Tag Archive | "potomstwo"

Seryjny ojciec

Tags: , ,

Seryjny ojciec


William Marsiglio miał 18 lat, gdy po raz pierwszy został tatą. Jego drugie dziecko urodziło się, gdy skończył 49 lat. W międzyczasie zdążył się rozwieść i założyć nową rodzinę. Marsiglio, socjolog z Uniwersytetu Florydy w Gainesville, należy do coraz większej grupy mężczyzn po czterdziestce, pięćdziesiątce, a nawet sześćdziesiątce, którzy wychowują małe dzieci, a jednocześnie mają już dorosłe potomstwo, niejednokrotnie także wnuki.
granpapaOjcowie z tego pokolenia żenili się młodo i wcześnie – jak na dzisiejsze standardy – płodzili dzieci. Robili to, czego od nich oczekiwano: ciężko pracowali i budowali swoje kariery. Później przyszły rozwody. Wielu z nich z czasem powtórnie się ożeniło, często z partnerkami o połowę młodszymi, które chciały mieć dzieci. – Ci mężczyźni robią wszystko drugi raz – mówi Michael Kimmel, socjolog z Uniwersytetu Stony Brook w stanie Nowy Jork. Badacz nazywa to zjawisko “seryjnym rodzicielstwem”.
Możliwość założenia kolejnej rodziny to symbol ogromnych zmian, jakie zaszły w życiu współczesnych mężczyzn. Dzięki dłuższej średniej życia, zdrowszemu stylowi życia i zmianie społecznego nastawienia do rozwodów i starzenia się dojrzali ojcowie otrzymują drugą szansę, by zreformować myślenie o rodzicielstwie i postępowanie wobec dzieci. Niektórzy całkowicie się zmieniają.
– Mężczyźni odczuwają pragnienie, by za drugim razem zupełnie inaczej doświadczać ojcostwa i inaczej realizować się w życiu rodzinnym. Mają nadzieję, że tym razem zrobią wszystko jak należy – wyjaśnia Marsiglio, lat 53, który bada problemy związane z ojcostwem. – W moim przypadku było tak, że za pierwszym razem nie do końca zgadzałem się z feministycznymi ideałami. Ale się zmieniłem – mówi. – W życiu mężczyzny nie musi dominować rola głowy rodziny zarabiającej na utrzymanie żony i dzieci. Dojrzali ojcowie mogą  być bardziej opiekuńczymi rodzicami.
Marsiglio dodaje, że nowa żona czy partnerka może bardziej koncentrować się na karierze zawodowej niż poprzednia, a to wymaga, by mężczyźni bardziej angażowali się w wychowywanie dzieci.
Eksperci podkreślają, że dojrzałym ojcom nie jest łatwo, zwłaszcza tym, którzy sądzili, że rodzicielskie czasy mają już za sobą. Zdaniem profesora Kevina Roya, specjalisty ds. małżeństwa, który na Uniwersytecie w Maryland szkoli terapeutów rodzinnych, bezsenne noce i marudne niemowlęta, w połączeniu z naciskami ze strony dorosłych dzieci, które zarzucają ojcom, że ci nie spędzają wystarczająco dużo czasu z wnukami, mogą powodować ogromny stres. Jednak wielu ojców uważa, że warto się poświęcić.
Profesor Doug Powell, wykładający bezpieczeństwo żywności na Uniwersytecie Stanowym w Kansas spędza większość czasu z 2-letnią córeczką Sorenne. Ponieważ uczy na kursach internetowych, mógł dostosować swój rozkład dnia do nowych obowiązków. – Kiedy córka śpi, wkładam czystą koszulę, siadam przed komputerem i nagrywam wykłady.
48-letni Powell zapewnia, że teraz jest zdecydowanie bardziej zrelaksowanym ojcem, niż w czasach, gdy dorastały jego cztery córki z poprzedniego małżeństwa, dziś dziewczyny w wieku 16- 24 lat. – Lubię zajmować się dwulatką. Uwielbiam spędzać z nią czas.
