Tag Archive | "śmierć prezydenta"

Znamy wstępny raport z katastrofy

Tags: , , , ,

Znamy wstępny raport z katastrofy


Czarne skrzynki prezydenckiego Tu-154 są już przebadane. W kabinie pilotów samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, były osoby spoza załogi - ujawniła przewodnicząca międzypaństwowej komisji wyjaśniającej okoliczności tragedii Tatiana Anodina.

479856
Jak dodała, jeden z tych głosów został już zidentyfikowany. Ujawniła, że inny trzeba jeszcze rozpoznać. Nastąpi to wkrótce. Według komisji drzwi do kabiny pilotów prezydenckiego samolotu były otwarte w trakcie podejścia do lądowania. Wcześniej jeden ze świadków mówił o pięciu ciałach znalezionych w kokpicie.
Jedną z osób, których głos zarejestrowała czarna skrzynka w kabinie był generał broni Andrzej Błasik, dowódca sił powietrznych. Nie potwierdzono tej informacji na konferencji, ale pochodzi ona od źródła w Moskwie, znającego kulisy badania okoliczności katastrofy polskiego Tu-154 pod Smoleńskiem. Według informatora drugą z tych osób nie jest Mariusz Kazana, dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ. Początkowo sądzono, że to jego głos nagrał rejestrator w kabinie pilotów. Córka dyrektora Kazany, która przyleciała do Moskwy, jednak tego nie potwierdziła.
Głosy osób spoza załogi w kabinie Tu-154 czarne skrzynki zarejestrowały na 16-20 minut przed katastrofą. Jej dokładny czas ustalono na 10.41 czasu moskiewskiego (8.41 czasu polskiego). Przed lotniskiem Smoleńsk Siewiernyj jest parów i tam nastąpiło pierwsze zderzenie. Czas od pierwszego zderzenia do całkowitej katastrofy samolotu to 6 sekund - obliczyła MAK. Wszystkie systemy i silniki działały, samolot nie rozpadł się w powietrzu.
Edmund Klich, akredytowany przy rosyjskiej komisji powiedział, że po odsłuchaniu nagrań z kabiny pilotów nie odniósł wrażenia, by piloci działali pod wpływem presji. Nieco inny wydźwięk miała wypowiedź Anodiny. Podkreśliła, że kwestia ewentualnego wywierania wpływu na załogę musi być jeszcze zbadana. Dodała, że ma to duże znaczenie przy wyjaśnieniu okoliczności katastrofy.
Anodina nie chciała odpowiadać na wiele pytań dziennikarzy zasłaniając się tym, że postępowanie nie zostało jeszcze zakończone. Potwierdziła kilka wcześniej ujawnionych informacji.
Oryginały czarnych skrzynek znajdują się w Międzypaństwowym Komitecie Lotnictwa (MAK). Ze strony polskiej nagrania odsłuchali m. in. polscy ministrowie obrony i spraw wewnętrznych Bogdan Klich i Jerzy Miller.
Potwierdziły się informacje “Rz”. Ustalono m.in., że na 4 minuty przed katastrofą załoga samolotu JAK-40 poinformowała załogę samolotu prezydenckiego, że ocenia widoczność na lotnisku na 200 metrów.
Członek MAK Aleksy Morozow podał, że po nawiązaniu łączności z wieżą w Smoleńsku uprzedzono załogę Tu-154M o mgle i złej widoczności na lotnisku w Smoleńsku i że nie ma możliwości lądowania; widoczność wynosiła 400 m, widoczność pionowa rzędu 50 m. Stwierdził on, że lotnisko Siewiernyj było przygotowane do lądowania takiej maszyny. Ostatni raz sprawdzano je 5 kwietnia. Z kontroli wynikało, że lotnisko jest przygotowane do lądowania samolotu przy różnej pogodzie.
Klich zdementował doniesienia, że na przyjęcie samolotów premierów Polski i Rosji Donalda Tuska i Władimira Putina 7 kwietnia na lotnisku zamontowano dodatkowy sprzęt, który potem usunięto.
Poinformowano również, że z zebranych dotychczas informacji wynika, że samolot był sprawny, miał też 19 ton paliwa, co było wystarczające nie tylko na przelot na lotnisko w Smoleńsku, ale też na lotniska zapasowe. Także system wczesnego ostrzegania TAWS, w który był wyposażony - jak ocenili eksperci - był sprawny.
Anodina oświadczyła, że wykluczono zamach terrorystyczny, awarię techniczną, pożar czy wybuch na pokładzie. Podkreśliła też, że załoga Tu-154 na czas otrzymywała informacje meteorologiczne i o lotniskach zapasowych.
MAK uważa, że załoga Tu-154 nie przechodziła regularnych ćwiczeń i została skompletowana na kilka dni przed feralnym lotem.
Wstępny raport dotyczący katastrofy przedstawiono w Moskwie.

szczatki

Nowe informacje?

Minister obrony Narodowej Bogdan Klich uważa, że przedstawiony w Moskwie przez rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotnictwa (MAK) wstępny raport dotyczący katastrofy samolotu pod Smoleńskiem dostarczył dużo nowych informacji.

- Oglądałem całą konferencję szefowej MAK Tatiany Anodiny. Uważam, że dostaliśmy dużo nowych informacji. Muszą być one stopniowo uzupełniane, bo nie tworzą jeszcze pełnego obrazu, zarówno okoliczności, a tym bardziej przyczyn tragedii - powiedział Klich.

