Tag Archive | "izrael"

Wrażenia z Izraela - 2

Tags: , ,

Wrażenia z Izraela - 2


Izrael należy do nielicznych miejsc na świecie, gdzie na relatywnie niewielkiej powierzchni, znajduje się całe mnóstwo niepowtarzalnych  zjawisk przyrody. Tu, historia ludzka nierozerwalnie wiąże się zarówno z położeniem geograficznym klimatem i elementami geologicznymi. Od tysięcy lat środowisko naturalne było tu stymulatorem cywilizacji i kultury.
Udało mi się pojechać na pełną wrażeń wycieczkę i na własne oczy zobaczyć te dziwy i unikaty. Dziś druga porcja wrażeń. Trzeciego dnia wyjechaliśmy z Jerozolimy na południe…

Morze Martwe

morze-martwe2Jedynie 17 mil dzieli Hebron od Morza Martwego, które leży w głębokim zapadlisku,między zboczami górzystej Pustyni Judejskiej i masywem Gór Moab po stronie jordańskiej. Jest to najgłębsza depresja na Ziemi. Brzegi tego jeziora leżą 400 m poniżej poziomu morza, a największa głębokość jego wynosi 433 m, czyli dno morskie sięga w tym miejscu 833 m poniżej poziomu Morza Śródziemnego. To jezioro ma szerokość - 18 km i długość - 65 km. Północna część Morza jest głęboka (ok. 400 m), a południowa płytka (ok. 6 m). Poziom wody opada rok rocznie o jeden metr, związane jest to z pobieraniem dla celów irygacyjnych, zarówno przez Izrael jak i Jordanię wody z dopływów - rzek Jordanu i Yarmuku.
Dzięki wzmożonemu parowaniu zasolenie w tym Morzu osiąga ok. 30%. Woda w porównaniu z wodą morską, zawiera 20 razy więcej bromu, 15 razy więcej magnezu i 10 razy jodu. Żyje tu jedynie 11 gatunków bakterii. W Morzu Martwym nie można utonąć. Można, leżąc na plecach, czytać sobie książkę. Powietrze nad Morzem Martwym,  bogatsze jest w tlen - zawiera go o 15% więcej niż na poziomie Morza Śródziemnego. Jest to najbogatszy w tlen obszar na Ziemi. Natura obdarzyła również rejon Morza wieloma gorącymi źródłami mineralnymi, bogatymi w siarkę, magnez i radon jak również złoża leczniczej borowiny.  Przez lata ceniono kosmetyczne i lecznicze właściwości balsamu pozyskiwanego z drzewa, które tu niegdyś rosło. Bardzo dobre rezultaty leczenia uzyskują tu przewlekle chorzy na astmę i alergie. Szczególnie dobre rezultaty osiąga się w zaleczeniu i łagodzeniu zmian łuszczycowych oraz w leczeniu szerokiego spektrum egzem skórnych.

