Tag Archive | "Polska"

Studia w Polsce

Tags: , , ,

Studia w Polsce


konsulat

Szanowni Państwo,
Zbliża się wiosna i czas podejmowania decyzji przez wielu nastolatków i ich rodziców.
Polecamy Państwa uwadze bogatą ofertę uczelni wyższych w Polsce.
Na stronie http://www.studyinpoland.pl/ znajduja się odpowiedzi na pytania dotyczące:
- ofert uczelni
- naboru na konkretne kierunki oraz warunków przyjęcia na studia
- studiów w języku angielskim
- opłat za studia
- kosztów utrzymania w Polsce, itd.
Dodatkowo zamieściliśmy poniżej linki do spotów promujących czołowe polskie uczelnie.

Ladies and Gentlemen ,
Spring is approaching as well as  the time of taking a decision by many teenagers and their parents.
Please visit http://www.studyinpoland.pl/  where you will find a wide range of universities in Poland.
There is a necessary information regarding:
-          University guide
-          Program guide
-          Admission requirements
-          Tuition fees
-          Cost of living
In addition please find hereunder  promotional spots of leading universities in Poland.

UNIWERSYTET WARSZAWSKI / UNIVERSITY OF WARSAW
http://www.youtube.com/watch?v=xRoETs2h7_s

UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI W KRAKOWIE / JAGIELLONIAN UNIVERSITY IN KRAKOW
http://www.youtube.com/watch?v=bD9lskJgTGY&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=zEtwEYmd4C4&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=Aq0tAaptnJI

POLITECHNIKA WARSZAWSKA /WARSAW UNIVERSITY OF TECHNOLOGY
http://www.youtube.com/watch?v=ADcgoTfyQYQ

POLITECHNIKA WROCŁAWSKA / WROCLAW UNIVERSITY OF TECHNOLOGY
http://www.youtube.com/watch?v=fbCEnVHyjPs

AKADEMIA GÓRNICZO – HUTNICZA / AGH UNIVERSITY OF SCIENCE AND TECHNOLOGY
http://www.youtube.com/watch?v=adFqp-qOkwA

POLITECHNIKA ŁÓDZKA / TECHNICAL UNIVERSITY OF LODZ
http://www.youtube.com/watch?v=vI5A_bSpH_U

SZKOŁA GŁÓWNA HANDLOWA W WARSZAWIE / WARSAW SCHOOL OF ECONOMICS  (SGH)
http://www.youtube.com/watch?v=8GZ9eSIngdg
http://www.youtube.com/watch?v=vovfrLDjfws&feature=related

UNIWERSYTET MEDYCZNY W POZNANIU/ POZNAN UNIVERSITY OF MEDICAL SCIENCES
http://www.youtube.com/watch?v=XgEJwBs7_uI
http://www.youtube.com/watch?v=kCKhp6PjP4Q&feature=plcp&context=C3aaa92eUDOEgsToPDskJvk9GcKjeUvo0ud4uOAJuG

POLITECHNIKA GDAŃSKA / GDANSK UNIVERSITY OF TECHNOLOGY
http://www.youtube.com/watch?v=1ipXb_XUJUI

UNIWERSYTET W BIAŁYMSTOKU / UNIVERSITY OF BIALYSTOK
http://www.youtube.com/watch?v=gHBj1zTOqgU&feature=related

STUDY IN KRAKOW
http://www.youtube.com/watch?v=QCtu_1YzMb4
http://www.youtube.com/watch?v=YGhVmIMvViM&feature=related

Consulate General of the Republic of Poland
2603 Lakeshore Blvd. W, Toronto, ON M8V 1G5
Tel: +1 416 252 5471
Fax: +1 416 252 0509
www.torontokg.polemb.net
www.msz.gov.pl
www.poland.gov.pl

Posted in PolecamyComments (0)

II Polskie Targi Uniwersyteckie

Tags: , , ,

II Polskie Targi Uniwersyteckie


Nie mamy się czego wstydzić
To  wydarzenie bezprecedensowe w historii. Nigdy wcześniej najlepsze, polskie uczelnie nie miały szansy zaprezentować swojej oferty edukacyjnej zarówno w USA jak i w Kanadzie. Teraz jest to możliwe. Już 29 lutego z inicjatywy Fahrenheit Center, rozpoczną się II Polskie Targi Uniwersyteckie Chicago - Toronto 2012.
Sześć razy więcej studentów z USA
- Pomysł zorganizowania Targów, zrodził się w 2009 roku, podczas wizyty na Politechnice Łódzkiej. Po rozmowie z doc. dr Tomaszem Saryuszem-Wolskim, który jest wielkim entuzjastą promowania polskich uczelni poza granicami kraju, zorganizowałem I Polskie Targi Uniwersyteckie w Chicago – opowiada Zbigniew Piwoni, prezes Fahrenheit Center.  Pierwsza edycja targów, zakończyła się sukcesem. Do Schaumburg, północnozachodniego przedmieścia Chicago, przyjechało 15 polskich uczelni. Wiele z nich pozyskało nowych studentów:  - Po ostatnich targach,  przyjęliśmy 12 osób z USA. To sześciokrotnie więcej niż   w poprzednim roku. Polskie uczelnie są bardzo atrakcyjne dla osób  z Ameryki. Mamy bogatą ofertą dydaktyczną i 10 – krotnie niższą cenę, a poziom kształcenia nie odbiega od światowych standardów – komentuje Łukasz Salwarowski, dyrektor Kancelarii Rektora Uniwersytetu Ekonomicznego  w Krakowie. Podobnej oceny dokonuje dr Anna Tarnowska–Waszak, zastępca dyrektora ze Szkoły Języka i Kultury Polskiej, która przyjechała na targi, żeby promować Katolicki Uniwersytet Lubelski. - Po prezentacji naszej uczelni, wzrosło zainteresowanie programami  w języku angielskim oraz ofertą kursów letnich. Młodzież mieszkająca w Stanach, interesuje się  studiami w Polsce, kursami językowymi, tematycznymi – podsumowuje.
Dajemy wybór
Po udanym debiucie, powstały kolejne pomysły. Tym razem Piwoni, postanowił rozszerzyć zasięg wydarzenia. Podczas spotkania z Iwoną Malinowski vice prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie ustalono, że kolejne targi odbędą się nie tylko                          w Chicago, ale też w Toronto.
- To nasz moralny obowiązek, żeby dawać młodym ludziom możliwość wyboru edukacji. W Kanadzie, podobnie jak w USA, jest bardzo duże skupisko polonii, przez którą możemy docierać do innych środowisk etnicznych – mówi Zbigniew Piwoni. W Kanadzie mieszka 900 000 osób, mających polskie korzenie. Coraz więcej osób, studiuje w Polsce medycynę. - O tym, że rośnie zainteresowanie świadczy fakt, że ja jako dyrektor Szkoły Języka Polskiego dla Dorosłych w Toronto, przyjmuje coraz więcej młodych ludzi pochodzenia hinduskiego, którzy planują uczyć się w Polsce. Oni najczęściej wybierają medycynę. Część moich studentów, planuje studiować w Polsce biznes międzynarodowy, fizjoterapię, kierunki artystyczne -  mówi Iwona Malinowski vice prezes Fahrenheit Center. Jednocześnie dodaje, że zainteresowanie II Polskimi Targami jest ogromne i to zarówno ze strony młodzieży polonijnej, jak i kanadyjskiej - Parę dni temu miałam swoje stoisko na Międzynarodowych Targach Zdrowia i Urody, gdzie promowałam targi. Nie miało to wiele wspólnego ze zdrowiem, czy urodą, ale moje stanowisko było najbardziej oblegane. Większość osób zapewniła, że przyjdzie w marcu, aby otrzymać informacje bezpośrednio od przedstawicieli polskich uczelni – podsumowuje.

_wsb_514x372_canadalogotargow
W Polsce jest taniej
18–letni Michael Becheanu, przyjechał do Polski z Chicago Illnois. Od zawsze marzył o studiach w Krakowie, gdzie często spędzał wakacje – Wybrałem International Business na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, bo zależało mi na programie w języku angielskim. Poza tym  dostrzegam astronomiczna różnicę w cenie. Studia w Polsce są o wiele tańsze – podkreśla. Podobnie sądzi 20 – letnia Paula Janik, która wcześniej pobierała naukę na University of Illnois. O możliwości nauki w Polsce, dowiedziała się podczas I Polskich Targów Uniwersyteckich – W Chicago spotkałam przedstawicieli wielu uczelni. Wybrałam UEK, bo spodobał mi się rozbudowany program nauki w języku angielskim, a bardzo chciałam studiować ekonomię lub biznes. To teraz najbardziej pożądane kierunki. Poza tym znajduję się w samym sercu pięknego Krakowa. Duże znaczenie ma też cena. To absurdalne, ale w Chicago za studia płaci się 13 000 dolarów rocznie – dodaje.
Natomiast Joel Henderson wybrał Warszawę, gdzie jest studentem czwartego roku teologii prawosławnej na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. - Mam polskie korzenie, ale urodziłem się w Kanadzie.  Przyjechałem do Polski, żeby udoskonalić swoją znajomość  języka polskiego i poznać wspaniałych ludzi z całego świata.  Na  Uniwersytecie Warszawskim, czy Jagiellońskim wy- kłady prowadzą wybitni profesorowie. Polska ma niepowtarzalną architekturę i wyjątkową historię. Warto przyjechać tutaj na studia. To idealne miejsce zarówno dla rozwoju naukowego jak i indywidualnego – podsumowuje Joel.
O zaletach nauki w Polsce, mówią także Antonina i Witold Ferenc z Missisauga w Kanadzie. Ich córka studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim, obecnie pracuje jako lekarz rodzinny.    – Studia w Krakowie, miały dla naszej córki wiele zalet. Udoskonaliła język, poznała bliżej kulturę polską, obyczaje, zabytki, rozszerzyła swoje horyzonty myślowe. Miała możliwość powrotu do swoich korzeni, bo my także studiowaliśmy w Krakowie. Co więcej jej dziadek podobnie jak ona, skończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim – konkludują.
Odwagi, kształcimy najlepszych
- Chętnych do studiowania w Polsce nie brakuje. Nie ma jednak wystarczających informacji na ten temat. Dlatego II Targi Uniwersyteckie, będą trwały aż 4 dni. Od 29 lutego do 1 marca będziemy w Chicago, po czym 3 i 4 marca w Toronto. To będzie doskonała okazja, żeby wypromować polskie uczelnie w Ameryce Północnej. Zyskaliśmy wsparcie patronackie od wielu poważnych instytucji. Między innymi od Konsulatu Generalnego w Chicago i Toronto, Kongresu Polonii Amerykańskiej, Związku Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie, Prezydentów i Marszałków największych polskich miast, a także licznych mediów – wylicza prezes Fahrenheit Center.
Co więcej podkreśla, że polskie uczelnie kształcą najlepszych. Czesław Miłosz, Roman Polański, Maria Siemonow, Jan Rapacz, Janusz Głowacki, Jan A.P Kaczmarek, Jerzy Kosiński, czy Stanisław Burzyński to tylko niektórzy znani w Ameryce absolwenci polskich uniwersytetów. Wybitnych naukowców, lekarzy, artystów, którzy reprezentują Polskę na całym świecie jest znacznie więcej. Jak widać nie mamy się czego wstydzić. Teraz jest szansa, żeby to pokazać. Warto ją wykorzystać.