Minister nie chciał odnosić się do poszczególnych ustaleń, podkreślając, że “trudno komentować coś, w czym się nie uczestniczy”. Pytany o wypowiedź Anodiny, iż odsłuchał nagrań rozmów załogi, szef MON powiedział, że “słyszał jedną trzecią zarejestrowanego materiału, nagranie z jednego z trzech kanałów taśmy”.

- Słyszałem pojedyncze słowa. 99 proc. jest pokryte przez szum silników, w związku z tym nie jestem w stanie zrekonstruować niczego na podstawie tego surowego materiału, który został mi przedstawiony - dodał.

Pytany o opinię MAK, iż załoga Tu-154 nie przechodziła regularnych ćwiczeń i została skompletowana na kilka dni przed feralnym lotem minister ocenił, że lotnicy pilotujący samolot 10 kwietnia mieli doświadczenie w lotach międzynarodowych na Tupolewach. Minister zaznaczył, że dowódca załogi mjr Arkadiusz Protasiuk miał na samolocie Tu-154M ponad 2,9 tys. godzin nalotu. Jak dodał, piloci - pierwszy Protasiuk i drugi - Robert Grzywna, wykonali wspólnie w 2009 r. blisko 30 lotów, zaś w 2010 - 10.

Rodzą się nowe wątpliwości

Wstępny raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego ws. katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem nie jest przełomowy i pozostawia jeszcze wiele pytań bez odpowiedzi - uważają polscy politycy.

Poseł PO, czynny pilot, Piotr Ołowski, powiedział dziennikarzom, że na razie minęło zbyt mało czasu od katastrofy, żeby można było jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną. - Uzyskaliśmy jednak odpowiedzi na kilka pytań, ale na pewno tych pytań jest jeszcze bardzo wiele. Musimy zbadać nie tylko to, co się działo na dwie minuty przed lądowaniem, ale także to, co działo się przed startem samolotu - zaznaczył.

- Cieszę się, że zostały wyjaśnione wątpliwości, (mówiące o tym) że załoga nie mogła się dogadać z kontrolerem lotu. Wiemy teraz, że kapitan prowadził korespondencję po rosyjsku i nie ma żadnych wątpliwości, że ta korespondencja była prowadzona prawidłowo, zostały też wyjaśnione okoliczności dotyczące wyposażenia lotniska w Smoleńsku - powiedział Ołowski.

Dodał też, że na konferencji nie pojawiły się żadne uwagi co do współpracy strony polskiej i rosyjskiej przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. - Myślę, że ma to istotne znaczenie. Jestem przekonany, że otrzymamy obiektywny obraz tego, co się stało - podkreślił.

Jak dodał, jest spokojny o przebieg śledztwa. - Posunęło się do przodu, nie widzę tutaj zastrzeżeń, współpraca jest dobra. Myślę, że będzie prawdziwa odpowiedź, dlaczego doszło do katastrofy - ocenił Ołowski.

“Apel PiS był słuszny”

Z kolei według posła PiS Jarosława Zielińskiego, konferencja MAK potwierdza, że słuszny był apel jego partii o to, żeby to strona polska prowadziła postępowanie. - Przełomu nie ma. Pojawiają się za to wątpliwości. Konferencja pogłębiła nasze przekonanie, że powinno być inaczej od samego początku - powiedział Zieliński dziennikarzom w Sejmie.

- Mimo wielokrotnych zapewnień, podczas konferencji o obiektywizmie prowadzonego postępowania widać wyraźnie jego ukierunkowanie w stronę poszukiwania przyczyn katastrofy w załodze samolotu, a nie po stronie technicznej. Strona rosyjska może uciekać w jakiś sposób od skojarzeń związanych ze stroną techniczną, bo to jest jej odpowiedzialność - dodał.

Zdaniem Zielińskiego w trakcie konferencji nie padały odpowiedzi na wiele ważnych pytań, w tym dlaczego obsługa lotniska w Smoleńsku nie wydała zakazu lądowania załodze prezydenckiego samolotu mimo złych warunków pogodowych.

W opinii Zielińskiego po stwierdzeniu MAK, że rozszyfrowywanie zapisów czarnych skrzynek TU-154 jest zakończone powinny one jak najszybciej trafić do Polski.

Nic nowego

Natomiast zdaniem szefa sejmowej Komisji Obrony Narodowej Stanisława Wziątka (Lewica), konferencja MAK uporządkowała dotychczasowy stan wiedzy i podała wszelkie informacje, które mają już charakter oficjalny. - Nie rzuciła natomiast żadnego nowego światła na wyjaśnienie tego wypadku i nie podano tego, co jest dla nas bardzo istotne - a mianowicie kto znajdował się w kokpicie pilotów - zaznaczył Wziątek.

Zaznaczył jednak, że nie sądzi, by “piloci tak doświadczeni, robiący tyle podejść do lądowania mogli podejmować sami tak duże ryzyko, w tak trudnych warunkach”.

Wziątek powiedział również, że spodziewa się iż zdecydowanie więcej informacji w sprawie okoliczności smoleńskiej katastrofy pojawi się na czwartkowych posiedzeniach: Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Komisji Obrony Narodowej.

Potrzeba cierpliwości

Poseł PSL Stanisław Rakoczy podkreślił, że nie spodziewał się, iż na konferencji przedstawicieli MAK podane zostaną jakieś sensacyjne informacje dotyczące przyczyn katastrofy. Jego zdaniem, na tym etapie należy się wstrzymać przed wyciąganiem jakichś ostatecznych wniosków. Jak zaznaczył, dla niego kluczowe będzie ustalenie, czyje głosy słychać na nagraniach z kabiny pilotów.

