Według biblijnego przekazu, raj był miejscem, gdzie ludzie żyli bez trosk i skąd zostali wygnani. Ustalenia ekspertów wskazują jednak, że niektóre fragmenty tej opowieści mają potwierdzenie w faktach.
Gdzie leżał raj? Biblia tego nie precyzuje. Nowe odkrycia nauki wskazują, że zarówno raj, jak i wydarzenia związane z opuszczeniem tego miejsca przez ludzi mogą odnosić się do przekazywanych od tysięcy pokoleń relacji o zajściach, jakie miały miejsce w sercu Afryki.
Pod koniec lipca 2010 r. Daily Mail opublikował informacje o odkryciu dokonanym przez naukowców z Arizona State University. Ci amerykańscy uczeni badając jaskinie w RPA natrafili na znaleziska potwierdzające, że tam właśnie nasz gatunek przetrwał klęskę ekologiczną wywołaną przez nagłe ochłodzenie, do jakiego doszło 195 tys. lat temu.
Nasi przodkowie wywędrowali wówczas do Pinnacle Point, leżącego ok. 400 km na wschód od Kapsztadu fragmentu wybrzeża Południowej Afryki poznaczonego jaskiniami.
- To miejsce było jedynym, w którym panowały warunki gwarantujące człowiekowi przeżycie w tym niezwykle ciężkim okresie – twierdzi dr Curtis Marean, kierujący badaniami. - W okolicy nie brakowało roślinności, źródłem pokarmu było również morze. Dzięki garstce ludzi, która tam przetrwała epokę lodowcową, przeżył cały nasz gatunek.
Kolejnym dowodem, że raj mógł leżeć na południu Afryki, jest odkrycie z grudnia 2006 r. Wtedy to, w Tsodilo Hills, górzystym obszarze pustyni Kalahari w Botswanie, naukowcy natrafili w jednej z jaskiń na płaskorzeźbę przedstawiającą wielkiego węża, wysoką na ponad 1,5 m i długości ponad 6 m.
- Gdy uważnie przyjrzeć się rzeźbie, można zobaczyć pysk i oczy węża. To bez wątpienia wizerunek pytona - oświadczyła dr Sheila Coulson z uniwersytetu w Oslo, należąca do zespołu odkrywców.
W tej samej jaskini natrafiono też na malowidła przedstawiające słonia i żyrafę dowodzące, że gdy powstawała świątynia węża na obecnej pustyni kwitło życie.
Rzeźba powstała 70 tys. lat temu, a w jej pobliżu natrafiono na dowody odprawiania rytuałów. Dla uczonych było jasne, że odkryli najstarszą świątynię świata. Do tego poświęconą kultowi węża.
- W jaskini nie ma śladów, że była ona zamieszkiwana, nie znaleźliśmy tam też żadnych narzędzi. Było to wyłącznie miejsce odprawiania rytuałów - stwierdziła dr Coulson.
Choć świątynia powstała tak dawno, to miejsce jest wciąż ważne dla Buszmenów, pradawnego ludu z Kalahari, który nazywa Tsodilo Hills Górami Bogów. Jak mówi legenda, tamtejsze wzgórza są dziełem wielkiego węża,
który drążył ziemię szukając wody. Wody nie znalazł, a susza zamieniła Kalahari w pustynię.
Tę zmianę klimatu potwierdzają naukowcy.
Wkrótce po powstaniu świątyni węża doszło do kolejnego kataklizmu, który ostatecznie wygnał nasz gatunek z tego rajskiego obszaru. Najpierw ustalił to w czerwcu 2003 r. międzynarodowy zespół uczonych z amerykańskiego Uniwersytetu Stanforda i Rosyjskiej Akademii Nauk, który przeanalizował próbki zebranych na całym świecie tzw. mikrosatelitów, powtarzających się odcinków DNA. Ustalono, że nasz wzorzec genetyczny ustabilizował się 70-66 tys. lat temu - wtedy pula genowa ludzi została mocno zredukowana. Odkrycie wykazało, że nasz gatunek 70 tys. lat temu znalazł się na skraju zagłady.
Potwierdziły to w sierpniu 2008 r. prace ekspertów z Izraela i USA. Tym razem genetycy przeanalizowali DNA kobiet afrykańskiego ludu Khoisan, jednego z najdawniejszych plemion.
Wyniki tych analiz wykazały, że ok. 70 tys. lat temu populacja naszego gatunku spadła do zaledwie 2 tys. osób. Był to skutek ekologicznej katastrofy wywołanej na całym świecie przez wybuch gigantycznego wulkanu Toba w Indonezji. Ognie widać było wtedy na niebie na całym świecie, a śladem tego wydarzenia może być opowieść o aniele z ognistym mieczem, który wygnał ludzi z raju.
Głód, choroby, wypadki i ataki drapieżników znów eliminowały ludzi. Dopiero gdy klimat się poprawił, ludzkość zaczęła się odradzać.
Wiele ustalonych przez naukę faktów łączy się z biblijnym przekazem. W skrócie przedstawia się to następująco: ludzie, którzy zaczęli oddawać cześć wężowi, zostali wygnani z rajskiej krainy przez anioła z ognistym mieczem symbolizującym wybuch wulkanu. Czy więc zbieżność naukowych ustaleń i węzłowymi punktami biblijnej opowieści, to tylko przypadek?
Tadeusz Oszubski



















