Kobieta zgoliła głowę, usunęła brwi i rzęsy, symulując chorą w trakcie chemoterapii. Użyła także tatuaży na swoim ciele do reklamy takich haseł jak „Nie rezygnuj”, „Kocham życie” czy „Wierzę”.
Zakładając nieistnejacą organizację charytatywną o nazwie “Change for a Cure” podczas różnych wydarzeń kulturalnych nazbierała masę pieniędzy na cel swojej organizacji.
Współczuli jej ludzie z całego świata. I przysyłali pieniądze, aby wesprzeć dzielną dziewczynę walczącą ze śmiertelną chorobą. Ale Ashley Anne Kirilow (23 l.) wcale nie była chora! Wszystko wymyśliła, aby zgarnąć jak najwięcej kasy. I udało się - zebrała prawie 20 tys. dolarów. Jej ohydne oszustwo wyszło w końcu na jaw i dziewczyna wylądowała za kratkami.
Ashley zadała sobie sporo trudu, aby wyglądać na chorą. Oprocz depilacji, mocno się też odchudziła, aby wyglądać jak osoba po chemoterapii. Opowiadała, że została porzucona przez rodziców narkomanów albo, że rodzice nie żyją. Oczywiście nie ma w tym słowa prawdy. Rodzice mają się świetnie, tyle że są rozwiedzeni i każde ma nową rodzinę i dzieci.
Ashley założyła na jednym z portali społecznościowych profil swojej organizacji charytatywnej. Twierdziła, że zbiera pieniądze na badania nad nowymi metodami leczenia raka. Obok zamieszczała swoje zdjęcia. Pieniądze płynęły szerokim strumieniem. Organizowano dla niej koncerty charytatywne, ludzie wrzucali pieniądze do puszek. Jedna z organizacji ufundowała jej nawet wycieczkę do Disneylandu. To miało być “ostatnie życzenie umierającej”.
Oszustwo ujawnił ojciec Ashley, który zorientował się, że choroba jest wyssana z palca. Kobieta trafiła do aresztu, gdzie zostanie do dnia procesu, bo nikt nie chciał zapłacić za nią kaucji.
Kirilov powiedział, że córka robiła to z premedytacją, aby dokuczyć i jemu i jej matce. Matka z kolei stwierdziła, że cała rodzina jest zdruzgotana tym co przeczytała na facebooku na stronie Ashley. To wszystko są zmyślenia i przekłamania, szczególnie we fragmentach dotyczących naszego życia rodzinnego,
Matka, która nazywa się Cindy Edwards stwierdzila, że nie pojawi się w sądzie w Milton, bo nic już jej z Ashley nie łączy.
Zatrzymana tłumaczyła się swoimi zaburzeniami osobowości jeszcze z czasów dzieciństwa. Odpowiadać będzie za trzy oszustwa.
Śmiercionośny strach przed badaniamiRegularne poddawanie się badaniom w dzisiejszych czasach jest już standardem. Szyldowe hasła, które zachęcają do stosowania profilaktyki i tym samym zapobiegania wielu kobiecym chorobom, nie są pustymi sloganami reklamowymi, a ważną częścią kampanii społecznej. Wydawałoby się, że świadomość kobiet współczesnych, jak tak pełna w kwestii dbałości o swoje intymne zdrowie, iż nie wymaga już żadnych akcji, ani dodatkowego wsparcia, mającego na celu zachęcenie do regularnej ochrony swojego kobiecego zdrowia. Jednak okazuje się, że takie działania w wielu przypadkach kobiet, mają swoje zasadnicze znaczenie. Dlaczego? Mówienie, pisanie i nagłaśnianie tego, jak istotne jest poddawanie się regularnym badaniom i czym grozi ich lekceważenie i unikanie, wiele kobiet dosłownie przypiera do muru i ostatecznie skłania je do kontroli swojego zdrowia. Bo choć wydaje się to absurdalne, spora część pań nie przykłada specjalnej uwagi do badania, jakim jest cytologia. Czasem są zupełnie nieświadome, jak wygląda samo badanie i w obawie przed bólem, nieprzyjemnymi zabiegami, myśl o badaniu cytologicznym odsuwają na bok. Strach przed badaniem jest paraliżujący, na tyle, że pada stwierdzenie „mnie cytologia nie jest potrzebna”.
Obawy przed tym, że badanie może być nieprzyjemne po części można usprawiedliwić, niestety, ale tylko niewiedzą. Ale jeśli brak systematycznej kontroli ginekologicznej jest powodowany lekceważeniem i niedbalstwem, dla takiej karygodnej postawy nie ma żadnego wytłumaczenia. Bo, jak wytłumaczyć kobietę, która mając dostęp do bezpłatnej opieki medycznej, wiedząc, czym grozi brak regularnych badań i tak się im nie poddaje? Trudno także o usprawiedliwienie w przypadku braku dostępu do darmowych badań, gdyż aktualnie na szeroką skalę przeprowadzane są bezpłatne, cykliczne akcje badań cytologicznych dla kobiet z grupy ryzyka zachorowania na raka szyjki macicy. A skutki niedbalstwa mogą być fatalne w skutkach.