60-letni Maurice Colontonio Jr. z Voorhees w New Jersey także ma pięcioro dzieci. Ożenił się w wieku 21 lat, ale małżeństwo po 18 latach zakończyło się rozwodem. Trójka starszych dzieci to ludzie po trzydziestce. Colontonio założył drugą rodzinę gdy skończył 40 lat. W 1997 roku urodził się jego młodszy syn Joseph, a w 2001 córka Julianna. Jak zapewnia, teraz jako dojrzały ojciec ma dla dzieci znacznie więcej cierpliwości. Jako prezes własnej firmy recyclingowej pracuje mniej niż kiedyś – niecałe 20 godzin tygodniowo – dlatego jest w domu, gdy dzieci wracają ze szkoły. Dwaj starsi synowie są wiceprezesami i w zasadzie to oni kierują firmą. – Mam dziś więcej czasu dla dzieci niż kiedyś, gdy pracowałem po 10-15 godzin na dobę – mówi Colontonio. Jego 34-letnia córka, Jennifer Colontonio z Phoenixville w Pensylwanii nigdy nie odniosła wrażenia, że przez młodsze dzieci ojciec ją zaniedbuje. – Potrafi znaleźć czas dla każdego z nas.
Potwierdza to raport, opublikowany w tym miesiącu przez ośrodek badawczy Pew Research Center. Z analizy danych zebranych w latach 2006-2008 w ramach badania nad rozwojem rodziny, w którym uczestniczyło blisko 13,5 tyś. respondentów w wieku 15-44 lat wynika, że rzeczywiście dzisiejsi ojcowie wychowujący dzieci poniżej 18 roku życia mają dla nich więcej czasu, niż w poprzednich dekadach. W 1965 roku żonaci ojcowie dzieci poniżej 18 roku życia spędzali z nimi średnio 2,6 godzin tygodniowo. W 1975 roku było to 2,7 godziny, a w 1985 roku 3 godziny. Do roku 2000 czas poświęcany dzieciom wydłużył się ponad dwukrotnie do 6,5 godziny tygodniowo.
Dojrzali ojcowie mają też inny powód do zmartwień – chcą być z dziećmi jak najdłużej i patrzeć jak dorastają. Dlatego aktywność fizyczna i dbałość o formę jest dla nich jednym z priorytetów. – Zrobiłem się prawdziwym fanatykiem sportu. Chcę być w formie, by bawić się z Jakem, także gdy będzie większy – tłumaczy Strandberg. Colontonio przestał jeździć na motorze i przesiadł się na rower. Weinlein chodzi na siłownię 5 razy w tygodniu. – Starzeję się, nie wiem ile czasu mi jeszcze zostało i czy będę w pobliżu, gdy moje dzieci będą dorastać – mówi. – Żałuję, że za pierwszym razem nie miałem takiej dojrzałości. Na pewno byłbym lepszym ojcem.
Powell zapewnia, że nie rozpamiętuje przeszłości. – Każdy czegoś żałuje, ale raczej niczego bym nie zmieniał. Miałem 24 lata, gdy urodził się mój pierwszy syn. Dziś mam 48 lat i jestem zupełnie innym człowiekiem.
Cassandra Dorius z ośrodka badawczego Population Studies Center przy Uniwersytecie Michigan w Ann Arbor mówi, że społeczeństwo musi zmienić swoje myślenie o dojrzałym ojcostwie, bo posiadanie potomstwa z różnymi partnerkami jest dziś częścią znacznie większego trendu. – Jesteśmy dziś bardziej otwarci na rozwody, akceptujemy to, że ludzie nie pozostają ze sobą do końca życia i że zakładają drugie rodziny - mówi Dorius.
Kiedy jej rodzice rozwiedli się w 1998 roku po 33 latach małżeństwa, 41-letnia Renee Perelmuter z Winter Park na Florydzie sama była już mężatką. Jej ojciec, dziś 64-latek, ponownie się ożenił i ma dwoje małych dzieci w wieku 7 i 9 lat. - Świetnie sobie z nimi radzi – twierdzi Perelmuter. – Ma znacznie więcej wolności niż w czasach, gdy ja byłam w wieku rodzeństwa. Nie uważam, by kochał je jakoś bardziej, czy inaczej. Myślę, że dzieli miłość po równo. Tato docenia tę drugą szansę na ojcostwo. Za pierwszym razem był bardzo młodym ojcem, ciężko pracował, a teraz może się zrelaksować i nie szarpać z drobiazgami. Wie, co jest najważniejsze.

