Budapeszt – jedno z najpiękniejszych miast środkowej Europy – nie bez słuszności nazywane jest „królem Dunaju”. Podobne do
Pragi i Wiednia, nie ma w sobie patosu austriackiej stolicy. Podobieństwo wynika z tego, że rozwijało się w tym samym kręgu kultury Habsburgów. Jednak w przeciwieństwie do obydwu tych miast, Budapeszt jest mniej oficjalny i muzealny. I od lat pozostaje „na topie” wśród turystów z całego świata.

Szeroki w tym miejscu Dunaj dzieli Budapeszt na dwie części: średniowieczną i elegancką Budę (na górze), której dumą jest Zamek Królewski, oraz secesyjny i niezwykle urokliwy Peszt (na dole).

Dla Polaków, przez lata Budapeszt był oknem na świat i kawałkiem Zachodu. Dziś dobrze zaopatrzone sklepy nie stanowią specjalnej atrakcji, bo podobne mamy u siebie. A jednak po zachłyśnięciu się urokami niemal całego świata, zaczynamy znów z ochotą wracać do Budapesztu, który w ostatnich latach wypiękniał jeszcze bardziej. Kusi nas na nowo swoim urokiem, doskonałym jedzeniem i winem oraz wyjątkową ofertą rekreacyjno-leczniczą. Jest to bowiem jedno z największych w Europie miast – kąpielisk, które swoją sławę zawdzięcza 120 naturalnym źródłom leczniczym (ich uzdrawiającą moc odkryli prawie 2000 lat temu rzymscy legioniści), gdy dzisiejsze Węgry były rzymską prowincją Panonia. Natomiast budapesztańskie kąpieliska (największe to Szechenyi, na terenie którego znajduje się 15 basenów z gorącą wodą termalną) w większości pobudowali kolejni najeźdźcy, Turcy (np. przypominającą baśnie z „Tysiąca i jednej nocy” Kiraly). Kolejną atrakcją węgierskiej stolicy są wyścigi Formuły 1 na podbudapeszteńskim torze Hungaroring.
Luksusowe hotele – Miłośnicy historii mogą zamieszkać w Budzie na Wzgórzu Zamkowym obok kościoła św. Matiasa w hotelu „Hilton” (przed laty budowa nowoczesnego gmachu ze stali i szkła w bezpośrednim sąsiedztwie zabytkowych obiektów wzbudziła żarliwą dyskusję, ale powoli wszyscy się przyzwyczaili do mariażu starego z nowym i dziś nikogo on już nie szokuje). W niezwykle umiejętny sposób połączono w spójną całość szklaną fasadę z zachowanymi fragmentami XIII-wiecznego kościoła św. Michała oraz wieżę i krużganek dawnego jezuickiego klasztoru. Wysoki standard usług oraz wyjątkowy widok z okien na Dunaj i Parlament (najwspanialszy za 2000 euro z apartamentu prezydenckiego, w którym gościł m.in. Michael Jackson, zwykłe pokoje od 210 euro) oraz elegancka i dobra restauracja „Franciszkańska”.
Z kolei w Peszcie, niedaleko parlamentu znajdują się (obok siebie) dwa najbardziej luksusowe hotele Budapesztu: „Meridien” (budynek, w którym się mieści, został wzniesiony w 1913 jako siedziba Adriatyckiej Kompanii Asekuracyjnej) – hotel w wielkim stylu, specjalnością restauracji są m.in. gęsie wątróbki z grzybami (ceny pokoi od 320 euro) oraz „Kempinski Corvinus” (zaprojektowany w 1992 roku przez Józsefa Flinta), elegancki i z prawdziwą klasą wystrój pokoi, bardzo dobra obsługa i świetna włoska restauracja „Giardino” (ceny pokoi od 300 euro do 2300 za apartament prezydencki). Typowym hotelem dla biznesmenów jest znajdujący się w pobliżu „Kempinskiego”, „Hayatt”. Hotelowe lobby tonie w zieleni a na środku znajduje się patio z palmami. Do nostalgicznej podróży w przeszłość zaprasza dwumiejscowy samolot z początków ubiegłego stulecia, zawieszony wysoko pod sklepieniem. Z okien eleganckich pokoi (ceny od 225 euro) fantastyczny widok na Dunaj i Wzgórze Zamkowe.