Zwrócił uwagę, że na konferencji można było się dowiedzieć, które ewentualne przyczyny katastrofy zostały wykluczone. - Zostało to stwierdzone, na podstawie prac komisji i w tej chwili ma już wagę oficjalnego oświadczenia - powiedział poseł PSL.

Rakoczy uważa, że należy uzbroić się w cierpliwość i czekać na wyniki prowadzonych śledztw. Podkreślił, że obecne informacje nie są wystarczające, by definitywnie powiedzieć co dokładnie było przyczyną katastrofy TU-154. - Natomiast odrzucenie kilku hipotez zbliża nas do prawdy, bo coraz bardziej zawężamy pole dot. ewentualnej przyczyny katastrofy - dodał.

Wojskowych lotników nie satysfakcjonuje rosyjski raport

“Wynika z niego, jakbyśmy byli wariatami, którzy latają wbrew wszelkim regułom bezpieczeństwa” - mówią.

“Z raportu MAK wynika, że wojskowy pilot leciał na łeb na szyję, wbrew wszelkim zasadom bezpieczeństwa, narażając życie pasażerów i swoje” - podkreśla oburzony pilot z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. “A naszej jednostce przypnie się łatkę wariatów. Arek (kpt. Arkadiusz Protasiuk, dowódca załogi Tu-154) był najspokojniejszym człowiekiem na świecie, wyważonym. Nigdy nie zrobił niczego przeciwko procedurom”.

“Mieli prawo podjąć próbę podejścia do lądowania” - dodaje jeden z oficerów 36. Pułku. “Zejść na wysokość decyzyjną, a wtedy, kiedy pilot przekonuje się, że nie wyląduje, odchodzi znów do góry. Byli poniżej tej wysokości, ale rosyjski raport wciąż nie odpowiada na pytanie: dlaczego”.

MAK przyznał, że czarne skrzynki zarejestrowały w kokpicie głosy osób, które nie były członkami załogi tupolewa. Jedną z tych osób był gen. Błasik. “Łatwo sobie resztę dopowiedzieć: trzygwiazdkowy generał za plecami i każe lądować” - mówi jeden z wojskowych lotników. “Tyle że Błasik, którego znałem bardzo dobrze, to nie był facet, który jak coś powiedział, to nie było dyskusji. Jedyne, co niepokoi w tych informacjach, to fakt, że takie “wycieczki” do kabiny pilotów mogą dekoncentrować załogę”.

Koledzy generałowie zapewniają: “Błasik był gwarantem, że nikt nic nie nakaże pilotowi. Choć oczywiście obecność dowódcy może deprymować pilota”.

“Jeśli gen. Błasik coś by im kazał, to najwyżej, by absolutnie nie lądowali w Smoleńsku” - twierdzi rzeczony oficer. “Szkoda, że tego nie zrobił” - dodaje.

Rosjanie orzekają we własnej sprawie

Ignacy Goliński, pilot z 42-letnim doświadczeniem, były członek Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, nie kryje irytacji tezami ze wstępnego raportu MAK. - Weźmy chociażby przykład - właściwie pominięty w tym sprawozdaniu - informacji załogi na temat wysokości samolotu. Piloci mieli mnóstwo przyrządów pokładowych określających ten parametr, zaczynając od podstawowego: wysokościomierza barometrycznego. Być może załoga - jeśli ten przyrząd nie wskazywał poprawnie - sądziła, że jest na wysokości 70 m, a była na wysokości 2,5 metra. To znaczyłoby, że kontroler wieży podał załodze niewłaściwe ciśnienie lotniskowe lub były to nieaktualne dane, ponieważ w tym dniu pogoda szybko się zmieniała - zauważa. - Ponadto na pokładzie działało urządzenie ostrzegające przed zbliżeniem do ziemi. Nie wyobrażam sobie, by ono od określonej wysokości nie ostrzegało załogi - dodaje. Jak tłumaczy, samolot powinien mieć radiowysokościomierz, który włącza się od 1500 m i cały czas pokazuje wysokość. - Nie wiemy, czy piloci mieli ustawioną wysokość decyzji, poniżej której absolutnie nie wolno im zejść, jeżeli nie mają kontaktu wzrokowego z ziemią - podkreśla Goliński.
Tak jednoznaczne wykluczenie przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy awarii prezydenckiego samolotu niepokoi polskich pilotów, którzy latali na Tu-154M. Na podstawie zdjęć silników uznają za zasadne zbadanie tezy, czy awaria nie nastąpiła przed zetknięciem się z ziemią, na wysokości 400-500 metrów - w tym wypadku dyski turbiny silnika były oderwane, co wskazuje na awarię systemu hydraulicznego samolotu. - Usłyszeliśmy, że silniki były na mocy startowej. Pytanie tylko, na jakiej podstawie ta moc została zapisana - czy na podstawie położenia trzech dźwigni w kabinie? Jeżeli odczyt jest właśnie z tego, to trzeba podkreślić, że położenie tych dźwigni nie musi się pokrywać z tym, jak te silniki w danym momencie pracowały - wskazują piloci.
Zamach, pożar, wybuch i możliwość awarii na pokładzie samolotu zostały przez komisję wykluczone.
Komisja stwierdziła wczoraj, że pierwsze zderzenie samolotu nastąpiło w parowie, jaki znajdował się przed lotniskiem. - To niemożliwe, by piloci zeszli do ziemi na kilometr przed pasem na taką małą wysokość, jeżeli mieliby sprawną maszynę - zauważają piloci.
Z ustaleń MAK wynika też, że stan lotniska w Smoleńsku był przed feralnym dniem trzykrotnie sprawdzany, ostatni raz 5 kwietnia. Lotnisko było przygotowane do lądowania samolotu w trudnych warunkach pogodowych, zarówno przed lądowaniem delegacji Donalda Tuska i Władimira Putina, jak i Lecha Kaczyńskiego. Komisja nie odpowiedziała na pytanie jednego z dziennikarzy, czy lotnisko w Smoleńsku powinno zostać zamknięte 10 kwietnia z uwagi na trudne warunki atmosferyczne.

