Tag Archive | "finansiści"

Casus Grecji

Tags: , , , ,

Casus Grecji


W Unii Europejskiej nie ustają dyskusje - co zrobić z Grecją? Pomóc jej, a jeżeli tak, to na jakich warunkach, czy też pozostawić samej sobie - ze wszystkimi dla integracji europejskiej konsekwencjami? Te pytania stają się tym bardziej aktualne, gdyż kraj ten usiłuje znaleźć finansowanie za pomocą wielomiliardowych obligacji. “Financial Times” zwraca uwagę, że stworzenie funduszy pomocowych dla Grecji jest testem wiarygodności tego kraju na rynkach finansowych - w walce z kryzysem spirali długu. W tym miejscu nie wolno zapominać, że wiarygodność na rynkach finansowych ma zasadnicze znaczenie dla kraju, który scedował swoją zdolność do kreacji pieniądza. Co więcej - pozostaje zależny od wielu finansowych instytucji, które na razie kreują przede wszystkim zamieszanie.

greckie_przeslanie

Pomóc - nie pomóc?

Wyniki badania opinii publicznej w najbogatszym państwie UE - Niemczech - pokazują, że obywatele tego kraju - pomni “fiskalnych ekscesów” Aten i późniejszej postawy “udawania Greka” - są stanowczo przeciwni pomocy nie tylko Grecji, ale wszystkim krajom, które znacznie przekroczyły wydatki. W tym kontekście pokazywany jest przykład Irlandii, która - acz także w potrzebie - postanowiła poradzić sobie sama i przedsięwzięła (za milczącą zgodą świadomych takiej konieczności obywateli) twarde środki oszczędności. Nic zatem dziwnego, że Dublin realizujący politykę zaciskania pasa jest niechętny propozycjom pomocy dla “utracjuszy”.
A wracając do Grecji, to otrzymanie pomocy z MFW jest wysoce problematyczne, gdyż Ateny obecnie nie spełniają “kwalifikacyjnych standardów” pożyczki. Nie można również nie zauważyć, że wiele krajów strefy euro patrzyłoby krzywo na takie rozwiązanie, które de facto oznaczałoby scedowanie kontroli polityki makro z UE na MFW - zewnętrzną międzynarodową instytucję, będącą w dodatku pod silnym wpływem USA. Mało tego, każda pomoc od tej organizacji związana byłaby z twardymi ograniczeniami - w istocie byłaby to pętla wokół greckiej szyi. Niemcy i Francja byłyby natomiast szalone, gdyby zobowiązały się pomóc Grecji ze swoich ograniczonych zasobów euro, ponieważ one też stoją wobec zagrożeń. Wewnętrznych - ze strony swoich podatników zorganizowanych w prężnie działających związkach zawodowych. I zewnętrznych - ze strony “finansowych wampirów”, które tylko czekają na podjęcie kolejnego ataku.

Piąta kolumna z Wall Street

Administracja prezydenta Obamy nie ruszy do walki z gangsterskimi bankierami (bangsters), którzy wywołali globalną katastrofę. Oni lub ich koledzy już wcześniej - jak “piąta kolumna” z Wall Street - opanowali znaczącą część ważnych stanowisk w administracji rządowej. Sami siebie zwalczać nie będą. Niektórzy mogą twierdzić, że termin “bangsters” jest za ostry.
Bo przecież Wall Street wykonuje tylko swoją robotę i oferuje usługi finansowe. I nikt nie mógł przewidzieć, że tak dużo finansowych innowacji obróci się w “czarne łabędzie” (black swans). Od biedy można byłoby się z tym zgodzić, gdyby fachmani z Wall Street - wcześniej błądząc - wyciągnęli wnioski z tej gorzkiej lekcji i zmienili swoje praktyki. Tak jednak nie było. Późniejsze śledztwo wykazało, że niemal każdy na Wall Street widział nadciągającą burzę, co bynajmniej nie wyhamowało sprzedaży wadliwych aktywów i aktywności w zawieraniu więcej niż wątpliwych transakcji.