Blednie sława zacnego niegdyś hotelu „Gellert” , wybudowanego w 1918 roku, który gościł m.in. Orsona Wellesa, Luchino Viscontiego oraz Arthura Millera. Warto wybrać się tam do legendarnego secesyjnego kąpieliska z zespołem basenów termalnych i łaźnią.
Dbającym o zdrowie i urodę można śmiało polecić dwa hotele na wyspie Małgorzaty: „Danubius Thermal Hotel” oraz „Danubius Grand Hotel” (są połączone ze sobą podziemnym przejściem). Ten ostatni powstał w 1873 roku, ale ostatnio został gruntownie zmodernizowany. Prawdziwa klasa, trochę w stylu Franciszka Józefa. Wokół hoteli rozciąga się wspaniały park, a w obydwu znajdują się baseny z wodą termalną. W ofercie różnego rodzaju zabiegi balneologiczne oraz kosmetyczne (oraz operacje plastyczne). Ceny pokoi od 136 euro.
Modne restauracje – Gastronomia (w Budapeszcie jest ponoć w sumie ok. 5000 lokali gastronomicznych) to najmocniejsza strona naddunajskiej stolicy. Są tu setki różnych lokali: całkiem zwyczajne gospody (zwane vendeglo lub csarda) z prostym, niewyszukanym jedzeniem oraz luksusowe przybytki gastronomicznej muzy, serwujące najbardziej wyszukane dania węgierskiej i światowej kuchni (tych ostatnich jest mniej, ponieważ Węgrzy słusznie preferują swoją kuchnię narodową).
Każdemu bez względu na to, czy lubi kuchnię wyszukaną, czy nie, polecam wizytę w słynnej XIX-wiecznej hali targowej Vasarcsarnok przy Vam ter, u wylotu mostu Franciszka Józefa (większość zorganizowanych wycieczek po Budapeszcie kończy się właśnie w tym miejscu) i spróbowanie w jednym z kilkunastu znajdującym się tam barów grillowanych i piekielnie ostrych kiełbasek hurki. Wrażenia z tej wizyty są podobne jak kiedyś w starych halach paryskich. Warto również odwiedzić znajdującą się niedaleko placu Moskwa niewielką i czynną całą dobę knajpkę „A Szent Jupathoz” (Pod św. Jupatem). Bywa w niej niezwykle barwne towarzystwo – od zamiataczy ulic po aktorów, polityków i dyplomatów. Jedzenie proste a wielkość porcji (np. golonki przygotowywane na sposób węgierski: najpierw wędzone, potem gotowane a na końcu opiekane) zapiera dech w piersiach największych żarłoków (ceny niezwykle przyjazne dla kieszeni).

Kolejne dwa lokale polecam wszystkim miłośnikom dobrej kuchni: znajdujący się w centrum, na Pinter utca (przecznica słynnej Vaci) „Fotal” (nazwa dwuznaczna: znaczy bowiem i „fatalny” i „drewniany talerz”) a jedzenie (typowo węgierskie) fantastyczne, porcje ogromne (zawiesiste zupy podaje się np. w różnego rodzaju garnkach a jedno z typowych węgierskich dań czyli kość z tukiem, porąbaną w kawałki na ogromnym talerzu z dodatkiem zgrabnych grzanek). Prawie zawsze panuje tam ogromny tłok. Jeszcze większy jest tylko (czasem trzeba rezerwować miejsca nawet z tygodniowym wyprzedzeniem) w gospodzie „Nancsi Neni” (Ogródek cioci Nanczi), która znajduje się z dala od centrum Budapesztu w Zimnej Dolinie. Bywają tam dosłownie wszyscy, a najchętniej zagraniczni dyplomaci, akredytowani w Budapeszcie (uwielbia ją również wielki znawca kuchni węgierskiej, redaktor Tadeusz Olszański). Szczególnie pięknie jest tam latem, gdy można usiąść w ogródku pod wielkimi drzewami kasztanowymi. Kuchnia typowo węgierska, ale w wersji bardziej wyszukanej niż w „Fotalu”. Nie sposób również ominąć „Siposa”, w którym serwowana jest najlepsza w Budapeszcie zupa rybna halaszle oraz karp pieczony z czosnkiem (są dwie restauracje o tej nazwie, druga z nich znajduje się na rynku w Obudzie, ale zupa jest tam gorsza).
