Tag Archive | "Egipt"

Oko w oko ze sfinksem

Tags: , ,

Oko w oko ze sfinksem


Gdy po powrocie z Egiptu oglądam z kasety film nakręcony wprawną rękę Aymana Atile, egipskiego operatora, z wyprawy na pustynię, potrafię docenić jego inteligencję i … wrażliwość. Oto w filmie, na tle przesuwających się scen, powraca machinalnie jeden obraz- migdałowe oczy egipskiej kobiety.
Gdzie nas nie ma
Smutne, zamyślone oczy patrzą jak wyrzut sumienia. Zamyślone nad losem takich jaka ona niewiast zamieszkujących nieogarniętą przestrzeń pustyni.
Do usytuowanych tam wiosek beduińskich wozi się turystów, żeby pokazać prymitywne życie – bez światła, w skromnych, skleconych naprędce szałasach.
Ale najpierw japońskie jeepy zabierają po 8 – 10 osób i pędzą w dal nitką asfaltu, by minąwszy ostatnie hotele w nadmorskim kurorcie, skręcić na bezdroża. Przez pustynię jedzie się jak po wertepach. Samochód podskakuje niczym piłka, że trzeba się mocno trzymać, żeby nie uderzyć głową o sufit. Od czasu do czasu są postoje. Wtedy należy podziwiać ciągnące się na horyzoncie pasmo gór lub zjawisko fatamorgany.
A po przyjeździe do wioski, sadowiąc się w szałasie, wypada  posłuchać ciekawej opowieści o tubylcach. Zwłaszcza gdy  opowiadać będzie Polka, p. Krystyna, która poznała swego męża, Egipcjanina w Austrii i osiedliła się na stałe w Hurghadzie.  Owocem tej miłości jest uroczy kilkunastolatek, Mahomet, świetnie władający językiem arabskim i polskim. Zaiste, gdzie nas nie ma!
Wioska beduińska
powstaje zawsze w tym miejscu, gdzie jest woda. Pędzi się przedtem stado wielbłądów przez pustynię i tam, gdzie się ono zatrzyma, nieomylnie musi być życiodajne źródło. Kopie się wtedy studnię, z której korzysta potem cała wioska.
Ludzie naprędce klecą swoje domostwa – z kartonów, kamieni, z czego się tylko da. Budują także symboliczny meczet.
Taką wioskę, do której przywozi się turystów, traktuje się jako swoistą atrakcję. Usłużni beduini oferują przejażdżkę na wielbłądach. Pokazują  też, jak kobiety egipskie pieką chleb. Choć może to za duże słowo, raczej placek z dobrze rozwałkowanego ciasta, które kładzie się na rozgrzanej płycie. Jako opału używa się wysuszonych wielbłądzich odchodów.
Tubylcy przygotowują turystom wieczerzę, którą spożywa się we wnętrzu szałasu, oświetlonym niezliczoną ilością lampek. Potem każdy bierze lampkę do ręki, wychodzi na zewnątrz i ustawia w rzędzie. Rozświetlają dostatecznie czeluść nocy. Ktoś zaczyna uderzać w bębenek, wybija rytm i niewiele potrzeba, żeby tubylcy zaczęli śpiewać i tańczyć, zachęcając wszystkich do wspólnej zabawy.
Ale zanim zapadnie zmrok, trzeba koniecznie wspiąć się na pobliskie wzgórze, żeby podziwiać bajecznie kolorowy zachód słońca…
W drodze do Kairu
Droga przez pustynię zawiodła mnie także do Kairu. Taka podróż to właściwie cała wyprawa. Autokary przybywają do wyznaczonego miejsca, skąd po uformowaniu się kolumny, ruszają konwojowane przez policje. To dla bezpieczeństwa turystów, jak się tłumaczy, gdyż jeszcze parę lat temu zdarzały się zbrojne napady na pojedyncze autokary wiozące cudzoziemców.
Na pustyni nie ma prawie nic. Widuje się tylko kępki wyschniętej trawy czy innego zielska, stanowiącego pokarm wielbłądów. Gdzieniegdzie widać szyby naftowe albo ni stąd ni zowąd wyrasta w szczerym polu zakład przemysłowy. Są to przeważnie cementownie, które buduje się ze względu na dostępność surowca do produkcji cementu.
kairSam Kair to miasto – moloch z 18 milionami mieszkańców, w którym ekskluzywne dzielnice kontrastują z dzielnicami biedy. Są luksusowe hotele, kasyna, duże prywatne rezydencje, a na przedmieściach – slamsy i cmentarze, na których grobowce wykorzystuje się jako mieszkania.