Sharon Jayson

Posted in W numerzeComments (0)

Córki skazane na krytykę

Tags: , , ,

Córki skazane na krytykę


Z najnowszych badań wynika, że matki są dużo bardziej krytyczne wobec swoich córek niż synów. Tymczasem psycholodzy alarmują, że nadmierny krytycyzm ze strony rodziców potrafi być dla dziecka uciążliwym bagażem nawet w dorosłym życiu.
doczPotwierdziły się przypuszczenia wielu dziewczynek: matki w końcu przyznały, że są mniej pobłażliwe w stosunku do swoich córek niż synów. Z przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii badania wynika, że większość z nich jest gotowa zignorować wiele przewinień ze strony chłopców, składając je na karb “dokazywania”. Podobne zachowanie ze strony dziewczynki wystarczy, by została ona określona jako “bezczelna” i “uparta”.
W badaniu, przeprowadzonym przez liczący 750 tysięcy użytkowników portal dla rodziców Netmums wzięło udział 2500 matek. Prawie dziewięć na 10 ankietowanych (88 proc.) przyznało, że jest bardziej krytyczna wobec córek niż synów, i to mimo wyznawanego przekonania, że dzieci nie powinno się traktować inaczej ze względu na płeć.
Jedna na dziesięć matek przyznała, że jej syn otrzymuje znacznie więcej pochwał” niż córka. Jedna trzecia kobiet twierdzi, że łączy je bliższa więź z jednym z dzieci: w dwóch trzecich przypadków chodziło o syna.
Ojciec dzieci zazwyczaj dostrzega fakt, że syn jest faworyzowany. Jedna trzecia matek przyznała, że odmienne traktowanie synów było powodem kłótni z partnerem. Niektórzy ojcowie próbują “wyrównać rachunki”, rozpieszczając dla odmiany córki. Ponad dwie trzecie kobiet przyznało, że przynajmniej jedna z dziewczynek w rodzinie jest typową “córeczką tatusia”.
Crissy Duff, psychoterapeutka, która analizowała wyniki badań, mówi, że nadmierny krytycyzm ze strony matki może mieć poważne konsekwencje w dorosłym życiu dziecka. – Brak akceptacji ze strony rodziców to bagaż, jaki wiele kobiet dźwiga przez całe dorosłe życie. Jeśli w dzieciństwie otrzymywały surowsze kary za drobne przewinienia niż ich bracia, mogły sobie wyrobić przekonanie, że bardziej zasługują na takie traktowanie – mówi Duff . Może to tłumaczyć, dlaczego kobiety są bardziej samokrytyczne niż mężczyźni, a także mniej skłonne do podejmowania ryzyka. ”
Specjaliści z portalu Netmums opracowali rady, które pozwolą matkom zerwać z nadmiernym krytykowaniem dziewczynek. Są wśród nich zalecenia, by zachęcać córki do zabawy klockami, a nie tylko lalkami, a także siłować się z nimi dla zabawy, jeśli tylko wyrażają taką ochotę.
Psycholodzy radzą też, by zapewnić dziewczynkom warunki do tego, by mogły same rozwiązywać różne problemy (co sprzyja budowaniu pewności siebie), “zamiast spieszyć im z pomocą w każdej sytuacji.

Rosemary Bennett

Posted in Ciekawostki, PsychologComments (0)

