Dziesiątki zniszczonych mostów, setki kilometrów zalanych dróg. Do tego podtopione szkoły, przedszkola i przychodnie. Na Podkarpaciu oszacowano straty po powodzi. Na razie wyceniono je na 380 milionów złotych. A to suma z tylko jednego województwa.
Zniszczonych zostało między innymi ponad 40 kilometrów dróg wojewódzkich. Koszt remontu to 9,5 milionów złotych. Za naprawę siedmiu mostów na drogach wojewódzkich trzeba będzie zapłacić około 2 milionów złotych. Do tego trzeba doliczyć ponad 107 milionów złotych na naprawę ponad 280 kilometrów dróg powiatowych i 38 znajdujących się na nich mostów (ponad 23 miliony złotych). 24 miliony kosztować będzie przywrócenie do stanu używalności 107 obiektów użyteczności publicznej, takich jak szkoły, przedszkola, remizy.
Straty dotyczą też oczywiście osób prywatnych. Tylko na Podkarpaciu podtopionych i zalanych zostało 2021 gospodarstw, z których ewakuowano 85 rodzin. Cztery domy zostały zniszczone całkowicie. Powodzianie, w większości rolnicy, pozbawieni zostali też źródła dochodów na najbliższy rok. Woda zalała prawie 28,5 tysięcy hektarów pól uprawnych.
http://www.tvn24.pl/2243028,28385,0,0,1,wideo.html
Marszałek województwa na razie przeznaczył na pomoc dla zalanych gmin i powiatów 2,9 miliona złotych. Najbardziej ucierpiał powiat ropczycko-sędziszowski i miasto Ropczyce oraz powiat dębicki i mielecki. 1,5-metrowa fala wody przechodziła przez centrum Ropczyc.
http://www.tvn24.pl/2240794,28385,0,0,1,wideo.html
Potężna burza przetoczyła się nad stolicą. Ucierpiały Dworzec Centralny, Kancelaria Premiera, Sejm i centrum handlowe “Złote Tarasy”. Do podziemi i piwnic wdarła się woda. Strażacy dostali ponad 1000 zgłoszeń od mieszkańców. Gwałtowne ulewy zaatakowały też między innymi Łódź i Poznań.
To był kataklizm. Ostatnia taka ulewa w stolicy miała miejsce trzy lata temu. Wtedy nawałnica zaatakowała stolicę nocą.
Skutki gwałtownej ulewy najbardziej odczuli mieszkańcy Śródmieścia i Mokotowa. Woda wdzierała się przez dach do centrum handlowego Złote Tarasy. Woda z drugiego piętra przeciekała na pierwsze.
http://www.tvn24.pl/2242222,28385,0,0,1,wideo.html
Zalane zostaly też dawne domy centrum i podziemia Dworca Centralnego. Woda w przejściu podziemnym przy Rotundzie sięgała do kostek. Deszcz nie oszczędził kancelarii premiera i Sejmu, Archiwum Narodowego, Teatru Narodowego.
Niewesoło było też na Pradze. W garażu przy ul. Kijowskiej utopiło się 160 samochodów.
Kotlina Kłodzka jeden z najbardziej urokliwych regionów Polski, dziś wygląda jak po przejściu kataklizmu. Rozmyte drogi, zerwane mosty i tysiące ludzkich dramatów jej mieszkańców, którym powódź zabrała dorobek całego życia. Nie ma jeszcze dokładnych danych, ale wiadomo, że straty w Kłodzku i okolicach mogą znacznie przekroczyć 100 milionów złotych.
http://www.tvn24.pl/2241211,28385,0,1,1,woda-w-klodzku,wideo.html
Urząd gminy zaczął już wypłacać pierwsze odszkodowania - po 6 tysięcy złotych na rodzinę.