W Kairze poprzecinanym krzyżującymi się ponad sobą wiaduktami autostrad, przelewają się ulicami tłumy pieszych, potoki aut wśród nieustającego ryku klaksonów. W niektórych ubogich dzielnicach przypada ponad 100 tys. mieszkańców na kilometr kwadratowy. To już nie „matka wielkich miast”, jak słynny arabski podróżnik Ibn Battuta nazwał czternastowieczny Kair, ale wielkie ludzkie mrowisko.
Miasto o dziesiątkach twarzy
kair-staroowka1Kair to miasto o dziesiątkach twarzy. Z jednej strony pozbawione wyrazu biurowce, gmachy urzędowe, hotele, kolorowe neony, szerokie arterie komunikacyjne, a z drugiej  – miasto minaretów i kolorowych bazarów w ciasnych uliczkach między murami starych dzielnic  Bab al–Futuh i Bab Zueila, gdzie nowoczesność jeszcze nie dotarła.
Przed licznymi herbaciarniami siedzą mężczyźni w turbanach, paląc nargile i grając w tryfraka. Bukiniści handlują rozrzuconymi na chodnikach książkami, a sprzedawcy kwiatów – girlandami kwiecia o omdlewającym zapachu.
Przybysz zachowa jednak w pamięci z Kairu przede wszystkim kurz, smog, hałas i chaos na jezdniach oraz niezliczone tłumy ludzi. Nawet budynki w najstarszej dzielnicy wyglądają  jakby były przyprószone kurzem.
W biegu
Gdyby nie piramidy i Muzeum Egipskie niejeden byłby tym miastem rozczarowany. Ale w muzeum jest na co popatrzeć. Tyle że ogląda się wszystko w biegu  –  mumie, sarkofagi, kamienne rzeźby, mozaiki, papirusy z tekstami religijnymi i rysunkami oraz zbiór klejnotów starożytnego Egiptu, przechowywany w skarbcu. Największe jednak wrażenie robi złoty sarkofag Tutrenchamona, króla Egiptu od 1333 roku i złota, inkrustowana maska, która przykrywała głowę królewskiej mumii.
Nie wyjedzie się jeszcze z Kairu, a przed oczami wyrastają najsłynniejsze w dziejach ludzkości piramidy królów: Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa. Usytuowane  na przedmieściach metropolii, robią wrażenie. Widok piramid dosłownie zapiera dech w piersiach. Najwyższa Cheopsa ma 137 metrów wysokości. Jej budowa trwała 20 lat, a  pracowało przy niej 20 tys. ludzi. Potężne bloki kamienne, wydźwignięte jedynie siłą ludzkich mięśni, przewożono znad  wschodniego Nilu, przesuwając po rampach lub na rolkach.
sfinxAtrakcją, obok piramid, jest spotkanie ze sfinksem, do którego można podejść całkiem blisko lub zrobić zdjęcie z pewnej odległości z widokiem piramid w tle.
Pod piramidami nie ma spokoju zarówno w dzień, jak i w nocy, gdy w ciemności odbywają się spektakle „światło i dźwięk”. Ludzie siedzą wygodnie na krzesełkach, przeżywając transmitowaną przez głośniki historię piramid, wydobywanych z ciemności snopem kolorowych refletorów.
Bakszysz
Gdy wracam do hotelu w Hurghadzie, zastaję na łóżku … dwa łabędzie wykonane z ręczników. W taki oto sposób chłopcy sprzątający pokoje chcą pozyskać sympatię turystów i dostać wszechobecny bakszysz (czyli coś za nic albo i za wszystko).
Odwdzięczam się nazajutrz, kładąc na łóżku kilka egipskich funtów i dwie paczki amerykańskich papierosów. Wracając z plaży, zostaję zagadnięty:– Good decoration? – Good! – odpowiadam, nie kryjąc zadowolenia.
Któregoś dnia ów sprzątający chłopiec przedstawił się: – Nazywam się Yasser Salim, mam 20 lat, pochodzę w Luksoru. A kilka dni potem przyniósł mi w prezencie krokodyla z jakiegoś tworzywa z utrącona dolną szczęką. Ode mnie zaś chciał dostać radio tranzystorowe.  Nie mógł ni jak pojąć, że nie mogę mu radia sprezentować. Nie dawał za wygraną i pewnego razu wykonał z ręcznika otwarte dwie koperty. Na jednej położył „swojego” krokodyla, drugą pozostawił pusta. Czekała najwidoczniej na prezent, więc w dniu odjazdu podarowałem mu okulary przeciwsłoneczne, cztery paczki papierosów i zapalniczkę. Nie posiadał się z radości. Ale po godzinie przyszedł do mojego pokoju ze smutną miną: – Mr Willson (uparł się tak mnie nazywać) eyeglass and cigarette somebody steal! Miało to znaczyć, że ktoś mu ukradł okulary i papierosy.
Rozłożyłem bezradnie ręce.

