Tag Archive | "kurort"

Perła Bałtyku - Kołobrzeg

Tags: , ,

Perła Bałtyku - Kołobrzeg


“Rewelacja na Bałtyku, lody, lody na patyku” - tak rozpoczyna się jedna z discopolowych piosenek o Kołobrzegu. Jednak nie tylko smaczne lody są atrakcją tego jedynego w swoim rodzaju miasta wypoczynkowego i króluje w nim nie tylko disco-polo. Wiedzą o tym najlepiej ci, którzy na własnej skórze przekonali się, że Kołobrzeg to magiczne miejsce.

Liczby mówią za siebie

kolobrzegKołobrzeg odwiedza około miliona osób rocznie, tylko latem jest tu około 300 tysięcy turystów. Można więc śmiało stwierdzić, że sezon trwa przez cały rok. Ten jeden z najpopularniejszych nadmorskich kurortów został uznany za największe nadbałtyckie letnisko i uzdrowisko. Dlatego można spotkać w nim wielu obcokrajowców - Niemców, Szwedów, Anglików, a nawet Amerykanów. Menu w restauracjach i gazety w języku niemieckim nikogo tu nie dziwią.  Również kolor skóry, czy narodowość nie jest w żaden sposób piętnowana. Zdarza się, że na dyskotekach Polacy bawią się często razem… z Niemcami, popijając polskie piwo.

Prawie jak Sopot

kolobrzeg2Miasto składa się z oderwanych dzielnic, szarych bloków i starszych budynków. Gdy wysiądziemy z pociągu możemy dotrzeć do nowej dzielnicy, centrum miasta - nazywanej przewrotnie – starówką. Kołobrzeska starówka rzuca na kolana. To najciekawszy zespół budynków w mieście. W centrum zachowano dawny układ ulic, choć domy jedynie udają starą, zabytkową zabudowę. Ogromnym atutem budynków jest kolorystyka. Zaś atutem samego centrum są czyste, zadbane trawniki, żywopłoty, kwiaty, fontanny, źródełka…  Zanim dotrzemy do morza, możemy napić się na starówce aromatycznej kawy, delektując się jej kolobrzeg4smakiem oraz zewnętrznym wystrojem sklepów, kawiarni i restauracji.
Jednym z najbardziej urokliwych miejsc na samej plaży jest kołobrzeskie molo, które niewiele różni się od mola w Sopocie. To idealne miejsce zarówno dla zakochanych, jak i samotnych. Uroku dodaje wpływająca do Bałtyku rzeka Parsęta, oraz porty -  handlowy, rybacki, pasażerski i wojenny.
Swoje atrakcje znajdą również w Kołobrzegu pajonaci zwiedzania miejsc historycznych. Czeka na nich m.in. katedra - gotycka kolegiata Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, ratusz neogotycki z lat kolobrzeg31829-32, Muzeum Oręża Polskiego, Akademia Rycerska, baszta lontowa (obecnie nazywana Basztą Prochową) oraz fortyfikacje – m.in. Fort Wilczy, Fort Ujście, Reduta Morast i Reduta Solna. W pobliskim Budzistowie można też odwiedzić  kościół św. Jana z… 1222 roku. Jest to najstarszy kościół w całej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i jeden z najstarszych w Polsce.  Zaś z latarnii morskiej z 1909 roku można zobaczyć imponujący widok - niemal cały Kołobrzeg z lotu ptaka!