Mieszkańcy zniszczonego regionu mówią, że nawet powódź tysiąclecia sprzed 12 lat nie wyrządziła takich szkód jak tegoroczna. Teraz kotlina została dosłownie zatopiona przez deszcze - samorządowcy wyliczają, że w ciągu zaledwie kilku godzin, od godz. 18 w piątek do 0.30 w sobotę, na ich miasto spadł potop 120 litrów wody na jeden metr kwadratowy.
Na najbardziej zrujnowanym obszarze mieszka ponad 18 tysięcy osób. Nie ma właściwie rodziny, która nie ucierpiałaby w powodzi.
“Nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Pamiętam tragedię z 1997 roku, ale to, co spotkało nas w tym roku, było dwa razy gorsze. Część moich sąsiadów w kilka godzin straciła dorobek życia” - mówi Danuta Kierkiewicz ze wsi Jaszkowa Dolna, w całym powiecie kłodzkim najmocniej dotkniętej kataklizmem.
Relacje mieszkańców Jaszkowy są poruszające i podobne do siebie: woda przyszła nagle, zabrała wszystko. “Mój sklep już nie istnieje” - mówi Alicja Kucmus. “Cały towar został zalany, lodówki, magazyny, kasy fiskalne. Piątek to dzień największych dostaw i wszystko, co tego dnia przyjechało z hurtowni, zabrała powódź” - dodaje.
Nikt nie miał czasu na ratowanie dobytku. Powodzianie opowiadają, że poziom wody podnosił się dosłownie w oczach. Fala powodziowa wyrywała drzwi i przelewała się przez okna. Niewielkie płynące polami strumyki zmieniały się w rwące potoki. Większe rzeczki występowały z brzegów i niszczyły wszystko na swojej drodze. “Niektórzy z mieszkańców w kulminacyjnym momencie mieli w domach wody po pachy” - mówi Andrzej Piwowar, sołtys z położonej nieopodal Jaszkowy Górnej. “Na część dróg osunęły się skarpy, a inne, podmyte, zapadły się. Niektóre rodziny zostały właściwie odcięte od świata” - dodaje.
W sumie we wsi woda zalała 60 domów. Identyczny scenariusz spotkał oddalone o kilka kilometrów Żelazno. Woda zniszczyła tam m.in. szkołę podstawową i remizę ochotniczej straży pożarnej. Komendant strażaków Marcin Olejnik mówi, że nie otrzymał żadnego ostrzeżenia o nadchodzącej katastrofie. “Nawet sztab kryzysowy jeszcze kilka godzin przed burzami mówił, że nic złego nam nie grozi. A efekt jest taki, że zalanych zostało 80 domów, poniszczone zostały wały na przepływającej tu Białce Lądeckiej, wyrwanych zostało kilka kilometrów poboczy. W naszej remizie było pół metra wody. Na szczęście ocalały samochody. Straty w Żelaźnie wyniosą co najmniej kilka milionów złotych” - mówi Olejnik.
“Z nieba lało się jak z wiadra. Fala szła też od rzeki, niszczyła wszystko, co napotkała na drodze: płot, ogrodzenie z siatki, drzewa. Wszystko trwało może godzinę, dwie. Zalało nas kompletnie. W 1997 roku udało nam się cokolwiek uratować, teraz wszystko jest do wyrzucenia” - opowiada Teresa Piwowarczyk z Żelazna. W jej domu było 1,5 metra wody. “Zniszczone mam dosłownie wszystko: pralkę, lodówkę, kuchenkę, meble, dywany, drewniane podłogi. Ściany też nadają się tylko do remontu, bo są kompletnie mokre i oblepione błotem. Odbudowa może kosztować ponad 100 tys. zł” - dodaje kobieta.
