człowieka. Przykładowo, eksperci ustalili, że kości wegetarian są lżejsze, niż u „mięsożerców”, a masa całego ciała jest u jaroszy niższa od statystycznej masy ciała człowieka.
Od kilku lat uczeni badają skutki mody na wegetarianizm i w wyniku szczegółowych badań oraz serii eksperymentów odkrywają wiele korzyści płynących z takiej diety dla człowieka.
Jak podał serwis informacyjny Discovery News, zespół południowokoreańskich uczonych z Uniwersytetu Narodowego w Seulu i   Eulji University w Songnam przeanalizował wpływ kilkudniowej diety wegetariańskiej na organizmy przeciętnych Koreańczyków. Wyniki były zaskakujące.
Eksperymenty trwały w pięciodniowych seriach. Okazało się, że człowiek odżywiający się na co dzień w przeciętny sposób, a więc nie zwracając uwagi na dietę i sięgając po fast foody, w ciągu zaledwie 5 dni odżywiania się w stylu wegetariańskim oczyszcza swój organizm z szkodliwych substancji.
- Nawet krótkotrwałe zmiany w diecie znacząco zmniejszają zawartość antybiotyków i ftalanów w organizmie człowieka – stwierdził dr Kyungho Choi, jeden z ekspertów kierujących badaniami. - Pozbycie się tych szkodliwych substancji redukuje poziom stresu oksydacyjnego.
Stres oksydacyjny prowadzi do szybszego obumierania komórek i starzenia się organizmu. W skrócie sprawę ujmując, osoby, które okazjonalnie jadają mięso i jego przetwory, wolniej się starzeją, bo rzadziej zapadają na zdrowiu i długo zachowują dobrą formę fizyczną. Taką tendencję potwierdzają wyniki prac innych ośrodków badawczych.
Najdłużej żyją ludzie, którzy jedzą niewielkie ilości mięsa, za to zadeklarowani mięsożercy mają przed sobą krótki żywot. Tak wynika z wieloletnich analiz kilku tysięcy przypadków, przeprowadzonych przez ekspertów z niemieckiego Centrum Badań Raka. Niemieccy naukowcy przebadali stan zdrowia i długość życia 2 tys. osób w wieku od 10 do 70 lat. W tej grupie byli zarówno weganie (którzy nie jedzą mięsa, ryb, jajek oraz produktów mlecznych), jak też wegetarianie (jedzący jajka i produkty mleczne, lecz nie mięso i ryby) oraz ludzie, którzy sporadycznie jedzą mięso i jego przetwory.
Z analiz wynika, że takie osoby statystycznie żyją znacznie dłużej od mięsożerców. Badania te ujawniły, że długie życie w zdrowiu zapewnia zrównoważona dieta, a ekstremalne style odżywiania są rozwiązaniem nie najlepszym. Zdecydowanie najkrócej żyją mięsożercy, jednak i weganizm, czyli całkowite unikanie mięsa oraz produktów pochodzenia zwierzęcego, nie stanowi dla człowieka diety zapewniającej mu długie życie w zdrowiu.
Dodajmy, że dieta wegetariańska wiązana jest też z wyższym poziomem inteligencji, tyle że jest ona skutkiem wspomnianej inteligencji, a nie jej przyczyną. Jak wykazały badania naukowców z Southampton University osoby, które w wieku 10 lat wykazywały wysoki iloraz inteligencji (średnio 5 punktów powyżej średniej w testach określających IQ), 30 lat później były wegetarianami lub też preferowało dietę jarską z niewielkim dodatkiem drobiu i ryb.
Brytyjscy eksperci w latach 70. XX-go wieku przeprowadzili badania inteligencji 8 tys. 179 dzieci. 30 lat później inny zespół, opierając się na tych danych, przeanalizował dietę dorosłych już osób. Ustalono, że w badanej grupie jest dziś prawie pół tysiąca wegetarian i wyróżnia ich IQ wyższe od zwolenników mięsnej diety. Przeciętny IQ mężczyzny wegetarianina wyniósł 106, a osoby jedzącej mięso - 101, natomiast u wegetarianek 104, a u nie-wegetarianek: 99. Według autorów badań, wyniki te wyjaśniają dlaczego osoby o wyższym IQ są, statystycznie, zdrowsze. Gdy dorosną i mogą podejmować samodzielne decyzje często wybierają dietę wegetariańską, która między innymi wpływa na obniżenie ryzyka zapadania na schorzenia serca należące do czołówki śmiercionośnych tzw. chorób cywilizacyjnych.
Stara prawda, iż należy zachować umiar we wszystkim, dotyczy też diety. Im mniej jemy przetworzonej żywności zawierającej szkodliwe substancje (konserwanty, barwniki, dodatki smakowe, wypełniacze białkowe itd), tym lepiej dla nas.

Tadeusz Oszubski

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?Comments (0)

Owsiane płatki i inne cuda

Tags: , ,

Owsiane płatki i inne cuda


Owies to jedno ze starszych zbóż, znane człowiekowi od epoki brązu. Roślina należy do rodziny wiechlinowatych, czyli traw obejmujących ponad 30 gatunków. W stanie dzikim owies możemy spotkać w basenie Morza Śródziemnego i Azji Środkowej.