Tylko kopie czarnych skrzynek

Rosjanie deklarowali wczoraj, że lotnisko Siewiernyj nie było certyfikowane przez MAK, gdyż jest to lotnisko wojskowe. Polskie Dowództwo Sił Powietrznych potwierdziło natomias, że MAK certyfikuje Samarę - zakład, w którym remontowany był prezydencki Tu-154M.
Pytanie o to stawiali dziennikarze na wczorajszej konferencji prasowej - jeżeli MAK udzieliła takiego certyfikatu, to czy nie powstaje konflikt interesów, gdy orzeka o braku awarii samolotu tuż przed katastrofą?
Komisja potwierdziła też, że rozszyfrowywanie zapisów czarnych skrzynek Tu-154 zostało zakończone. Wiadomo już, że strona polska może się starać co najwyżej o kopie tych rejestratorów. Zdecyduje o tym osobiście premier Władimir Putin.

Do tej pory nic natomiast nie wiadomo na temat czarnych skrzynek Iła-76 podchodzącego do lądowania tuż przed Tu-154M. Zapisy z nich mogłyby potwierdzić bądź wykluczyć, czy obsługa lotniska czegoś nie pomyliła. - Nie rozumiem, jak można czekać miesiąc na zapisy z Iła-76, który przecież lata i dane z jego rejestratorów mogą ulec ponownemu zapisowi. Patrząc na te wszystkie działania, czuję duży niesmak. Efekt dotychczasowych prac jest taki, że ciągle nic nie wiemy - konkluduje Ignacy Goliński, były członek Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Żeby wykluczać, trzeba mieć dowody

- Moim zdaniem, stwierdzenia rosyjskiej komisji należy ocenić jako przedwczesne, dopóki nie ma ustaleń w tej kwestii polskiej prokuratury. Przyjmuję tę informację jako niepewną - mówi Rafał Rogalski, jeden z pełnomocników rodzin ofiar. Według niego, zdecydowanie przedwczesne jest zapewnienie, iż lotnisko Siewiernyj było dobrze przygotowane. Jak podkreśla Rogalski, eksperci lotnictwa tłumaczą, że system TAWS powinien włączyć się znacznie wcześniej niż na 18 sekund przed uderzeniem o ziemię (jak podał MAK). - Ta okoliczność musi być przedmiotem stosownej ekspertyzy - mówi mecenas.
Pełnomocnik rodzin ofiar uważa, że ustalenia MAK wymagają potwierdzenia w śledztwie prowadzonym przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie. - Niepokoi mnie uznanie za prawidłowe zezwolenia na lądowanie w sytuacji, gdy kilka minut wcześniej nie udała się próba lądowania rosyjskiego Iła-76. Fakt ten powinien być decydujący dla wyraźnego zakazu lądowania dla polskiego samolotu - mówi Rogalski. Nie wykluczył, że stawiając powyższe tezy, Rosja być może próbuje przedwcześnie zrzucić z siebie odpowiedzialność za katastrofę, by uniknąć ewentualnych pozwów ze strony rodzin ofiar. - Polska prokuratura będzie musiała rzetelnie wyjaśnić ustalenia MAK, które osobiście traktuję jako hipotezy - dodaje.
- Wykluczyliśmy zamach przy użyciu broni konwencjonalnej, zostały przeprowadzone ekspertyzy pirotechniczne i balistyczne. Z dotychczasowych ustaleń śledztwa wynika, że urządzenia pokładowe były sprawne do momentu katastrofy - mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.
- Co oni mogą wykluczyć? Przecież dotarła do nas tylko część materiałów ze śledztwa - ripostuje mecenas Rogalski.
Jak zaznacza Martyniuk, prokuratura wojskowa już dysponuje częścią materiałów. Niestety, nie udało nam się wczoraj skontaktować w tej sprawie z płk. Zbigniewem Rzepą, rzecznikiem prasowym Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Rosjanie mówią, jak szkolić

Podczas konferencji padały wyraźne sugestie ze strony rosyjskiej, że polska załoga nie była dobrze przygotowana do lotu. Przedstawiciele MAK zarzucali, że piloci Tu-154M nie odbyli szkoleń na tzw. symulatorze lotów awaryjnych. Tymczasem Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia, że załoga prezydenckiego tupolewa takie szkolenie przeszła. Ponadto, jak zaznacza resort, załoga odbyła w ubiegłym roku ćwiczenia na symulatorze lotów w Szwajcarii. MON zapewnia, iż mimo że był to typ symulatora nieprzeznaczony stricte dla tupolewów, to jednak nie wykluczało to możliwości różnych trudnych manewrów na Tu-154M.
Faktem jest, że polski specpułk takiego symulatora nie posiada. Jak wyjaśnia gen. Anatol Czaban, szef Szkolenia Sił Powietrznych, tego typu symulatorów nie ma nigdzie w Europie poza Rosją. Jego zamontowanie opłaca się bowiem tylko wtedy, jeżeli w kraju jest więcej niż sześć samolotów jednego typu.