Krzysztof Margowniczy z położonego kilkanaście kilometrów dalej Starego Gierałtowa stracił warsztat samochodowy. “Woda zalała mi jeden samochód, a drugi porwał rwący potok. Odnalazłem go kilka kilometrów dalej na drzewie” - opowiada. Wysoka woda nie oszczędziła też samego Kłodzka. “Uszkodzonych jest kilkanaście ulic. Między innymi ul. Dworcowa prowadząca do stacji kolejowej Kłodzko Główne. Zalanych jest 30 mieszkań” - mówił nam wczoraj zastępca burmistrza Henryk Urbanowski. “Szkody miejskie oceniam na ok. milion złotych, ale zniszczony majątek mieszkańców jest wart kilka razy więcej. Cały czas liczymy straty. Dokładne dane przekażemy wojewodzie we wtorek” - dodaje.
Premier Donald Tusk powiedział w zniszczonej przez powódź miejscowości Dziewiętlice na Opolszczyźnie, że całe południe Polski wymaga bardzo poważnych inwestycji, by zmniejszyć zagrożenie powodziowe.
Szef rządu podczas konferencji prasowej w Dziewiętlicach zapowiedział prace nad uregulowaniem miejscowej rzeki - Świdny - i nie wykluczył, że w tej sprawie szybko zostanie zwołana wspólna komisja z Czechami. O konieczności uregulowania rzeki mówił także wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna, który był we wsi kilka godzin wcześniej.
Tusk zaznaczył, że wszyscy mieszkańcy, z którymi rozmawiał, zwłaszcza ci z najbardziej zrujnowanych przez wodę domów, serdecznie dziękowali straży pożarnej, która pomagała im się uporać ze zniszczeniami.
- To jest trzecie miejsce, które dzisiaj odwiedzam - i na Podkarpaciu, i w Małopolsce, i tutaj jest jedna melodia - ludzie, nawet jak są w tragicznej sytuacji, mówią: “strażacy naprawdę spisali się na medal” - powiedział szef rządu.
W Dziewiętlicach, podobnie jak w innych miejscowościach, które dotknęła powódź, premier obiecał pomoc materialną. - Jak trzeba, to systemem zaliczek, a już po oszacowaniu strat jak najszybciej (trzeba) wypłacać te zasiłki doraźne, pomocowe, te do 6 tys. zł - podkreślił Tusk. Również tutaj zadeklarował, że rząd jest gotów wysłać dzieci z poszkodowanych rodzin na kilkutygodniowe kolonie.
Jak zaznaczył, w Dziewiętlicach straty są poważne. Według szacunków władz lokalnych to od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych na jedno gospodarstwo. Ta niewielka wieś w gminie Paczków została w piątek prawie całkowicie zalana przez wezbrane wody spokojnej na co dzień rzeczki.
Gwałtowne burze przetaczają się przez Polskę. Wezbrane rzeki, zalane ulice i podtopione domy, to krajobraz jaki pozostał po przejściu potężnej ulewy we wtorek w Międzylesiu, Wrocławiu i Giżycku. Synoptycy ostrzegają, że niespokojnie będzie jeszcze do piątku.
Najgorsza sytuacja jest w Międzylesiu. Ogromna ulewa z burzami na południu Kotliny Kłodzkiej spowodowała gwałtowny wzrost wody na Nysie Kłodziej. Podtopionych zostało kilkanaście domostw, cztery z nich zostały poważnie zalane. Na miejsce skierowano 12 wozów straży pożarnej.
Ze skutkami gwałtonych burz walczy też Warmia i Mazury. W Giżycku potężna ulewa sparaliżowała miasto tuż po godzinie 16. Wraz z silnymi opadami deszczu pojawił się grad. Kilka ulic było nieprzejezdnych. Podobna sytuacja ma miejsce w Szczytnie. Po przejściu nawałnicy pozalewane są ulice, podwórka - szczególnie w niższych partiach miasta.
We Wrocławiu zalane są ogródki działkowe sąsiadujące z rzeką Ślęza. Jak donoszą mieszkańcy miasta nieszczelne wały na rzece stanowią zagrożenie dla będącego tuż obok osiedla domków jednorodzinnych. Woda w rzece podniosła się do niepokojącego poziomu.