owiesW Polsce uprawia się owies zwyczajny (Avena sativa L.), zwany też prawdziwym, ale na łąkach można spotkać owies głuchy, będący chwastem. Występuje u nas kilka innych odmian owsa ale są to na ogół efemerofity, czyli gatunki obcego pochodzenia, przypadkowo zawleczone i szybko zanikające.
Owies to nadal popularne zboże, a Polska jest w czołówce jego producentów. Co takiego jest w tych niepozornych ziarenkach, zbieranych latem z pól? Przede wszystkim wiele osób nie wyobraża sobie śniadania bez płatków owsianych na mleku. Można je krótko zagotować, wtedy mamy kleistą i bardzo smaczną zupę mleczną, osłaniającą nasz przewód pokarmowy przed innymi, agresywnymi składnikami smacznych, lecz niezbyt zdrowych potraw. Ale są płatki błyskawiczne, które wystarczy zalać gorącym mlekiem. Można także same płatki lub muesli, czyli mieszankę wzbogaconą suszonymi owocami i płatkami z innych zbóż jeść z mlekiem zupełnie zimnym. Do muesli dodaje się także otręby owsiane. Jakkolwiek spożywamy płatki z owsa, dostarczamy organizmowi mnóstwo pożytecznych składników. Owies jest bowiem bogaty w białko, wapń, magnez, krzem, potas i żelazo. Wspomagamy tym samym kości, zęby i układ nerwowy. Jest bardzo szybko i łatwo trawiony, a włókna owsa (błonnik) regulują wszystkie czynności przewodu pokarmowego. Śniadanie z udziałem produktów z owsa pomoże wyregulować poziom cholesterolu, estrogenu i ciśnienia tętniczego krwi. Pomaga też w walce z utrzymaniem prawidłowej wagi, co jest ważne dla naszego ogólnego zdrowia i uniknięcia schorzeń wynikających z nadwagi. Z mączki owsianej produkuje się bardzo pożywne i lekkostrawne kakao owsiane.
Ale owies służy człowiekowi także, jako kosmetyk. Wyprodukowane metodą ekstrakcji mleczko owsiane to dodatek do szamponów, odżywek do włosów i żeli do kąpieli. Mają one właściwości nawilżające, pielęgnujące i chroniące skórę, a włosy nie elektryzują się i łatwo rozczesują. Na półce z szamponami możemy znaleźć tzw. suchy szampon, do oczyszczenia włosów bez użycia wody, co czasem jest jedynym ratunkiem dla naszego wyglądu. Dzięki wyciągowi z owsa specyfik absorbuje nadmiar łoju ze skóry głowy i włosów, a fryzura jest puszysta i lśniąca. Płatki owsiane to znakomity pilling. Możemy kupić mydło z wtopionymi drobinami owsa albo sporządzić maseczkę pillingującą same. Łyżkę płatków zalejmy ciepłą wodą z dodatkiem mleka, do tego można dodać odrobinę miodu. Papkę nakładamy na twarz, ale lepiej po prostu przecierać nią delikatnie twarz i szyję, przy czym robić to nad wanną lub w kąpieli, unikając pobrudzenia całej łazienki.
W celach leczniczych używa się natomiast, obok całych ziaren także słomy z owsa. Kąpiel w odwarze z ziaren lub słomy pomaga łagodzić swędzenia skóry i niektóre egzemy. Pomoże w pozbyciu się problemu nazbyt pocących się nóg i ogólnie potu o intensywnej woni.
Nalewki z ziaren pomagają koić nerwy, łagodzą lęki i niepokoje, przywracają sen. Możemy je kupić w sklepach zielarskich w postaci kapsułek lub tabletek z owsa. Możemy też poszukać „zielonej” herbatki z owsa, która oprócz słomy zawiera bardzo młode, zielone ziarna zboża. Taka herbatka uwolni nas od szkodliwych produktów przemiany materii, pomoże też w leczeniu artretyzmu oraz w przypadkach skazy moczanowej.
Owies nie powoduje żadnych skutków ubocznych, z jednym wyjątkiem. Kto jest uczulony na gluten (celiakia) – powinien przed zastosowaniem preparatów, kosmetyków i żywności z owsem skonsultować się z lekarzem.

(JD)

Posted in Kulinaria, W numerzeComments (0)

Liczenie kalorii to za mało by się odchudzić

Tags: , , ,

Liczenie kalorii to za mało by się odchudzić


Nie wystarczy liczyć kalorie żeby się odchudzić i uniknąć nadwagi lub otyłości. Trzeba przede wszystkim wybierać takie potrawy, które są mniej tuczące – sugerują najnowsze badania na ten temat.
kalorieOd lat przeważa przekonanie, że należy jeść wszystko, byle tylko w umiarkowanych ilościach. Zaleca się też, by unikać tłustych potraw (zawierających tłuszcz zwierzęcy) i ściśle kontrolować spożywane kalorie.
„Ale to nie jest najlepsze rozwiązanie” – twierdzi główny autor badań dr Dariush Mozaffarian, kardiolog i epidemiolog z Harvard School of Public Health. Jego zdaniem, ważne jest to co jemy, a nie tylko to ile spożywamy kalorii.
Uczony powołuje się na trwające od 12 do 20 lat obserwacje ponad 120 tys. pracowników amerykańskiej służby zdrowia, uczestniczących w trzech badaniach: Nurses’ Health Study, Nurses’ Health Study II oraz Health Professionals Follow-up Study.
Potwierdziły one, że aktywność fizyczna odgrywa istotną rolę. O ile uczestnicy badań średnio przybierali na wadze prawie 0,5 kg każdego roku, czyli prawie 10 kg w ciągu 20 lat, to ci którzy często uprawiali sport – o ponad połowę mniej. Oczywiście, najbardziej tyły te osoby, które były najmniej aktywne fizycznie.
Aktywność fizyczna nie jest jednak wystarczająca, żeby uniknąć tycia. Najnowsze badania sugerują, że dieta jest ważniejsza niż wysiłek fizyczny. „Osoby, które są w miarę aktywne fizyczne, ale nie zwracają uwagi na to co jedzą, mogą nadal tyć” – ostrzega współautor badań dr Walter Wiolett z Harvard School of Public Health.
Z badań wynika, że najbardziej tuczące są frytki. Osoby, które często po nie sięgały, po czterech latach przytyły o ponad 1,5 kg. O połowę mniej tuczące okazały się chipsy – w tym samym okresie powodowały wzrost masy ciała o 0,7 kg.
Słodkie napoje oraz mięso i jego przetwory sprawiały, że po czterech latach uczestniczące w badaniach osoby przytyły średnio o około 0,5 kg. O połowę mniej tuczące okazały się ziemniaki gotowane, słodycze i desery. Mrożone produkty żywnościowe, soki ze świeżych owoców oraz masło powodowały natomiast przytycie po czterech latach jedynie o 150 gramów.
Tycia nie powodują warzywa. Są one też najbardziej pomocne w odchudzaniu. Z badań Nurses’ Health Study wynika, że osoby, które skutecznie odchudziły się, spożywały trzykrotnie więcej warzyw.
Największy ubytek masy ciała uzyskiwały osoby, które jadły więcej jogurtów i orzechów, a nawet masła orzechowego. Orzechy zawierają dużo korzystnych dla zdrowia tłuszczów roślinnych, natomiast masło orzechowe pomaga w odchudzaniu prawdopodobnie dlatego, że daje uczucie sytości.
Zaskoczeniem jest to, że na tycie (i odchudzanie) nie ma większego wpływu spożywanie mleka (zarówno tłustego, jak i odtłuszczonego), ani serów. Jedynie jogurt w większych ilościach pozwala w ciągu 4 lat schudnąć średnio o 0,4 kg – sugerują badania.
Dr Frank B. Hu z Harvard School of Public Health, również współautor opublikowanego na łamach „JAMA” raportu, tłumaczy, że jogurt zawiera wiele cennych bakterii. Pobudzają one w jelitach wytwarzanie hormonów, które zwiększają uczucie sytości i przyspieszają przemianę materii.
Na metabolizm najbardziej niekorzystny wpływ mają tzw. węglowodany oczyszczone, pozbawione głównie błonnika, znajdujące się w białym pieczywie, ciastach, białym ryżu, płatkach kukurydzianych i popcornie. Powodują one spowolnienie przemiany materii, a to sprzyja tyciu.
Na tycie wpływa też tryb życia. Osoby, które śpią za mało (mniej niż 6 godzin na dobę) i za dużo (ponad 8 godzin), częściej mają kłopoty z utrzymaniem prawidłowej masy ciała. Tyciu sprzyja też częste oglądanie telewizji, prawdopodobnie dlatego, że w tym czasie wiele osób więcej je.