Miasto na Słonej Górze

W VIII w. powstała słowiańska osada. W 1000 roku Bolesław Chrobry, w porozumieniu z papieżem Sylwestrem II i cesarzem niemieckim Ottonem III, wyniósł Kołobrzeg do godności biskupstwa, co oznaczało, że zajął on wówczas wybitną pozycję ośrodka władzy piastowskiej na Pomorzu. We wczesnym średniowieczu miasto było ważnym ośrodkiem politycznym, potem miała tu siedzibę kasztelania. Bolesław Krzywousty, który w czasie podboju Pomorza dwa razy dotarł tu z wojskami, poprosił biskupa Ottona z Bambergu o przeprowadzenie ponownej chrystianizacji zdobytych terenów. XIII stulecie przyniosło radykalną zmianę. 23 maja 1255 r.  książę dymiński Warcisław III i biskup kamieński Hermann von Gleichen, wydali dokument lokacyjny, na mocy którego powstało nowe miasto Kołobrzeg.
Miejscowość czerpała zyski głównie z handlu i rybołóstwa, ale przede wszystkim z warzelni soli. Pierwsze zapiski wspominają - “cholberge in monte salis” – miasto na Słonej Górze. W XV wieku stało się członkiem Hanzy - organizacji miast portowych położonych nad Bałtykiem.
W czasie wojen napoleońskich w 1807 r. dotarły tu wojska francuskie i polskie pod wodzą Antoniego Sułkowskiego. Kołobrzeg zamieniony wówczas na twierdzę, podobnie jak podczas II wojny światowej.

Samo zdrowie

Dziś jako kurort, Kołobrzeg posiada niepowtarzalny mikroklimat,   bogaty w zasoby źródeł solankowych i mineralnych oraz pokładów borowinowych. Zachwyca  krystalicznie czystym powietrzem, urokiem plaż  i zielenią. Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe senatoria i ośrodki wypoczynkowe.
Leczy się tu głównie choroby dróg oddechowych, układu krążenia, przemiany materii i cukrzycę.
Leczyć się można nawet samym widokiem i atrakcyjnymi wycieczkami po morzu.  Kolorowe żaglowce zabierają wczasowiczów w czasy Krzysztofa Kolumba, piratów, czy wikingów…  Tradycyjny rejs trwa pół godziny, zaś ostatni - o zachodzie słońca - 45 minut.  Sporą, ale i kosztowną atrakcją jest katamaran, którym można popłynąć na duńską wyspę Bornholm. Jadąc do Kołobrzegu, warto więc pamiętać o paszporcie!
I gra muzyka!
Niewątpliwie Kołobrzeg słynie też jako centrum kulturalne i rozrywkowe. Po kilkuletniej przerwie znów odbywa się tu Festiwal Piosenki Żołnierskiej.
W mieście jest kilka kluczowych miejsc, gdzie stale organizowane są imprezy. Pierwszym z nich jest Letnia Scena Rewińskiego  ustawiona na samej plaży. Można tu usłyszeć reage, folk, dance, szanty itp. Przed sceną odbywają się też dyskoteki pod gwiazdami. Gwiazd muzycznych nie brakuje zaś w Amfiteatrze, mieszczącym cztery i pół tysiąca osób.  Zabawę gwarantuje także Port Jachtowy, nazywany potocznie “tawerną”. Na stałe w repertuarze imprez tawerny zapisały się występy Swingującej Danieli - kobiecie o imponującym głosie i… największym biuście w Polsce.

Tekst i foto: Tomasz Piekarski

Posted in PodróżeComments (0)

Źródło miłości i zdrowia

Tags: , , , ,

Źródło miłości i zdrowia


A może byśmy tak najmilsza wpadli na dzień do … Nałęczowa…

naleczovPowietrze tu bardziej przejrzyste, poranki promieniste. Stare drzewa życzliwie szumią w starym parku… Nałęczów, oddalony niewiele ponad 100 kilometrów od stolicy, jest miejscem magicznym.
Liczne wąwozy, strome zbocza, pokryte bogatą roślinnością, tworzą swoisty mikroklimat, w którym wszyscy czują się zdrowsi, także dzięki nałęczowskiej wodzie ze źródła miłości.
Walory lecznicze Nałęczowa znano już w XVIII wieku, ale dopiero powstanie Zakładu Leczniczego w roku 1877 dało początek wielkiej kariery uzdrowisku. Walory Nałęczowa znali już w osiemnastym stuleciu książęta Małachowscy, właściciele nałęczowskich folwarków. Według XIX-wiecznej wiedzy lekarskiej nałęczowska woda żelazista, połączona z kąpielami borowinowymi, solankowymi, miała pomagać w chorobach nerwowych, reumatyzmie, artretyzmie, chorobach oddechowych i kobiecych, ale przede wszystkim chorobach serca i układu krążenia.
Nic więc dziwnego, że w Nałęczowie odpoczywali i leczyli się najwybitniejsi polscy pisarze, muzycy, architekci, politycy.