Natalia Łabuz
www.fahrenheitcenter.org

Posted in PolecamyComments (0)

Od morza do morza

Tags: ,

Od morza do morza


Jaka byłaby polityczna mapa Europy, gdyby historia wpadła na - często tylko trochę inne - tory? Jaka byłaby w niej rola rzeczpospolita_1600Polski? Mało kto wie - na przykład - o projekcie państwa polsko-czechosłowackiego, czy wykrojenia w latach 90-tych zeszłego wieku “Polskiego Narodowego Kraju Terytorialnego” z terytorium Litwy.

Federacja Polsko-Czechosłowacka

Pomysł zrodził się zaraz po klęsce 1939 roku, jeszcze jesienią. Rządy dwóch upadłych krajów - Polski i Czechosłowacji - przebywały w Paryżu i leczyły traumę po przegranej. Utrata świeżej niepodległości obu państw spowodowała, że powrócono do starej idei federacji krajów środkowej Europy, która miała być przeciwwagą dla potężnych i ekspansywnych Niemiec i Rosji, występującej wtedy w kostiumie ZSRR.
Władysław Sikorski i Edward Benesz - premier i prezydent rządów emigracyjnych obu krajów - posunęli się w negocjacjach do tego stopnia, że już w maju 1941 gotowy był projekt konstytucji wspólnego państwa. Wspólny z Czechami i Słowakami mieliśmy mieć parlament, rząd, radę naczelną oraz trybunał stanu. Mieliśmy prowadzić wspólną politykę obronną i gospodarczą. Wspólne miały być koleje i uregulowania komunikacyjne. Obywatele mogliby dowolnie osiedlać się i pracować na całym terytorium konfederacji.
Od początku jednak pojawiły się obawy.
Czesi bali się polskiej dominacji politycznej i wojskowej. Zagrożenie w ich oczach stanowił także polski nacjonalizm, ale nie tylko. Czechy były krajem o mocno rozwiniętym przemyśle i silnej gospodarce, szczególnie w porównaniu do rolniczej i w dużym stopniu zacofanej Polski. Benesz obawiał się napływu polskich gastarbeiterów i odpływu ogromnego kapitału czeskiego na rozwój większego i biedniejszego partnera. Polacy z kolei widzieli zagrożenie się konkurencji gospodarczej ze strony Czech. Obawiano się, że polskie przedsiębiorstwa nie będą w stanie utrzymać pola na wspólnym rynku z Czechami. Bardziej więc do federacji garnęła się - również rolnicza i mało rozwinięta - Słowacja.
Inne też były oczekiwania polityczne. Polacy chcieli daleko idącej federacji, Czesi - ze względu na swoje obawy - bardziej luz’nego sojuszu. Proponowano też rozszerzenie federacji o tzw. “Unię Bałkańską”, która miałaby składać się z Jugosławii i Grecji.
Zanim się jednak dogadano, na scenie pojawił się ZSRR, który od początku niechętnie patrzył na projekt. Moskwa naciskała na Benesza, aby się z niego wycofał. Wszystko stało się jasne, kiedy wojska radzieckie wmaszerowały na tereny planowanej federacji: od tej pory wszystkie projekty należało uzgadniać ze Stalinem. A on - jak wiadomo - miał projekt autorski.

Rzeczpospolita Trzech Mórz

Pierwszy pomysł na stworzenie przeciwwagi dla Niemiec i Rosji miał już książę Adam Jerzy Czartoryski. Plany księcia miały bardzo duży rozmach, zważywszy na to, że Polska znajdowała się wtedy pod zaborami, pomiędzy powstaniem listopadowym a styczniowym.
Książę planował nie tylko odbudowę polsko-litewskiej Rzeczypospolitej, ale rozszerzenie jej - w ramach federacji - o Czechów, Słowaków, Węgrów, Rumunów, Serbów i Chorwatów. O Bułgarach jednak wspominano już niechętnie, ponieważ znajdowali się oni pod władzą Turcji, z którą polska emigracja skupiona wokół Hotelu Lambert utrzymywała dobre kontakty.
Czartoryski widział Polaków jako rozjemców w odwiecznych tarciach pomiędzy Madziarami a ich słowiańskimi sąsiadami. Rzeczpospolita, którą sięgałaby od Adriatyku i Morza Czarnego po Bałtyk byłaby przeciwwagą dla carskiej Rosji z jej imperialistycznymi apetytami i dla równie ekspansywnych Prus. Czartoryski, wcześniejszy bliski współpracownik cara Aleksandra I i zwolennik odbudowy Polski pod berłem Romanowów, odrzucił póz’niej prorosyjskie sympatie. Już na emigracji ostrzegał Europę przed rosyjskim zagrożeniem i dla swojego federacyjnego planu zabiegał o poparcie Francji, Anglii i Turcji. Jak wiadomo - bezskutecznie. Choć - na zdrowy rozsądek - plan taki nigdy nie miał zbytnich perspektyw powodzenia.

Stany Zjednoczone Wielkiej Austrii

W pewnym sensie jednak takie środkoweuropejskie imperium już istniało. Wystarczyłoby - jak myślał Aurel Popovici, Rumun i Austro-Węgierski polityk - odpowiednio przerobić istniejące już Austro Węgry. Idea Popovicia - który zdołał przekonać do niej arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, “tego” - jak opisywała go pani Mullerowa w “Szwejku” - “tłustego, pobożnego”. Pomysł był prosty - Popovici planował podzielić dualistyczną monarchię na mniejsze państwa, które posiadałyby własne sejmy i rządy, zjednoczone jedynie wiedeńską centralą. Byłby to związek autonomicznych krajów narodowych, a jednym z nich miała być zdominowana przez Polaków Galicja.
Franciszek Fedynand zginął jednak w Sarajewie, w efekcie czego wybuchła I wojna światowa. Józef Szwejk pomaszerował na wojnę, nieszczęsny gospodarz jego ulubionej gospody “Pod Kielichem”, pan Palivec, poszedł siedzieć do więzienia za zapaskudzony przez muchy obraz Cesarza Pana, a z idei Stanów Zjednoczonych Wielkiej Austrii nic nie wyszło.

Międzymorze

miedzymorzePomysł Czartoryskiego pojawił się znowu po odzyskaniu niepodległości. Podchwycił go Piłsudski. Międzywojenna koncepcja Międzymorza to w gruncie rzeczy stary pomysł środkowoeuropejskiej federacji Słowian i ludów, które się pomiędzy nimi znalazły - czyli Węgrów i Rumunów.
Zresztą - nie był to wyłącznie polski pomysł. Idea takiej federacji narzucała się w środkowej Europie sama. “Dlaczego wiecznie mamy się martwić z powodu naszego położenia pomiędzy Niemcami a Rosjął” - pytali środkowi Europejczycy - “niech Niemcy się martwią, że leżą pomiędzy nami a Francją i Anglią!”. Z inicjatywą federacji występował więc jeszcze przed Piłsudskim np. czeski dyplomata Jan Masaryk.
Ale to Piłsudski próbował nadać sprawie tok. Najpierw próbował utworzyć wspólne państwo z Litwinami, potem myślał o Ukrainie. Nie udało się. Nie rezygnował jednak z jagiellońskiej idei rzeczpospolitej wielokulturowej. Być może także opierał się także na pozytywnych wzorcach monarchii Habsburskiej, w ramach której taka federacja - co prawda nie do końca dobrowolnie - w części zaistniała.
Piłsudski pragnął więc ponadnarodowego państwa, które obejmowałoby Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię, Białoruś, Ukrainę, Czechy, Słowację, Rumunię, Węgry, Bugłarię, Grecję, nowo powstałą Jugosławię i - ewentualnie - Finlandię. Wszystkie kraje uczestniczyłyby w federacji na równych prawach.
Idea - jak wiadomo - niezbyt daleko wyszła poza plany. Piłsudski umarł, a wizje megarzeczypospolitej zaczęły się kurczyć. Józef Beck, minister spraw zagranicznej II RP, widział już w federacji jedynie Polskę, Węgry i Rumunię.
Jedyną budowlą, jaka zaczynała wznosić się na tej idei był jednak tylko ścisły sojusz polsko-rumuński. Z którego - notabene - Rumuni wywiązywali się, np. biorąc pod opiekę polskich obywateli Pokucia podczas wojny polsko-radzieckiej i - oczywiście - umożliwiając polskiemu rządowi i części wojsk ewakuację na swoje terytorium w 1939 r. ( niezależnie od późniejszego ich internowania).
Kolejnym - desperackim dość, ale paradoksalnie najlepiej przygotowanym - pomysłem środkowoeuropejskiej federacji była koncepcja państwa polsko - czechosłowackiego, o której wspominaliśmy.

Jako ciekawostkę można przytoczyć jeszcze historię krótkotrwałego i rachitycznego tworu, jakim był

Polski Narodowy Kraj Terytorialny

Dodajmy, że nie był to specjalnie chlubny epizod w dziejach terenów historycznie związanych z Polską i ich mieszkańców.
Kiedy ZSRR się chwiał, a Litwa wybijała się na niepodległość, polscy radni w regionie sołecznickim - gdzie Polacy stanowią znaczny odsetek ludności - ogłosili, że litewskiej deklaracji niepodległości nie uznają. Z dwóch powodów: po pierwsze, jako Polacy bali się lituanizacji polskiej mniejszości na Litwie, ale głównie - jak się wydaje - z pobudek ideologicznych, byli to bowiem ludzie mocno związani z radziecką władzą.
Utworzyli więc na zarządzanych przez siebie regionach rodzaj dziwacznego tworu politycznego, ściśle związanego z ZSRR. Twór ten nosił nazwę Polskiego Narodowego Kraju Terytorialnego. Rzadziecki PNKT prowadził przez pewien czas nawet pewne działania administracyjne: przeprowadził na przykład pobór do armii radzieckiej, który zarządził ZSRR, a który niepodległa Litwa zignorowała. Lokalni funkcjonariusze nie mieli pojęcia, co robić: część z nich popierała litewską niepodległość i pomagała ukrywać poborowych, a część egzekwowała - a przynajmniej próbowała egzekwować - radzieckie zarządzenie o poborze.
Polski Narodowy Kraj Terytorialny przestał istnieć bardzo szybko, a kilka lat potem niepodległa Litwa osądziła i skazała na kary od dwóch do trzech lat więzienia jego twórców.