Pułapka rodziców

Tags: , ,

Pułapka rodziców


Kiedy wychodziłam z mężem do teatru i zostawiałam dzieci z opiekunką, miałam poczcie winy. Po powrocie okazało się, że słusznie: dowiedziałam się, że pięciolatek zepchnął trzylatka z kanapy. Młodszy – zdając sobie sprawę, że ma za mało siły żeby się odgryźć w podobny sposób – załatwił się do kubełka, po czym całą jego zawartość wylał bratu na głowę.
“Tak to właśnie jest” – odezwał się pełen wyrzutu głos w mojej głowie “…kiedy folgujesz swoim egoistycznym potrzebom, zamiast zajmować się dziećmi, które cię potrzebują. Kończy się jak we »Władcy much«…”
A jednak, z drugiej strony, czułam się dumna. Moi synowie wykazali się wielka inteligencją. Wykazali się przedsiębiorczością. A choć oczywiście nie podobała mi się wizja moczu spływającego po głowie mojego starszego chłopca, po cichu miałam trochę satysfakcji i nadzieję, że czegoś się w ten sposób nauczył. Bo moje okrzyki “Przestańcie się bić!” spływały po nim jak woda po kaczce…
W ten właśnie sposób każdy rodzic – pełen dobrej woli, ale przecież niedoskonały – odkrywa, że pozostawiając dzieci na jakiś czas, aby cieszyć się chwilami spędzanymi tylko w towarzystwie małżonka wzbogaca ich doświadczenie i uczy życia. O tym właśnie pisał amerykański specjalista w dziedzinie terapii rodzinnej, David Code, w swojej książce “To Raise Happy Kids, Put Your Marriage First” (”Jeśli chcesz mieć szczęśliwe dzieci, stawiaj swoje małżeństwo na pierwszym miejscu”).