JANUSZ ŚWIĄDER

Posted in PodróżeComments (0)

Egipt jakiego nie znacie

Tags: , ,

Egipt jakiego nie znacie


Błękitne niebo, jasny piasek, turkusowa woda i żadnych tłumów. Jedynymi ludźmi, których tu spotykam, są pasterze w trzepoczących na wietrze powłóczystych szatach. Robię im zdjęcia, jak prowadzą swoje kozy do wodopoju. Czy na pewno jestem nad Morzem Śródziemnym? Egipt, zwany przez miejscowych “um el donia”, czyli “matka świata” słynie z miejsc odwiedzanych przez tłumy turystów.

mapka-egipt

Któż nie słyszał o słynnych grobowcach i piramidach, Kairze, Luksorze czy Szarm el-Szejk, ekskluzywnym kurorcie nad Morzem Czerwonym? Tymczasem kraj ten obfituje w rejony równie olśniewające, do których docierają bardzo nieliczni przybysze.

Do niedawna tylko nieliczni indywidualni turyści wynajmowali samochody z napędem na cztery koła i zapuszczali się głęboko na pustynię. Dziś biura podróży powoli przekonują się, że warto organizować wycieczki w te rejony Egiptu, które dotąd były dostępne tylko miejscowym. Należy do nich prawie całe wybrzeże śródziemnomorskie, o łącznej długości 930 kilometrów, ciągnące się od Strefy Gazy aż do granicy z Libią.

Najbardziej znanym punktem na tym szlaku jest oczywiście Aleksandria, pełna kolonialnych hoteli i herbaciarni. Miasto słynie z 20-kilometrowej promenady i Nowej Biblioteki Aleksandryjskiej, która kontynuuje tradycje największego księgozbioru starożytności. Niedługo otwarte zostanie podwodne muzeum, w którym zwiedzać będzie można pałac Kleopatry. Zachodnie rogatki miasta stanowią bramę do sennej i wyludnionej krainy Beduinów, ciągnącej się przez 500 kilometrów wzdłuż linii brzegowej.

alexandria-13

Razem z moim fotografem zaopatrujemy się w kratę piwa i wyruszamy czerwonym landcruiserem w kierunku Libii. Wkrótce niezbyt ciekawe kurorty w pobliżu Aleksandrii ustępują miejsca innym, przyjemniejszym widokom. Mijamy pasące się tuż przy drodze stada owiec, których opiekunowie wykorzystują jezdnię w charakterze boiska piłkarskiego albo jako miejsce modłów. W oddali dostrzegamy brązowe wielbłądy, spacerujące pomiędzy palmami otaczającymi ubogie wioski. Młodzi poborowi przesiadujący w niewielkich budkach służących za przydrożne posterunki starają się zabić nudę. Bardziej niż przepytywanie przyjezdnych pochłania ich gromadzenie zapasów wody.

Nasz 35-letni samochód nie pociągnie szybciej niż 60 km/h, bez problemu wyprzedzają nas więc pikapy marki Toyota, z chmarami dzieciaków na platformach, które machają do nas entuzjastycznie. Jesteśmy w okolicy, do której w 331 roku p.n.e. przybył zza morza Aleksander Wielki. Z wybrzeża udał się przez Pustynię Libijską do wyroczni Amuna w oazie Siwa, po czym objął Egipt w swoje władanie.