Kryzys nie był błędem - to był wynik

goldman-sachsFBI już w roku 2004 ostrzegało o epidemii nadużyć, przy czym 80 proc. owych patologii miało miejsce ze strony udzielających pożyczek, de facto kierownictwa instytucji finansowych. Szefostwo Wall Street było i jest winne prowadzenia kontrolowanych oszustw. To oni byli zajęci nie tylko oszukiwaniem pożyczających, ale co więcej - równocześnie defraudowali środki firm, którymi zarządzali. Żeby obraz był pełny, do listy ofiar wymienionych praktyk dołączyć trzeba podatników, którzy poprzez decyzje rządowe sfinansowali pomoc dla finansowych instytucji.
Jeśli ktokolwiek sądzi, że szefostwo Goldman Sachs Bank było nieświadome złych transakcji robionych przez łotrowskich traderów, to grzeszy naiwnością. Czołowi menedżerowie Goldmana (a także niektóre ważne osoby spoza banku) pozbyli się posiadanych akcji swojego banku w marcu 2008 r., kiedy upadł Bear Stearn. Podobną operację wykonali we wrześniu 2008 r., kiedy upadł Lehman Brothers. Dlaczego? Odpowiedź jest całkiem prosta: oni wiedzieli, że firma była pełna toksycznych aktywów i nie byłaby zdolna ich sprzedać. Przykłady? - proszę bardzo. 19 marca 2008 r. Jac Levy (jeden ze współprowadzących M&As) sprzedał ponad 5 mln akcji Goldman Sachs i przyjął zakład przeciw 60 tys. więcej udziałów. E.G. Corrigan (prezes Banku Rezerwy Federalnej w latach 1985-93, potem managing director w Goldmanie) sprzedał - również w marcu 2008 r. - 15 tys. udziałów. J. Winkielried (wiceprezydent Goldmana) sprzedał 20 tys. udziałów. Listę można ciągnąć…
Wyprzedaż akcji Goldmana przez top management zastopowano dopiero wtedy, gdy Goldman umieścił C. Leithnera na stanowisku w Fed. Nastąpiły kolejne kroki bailout dla AIG, odwrócenie pomocy i skierowanie pieniędzy do Goldmana. I tak kontrolujący proces oszustw, gdy zdecydowali, że jest już bezpiecznie - odwrócili kierunek gry.

Nade wszystko - gra

Od 2001 aż do listopada 2009 r. - cały rok po upadku Lehmana - Goldman wykreował finansowy instrument, pozwalający ukryć europejski dług rządowy. Handlując walutą lub transferując dług w przyszłość. Ale Goldman i inne finansowe firmy nie tylko zachęcały Grecję, żeby zaciągała coraz więcej długów. Oni także handlowali CDS-ami na grecki dług - robiąc równocześnie zakłady, że Grecja okaże się niewypłacalna.
Taka gra “na odwrotny sztos” kosztowała Grecję utratę finansowej wiarygodności, powodując wzrost spreadów na greckich CDS-ach.
A mogło być nawet gorzej. AIG, faworyt finansowych dewiacji, mógł być - co wprost sugeruje “Handelsblatt” z 20 lutego 2010 - stroną, która sprzedała swapy na CDS-y Grecji. Krótko mówiąc: CDS-y powodowały obniżenie wiarygodności Grecji przez agencje ratingowe, co z kolei zwiększyło spread na obligacje greckie.
Z tego wynika już prosty wniosek: Wall Street, dowodzone przez Goldmana i AIG, pomogło wykreować dług, co spowodowało histerię o możliwej niewypłacalności. Bo kiedy cena CDS-ów rosła, a rating Grecji spadał, oprocentowanie, które zobowiązana była płacić Grecja, wzrastało błyskawicznie.
A działo się tak dlatego, że w krótkim czasie Grecja nie mogła wykazać się szybką poprawą finansów. Proste…
Niemcy uskarżają się na subsydiowanie, co prowadziło do nadmiernych socjalnych wydatków w Grecji.
Oczywiście dopóki Grecja zwiększa wydatki, skargi tego typu powodują, że mają miejsce transakcje pozabilansowe, w które angażują się Goldman i inni. I chociaż jak na razie transakcje tego typu nie są - w stosunku do prawa w UE - nielegalne, to jest to rodzaj “shadow banking transactions”, które 18 miesięcy temu niemal doprowadziły do upadku globalnego systemu finansowego.
Ale nie był to tylko problem złego funkcjonowania lub “nadużycia traderów”, które były przeprowadzane w imieniu Goldmana. Gary Cohn z Lloyda (numer 2 po Blankfeinie), powiedział: “robimy bożą pracę”.
Zatem trudno uwierzyć, że Lloyd nie sankcjonował jego aktywności, wręcz przeciwnie - gratyfikował go “umiarkowanym” bonusem 9 mln dolarów za pracę w ostatnim roku.
W Stanach Zjednoczonych mieliśmy “wojnę z terrorem” i “wojnę z narkotykami”. Jednak na wojnę z “finansową bronią masowego rażenia” jakoś nikt się nie wybiera. A jest to zagrożenie, które dla świata i Europy może w swoich dalekosiężnych skutkach być dużo bardziej dolegliwe niż terroryzm i narkotyki. Nośnikami tego zagrożenia są “banksters” z Wall Street. To oni wykreowali cały ten bałagan i nie tylko czerpią z tego zyski, ale także aktywnie przeciwdziałają ozdrowieniu. Powodują bezrobocie, głód, pogorszenie życia i nawet przemoc i terroryzm w świecie.