rodziciele
Code uważa, że przytłaczanie dzieci nieustanną uwagą przy jednoczesnym zaniedbaniu więzi z partnerem doprowadza w rezultacie do zaburzenia ich rozwoju. – Rodziny skoncentrowane na dzieciach to lękowi, wiecznie zmęczeni rodzice i roszczeniowe dzieci uważające, że wszystko im się należy – mówi.
Rzeczywiście – czasami tak bardzo obawiamy się bycia egoistami, że łatwo zapominamy, że to przede wszystkim dobre wzorce kształtują pełną, szczęśliwą osobę ludzką. Dziecko grające w tenisa i mówiące po włosku nie będzie miało szczęśliwego życia, jeśli jego matka nie będzie dobrze traktowała ojca. Miałam znajomą, która nieustanne posyłała swoje dzieci na lekcje francuskiego, do teatru, na kurs nurkowania w Egipcie… A jednocześnie ten wzór macierzyństwa zmuszał męża, aby kąpał się pod prysznicami w siłowni, do której chodził, zamiast “brudzić ich własną łazienkę”. Kiedyś byłam świadkiem, jak wrzasnął do niej: “Dlaczego jesteś dla mnie taka podła?!”
Frank Furedi, profesor socjologii z University of Kent i autor książki “Paranoid Parenting” (”Paranoiczni rodzice”) potwierdza, że małżeństwa dbające o własny związek dają dzieciom więcej niż te, które wynajmują im mnóstwo nauczycieli z zewnątrz. – Poczucie bezpieczeństwa i dobre samopoczucie dziecka w dużym stopniu zależy od tego, jak dziecko postrzega tych dwoje ludzi, którym ufa najbardziej: matkę i ojca – mówi naukowiec. – Jeśli związek rodziców wygląda na szczęśliwy i harmonijny, będzie dla ich dzieci źródłem inspiracji i poczucia bezpieczeństwa.
Nawet Michelle Obama przestrzega zasady cotygodniowej “randki” ze swoim mężem. Nam się to nie udaje – a przecież nie ulega wątpliwości, że państwo Obama są bardziej zapracowani i mają więcej obowiązków, niż my. A może po prostu trochę się tego boimy? Może boimy się raz w tygodniu wyjść do restauracji tylko we dwoje i pozwolić na to, żeby nasza przesympatyczna włoska gosposia pozwoliła naszym dzieciakom przewrócić dom do góry nogami? Albo polecieć na weekend do Quebec City i zgodzić się na to, że nasz trzylatek będzie leżał w łóżeczku z butelką coli?
Zupełnie inaczej podchodzi to tego Simone Sultana, ekonomistka, matka jedenastoletniego Mishy i sześcioletniej Mayi. Ona rozumie potrzebę zachowania równowagi. Wyjazd z mężem na weekend opisuje jako “reset systemu”. – Taki wyjazd kompletnie zmienia nasze podejście i sposób radzenia sobie z najtrudniejszymi sprawami w rodzinie i w domu – opowiada. – To dla nas bardzo ważne, żeby pamiętać, że jesteśmy razem nie tylko dlatego, że mamy dzieci. Nasz związek jest od tego niezależny. Dla moich dzieci to zresztą także bardzo ważne, że ich mama i tata nie są tylko rodzicami, że chcą być razem i robić razem różne rzeczy bo się kochają i są dobrymi przyjaciółmi.
Dzieci pani Sultana mają szczęście: ich babcia jest stosunkowo młoda i może opiekować się nimi pod nieobecność rodziców. To z kolei redukuje kolejny częsty problem: czysto finansowe koszty bycia razem we dwoje poza domem.
Jeśli chcecie pokazać dzieciom, iż jesteście szczęśliwi w swoim związku, wystarczy, że uczynicie je świadkami swoich “punktów kontaktu”. (Chodzi o to, żeby dzieci widziały jak razem pijecie wino, śmiejecie się z tych samych żartów, słuchacie wspólnie muzyki…).
Kiedy wyznaję, że nigdy jeszcze nie spędziliśmy z mężem weekendu bez dzieci (z których najstarsze ma już siedem lat), dr James odpowiada: – Macie prawo być bardzo troskliwymi rodzicami. Nawet jeśli dziecko ma siedem lat, to jeśli nie jest z obcym opiekunem silnie związane emocjonalnie, dwa dni bez rodziców mogą być traumatycznym przeżyciem. Dzieci rozwijają się lepiej i mają większe szanse na zdrowe i szczęśliwe życie psychiczne, jeśli mają bliskie relacje z rodzicami i jeśli rodzice są blisko nich.
Psychiatra uspokaja się dopiero, kiedy tłumaczę mu że dzieci mają bardzo dobre kontakty ze swoimi dziadkami…
Sue Palmer, autorka książki “Toksyczne dzieciństwo”, uważa że czasami rodzice powinni trochę odpuścić. – Sposób wychowania dzieci we wszystkich kulturach, od niepamiętnych czasów, sprowadzał się do tego, że rodzice poświęcali im w pierwszych latach życia ogromną ilość uwagi i czasu – przyznaje. – Ale później w wychowaniu uczestniczyli także inni członkowie rodziny i cała wspólnota lokalna.
Nasza niechęć do zaufania własnym dzieciom, do umożliwienia im budowania zdrowych relacji z innymi dziećmi i dorosłymi, może być naprawdę szkodliwa. Jeśli nie pozwolimy im uczyć się na własnych błędach, jeśli zawsze będzie obok nich mama gotowa krzyknąć “Uważaj!”, jeśli stale jesteśmy przy nich obecni i okazujemy lęk o to, czy coś im się nie stanie – wychowamy neurotyczne dzieci o małym poczuciu własnej wartości. Dzieci, które nie będą wierzyć w siebie i w to, że potrafią coś same zrobić.
A przecież wiem, że moje dzieci świetnie sobie radzą pod kochającym okiem jednej czy drugiej babci. I kiedy ubieram się żeby wyjść gdzieś z ich ojcem, chłopcy są zachwyceni. To naprawdę proste – widzę ich zachwyt i podniecenie będące odbiciem mojej radości.
Jednym z najlepszych sposobów skłonienia dziecko do czegoś jest osobisty przykład. Mój syn jest bardzo wysportowany, między innymi dlatego, że moja żona pływa codziennie rano, a ja chodzę na siłownię trzy czy cztery razy w tygodniu. Dzieci łatwo naśladują styl życia rodziców. Przykład to znacznie lepsza metoda niż posyłanie na lekcje tenisa dziecka, które zawsze widzi swoich rodziców rozpartych na kanapie.
Dzieci “powinny być w centrum rodziny – a nie stanowić centrum rodziny”. – Czasami musisz skupić się na dzieciach, czasami na partnerze – dodaje Palmer. – Chodzi o to, żeby zdać sobie sprawę, że nie da się zrobić wszystkiego, być wszędzie. Trzeba po prostu robić wszystko najlepiej, jak się da.

Anna Maxted

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?, Rodzina, RóżneComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1