Lekcja pokory nad Morzem Martwym

morze-martwe1Wraz z moim kolegą, z którym podróżowałem zignorowaliśmy podstawowe zalecenie, aby przed wejściem do wody włożyć odpowiednie obuwie. Nie miało to dla mnie większego sensu, i zgodnie z moją przekorną polską duszą wkroczyłem do wody na bosaka. Aha! - chciałoby się wykrzyknąć - gdy wraz z bólem poczucie sensu zaczęło nabierać nowych wartości. Pięknie opalizująca w przejrzystej wodzie sól - to ostre jak igły stalagmity, które “zdradziecko” wbijały się w stopy i nie pozwalały na postawienie następnego kroku. Nie zważająć już na żadną logikę pobiegłem do sklepu, w celu zdobycia odpowiednich sandałów. Aby zaoszczędzić zakupiłem tylko jedną parę - jedną a powinienem dwie, bo mój kolega Harry znalazł się w jeszcze gorszej sytuacji. Jakimś cudem wszedł do wody po kolana, czyli był już sporo od brzegu, zanim kłujące sopelki unieruchomiły go na dobre. Aby uniknąć bólu położył się na płyciźnie pozwalając się wypchnąć nad kolce przez przesoloną wodę. Kiedy już w sandałach spokojnie dotarłem, do na tyle głębokiej wody, że mogłem bez wysiłku dryfować po powierzchni, zdecydowalem się podrzucić mu nowozakupione sandały. Jakimś cudem zachowywały się jak rasowe bumerangi nie docierając do celu. Tym samym skazałem się na pełzanie nad kolczastym dnem przez następne pół godziny. W ten sposób okazało się, że słowiański konceptualizm i wyczucie sensu przerasta nawet szkockie nawyki Harrego.
morze-martwe3Ein Gedi (Koźle Źródło) jest przepiękną oazą pełną tropikalnej roślinności, sięgającą swą historią do zamierzchłych czasów biblijnych. Ein Gedi to także nazwa kibucu założonego w 1956 roku. W dwóch rezerwatach przyrody - Nahal David i Nahal Arugot turyści mogą podziwiać roślinność, strumienie i wodospady, jeziorka oraz jaskinie. Zwiedzać można ślady osadnictwa z VII wieku p.n.e., świątynię z końca epoki kamienia (ok.3 tys. lat p.n.e.) oraz ruiny starożytnej synagogi z III wieku n.e.. Ein Gedi jest również ośrodkiem kuracyjnym i turystycznym z, najchętniej odwiedzaną przez turystów, plażą nad Morzem Martwym.
17 km, na południe od Ein Gedi, znajduje się słynna twierdza Masada - zabytek pałacowo-forteczny zlokalizowany za szczycie klifu wznoszącego się 441 m ponad poziom Morza Martwego. Jest to obiekt, szczególnie atrakcyjny masada03_st_04turystycznie. Tu odbył się ostatni akt powstania Zelotów przeciw okupacji wojsk rzymskich. Tu obrońcy Masady, po trzyletnim oblężeniu przez legion rzymski pod dowództwem Flawiusza Silwy, widzącbezcelowość dalszej obrony popopełnili zbiorowe samobójstwo. Każdy mężczyzna zabił żonę i dzieci, następnie wylosowano dziesięciu zelotów, którzy zabili pozostałych mężczyzn, z tych wybrano jednego, który zabił pozostałych i wreszcie popełnił samobójstwo. Pozostawiono nietknięte zapasy żywności, aby Rzymianie wiedzieli, że nie wzięli twierdzy głodem. Zginęło w ten sposób 960 obrońców. Obecnie można zwiedzić, u podnóża Masady, miejsca po kilku obozach rzymskich, a na szczyt Masady można wejść lub wjechać kolejką linową. Na szczycie ruiny umocnień fortecznych oraz przeszło trzydziestu obiektów. Z każdego punktu roztaczają się przepiękne widoki na Morze Martwe oraz na otaczające je góry.

Ejlat

ejlatNa południowym krańcu pustyni Negev i na końcu rowu tektonicznego rzeki Jordan rozlokowany jest Ejlat - miasto marzeń dla turystów. Jest to oaza usytuowana nad zatoką Akaba na południe od kibucu Eilot. Jest to jedyny izraelski port nad Morzem Czerwonym. Tu głównymi atrakcjami są: gorący klimat, czyste i zawsze ciepłe morze, sporty wodne, prześliczne plaże i otaczająca miasto pustynia. Średnia temperatura powietrza w lecie wynosi 360C, zaś w zimie 240C.
Ejlat to centrum sportów morskich i skupisko wielu dużych hoteli – trochę przytłumiające i betonowe, ale nie odstaje od wielu kurortów tego typu. Samo miasto jest młode ale ustabilizowane ofiarujące wiele atrakcji turystycznych np. pływanie z delfinami w Morzu Czerwonym. Delfiny dzikie, nietresowane i całkiem przyjazne. Świetna spa w tym samym miejscu, oparta na 3 basenach ze słoną wodą (zasolenie większe niż w Morzu Martwym). Po zanużeniu głowy pod wodę (tak żeby woda zakrywała uszy) słychać muzykę, a „nimfy” (asystenci) trzymają cię żebyś nie utonął i jak statek obnoszą cię po basenie.
Ejlat jest jednym z niewielu miejsc w Izraelu, gdzie sprawy religijne czy polityczne schodzą na plan dalszy - tu życie toczy się nie w synagogach, meczetach czy kościołach różnych wyznań, ale na plażach, w morzu, na wycieczkach w pustynne góry i w nocnych klubach. Na szczególne podkreślenie zasługują tu rezerwaty przyrody raf koralowych, akwaria z florą i fauną morską oraz podwodne obserwatorium, gdzie można godzinami podziwiać życie w morzu.
obserwatoriumbirdEjlat jest znany także jako jedno z najlepszych na świecie miejsc do obserwacji ptaków. I właśnie tutaj krzyżują się trasy migracji milionów ptaków, które w marcu i kwietniu, oraz w październiku przelatują nad Ejlatem. W sezonie można zaobserwować 34 gatunki ptaków drapieżnych oraz ponad 400 gatunków ptaków śpiewających, wodnych i innych. Na wschód od miasta wybudowano Międzynarodowe Centrum Obserwacji Ptaków w Ejlacie z wieloma punktami obserwacyjnymi dla ornitologów.
kopalnieCiekawostką są także Ejlackie Kopalnie Kamieni i Centrum Diamentowe ze zjazdem windą do głębokiej na 70 metrów kopalni i projekcją filmu edukacyjnego ze specjalnymi efektami multimedialnymi.
W czerwcu 2006 otworzono biblijny park tematyczny Miasto Królów. Został on zbudowany w pięknym parku o powierzchni ponad 3,7 tys. m². Budynek pałacu ma trzy piętra, na których urządzono pomieszczenia z atrakcjami: Podróż do Przeszłości, Jaskinia Złudzeń i Mądrości, Jaskinia Biblijna oraz Zjeżdżalnia Króla Salomona.