Kto tu bywał?

U schyłku lat 80. dziewiętnastego stulecia sędziwy już wówczas Antoni Edward Odyniec, kolega i przyjaciel najbliższy Adama nalaczowkaMickiewicza, towarzysz jego emigracji, ceniony poeta i autor ballad, chętnie odwiedzał Nałęczów. A obok niego, w tej samej willi „Podgórze”, mieszkała sławna poetka Deotyma Łuczewska, córka ministra spraw wewnętrznych Księstwa Warszawskiego, Józefa Łuczewskiego, autora wielu cenionych i popularnych utworów, jak „Branka w jasyrze” i „Sobieski pod Wiedniem”.
Zjawił się młody wówczas literat Henryk Sienkiewicz. Ale przede wszystkim rozkoszował się w Nałęczowie kąpielą i spacerami, jazdą na rowerze, robieniem zdjęć, kupionym za okrutnie drogie pieniądze aparatem fotograficznym – Aleksander Głowacki czyli Bolesław Prus. Zachwycały go bijące źródła i łabędzie, i rechot żab, i poszczekiwanie psów. A kiedy już nie było rady i trzeba było przysiąść fałdów nad robotą, zamykał się w pokoju z kiszonym ogórkiem i kawałkiem czarnego chleba i nie wychodził stamtąd tak długo, nim nie został napisany kolejny powieściowy odcinek. Z tych odcinków powstawały wielkie dzieła naszej literatury.
Prus pisał w Nałęczowie „Placówkę” i tu zrodziła się koncepcja „Emancypantek”. A kiedy zaczął pisać cięte kroniki i cenione felietony „Z tygodnia na tydzień”, nierzadko w nich i o Nałęczów potrącał.naleczow-prus
Na gruncie Nałęczowa datuje się zbliżenie Prusa z Żeromskim, w którym autor „Faraona” przeczuwał przyszłą sławę. Prus wybrał sobie, jako stałą siedzibę, willę pod Matką Boską, w której mieszkał dopóki nie została przeznaczona na wyłączoną rezydencje prywatna nowych właścicieli. Wówczas przeniósł się na teren uzdrowiska.
„Dziadzio Głowacki”, jak go w Nałęczowie popularnie nazywano, nie opuścił ani jednego sezonu. Nie przyjechał tylko w 1911 roku, gdy przeszedł ciężką operację, z której już się nie podniósł.
Stefan Żeromski pojawił się w Nałęczowie w roku 1890, kiedy rozpoczął pracę jako guwerner dzieci Michała Górskiego. Tu poznał swoją przyszłą żonę Oktawię z domu Rodkiewiczównę. W Nałęczowie powstawały jego „Popioły”, „Dzieje grzechu”, „Ludzie bezdomni”, „Duma o hetmanie”, „Słowo o Bandosie”, „Uciekła mi przepióreczka”, „Róża”. Przy Stefanie Żeromskim wykreował się jako architekt i działacz społeczny Jan Witkiewicz-Koszyc, który po 1908 roku zbudował tzw. Chatę Żeromskiego – pracownię pisarza, obecnie mieszczącą muzeum. Zbudował także kaplicę pod wezwaniem św. Karola Boromeusza, Szkołę Rzemieślniczą (późniejsze Muzeum Spółdzielczości), Dom Ludowy a także Ochronkę (do niedawna przedszkole im. Adama Żeromskiego, obecnie Centrum Promocji, Historii i Tradycji Nałęczowa).
Wokół Żeromskiego gromadzili się tacy mistrzowie pióra, jak Gustaw Daniłowski (autor „Jaskółki”, „Marii Magdaleny”), poeta Faustyna Morzycka, krytyk i eseista Ignacy Matuszewski.
W Nałęczowie bywał Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Stanisław Przybyszewski, Kazimierz Wierzejski, a w późniejszych czasach: marszałek Śmigły-Rydz, minister Beck. Nie brakowało sław teatralnych, takich jak Trapszo, Siemaszko, Szczerski, Lubelski, a także wirtuozów muzyki – Ignacego Jana Paderewskiego (który w początkach swojej kariery koncertował w Nałęczowie), Józefa Śliwińskiego, Aleksandra Michałowskiego, Stefana Barcewicza, Janiny Korolewiczówny.
Modny ośrodek SPA
spa_naleczow_1SPA Nałęczów to Ośrodek Odnowy Biologicznej, miejsce stworzone przez naturę i naukę, gdzie doświadczenie specjalistów kardiologii i balneologii oraz sprzyjający mikroklimet i wyjątkowa woda źródlana łączą się w harmonię, dzięki której odzyskuje się siły.
Ośrodek Odnowy Biologicznej SPA, oferuje zabiegi wodne (bicze szkockie, gimnastykę  basenie aktywnym, hydromasaże, masaż aquatronic), masaże (kamieniami, klasyczne, limfatyczny, synchroniczny) oraz inne zabiegi (fango, moksa, elektrostymulacja).
W pakiecie leczniczym turnusu 8- lub 10-dniowego przewidziane są: 3 zabiegi odnowy biologicznej na dobę, nieograniczony wstęp do rekreacyjnego kompleksu wodnego Atrium (basen, hydromaaże, jacuzzi, sauna sucha i hammam), kosmetyka pielęgnacyjna (dwa seanse w basenie białej glinki z Grecji), do wyboru zabiegi extreme (1 masaż kamieniami lub dwa razy fitotermopunktura chińska – moxa), dyskoteki i karaoke w Clubie Atrium, turnieje gry w kręgle, wycieczki do Kazimierza Dolnego, Puław i Kozłówki.
naleczoowWprowadzono nowe zabiegi z końcem kwietnia: pływający dzidziuś (ćwiczenia ruchowe dla niemowlaków), aerobic w basenie (aktywne ćwiczenia pomagające w przyjemny sposób zrzucić tkankę tłuszczową i poprawić kondycję), rehabilitacja kręgosłupa (aktywne ćwiczenia pod okiem terapeuty pozwalające na korektę wad postawy).