Co robić?

Grecja, euroland, cały świat - wszyscy potrzebują odpoczynku od manipulacji i destrukcji gospodarek przez firmy z Wall Street. To one ciągną zyski ze spekulacyjnych baniek, z grzebania pod górą długów - rządów, firm i gospodarstw domowych. To one są kreatorami i w niemałym stopniu demiurgami obecnych problemów. Czas wreszcie z tym skończyć. Jest to zadanie dla rządów, które dysponują wystarczającymi środkami, by rozpoznać, a następnie ujawniać prowadzone w złej wierze operacje finansowe.

L. Randal Wray, profesor ekonomii w University of Missouri
Marshal Auerback, analityk w Roosevelt Institute

Posted in W numerzeComments (0)

Jak inwestują doradcy?

Tags: , ,

Jak inwestują doradcy?


W minionych latach typowy wizerunek bankowca obdarowanego sowitą premią przedstawiał go wchodzącego do salonu Maserati i wyjeżdżającego swoją nową zabawką.
Ponieważ  wszystkie oczy zwrócone są na banki i  premie, które znów zaczęto przyznawać tam pracownikom, pojawia się pytanie, co stanie się z pieniędzmi, które bankowcy otrzymają dodatkowo w tym roku? Czy będą to znów ekstrawaganckie wydatki, czy może jakieś ostrożne i bezpieczne inwestycje?