Pod piaskami wybrzeża spoczywa ponad 80 tysięcy żołnierzy, którzy zginęli tu podczas II wojny światowej. W wiosce El Alamein, gdzie od 22 października do 5 listopada 1942 roku ważyły się losy aliantów w Afryce, odwiedzamy cmentarz wojenny. Znajduje się tutaj siedem tysięcy żołnierskich mogił.

Po kolejnych 160 kilometrach dojeżdżamy do Marsa Matruh, ulubionego punktu docelowego egipskich urlopowiczów. Pomiędzy czerwcem a sierpniem miasteczko zapełnia się przybyszami z całego kraju. Mężczyźni palą fajki wodne w przydrożnych kafejkach, kobiety kupują przekąski, a dzieci okupują plaże – w tym słynną “plażę Rommla”, gdzie swoje posunięcia planował dowódca Afrika Korps, nazywany “Lisem pustyni”.

marsamatrouh

Goście mogą też odwiedzić ruiny świątyń z czasów Ramzesa II i przyjrzeć się koptyjskim rysunkom naskalnym, a w przerwie zjeść wyśmienitą kolację w którejś z tutejszych knajpek. Można w nich zamówić świeże ryby i kalmary pieczone na rozżarzonym węglu, podawane z sałatkami, tradycyjnym płaskim chlebem i kremem z bakłażanów. Wokół miasteczka łatwo jest natrafić na bardziej kameralne plaże. Po sezonie jest na nich zazwyczaj zupełnie pusto. W miarę zbliżania się do wody kredowe podłoże pod stopami staje się coraz bardziej delikatne, aż zamienia się w miękki piasek, po którym schodzi się do przejrzystego morza. W Agiba, przy drodze do Sollum znajdujemy idealne miejsce na kąpiel – jedynym człowiekiem w zasięgu wzroku jest samotny rybak. Gdzieś niedaleko stąd nurkowie przeszukują wraki okrętów z czasów II wojny światowej. Po drodze z Marsy do Sollum zatrzymujemy się w małej beduińskiej wiosce. Tutejsi mieszkańcy, na co dzień trudniący się łowieniem ryb i doglądaniem drzewek oliwnych i figowców, wydają się bardziej otwarci niż Egipcjanie z Delty Nilu. Kobiety nie zakrywają włosów i chętnie chwalą się swoimi ciemnookimi dziećmi. Podczas gdy ja próbuję zagadywać je swoim łamanym arabskim, mój fotograf pije słodką herbatę z mężczyznami ze wsi. Jedynym miastem w pobliżu jest Sidi Barrani, gdzie zaopatrujemy się w banany i pomarańcze na dalszą drogę. W końcu docieramy do Sollum na granicy z Libią. Wygląda na to, że jesteśmy jedynymi obcokrajowcami w okolicy. Po zameldowaniu się w niedrogim hotelu wyruszamy na miasto. Na ulicach spotykamy wiele kobiet z dłońmi pomalowanymi henną i tatuażami na podbródkach i czołach. Chętnie pozują do zdjęć razem z dziećmi i są ciekawe mojej rodziny. Kiedy pokazuję im fotografię bratanicy i bratanka, całują ich twarze, szepcząc “niech Bóg ma je w opiece”. Wielu tutejszych mieszkańców zwraca się do nas po włosku – pobliska Libia była kiedyś kolonią Italii. – Mówię po angielsku, włosku i arabsku – przechwala się jeden z mężczyzn. – Spaghetti, lasagne, cappuccino! – recytuje znane sobie słowa, ku uciesze swoich kolegów, którzy sprzedają świeże ryby. Warto spędzić chociaż jedną noc w Sollum, gdzie bliskość granicy rozpala wyobraźnię. Chciałoby się przekroczyć ją i ruszyć w nieznane, albo skręcić na południe w kierunku oaz zachodniego Egiptu. Przyjeżdżając na śródziemnomorskie wybrzeże warto dać się ponieść przygodzie i wychylić nos poza Aleksandrię lub Marsę. Na odkrycie czekają wyludnione plaże i beduińskie wioski, o których miejscowi mówią, że wyglądają jak Szarm el-Szejk 50 lat temu.

