Tag Archive | "ocieplenie"

Coraz gorętsza teoria

Tags:

Coraz gorętsza teoria


Pomimo, że nie oparta na rzeczowych, naukowych przewodach - teoria globalnego ocieplenia wywołuje skrajne emocje.

Jak każda teoria wymaga udowodnienia i jak każda teoria ma słabe strony. Przemawia do nas emocjami, w sferze naukowej pozostając niedoróbką.
Nigdy rzetelnie nie dowiedziono, że wzrost temperatury w ostatnich latach nie jest naturalną fluktuacją klimatyczną wynikającącieplo z jego wewnętrznych mechanizmów. Udowodniono liczne manipulacje wynikami i danymi. Nigdy nie dowiedziono, że stężenie dwutlenku węgla w atmosferze ma decydujący wpływ na zmianę klimatu, a redukcje emisji tego gazu, zabójcze dla gospodarki, będą miały jakikolwiek wpływ na procesy klimatyczne. Nie udokumentowano nawet w sposób niebudzący wątpliwości, czy temperatura na Ziemi będzie w przyszłości znacząco rosła, czy malała.
Za oknem mróz, zaspy śniegu i zima jak się patrzy. Śnieg zrywa linie telefoniczne i energetyczne, niektóre drogi są nieprzejezdne, szwankuje ogrzewanie. Styczeń 2010 r. – śnieg i mróz. A równocześnie trwa debata o katastrofalnej zmianie klimatu wywołanej przez człowieka. O globalnym ociepleniu, które mało kto ośmiela się nazywać „teorią”. Powołany do zbadania tego zjawiska przy ONZ panel uczonych o nazwie IPCC (International Panel of Climate Change) co roku publikuje kolejny raport, który od początku istnienia tego ciała zawsze brzmi tak samo. IPCC przeanalizowało wyniki najnowszych badań koordynowanych przez IPCC i stwierdza, że teza którą postawiło – o wywołanej przez człowieka globalnej katastrofalnej zmianie klimatu – okazuje się jeszcze trafniejsza, niż IPCC zakładało dotychczas.
Szczyty i konferencje
Założenia tej teorii każdy ma już wbite do głowy przez media – gospodarka człowieka, a szczególnie krajów zachodnich, powoduje zwiększoną emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Gaz ten gromadzi się w troposferze i otula Ziemię jak kołdra. Dzięki temu promieniowanie cieplne docierające do powierzchni planety nie ucieka z powrotem w kosmos, ale gromadzi się jak w szklarni, podgrzewając atmosferę i oceany. Efektem jest wzrost średniej temperatury atmosfery Ziemi, w niedalekiej przyszłości ma wzrosnąć skokowo, wywołując katastrofalne skutki. Początek już widzimy w mediach w postaci kataklizmów, które jakoby występują częściej i ze zwiększoną intensywnością.
Jedynym lekarstwem może być gwałtowne obniżenie produkcji dwutlenku węgla – w skali globalnej o 50 proc. do 2050 r., a dla krajów rozwiniętych, do których zaliczono i nasz, nawet do 80–95 proc. Należy wprowadzić kwoty ograniczające możliwość emitowania do atmosfery dwutlenku węgla dla poszczególnych krajów, a każda kolejna tona gazu musi być obciążona opłatą – docelowo nawet do 100 euro za tonę zawartego węgla.
Takie były założenia m.in. szczytu klimatycznego w Kopenhadze, który jednak nie doprowadził do zawarcia porozumienia. Jednak Unia Europejska podejmuje kolejne zobowiązania, także w imieniu Polski – sformułowanie koncepcji „walki z klimatem” na skalę globu jest nieuniknione, bez względu na to, czy w Kopenhadze podpisano porozumienie, czy nie.
Cztery Arktyki
Obszar Arktyki wydaje się wyjątkowo istotny dla kwestii związanych z ewentualnymi zmianami klimatu – nie tylko dlatego, że często podnosi się zagrożenie, które mogłoby się wiązać ze zniknięciem czap lodowych wokół bieguna, ale także dlatego, że obszar ten reaguje na wszelkie anomalie klimatyczne wyjątkowo gwałtownie.
Zwolennicy katastroficznej teorii globalnego ocieplenia uważają, że roztopienie się lodowców nie tylko spowoduje podniesienie się poziomu mórz i oceanów i w konsekwencji doprowadzi do zalania części lądów, ale także, że uwolnienie olbrzymiej ilości słodkiej wody do oceanu może rozcieńczyć ją i doprowadzić do zatrzymania tzw. cyrkulacji termohalinowej, czyli po prostu zastopować Golfstrom, co mogłoby wywołać łańcuch zjawisk prowadzących do rozpoczęcia się epoki lodowcowej.
Według naukowców badających ten obszar, jak prof. dr. hab. R. Przybylak z zakładu klimatologii, Instytutu Geografii UMK w Toruniu, rzeczywiście średnia roczna temperatura Arktyki podniosła się od 1995 r. Jest to ocieplenie mniej więcej o 1 stopień Celsjusza, ale całe zagadnienie nie jest takie proste, jak się je przedstawia.
Po pierwsze, okres, w jakim na terenie Arktyki dokonuje się częstych i rzetelnych pomiarów, które można traktować jak serie danych, obejmuje ledwie ostatnie 60 lat. Poprzednio większość rzetelnych pomiarów przypadała na drugą połowę XX wieku i pochodziła z dzienników okrętowych okrętów Marynarki Brytyjskiej, które wyruszały na ekspedycje w poszukiwaniu tzw. przejścia północnozachodniego w labiryncie wysp i lodowców w Arktyce powyżej Kanady. Okręty te zimowały uwięzione w lodzie i wówczas drobiazgowo notowano temperaturę.
Na domiar złego, we współczesnych pomiarach istnieją cztery Arktyki. Oczywiście sama Arktyka jest tylko jedna, ale jej granice opisywane są rozmaicie, na cztery różne sposoby. Zależnie od tego, jaką granicę przyjmie ten, kto opracowuje dane, może otrzymać różne wyniki.