cdn

Posted in PodróżeComments (0)

Wrażenia z Izraela

Tags: , ,

Wrażenia z Izraela


robWrażenia

z Izraela

Izrael należy do nielicznych miejsc na świecie, gdzie na relatywnie niewielkiej powierzchni, znajduje się całe mnóstwo niepowtarzalnych  zjawisk przyrody. Tu, historia ludzka nierozerwalnie wiąże się zarówno z położeniem geograficznym klimatem i elementami geologicznymi. Od tysięcy lat środowisko naturalne było tu stymulatorem cywilizacji i kultury.
Udało mi się pojechać na pełną wrażeń wycieczkę i na własne oczy zobaczyć te dziwy i unikaty.
Wycieczka została zorganizowana dla przedstawicieli kanadyjskich mediów, przez Ministerstwo Turystyki Izraela. Nie miała zatem charakteru religijnego, ale gospodarze pokazywali nam to czym najbardziej się szczycą.
Kraj jest w pełni europejski, a jednocześnie korzeniami swymi tkwiący głęboko w czasach biblijnych.
To również unikatowy skrawek naszej Ziemi, gdzie na powierzchni nieco ponad 20000 km2 - (dwa razy mniejsza od Nowej Szkocji), możemy spotykać krańcowo odmienne fenomeny przyrody, zabytki różnych kultur i działalności człowieka z przeszło kilku tysięcy lat.
Warto poświęcić trochę czasu na zwiedzenie chociaż kilku z około dwudziestu dużych muzeów gromadzących zbiory archeologiczne, etnograficzne, sztuki żydowskiej, arabskiej i bliskowschodniej. Szczególnie polecam Muzeum Rockefellera w którym zgromadzono zbiory kultury Orientu, i Muzeum Izraela, w którym możemy podziwiać słynne zwoje z Qumram (niedawno prezentowane w ROM w Toronto) oraz kultową sztukę żydowską.
Warto zachaczyć o muzeum Diaspory przedstawiającego historię narodu żydowskiego we wszystkich krajach świata - w tym i w Polsce oraz Yad Vashem.yad-vashem1p1010522yad-vashem3yad-vashem4yad-vashem5yad-vashem6yad-vashem7

Yad Vashem

Muzeum Holokaustu – robi olbrzymie wrażenie szczególnie na osobie, która była wychowana w kulturze filmów o Oświęcimiu. Koncept muzeum jest oparty na drodze, która prowadziła do obozów śmierci. Mianowicie: propaganda antysemicka - rys historyczny i konkretne przykłady. Oglądając afisze czy krótkie filmy z tamtych czasów człowiekowi staje włos na głowie jak do tego mogło dojść, ale doszło.
Następnie zilustrowane są systematyczne prześladowania Żydów z finałem w obozach. drzewo-sprawiedliwychMuzeum ma chrakter drogi którą kończy przesłanie, że nie powinniśmy zapomnieć co się stało i pamiętać na przyszłość, żeby się ustrzec. Jak widać nawet na przykładzie  ostatnich czasów przestroga ta nie jest zbytnio brana do serca, ale może kiedyś …
Posadzono tu dużo drzewek poświęconych ludziom, którzy ocalili Żydów, w tym  sporo poświęconych Polakom.