Posted in W numerzeComments (0)

Fatum Katynia

Tags: , ,

Fatum Katynia


Dziesiątki tysięcy warszawiaków wyległo na ulice, kiedy Lech Kaczyński powrócił na łono ojczyzny. Niektórzy ludzie stali otępiali, inni zalewali się łzami albo modlili się w milczeniu, obserwując ostatni przejazd polityka z lotniska na Krakowskie Przedmieście. Trumnę ze zwłokami prezydenta spowijała biało-czerwona flaga. Jeszcze nigdy polskie społeczeństwo nie okazało Lechowi Kaczyńskiemu tyle miłości, co tego dnia.

zgineli

Za życia prezydent Lech Kaczyński nie potrafił zmobilizować swych najgorętszych zwolenników, nie mówiąc o podbiciu serc reszty rodaków. Był człowiekiem niskiej postury, miał kłopoty z dykcją, ale jego polityka wyrażała nastroje większości Polaków. Lech Kaczyński walczył o prawo i porządek w kraju i co pewien czas przypominał zachodnim i wschodnim sąsiadom o cierpieniach Polaków w czasie drugiej wojny światowej i pod rządami komunistów. Mimo to prezydent nie cieszył się sympatią polskiego społeczeństwa. Większość rodaków uważała, że jego, często konfrontacyjna postawa, nie reprezentuje z wystarczającą godnością Polski na arenie międzynarodowej. Według najnowszych sondaży, przeprowadzonych na kilka dni przed śmiercią, Lech Kaczyński nie miał żadnych szans na zwycięstwo w nadchodzących wyborach prezydenckich.
Teraz ludzie nie wstydzą się publicznie opłakiwać śmierci polityka. Klękają przed morzem kwiatów i zniczy, które powstało w nocy przed Pałacem Prezydenckim. Polacy pogrążyli się w żałobie po śmierci prezydenta, jego małżonki Marii oraz 95 prominentnych pasażerów, pogrzebanych we wraku  samolotu rządowego. Wielu Polaków wywiesiło w oknach biało-czerwone flagi z kirem.

Jeden z polskich publicystów (Paweł Lisicki) pyta:
Skąd te tłumy? Skąd ten płacz powszechny? Skąd rozpacz na tylu twarzach? Jak to się stało, że śmierć tego polityka nagle spowodowała wybuch tak wielkiego narodowego współczucia? Te miliony płaczących, smucących się? Skąd tylu ludzi pogrążonych w modlitwie? Towarzyszących prezydentowi w ostatniej drodze z lotniska do Pałacu Prezydenckiego? Skąd się oni wzięli?
I odpowiada.
Na pewno poruszyła ich niewymowna tragedia samej śmierci. Jej całkowita nieprzewidywalność. Ta groza, którą wywołuje zawsze to, co nieoczekiwane. Nie mniej istotna jest chyba obecna w tym dramacie symbolika. Prezydent, jego żona, najbliżsi współpracownicy zginęli, chcąc oddać cześć poległym w Katyniu. Cóż, prawo bólu i rozpaczy. Być może innym powodem tego narodowego wzruszenia jest też poczucie osierocenia. Ludzie boją się, że państwo i naród zostały pozbawione swej głowy. Nic dziwnego, że w takiej chwili chcą być razem.
Ale jest chyba jeszcze jeden powód owego wybuchu żalu i smutku: nie do końca czyste sumienie. Czy to możliwe, by ten człowiek, którego śmierć wspomina się z takim oddaniem i bólem, był tym samym niemal groteskowym przywódcą? Jest jakaś gwałtowna dysproporcja między dzisiejszą dość powszechną zgodą (mimo pojawiających się protestów)na to, by Lech Kaczyński spoczął na Wawelu wśród najwybitniejszych Polaków a ową niedawną jeszcze pogardą i lekceważeniem jego osoby. Między zgodą na powszechne wyśmiewanie prezydenta i jego obecną apoteozą. Tak, myślę, że tym, co kieruje tylu ludzi na ulice, jest głębokie poczucie niesprawiedliwości wyrządzonej Kaczyńskiemu.