Posted in Czy wiesz?, Kulinaria, ZdrowieComments (0)

Śniadanie nie robi różnicy

Tags: ,

Śniadanie nie robi różnicy


sniadanieNiezależnie od tego, czy zjemy duże czy małe śniadanie, liczba kalorii przyswajanych podczas pozostałych posiłków w ciągu dnia nie zmienia się - informują naukowcy z Niemiec na łamach pisma “Nutrition Journal”
Od dawna dietetycy i osoby odchudzające się zastanawiają się, czy lepiej jeść duże śniadanie, małe śniadanie czy w ogóle nie jeść śniadania. Dr Volker Schusdziarra z Else-Kroener-Fresenius Center of Nutritional Medicine (Niemcy) przebadał ponad 300 osób, które codziennie zapisywały, co jadły. Część z uczestników jadła na śniadanie dużo, część mało, a niektórzy nie jedli śniadań wcale - również zależnie od dnia.
Okazało się, że niezależnie od wyborów śniadaniowych, wszyscy badani jedli tyle samo na obiad i kolację. To zaś oznacza, że ci którzy jedli duże śniadanie (średnio o 400 kalorii większe od śniadania małego) w ciągu dnia zjadali właśnie około tych dodatkowych 400 kalorii. Jedyną korzyścią ze zjedzenia obfitego śniadania było pominięcie porannej przekąski (drugiego śniadania), co mimo wszystko nie niwelowało ekstra kalorii zjedzonych na śniadanie.
Wyniki niektórych wcześniejszych badań wskazywały, że jedzenie dużego śniadania pozwala zredukować liczbę kalorii przyswojonych w ciągu dnia. Naukowcy z Niemiec wykazali, że wynikało to z błędnej interpretacji wyników - osoby jedzące w ciągu dnia mało często jadły duże śniadanie - ale duże w porównaniu z resztą posiłków, a nie w porównaniu ze śniadaniami innych osób.
Zdaniem autorów pracy, nie ma łatwego sposobu na odchudzanie - jeżeli jemy duże śniadanie, musimy o tym pamiętać i jeść mniej przez resztę dnia. Jedyną skuteczną metodą jest zmniejszenie liczby zjadanych kalorii, ograniczenie ilości tłuszczy nasyconych i węglowodanów w diecie oraz jedzenie owoców i warzyw pięć razy dziennie.

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?, KulinariaComments (0)

Myśl o jedzeniu i chudnij

Tags:

Myśl o jedzeniu i chudnij


Apetyt można ograniczyć, wyobrażając sobie szczegółowo spożywanie konkretnej potrawy. Takie niezwykłe wnioski płyną z badań opublikowanych niedawno w magazynie “Science”.
drazetkiPrzelotna myśl o wrzuconej do ust garstce M&M’sów może pokrzyżować nasze ambitne plany, by do wieczora nic już nie jeść. Jak się jednak okazuje, szczegółowe odtworzenie w wyobraźni wszystkich czynności związanych ze spożyciem kilkunastu czekoladowych drażetek może ograniczyć nasze łaknienie. Jak wynika z zakończonych właśnie, niecodziennych badań nad łaknieniem, apetyt – a szczególnie ochotę na wybraną potrawę, mającą więcej wspólnego z łakomstwem niż z głodem jako takim – można w znacznej mierze ograniczyć, drobiazgowo wyobrażając sobie daną potrawę i wszystko, co z nią związane. Odpowiada za to zjawisko zwane z łacińska “habituacją”, które da się również określić mianem “przyzwyczajenia” lub oswojenia zmysłów.
Podczas eksperymentu opisanego w grudniowym wydaniu “Science” badacze prosili współpracujących z nimi ochotników o systematyczne wyobrażanie sobie przez mniej więcej półtorej minuty wszystkich szczegółów związanych z konsumpcją około trzydziestu drażetek M&M’s, zjadanych pojedynczo, po trzy sekundy na jedną. Ochotnicy ci, którzy bezpośrednio po tym doświadczeniu stawali twarzą w twarz z misą wypełnioną prawdziwymi M&M’s, zjadali o połowę mniej drażetek niż członkowie dwóch grup kontrolnych, którzy mieli za zadanie wyobrażać sobie delektowanie się trzema drażetkami, albo wcale nie byli o to proszeni.
Jak konstatuje Carey Morewedge, wykładowca socjologii na Carnegie Mellon University w Pittsburghu, wyniki badań podważają obiegowe przekonanie, że delektowanie się jakąś potrawą w wyobraźni powoduje wzrost apetytu i w konsekwencji spożycie większej ilości specjału. – To wypieranie myśli o jedzeniu sprawia, że ludzie marzą o konkretnej potrawie – twierdzi z przekonaniem.
Carey Morewedge jest przekonany, że “jedzenie w wyobraźni” jest tak skuteczne, ponieważ uruchamia mechanizm “habituacji”. To właśnie za jego sprawą jesteśmy w stanie przyzwyczaić się do bodźców, które początkowo wydają się być drażniące lub trudne do zniesienia, w rodzaju uwierającego krzesła, niskiego dźwięku silników samolotu lub zbyt przyćmionego światła w restauracji. Mechanizm ten uruchamia się każdorazowo, kiedy dłuższe działanie jakiegoś bodźca ogranicza reakcję organizmu, który staje się niejako “znieczulony”. Rosnąca liczba ekspertów jest zdania, że to samo zjawisko może okazać się pomocne przy pracy nad kontrolowaniem naszych złych nawyków żywieniowych.
Jeśli wyniki badań grupy z Pittsburgha się potwierdzą, może się okazać, że mamy do czynienia z przełomem w psychologii eksperymentalnej. Dotąd przypuszczano bowiem, że aby doszło do uruchomienia mechanizmu habituacji, konieczne jest pojawienie się bodźców zmysłowych. Jeśli jednak, jak się okazuje, ten sam mechanizm działa pod wpływem wyobrażenia, otwiera to ogromne pole do działania specjalistom od leczenia fobii, uzależnień – i dietetykom.