Belinda Jackson

Posted in PodróżeComments (0)

Odkrywanie piramid

Tags: , ,

Odkrywanie piramid


Szef egipskiej służby starożytności poinformował w poniedziałek, że komory łamanej piramidy Snofru sprzed 4500 lat zostaną po raz pierwszy udostępnione dla zwiedzających w ramach nowego planu rozwoju obszarów na południe od Kairu.

Zahi Hawass powiedział, że komory piramidy zostaną otwarte dla turystów “za miesiąc lub dwa”. 

lamanaWysoka na 100 metrów piramida leży 80 km na południe od Kairu w Dahszur. Jej ściany u podstawy nachylone są pod kątem 54 stopni, lecz w połowie wysokości nachylają się do 43 stopni. Dlatego budowla ma charakterystyczną “łamaną” sylwetkę. 

Zmiana kąta nachylenia wynikła z tego, że w czasie budowy ściany zaczęły się osuwać i trzeba było zmienić kąt ich nachylenia. 

Pod względem wielkości piramidy Snofru (Snefru) w Dahszur - czerwona i łamana - zajmują trzecie i czwarte miejsce po piramidach Cheopsa i Chefrena. Czerwona piramida jest już dostępna dla turystów. 

Hawass ogłosił też nowy plan rocznej współpracy z ONZ, który ma na celu zachowanie kompleksu piramid w Daszhur i zrównoważony rozwój okolicznych wsi. 

Piramidy w Dahszur, należące do nekropolii Memfis, odwiedza jedynie 5 proc. turystów przyjeżdżających do Egiptu. 

W piramidzie łamanej, jak powiedział Hawass, znajduje się zdaniem archeologów nieodkryty jeszcze grób Snofru. 

Władca ten był królem Egiptu w połowie trzeciego tysiąclecia p.n.e., założycielem IV dynastii, za czasów której Egipt osiągnął apogeum świetności. 

Faraon Snofru uznawany jest za największego budowniczego w dziejach Egiptu. I choć sądzi się, że piramidę w Medum kazał wznieść ojciec Snofru, faraon Huni, to jednak pewne jest, iż Snofru zajął się jej ukończeniem. Dwie piramidy w Dahszur, które bez wątpienia są dziełem Snofru, ilością użytego kamienia znacznie przewyższają rozmiarami Wielką Piramidę w Giza.

Piramida Łamana w Dahszur

snofru-blyszczy

Snofru błyszczy na Południu

 

A -przekrój od strony południowej z wejściem zachodnim

długość zachodniego korytarza:   65 m
górna komora grobowa:   7.97 x 5.26 m (wys: 16.5 m)

 lamana-a

 

pierwotna wysokość:   105 m
obecna wysokość:   101.15 m
długość bazy podstawy:   188 m
kąt nachylenia ścian do wys. 49.07 m:   54o 27′ 44” 
kąt nachylenia ścian powyżej 49 m:   43o 22′ 
długość rampy:   704 m

długość północnego korytarza:   74 m
niższa komora grobowa:   6.3 x4.96 m (height: 17 m)
wysokość przedsionka:   12.6 m

lamana-b


B - przekrój od strony zachodniej z wejściem północnym

 

 

 

      Budowę piramidy faraon Snofru rozpoczął zaraz po przeniesieniu rezydencji i nekropoli z Medum do Dahszur, pomiędzy 12 a 15 rokiem rządów. Podczas prac budowlanych pod wpływem ciężaru piramidy doszło do obniżenia się gruntu, co spowodowało szkody w systemie komór. Osunięcia gruntu spowodowały redukcję kąta nachylenia na wysokości 49,1 m (z 55o do 44,3o), co w efekcie dało załamaną formę. Stąd dzisiejsza nazwa - Piramida Romboidalna lub Łamana, albo - Stępiona. Piramida posiada podwójny system komór. System niższy jest dostępny dzięki korytarzowi wiodącemu od strony północnej w dół (B), na głębokość 22,5 m poniżej poziomu, i składa się z przedsionka w kształcie szybu, o wys. 12,6 m, komory o wys. 17,2 m o sklepieniu wspornikowym zakończonym kominem o wys. 15,3 m.
Górna komora (8 x 5,3 m, o wys. 16,5 m i sklepieniu wspornikowym) jest dostępna poprzez korytarz wiodący ze strony zachodniej (A), o długości 87,7 m z zapadniami. Później wykuto jeszcze korytarz o długości 18,8 m który łączył prowadzące do górnej komory przejście ze sklepieniem komory dolnej. Górną komorę zamurowano z powodu szkód budowlanych powstałych w trakcie trwania projektu. (wg. T.Schneidera)
 