Nałęczów leczy muzyką

Liczne grono melomanów gromadzi majowy festiwal „Nałęczowskie Divertimento” i letni muzyki operowej „Nałęczowskie Belcanto”. Natomiast turyści odwiedzający Nałęczów, podążają najczęściej szlakiem Żeromskiego (zwiedzając Chatę Żeromskiego, mieszczącą muzeum pisarza) oraz kierują swoje kroki do Pałacu Małachowskich, w którym mieści się Muzeum Bolesława Prusa, jedno z tych miejsc, które nie przepychem i bogactwem eksponatów, ale atmosferą i pietyzmem dla naszej kulturowej przeszłości, określa swoje miejsce na mapie muzeów polskich.
A po zwiedzeniu tej placówki (coraz liczniej turyści zagraniczni), siadają na „ławeczce Prusa”, żeby uwiecznić na zdjęciu swoją obecność w Nałęczowie.

Janusz Świąder

Nałęczowianka Woda Mineralna

images-2Naturalna woda mineralna nienasycona dwutlenkiem węgla, średnio mineralizowana. Odpowiednia dla diety ubogiej w sód. Poddawana procesowi napowietrzania i filtracji. Wydobywana z ujęcia Nałęczowianka w Nałęczowie.

Cisowianka

images-1Cisowianka to naturalna woda mineralna pochodząca z nałęczowskich pokładów wodonośnych. Jej historia jest nierozerwalnie związana z miejscem wydobycia - zielonym regionem Płaskowyżu Nałęczowskiego. Nizinny klimat, urocze i ciche zakątki to miejsce gwarantujące naszej wodzie harmonię minerałów, krystaliczną czystość i unikalny smak.

Cisowianka jest wodą średnio zmineralizowaną. Oznacza to, że można ją bezpiecznie pić bez ograniczeń każdego dnia. Jest także wodą nisko sodową - to ważne, ponieważ nasza codzienna dieta zawiera na ogół dosyć dużo sodu.