Dla Polaków słowo Katyń oznacza nie tylko miejsce przerażającej zbrodni wojennej. Ta nazwa symbolizuje knowania sąsiadów Polski, zmierzające do eksterminacji całego narodu polskiego. Większość ofiar katyńskich należała do elity przedwojennego państwa polskiego. Byli wśród nich profesorowie, prawnicy, bankierzy, lekarze, aptekarze, inżynierowie, przemysłowcy i duchowni katoliccy. W zbiorowej pamięci większości Polaków masakra katyńska jest najbardziej znaczącym wydarzeniem minionego stulecia - obok wyboru ich rodaka na papieża w 1978 roku.
Katyń ma tak wielki ładunek emocjonalny w świadomości narodowej Polaków, ponieważ symbolizuje kłamliwy mit założycielski, leżący u podstaw powstania Polski Ludowej. (…) Oficjalnie nie wolno było mówić o wydarzeniach katyńskich do czasu upadku rządów komunistycznych w Polsce w pamiętnym roku 1989, choć każdy Polak znał prawdę. Znał ją także od dziecka Lech Kaczyński i jego brat-bliźniak Jarosław. Obydwaj dorastali w domu o tradycjach patriotycznych, w czasie wojny ich rodzice walczyli przeciwko Niemcom w szeregach AK, a potem odrzucili rządy komunistyczne.
Przed ośmiu laty Lech Kaczyński odwołując się do haseł o porządku i sprawiedliwości uzyskał 70 procentowe poparcie w wyborach na prezydenta Warszawy. Jednym z jego najważniejszych projektów było stworzenie muzeum, poświęconego Powstaniu Warszawskiemu.
Międzynarodowe media często przedstawiały niesprawiedliwy i karykaturalnie przerysowany wizerunek Kaczyńskiego, jako polityka małostkowego, arcykonserwatywnego i pozbawionego poczucia humoru. W rzeczywistości Kaczyński nie był tępym nacjonalistą, lecz znakomicie wykształconym intelektualistą o głębokiej świadomości historycznej, który domagał się sprawiedliwej oceny w stosunku do ofiar poniesionych przez Polskę w trakcie najnowszej historii. Piastując stanowisko ministra sprawiedliwości zlecił dziesięć lat temu ponowne zbadanie pogromu w Jedwabne. Okazało się wówczas, że w polskim miasteczku grupa katolickich mieszkańców, podburzona przez oddział SS zamordowała w 1941 roku setki żydowskich sąsiadów. Natomiast w rocznicę progromu kieleckiego w 1946 roku, pełniąc godność prezydenta Kaczyński poprosił w imieniu Polaków  o przebaczenie za zbrodnie popełnione na Żydach.
Lech Kaczyński nie ustawał w wysiłkach, aby uświadomić rosyjskim sąsiadom cierpienia narodu polskiego. Jego oficjalna podróż do Rosji po wyborze na prezydenta przed pięciu laty wiodła najpierw do lasów katyńskich, nie zaś do Kremla, jak przewiduje praktyka dyplomatyczna. Władze rosyjskie pod kierownictwem Władimira Putina poczuły się urażone i zareagowały na swój sposób - wstrzymały dochodzenie w sprawie zbrodni katyńskiej, wszczęte przez Borysa Jelcyna, poprzednika Putina. Jelcyn podczas oficjalnej wizyty w Warszawie zwrócił się do Polaków w imieniu narodu rosyjskiego i poprosił o przebaczenie za zbrodnie Stalina. Jednak w okresie rządów Putina w Rosji przycichła debata o rządach stalinowskich i totalitarnym aparacie terroru.
Tym większe było zdziwienie, gdy kilka tygodni temu akurat Putin zapowiedział zorganizowanie obchodów rocznicowych, upamiętniających ofiary Katynia. Uroczystości odbyły się w minioną środę i były postrzegane na świecie jako kamień milowy na drodze do polsko-rosyjskiego pojednania. Jednak Putin zaprosił do Katynia tylko polskiego premiera Donalda Tuska, bez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wprawdzie taka decyzja była zgodna z formułą protokołu dyplomatycznego, który przewiduje, że premier zaprasza premiera innego kraju, ale nie głowę państwa. Jednak wielu Polaków przyjęło z oburzeniem i goryczą wykluczenie Kaczyńskiego z udziału w uroczystościach katyńskich. Obarczyli winą Donalda Tuska, że sprawy zaszły tak daleko.
Właśnie z tego powodu Lech Kaczyński poleciał minionej soboty do Katynia bez Donalda Tuska, za to z własną delegacją, złożoną z czołowych polityków, najwyższych rangą generałów, dostojników kościelnych i przedstawicieli Rodzin Katyńskich. Oficjalnie podróż miała charakter prywatny. Strona rosyjska wysłała na uroczystości trzeci garnitur polityków, co zostało odebrane w Polsce jako nowy wyraz rosyjskiej pogardy wobec Polski. Zdecydowana większość polskiej delegacji dzieliła poglądy polityczne z braćmi Kaczyńskimi.
W sobotę rano większość polskich polityków wchodziła na pokład prezydenckiej maszyny na warszawskim Okęciu z głębokim urazem w sercu. Zdaniem polskiej delegacji Putin podczas uroczystości w Katyniu dokonał poważnego zafałszowania historii. W swoim przemówieniu uhonorował ogólnikowo “ofiary terroru stalinowskiego“ i dodał, że w lasach katyńskich spoczywa więcej obywateli sowieckich niż Polaków, co oznacza, że także Rosjanie byli ofiarami represji Stalina. Ponadto Putin zdecydowanie odrzucił “odpowiedzialność narodu rosyjskiego” za zbrodnię katyńską. W trakcie transmisji telewizyjnej było widać, że Tusk jest zaskoczony słowami rosyjskiego premiera. W swoim przemówieniu Tusk unikał obarczania winą Moskwy, choć większość polskich komentatorów domagała się od premiera wypowiedzenia  takich słów. Po uroczystościach nastąpił szybki uścisk rąk, trwający zaledwie ułamek sekundy. Obydwaj politycy nawet nie spojrzeli na siebie.
Po powrocie do kraju Donald Tusk przeczytał w większości warszawskich gazet, że uczestniczył w wielkim show z Putinem w roli głównej, ale nic nie ugrał dla dobra Polski. Faktycznie, Putin nie zobowiązał się do wznowienia dochodzenia w sprawie mordu katyńskiego ani nie zaproponował prawnej rehabilitacji polskich ofiar. - Rosja nadal nie chce ujawnić zawartości swoich archiwów - krytykował Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, odpowiedzialnego za wyjaśnienie zbrodni niemieckiego okupanta i reżimu komunistycznego. - Moskwa sabotuje zmierzenie się ze swą  totalitarną przeszłością - powiedział Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Kurtyka, Przewoźnik i Szczygło uchodzili za ważnych, choć  kontrowersyjnych propagandystów polityki braci Kaczyńskich. Teraz wszyscy nie żyją, znajdowali się na pokładzie samolotu prezydenta, który w Katyniu miał wyrazić krytyczne słowa pod adresem Moskwy, jakich oczekiwała od Donalda Tuska większość Polaków.