Jerozolima

Jerozolima to naprawdę tygiel kultur i religii. Po prostu nie do opisania. Dzielnica żydowska - ściana płaczu. Żydzi w tradycyjnych strojach, porządek i ład widoczny już od pierwszej chwili. I wojsko. Młodzi chłopcy i dziewczęta w kamizelkach kuloodpornych i z karabinami gotowymi do strzału.
Super restauracje, oczywiście z koszernym, ale międzynarodowym jedzeniem. Szczególnie jedna przypadła mi do gustu, prowadzona przez marokańskiego Żyda, który jest szefem kuchni pokazywanym często w tutejszej telewizji, na terenie dawnego dworca kolejowego przerobionego w dystrykt restauracyjno - rozrywkowy oraz restauracje hotelowe.
Nie było zbyt dużo czasu na chodzenie po sklepach ale większość marek i firm znanych. Wcale nie tak tanio jak oczekiwałem, ale nawet, bym powidział, drogo.
Odrębność kulturowa i religijna jest bardzo wyraźna. Stara część Jerozolimy to zwarte miasto podzielone na cztery dzielnice nie mające wyraźnych granic - mimo to, gdy przechodzi się z jednej do drugiej od razu widać różnice.
swiatynia1Otoczone murami obronnymi Stare Miasto zajmuje zwartą powierzchnię 1 kilometra kwadratowego, na której swiatynia2mieszka 20 tysięcy mieszkańców. Wąskie uliczki wiją się i kluczą pomiędzy domami. Łatwo jest tutaj pobłądzić.
W części północno-wschodniej jest dzielnica muzułmańska, w okolicach Bazyliki Grobu jest dzielnica chrześcijańska, na stokach zachodniego wzgórza naprzeciw Ściany Płaczu jest dzielnica żydowska, najmniejsza dzielnica ormiańska otoczona jest dodatkowym, wewnętrznym murem. Przechodząc z jednej dzielnicy do drugiej, mamy wrażenie, jakbyśmy chodzili po różnych miastach, różniących się diametralnie.
Czystość dzielnicy żydowskiej na starówce, zbudowanej od podstaw po 1967 roku, nie da się porównać z typowo wschodnim rozgardiaszem dzielnicy muzułmańskiej - przez nią przechodzi słynna Via Dolorosa. Również dzielnicom ormiańskiej i chrześcijańskiej nie można odmówić schludności, ale nadal czuje się tu oddech Lewantu, bo przecież w tych obu dzielnicach zamieszkuje przede wszystkim ludność arabska.
Centralnym punktem Starego Miasta jest góra Moria czyli Wzgórze Świątynne, na której znajduje się obszerny teren ogrodzony murem wyznaczającym obszar dziedzińca al-Haram ash-Sharif.