Ziemowit Szczerek

Posted in CiekawostkiComments (0)

JAKA BYŁA PREZYDENCJA?

Tags: , , ,

JAKA BYŁA PREZYDENCJA?


konsulat

Szanowni Państwo,
Kończy się już Polska Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. Trwała 184 dni, a rozpoczęła się od tańca i wspaniałej muzyki:
http://www.youtube.com/user/PolskaPrezydencja?blend=2&ob=video-mustangbase#p/search/0/pXGf9MjkGbM

logo-polskiej-prezydencji

Jak podkreślił Konrad Niklewicz, rzecznik polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej:
„W tym czasie w Polsce odbyły się 452 spotkania, w tym 20 nieformalnych posiedzeń Rady UE i spotkań ministrów UE, 30 konferencji na poziomie ministerialnym oraz ponad 300 spotkań eksperckich. Większość z tych wydarzeń odbyła się w Warszawie, Sopocie, Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu.
W Brukseli odbyło się 1940 spotkań, m.in. rady i komitety. W sumie na spotkania związane z prezydencją przyjechało do Polski około 30 tysięcy delegatów, akredytowało się 2150 dziennikarzy, zaś flota prezydencji przejechała 793 000 km.
Przy okazji sprawowania przewodnictwa w Radzie UE Polska przygotowała bogatą ofertę kulturalną, organizując w kraju i za granicą prawie 4000 koncertów, wystaw i innych wydarzeń artystycznych.
Same tylko imprezy towarzyszące najważniejszemu wydarzeniu kulturalnemu – Europejskiemu Kongresowi Kultury – przyciągnęły 200 tys. widzów.
Sprawne przeprowadzenie prezydencji było możliwe dzięki zaangażowaniu przeszkolonych ekspertów i urzędników. Bezpośrednio związanych z działaniami polskiego przewodnictwa było 1200 osób.
Prezydencja było też wyzwaniem językowym: tłumacze, których zaangażowanych było w sumie 1160 (360 w kraju, 800 w Brukseli), musieli przekładać z 30 różnych języków używanych w czasie spotkań. Przetłumaczono też około 10 tysięcy stron dokumentów związanych z działaniami prezydencji.
Prezydencja była bardzo aktywna w Internecie. Strona prezydencji - www.pl2011.eu - odnotowała niemal 2 850 tysięcy odwiedzin i miała 470 tysiącach użytkowników. Na portalu pl2011.eu zostało opublikowanych ponad 500 artykułów w sekcji ‘Aktualności’.
Oprócz strony internetowej prezydencja wykorzystywała także media społecznościowe, takie jak Facebook, Twitter, czy specjalny kanał Youtube. Na Facebooku profil polskiej prezydencji ma 31 000 fanów, a na kanale Youtube odnotowano 328 tysiące odsłon filmów”.

To podczas naszej Prezydencji Chorwacja podpisała  traktat akcesyjny z UE:
Witaliśmy ją radośnie i z pełnym entuzjazmem:
http://www.youtube.com/user/PolskaPrezydencja?blend=2&ob=video-mustangbase
Chorwacja natomiast podziękowała nam za wsparcie w ten oto sposób:
http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=TDT_zw1hKy0

Teraz kończymy Prezydencję z zadowoleniem i satysfakcją:
http://youtu.be/IceG0o5o3Ac
http://www.youtube.com/user/PolskaPrezydencja?blend=2&ob=video-mustangbase#p/u/7/UTyT7lYcH-Y

ŻYCZYMY POWODZENIA DANII , która od 01 stycznia 2012 przejmuje od nas obowiązki związane ze sprawowaniem przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej.

Z serdecznymi pozdrowieniami i życzeniami wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Posted in PolecamyComments (0)

Projekcje w Głosie

Tags: , ,

Projekcje w Głosie


@font-face { font-family: “Calibri”; }@font-face { font-family: “TimesRomanPL”; }p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal { margin: 0cm 0cm 10pt; line-height: 115%; font-size: 11pt; font-family: “Times New Roman”; }div.Section1 { page: Section1; }

odkryc-prawde-i-kibolTygodnik “Głos Polski” i Gmina 1 Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie
zapraszają serdecznie wszystkich na pokaz dwóch ważnych filmów,
które powinien widzieć każdy Polak.

Są to “Odkryć prawdę” Aliny Czerniakowskiej - film dokumentalny, pokazujący procesy i wydarzenia
w kraju, które zdecydowały o obecnej kondycji narodu polskiego
oraz rzucający bardzo interesujące światło na zjawisko patriotycznych postaw kibiców sportowych
- film “Kibol” Tadeusza Śmiarowskiego (zapraszamy szczególnie kibiców piłki nożnej!)

Pokaz tych 40-minutowych filmów odbędzie się we czwartek 6 października na godz. 7 wieczorem
w Domu Polskim ZNPwK przy 71 Judson Street w Etobicoke. Wstęp wolny


Posted in PolecamyComments (0)

Polska prezydencja w Unii Europejskiej

Tags: , ,

Polska prezydencja w Unii Europejskiej


Prezydencja nie jest tym, czym była

Polska powinna grać rolę wzorowego Europejczyka i sprzeciwiać się dominacji mocarstw – uważa Przemysław Żurawski vel Grajewski


Premier Donald Tusk nie będzie, jak np. Nicolas Sarkozy, przewodniczył obradom unijnych szczytów. Na zdjęciu w maju w Brukseli otwiera nową siedzibę stałego przedstawicielstwa RP przy Unii Europejskiej


W piątek 1 lipca rozpoczynamy prezydencję. Brzmi to dumnie. Ile jednak rzeczywistej władzy kryje się za tym terminem?

dr Przemysław Żurawski vel Grajewski, ekspert ds. unijnych: zurawski-grajewski
Niewiele. Przez najbliższe półrocze będziemy zajmowali się kwestiami administracyjnymi – przygotowywaniem posiedzeń Rady UE z wyjątkiem Rady ds. Zagranicznych, służąc jako skrzynka kontaktowa – i reprezentowali radę wobec innych instytucji unijnych.

Prezydencja nie jest tym, czym była przed wejściem w życie traktatu lizbońskiego w 2009 r. Na jego mocy powstały dwa nowe centralne stanowiska w Unii Europejskiej. Pierwsze to urząd przewodniczącego Rady Europejskiej – szczytu UE złożonego z premierów, prezydentów i kanclerza państw członkowskich – którym został Herman van Rompuy. Drugie stanowisko to tzw. szef unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Premier Donald Tusk nie będzie zatem przewodniczył obradom unijnych szczytów, choć czynił to jeszcze np. prezydent Nicolas Sarkozy w trakcie prezydencji francuskiej w 2008 r. Podobnie to nie szef MSZ Radosław Sikorski, lecz Ashton będzie przewodziła obradom Rady Unii Europejskiej ds. Zagranicznych. Rada UE zbiera się jednak w gronie ministrów różnych resortów i np. jako Rada ds. Rolnictwa i Rybołówstwa będzie obradowała pod przewodem ministra Marka Sawickiego.

Jakich ustaleń możemy się spodziewać na wrześniowym szczycie Partnerstwa Wschodniego, programu powstałego z naszej inicjatywy, mającego przybliżyć do Unii Europejskiej Białoruś, Ukrainę, Mołdawię, Gruzję, Armenię i Azerbejdżan?

Szczyty Partnerstwa Wschodniego odbywają się raz na dwa lata, co w praktyce nadaje im znaczenie teatralne. Pamiętajmy, że do szczytów UE – Rosja dochodzi raz na pół roku. Wnioski z poprzedniego szczytu PW w Pradze z 2009 r. są takie, że inicjatywa ta nie interesuje większości państw UE. Ich delegacje były na bardzo niskim szczeblu. Wrześniowy szczyt będzie testem – zobaczymy, czy przyjadą premierzy i prezydenci czy sekretarze stanu.

Pańska prognoza?

Skończy się na niskim szczeblu. W kontekście rewolucji arabskich będzie gorzej niż w 2009 r.

Czyli nie ma co liczyć na więcej pieniędzy na PW.

Nie. Porównajmy finansowanie Partnerstwa Wschodniego – ok. 4 mld euro – z pomocą dla Grecji – 200 mld euro. Grecja ma 10 mln ludności, a sama Ukraina ponad 45 mln. Finansowo PW nie ma znaczenia, politycznie nie jest atrakcyjne dla adresatów. Przyjrzyjmy się tzw. inicjatywom flagowym PW – czy wymieniony wśród nich na pierwszym miejscu program kontroli granic to coś, co może przyciągnąć te kraje do UE?

Gdzie indziej mamy szanse na zabezpieczenie swoich interesów?

UE jest skuteczna w kwestiach prawno-gospodarczych, a nie polityczno–strategicznych. Powinniśmy podzielić nasze działania na wizerunkowo-propagandowe – do nich zaliczyłbym politykę zagraniczną i obronną – oraz rzeczywiste, czyli np. bezpieczeństwo energetyczne i minimalizacja kosztów unijnej polityki klimatycznej.

A konkretnie?

Trzeba dopilnować skrupulatnego wdrażania tzw. klauzuli Gazpromu, która chroni przed wrogim przejęciem przez rosyjskiego monopolistę firm energetycznych na terenie UE. Drugą sprawą jest akcja na rzecz znoszenia niezgodnych z duchem jednolitego rynku klauzul zakazujących reeksportu rosyjskiego gazu. To są rzeczy wykonalne, w przeciwieństwie do projektów strategicznych, które dobrze brzmią, ale są nierealne, zważywszy na to, jak bardzo UE jest niesprawna w tych kwestiach.

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski twierdzi, że nasza prezydencja będzie najtrudniejsza w historii UE. Zgadza się pan z tym?