ofiary

Premier ponownie spotkał się z Putinem na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem. Obydwaj politycy objęli się. Podobnie  jak na twarzach milionów Polaków, w oczach Tuska, przeciwnika politycznego braci Kaczyńskich pojawiły się łzy. Również Putin wydawał się głęboko poruszony, choć podczas uroczystości rocznicowych w Lesie Katyńskim sprawiał wrażenie chłodnego, opanowanego i nieco obcesowego.
Być może Polaków i Rosjan zbliży do siebie gest obydwu polityków na tle tlących się szczątków feralnej maszyny.
Donald Tusk towarzyszył Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdy ten dotarł na miejsce katastrofy pod Smoleńskiem. Przed trzema laty Tusk pokonał Jarosława i objął stanowisko premiera. Obydwaj politycy znają się jeszcze z czasów studenckich, są ze sobą na ty. Tusk był przy Jarosławie Kaczyńskim, gdy ten musiał zidentyfikować zwłoki brata. Cała Polska zamarła, kiedy spiker radiowy przeczytał lakoniczny komunikat. Jarosław powiedział kiedyś o bracie: “Lech jest częścią mnie.”
Wszyscy Polacy wiedzieli, że bracia byli nierozłączni. Jako dwunastoletni chłopcy zagrali w filmie dla dzieci “O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Już w szkole średniej dostrzegli przyczynę kłopotów ekonomicznych Polski w wymuszonej przynależności do bloku wschodniego. Jako studenci, podobnie do Tuska, zaangażowali się w działalność podziemną w szeregach demokratycznej opozycji, z którego później narodziła się “Solidarność”. Będąc prawnikami stali się doradcami przywódcy robotniczego i późniejszego prezydenta, Lecha Wałęsy.
Jarosław, kawaler, był bardziej aktywny od brata, kochał konfrontację. Lech był raczej ugodowy, prawdopodobnie pod wpływem swojej żony, wyjątkowo lubianej przez Polaków.
Kiedy w niedzielę Jarosław Kaczyński przez wiele minut klęczał przed trumną brata, wielu ludzi zadawało sobie pytanie, jak zdoła przetrwać tak wielką tragedię osobistą? Jarosław mieszka z matką Jadwigą, która jeszcze nic nie wie o śmierci syna. Jest ciężko chora, lekarze odradzili poinformowanie jej o tragicznym wypadku. Jarosław żyje tylko dlatego, że z powodu choroby matki nie poleciał do Katynia.
Wielu Polaków odebrało jako symboliczny znak, że na pokładzie feralnej maszyny znajdował się ostatni prezydent RP na uchodźctwie, Ryszard Kaczorowski. Rząd emigracyjny istniał do czasu pierwszych, wolnych wyborów parlamentarnych w Polsce, zapomniany przez świat i nie uznawany przez żadne państwo. Jednak dla Polaków Kaczorowski symbolizował Polaka-patriotę. W 1990 roku został przyjęty z honorami przez nowego prezydenta Lecha Wałęsę i przekazał mu insygnia władzy przedwojennego rządu uratowane z wojennej pożogi i wywiezione z kraju. W ceremonii uczestniczył także Lech Kaczyński jako szef kancelarii Wałęsy.
Obydwaj mężowie stanu odeszli razem. 60-letni Lech Kaczyński i 90-letni Ryszard Kaczorowski ponieśli tragiczną śmierć w drodze do Katynia. Zginęło dwóch “bojowników walczących o prawdę historyczną”. Odeszło dwóch mężów stanu, którzy uosabiali wszystko to, co w Polsce i Polakach najlepsze.

Thomas Urban /SDZ

Tych, którzy odeszli, nie da się zastąpić, ale w najbliższych dniach będziemy oglądać złożony i zadziwiający swoją skutecznością proces odbudowy struktur państwa. Sposób, który współstworzyli również ci, którzy lecieli feralnym lotem do Katynia.
Konstytucja mówi o tym, że w przypadku śmierci urzędującego prezydenta jego obowiązki przejmuje Marszałek Sejmu. Stało się tak już w godzinę po katastrofie.
Jest to szczególnie ważne w tej dramatycznej sytuacji. Bez urzędującego prezydenta nie da się powołać następców tragicznie zmarłych ministrów - Władysława Stasiaka, Aleksandra Szczygły, Pawła Wypycha - w Kancelarii Prezydenta. Aleksander Szczygło był też szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego też powołuje prezydent.
Ale to nie wszystko, p.o. obowiązki prezydent Bronisław Komorowski, będzie też musiał powołać szefa sztabu generalnego oraz szefów wszystkich rodzajów sił zbrojnych.
Nie oznacza to oczywiście, że wojsko straciło zdolność działania. W tak hierarchicznej strukturze każdy z szefów rodzajów wojsk ma swojego zastępcę. A szef Sztabu Generalnego WP ma w armii aż dwóch zastępców. Wszyscy oni przejęli obowiązki byłych zwierzchników. Tymczasowy prezydent będzie ich musiał zaproponować Sejmowi nowego szefa NBP.
Sejm stracił 15 posłów, senat 3 senatorów. I tu już zaczynają działać procedury. Miejsce dzisiejszych ofiar w ławach poselskich zajmą ci politycy, którzy dostali najwięcej głosów spośród, ale nie zdołali się dostać do Sejmu. Nie wiadomo kto po Krzysztofie Putrze i Jerzy Szmajdzińskim miałby zostać wicemarszałkiem Sejmu.
O ile, w ramach upamiętnienia ofiar Sejm mógłby się ociągać i de facto zostawić na sali obrad nieobsadzone miejsca, tak konstytucja nie zostawia żadnego pola manewru.  Chcemy czy nie, wybory będą musiały się odbyć. W ciągu maksymalnie 75 dni od śmierci prezydenta.