Obecne ocieplenie Arktyki przypomina podobny okres ocieplenia tego regionu które nastąpiło w latach 30. XX wieku i przeszło już swoje maksimum. Jest w znikomym stopniu większe niż z lat 30., a największy wpływ na to miały wzrosty temperatury w porach przejściowych – wiosną i latem.
Z badań prof. Przybylaka wynika, że ocieplenie Arktyki w latach 1995–2005 było spowodowane anomaliami cyrkulacji wód i ciśnienia atmosferycznego w rejonie Atlantyku. Wzrost temperatury okazał się skorelowany z okresami niskiego ciśnienia.
Zmiana czy zmienność klimatu
Przy długookresowej analizie dostępnych pomiarów od początku XIX wieku okazało się, że obecne ocieplenie mieści się w naturalnej zmienności klimatu. Według niektórych teorii, o zmianie klimatu można mówić, gdy średnia temperatura zmienia się o co najmniej trzy odchylenia standardowe pomiaru (co jest miarą statystyczną), a obecna zmiana nie przekracza 2OS.
Zwolennicy tezy o globalnym ociepleniu wywołanym przez człowieka opierają się na dokonanej przez zespół Manna rekonstrukcji przebiegu średniej globalnej temperatury w ciągu ostatnich 2000 lat. Dane, które posłużyły do sformułowania tezy, to do 1850 r. tzw. dane proxy – niepochodzące z pomiarów temperatury, lecz z analizy przyrostów pierścieni drzew z odpowiednich okresów, a dopiero od końca XIX wieku wykorzystuje się dane z pomiarów. Ten słynny wykres – nazwany potocznie „kijem hokejowym” – wykazuje niewielki, stały wzrost od roku 1850, który w ciągu ostatnich 20 lat znacznie przyspiesza – linia przedstawiająca średnią temperaturę lekko wznosi się do góry, a potem gwałtownie zakręca – przypominając właśnie kij do gry w hokeja.
Na tej podstawie, a także tworzonych komputerowo modeli klimatycznych twierdzi się, że obserwowany w końcu XX i na początku XXI wieku wzrost temperatury jest „bezprzykładny” i nic podobnego nie zdarzało się w przyszłości, że temperatura powietrza wykroczyła poza granice „naturalnej zmienności”, co oznacza, że zmiana została wywołana przez „czynnik zewnętrzny”, czyli w tym wypadku działalność człowieka. W tym samym okresie, w którym temperatura zaczyna gwałtownie rosnąć, nastąpił też wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze spowodowany działalnością człowieka.
Uczeni, którzy kwestionują ten dowód, opierają się na tym, że w wypadku innych rekonstrukcji, niebazujących na danych dendrologicznych, które także często – jak utrzymują dendrolodzy – nie najlepiej nadają się do wyciągania wniosków nt. temperatury, historyczny przebieg zmian wygląda inaczej – wcale nie był linią prostą do 1850 roku, a temperatura wykazywała znacznie większą zmienność – rosła i opadała, obejmując takie anomalie jak „średniowieczne ocieplenie” od ok. 900 do 1200 A.D. oraz „mała epoka lodowcowa” – gwałtowne ochłodzenie, które wystąpiło od około 1500 r. do 1870 A.D. Zwolennicy globalnego ocieplenia ignorują te anomalie, twierdząc, że miały charakter lokalny i nie wpływały na globalny klimat. Jednak jak twierdzi prof. Andrzej Marsz z katedry Meteorologii i Oceanografii Nautycznej WN AM w Gdyni, istnieje bardzo wiele prac i pomiarów, w tym paleooceanograficzne, które wskazują, że owe okresy ochłodzenia i ocieplenia występowały równocześnie w wielu punktach globu, a anomalie przebiegu temperatur były znaczne, bez żadnego związku z poziomem dwutlenku węgla w troposferze.
Zdaniem prof. Zbigniewa Jaworowskiego, przedstawiane przez zwolenników tezy o katastrofalnym ociepleniu dane dotyczące zawartości dwutlenku węgla w atmosferze w dawnych wiekach ery przedtechnologicznej są wątpliwe. Uzyskano je, badając stężenia dwutlenku węgla w pęcherzykach powietrza uwięzionych w lodzie arktycznym, przy założeniu, że jest takie samo, jak występowało wówczas w atmosferze. Tymczasem część uwięzionego w lodzie CO2 – jak twierdzi prof. Jaworowski – ulega frakcjonowaniu pod wpływem kilkudziesięciu procesów fizycznych zachodzących w lodzie i jest od 30 do 50 proc. mniejsza niż była w atmosferze. Równocześnie odrzucono ogromną serię pomiarów zawartości CO2 w powietrzu prowadzonych od 1812 r. do połowy XX wieku przez wielu uczonych, wśród których było kilku noblistów. Jednak z ich pomiarów wynikało, że stężenie dwutlenku węgla było wyraźnie wyższe, niż założyli autorzy teorii o wpływie człowieka na katastrofalne ocieplenie. Potwierdzają to również badania aparatów szparkowych roślin, z których także wynika, że zawartość dwutlenku węgla wahała się i przybierała dużo większe wartości, niż zakładano.
Prof. Jaworowski podkreśla ponadto, że z badań geologicznych i glacjologicznych wynika, iż w historii ziemskiego klimatu najpierw wzrastała temperatura, a dopiero potem ilość dwutlenku węgla w atmosferze. Do tego nie ma rzetelnych dowodów, że wzrost dwutlenku węgla zwiększał efekt cieplarniany. Największą rolę w efekcie cieplarnianym ma bowiem para wodna, której wpływ jest na ogół ignorowany. Na wykresach, na których ten wpływ pominięto, dwutlenek węgla wydaje się mieć zasadnicze znaczenie. Jednak jeśli bierze się pod uwagę rolę pary wodnej, ma ona 98 proc. wpływu na wystąpienie efektu cieplarnianego, natomiast dwutlenek węgla pochodzący ze źródeł naturalnych, w wyniku gospodarki człowieka oraz inne gazy cieplarniane, jak metan, to 2 proc. wpływu. Z tego na emisję CO2, za którą odpowiedzialny jest człowiek, przypada 0,25 proc.