Eryn Brown

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?Comments (0)

Koniec mitu multiwitaminy

Tags: , ,

Koniec mitu multiwitaminy


Uczeni od dawna to podejrzewali, teraz zdobyli twarde dowody: przyjmowanie suplementów diety jest bezcelowe, a czasem nawet szkodzi. Pieniądze inwestowane w pigułki lepiej wydać na witaminy w naturalnych opakowaniach.
mutlivitaminBrandon Commiskey z Kalifornii, podobnie jak wielu Amerykanów, codziennie przyjmuje preparaty witaminowe i mikroelementy. Jest zdrowym dwudziestosześcioletnim mężczyzną, nie cierpi na żadne poważne schorzenia, regularnie ćwiczy i w miarę prawidłowo się odżywia. A przynajmniej się stara.
– Gdy jestem spłukany czasami na lunch musi mi wystarczyć hamburger za 99 centów – mówi Commiskey. – Nie twierdzę, że multiwitamina może w pełni zastąpić prawidłowe żywienie. Moim zdaniem to bardziej pomoc w utrzymaniu formy.
Trudno dokładnie stwierdzić, jakie korzyści przynosi multiwitamina – o ile w ogóle jej zażywanie jest korzystne. A jednak Amerykanie wciąż wydają 23,7 mld dolarów rocznie na suplementy diety, i to mimo rozpowszechnionej niedawno informacji o tym, że wysoki poziom witaminy D – która kiedyś uchodziła za mur obronny przed przewlekłymi chorobami i gwarant dobrego zdrowia – może być zbędny, a wręcz szkodliwy. Choć część ekspertów wierzy, że przyjmowanie preparatów witaminowych może być bardziej korzystne w przypadku niektórych populacji, wszyscy są zgodni co do tego, że prawidłowa dieta i ruch fizyczny służą nam znacznie lepiej niż pigułki.
Niepodważalnych dowodów dostarczył przełomowy eksperyment określany jako Women’s Health Initiative (WHI), którego wyniki opublikowano w ubiegłym roku. W badaniu uczestniczyło 162 tys. kobiet w wieku od 50 do 74 lat, które przez co najmniej osiem lat regularnie przyjmowały preparat multiwitaminowy. Okazało się, że wbrew obietnicom producentów i lekarzy suplementy nie zmniejszały ryzyka chorób serca, ani większości nowotworów, w tym raka piersi, płuc, żołądka, nerek, jelita grubego i jajnika.
– Nie byłam tym zaskoczona – mówi Marian Neuhouser z Ośrodka Badań Nowotworowych im. Freda Hutchinsona w Seattle. – Takie same wnioski przedstawiało już wielu autorów badań nad skutecznością suplementów diety.
WHI to największe tego typu badanie, jakie dotychczas przeprowadzono – uczestniczyły w nim kobiety z 40 amerykańskich miast – dlatego zdaniem dr Neuhouser wyniki można uznać za wiarygodny dowód na to, że preparaty witaminowe są nieskuteczne. Uczona podkreśla jednak, że ponieważ badaniem objęto kobiety w wieku pomenopauzalnym, w przypadku mężczyzn rezultaty mogą się nieco różnić.
Tymczasem przeprowadzone w 2008 roku testy kliniczne, w których uczestniczyło blisko 15 tys. mężczyzn ujawniły, że przyjmowanie suplementu witaminy C lub E jednak nie obniża ryzyka nowotworu i chorób serca. Co więcej, w tym samym roku tygodnik “Journal of the American Medical Association” opublikował wyniki badania z udziałem 35 tys. mężczyzn, które dowiodło, że zażywanie dużych dawek witaminy E i selenu przez średnio pięć i pół roku nie zapobiega rakowi prostaty.
Jak wyjaśnia dr Neuhouser, badanie WHI skupiło się na multiwitaminie, bo to najbardziej popularny suplement diety. Środek ten przyjmuje ponad połowa Amerykanów, z czego większość stanowią biali aktywni absolwenci szkół wyższych. Ponadto przyjmujący suplementy zwykle jedzą sporo produktów rolnych i znacznie mniej tłuszczu niż osoby nie uzupełniające diety suplementami.
Niestety, tym, którzy nie jedzą wystarczająco dużo warzyw, multiwitamina w niczym nie pomoże. – To mit, że jeśli źle się odżywiasz, ale łykasz multiwitaminę, to jakoś wyrównasz niedobory – przekonuje Neuhouser. – Multiwitamina nie dostarcza tych wszystkich składników, co żywność pochodzenia roślinnego i zboża, dlatego w razie problemów finansowych lepiej wydawać pieniądze na produkty rolne.
Z jej opinią zgadza się Nora Norback, dietetyczka z firmy ubezpieczeniowej Kaiser Permanente. Norback wierzy jednak, że w przypadku “przejedzonych ale niedożywionych” społeczeństw zachodnich preparaty witaminowe mogą pomóc w uzupełnieniu braków dietetycznych – a jest ich sporo.
– Wielu z nas odżywia się w sposób, który nie zaspokaja naszych potrzeb żywieniowych – twierdzi Norback. – W takim przypadku preparaty multiwitaminowe i mikroelementy w postaci suplementu diety uzupełniają niedobory witamin E, A, B6 i cynku.
Do takich wniosków pani Norback doszła analizując wyniki badania przeprowadzonego w ramach rządowego programu Health and Nutrition Examination Survey. – Myli się jednak ten, kto sądzi, że multiwitamina uzupełni braki wapnia, magnezu i potasu – zastrzega.
Z szacunków Norback wynika, że około 40 procent dorosłych i dzieci nie dostarcza swoim organizmom zalecanych dawek wapnia, magnezu i błonnika. Do grupy szczególnie zagrożonej niedoborami żywieniowymi zaliczyła: dorosłych powyżej 65. roku życia, wegan, wegetarian, osoby uzależnione od alkoholu i tych, którzy regularnie niedojadają.
– Tylko takie osoby mogą odnieść korzyści z przyjmowania suplementów witaminowych i minerałów – przekonuje Norback, dodając, że preparaty witaminowe, a zwłaszcza kwas foliowy, który zapobiega wadom płodu, zdecydowanie powinny zażywać kobiety w ciąży. Wnioski? Suplementy witaminowe nie szkodzą, ale nikomu nie udało się jeszcze dowieść, że zapobiegają chorobom. Wybór jest chyba oczywisty.
– Lepiej wydawać pieniądze na witaminy w naturalnych opakowaniach – radzi Norback. – Przy prawidłowo zbilansowanej diecie i choćby minimalnym wysiłku fizycznym suplementy nie przynoszą żadnego dodatkowego efektu.