Ściana Płaczu - Mur zachodni

Świętość góry Moria uznają trzy wielkie religie: judaizm, islam i chrześcijaństwo. Wznoszą się tutaj zbudowane przez Muzułmanów: Kopuła Skały i meczet Al-Aqsa. Zostały wybudowane na miejscu ruin żydowskiej Świątyni zniszczonej przez Rzymian, gdzie niegdyś przechowywano Arkę Przymierza. Wzgórze Świątynne ma dziesięć bram. Nie-muzułmanie mogą tam wejść wyłącznie dwoma wydzielonymi bramami: Bab al-Maghariba (Brama Maurów) i Bab as-Silsila (Brama Łańcucha) niedaleko Ściany Płaczu.
Dla wyznawców trzech religii przy skale ma się spełnić świat: Żydzi i chrześcijanie widzą w niej Armagedon, miejsce gdzie rozegra się ostateczna walka przed drugim nadejściem Mesjasza; mahometanie uważają, że właśnie tu Jezus i Mahdi - wspólnie doprowadzą do zniszczenia szatana i nawrócenia na islam Żydów i chrześcijan.
scianaMiejscem, do którego pielgrzymują Żydzi z całego świata jest Ściana Płaczu nazywana także Ścianą Zachodnią. Dlaczego ten kawałek muru jest święty? Otóż Żydzi, pozbawieni przez muzułmanów Świątyni na Skale, potrzebowali innego miejsca kultu. Znaleźli je w postaci masywnej ściany, znajdującej się na zachodnim skraju Starego Miasta. Ściana Płaczu to jedyna zachowana do dnia dzisiejszego pozostałość Świątyni Jerozolimskiej. Zachowane mury są fragmentem Drugiej Świątyni wielokrotnie przebudowywanej i znacznie skromniejszej od świątyni Salomona.
Nazwa pochodzi od żydowskiego święta opłakiwania zburzenia świątyni przez Rzymian, obchodzonego corocznie w sierpniu. Jedynie połowa muru, w tym 17 rzędów kamieni znajdujących się poniżej gruntu, pochodzi z okresu Drugiej Świątyni )odbudowanej ok. 586 r. p.ch.) i rozbudowanej około 19 roku p.n.e. przez Heroda Wielkiego. Pozostałe części zostały dodane w VII wieku lub później. Nazwa Mur Zachodni odnosi się nie tylko do części muru przylegającej do placu w Dzielnicy Żydowskiej ale również do ukrytego za budynkami fragmentu biegnącego wzdłuż całej długości Wzgórza Świątynnego. Jednym z takich fragmentów jest Mały Mur Zachodni - 8 metrowej długości fragment znajdujący się w Dzielnicy Muzułmańskiej.
Dziś można oglądać jedynie 2/3 potężnego 500-metrowego umocnienia wybudowanego przez Heroda przy zachodnim zboczu góry Moria. Jednakże Żydzi przez wiele lat prowadzili prace archeologiczne mające na celu odsłonięcie fragmentów, które od stuleci kryły się przed ludzkim wzrokiem. Dzięki tym pracom, 24 września 1996 roku, otworzono tunel turystyczny biegnący wzdłuż Muru Zachodniego. Wejście western_wall_endo tunelu znajduje się przy Via Dolorosa. Korytarz jest tak wąski, że nie mogą się na nim minąć dwie grupy zwiedzających. Szlak turystyczny wiedzie wzdłuż Muru Zachodniego. Na jego końcu, turyści mogą rzucić okiem na niesamowite wnętrze drugiego tunelu - do którego wstęp jest zamknięty z powodu sprzeciwów muzułmanów. Drugi tunel zaczyna się na końcu Muru Zachodniego i biegnie prastarym jerozolimskim wodociągiem do ogromnych zapadłych cystern i pozostałości po ogromnych płytkich rynsztokach. Niestety turyści mogą tylko o tym poczytać, po czym muszą cofać się tą samą drogą. Religijni Żydzi często przychodzą do tunelu, w miejsce, które w 1986 roku zostało zamurowane przez muzułmanów. Muzułmanie zamurowali cegłami wejście do ukrytej galerii. Religijni Żydzi wierzą, że właśnie na jej końcu płonął niegdyś świątynny ogień.
Jestem pod dużym wrażeniem tunelu i rekonstrukcji, która tam się odbywa. Nie tylko rozmachem przedsięwzięcia, ale również organizacją. Dzięki tym pracom ludzie z całego świata mogą podziwiać zabytki kultury żydowskiej, które były niedostępne do tej pory do zwiedzania.

Foto i opr.: Robert Szelążek   cdn

Posted in PodróżeComments (0)

Sabra znaczy kaktus

Tags: ,

Sabra znaczy kaktus


– Izraelska grzeczność? To chyba jakiś oksymoron! – tak uważa pewna młoda kobieta, która spędziła rok w Jerozolimie. Jej zdaniem mieszkańcy Izraela mają raczej prostacką wizję uprzejmości.

israel_stret

Minęło trzydzieści lat, odkąd farmaceuta Joël Dreyfuss zamieszkał w Świętym Mieście, wcześniej dwie dekady spędził w Strasburgu. Latem 2010 roku z powrotem znalazł się w Alzacji. I od razu spotkała go okropna przygoda.