Tak. Spójrzmy na dwa główne problemy. Pierwszy to Grecja i stabilność strefy euro. Drugi to załamywanie się strefy Schengen. Przez uchodźców z Afryki Francuzi zamknęli granicę z Włochami, a Duńczycy z Niemcami. W sytuacjach kryzysowych państwa wracają do polityki narodowej, nawet wbrew prawu europejskiemu. Nie czynią tego pod naciskiem realiów fizycznych, lecz psychologicznych. 25 tys. uchodźców to nie jest fala, która zaleje 500 mln Europejczyków, ale takie reakcje są popularne wyborczo, a ratowanie Grecji nie. Czeka nas też walka o kształt budżetu Unii Europejskiej i jej polityki – rolnej i regionalnej. Raczej ją przegramy i celem będzie minimalizowanie strat, a nie maksymalizowanie zysków.

Jakie plany minimum i maksimum określiłby pan dla polskiej prezydencji?polska-unia

Plan minimum to utrzymanie strefy Schengen i dopilnowanie kwestii energetycznych. Plan maksimum to przyjęcie roli szermierza europejskiej praworządności. Obrona zasady, że decyzje powinny zapadać w instytucjach Unii Europejskiej, a nie na nieformalnych spotkaniach głównych mocarstw, gdzie ani Polska, ani inne kraje z naszego regionu nie są reprezentowane.

Jak w praktyce miałoby to wyglądać?

Trzeba grać rolę wzorowego Europejczyka. Zawiązać sojusz z Komisją Europejską i naszymi mniejszymi sąsiadami w regionie, zwalczać renacjonalizację dziedzin objętych integracją i protestować przeciw tworzeniu się “dyrektoriatu mocarstw”. Jeżeli wielkie mocarstwa zlekceważą instytucje unijne, to doprowadzą do rozpadu Unii.

Następna prezydencja czeka nas najwcześniej w 2025 r. Przez najbliższe 14 lat nie będziemy mieli chyba lepszej okazji, żeby dobrze zaprezentować się w Unii. Boi się pan czegoś, o co moglibyśmy się potknąć?

Wątpię, byśmy mogli wypaść tragicznie, chyba że rzeczywiście rozpoczęlibyśmy walkę o utrzymanie znaczenia instytucji unijnych, co naraziłoby nas na atak polityczny głównych europejskich graczy chcących koncertu mocarstw. Ale to jest nierealny scenariusz. Obecny rząd nie jest zdolny do takiego działania. Nie narazi się mocarstwom.

Piotr Włoczyk

dr Przemysław Żurawski vel Grajewski z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, w latach 2005 – 2006 był ekspertem ds. polityki wschodniej Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim

Polska prezydencja - cele

Głównym zadaniem polskiej prezydencji będzie wprowadzenie Unii Europejskiej na tory szybkiego wzrostu gospodarczego i wzmocnienie siły politycznej wspólnoty. Aby ten cel zrealizować, polska prezydencja chce skupić się na trzech podstawowych priorytetach: „Integracji europejskiej jako źródle wzrostu”, „Bezpiecznej Europie” i „Europie korzystającej na otwartości”.

Integracja europejska jako źródło wzrostu

Polska prezydencja będzie działać na rzecz wzmocnienia wzrostu gospodarczego przez rozwój rynku wewnętrznego (w tym elektronicznego) i wykorzystanie budżetu unijnego do budowy konkurencyjnej Europy.
Unia wyciągnęła wnioski z kryzysu: powstają nowe zasady zarządzania gospodarczego oraz nowe narzędzia, takie jak Europejski Mechanizm Stabilizacji, mające zapobiegać ewentualnym kolejnym nawrotom kryzysu.
Polski rząd stoi na stanowisku, że jednym z narzędzi zapewniających trwały wzrost gospodarczy w skali całej Europy powinien być nowy, wieloletni budżet Unii (na lata po 2013 r.). To właśnie w trakcie polskiej prezydencji rozpocznie się formalna dyskusja nad Wieloletnimi Ramami Finansowymi. Polska prezydencja uważa, że nowy budżet unijny ma być narzędziem inwestycyjnym, służącym do realizacji strategii „Europa 2020”. Chcemy, aby nowy budżet potwierdził, że zwiększenie współpracy w ramach Unii jest właściwą odpowiedzią na kryzys gospodarczy i że Polityka Spójności powinna pozostać główną polityką Unii. Z tej polityki korzystają i korzystać będą wszystkie państwa członkowskie UE. Istotna będzie także reforma Wspólnej Polityki Rolnej, która zapewni modernizację europejskiego rolnictwa i jego większą konkurencyjność.
Celem polskiej prezydencji będzie także dokończenie budowy jednolitego rynku wewnętrznego, tak aby można było w pełni wykorzystać jego potencjał.
Szczególny nacisk zostanie położony na rozwój usług elektronicznych. Oznacza to podjęcie działań na rzecz zniesienia barier uniemożliwiających przeprowadzanie transakcji transgranicznych on-line oraz kontynuowanie prac nad obniżaniem cen za roaming.
W ramach reformy rynku wewnętrznego polska prezydencja chce zająć się także poprawą sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw, w tym zwłaszcza kwestią ich dostępu do kapitału. Małe i średnie firmy są kluczowe dla wzrostu gospodarczego Europy, gdyż tworzą ok 60 proc. PKB oraz generują prawie 70 proc. miejsc pracy. Dlatego polska prezydencja będzie wspierać inicjatywy Komisji Europejskiej w zakresie  ułatwiania dostępu do rynków kapitałowych oraz funduszy wysokiego ryzyka, a także wsparcia MŚP na rynkach krajów trzecich. Prezydencja będzie także dążyć do finalizacji prac nad stworzeniem systemu patentowego, taniego i łatwo dostępnego dla europejskich przedsiębiorców. Brak europejskiego patentu jest zbyt kosztowny dla naszych gospodarek, dlatego należy tę sprawę szybko zakończyć.

Bezpieczna Europa – żywność, energia, obronność

„Bezpieczna Europa” oznacza wzmocnienie bezpieczeństwa w wielu różnych dziedzinach. Po pierwsze, Europa musi zwiększyć swoje bezpieczeństwo makroekonomiczne. Wzmocnienie zarządzania gospodarczego w Unii Europejskiej będzie podstawowym zadaniem polskiej prezydencji w obszarze gospodarczym i finansowym. Prezydencja będzie wspierać działania i propozycje służące poprawie regulacji i nadzoru nad rynkami finansowymi, jak również opracowaniu zasad zarządzania kryzysowego.
Kolejnym krokiem do wzmocnienia „Bezpiecznej Europy” jest stworzenie zrębów zewnętrznej polityki energetycznej Unii Europejskiej. Polska uważa, że potrzebne jest wypracowanie rozwiązań, które taką politykę wzmocnią. Polski rząd jest przekonany, że pozycja Unii wobec głównych producentów, konsumentów i państw tranzytowych surowców energetycznych może być zdecydowanie silniejsza, jeśli podjęte zostaną aktywne działania pozwalające na sprawniejsze funkcjonowanie UE w międzynarodowym środowisku energetycznym, co przełoży się na znaczne oszczędności i lepsze warunki do rozwoju gospodarczego.
Innym sposobem zwiększenia bezpieczeństwa Europy jest reforma Wspólnej Polityki Rolnej, efektywnie wykorzystującej środki unijne. Wzmocniona WPR  powinna utrzymywać orientację na rynek, uwzględniać dobra publiczne, w tym bezpieczeństwo żywnościowe oraz wielofunkcyjny rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich. Istotnym elementem w ramach reformy WPR będą zwłaszcza rozstrzygnięcia dotyczące dopłat bezpośrednich i wsparcia rozwoju obszarów wiejskich.
Istotnym elementem polskiego przewodnictwa w Radzie UE będzie też wzmocnienie zdolności wojskowych i cywilnych UE. Prezydencja będzie wspierać działania na rzecz utrwalania bezpośredniego dialogu Unii Europejskiej z NATO.

Europa korzystająca na otwartości

Polska w trakcie prezydencji będzie wspierać unijną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, która ma służyć wzmocnieniu pozycji UE na arenie międzynarodowej.
Nasz kraj będzie działał na rzecz poszerzania strefy wartości i regulacji europejskich m.in. poprzez dalsze rozszerzanie Unii i rozwój współpracy z państwami sąsiedzkimi. Przez budowę stref wolnego handlu z państwami Partnerstwa Wschodniego, dojdzie do powiększenia strefy objętej zasadami i regulacjami unijnymi. Z kolei kontynuowanie procesu rozszerzenia UE sprawi, że rynek wewnętrzny powiększy się o miliony kolejnych konsumentów.
W dziedzinie budowy społeczeństwa obywatelskiego istotne będzie wsparcie UE w ramach ochrony podstawowych wolności oraz wzmocnienia mechanizmów zapobiegania prześladowań mniejszości, w tym chrześcijan. Równoległym obszarem wsparcia będzie pobudzanie wzrostu i rozwoju gospodarczego oraz tworzenie nowych miejsc pracy, a także pogłębianie relacji handlowych i ułatwianie ruchu osobowego dla określonych grup społecznych.
Rolą polskiej prezydencji będzie także dbanie o to, by Europa nie straciła z oczu swoich wschodnich sąsiadów. Polska prezydencja chce, by w ramach Partnerstwa Wschodniego postępował proces zawierania umów stowarzyszeniowych i tworzenia stref wolnego handlu (chodzi m.in. o finalizację lub znaczący postęp w negocjacjach z Ukrainą i Mołdową). Polska prezydencja będzie też dążyć do postępu w negocjacjach o liberalizacji wizowej. Mamy nadzieję, że kluczowe decyzje polityczne w tym kierunku zapadną na wrześniowym Szczycie Partnerstwa Wschodniego z udziałem szefów państw oraz rządów wszystkich państw członkowskich i partnerskich. W przypadku Białorusi celem Unii jest zachęcenie tego państwa do współpracy z Zachodem, jednak pod warunkiem respektowania przez ten kraj podstawowych zasad demokracji i praw człowieka.
Polska chce w ramach prezydencji osiągnąć także postęp w realizacji idei rozszerzenia. Dlatego istotnym celem polskiego przewodnictwa w Radzie UE będzie finalizacja negocjacji akcesyjnych z Chorwacją i podpisanie z nią Traktatu Akcesyjnego. Będziemy też wykorzystywać wszystkie okoliczności sprzyjające kontynuowaniu negocjacji akcesyjnych z Turcją. Zadbamy o znaczny postęp w negocjacjach akcesyjnych Islandii, będziemy wspierać europejskie aspiracje państw Bałkanów Zachodnich.