Czerwona Piramida w Dahszur

czerwona-inskrypcja1

Dd-snfrw (Trwały jak Snofru)

 

red1długość podstawy:   220 m
kąt nachylenia:   43o 22′
pierwotnaczerwona piramida w Dahszurwysokość:   105 m
komora grobowa:   4.18 x 8.55 m (wys: 14.67 m)

 Piramida, w której władca został prawdopodobnie pochowany, została wzniesiona z lokalnie wydobywanego czerwonego piaskowca, stąd jej nazwa. Prace nad piramidą rozpoczęto w 29 roku panowania Snofru. Od wejścia na wysokości 28 m w ścianie północnej biegnie w dół korytarz o długości 62,6 m, potem prowadzi poziomo na długości 7,4 m do dwóch znajdujących się jeden za drugim przedsionków (obydwa o wym. na dole 3,7 x 8,4 m, wysokość 12,3 m, sklepienie wspornikowe). W drugim z nich, na wysokości 8 m znajduje się wejście do komory grobowej (4,2 x 8,4 m, wys. 14,7 m, sklepienie wspornikowe). Ze zrabowanego wyposażenia (ślady pożaru) pozostały jedynie skąpe resztki mumii Snofru. (wg. T.Schneidera)

Dahszur - nekropola staroegipska z okresu Starego i Średniego Państwa, położona około 3 km na południe od nekropoli w Sakkara. Znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Zbudowano tu 5 piramid: dwie króla Snofru (ojca Cheopsa) z IV dynastii, z okresu Starego Państwa (zbudował on jeszcze dwie piramidy w Seila i Meidum), oraz trzy: Amenemhata II, Senusereta III i Amenemhata III z XII dynastii, z okresu Średniego Państwa. Piramidy owe zbudowane zostały z cegły mułowej jedynie z oblicowaniem wapiennym, co po rozebraniu licówki spowodowało ich niemal całkowity rozpad.

Piramida w Medum

medum

pierwotna wysokość:   92 m
długość boku podstawy:   c.144 m
kąt nachylenia:   51o 50′ 35″
długość korytarza:   57 m
komora grobowa:   5.9 x 2.65 m (wys: 5.05 m)
głębokość pionowego szybu:   6.5 m
zstępujący korytarz:   58 m
                 (szer: 85 cm; wys: 1.65 m)
mur otaczający:   236 x 218 m
wschodnia kaplica:   9.18 x 9 m (wys: 2.7 m)

   Konstrukcja rozpoczęta przez ostatniego władcę III dynastii, faraona Huni, a ukończona przez jego syna i następcę - Snofru. Jej rdzeń lub, zdaniem niektórych, pierwotna konstrukcja, to osiem stopni z ciosów obudowanych skośnymi ścianami. Wypełniono je blokami blokami wapienia tworząc pierwszą regularną piramidę, pokrytą piękną licówką z polerowanego białego wapienia. Dzisiejszy stan ruiny jest skutkiem pozbawienia jej, jeszcze w starożytności, zarówno okładziny zewnętrznej, jak i bloków wypełniających przestrzenie pomiędzy stopniami. Komora grobowa o ścianach obłożonych płytami białego wapienia posiadała strop o konstrukcji wspornikowej, złożonej z siedmiu stopni. Jest to pierwsze zastosowanie stropu wspornikowego w kamiennej architekturze egipskiej. 
Ostatnie “badania endoskopowe” wykazały istnienie resztek korytarza, znajdującego się ponad już istniejącym, prowadzącego do dwóch identycznych niewielkich komór. Komory te miały prawdopodobnie zadanie odciążające i zabezpieczające znajdujący się poniżej poziomy pasaż.

Posted in Ciekawostki, PodróżeComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1