Wszedł do sklepu i powiedział, jak w Izraelu: „Chcę to i to”. Sprzedawca nie obsłużył go, za to dał mu lekcję dobrego wychowania: – Tutaj, proszę pana, mówi się: „dzień dobry”, „proszę”, „dziękuję” i „do widzenia”.

Joël Dreyfuss przeraził się. – Zdałem sobie sprawę, jak strasznie zdziczałem – wyjaśnia.

W przeciwieństwie do angielskiego z uniwersalnym „you”, w języku hebrajskim w ogóle nie ma „pana/pani”. Ma to swoje skutki: brak społecznych barier, trudno się spotkać z oznakami szacunku, z grzecznością czy kurtuazją. Nauczyciele w szkołach już dawno złożyli broń: uczniowie nie mówią „dzień dobry”, bez pytania wstają czy zabierają głos. Młodzież naśladuje w tym starszych. W sklepach Izraelczycy wszczynają awantury, potrącają innych i wpychają się bez kolejki.

Przybywające do Izraela Europejki i Żydówki aszkenazyjskie (pochodzące z Europy) szybko przyzwyczajają się, że nikt nie przytrzyma im drzwi, nikt nigdy nie puści przodem, a jeśli uczynny mąż otworzy im samochód, spotka się to jeśli nie z szyderstwami, to przynajmniej z ironicznymi uśmieszkami.

Jeśli chodzi o jazdę samochodem, pierwsza zasada brzmi: zapomnij o wszystkich zasadach. Reszta przychodzi sama: prowadź brutalnie, nie włączaj kierunkowskazów, wyprzedzaj z prawej strony ile wlezie, a potem zatrzymuj się gwałtownie tuż przed kołami tego, kogo wyprzedziłeś.
israel-old
– To prawda – przyznaje izraelski dyplomata – że jeśli chodzi o grzeczność nie mamy najlepszej reputacji. Powiedzmy, że panują u nas bezpośrednie i nieformalne stosunki.

To eufemizm. Izraelczyk wpada bez zapowiedzi do znajomych, bez żenady wkracza do salonu, usadza się w fotelu, domaga się oprowadzenia po wszystkich pokojach, a nawet wypytuje, ile wart jest dom czy mieszkanie gospodarzy. Osoba zaproszona na ślub będzie próbowała wkręcić się na wesele i jeszcze zabierze ze sobą dzieci.

To odrzucenie form - utożsamianych z hipokryzją - związane jest z etyką kibuców. Przedstawiciele tych społeczności z zasady są sobie równi, każdy musi wykonywać nawet te najbardziej niewdzięczne zadania, nikt więc nie może być traktowany jako ktoś lepszy. Zwyczaje stosowane w wojsku i w pracy rozprzestrzeniły się na wszystkie sfery życia.

Wszyscy znają tam anegdotę o dwóch niemieckich Żydach, którzy zamiast kopać ziemię przekazywali sobie nawzajem łopatę powtarzając w kółko uprzejme: „bitte schön”, „danke schön”, „bitte schön” , „danke schön”… („ależ proszę”, „ależ dziękuję”…). Przybyli do Izraela w latach 30. XX wieku niemieccy Żydzi wciąż są przedmiotem żartów.

Grzeczność uważana jest za drobnomieszczański przesąd i nie pasuje do charakteru dzielnych pionierów. Poza tym Izrael to „kraj w stanie wojny”, tu nikt nie ma czasu na jakieś nieważne bzdury.
Nic598423
A jednak obraz nie jest aż tak ponury, jakby się mogło zdawać. Często można przecież usłyszeć, że „Izraelczycy są pełni ciepła, naprawdę solidarni, pomocni, chętnie oddają przysługi”. Właśnie dlatego dla określania Żydów urodzonych w Izraelu używa się słowa „sabra” – które oznacza owoc kaktusa, kolący z zewnątrz, za to słodki w środku.