Co jednak wpływa na klimat, jeżeli nie jest to emisja dwutlenku węgla przez gospodarkę człowieka?
Problem w tym, że jest zbyt wiele działających równocześnie czynników, by można było podać łatwą odpowiedź.
Raczej się ociepla
Zdaniem prof. Marsza, zasadnicze znaczenie może mieć zjawisko zwane „multidekadową oceaniczną kontrolą klimatu atmosfery”. Założenia tej teorii mówią, że bilans cieplny oceanu, który zajmuje większość powierzchni naszej planety, nie zamyka się w skali rocznej. Natomiast osiągnięcie równowagi termicznej pomiędzy energią cieplną pochłanianą przez ocean a oddawaną do atmosfery zachodzi w cyklach pomiędzy 400 a 4000 lat. W pozostałych okresach nadwyżki ciepła mogą być przechowywane w oceanie i w odpowiednich warunkach wypromieniowywane do atmosfery, zmieniając ilość ciepła transportowaną przez prądy morskie.
Prof. Jaworowski z kolei uważa, że anomalie związane z wahaniami temperatury są w głównej mierze spowodowane przez zmiany aktywności Słońca. Jak twierdzi, w ciągu ubiegłych 20 lat obserwowano ocieplenie atmosfery nie tylko Ziemi, ale również Marsa, Jowisza, Neptuna i jego księżyca. Według niego, z badań prowadzonych przez NASA wynika, że wchodzimy (od 2007 r.) w kolejny 25. cykl słoneczny, który będzie okresem niskiej aktywności i w związku z tym można wręcz spodziewać się ochłodzenia podobnego do małej epoki lodowcowej. Według niego, faza ocieplenia klimatu zwana współczesnym optimum solarnym właśnie się kończy – faza ochłodzenia klimatu ma osiągnąć podobne apogeum zimna jak okres zwany minimum Maundera – kiedy to kroniki odnotowały zamarzanie Bałtyku i europejskich rzek. Ma ono przypaść ok. 2200 r.
Prof. Marsz przewiduje również raczej ochłodzenie klimatu niż jego dalsze podgrzewanie – powołując się na badania Walczowskiego i Piechury twierdzi, że maksymalne ilości ciepła wnoszonego przez Prąd Zachodniospitsbergeński przechodziły na północ w latach 2004–2005, obecnie obserwuje się już spadek przenoszonego ciepła i w następnych latach temperatura powietrza powinna powoli spadać.
Świat jednak, a szczególnie część uczonych oraz decydenci, chcą inaczej – pomimo badań, które podają w wątpliwość politycznie poprawną teorię, pomimo ujawnienia nadużyć i manipulacji danymi, które posłużyły do ich zilustrowania, a nawet zmowy pomiędzy naukowcami – jak to miało miejsce dosłownie w przeddzień konferencji w Kopenhadze – walka z CO2 jest przedstawiana jako globalny priorytet. Omalże współczesna religia. Apriorycznie uznano, że cała kwestia jest poza dyskusją. Sekretarz ds. zmiany klimatu przy sekretarzu generalnym ONZ, była premier Norwegii, Gro Harlem Brundtland, oświadczyła, że każdy, kto zamierza kwestionować teorię o winie gospodarki człowieka w kwestii zmiany klimatu, jest „albo przekupiony, albo kompletnie niemoralny”. A jedynym lekarstwem ma być handel limitami CO2, które – co jest niemal pewne – zostaną narzucone także naszemu krajowi.
Czy można uniknąć dwutlenku węgla
W protokole z Kioto wymagano do 2012 r. stabilizacji lub lekkiej redukcji emisji gazów cieplarnianych w stosunku do emisji z 1990 r. Obecnie nowa polityka klimatyczna Unii Europejskiej zakłada redukcję emisji CO2 w skali światowej do 50 proc., a w wypadku krajów zamożnych, (do których a priori zaliczono wszystkie kraje europejskie, w tym kraje Europy Środkowej o PKB kilkakrotnie mniejszym niż pozostałe) redukcje mają sięgnąć 80, a nawet 85 proc.
Dr Bolesław Jankowski, wiceprezes doradczej firmy zajmującej się energetyką Energ-Sys Badania Systemowe, przedstawił symulację wpływu unijnej polityki klimatycznej na gospodarkę naszego kraju. Zrealizowanie celów sięgających 80-proc. emisji to założenie zupełnie fantastyczne, wymagałoby bowiem całkowitego zastąpienia samochodów na paliwo napędzanymi energią elektryczną, drastycznego ograniczenia paliw kopalnych – węgla, ropy i gazu u tzw. odbiorców końcowych i zastąpienie ich energią elektryczną, oraz usunięcie węgla z procesu produkcji tej energii, co będzie oznaczało, że jej cena znacznie wzrośnie.
Czy da się wyprodukować energię elektryczną bez emisji CO2? Są na to trzy sposoby – energia elektryczna ze źródeł odnawialnych, takich jak wiatr, energia słoneczna albo elektrownie wodne lub geotermalne, energetyka jądrowa albo elektrownie konwencjonalne z instalacjami CCS, czyli urządzeniami wychwytującymi dwutlenek węgla, który jest następnie gromadzony i ma być przechowywany pod ziemią. Każdy z tych sposobów jest co najmniej kosztowny i wątpliwy. Odnawialne źródła energii są drogie i mają niską wydajność. Produkowana przez nie energia stanowi drobny odsetek całej produkcji. Polska jest krajem, którego potrzeby energetyczne wynoszą co najmniej 20 000 MW rocznie. Nie mogą tego zapewnić elektrownie wodne w kraju znajdującym się na równinie. Energetyka jądrowa wymaga wieloletnich inwestycji i infrastruktury budowanej przez długi czas, jak np. w Szwecji, która produkuje w reaktorach 90 proc. energii, i Francji, która zaspokaja ponad 70 proc. z elektrowni atomowych. A kosztowne gromadzenie i przechowywanie dwutlenku węgla pod ziemią wydaje się budowaniem bomby ekologicznej dla przyszłych pokoleń.