Jessica Yadegaran

Zalecane dawki podstawowych witamin i mikroelementów (wg amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia):

Witamina C: występuje w owocach cytrusowych i brokułach.
dzieci 9-13 lat: 45 mg • dorośli - mężczyźni: 90 mg/kobiety: 75 mg
Witamina A: występuje w wołowinie i marchewce
dzieci 9-13 lat: 600 j.m • dorośli - mężczyźni: 900 j.m./kobiety: 700 j.m.
Witamina E: obecna w oleju kartamusowym i orzechach
dzieci 9-13 lat: 6 mg • dorośli: 15 mg
Wapń: występuje w jarmużu i jogurcie
dzieci 9-13 lat: 1300 mg • dorośli: 1000 mg
Witamina D: występuje w łososiu i mleku
dzieci 9-13 lat: 600 j.m. • dorośli: 600 j.m. • dorośli powyżej 70. roku życia: 800 j.m.

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?, ZdrowieComments (0)

Nie zajadaj stresu!

Tags: , , ,

Nie zajadaj stresu!


Akcja- reakcja

znamiona-stresuProblem zajadania stresu wykryty został stosunkowo niedawno. Statystyki jednak są przerażające: blisko połowa z osób, które chcą zrzucić zbędne kilogramy, a których praca jest stresująca nie zmniejsza swej wagi. Dlaczego tak się dzieje? Wszystkiemu winien oczywiście stres. Dziś pracujemy więcej i dłużej. Jesteśmy w stanie poświęcić wiele dla awansu, premii, czy choćby utrzymania swego stanowiska pracy. Taki styl życia prowadzi jednak do poważnych konsekwencji. Przede wszystkim nasz organizm po jakimś czasie będzie musiał odreagować wszelkie sytuacje, które wprowadziły do krwiobiegu większą porcję adrenaliny- hormonu stresu. Jednym ze skutecznych i od lat stosowanych sposobów jest… fundowanej sobie słodkiej przekąski! Pączek, wuzetka czy tabliczka pełnomlecznej czekolady znajdą się w jadłospisie każdego. Co więcej, błyskawicznie potrafią one poprawić nasz kiepski nastrój. Nawet jeśli zjemy za dużo, wmawiamy sobie, że to przecież źródło cennego magnezu, a nie ogromna ilość kalorii. Poza tym, wiele osób sądzi: ,,Ciężko pracuję i mogę sobie pozwolić na małą przyjemność!” Niestety, takie postępowanie niesie ze sobą poważne konsekwencje…

Większy stres dzięki… diecie

Problem zajadania stresu dotyczy jednak nie tylko osób, które pracują pod presją czasu. Jest to poważny kłopot zwłaszcza dla tych, którzy postanowili się odchudzać. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta; osoby, które się odchudzają muszą zużyć wiele energii i sił psychicznych by opanować chęć sięgnięcia po coś słodkiego. Trzeba przecież wciąż liczyć kalorie, zastanawiać się nad wielkością porcji, ograniczać ilość produktów, które lądują na naszym talerzu. Kiedy natomiast pojawia się stres, ogromna ilość energii zostaje zużyta właśnie na walkę z tym zjawiskiem. Na kontrolowanie twojego wilczego apetytu już nie jej starcza. Dlatego przestajesz już panować nad swoją dietą, a musisz szybko uzupełnić niedobory energii wywołane stresującymi przeżyciami. Skutek? Mimo diety wciąż sięgasz do szafki ze słodyczami, a w czasie przerwy w pracy oprócz zdrowej kanapki kupujesz też czekoladowy, kaloryczny batonik.
Nic więc dziwnego, że osoby stosujące dietę jedzą o wiele więcej niż te, których praca jest mniej absorbująca.
Jednak zajadanie stresu to zjawisko, które dotyczy także osób otyłych, które właśnie ,,wzięły się za siebie” i zaczęły stosować zbyt rygorystyczną dietę. Ich organizm przeżywa wówczas tak wielki szok, że ludzie ci zachowują się dokładnie tak samo, jak zestresowani pracownicy wielkich korporacji. Często takie otyłe osoby są poddenerwowane, niespokojne. W końcu nie wytrzymują presji i… sięgają po smakołyk. Dlatego tak ważne w tym przypadku jest właściwe dobranie diety!

Jak z tym walczyć?

Zajadanie stresu może dotknąć każdego  z nas. Dlatego warto znać kilka sposobów radzenia sobie z tym problemem. Większość lekarzy jest zdania, że pomóc mogą ziołowe preparaty łagodzące skutki stresu. Dzięki temu, że uspokoją twoje stargane nerwy, będziesz mieć większe szanse na opanowanie napadów głodu. Możesz więc regularnie pić melisę, ale lepiej spytać o odpowiedni preparat lekarza. Po poradę warto udać się już wcześniej, przed rozpoczęciem diety. Jeśli bowiem skorzystamy z pomocy fachowca, który przy ustaleniu diety weźmie pod uwagę nasz zawód i tryb życia jaki prowadzimy, szybciej osiągniemy sukces. Wyniki, które da nam takie rozsądne odchudzanie być może nie będą błyskawiczne, ale na pewno okażą się długotrwałe!