Wyszukana kuchnia francuska oraz wyselekcjonowane wina węgierskie to nie jedyna atrakcja restauracji „Belcanto” (mieści się obok gmachu Opery a urządzona w stylu secesyjnym sala, obwieszona jest starymi afiszami teatralnymi i dagerotypami słynnych śpiewaków, miejsce chętnie odwiedzane nie tylko przez młodych duchem). Jeżeli pojawimy się tam około 22, kelnerami będą…śpiewacy, którzy od czasu do czasu przerywają podawanie potraw i śpiewają najsłynniejsze arie. Inna dobrą restauracją francuską i ulubionym miejscem spotkań ludzi biznesu jest „Le jardin de Paris” niedaleko Wzgórza Zamkowego. Z doskonałej i autentycznej kuchni francuskiej słynie również „Chez Daniel”. Miano jednej z najbardziej ekskluzywnych restauracji w Peszcie nosi „Legrandi Antique”: w blasku świec i przy dźwięku skrzypiec serwuje się tam dania dla prawdziwych koneserów, np. faszerowane przepiórki.
Posiadacze zasobnych portfeli i miłośnicy miejsc z tradycją nie powinni ominąć znajdującego się niedaleko słynnego kąpieliska Szechenyi, legendarnego „Gundela”(należy obecnie do George`a Langa , właściciela słynnej nowojorskiej „Cafe des Artistes” i Ronalda Laudera, właściciela znanej firmy kosmetycznej). To nie restauracja tylko teatr, w który cały czas trwa wielki spektakl. Zatrudnia ona 45 kucharzy. Finałem każdej uczty są słynne płonące naleśniki a`la Gundel (nadziewane masą orzechowo-migdałową i polane czekoladą), które weszły już do klasyki światowej gastronomii.
Miłośnikom wina i dobrych miejsc polecić można „Dom Win Węgierskich”, znajdujący się na Wzgórzu Zamkowym. W stałej ofercie 450 najlepszych win węgierskich z dobrych regionów winiarskich (problem w tym, że podczas jednej wizyty uda się zdegustować zaledwie kilka z nich). Nie zawadzi również odwiedzić (odległą o ok. 15 km od centrum miasta) dzielnicę Budafok – królestwo węgierskiego wina a szczególnie słynne piwnice i znajdujące się w nich winiarnie, np. „Budafoki Borkatakomba”.
Amatorzy miejsc „odlotowych” powinni wpaść do „Marxima”. W oknach kraty i gipsowe ręce wyciągające się ku wolności, między stołami zasieki z drutu kolczastego. W karcie m.in. pizza syberyjska czyli placek z otrębów smarowany…nożem oraz dieta a la Gułag (czyli nic, oprócz rachunku). Innym takim miejscem jest pub „Alcatraz” (w samym centrum Budapesztu) – przy wejściu otrzymuje się więzienne czapeczki w paski a kelnerzy zachowują się jak strażnicy więzienni i tak jak oni traktują gości. Nikomu nie przeszkadza to w świetnej zabawie.
Skoro już mowa o pubach to warto również wpaść do „Nautilusa”, który znajduje się na słynnej ulicy Vaci: piwnica wygląda jak wnętrze łodzi podwodnej, wymyślonej przez Juliusza Verne.
Kawiarnie – Tradycja „czarnej zupy” czyli kawy oraz tureckich łaźni w naddunajskiej stolicy sięga XVI wieku, gdy Buda była stolicą jednej z prowincji imperium osmańskiego. I kawa i tureckie łaźnie to do dziś wizytówki Budapesztu.
Najbardziej znaną jest kawiarnia „Gerbeaud” na placu Vorosmarty, która istnieje już prawie 150 lat, a wynalazkiem jej pierwszego właściciela, francuskiego cukiernika, Emila Gerbeauda, jest słynny tort biszkoptowo-kawowy dobosz oraz robione ręcznie pralinki. We wnętrzu kryształowe lustra w złoconych ramach i marmurowe blaty stolików (w piwnicy mieści się elegancka piwiarnia z niezłym jedzeniem, która powstała niedawno). Specjalnością innej cukierni „Ruszwurm”, znajdującej się niedaleko kościoła św. Matiasa, jest… ruszwurm czyli kawa ze śmietanką, cherry, czekoladą i chantilly oraz tort lincki z konfiturą z malin.