Posted in PodróżeComments (0)

Modne Filipiny

Tags: , , ,

Modne Filipiny


Jeszcze niedawno na wyspie były puste plaże, las palm kokosowych, kilku zadowolonych tubylców i garstka hipisów. Dziś Boracay zamienia się w nowe Phuket. Wzdłuż wybrzeża wyrastają eleganckie ośrodki turystyczne, po zatoce śmigają windsurferzy, a zabawa na plaży trwa do białego rana.
boracay_map-mJeśli chcecie trafić do słynnego baru Jungle, nie szukajcie go w okolicach Whitefilipiny-mapa Beach, najpopularniejszej plaży na wyspie Boracay, gdzie do niedawna był centralnym punktem okolicy. Lokal został bowiem przeniesiony w inne, tańsze miejsce. Teraz najłatwiej dotrzeć do niego motorikszą, jadąc w stronę plaży Bulabog. Kiedy miniecie ciąg bambusowych szałasów, rozglądajcie się za kolorowymi latarniami zwisającymi z drzew kokosowych. Dzięki nim ten egzotyczny bar przypomina dziwaczny obóz partyzancki inspirowany filmami Tima Burtona. Na barze drzemie kogut Pedro. Półnadzy Filipińczycy zajadają grillowaną rybę. Nazw koktajli za 10 dolarów wolę nie przytaczać, by nie siać zgorszenia. W miejscu, gdzie każdy fan Boba Marleya poczuje się jak u siebie, brakuje tylko bębniarzy.
Taką swobodną atmosferę coraz trudniej jest dziś znaleźć na Boracay, maleńkiej wyspie w samym środku Filipin. W ostatnim czasie region ten przechodzi metamorfozę z mało znanego tropikalnego zaścianka w jeden z najmodniejszych punktów na turystycznej mapie Azji Południowo-Wschodniej. Dlatego Jungle Bar, dawniej mieszczący się przy głównym deptaku White Beach, z powodu zbyt wysokich cen musiał się w tym roku przenieść w okolice ustronnej zatoczki na drugim krańcu wyspy.