Klimatem w gospodarkę

Według Bolesława Jankowskiego polityka głębokiej redukcji emisji CO2 jest czysto życzeniowa. Uważa on, że po raz pierwszy w historii decyzje czysto polityczne wpłyną tak głęboko na gospodarkę w skali światowej.
Efektem polityki klimatycznej ma też być ścisła kontrola rozwoju poszczególnych państw na szczeblu międzynarodowym, ponieważ limit emisji CO2 będzie równoznaczny z ograniczeniem nałożonym na całą gospodarkę. Wszystko wskazuje też na to, że państwa Europy Środkowej poniosą największe ciężary walki z klimatem. Będzie to obejmowało ogromne koszty na transformację energetyki, zakup uprawnień do emisji oraz finansowanie rozwoju krajów rozwijających się w ramach składki UE. Wszystko to w państwach, którym nie dano szansy na dogonienie krajów bogatszych. Kiedy pierwsza grupa uboższych państw weszła do struktur europejskich – Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania, ich gospodarki znajdowały się w nieporównanie lepszym stanie niż Polski, Czech, Słowacji, Rumunii, Węgier i Bułgarii. Jednak miały 15 lat, podczas których nastąpił gwałtowny wzrost gospodarczy i poprawa ekonomii, a w tym czasie ich emisja CO2 wzrosła o 53 proc. W krajach Europy Środkowej wyniszczonych dekadami uwięzienia w bloku komunistycznym upadł ciężki przemysł, a emisja gazów cieplarnianych spadła o 32 proc. w stosunku do końca lat 80. Przeprowadzono głębokie reformy i transformację gospodarki, mimo to kraje te pozostają daleko w tyle za „starą” Europą. A jednak zostały nagle zaliczone do najbogatszych krajów świata i teraz będą musiały zapłacić krocie za walkę z klimatem.
Nigdy rzetelnie nie dowiedziono, że wzrost temperatury w ostatnich latach nie jest naturalną fluktuacją klimatyczną wynikającą z jego wewnętrznych mechanizmów. Udowodniono liczne manipulacje wynikami i danymi. Nigdy nie przedstawiono dowodów, że stężenie CO2 w atmosferze ma decydujący wpływ na zmianę klimatu. Nigdy nie udokumentowano, że redukcje emisji tego gazu, zabójcze dla gospodarki, będą miały jakikolwiek wpływ na procesy klimatyczne. Nie dowiedziono nawet w sposób niebudzący wątpliwości, czy temperatura na Ziemi będzie w przyszłości znacząco rosła, czy malała.
Proponowane koszty są zdecydowanie za wysokie, by ponieść je „na wszelki wypadek”. Modernizacja energetyki albo działania mające na celu ochronę środowiska, poszukiwanie nowych źródeł energii i ograniczanie tam, gdzie to możliwe, wpływu gospodarki na ekosystem planety to działania sensowne, które należy podjąć. Jednak najlepszym wyjściem byłoby przyjęcie strategii, którą Bolesław Janowski nazywa „no regret” – oznacza to podjęcie takich działań, których nie będziemy żałowali, gdyby okazało się, że teoria „globalnego ocieplenia” okazała się globalnym oszustwem.