Rząd ma też nadzieję, że uda się ustanowić nowe ramy współpracy między UE a Rosją. Chodzi o wspieranie działań służących podpisaniu nowego porozumienia z Rosją oraz rozwijanie unijno-rosyjskiego Partnerstwa na rzecz Modernizacji.

W dziedzinie wspólnej polityki handlowej najistotniejszą sprawą dla naszej prezydencji będzie kontynuacja obecnej rundy wielostronnych negocjacji handlowych w ramach Światowej Organizacji Handlu (tzw. Rundy Doha). Obok kolejnych kroków na rzecz liberalizacji handlu (likwidacja barier celnych) dyskutowane są tam kwestie dotyczące m.in. subsydiowania rolnictwa, prawa patentowego, regulacji antydumpingowych oraz ochrony własności intelektualnej.

Przyjęty przez Radę Ministrów dokument to finalna wersja programu polskiej prezydencji. Wciąż jednak będą możliwe jego zmiany: będą one wprowadzane w zależności od sytuacji w Unii, osiągnięć prezydencji węgierskiej i konkluzji czerwcowej Rady Europejskiej.

Posted in Ciekawostki, RóżneComments (0)

EMERYTURY w Polsce 2011

Tags: , ,

EMERYTURY w Polsce 2011


We wtorek, 5 kwietnia, w Centrum Kultury Jana Pawła II w Mississaudze odbyło się spotkanie informacyjne poświęcone umowie o zabezpieczeniu społecznym między Polską a Kanadą. Gościem prowadzącym sesję informacyjną był Ludwik Klimkowski (Certified Financial Planner) - wiceprezes ZG KPK do spraw kanadyjskich z Ottawy. Organizatorem imprezy był Kongres Polonii Kanadyjskiej Okręg Mississauga.