Twój ruch!

Jest jednak środek, który pomaga zwalczyć nie tylko stres, ale jeszcze pozwoli nam pokonać nadwagę. Ta cudowna metoda to… ruch fizyczny!Wysiłek wpływa nie tylko na spalanie kalorii, zwiększenie przemiany materii i spalanie tkanki tłuszczowej. Ruch pozwala też skutecznie rozprawić się ze stresem! Poczujesz się lepiej zwłaszcza wtedy, gdy wybierzesz taką aktywność, jaką lubisz najbardziej. Dlatego jeśli lubisz jeździć na rowerze, postaw na ten sport, nie zmuszaj się natomiast do forsownych ćwiczeń na siłowni, po których będziesz padać ze zmęczenia!
Porcja ruchu pozwala też przeciwdziałać zajadaniu stresu dzięki temu, że skutecznie poprawia nasz nastrój, zwłaszcza wtedy, gdy uprawiamy jakiś sport na świeżym powietrzu. Poza tym, wysiłek fizyczny zwiększa poczucie własnej wartości, a to jest nieocenione zarówno w pracy, jak i podczas odchudzania, gdy szybko można stracić wiarę w możliwość odniesienia sukcesu!

Przy pomocy wsparcia specjalistów i dzięki ruchowi na świeżym powietrzu odzyskasz poczucie własnej wartości i nabierzesz przekonania, że poradzisz sobie z każdym problemem. Nawet ze stresem czy zbędnymi kilogramami!

Joanna Bielas

Posted in RóżneComments (0)

