Zanim lekarze ostatecznie uznali, że pacjent jest zupełnie nieświadomy, przeprowadzili serię badań przy użyciu wielu różnych technik diagnozowania śpiączki. Byli pewni, że pacjent jest w stanie wegetatywnym. “Krzyczałem, ale nikt nie mógł mnie usłyszeć” – mówi Houben.
Trzy lata temu, dzięki użyciu do badań nowej technologii, udało się ustalić, że mózg mężczyzny pracuje prawie normalnie. Tę chwilę pacjent określa jako swoje drugie narodziny. Od tej pory porozumiewa się z otoczeniem za pomocą komputera.
“Przez cały ten czas dosłownie śniłem o lepszym życiu. Frustracja to zbyt słabe słowo na opisanie tego, co czułem”. Teraz 46-latek za pomocą ekranu zawieszonego nad jego szpitalnym łóżkiem może czytać książki. “Chcę rozmawiać z przyjaciółmi, używając komputera i cieszyć się życiem, skoro już wiadomo, że nie jestem martwy” - mówi Houben.
Zdaniem dr Stevena Laureysa, który zajął się przypadkiem Houbena, wielu pacjentów na całym świecie może być w podobnym stanie jak Rom. Dzięki rozwojowi medycy światło dzienne mogą ujrzeć kolejne przypadki osób błędnie zdiagnozowanych.
Według lekarza tylko Niemczech co roku około 100 tys. osób doznaje poważnych urazów mózgu. W śpiączkę, na dłużej niż trzy tygodnie, zapada około 20 tys. z nich. Część umiera, cześć wraca do zdrowia, ale ok. 3-5 tys. osób pozostaje w stanie wegetatywnym do końca życia.

Pamiętają Państwo przypadek Terri Schiavo? Została zagłodzona na śmierć, mimo sprzeciwów najbliższej rodziny - rodziców, ponieważ uznano, że jej mózg przestał pracować.