emerytury2011-goniec

Ludwik Klimkowski: Dobry wieczór Państwu. Jestem zdecydowanie przekonany, że jeśli ZUS, czyli Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Polsce, byłby w stanie wam odpowiadać na wasze pytania porządnie, to dzisiaj nikogo by tu nie było.
Niewielu z nas wie, że komórka rządowa kanadyjska, czyli Service Canada, ma większość dokumentów dot. wspólnej umowy już przygotowaną po polsku, jak też i po angielsku.
W związku z tym chciałbym, żebyście pamiętali, zanim wyjdziecie z tej sali dzisiaj, o jednej najważniejszej rzeczy. Urzędnik państwowy kanadyjski może być niedoinformowany, może nie wiedzieć, co ma wam dokładnie powiedzieć, ale u tych urzędników znajdziecie wszystkie dokumenty przetłumaczone na polski, które są wam potrzebne. To jest najważniejsza rzecz, którą dzisiaj powinniście zapamiętać. Jeśli ktoś potrzebuje trochę pomocy, to tę pomoc może sam sobie zapewnić poprzez sięgnięcie po dokumenty, które są już na polski przetłumaczone.
Następnie parę minut poświęcimy na przypomnienie tego, co wam się należy w Kanadzie, wszyscy mieszkamy tutaj, jesteśmy rezydentami Kanady, pracowaliśmy, pracujemy, przeszliśmy na emeryturę. I nie wiem, czy pamiętacie, że kanadyjskie świadczenia emerytalne dzielą się na dwie podstawowe kategorie.
Pierwszą podstawową kategorią jest  Old Age Security, czyli emerytura, którą się przyznaje komuś ze względu na to, że w Kanadzie mieszkał. Żeby tę emeryturę otrzymać, trzeba skończyć lat 65. Pierwszy czek dostaje się miesiąc po ukończeniu 65. roku życia, pod warunkiem,  że ktoś złożył podanie o przyznanie tego świadczenia. Jeśli się podania nie złoży, to się nic nie dostanie. Jeśli ktoś zapomni, spóźni się lub to zaniedba, to może winić tylko siebie. Oczywiście pamiętacie, że żeby to świadczenie otrzymać, trzeba w Kanadzie mieszkać przynajmniej 10 lat. Żeby dostać sumę maksymalną 524 dol. 23 centy - wspaniała emerytura, ta emerytura przysługuje tylko i wyłącznie temu, kto po ukończeniu 18. roku życia, przemieszkał w Kanadzie 40 lat.
Co się dzieje, jeśli ktoś mieszkał krócej niż 40 lat? Musiał mieszkać przynajmniej 10; więc jeśli mieszkał np. 20 lat albo 30 lat, to co mu się należy? Należy mu się proporcjonalnie stosunek do lat 40. Jeżeli mieszkał 20 lat, to dostanie połowę tej sumy, jeśli mieszkał 30 lat, to dostanie 3/4. Ten benefit jest wypłacany z ogólnego budżetu podatkowo-finansowego rządu Kanady, czyli innymi słowy, jeśli jedna z mam zajmowała się wychowaniem dzieci i nigdy nie pracowała, bo robiła najważniejszą pracę w życiu, wychowywanie dzieci, to niezależnie od tego, że nie pracowała, old age security się jej należy, trzeba złożyć wniosek i się dostanie.
Następna sprawa, która nas dotyczy. Co się dzieje, gdy np. ja pojadę wychowywać dzieci w Polsce, i  mnie nie ma. Czy ten benefit mi się należy? Jeśli ktoś przemieszkał w Kanadzie więcej niż 20 lat, to mimo tego, że go w Kanadzie nie ma, 524 dol. i 23 centy są wypłacane tak długo, jak długo ta osoba żyje.
Może nie mieszkać w ogóle w Kanadzie, do Kanady nigdy nie wrócić, ale zawsze musi wysłać income tax, musi złożyć podanie podatkowe, bo inaczej urząd podatkowy nie wie, czy wy wciąż żyjecie, czy nie, czy się podajecie za rezydentów w Kanadzie, czy też nie. W związku z tym nawet mieszkając w Polsce, w naszym przypadku, tego rodzaju podanie zawsze powinno się złożyć do 2 maja. Oczywiście sytuacja się robi bardziej skomplikowana w momencie, gdy ktoś przyjeżdża, wyjeżdża, raz jest, raz go nie ma. 6 miesięcy to jest ta data, po której traci się OHIP, po której prawo jazdy kanadyjskie staje się nieważne, różne rzeczy. Nie mówię tutaj o wszystkim, bo siedzielibyśmy tutaj do rana, ale przypominam o tych najważniejszych sprawach.
Co się dzieje, gdy ktoś z nas wciąż pieniądze odkładał np. na RRSP, na jakieś inwestycje albo dostał spadek i z tego spadku ma jakieś dochody? Old Age Security, przez to, że pochodzi z budżetu ogólnego, jest wypłacane tylko i wyłącznie osobom, które mają mniej niż 67.668 dol. dochodu rocznie. Co to znaczy? To znaczy, że możecie być multimilionerami, proszę bardzo, możecie mieć pałace na Florydzie, mieszkania w Warszawie, duży dom w Mississaudze i być bardzo zamożnymi, co nie zmienia faktu, że tu chodzi o dochód, który z tego czerpiecie co roku, a nie waszą majętność.
Pytanie jest takie: Co się dzieje  powyżej tej sumy - zabierają 15 centów od każdego dolara powyżej tej sumy. Gdzieś około 80 paru tysięcy dol. dochodu rocznie, czyli np. ma się emeryturę nauczycielską, dodatkowy dochód z pracy na pół etatu, plus ten benefit, może się nagle okazać, że jesteście za bogaci. I urząd podatkowy, który dokonuje co roku przeglądu waszego zeznania podatkowego, powie: przepraszamy bardzo, ale się pan/pani nie kwalifikuje.
Drugą częścią jest ta, która opiera się na waszych składkach na Canada Pension Plan. CPP to jest benefit, który sobie wypracowaliście sami. Z każdego czeku z pracy pobierano wam składki, do których się dorzucał wasz pracodawca, a jeśli pracowaliście dla siebie, trzeba było opłacić sobie tę składkę samemu.
Dzisiaj, używając formuły pracy, czyli powiedzmy 40 lat pracy zawodowej i dochodu, który się opiera dzisiaj na 47.200 dol., należałoby się wam w najlepszym przypadku 960 dol. miesięcznie.
Dlaczego o tym wspominam, bo jeżeli ktoś był w tak dobrej sytuacji, że zarabiał więcej niż 47 tys. ostatnio, to te składki nie przewyższają tego dochodu, czyli procent, który się oddaje na plan emerytalny kanadyjski, są pobierane tylko i wyłącznie do tego pułapu.
Oczywiście, nie będę tu wspominał o dodatkowej pomocy, jak np. Guaranteed Income Suplement albo Survivor i Disability, bo to wszystko dotyczy indywidualnych sytuacji, w państwa przypadku gdy ktoś jest wdową, ma małe dzieci, wychowuje je itd. Mamy dzisiaj za mało czasu, żeby o tym rozmawiać, bo chcielibyśmy czas poświęcić na sprawy związane z ZUS-em.
Pamiętajcie o jednym, my jesteśmy Kanadyjczykami, mieszkamy w Kanadzie, nam się należą kanadyjskie świadczenia socjalne. Umowa między Polską a Kanadą została podpisana dlaczego? Dlatego że wśród was jest sporo takich osób, które  pierwszych 10 lat OAS nie mają; przyjechały 5 czy 6 lat temu. Co się dzieje wtedy?
Umowę podpisano między oboma krajami po to, żeby w takim przypadku osoba mogła sobie z innego kraju te lata “pożyczyć”. Co mam na myśli?
Jeśli ktoś mieszkał w Polsce większość swego dorosłego życia i do Kanady przyjechał parę lat temu, to wiadomo, że nawet 10 lat nie ma, które są potrzebne, aby uzyskać jedną czwartą z tych 524 dol. W związku z tym, umowa została podpisana po to, żebyście wy mogli, używając formularzy Service Canada, “pożyczyć” lata polskie, żeby się kwalifikować na benefit kanadyjski, i odwrotnie, czyli mieszkając w Kanadzie, “pożyczacie” sobie lata, które są potrzebne, żeby dostać emeryturę polską.
Po co to jest? Pamiętajcie, że umowa nie służy temu, żeby dostać pełną emeryturę, tylko służy temu, żeby dostać przynajmniej cokolwiek, minimalną, tę najniższą, na którą tak czy siak byście się nie kwalifikowali. W związku z tym, możecie zapomnieć o 500 dol. miesięcznie, to niech będzie przynajmniej te 10 lat. Jeśli ktoś w sumie miałby 25 lat w Polsce i 5 w Kanadzie, to wciąż nie ma tych 10 lat, które są wymagane. Z tych 25 lat pożyczy sobie pięć, żeby się zakwalifikować na 10, nie pożyczy sobie 25, żeby mieć 35 i dostawać ponad 300, absolutnie, zapomnijcie o tym. Dlaczego? Dlatego że rząd i podatki są tak skonstruowane, żeby wam nie było za dobrze. Pamiętajcie, że podstawą tej umowy jest to, że przynajmniej coś macie. Przed zawarciem tej umowy, w przypadku bardzo wielu osób były takie przypadki, że ktoś akurat mieszkał w Polsce za mało, a przyjechał do Kanady jako osoba dorosła i znowuż był pod płotkiem, bo mu w Kanadzie za mało dali. I tu go bili po głowie, i tu też. Przynajmniej na podstawie tego coś się należy.
Pytanie, z którym się bardzo często spotykam: czy jak dostaję emeryturę z ZUS-u, z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z Łodzi, i potrącają mi od razu już 10 proc., zanim mi pieniądze wyślą, to czy ja muszę zgłaszać swoją emeryturę w Kanadzie i ją dopisywać do kanadyjskich podatków?
Odpowiedź jest bardzo jasna i nie podlega żadnej interpretacji. Jak długo jesteście rezydentami w jednej z kanadyjskich prowincji i przez urząd podatkowy jesteście uważani za kanadyjskiego podatnika, obojętnie skąd mielibyście dochody, wszystkie te dochody muszą być ujawnione w zeznaniu podatkowym. Słowem, zawsze. Oczywiście w związku z tym, że powoduje to bardzo wiele nieporozumień jeśli chodzi o kraje ze sobą współpracujące, to np. jedną z podstawowych rzeczy, która pomogła, to jest to, że Kanada z Polską podpisała umowę o niepodwójnym opodatkowaniu tego samego obywatela.
Wasz księgowy, obojętnie kto wam robi podatki, powinien wiedzieć o tym, że jest formularz w zeznaniu podatkowym, który zezwala na to, żebyście prosili urząd kanadyjski podatkowy o kredyt, nie zwrot pieniędzy, bo oni to rozumieją w taki bardzo szczegółowy sposób; jeśli wam Zakład Ubezpieczeń Społecznych zabrał 10, 17, ilekolwiek procent, to sam fakt, że składacie oświadczenie podatkowe i jest wypełniony formularz, pozwoli na odebranie części pieniędzy, a może i wszystkich.
Dlaczego mówię części albo wszystkich? Bo można prosić o kredyt w wysokości aż 2000 dol. Jaki jest przelicznik złotówki na kanadyjskie dolary? Czyli 2000 pomnożymy przez 2,7, to jest tyle, ile tu, w domu, możecie żądać kredytu od innych swoich podatków, żeby wam Urząd Skarbowy oddał. Jasne?
Nie bardzo. Jeszcze raz.
Składacie zeznanie podatkowe w Kanadzie, płacicie podatek od dochodów otrzymanych w Kanadzie, trzeba zapłacić podatek, albo podatek jest przedmiotem zwrotu, a nieszczęście jest takie, że jeszcze ZUS wam dołożył ten kolejny podatek. I się okazuje, że nie dość, że człowiek już w Polsce oddał pieniądze, to teraz większość z was dokładając tę polską emeryturę do kanadyjskiej, będziecie jeszcze raz podatek płacić.
W związku z tym, że podpisano tę umowę, będziecie mogli użyć tego formularza, który pozwoli wam pokazać urzędowi podatkowemu, że już żeście w Polsce podatek zapłacili.
I o tym mało kto pamięta.
Co to spowoduje? Spowoduje to to, że będziecie mieli szansę na to, żeby ten podatek odzyskać. Mówię tylko szansę, dlatego że oni to z premedytacją nazywają kredytem, a nie zwrotem. Kredytem dlaczego? Bo żeby kredyt dostać, trzeba mieć podatki do zapłacenia. Jeśli ktoś jest w sytuacji takiej, że podatków w ogóle nie płaci, bo ma za niskie dochody, to jak myślicie, ile zwrotu dostanie od urzędu podatkowego w Kanadzie?
Zero. Tak jest ten system skonstruowany i czy będziecie się do Ludwika Klimkowskiego z Ottawy uśmiechać, czy groźnie na niego patrzeć, nic to nie zmieni.
To, mam nadzieję, rozwiązuje pytanie dotyczące tego, czy jeśli dostaję emeryturę z ZUS-u, czy muszę ją wykazywać w kanadyjskich podatkach, czy nie.
Oczywiście, że tak. Co mi się stanie, jeśli urzędowi podatkowemu tego nie powiem? Zeznania podatkowe w Kanadzie są oparte na systemie honorowym, czyli urząd podatkowy wierzy, że to co mówi się urzędowi podatkowemu, jest zgodne z prawdą. Jeśli urzędowi podatkowemu nie powiecie o tych dochodach, to przez następne 6 lat będzie mieli bezsenne noce. Bo przez następne 6 lat urząd podatkowy ma prawo się do was zwrócić z prośbą o przekazanie informacji dot. waszych podatków z minionych 6 lat podatkowych.
W związku z tym co się dzieje. Jeśliby się złożyło tak, że za rok zadzwonią do was, przyślą list i powiedzą: pani Kowalska, pani nam mówi, że pani nie płaci żadnych podatków od ZUS-u, a nam właśnie ZUS przysłał informację, no ma pani PESEL, mamy pani Social Insurance Number, że pani nie zapłaciła podatków, więc bardzo prosimy, żeby pani przyszła do nas do urzędu podatkowego w Mississaudze i nam tę sytuację wytłumaczyła.
Co się dzieje, jeśli pani Kowalska przyjdzie i urzędnikowi powie: ja pana bardzo przepraszam, ale ja zapomniałam. Urzędnik powie: nie ma problemu, wystarczy, że mi pani odda wszystkie zaległe podatki plus interest za każdy rok, za który pani nie zapłaciła podatków, 7 proc. zazwyczaj, plus kara w wysokości przynajmniej do 100 proc. tego, co pani nie zapłaciła, a jak się pani nie będzie uśmiechać, to możemy zamknąć panią na 5 lat.
To, co wam teraz opowiadam, to są oczywiście bajki, wiecie dlaczego?
Dlatego że prawdopodobieństwo tego, że urzędnik będzie się zajmował 75 dol., które pani Kowalska dostała z ZUS-u, jest raczej mało prawdopodobne. Co nie zmienia faktu, że wy, kanadyjscy podatnicy, macie obowiązek honorowo, uczciwie pokazać wszystkie dochody ze wszystkich źródeł z jakiegokolwiek kraju. Duchem umowy polsko-kanadyjskiej jest to, że w momencie wejścia jej w życie 1 października 2010 r. obydwa kraje obiecują, że każdego z podatników będą traktować równo. Tzn. podatnik kanadyjski, mieszkający w Kanadzie, który się zgłasza o przyznanie przywilejów w Polsce, będzie traktowany równorzędnie z polskim podatnikiem, który mieszka w Polsce. To taka techniczna informacja.
Czego dotyczy ustawa, a czego nie dotyczy? Jak widzicie na załączonym obrazku, dotyczy w większości świadczeń socjalnych, które zazwyczaj ktoś w Kanadzie dostaje, z wyjątkiem bezrobocia, krótkoterminowych chorobowych zasiłków, takich rzeczy, które nie mają związku z długoterminową emeryturą. Natomiast umowa obowiązuje, tak samo wszystkich traktuje, jeśli chodzi o Canada Pension Plan, CPP, czyli system oparty na zamieszkaniu, tj. Old Age Security. Mówiłem przed chwilą, trzeba mieszkać w Kanadzie ileś lat, żeby Old Age Security dostać. Trzeba przemieszkać tyle i tyle, żeby dostać tyle i tyle.
Ja wam teraz nie powiem każdemu z osobna, ile wam się należy. Macie ścisłe informacje w Service Canada, możecie poprosić o formularz po polsku i bardzo zachęcam do tego, żeby się dowiedzieć już z wyprzedzeniem. Bo urzędnik państwowy jest od tego, żeby wam już dzisiaj powiedzieć, co wam się będzie należało za 5 lat. Do tego macie prawo, ja już nie mówię o tym, że Kongres was reprezentuje. Jeśli są sytuacje niejasne, sporne, czegoś nie rozumiecie, to po to są wasze organizacje polonijne, żeby były w stanie wam pomóc. W sumie wszyscy na sali powinniśmy sobie pomagać. Tak a propos, moja skromna osoba w żaden sposób nie jest związana z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, mimo tego że żyję w Ottawie, z rządem federalnym nie mam nic wspólnego. Dzisiaj jestem tutaj dla was do dyspozycji tylko po to, żeby się podzielić moim 20-letnim doświadczeniem i żeby wam powiedzieć coś, co być może umknęło. Czy mogę o czymś zapomnieć, coś pominąć? Oczywiście, że tak. Jestem tylko człowiekiem. (…)

Całe sprawozdanie pod poniższym linkiem

http://www.goniec.net/emerytury.html

Posted in Emerytury, PoloniaComments (0)

…tak nas piszą

Tags:

…tak nas piszą


W brytyjskim Guardianie w nowym cyklu “New Europe” ukazuje się szereg artykułów o Polsce i Polakach.

poland-neweurope- Psyche Polaków nie należy do optymistycznych. Nie jest to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę wieki opresji, inwazji i okupację.
Pomimo pesymistycznego spojrzenia na świat, Polacy mają być “wielkoduszni, gościnni i dumni ze swojego kraju, który trwa mimo przeciwności losu”. Co ciekawe, wyrazem polskiego pesymizmu jest treść naszego hymnu.
Dziennikarze “Guardiana” odwiedzają kraje UE. W ramach serii “poznaj nową Europę”, ukazała się seria artykułów o Polsce. Jeden z nich to krótkie podsumowanie najważniejszych aspektów naszego kraju, kolejny to opis czterech dni życia “typowej” polskiej rodziny. Jest również wywiad z Lechem Wałęsą i felieton na temat zmian, jakich w ostatnich latach doświadcza Polska.
Jeden z brytyjskich dziennikarzy obecną sytuację w Polsce określa, jako “oswajanie się z normalnością”.

Zachęcamy do kliknięcia w link na samym końcu artykułu.

Zdaniem autora, nasz kraj po latach niepowodzeń wreszcie wychodzi na prostą. - Nadal nie czują się Zachodem i walczą z biedą, ale stanowią optymistyczny przykład dla Egiptu i innych państw - pisze dziennikarz. Polska w oczach Brytyjczyka, pomimo dostrzegania licznych problemów, staje się powoli jednym z “normalnych” krajów Europy Zachodniej.