Dwie kultowe kawiarnie z początków ubiegłego stulecia – „Central” oraz „Lukas” - w ostatnich latach wróciły do dawnej świetności. Budapeszteńczycy (i turyści) z niecierpliwością czekają natomiast na zakończenie renowacji (nastąpi to za rok) innego findesieclowego lokalu – słynnej kawiarni „New York”, urządzonej w 1894 roku z inicjatywy amerykańskiego towarzystwa ubezpieczeniowego, w której bywali najbardziej znani i sławni (m.in. magnaci kina: Fox, Cukor, Goldwyn i Mayer) oraz król operetki, Imre Kalman
Nocne życie – Wieczorową porą godna polecenia jest ulica Raday, na której znajduje się słynny klub studencki o tej samej co ulica nazwie oraz Castro Pub, gdzie przy kubańskiej muzyce, holenderski właściciel serwuje serbską kuchnię oraz węgierskie wina. Najsłynniejsza budapeszteńska dyskoteka jest w Cytadeli na Górze Gellerta. Inna (powierzchnia prawie 1000 metrów) to „Bahnhof”. Ulubionym miejscem spotkań młodzieży pragnącej potańczyć i posłuchać muzyki jest „Bamboo”.Dobra muzyka latynoska jest w „Desperados”
Młodzi i przedsiębiorczy bywają w „Fat Mo`s”, który przypomina amerykański klub z czasów prohibicji. Do klasyki nocnych lokali należy „Capella” (atrakcją są występy drag queens). Z kolei w „Trafo” (dawna rozdzielnia energetyczna) odbywają się nowatorskie i niekonwencjonalne spektakle. Natomiast raz w miesiącu łaźnia Rudas zamienia się w klub nocny z efektami świetlnymi, starymi filmami oraz muzyką techno (informacje www.cinetrip.hu., obowiązują stroje kąpielowe).
Amatorzy hazardu spotykają się m.in. w „Varkert” – jednym z dziesięciu kasyn (neorenesansowy pawilon, w którym się mieści, zaprojektował twórca gmachu opery, Miklos Ybl)
Królestwo Merkurego – Mekką miłośników zakupów od lat jest słynna ulica Vaci – elegancki deptak handlowy i jedna z wizytówek Budapesztu. Przed laty najbardziej znanym sklepem na tej ulicy był salon Clary Rothschild, w którym ubierały się żony socjalistycznych prominentów. Obecnie w tym miejscu znajduje się elegancki sklep z futrami wiedeńskiej firmy Liska. Wzdłuż tej ulicy mają siedziby firmowe sklepy znanych zachodnich firm (m.in. Bossa, Humanica, Marksa and Spencera, Ostermana) oraz supernowoczesny dom towarowy „Fontana” a w „Preshaz”, mieszczącej się w XVIII-wiecznych piwnicach, można kupić najlepsze węgierskie wina (w stałej ofercie prawie 300 różnych rodzajów, z najlepszymi tokajami, jak np. 6-puttonowy Istvan Szepsy. Niedaleko znajduje się najpiękniejsza kwiaciarnia w całym Budapeszcie, „Philanthia” (secesyjny wystrój wnętrza).
Jednym z największych centrów handlowych Europy jest Westend City Center (niedaleko dworca Nyugati): 14 sal kinowych, 33 restauracje i ok. 400 sklepów.. Dwa inne wielkie centra to „Millenium Centre” oraz „Duna Plaza” (obydwa znajdują się przy Vaci.)
Najstarszym antykwariatem w Budapeszcie (istnieje od 1851 roku) jest „Cathedral”, który oferuje prawie zawsze bogatą ofertę mebli. W dawnym schronie przeciwlotniczym w pobliżu placu Kossutha znajduje się inny słynny antykwariat – Pinter (prawdziwy sezam ze starymi srebrami i porcelaną). Prawie obok niego znajduje się „Studio Agram” (bibeloty z okresu międzywojennego).
Teresa Kokocińska