Filipińskie ministerstwo turystyki postanowiło wypromować cenne skarby przyrody i ściągnąć na archipelag większą liczbę turystów. Dotychczas pojawiały się tu głównie koreańskie pary w podróży poślubnej, a w weekendy na urokliwe wybrzeża zjeżdżali mieszkańcy Manili. Boracay z rozległymi, piaszczystymi plażami i wspaniałymi rafami koralowymi, jest klejnotem w koronie filipińskich wysp i potencjalną żyłą złota.
filipiny-plaza– Chcą tu zrobić drugą Tajlandię – komentuje 34-letnia Margaux Palau, instruktorka jogi i nurkowania. – Moim zdaniem na Boracay jest znacznie fajniej, ale też dalej dla większości turystów. Dlatego wyspa wciąż jest mało znana – tłumaczy Palau.
Ale to się zmienia. W pierwszym kwartale tego roku, w szczycie sezonu turystycznego na Filipinach, liczba obcokrajowców odwiedzających wyspy wzrosła o 8 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Boracay, oddalona od Manili zaledwie o godzinę lotu, zanotowała 20-procentowy wzrost liczby turystów. W ubiegłym roku wyspa gościła 650 tysięcy osób, co było najwyższym wynikiem w historii.
Większość atrakcji wyspy można znaleźć przy White Beach, pięciokilometrowym pasie miękkiego piasku, wzdłuż którego ciągną się kępy rozkołysanych palm. Ta boracayislandaklanczęść lądu najbardziej upodobniła się do znanych tajskich kurortów z masażystkami, bufetami typu “zjedz, ile możesz” oraz ośrodkami wczasowymi, w których jest więcej wodospadów niż na Amazonce.
Rosnąca liczba ludności oraz szalone tempo rozwoju sprawiły, że na wyspie pojawiły się nowe drogi. Powstaje objazd, który ma odciążyć zakorkowane ulice. Planowana jest także rozbudowa najbliższego lotniska w miejscowości Caticlan, którą od Boracay dzieli jedynie krótki rejs promem.
Proste chatki plażowe, służące jako punkty gastronomiczne dla turystów z plecakami, ustępują miejsca eleganckim ośrodkom wczasowym ze wszelkimi możliwymi wygodami. Chatki w kurorcie Nami, przypominające domki na drzewie, zostały w ubiegłym roku otoczone przez osiedle Shangri-La, które ma własną lagunę.
Wprawdzie nadal dominuje strój plażowy – obowiązkowe klapki i luźne hawajskie koszule – lecz można także spotkać kobiety wytrwale kroczące po zapiaszczonym drewnianym deptaku w szpilkach.
Jednak szmaragdowo-błękitne wody wokół wyspy potrafią uszczęśliwić każdego. Rankiem można uprawiać kitesurfing, po południu dać nura do podwodnej jaskini albo wraku statku, a o zachodzie słońca pozwiedzać okoliczne wysepki wodną taksówką złapaną przy plaży. Nie ma chyba takiego sportu wodnego, którego nie można znaleźć na Boracay, choćby to miały być regaty smoczymi łodziami.
Na lądzie też jest sporo atrakcji. Za centrum handlowym D’Mall, labiryntem straganów z koszulkami w samym środku wyspy, znajduje się wypożyczalnia motocykli. Można stąd ruszyć na przejażdżkę na północ, w stronę plaży Puka – cudownej, ustronnej zatoczki, której kłujący piach to w rzeczywistości dywan z muszli ślimaków. Miłośnikom mocnych wrażeń polecam zejście z latarką, w towarzystwie młodego przewodnika do pobliskiej wapiennej jaskini. Zobaczymy tu piskliwe nietoperze i wijące się węże (radzę włożyć zwykłe buty zamiast klapek, bo jest ślisko).
filipiny11Mniej ruchliwa strona wyspy, w okolicach plaży Bulabog, również jest godna polecenia. Wprawdzie w słonawych wodach nie bardzo można pływać, ale jednostajne wiatry i płytkie zatoczki tworzą doskonałe warunki do uprawiania kitesurfingu i windsurfingu.
Wspaniałym zwieńczeniem dnia na wodzie będzie szklaneczka koktajlu. Promocje “happy hour” wzdłuż całej White Beach, z pieczoną świnią, popisami połykaczy ogni i śpiewami karaoke, są tu niemal takim samym rytuałem jak niedzielna msza.
– Nigdzie na całych Filipinach nie ma takiego życia nocnego jak na Boracay – zapewnia DJ Surf, grający w jednej z przybrzeżnych knajpek. – Ale widziałem zdjęcia wyspy z czasów, kiedy nic tu nie było, tylko pusta plaża, las palm kokosowych, paru zadowolonych tubylców i grupa hipisów, którzy wciąż tu są – dodaje 25-latek z wytatuowaną klatką piersiową.
Jednym z tych hipisów jest Joey Gelito, Filipińczyk znany lepiej jako Kapitan Joey. Na Boracay mieszka od 1989 roku. Dzięki długim, czarnym włosom, mocnym kościom policzkowym i naszyjnikowi z muszli, ten 44-letni mężczyzna z powodzeniem udaje pirata. Obwozi turystów wokół wyspy swą czerwoną łodzią strażacką, chłodząc swoich klientów piwem San Miguel. Przejażdżka kończy się grillowaniem na plaży.
Kapitan Joey cieszy się z większego ruchu w interesie, choć przeszkadzają mu rosnące wokoło budowle. – Trzymam się blisko plaży, żeby uniknąć hałasu – mówi zachrypniętym głosem.
– Wiem, że niektórzy sądzą, że na Boracay powstaje zbyt dużo ośrodków i osiedli, ale ja się z tym nie zgadzam – polemizuje z Kapitanem DJ Surf. – Zajmuję się rozrywką, więc rozwój oznacza więcej pracy. Im więcej jest ludzi na wyspie, tym większą frajdę sprawia mi rozgrzewanie ich do tańca – tłumaczy DJ Surf.

Lionel Beehner

Posted in PodróżeComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1