Rodzina jak inne

Jak żyje się przeciętnej polskiej rodzinie? Żeby się tego dowiedzieć, dziennikarz “Guardiana” wybrał się do Nowej Huty i spędził kilka dni w domu rodziny Baniaków.
– To tu – mówi Marcin Baniak, trzymając za rękę czteroletnią córeczkę. Drugą ręką wskazuje pusty kwietnik. Nie wiem, na co mam patrzeć. Widzę tylko błoto i kilka kikutów krzaków róży. Marcin dostrzega moją konsternację i podejmuje kolejną próbę: – Może to jest to.
Czymkolwiek było “to”, już go tu nie ma. I nic dziwnego. Stoimy bowiem obok domu Marcina w Nowej Hucie, a gdzieś w tej okolicy, może kawałek dalej, stał kiedyś olbrzymi pomnik Lenina.
Ostatnich kilka lat to okres wielkich zmian zarówno w życiu Baniaków, jak też w całym mieście. Nowa Huta została zbudowana od zera w 1949 roku przez nowe, komunistyczne władze. Miało w niej mieszkać 30 tysięcy robotników zakładów imienia Lenina. Jej szare bloki i szerokie ulice uważano wówczas za symbol socjalistycznego planowania, środkowy palec wysunięty w stronę religijno-akademickiego Krakowa. W mieście przez pewien czas nie było kościołów. Centralny plac oglądany z lotu ptaka miał kształt sowieckiej gwiazdy.
Dziś Polska stawiana jest często za wzór kapitalistycznego sukcesu. Dawne pomieszczenia biurowe huty zajmują obecnie dwa banki. Mieszkanie, które 33-letni Marcin i jego starsza o rok żona Sylwia kupili sześć lat temu za około 100 tysięcy złotych, teraz jest warte trzy razy więcej. Polska jako jedyny kraj w Europie uniknęła recesji w czasie światowego kryzysu finansowego. Pomnik Lenina został obalony i wysłany do Szwecji, gdzie stoi w parku osobliwości.
Nowohucki plac nosi dziś imię Ronalda Reagana. W 2003 roku sprywatyzowano hutę i ograniczono zatrudnienie do 2 tysięcy osób. No i pojawiły się świątynie. – Mamy więcej kościołów niż szkół – żartuje Marcin.
Mieszkanie Baniaków ma niecałe 50 metrów kwadratowych i składa się z czterech małych pomieszczeń: dwóch pokoi, kuchni i łazienki. Marcin i Sylwia – rodzice dwóch dziewczynek: Amelii i Olgi – nie mają oddzielnej sypialni. Śpią w pokoju dziennym na rozkładanej kanapie. Dowiaduję się, że wiele polskich rodzin mieszka w podobnych warunkach. Niektórym sąsiadom Baniaków musi wystarczyć 30 metrów. Polskie mieszkania należą do najmniejszych w Europie.
– Marzymy o domu – zdradza Marcin. Niewykluczone, że niedługo to marzenie się spełni. Kilka kilometrów od Krakowa, w cieniu niewielkiego lasku stoi mały, szary, nieukończony dom. Przy odrobinie szczęścia Baniakowie przeprowadzą się do niego jeszcze w tym roku. Cztery lata temu kupili ziemię za 80 tysięcy złotych. Wtedy myśleli, że jest to jedynie inwestycja, że sprzedadzą grunt, kiedy jego wartość się podwoi. Jednak ceny mieszkań w Nowej Hucie poszły ostro w górę. Trzysta tysięcy złotych wystarczy dziś na 60-metrowy lokal. Baniakowie obliczyli, że wybudowanie własnymi siłami piętrowego domu nie będzie dużo droższe.
Plany te oznaczają jednak ciężką pracę i duże ryzyko finansowe. – Nie jeździmy na wakacje, nie kupiliśmy samochodu – wyjaśnia Marcin. Pożyczyli trochę od rodziców. Znaczną część prac wykonują sami.
Podczas mojego kilkudniowego pobytu w domu Baniaków Sylwia raczy mnie mnóstwem polskich specjałów. Jej pierogi, twaróg, barszcz, smalec, rosół czy placki ziemniaczane zamknęłyby usta każdemu, kto podważa wartość środkowoeuropejskiej kuchni. Mimo to Sylwia woli, żeby nie robić jej zdjęć w kuchni. Nie chce, żeby uznano ją za typową polską gospodynię. Zamierza wrócić do pracy. Wiele Polek nie ma takiej możliwości. Pracodawcy często znajdują wymówki, by nie zatrudniać młodych matek. Sylwia powinna sobie poradzić, bo pracuje w państwowym urzędzie, ale w firmach prywatnych panuje większa dyskryminacja.
– Znam kobiety, które nie decydują się na dzieci w obawie przed utratą pracy – mówi Marcin. Jego znajoma, farmaceutka, została zwolniona po urodzeniu dziecka. Szef doszedł do wniosku, że będzie zbyt zmęczona. Świadczenia rodzinne w Polsce praktycznie nie istnieją. Zaraz po porodzie rodzice dostają jednorazową zapomogę w wysokości tysiąca złotych. Nie ma jednak trwałej pomocy ze strony państwa.
Dlatego Baniakowie liczą każdy grosz. Bardzo rzadko jedzą na mieście. Restauracje są zbyt drogie. Nawet w supermarketach ceny szybują ostatnio w górę. Marcin i Sylwia wydają około jednej trzeciej zarobków na jedzenie. Teraz martwią się, bo w Lidlu, gdzie robią zakupy trzy razy w tygodniu, niektóre produkty podrożały prawie dwukrotnie. Paczka cukru miesiąc temu kosztowała 3 złote. Dziś trzeba za nią zapłacić 5 złotych, a w niektórych sklepach cena przekracza 7 złotych. Polska uniknęła recesji głównie dlatego, że rodząca się klasa średnia nie przestała kupować. Jednak przy takim wzroście cen to się może zmienić.
Marcin pracuje w Wydawnictwie Literackim, w dziale PR. Wcześniej był krytykiem muzycznym i prezenterem. W 2006 roku dołączył do zespołu Radia Kraków. Miał własny program. Potem jednak został zwolniony w następstwie rozgrywek politycznych. Donald Tusk stanął na czele nowego rządu, ale stara ekipa Prawa i Sprawiedliwości nadal kontrolowała media państwowe. Kiedy więc premier wykonał populistyczny gest, obcinając abonament radiowo-telewizyjny, PiS usiłowało uwypuklić koszty takiej decyzji, zwalniając lokalnych prezenterów. Marcin był jedną z ofiar tych zawirowań.
Teraz zarabia miesięcznie 4,4 tys. złotych. Po opłaceniu podatków i ubezpieczeń zostaje mu z tego około trzech tysięcy. Jedna trzecia idzie na jedzenie, jedna piąta na gaz i wodę, a znaczna część pozostałej kwoty przeznaczana jest na nowy dom.
Baniakowie martwią się o swoje emerytury. – Wielu Polaków obawia się, że w wyniku rządowej reformy emerytalnej nasze przyszłe świadczenia będą niższe. Niektórzy podejrzewają, że zaproponowane zmiany mają związek z długiem publicznym – tłumaczy Marcin.
Po roku 1989 Nowa Huta uważana była za slums. Baniakowie sprowadzili się do mocno zapuszczonego mieszkania. Dziś w ich bloku wciąż jest graffiti, ale budynek wygląda lepiej niż kiedyś. Nastoletnie dziewczyny, które dawniej snuły się po klatce, zniknęły. – Kilka z nich zaszło w ciążę – mówi Marcin. – W Polsce jest dużo nauki religii, ale nie ma wychowania seksualnego – zauważa.
Sylwia jest wierząca, ale Marcin nie jest pewien swoich religijnych przekonań i nie chce za bardzo o nich rozmawiać, żeby nikogo nie urazić. – Kościół pomógł nam przetrwać komunizm – mówi dyplomatycznie. – Teraz jednak to jest inny kraj – dodaje. Chodzi z dziećmi do kościoła, choć przyznaje, że odczuwa ogromną presję. – Rodzice, którzy nie chcą, żeby ich dzieci uczęszczały na lekcje religii, uważani są za odmieńców.
Polacy wracający z Wysp przywożą do kraju inne, bardziej świeckie nastawienie do świata. Marcin nigdy nie zamierzał wyjechać. Jego najlepszy przyjaciel ma dwa dyplomy, ale kiedy poleciał do Stanów Zjednoczonych, musiał pracować jako dekarz. Poza tym emigracja przyczyniła wprawdzie się do czasowego spadku bezrobocia, ale miała też ukryte koszty społeczne: rozbite rodziny, dzieci, które nie znają swoich matek bądź ojców.
W poniedziałek rano Olga źle się czuje. Marcin i Sylwia idą z nią do lekarza. Opieka zdrowotna teoretycznie jest w Polsce darmowa. – Ale to nieprawda – stwierdza Marcin. Nawet na pilne wizyty trzeba długo czekać. Niedawno Sylwia miała ostry ból ucha. Kazano jej przyjść za miesiąc. Już zamierzała skorzystać z prywatnej kliniki. Na szczęście znajomy, który pracuje w szpitalu, załatwił jej wizytę po godzinach u państwowego lekarza.
Generalnie Baniakowie z optymizmem patrzą na Polskę. Historyk Adam Zamoyski opisuje ją jako kraj, który najgorsze ma za sobą. – To są być może najlepsze lata w naszej historii – mówi Marcin. – Niepodległość, NATO, Unia Europejska, a teraz może jeszcze euro – wymienia sukcesy swojej ojczyzny.
– Chciałbym, żeby Polska była zwykłym krajem Europy. Ani mniej, ani więcej – stwierdza mój gospodarz. Potem jednak roztacza bardziej ambitną wizję. – Być może mamy do odegrania istotną rolę łącznika między zachodnią Europą a Wschodem. Leżymy między Niemcami a Rosją. Możemy zatem być czymś w rodzaju pomostu – mówi Marcin.
Ostatni dzień mojego pobytu u Baniaków zbiega się z pierwszym dniem wiosny. Polskie dzieci świętują zmianę pór roku, topiąc Marzannę – zgodnie z ludową tradycją przyjaciółkę zimy. Wychowawczynie z przedszkola Amelii prowadzą swoich podopiecznych nad pobliski potok. Jeden z chłopców bierze lalkę i wrzuca ją z mostu do wody. – Żegnaj zimo! Witaj wiosno! – śpiewają dzieci.
– Ta scenka ma polityczną symbolikę – żartuję. Marcin uśmiecha się. – Może. Komunizm to była zła zima, złe lata dla naszego kraju – odpowiada. – A więc żegnaj komunizmie, witaj nowy, wspaniały świecie! n

Kim jesteśmy?