Białkowa dieta dr Dukana

Tags: , ,

Białkowa dieta dr Dukana


Od połowy sierpnia dopytują o nią w księgarniach. Gospodynie domowe i kobiety sukcesu, urzędnicy i celebryci ustawiają się w kolejce po „Nie potrafię schudnąć. Przepisy specjalnie dla Polaków” – nową książkę dr. Pierre’a Dukana.
Niektórzy dystrybutorzy, zwłaszcza specjalizujący się w sprzedaży wysyłkowej, od tygodnia przyjmują zapisy. – Data wydania jeszcze nie jest znana, ale zainteresowanie jest olbrzymie. Codziennie ktoś pyta – mówi właściciel jednego z punktów księgarskich na warszawskim Dworcu Centralnym.
Dr Pierre Dukan to z wykształcenia lekarz internista. Karierę zaczynał w Garches na oddziale neurologii. Ale od trzydziestu lat specjalizuje się w dietetyce i walce ze średnią i zaawansowaną otyłością. Jego 19 książek poświęconych zdrowemu żywieniu sprzedano na całym świecie w liczbie 2,5 mln egzemplarzy.
“Ludzie znani mi tylko z widzenia uśmiechają się porozumiewawczo i mówią: „To pani też jest na Dukanie” ”
I choć o tym twórcy cieszącej się rosnącą popularnością diety białkowej trudno znaleźć w naszym kraju informacje, to dziesiątkom tysięcy Polaków mających problemy z nadwagą jest doskonale znany. Kupują jego książki, wymieniają się przepisami, dyskutują na dziesiątkach forów internetowych poświęconych jego diecie.
– Dla mnie to cudotwórca – przyznaje pani Elżbieta, emerytowana nauczycielka. Do diety Dukana podchodziła sceptycznie, ale niedowierzanie zmieniło się w zachwyt, gdy od połowy maja, odkąd zaczęła ją stosować, schudła ponad 10 kg. Z każdym dniem coraz bardziej czuje się częścią wielkiej społeczności „dukanowców”. – Ludzie znani mi tylko z widzenia na osiedlu zatrzymują mnie, uśmiechają się porozumiewawczo i mówią: „To pani też jest na Dukanie” – opowiada
Przesadza? Wręcz przeciwnie. – Ja straciłam tylko pięć kilo, ale się poddałam. Moja córka zrzuciła już 18 – przekonuje pani Barbara, właścicielka salonu kosmetycznego w Poznaniu.
– Zięć początkowo się śmiał, potem sięgnął po książkę i zaczął się odchudzać. A teraz błogosławi Dukana.
Francuz podbija Polskę
Olbrzymią popularność, nie tylko w Polsce, przyniosła Dukanowi wydana we Francji w 2000 roku książka „Nie potrafię schudnąć”, w której przedstawił program diety białkowej, mylnie niekiedy zwanej proteinową. Pracował nad nią ponad 30 lat. Dieta, podzielona na cztery etapy, opiera się głównie na spożywaniu dowolnej liczby produktów zawierających dużą ilość białka, co kilka dni uzupełnianych warzywami. Wyklucza słodycze i alkohol, ale za to pozwala dość szybko cieszyć się widocznymi efektami.
W 2008 r. książkę, w której Dukan opisał swoją dietę, wydało w Polsce krakowskie Wydawnictwo Otwarte. – Pierwsze „Nie potrafię schudnąć” wydrukowaliśmy w nakładzie tylko 6 tys. egzemplarzy. Co prawda wierzyliśmy w dietę i obserwowaliśmy jej sukces we Francji, ale nie byliśmy pewni, jak przyjmie się na polskim gruncie – wspomina Marianna Starzyk z Wydawnictwa Otwarte. Nie tylko się przyjęła, ale zrobiła błyskawiczną karierę. Od kwietnia 2008 do lipca 2010 r. wydawnictwo sprzedało ponad 397 tys. egzemplarzy. Jak świeże bułeczki idą też kolejne publikacje Dukana: „Nie potrafię schudnąć. 350 nowych przepisów” (ponad 130 tys. sprzedanych egzemplarzy w Polsce) i „Metoda dr. Dukana” (ponad 88 tys.).
Spodziewana w księgarniach 8 września pozycja „Nie potrafię schudnąć. Przepisy specjalnie dla Polaków” już jest numerem jeden na liście bestsellerów sieci Empik. – W przedsprzedaży internetowej wpłynęło wiele zamówień. Popularność książek Dukana jest olbrzymia – mówi Zofia Korecka-Rejczak z działu marketingu sieci Empik. Przez kilkanaście miesięcy na szczycie bestsellerowej listy Empiku była też pierwsza książka Dukana. Teraz spadła na czwarte miejsce. – Ale jej sprzedaż nie maleje. Wciąż mamy zamówienia – dodaje Korecka-Rejczak.
A Wydawnictwo Otwarte, które wypromowało w Polsce dietę Dukana, idzie za ciosem, w marcu wyda jego kolejną książkę – „Poradnik żywieniowy Dukana”.
Naśladują i chudną
Można się spodziewać, że i kolejne książki popularyzujące dietę Dukana staną się bestsellerami. Dlaczego akurat ten autor poradników dietetycznych, od których uginają się księgarskie półki, zyskuje taką popularność? – Człowiek jest istotą społeczną i lubi naśladować innych. A skoro coraz więcej osób, w tym znanych z ekranu, odchudza się za pomocą tej diety i chwali jej efektami, to inni tej modzie ulegają – ocenia dr Anna Siudem, psycholog społeczny z UMCS.
jennifer-lopezjennifer-lopez-154x300Z porad Dukana korzystała m.in. piosenkarka i aktorka Jennifer Lopez, która w trakcie ciąży przytyła 35 kg. Na diecie białkowej straciła już 25. W jej ślady poszli polscy celebryci. Dorota Zawadzka, znana jako telewizyjna superniania, dzięki Dukanowi w ciągu sześciu miesięcy straciła 18 kg. Łukasz Rybarski z Kabaretu pod Wyrwigroszem w półtora miesiąca schudł 12 kg. Ale z powodu diety podczas przedstawienia zaliczył wpadkę – spadły mu spodnie.
– Zjechały mi przez biodra, choć miałem pasek zapięty na ostatnią dziurkę – opowiadał. Przyznał też, że zaraził tą metodą odchudzania kilkanaście osób.
A zwolenników diety Pierre’a Dukana – sądząc po liczbie poświęconych jej stron internetowych i forów dyskusyjnych – przybywa z dnia na dzień, chociaż niektórzy specjaliści ostrzegają, że taki sposób odchudzania może zaszkodzić.
– Jedynym plusem tej diety jest to, że jest skuteczna – mówi dietetyk Ewa Ceborska.
– Natomiast niedobrze, że opiera się na białku i mięsie. Może poważnie zaszkodzić nerkom.
Inna dietetyk Anna Słomkowska ostrzega: – Główne niebezpieczeństwo to możliwość wzrostu poziomu cholesterolu we krwi. Poza tym ponieważ głównym składnikiem diety są białka, pojawiają się niedobory witamin: B1, B5, C, K, i minerałów: chromu, fosforu, magnezu i potasu. Należy je uzupełniać, np. preparatami witaminowymi.
Słomkowska przyznaje też, że ma pacjentów, którzy stosowali dietę Dukana i teraz mają problemy z efektem jojo. Ale dodaje, że ma też ona zalety. Jakie?
– Jeśli ktoś nauczy się żyć zgodnie ze wskazaniami Dukana, zmieni swój codzienny jadłospis, wprowadzi chude białko i mięso oraz warzywa, to można mówić o pozytywnym efekcie.
– Nie można podchodzić do niej zbyt dogmatycznie – twierdzi poseł PiS Adam Hofman, który dzięki metodzie Dukana stracił 12 kg. – Po kilkunastu tygodniach od rozpoczęcia diety do swojego menu dodałem warzywa, wyeliminowałem wieprzowe mięso, zacząłem grać w tenisa i jest efekt: nie odczuwam żadnych dolegliwości, a waga nie rośnie.
Komplementy lepsze od chleba z szynką
Co przyczyniło się do olbrzymiej popularności diety Dukana? Stosujący się do niej mówią krótko – efekty.
– Uprawiałam sport, odchudzałam się dietą Montignaca (można jeść więcej węglowodanów niż w diecie Dukana), później prezydencką (zwaną też kapuścianą), traciłam 1 – 2 kg w tydzień i dawałam za wygraną – opowiada Weronika, specjalistka ds. marketingu w jednej z warszawskich firm. – Na Dukanie schudłam 8 kg w dwa tygodnie, teraz utrwalam. Moje koleżanki też zaczęły ją stosować.
– U nas w budynku jest dziesięć mieszkań. W każdym ktoś odchudza się Dukanem. Wymieniamy się przepisami na beztłuszczowe potrawy. Ba, mamy tabelę ligową, kto przewodzi w ilości zrzuconych kilogramów – dodaje pani Dorota, studentka turystyki na UAM.
– To dieta dla odważnych i wytrwałych. Jeżeli ktoś rzeczywiście wytrzyma wszystkie etapy, łącznie z utrwalaniem, i w efekcie zmieni swój styl żywienia, na pewno schudnie – ocenia Anna Słomkowska.
– Najpierw zobaczyłam, jak schudli teściowie mojej córki. Później zaczął się odchudzać syn. Schudł. Więc też zaczęłam – wspomina pani Elżbieta. A efekty, jakie osiągnęła, skłoniły do stosowania diety Dukana również jej córkę, zięcia i przyjaciółkę. Przyznaje, że choć dieta nie jest łatwa, to komplementy, jakie teraz słyszy, „smakują lepiej niż kromka chleba z szynką”.

Wojciech Wybranowski

Artykuł ukazał sie w Rzeczpospolitej

07.09.2010 r.

Książki są do nabycia w księgarniach “Pegaz” i “Husarz”

Posted in Różne, Zdrowie, Świat kobietComments (1)

Dlaczego tyjesz?

Tags: , ,

Dlaczego tyjesz?


Spalaj Tłuszcz Jedząc!

Odkryj Pokarmy Topiące Tłuszcz…

siedza-i-jedza

W Twoim Ciele Zalega Coś, Co Zmusza Je Do Ciągłego Magazynowania Tłuszczu i Blokuje Dostęp Do Jego Spalania!

Co To Jest i Jak Się Tego Pozbyć?

Poznaj fakty o odchudzaniu, o których nikt Ci wcześniej nie powiedział. To, co tutaj przeczytasz, na zawsze odmieni Twoje życie i Twoje ciało. Schudniesz bez diety i bez ćwiczeń. To nie żart!
Ostrzegam - jest to droga, z której nigdy nie będziesz chciała wrócić. Z tłuszczykiem pożegnaj się więc na zawsze. Najpierw transformacji ulegniesz sama, a później zrobisz wszystko, by ta wiedza dotarła do tych, których kochasz. Poznaj fakty. Życie daje Ci drugą szansę na nowy start: w szczupłym, zdrowszym i…młodszym ciele. Przeżyjesz odnowę biologiczną. Odrodzisz się pełna zapału, z wilczym apetytem na życie. Jak wtedy, gdy mialaś 12 lat! 