Laurent Zecchini

Posted in Ciekawostki, RóżneComments (0)

Światowa kuchnia koszerna

Tags: , , ,

Światowa kuchnia koszerna


Dlatego dziś wizyta w Tel Awiwie to nie tylko spotkanie ze skomplikowaną historią narodu wybranego: to także ważne doświadczenie kulinarne.
tel-aviv-topWiedziałam, że człowiek w długiej białej szacie, stojący na straży grobu króla Dawida to ktoś ważny, bo miał długą, sięgającą do pasa brodę i wyglądał bardzo staro. Skłoniłam przed nim uprzejmie głowę, by wyrazić szacunek, popatrzyłam przez kilka sekund na liczący sobie 3 000 lat grobowiec króla i odwróciłam się, aby opuścić chłodną, kamienną komnatę i wyjść na jerozolimski upał. Kiedy jednak podniosłam wzrok, zauważyłam, że stary strażnik wpatruje się w coś w skupieniu… i wystukuje wiadomość na swoim iPhonie!
Taki właśnie jest Izrael – to niewiarygodne połączenie starego z nowym. Tel Awiw jest tego najlepszym przykładem. Ta przylegająca do starożytnego miasta portowego Jaffy nowoczesna, śródziemnomorska metropolia, tętniąca życiem przez 24 godziny na dobę, liczy sobie zaledwie sto lat.
Historia Żydów jest zawiła i kręta niczym tor kolejki górskiej w wesołym miasteczku – było w niej nieco radości i całe mnóstwo cierpienia. Mimo to Żydzi zawsze byli i pozostali dumnym narodem.
Tel Awiw jest miastem, z którego na pewno można być dumnym, a jego krótka historia jest naprawdę niezwykła. Wszystko zaczęło się w 1909 roku, kiedy to 66 żydowskich rodzin, niezadowolonych z życia w zamieszkanej głównie przez Arabów Jaffie, postanowiło się osiedlić poza granicami miasta, na piaszczystym skrawku pustyni zakupionym od Beduinów. Nazwiska rodzin i numery działek spisano na muszelkach i losowano. Dziś, po stu latach od tamtych wydarzeń, Tel Awiw i jego okolice zamieszkuje trzy miliony ludzi.
Miasto ma przepiękne plaże (nic w tym dziwnego, skoro dookoła jest tyle piasku); wzdłuż szerokiej promenady stoi mnóstwo hoteli i wciąż powstają nowe. Ja zatrzymałam się w Crowne Plaza, położonym tuż przy plaży i w odległości kilkunastu minut spacerkiem od handlowej części miasta.
Tel Awiw to także miasto pełne rozbawionej młodzieży. Byłam na koncercie pod gołym niebem, zorganizowanym z okazji setnej rocznicy założenia miasta i widziałam tam setki młodych ludzi, roześmianych, tańczących, korzystających z cudownego, ciepłego klimatu. Wygląda na to, że w co drugim budynku w starej dzielnicy Tel Awiwu mieści się bar lub kawiarnia, gdzie spotykają  się ludzie młodzi, starsi, idący z duchem czasu, bogaci i ci nieco biedniejsi.
Jak w każdym wielkim mieście ceny posiłków w lokalach wahają się od niskich po bardzo wysokie. Ale wybór potraw jest naprawdę imponujący. Żydzi, którzy przybyli tu wiele lat temu z całej Europy, przywieźli ze sobą tradycje kulinarne swoich dawnych ojczyzn – te zaś wciąż wywierają ogromny wpływ na menu w tutejszych restauracjach.
Biedniejsza dzielnica Florentine jest, co prawda, stopniowo odnawiana, ale wciąż panuje tu atmosfera jak z poprzedniej epoki. W tutejszych sklepikach, zwykle prowadzonych przez całe rodziny, można kupić pyszne tradycyjne pieczywo, sery, przyprawy i słodycze. Niestety, te sklepiki są skazane na zamknięcie, ponieważ w wielu z nich nie ma kto przejąć rodzinnego interesu.
market2Kolejne tętniące życiem miejsce to Targ Karmel. Jest to właściwie jedna długa i wąska ulica, wzdłuż której ustawione są ciasno stoiska, jedno obok drugiego. Można tu kupić właściwie wszystko, ale głównie sprzedaje się owoce i warzywa. Tuż obok znajdują się salony firmowe z ubiorami najmodniejszych projektantów.