Odpowiedź jest bardzo prosta. Cytologia ratuje życie kobiet, chroniąc je przed rozwojem raka szyjki macicy. Cytologia to jedno z bardzo nieskomplikowanych badań, które wykonuje nie tylko lekarz ginekolog, ale może je także wykonać pielęgniarka lub położna. Cytologia pozwala wykryć zmiany w nabłonku szyjki macicy, mające charakter rozwijającego się nowotworu już w bardzo wczesnym stadium, co przy wczesnym wykryciu daje spore szanse na całkowite wyleczenie przy zastosowaniu odpowiedniej lekoterapii zaleconej przez lekarza. Samo badanie cytologiczne nie wymaga od kobiety wielu specjalnych przygotowań. Wystarczy, zgłosić się do badania (po wcześniejszym ustaleniu terminu wizyty lub „od ręki” odpłatnie) kilka dni po zakończonym krwawieniu comiesięcznym. Specjalnym zaleceniem jest jedynie nie stosowanie leków dopochwowych, do irygacji, środków antykoncepcyjnych i wstrzemięźliwość od stosunków płciowych na kilka dni przed samym badaniem. Czas wykonania badania, to zaledwie kilka minut, potrzebnych na rozebranie się, zajecie miejsca na fotelu ginekologicznym przez pacjentkę i pobranie przez lekarza za pomocą cienkiej, szpatułki złuszczonych już komórek nabłonka szyjki macicy. Badanie jest zupełnie bezbolesne.
Wizyty u ginekologa nie powinny być kojarzone z koniecznym złem, a z jednym z podstawowych działań mających na celu dbałość o własne zdrowie. Jeśli znajdzie się wolny czas na kilkakrotne wizyty w salonie piękności w przeciągu jednego miesiąca, jeśli jest czas na spotkania z przyjaciółkami, czas na zakupy, dlaczego miałoby zabraknąć zaledwie 20 minut w gabinecie ginekologa jeden raz na pół roku? Taka kontrola ginekologiczna wykaże czy badanie cytologiczne konieczne będzie do wykonania częściej. Częściej, to znaczy jeden raz w przeciągu 12 miesięcy dla kobiet, których wynik badania przyporządkuje je do grupy podwyższonego ryzyka zachorowania na raka, - wtedy wynik badania będzie wykazywał III, IV lub V grupę cytologiczną. Czy też tylko jeden raz na 2, 3 lata dla pozostałych kobiet, u których wynik badania wykaże I lub II grupę cytologiczną. Biorąc pod uwagę możliwą utratę życia, - zachorowanie na raka szyjki macicy, te rzadkie, jak na swoją częstotliwość wizyty kontrolne i badania cytologiczne to naprawdę niewielki wkład.
Szanse na wygraną z nowotworem są bardzo wysokie, gdy cytologia jest przeprowadzana regularnie. Nowotwór ten w początkowej fazie swojego rozwoju nie daje wyraźnych symptomów, które normalnie mogłyby stać się niepokojące i skłoniłyby do wizyty u ginekologa. Wykrycie wczesnej fazy rozwoju raka szyjki macicy jest możliwe tylko przy pomocy badania cytologicznego, stąd jego wielka istota w profilaktyce i leczeniu kobiet. Nie poddając się badaniu cytologicznemu, tłumacząc sobie, że „nic mnie nie boli”, tak naprawdę można się tylko pogrążyć. To tak, jakby powiedzieć, „mogę mieć raka, nieważne”.
Znane i wyraźnie określone są granice przedziału wiekowego, w którym występuje ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy. Badaniom cytologicznym powinny się poddawać głównie kobiety od 25 do 60 roku życia. Tylko czy ryzyko występowania raka szyjki macicy poza tymi granicami jest mniejsze? Owszem, ale jednak minimalnie. Gdyż odstępstwa od tego przedziału z roku na rok są bardziej liczne, więc w praktyce cytologię powinna robić każda kobieta w każdym wieku. Nim skończy graniczne 25 lat, tym bardziej, jeśli rozpoczęła współżycie seksualne. A jak wiadomo, granica roz- poczęcia życia seksualnego jest coraz niższa. Więc nikogo nie zdziwi fakt, że nastoletnia dziewczyna wykonuje kontrolne badanie cytologiczne. Tak samo tyczy się górnej granicy wiekowej, gdzie panie po 60 - tce, nie zakrywając się swoim wiekiem, powinny wykonywać cytologię, zgodnie z zaleceniami swojego lekarza.
Jak widać nie warto poddawać się ślepemu losowi, licząc, że rak szyjki macicy „akurat mnie nie dotyczy”. Systematyczne wykonywanie cytologii daje możliwość zachowania pełnego zdrowia i życia. Nie warto odwlekać badania, tłumaczyć się strachem, brakiem czasu, brakiem pieniędzy czy kolejkami w przychodni. Nawet, jeśli trzeba cytologię zrobić w prywatnym gabinecie, jest to koszt zaledwie 20 - 40 zł, który poniesiony jeden raz w roku nie jest w stanie obciążyć portfela i zrujnować poukładanego dotychczas i spokojnego życia, tak, jak doskonale robi to rak. Rak szyjki macicy.