≈Jarosław Grzędowicz≈

Posted in Artykuł numeruComments (0)

Północ Kanady zaczyna topnieć

Tags: , ,

Północ Kanady zaczyna topnieć


Kanadyjczycy zaczynają się bać zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem. Na północy kraju należy spodziewać się zniszczenia dróg i zapadania się budynków stojących na wiecznej zmarzlinie - podały kanadyjskie media.

Według najnowszego raportu sporządzonego przez National Roundtable on the Environment and the Economy, ocieplenie klimatu zagraża też systemom komunikacyjnym, rurociągom, istnieje także ryzyko związane z toksycznymi odpadami. Tymczasem ani mieszkańcy kanadyjskiej Północy, ani władze, ani firmy nie są przygotowane na te zagrożenia - jak podaje “The Toronto Star”.
canadian-arctic
Jak wskazuje raport, zagrożone w mniejszym lub większym stopniu jest około połowy kanadyjskich terytoriów, gdzie występuje wieczna zmarzlina.

W dodatku, jak podkreślił “The Toronto Star”, cięcia budżetowe sprawiają, że możliwości monitoringu sytuacji i zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem są ograniczone. Nie ma też jednej organizacji, która by gromadziła i analizowała sygnały alarmowe.

Gazeta cytuje za raportem przykłady już zaobserwowanych skutków ocieplenia. Na przykład w kopalni diamentów na północ od Yellowknife w 2006 r. pojawiły się kłopoty z ciężkim sprzętem, gdy droga prowadząca do kopalni nie zamarzła tak, jak w poprzednich latach.

Jak podała telewizja CBC, raport sporządzony przez National Roundtable zawiera 16 zaleceń, w tym na przykład dotyczące budowy dróg.

Publikacja raportu wywołała polityczną dyskusję między rządzącymi konserwatystami a liberałami, którzy zarzucają rządowi federalnemu niedostateczną dbałość o środowisko. W tym kontekście sytuuje się też decyzja premiera Kanady Stephena Harpera o wyjeździe na grudniowy szczyt ONZ w sprawie klimatu do Kopenhagi. Dziennik “Metro” zwrócił uwagę za agencją The Canadian Press, że Harper, po formalnym zaproszeniu przywódców 191 krajów do Danii, nie zamierzał udać się na szczyt. Jednak po środowej informacji, że do stolicy Danii wybiera się prezydent USA Barack Obama, rzecznik prasowy premiera Kanady oznajmił, iż Harper będzie jednak w Kopenhadze ze względu na “masę krytyczną” politycznych liderów.

Stacja “GlobalTV” cytowała też w tym kontekście sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna, który w piątek podczas szczytu liderów Commonwealthu w Port-of-Spain (Trynidad i Tobago) podkreślił, że Kanada musi przygotować ambitne cele tak szybko, jak to możliwe. Z kolei rząd premiera Harpera stoi na stanowisku, że decyzje Kanady muszą być powiązane z decyzjami Stanów Zjednoczonych, ze względu na specjalne relacje handlowe między oboma krajami - przypomniała “GlobalTV”. Jak jednak już w tym tygodniu zaznaczył Obama, USA przygotowują konkretne propozycje na szczyt w Kopenhadze.

Posted in Czy wiesz?, PodróżeComments (0)

Klimatolodzy przyznają: popełniliśmy błąd

Tags: , ,

Klimatolodzy przyznają: popełniliśmy błąd


Lodowce w Himalajach nie stopią się do 2035 roku. Naukowcy odpowiadający za ostatni raport IPCC o ociepleniu klimatu potwierdzają, że zbyt pochopnie przyjęli ten scenariusz i nie zweryfikowali go dokładnie.

himalaje-lodowiec-2Ich zdaniem nie przekreśla to jednak całej wymowy raportu, który wieszczy ocieplenie i podniesienie średniego poziomu oceanu na świecie.

Rok 2035, jako spodziewana data zniknięcia lodowców w Himalajach pojawił się w ostatnim raporcie przez… pomyłkę.

Jean-Pascal van Ypersele z IPCC wyjaśnił, że błąd wynikał z niedostatecznie restrykcyjnych procedur weryfikacji danych napływających z całego świata. Teza o szybkim znikaniu lodowców pojawiła się w 1999 roku w rozmowie z Syedem Hasnainem w magazynie „New Scientist”. W 2005 roku artykuł ten powtórzyła organizacja ekologiczna WWF. I właśnie z tych danych skorzystali twórcy przedstawionego w 2007 roku raportu na temat globalnych zmian klimatu.

Ujawnienie tej ewidentnej pomyłki z pewnością nie pomoże naukowcom starającym się dowieść, że globalne ocieplenie jest zjawiskiem realnym. W połączeniu z ujawnionymi pod koniec ubiegłego roku e-mailami badaczy z University of East Anglia, w których opisują jakich sztuczek używają aby pokonać oponentów, sprawia to wrażenie, iż naukowe podstawy badań nad zmianami klimatu są dość wątłe.

- Nie rozumiem, jak jedna pomyłka w raporcie liczącym sobie 3 tys. stron może zachwiać wiarygodnością całości — broni się van Ypersele w rozmowie z BBC. — Niektórzy ludzie będą się starać wykorzystać to w celu zakwestionowania rzetelności IPCC, ale jeżeli udało nam się to odkryć i zmienić, raczej powinno wpływać na podniesienie naszej wiarygodności.