Największe Mity O Odchudzaniu

MIT 1:

“Jeśli ograniczysz jedzenie i zaczniesz liczyć kalorie – schudniesz.”

BŁĄD!
Musisz jeść, aby schudnąć!

Myślimy, że skoro jedzenie spowodowało przyrost wagi, to jego ograniczenie wywoła spadek masy ciała. Nic bardziej mylnego!
Badania na przestrzeni ostatnich klikunastu lat jednoznacznie wskazują - diety ograniczające oraz diety oparte o określoną liczbę lub typ kalorii nie działają. Dlaczego?
Diety restrykcyjne nie działają, ponieważ prowadzą do spowolnienia metabolizmu. Sytuacji, w której trwały spadek wagi jest niemożliwy.
Dodatkowo, kto chce spędzić życie licząc kalorie? Determinacja do przestrzegania takiej diety, szybko się wyczerpuje. Dla czołowych specjalistów od żywienia, od dawna jest jasne, że rozwiązanie musi być nie tylko skuteczne, ale też łatwe do realizacji w codziennym życiu. Dla każdego. Bez względu na obecne nawyki żywieniowe, wiek, budżet, motywację czy siłę woli.
Wybawienie od zbędnych kilogramów jest w pysznych pokarmach.
Wbrew naszej intuicji, wybawienie od zbędnych kilogramów jest w pysznych pokarmach. Za chwilę dowiesz sie w jakich.

MIT 2:

“Nasza cudowna dieta (lub magiczna pigułka) sprawi, że schudniesz. Bez efektu jojo!”

BŁĄD!
Cudowne” diety i pigułki nie rozwiązują źródła problemu, więc kilogramy ZAWSZE wracają!
 
“Cudowne” diety i “magiczne” pigułki nigdy nie przynoszą trwałego efektu, gdyż nie rozwiązują źródła problemu - powodu, dla którego zaczęłaś tyć! Dlatego, nawet jeśli początkowo Twoja waga na diecie czy pigułce spada, organizm szybko powraca do kumulacji tkanki tłuszczowej.
Dodatkowo, diety zaburzają funkcjonowanie Twoich narządów wewnętrznych, dlatego po każdej takiej kuracji coraz trudniej jest Ci schudnąć.
Ile razy słyszałaś puste obietnice? Co 5 minut pojawia się nowa, “lepsza” dieta (dukana, białkowa, proteinowa etc.). Zastanawiasz się dlaczego nie możesz schudnąć na stałe? Nawet jeśli udaje Ci się na chwilę pozbyć kilku kilogramów, stara waga zawsze powraca. Zazwyczaj z dodatkowym bagażem…
Pozwól mi wyjaśnić.
Tak zwane „cudowne diety,” to „wieczne diety”, nigdy bowiem nie przynoszą trwałych rezultatów.
Jest możliwe, że będąc na diecie czy pigułce schudniesz - chudsza będziesz jednak przez chwilę, za to spowodowany nią stres dla organizmu, pozostawi w nim trwałe bruzdy. W Polsce takie diety mają różne, ładnie brzmiące nazwy: dieta różnicowania kalorii, dukana, south beach, proteinowa, kopenhaska, białkowa itd. Lekarze mają na nie jedno określenie: dieta rujnująca (z angielskiegocrash diet).
„Cudowne diety” = „Rujnujące diety”
Utrata wagi na diecie, która nie rozwiązuje źródła problemu, to jak budowanie wieżowca na piasku. Efekty bywają szybko widoczne, ale nie mogą przetrwać - brakuje im fundamentów! Tak jak budowa bez fundamentów, tak i oszukana utrata wagi będzie katastrofalna w skutkach. Cały efekt zostaje w krótkim czasie pogrzebany. I tak jak walący się budynek sieje wokół ogromne spustoszenie, tak konsekwencje nieodpowiedzialnie popularyzowanych diet - sieją spustoszenie w Twoim organizmie.
Po każdej “cudownej” diecie, perspektywa trwałego schudnięcia oddala sie na zawsze, gdyż takie kuracje obniżają produkcję enzymu spalającego tłuszcz (lipolytic).
Nawet po przerwaniu kuracji, mimo że wydzielanie enzymu podnosi się, pozostaje on niższym poziomie, niż sprzed diety. Stąd zazwyczaj nie wracamy do starej wagi, ale przekraczamy ją o kilka dodatkowych kilogramów.
Długookresowo stajemy się jeszcze grubsi.

MIT 3:

„Aby schudnąć, musisz ćwiczyć”

BŁĄD!
Możesz ćwiczyć i nie schudnąć ani kilograma.

“Od kilku miesięcy codziennie ćwiczę brzuszki. Mój brzuch nie jest już miękki i wiotki jak kiedyś, ale wciąż nie jest płaski! Czy to znaczy, że coś robię źle?”
Ćwiczenia są świetnym sposobem, by wzmocnić i rozbudować mięśnie. Jednak tkanka mięśniowa, to nie tkanka tłuszczowa i przyrost jednej nie zmniejsza i nie likwiduje drugiej…
Niemożliwa jest transformacja tłuszczu w mięśnie, tak jak niemożliwa jest transformacja mięśni w tłuszcz.
Ćwiczenia fizyczne są dla Ciebie dobre z wielu powodów m.in. dotleniają komórki, poprawiają krążenie, pracę serca, samopoczucie, itd. Jednak przynoszą niewielkie efekty w walce z upartym tłuszczem.
Nie zrozum mnie źle - nie znaczy to, że jesteś skazana na krągłości i niechciane kilogramy. Musisz jednak siegnąć po rzeczywiste rozwiązanie. Poznaj fakty - dlaczego tyjesz i jak rozwiązać źródło problemu. Tylko wtedy, pozbędziesz się złogów tłuszczu na zawsze. Jednocześnie przeżyjesz odnowę biologiczną i zregenerujesz nadwyrężone odchudzaniem organy.

Posted in Kulinaria, ZdrowieComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 2  1  2 »