Mój pierwszy posiłek, na który wybieram się z moją przewodniczką Carmelą, to “lekki lunch w stylu marokańskim” w słynnym lokalu Doctor Shakshuka’s w Starej Jaffie. Małe niepozorne drzwiczki prowadzą do wielkiej sali z dziesiątkami starych garnków i patelni zwisających z sufitu, a w głębi widać urocze patio. Potężnie zbudowany właściciel lokalu Bino Gabso uwija się po sali i po kilku minutach stoi przed nami mnóstwo talerzyków z sałatkami i pieczywem.
kosherfoodMyślę sobie: “To jest to!” i zabieram się do jedzenia. Po kilku minutach na stole lądują miseczki z bulgoczącymi potrawami z mięsa, warzyw i smażonych ryb, a następnie ogromna gama deserów. Za cały posiłek, razem z orzeźwiającą staromodną lemoniadą, zapłaciłyśmy po około 12 funtów od osoby.
I to miał być lekki lunch! Z trudem wytoczyłam się z lokalu, ale od tego czasu wiedziałam już, czego mogę się spodziewać, wchodząc do innych restauracji i zwykle poprzestawałam na próbowaniu tradycyjnych przekąsek.
Odwiedziłam miedzy innymi bardziej snobistyczną restaurację Carmella Bistro w samym centrum Hacarmel Market, gdzie szef kuchni Daneil Zah z upodobaniem opowiadał o swoich śródziemnomorskich potrawach.
Najlepszą z nadmorskich restauracji jest Manta Ray, gdzie przyrządzają prawdziwe cuda z ryb; po drugiej stronie ulicy Herbert Samuel serwuje desery, które rozpływają się w ustach. Izraelskie wina, zwłaszcza te czerwone, bardzo się poprawiły w ciągu ostatnich kilku lat i dziś kelnerzy z satysfakcją rekomendują miejscowe odmiany.
Jaffa pełna jest wąskich uliczek i starych domów, ale otwiera się także na nowoczesny świat. Nawet dawny komisariat policji wkrótce ma zostać przerobiony na stylowy hotel. W wielu tutejszych budynkach zainstalowali się artyści i projektanci – najbardziej znana z nich Ilana Goor, ma pracownię malarstwa i rzeźby w swoim domu, pochodzącym z XVIII wieku. Projektowane przez nią zachwycające ozdoby i paski sprzedają się w Ameryce jak świeże bułeczki.
Po przeciwnej stronie Tel Awiwu znajduje się Eretz Israel Museum, poświęcone historii i kulturze Izraela. Niezapomniany wieczór spędziłam w Nalaga’at Center w Jaffie oglądając sztukę teatralną w wykonaniu aktorów, którzy byli jednocześnie niewidomi i niesłyszący. We foyer teatru znajduje się restauracja, w której panuje całkowita ciemność, a gości obsługują niewidomi kelnerzy.
Zwiedzanie Tel Awiwu taksówką może być kosztowne, postarajcie się więc o rozkład jazdy autobusów albo wybierzcie się na przejażdżkę specjalnym minibusem, który za 5,5 szekli (około 1 funta) obwiezie was po turystycznej trasie.
Jerozolima oddalona jest o zaledwie godzinę drogi samochodem i większość hoteli w Tel Awiwie oferuje zorganizowane wycieczki do tego miasta. Carmela przyznała, że mogłaby przez cały dzień opowiadać o skomplikowanej historii tej wielokulturowej metropolii, a ja słuchałam jej z prawdziwą przyjemnością.
Zwiedzanie rozpoczęłyśmy od Góry Oliwnej, wznoszącej się nad miastem, w którym góruje meczet ze złotą kopułą. Następnie podążyłyśmy szlakiem Ostatniej Wieczerzy, zdrady Judasza i męczeńskiej drogi Jezusa na miejsce ukrzyżowania.  (…) Wizyta pod starymi murami miasta i pod Ścianą Płaczu jest wręcz obowiązkowa. Musicie więc przeznaczyć na tę wyprawę przynajmniej jeden cały dzień, aby ze wszystkim zdążyć.
Myślę, że dobrym pomysłem byłoby też wysłanie SMS-a do starego strażnika pilnującego grobu króla Dawida: on na pewno doradzi wam, jakie miejsca warto odwiedzić.

Trisha Harbord

Posted in KulinariaComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1