make-money-online

A pule przeznaczane na premie znów rosną. Goldman Sachs, sztandarowy przykład takiego wynagradzania i obiekt publicznego gniewu, ujawnił właśnie, że jego pracownik otrzyma przeciętnie blisko 500 tysięcy  dolarów w postaci premii i wyrównań, podczas gdy w zeszłym roku kwota ta wynosiła 340 600 dolarów. Tegoroczna wielkość jest jednak dość myląca, bowiem pracownicy niższych szczebli dostaną dużo mniej, a najlepsi maklerzy banku dużo więcej.
W minionych latach typowy wizerunek bankowca obdarowanego sowitą premią przedstawiał go wchodzącego do salonu Maserati i wyjeżdżającego swoją nową zabawką. Ten rodzaj wydatków będzie w tym roku raczej wyjątkiem niż regułą, twierdzą doradcy, z dwóch powodów, które nie mają jednak nic wspólnego z publicznym odbiorem takich poczynań. Pierwszym z nich jest konieczność posiadania gotówki na pokrycie bieżących potrzeb, o czym dobitnie przekonał ubiegłoroczny kryzys finansowy.
Druga przyczyna to niepewność bankowców co do tego, ile pieniędzy dostaną w postaci premii, i kiedy je dostaną. Ponieważ większość banków stara się unikać krytyki wielkości wypłacanych pracownikom sum, w tym roku postanowiły one podzielić premie na gotówkę i warunkowo przyznawane akcje. W niektórych przypadkach takie akcje mogłyby być odebrane, gdyby dany dyrektor i jego dział mieli złe wyniki finansowe. Takie nagrody “z zastrzeżeniem” nakazują ich beneficjentom większą ostrożność i utrudniają planowanie finansowe.
Shawn A. Rubin, dyrektor działu zarządzania majątkiem osobistym w Morgan Stanley Smith Barney powiedział, że ta niepewność każe jego klientom dobrze zastanawiać się nad tym, co mają zrobić ze swymi premiami. – Jeszcze więcej pytań pojawia się, gdy w grę wchodzi premia warunkowa – dodaje. – Jak układać plany wobec czegoś, czego można nie dostać?
To jest centralne pytanie rozmów, jakie doradcy prowadzą ze swymi klientami. Klienci ci są skoncentrowani na trzech sferach: potrzebach bieżących, bezpiecznych inwestycjach i zarządzaniu ryzykiem. Chodzi tu o sumy znacznie większe niż w przypadku przeciętnego inwestora, ale nasuwające się wnioski można stosować na obu krańcach skali zarobków.
Potrzeby
Jeśli gospodarka nauczyła w zeszłym roku czegoś na pozór przezornych finansistów, to znaczenia posiadania pieniędzy pod ręką, by móc zapłacić nimi rachunki. Wspomnienia o sprzedawaniu papierów wartościowych dla pokrycia wydatków – rat hipotecznych, opłat za szkołę dzieci, bieżących kosztów życia – są u wielu bankowców świeże i wpływają na ilość pieniędzy, które lokują oni w niskodochodowych, ale bezpiecznych inwestycjach.
– Klienci są nieco ostrożniejsi z wydatkami – mówi Christopher Zander z Evercore Wealth Management. – Z gotówkowej części swych premii muszą odłożyć określoną część na wydatki domowe.
Może to wydawać się oczywiste, ale w latach boomu wielu bankowców inwestowało wszystko, a następnie zaciągało pożyczki pod te inwestycje, by móc opłacić wydatki bieżące. W ten sposób, taka była logika owego myślenia, ich inwestycje będą rosły w tempie szybszym niż odsetki od pożyczek, które wzięli. Ale wtedy upadł Lehman Brothers i wydawało się, że jego los mogą podzielić kolejne banki. Wezwania do spłaty tych kredytów pojawiły się niespodziewanie i były nieprzyjemne.
– Teraz dominuje nastawienie “Bardziej interesuje mnie zwrot moich pieniędzy niż zwrot z moich pieniędzy”  – mówi Joseph W. Spada, dyrektor Summit Financial Resources w Parsippany w stanie New Jersey.
Dlatego bankowcy wkładają obecnie więcej swoich pieniędzy w niskodochodowe aktywa, a mniej w firmy inwestycyjne i fundusze hedgingowe, które mogą ograniczać wycofywanie pieniędzy. Wypłacanie części premii warunkowo w akcjach ma taki sam skutek, jak zamknięcie pieniędzy w funduszu hedgingowym: te pieniądze bankowcy mogą kiedyś dostać, ale nie mogą z nich skorzystać teraz. Oznacza to też, że pożyczanie pod ich zastaw dla sfinansowania swojego standardu życia nie jest już rozwiązaniem.
Bezpieczeństwo
Jakich zatem inwestycji dokonują bankowcy? Jak na byłych panów  świata, niektóre z ich wyborów są bardzo przeciętne.
Spada powiedział, że ma  kilku klientów, którzy spłacają z góry kredyt hipoteczny. W ten sposób gwarantują sobie zwrot lepszy niż daje większość portfeli obligacji. Wskazał on przykład pewnego dyrektora finansowego, który wykorzystał swą premię  na spłacenie dwóch milionów dolarów kredytu hipotecznego wziętego na dom. Dzięki temu obniżył swoje miesięczne zarobki i znalazł się bliżej progu miliona dolarów, pozwalającego  odliczyć odsetki hipoteczne od jego podatku. Co więcej, spłacając pożyczkę uzyskał wolny od podatku ekwiwalent wobec 5,5 procent oprocentowania jego kredytu. Aby uzyskać taki zwrot z podlegającej opodatkowaniu inwestycji w obligacje, klient ten musiałby zyskać 8,46 procent.
Ci, którzy są otwarci na nieco większe ryzyko, zwracają się do takich funduszy hedgingowych, które mają strukturę podobną do funduszy powierniczych, mówi  Zander. Fundusze te pozwalają inwestorom wycofywać pieniądze w dowolnym momencie. Potrzeba takiej bardziej płynnej struktury jest produktem ubocznym kryzysu kredytowego. Kiedy fundusze hedgingowe uruchomiły klauzule zawarte w umowach inwestycyjnych, które nie pozwalały inwestorom na wycofywanie środków, ci zaczęli zbierać pieniądze z innych aktywów. – Po takich przejściach w 2008 roku ludzie zwracają większą uwagę na płynność –  dodaje Zander.
Ryzyko
Wszystkie takie decyzje znajdują się w cieniu obaw przed inflacją. Kreatorzy polityki gospodarczej twierdzą, że przez jakiś czas ryzyko inflacji nam nie grozi, ale ludzie z sektora usług finansowych już się tym martwią.
William Tedford, wiceprezes Stephens Inc., banku inwestycyjnego w Little Rock w stanie Arkansas, przewiduje, że ceny domów mogą sięgnąć  minimum w pierwszej połowie roku i zapotrzebowanie na kredyt wzrośnie. Obawia się on, że Rezerwa Federalna spóźni się z podniesieniem stóp procentowych, dopuszczając do inflacji.
Aby się przed tym zabezpieczyć, Tedford zachęca klientów do umieszczania 10 do 15 procent ich aktywów na rynkach surowcowych. – Być może martwię się o kilka lat na zapas, ale ryzyko jest duże – mówi. – Trochę zaczyna mi to spędzać sen z oczu.
Inflacja jest czymś, co bankowcy już uwzględniają w sposobach inwestowania swych premii. „Denerwują się tak dużą ilością pieniądza w obiegu”, powiedział Spada. Antidotum polega na kupnie złota i surowców  za pośrednictwem odpowiednich funduszy.
Mamy tu paradoks. U szczytu kryzysu finansowego złoto było bezpieczną przystanią dla ludzi obawiających się końca świata. Teraz może stać się lokatą dla tych, którzy boją się, że pieniądze publiczne wydane na ratowanie tego świata zaszkodzą mu.

Paul Sullivan NYT

Posted in Czy wiesz?, Finance, RóżneComments (1)

Szczepionki H1N1 Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Jak spędzasz czas w wakacje?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Lipiec 2010
P W Ś C P S N
« cze    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031