Na wielką wodę czekają mieszkańcy wrocławskiej dzielnicy Leśnica. W nocy zwiększono zrzuty ze zbiornika retencyjnego w Mietkowie w konsekwencji czego woda z podniesionej rzeki Bystrzycy może podtopić budynki stojące na jednym z wrocławskich osiedli. Od rana jego mieszkańcy z niepokojem obserwują poziom wody w rzece.
Z wodą po raz kolejny w ciągu ostatniej doby walczą strażacy z Warszawy. Kilka minut wystarczyło, by ulice Ursusa zamieniły się w potoki. Nieprzejezdny jest tunel łączący dzielnicę z centrum miasta. Strażacy wypompowywują też wodę z zalanych piwnic i garaży.
10 mln zł bezzwrotnej pomocy na wsparcie akcji ratowniczej i odbudowę infrastruktury chroniącej środowisko we wszystkich dotkniętych powodzią gminach zadeklarował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski, który jest przewodniczącym rady nadzorczej Funduszu zapowiedział, że 10 mln zł to jedynie początek pomocy. - Sprawdzimy, jakie będą potrzeby, jakie środki są potrzebne, by naprawić np. uszkodzone ujęcia wody, kanalizację i zastanowimy się nad zwiększeniem pomocy - powiedział.
We wtorek po południu ustabilizowała się sytuacja powodziowa na południu Polski. W Małopolsce żadna rzeka nie przekracza już stanu alarmowego, poziom wszystkich rzek Podkarpacia obniżył się poniżej stanów ostrzegawczych. Sytuacja może jednak ulec pogorszeniu, ponieważ w Małopolskiem przewidywane są kolejne burze.
Na obszarach dotkniętych żywiołem cały czas trwa usuwanie szkód i szacowanie strat.
Po ulicach w centrum Gdańska płynęły w środę rwące potoki. Kierowcy mieli problem z jazdą. To efekt oberwania chmury nad aglomeracją trójmiejską. Równie gwałtowne zjawiska zapowiadają synoptycy w innych miejscach kraju.
http://www.tvn24.pl/2242717,28385,0,1,1,gdansk-zalany-internauta-jakub,wideo.html
IMiGW w Gdyni informuje, że w ciągu 15 minut miejscami spadło 12-15 litrów wody na metr kwadratowy.
Burza w Trójmieście spowodowała, że na tory kolejowy w samym centrum Gdańska osunęła się 30-metrowa skarpa, która miała za kilka dni zostać oddana do użytku jako “syfon” przeciwpowodziowy. Przez 2 godziny nie było dojazdu kolejowego do Gdańska. Opóźnienia pociągów mogą potrwać jeszcze kilka godzin.
Skarpa osunęła się około 14.20. Zasypała oba tory. Pociągi nie mogły wjechać do Gdańska, ani wyjechać z miasta.
Nie lepiej było w innych rejonach kraju. 25 osób ewakuowano z dwóch miejscowości w gminie Mysłakowice k. Jeleniej Góry z powodu intensywnych opadów deszczu, które przechodzą nad Kotliną Jeleniogórską. Ponadto ulewne deszcze odcięły od świata dwie miejscowości w powiecie wałbrzyskim: Głuszycę i Jedlinę Zdrój. Drogi dojazdowe do tych miejscowości są nieprzejezdne.
Nad Lubskiem i Ośnem Lubuskim przeszły gwałtowne burze. Główne ulice miasteczek przypominały rzeki. Przy usuwaniu skutków nawałnic pracuje wielu strażaków.
Na Podkarpaciu poziom wszystkich rzek obniżył się poniżej stanów ostrzegawczych, jako ostatnie odwołano pogotowie przeciwpowodziowe w powiecie tarnobrzeskim.
Pieniądze dla powodzian zbiera Polska Akcja Humanitarna. Można je wpłacać na konto:
BPH 34 1060 0076 0000 3310 0016 1030.
Zbiórka potrwa do końca sierpnia.