Co ciekawe, wątpliwości co do nieszczęśliwej daty zgłaszali badacze nie wątpiący w globalne ocieplenie. Georg Kaser z Uniwersytetu Innsbrucku już w 2006 roku ostrzegał, że 2035 rok — jako moment zniknięcia wielkich lodowców — jest mało wiarygodny.

— To tak duży błąd, że nawet nie warto o nim mówić — twierdził w rozmowie z agencją AFP. W grudniu ubiegłego roku Jeffrey Kargel z Uniwersytetu Arizony wyliczył, że nawet gdyby tempo topnienia wzrosło dwukrotnie, i tak lodowce przetrwałyby co najmniej stulecie.

Cała sprawa ma zostać sprostowana w kolejnym raporcie IPCC planowanym na 2013 rok.

Piotr Kościelniak

Posted in Ciekawostki, RóżneComments (0)

Północ Kanady zaczyna topnieć

Tags: , ,

Północ Kanady zaczyna topnieć


Kanadyjczycy zaczynają się bać zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem. Na północy kraju należy spodziewać się zniszczenia dróg i zapadania się budynków stojących na wiecznej zmarzlinie - podały kanadyjskie media.

topnienie Według najnowszego raportu sporządzonego przez National Roundtable on the Environment and the Economy, ocieplenie klimatu zagraża też systemom komunikacyjnym, rurociągom, istnieje także ryzyko związane z toksycznymi odpadami. Tymczasem ani mieszkańcy kanadyjskiej Północy, ani władze, ani firmy nie są przygotowane na te zagrożenia - jak podał w piątek dziennik “The Star”.
Jak wskazuje raport, zagrożone w mniejszym lub większym stopniu jest około połowy kanadyjskich terytoriów, gdzie występuje wieczna zmarzlina.

W dodatku, jak podkreślił “The Star”, cięcia budżetowe sprawiają, że możliwości monitoringu sytuacji i zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem są ograniczone. Nie ma też jednej organizacji, która by gromadziła i analizowała sygnały alarmowe.

Gazeta cytuje za raportem przykłady już zaobserwowanych skutków ocieplenia. Na przykład w kopalni diamentów na północ od Yellowknife w 2006 r. pojawiły się kłopoty z ciężkim sprzętem, gdy droga prowadząca do kopalni nie zamarzła tak, jak w poprzednich latach.

Jak podała telewizja CBC, raport sporządzony przez National Roundtable zawiera 16 zaleceń, w tym na przykład dotyczące budowy dróg.

Publikacja raportu wywołała polityczną dyskusję między rządzącymi konserwatystami a liberałami, którzy zarzucają rządowi federalnemu niedostateczną dbałość o środowisko. W tym kontekście sytuuje się też decyzja premiera Kanady Stephena Harpera o wyjeździe na grudniowy szczyt ONZ w sprawie klimatu do Kopenhagi. Dziennik “Metro” zwrócił uwagę za agencją The Canadian Press, że Harper, po formalnym zaproszeniu przywódców 191 krajów do Danii, nie zamierzał udać się na szczyt. Jednak po środowej informacji, że do stolicy Danii wybiera się prezydent USA Barack Obama, rzecznik prasowy premiera Kanady oznajmił, iż Harper będzie jednak w Kopenhadze ze względu na “masę krytyczną” politycznych liderów.
lodowiec
Stacja “GlobalTV” cytowała też w tym kontekście sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna, który w piątek podczas szczytu liderów Commonwealthu w Port-of-Spain (Trynidad i Tobago) podkreślił, że Kanada musi przygotować ambitne cele tak szybko, jak to możliwe. Z kolei rząd premiera Harpera stoi na stanowisku, że decyzje Kanady muszą być powiązane z decyzjami Stanów Zjednoczonych, ze względu na specjalne relacje handlowe między oboma krajami - przypomniała “GlobalTV”. Jak jednak już w tym tygodniu zaznaczył Obama, USA przygotowują konkretne propozycje na szczyt w Kopenhadze.

Posted in Ciekawostki, KanadaComments (0)

Ocieplenie w tył zwrot!

Tags: ,

Ocieplenie w tył zwrot!


Ta zadziwiająca informacja pojawia się uparcie w internecie od kilku miesięcy i sieje zamęt

O co tu chodzi? O koniec zjawiska ocieplania klimatu. Podobno proces ten zatrzymał się… w 1998 roku!

Hipoteza ta nabiera szczególnej aktualności w związku ze zbliżającym się szczytem klimatycznym w Kopenhadze, jest więc coraz częściej przytaczana przez media, przywoływana przez niektórych naukowców i przywódców politycznych, omawiana przez komentatorów. Wątpliwe stwierdzenie oparte jest na zmianie średniej globalnej temperatury w ciągu ostatnich dziesięciu lat, zaobserwowanej przez brytyjskich naukowców z Uniwersytetu East Anglia i z Centrum Badań Klimatycznych Hadley’a. Prawdą jest, że pomiędzy 1998 i 2008 rokiem średni wzrost temperatury na Ziemi oceniany jest na 0,02o C w ciągu dziesięciolecia. Prawie zerowy. A jednak są wątpliwości.