Jeden z artykułów jest syntetycznym podsumowaniem naszego kraju, z podziałem na sekcje takie jak polityka, ekonomia, jedzenie, etc. Zawarte w nich jest typowe streszczenie wydarzeń na polskiej scenie politycznej ostatnich lat, czyli podziału na dwa zwalczające się obozy czy przypomnienie “jednego z najbardziej ekscentrycznych politycznych duetów”, czyli braci Kaczyńskich. Donald Tusk jest natomiast określany jako “grający w piłkę nożną premier”.
Są również mniej powszechnie spotykane oceny. Na przykład polska kuchnia jest zdefiniowana, jako “jeden z niedocenionych klejnotów”. - Polskie jedzenie jest charakterystyczne i może być wyśmienite - pisze autor, który następnie za przykłady wybitnych polskich dań przytacza “klasyczną zupę, która może być uzależniająca”, czyli żurek. Wysoką ocenę dostają też pierogi, zwłaszcza te z kapustą i grzybami. Autor podkreśla, iż to nie wódka jest najpopularniejszym trunkiem, ale “świetne piwa lokalne” i importowane wina.
Brytyjczyk poświęca też swoją uwagę polskiej kulturze masowej. Kina na przykład zostały opanowane przez Hollywood, a rodzima branża kinowa jest w “znośnym stanie”, przy czym młodzi reżyserzy nie są w stanie powtórzyć sukcesów np. Romana Polańskiego, Krzysztofa Kieślowskiego czy Andrzeja Wajdy. Za najpopularniejszy polski zespół autor uznaje natomiast Kult. Doda jest natomiast “polską odpowiedzią na Britney Spears”.
Tajemnice polskiej alkowy
Dziennikarz analizuje również sferę polskich relacji damsko-męskich. Dla przykładu, mężczyźni “uważają się za romantycznych i rycerskich”, co ma być “do pewnego stopnia” prawdą. Zdaniem Brytyjczyka, kobiety w Polsce nie powinny spodziewać się, że będą otwierać jakieś drzwi, a od adorujących mężczyzn otrzymają kwiaty. Autor odnotowuje natomiast zanik tradycji całowania pań w rękę.
Brytyjczyk analizuje również polskie życie seksualne. Seks przedmałżeński ma być powszechny, aczkolwiek ukrywany (poza “zsekularyzowaną Warszawą”). Antykoncepcja “nie jest promowana”, a edukacja seksualna w szkołach jest “nadal eufemistycznie nazywana”.

Pesymistyczny hymn

W podsumowaniu charakteru Polaków, jeden z angielskich dziennikarzy stwierdza, że “trzeba przyznać”, iż historia “nie traktowała Polski łagodnie”. - Leżąca na płaskiej przestrzeni między Rosją a Niemcami, jest praktycznie nie do obrony - konkluduje autor. Z powodu nieuchronnych licznych lat najazdów, opresji i okupacji, “polska psyche nie należy do optymistycznych”.
Pesymizm ma być wyrażony między innymi w nieformalnym tytule polskiego hymnu narodowego, czyli: “Jeszcze Polska nie zginęła”. Ponadto standardową odpowiedzią na pytanie “Jak leci?”, ma być “Stara bieda”.
Pomimo wszystkich naszych problemów i pesymizmu, Polacy są przez autora bardzo dobrze oceniani. - Przede wszystkim są wielkoduszni, gościnni i dumni ze swojego kraju, który trwa mimo przeciwności losu - pisze Brytyjczyk.

Idzie nowe

Polska to plac budowy, kraj stadionów, kościołów i złych kierowców. “Dźwigi na placach budowy stały się w Polsce równie pospolite jak bocianie gniazda na wsiach”, “piłkarskie stadiony to murawa optymizmu”, a “beatyfikacja Jana Pawła II to okazja, by Polska żyła nostalgią za swym ulubionym synem”.
- Dźwigi na placach budowy stały się w Polsce równie pospolite jak bocianie gniazda na wsiach - pisze reporterka gazety Julia Kollewe. Budowlany boom, jak twierdzi, uchronił Polskę przed recesją 2009 r., a sektor budownictwa odgrywa ważną rolę w gospodarce - wnosi 7 proc. PKB wobec 6 proc. w przypadku gospodarki brytyjskiej.
- Blisko 80 proc. projektów infrastrukturalnych w ramach przygotowań do Euro 2012 realizowanych jest terminowo, a 65 proc. Polaków przekonanych jest, że zostaną ukończone na czas - powiedział Mikołaj Piotrowski z PL.2012 - spółki nadzorującej i koordynującej przygotowania do Euro 2012.
Jeszcze niedawno ledwie 20 proc. Polaków było w tym względzie optymistami. Chris Williamson, główny ekonomista firmy Markit w Londynie obawia się jednak, że cięcia wydatków publicznych podyktowane chęcią zmniejszenia deficytu sektora finansów zaszkodzą perspektywom budownictwa, ponieważ obok środków unijnych jest ono finansowane z budżetu.
Przygotowania do beatyfikacji Jana Pawła II to według dziennikarza “Guardiana” Juliana Borgera “okazja, by Polska żyła nostalgią za swym ulubionym synem i za mniej skomplikowanymi czasami, kiedy Kościół i naród stali ramię w ramię w ramię w obliczu wspólnego wroga”. Jednak jak mówi rzeźbiarz spod Krakowa Czesław Dźwigaj, który na swym koncie ma kilkadziesiąt pomników Jana Pawła II, “poczucia narodowej solidarności, które uosabiał papież nie uda się odbudować”.
W reportażu ze Świebodzina, gdzie wzniesiono największą rzeźbę Chrystusa w świecie, Helen Pidd i Julian Borger zauważają, że ponad 90 proc. społeczeństwa deklaruje się jako katolicy, ale tylko 45 proc. regularnie uczestniczy w niedzielnej mszy św. w porównaniu z 60 proc. przed 1989 r. Adam Balcer z ośrodka Demos powiedział “Guardianowi”, że nie wierzy w to, że w Polsce nastąpi “głęboka i szeroka” sekularyzacja na wzór hiszpański. Sądzi, że Kościół w Polsce będzie z wolna podążał drogą irlandzką i włoską, pozostając ważnym elementem narodowej tożsamości.
- Mimo, że wielu Polaków to ludzie religijni, gdy siadają za kierownicą samochodu nie widzą bliźnich w innych kierowcach, lecz zachowują się jak poganie - skarży się ksiądz Marian Midura organizujący dni refleksji dla kierowców. Z danych za 2009 r. wynika, że w Polsce przypada 12 śmiertelnych wypadków drogowych na 100 tys. mieszkańców wobec 3,8 w Wielkiej Brytanii. Niewykluczone jest to, że Polacy zdają egzaminy na prawo jazdy na Ukrainie i w Czechach, gdzie są tańsze i łatwiejsze niż w Polsce - pisze “Guardian”.
Sławomir Sierakowski z “Krytyki Politycznej” napisał w “Guardianie”, że Polska powinna się stać mostem między Wschodem, a Zachodem, a jeśli tego nie zrobi to takim mostem staną się Chiny.
Opinia ta wywołała ożywioną debatę wśród czytelników. - Po co mosty, skoro są telefony? - napisał jeden z nich.

ant//kdj/mk/tr

http://www.guardian.co.uk/world/series/new-europe-poland

Posted in Artykuł numeruComments (0)

Ewa Curie o Polsce

Tags: , ,

Ewa Curie o Polsce


You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Posted in MultimediaComments (0)

Konsulat zaprasza

Tags: , , ,

Konsulat zaprasza


konsulat

Szanowni Państwo.

Przed nami tylko 105 dni do Przewodnictwa Polski w Radzie Unii Europejskiej.
Przygotowania nabierają prędkości, a my będziemy starać się aktualizować informacje o planach na Prezydencję i wydarzeniach ją poprzedzających.
Zapraszamy na stronę : http://www.facebook.com/#!/pages/Consulate-General-of-Poland-in-Toronto/192705300759743 by na bieżąco śledzić rozwój wydarzeń.

Ostatnio zamieściliśmy tam następujące posty:

1.       Forum na żywo. Niepowtarzalna okazja dla Internautów!
“Pro100 do Prezydencji. Forum” to impreza, która odbędzie się już 23 marca na 100 dni przed objęciem przez Polskę Prezydencji w Radzie UE.
Organizatorzy: Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce, Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, Katedra Europeistyki Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW.
Forum na żywo na stronach internetowych organizatorów i na : www.facebook.com/komisjaeuropejska.
Nowoczesna oprawa,  połączenie na żywo z pięcioma uczelniami w Polsce. Do udziału zaproszono studentów i uczniów szkół średnich, a także tych wszystkich, którzy interesują się sprawami europejskimi.

2.      Kulturalny rozkład jazdy Prezydencji.
Znamy już założenia oficjalnego programu kulturalnego polskiej Prezydencji. W jego ramach od lipca do grudnia tego roku zrealizowane zostaną setki artystycznych projektów!
Promocja w 10 strefach czasowych
Zagraniczny Program Kulturalny Polskiej Prezydencji 2011, pod hasłem I, CULTURE, to największy z dotychczas realizowanych przez Instytut Adama Mickiewicza program promocji polskiej kultury za granicą. – Objęcie przez Polskę Prezydencji to niepowtarzalna, cywilizacyjna szansa zakomunikowaniu światu współczesnej Polski – powiedział Paweł Potoroczyn, dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza. Dlatego od lipca do grudnia 2011 nie tylko w Unii Europejskiej, ale także poza jej granicami – w sumie w 10 stolicach na całym świecie - prezentowanych będzie blisko 400 wydarzeń

3.      ABC Prezydencji .
·               Kraj sprawujący Prezydencję ma duży wpływ na decyzje podejmowane w Unii Europejskiej. To wielki prestiż, ale i odpowiedzialność.
Sukces Prezydencji to najlepszy sposób na promocję kraju, walkę ze stereotypami i umocnienie naszego wizerunku w Europie i na świecie.


4.       Studia w Polsce i Unii Europejskiej.

Informacje o studiach  na uczelniach wyższych w Polsce i Unii Europejskiej.

Zapraszamy również do zakładek: INFO, WYDARZENIA, ZDJĘCIA.

Posted in PolecamyComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 4  1  2  3  4 »