globalne_ocieplenie1Zdaniem klimatologa Stefana Rahmstorfa z Uniwersytetu Poczdamskiego (Niemcy), zestawienie tych lat jest pewną manipulacją. Określanie tendencji w okresie tych jedenastu lat (a nie dziesięciu, jak to jest zwykle praktykowane w klimatologii) obejmuje w tej samej serii dwa szczególne lata: 1998 i 2008. Ten pierwszy rok wyróżnił się najpotężniejszym El Nino, jaki kiedykolwiek zmierzono. Chodzi o zjawisko ogrzania się południowej części Oceanu Spokojnego, zdarzające się co trzy do siedmiu lat i odpowiedzialne za gwałtowny wzrost temperatury, który dołącza się do ocieplenia powodowanego działalnością człowieka. W 2008 roku zaobserwowano odwrotne zjawisko, zwane La Nina. Rozpoczęty rokiem przegrzania przez naturalne zjawisko o wielkim zasięgu i zakończony rokiem schłodzenia w wyniku odwrotnego procesu okres 1998-2008 wykazuje więc bardzo słaby, ale trochę tendencyjnie obliczony wzrost średniej globalnej temperatury.

Czy tak mały wzrost jest wiarygodny? Wszystko zależy od termometru. O ile według danych Centrum Hadley’a wzrost średniej temperatury wyniósł 0,02o C w ciągu dziesięciolecia, Goddard Institute for Space Studies (GISS) wykazuje, w tym samym przedziale czasowym, zmiany pięciokrotnie większe: około 0,1o C. – Różnica jest spowodowana tym, że dane zgromadzone przez Centrum Hadley’a nie obejmują Arktyki, gdzie nastąpiło najsilniejsze ocieplenie w ciągu ostatnich dziesięciu lat – wyjaśnia pan Rahmstorf.

Przetwarzanie danych zebranych przez GISS umożliwia też określenie drogą dedukcji i interpolacji temperatur panujących na dużych obszarach arktycznych pozbawionych stacji meteorologicznych. Tak więc uwzględniając dane GISS i inaczej zestawione dziesięciolecia 1998-2007 i 1999-2008 wzrost temperatury globalnej wynosi odpowiednio 0,18o C i 0,19o C. Te wyniki są zatem bardzo zbliżone do przewidywań Międzyrządowej Grupy Ekspertów ds. Ewolucji Klimatu (GIEC), która przewiduje wzrost temperatury na Ziemi o około 0,2o C w ciągu dziesięciu lat.

– Nie ma przesłanek pozwalających mówić o spowolnieniu lub zatrzymaniu procesu ocieplenia – mówi pan Rahmstorf. – Z naukowego punktu widzenia, wskaźnikiem najbardziej solidnym i najważniejszym jest tendencja długoterminowa, dla okresu dwudziestu lat lub więcej, która wskazuje na stały wzrost o 0,2o C w ciągu dziesięciolecia.

Bez określania tego zjawiska jako “zatrzymanie” lub “przerwę”, niektórzy klimatolodzy mówią jednak o pewnym zaobserwowanym niedawno “spowolnieniu”. Ale zdaniem Hervé Le Treuta, dyrektora Instytutu Pierre-Simon-Laplace, mówienie o spowolnieniu ocieplania jest “przesadzone”. – Średnia globalna temperatura jest tylko jednym ze wskaźników procesów ocieplania – mówi pan Le Treut. – Można również przypomnieć, że przez ostatnie trzy lata zaobserwowano najsilniejsze letnie zmniejszanie się arktycznej przybrzeżnej ławicy lodowej.

A jednak niektórzy klimatolodzy, wliczając w to członków GIEC, nie wykluczają, że średnie globalne temperatury w najbliższym dziesięcioleciu będą lekko niższe od temperatur z minionej dekady. – Nie byłoby w tym zresztą niczego nadzwyczajnego – potwierdza Christophe Cassou, badacz z Europejskiego Centrum Badań i Szkolenia Zaawansowanych Technik Obliczeniowych (CERFACS) i dodaje: – Przy wzroście ocenianym na 0,2° C na dziesięciolecie wzrost temperatury spowodowany działaniami człowieka może być chwilowo całkowicie “zatarty” przez naturalną zmienność systemu klimatycznego.

Klimatolodzy i oceanografowie zaczynają od kilku lat identyfikować elementy naturalnej zmienności maszynerii klimatycznej. – Chodzi zwłaszcza o cykliczne zmiany temperatury Atlantyku i Pacyfiku – wyjaśnia pan Cassou. Te wahania mogą przyczyniać się do spowalniania lub przyspieszania ocieplenia, i to na okres rzędu dziesięciolecia.

Czy to wystarczające, aby “zamaskować” ocieplenie w takich okresach czasu? – Dwa ostatnie badania dotyczące modeli klimatu świadczą o takiej możliwości – potwierdza pan Cassou. – Stanowią one swego rodzaju ćwiczenie wstępne dotyczące “prognozy dziesięcioletniej”, nowego obszaru badawczego, która będzie jedną z nowości następnego raportu GIEC.

We wrześniu, podczas kongresu Światowej Organizacji Meteorologicznej (OMM), Mojib Latif z Uniwersytetu Kilońskiego (Niemcy), renomowany klimatolog i współautor jednego z tych ostatnich badań, oświadczył, że “być może wejdziemy w dziesięciolecie, być może dwa, podczas których temperatura obniży się w stosunku do dzisiejszej”. To nie będzie kres zmian klimatycznych, ale tylko czasowe tuszowanie jednego z jego licznych skutków…

Gorąca dyskusja trwa. – W innych opracowaniach autorzy dochodzą do odwrotnego wniosku – zauważa pan Rahmstorf. – Nie sądzę, aby podstawy naukowe pozwalały oczekiwać ochłodzenia w ciągu najbliższych dziesięcioleci. Klimatolog Olivier Boucher (Met Office) myśli podobnie i przewiduje powrót wzrostu temperatury “od 2010 lub 2011 roku”. Natomiast pan Cassou liczy “raczej na spowolnienie niż na ochłodzenie” w nadchodzącym dziesięcioleciu.

Na pewno nie będzie ono w żadnym razie chłodniejsze niż ubiegłe. Pan Rahmstorf i kilku kolegów żartownisiów chciało nawet niedawno założyć się o to z zespołem Mojiba Latifa, stawiając kilka tysięcy euro… Latif nie podjął tego wyzwania.

Posted in Ciekawostki, RóżneComments (0)

Między zlodowaceniami

Tags: , ,

Między zlodowaceniami


Między epokami lodowcowymi bieguny były nadzwyczaj ciepłe
antarctic-snowW okresach ociepleń między ostatnimi epokami lodowcowymi temperatury na Antarktydzie obyły znacznie wyższe niż naukowcy myśleli do tej pory. Badania brytyjskich naukowców wskazują, że Wschodnia Antarktyda była bardziej wrażliwa na globalne ocieplenie niż to wydawało się do tej pory - informuje pismo “Nature”.

Wcześniejsze szacunki sugerowały, że szczyt temperatur w najcieplejszych interglacjałach - które miały miejsce około 125 tys., 240 tys. i 340 tys. lat temu - były około trzy stopnie wyższe od dzisiejszych. Zespół kierowany przez Louise Sime z British Antarctic Survey w Cambridge stwierdził, że Antarktyda była o około sześć stopni cieplejsza.

Zespół bazował na analizie poziomu izotopów tlenu i wodoru w próbkach lodu wywierconych z pokładów we Wschodniej Antarktydzie. Cieplejsze temperatury powietrza powodują, że jest więcej wody zawierającej cięższe izotopy tlenu 18 lub deuteru, które parowały z oceanu. Opadały w głębi Antarktydy i były wciskane w lód, to dało klimatologom informację o lokalnych temperaturach.

Rekonstrukcje klimatu zwykle zawierają proste relacje między ilością izotopów i temperaturą. Zespół Sime uważa, że wprawdzie te relacje dobrze sprawdzają się w zimnych okresach zlodowaceń, to już nie działają tak dobrze w przypadku cieplejszych interglacjałów.
Naukowcy zmierzyli ilość izotopów w trzech rdzeniach lodowych ze Wschodniej Antarktydy, każdy datowany na przynajmniej 340 tys. lat. Rezultaty swoich analiz porównali z modelem prognozującym rozprzestrzenianie się izotopów i odkryli, że do ustalenia zgodności między symulacjami a danymi z rdzeni wymagane były wyższe średnie temperatury. - Zgodność występuje tylko wtedy, gdy szczyt temperatur ustalimy w okolicach sześciu stopni ponad obecne wartości. Nie spodziewaliśmy się takiego wyniku - mówi Sime.

W przeciwieństwie do szybko ocieplającego się półwyspu Antarktydy główny ląd do tej pory był odporny na zmiany klimatyczne.

Klimatolodzy nie mają pewności czy obecne zmiany klimatu doprowadzą do ocieplenia Wschodniej Antarktydy o sześć stopni. - Jest to możliwe - przyznaje Sime.

Podczas ostatniego interglacjału, kiedy poziom Gazów cieplarnianych był zbliżony do dzisiejszych wartości - globalny poziom morza był o 4-6 metrów wyższy niż obecnie. Temperatury Antarktydy Wschodniej wprawdzie są zbyt niskie by doprowadzić do stopnienia któregokolwiek lodowca. Jednak ocieplanie się wody oceanu otaczającego ten region może przyspieszyć płynięcie lodowców w kierunku morza i to może spowodować podniesienie się poziomu morza - czytamy w “Nature”.

•••

Interglacjał lub okres międzylodowcowy to okres między dwoma glacjałami, w którym wskutek ocieplenia czyli wzrostu temperatury powierzchnia lodowca cofa się lub ustępuje z danego obszaru (deglacjacja). Okres ten charakteryzuje się również wzrostem poziomu oceanu światowego i przesuwaniem się stref roślinnych ku biegunom.

Termin interglacjał odnosi się do okresów, w których średnia roczna temperatura była co najmniej równa średniej rocznej temperaturze w obecnym okresie ocieplenia międzylodowcowego (holocen), stąd wydzielanie interglacjałów w przeszłości geologicznej jest przedmiotem kontrowersji i jest związane ze stopniem rozpoznania dawnych warunkówśrodowiskowych. Te same okresy niektórzy badacze uważają za interglacjały, inni określają je mianem interstadiałów.

W historii geologicznej Polski nie budzi wątpliwości istnienie ostatniego (interglacjału eemskiego) i przedostatniego (interglacjału mazowieckiego). Liczba i czas trwania starszych interglacjałów jest niepewna. Każdy z wyróżnionych interglacjałów charakteryzuje się odmienną sukcesją roślinną, to znaczy kolejnością wkraczania na dany obszar zespołów roślinnych.

600px-iceage_north-intergl_glac_hg600px-iceage_south-intergl_glac_hg

Szarą barwą zakreślono najdalszy zasięg lodu, czarną najmniejszy

Posted in Ciekawostki, RóżneComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1