RAFAŁ MADAJCZAK

Posted in Artykuł numeruComments (0)

Kondolencje premiera Kanady

Tags: , ,

Kondolencje premiera Kanady


canada_polandPremier Kanady Stephen Harper przekazał w poniedziałek na ręce premiera Donalda Tuska kondolencje w związku z sobotnią katastrofą lotniczą pod Smoleńskiem, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński.
Harper poinformował w rozmowie telefonicznej z Tuskiem, że czwartek będzie w Kanadzie dniem żałoby. Zapewnił, że dołoży wszelkich starań, by wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych.

Kanadyjski premier wyraził też głębokie zrozumienie dla decyzji o odwołaniu planowanej na najbliższy czwartek wizyty szefa polskiego rządu w Kanadzie.

W poniedziałek parlamentarzyści w Ottawie oddali minutą ciszy hołd tragicznie zmarłym polskim parlamentarzystom i prezydentowi. (na zdj.)

Premier Stephen Harper będzie uczestniczył w specjalnej Mszy Swiętej, która zostanie odprawiona w intencji spokoju dusz  wszystkich ofiar tragicznej katastrofy prezydenckiego samolotu, w Smoleńsku. Mszy przewodniczyć będzie abp Toronto Thomas Collins
w koncelebrze polskiego duchowieństwa. Uroczystość odbędzie się w czwartek 15 kwietnia w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbe w Mississaudze o godz. 18.00.

Obecny będzie ambasador pan Zenon-Kosiniak Kamysz, konsul generalny pan Marek Ciesielczuk, pracownicy konsulatu, przedstawiciele rządu Kanady, KPK itp.

Posted in Kanada, WiadomościComments (0)

Żałoba w Toronto

Tags: , ,

Żałoba w Toronto


W siedemdziesiątą rocznicę masakry w Lesie Katyńskim, jak co roku zaplanowano spotkanie pod Pomnikiem Katyńskim u zbiegu ulic Roncesvalles i King. Tragiczna okoliczność katastrofy prezydenckiego samolotu i śmierć najważniejszych w Państwie Polskim osobistości, spowodowała, że w tym roku pod pomnikiem znicze i kwiaty pojawiły się o dzień wcześniej niż zwykle.

Na terenie całego GTA (Great Toronto Area) można zauważyć poruszenie tragiczną wiadomością o śmierci polskiego prezydenta i innych dostojników państwowych. Na ulicach spontanicznie pojawiły się polskie flagi, niekiedy okryte kirem, niektórzy wpięli w klapy żałobne kokardy, w wielu miejscach, w jakikolwiek sposób związanych z Polską lub Polonią pojawiają się kwiaty i znicze.

Poniżej kilka zdjęć zrobionych w południe 11 kwietnia 2010.

img_8416Zdjęcie zrobione w Mississaudze, na plazie Wisła. Kwiaty i znicze pojawiły się pod postumentem z Polskim Orłem opodal lokalu Credit Union.

img_8428

Księga kondolencyjna w Konsulacie Generalnym RP w Toronto

Księga kondolencyjna jest wyłożona w siedzibie Konsulatu Generalnego RP w Toronto przy 2603 Lakeshore Blvd. W., Toronto.
Wpisów można dokonywać w dniach:
10 kwietnia (sobota) - godz. 12.00-20.00
11 kwietnia (niedziela) - 16 kwietnia (piątek) - godz. 10.00-20.00
17 kwietnia (sobota) - godz. 10.00-12.00

img_8430

Przed bramą Konsulatu Generalnego RP w Toronto przy 2603 Lakeshore Blvd. W.

img_8432

img_8436

Pod Pomnikiem Katyńskim u zbiegu ulic Rocesvalles i King w Toronto

img_8437

img_8438

img_8444

I o godzinie 20.00 11.04.2010

100_0454100_0458100_0459

100_0460Pomnik Pomordowanym na Wschodzie

100_0464100_0467Pod konsulatem przybyło zniczy, pojawiły się też nowe elementy, takie jak ta gruzińska flaga

Posted in W numerzeComments (0)

Wieża nie mówiła po angielsku

Tags: , , ,

Wieża nie mówiła po angielsku


- To ja radziłem, by lądowali na zapasowym lotnisku. Mówili, że spróbują raz i jeśli się nie uda, skierują się na zapasowe lotnisko - relacjonuje Paweł Plusnin, kontroler lotów z lotniska “Siewiernyj” w Smoleńsku. To on tuż przed katastrofą rozmawiał z polskimi pilotami. Ujawnił, że porozumiewali się po rosyjsku, a Polacy mieli problem ze zrozumieniem komend. Tymczasem jedynym lotniczym językiem jest angielski.

smolensk-lotnisko1

Lotnisko Severnyj pod Smoleńskiem, po prawej w czerwonym owalu prawdopodobne miejsce katastrofy

Plusnin opowiada, że gdy poinformował polską załogę o trudnych warunkach pogodowych nad lotniskiem, Polacy oświadczyli, że ilość paliwa pozwala im, spróbować wylądować, a dopiero później udać się na zapasowe lotnisko. Według Palusina decyzję o lądowaniu w Smoleńsku miał podjąć szef załogi (nie wymienia nazwiska). Dodaje także, że Polacy słabo rozmawiali po rosyjsku i nie rozumieli podawanych cyfr, które są potrzebne np. do podania pułapu na jakim znajduje się samolot.

Poland Plane Crash

Zrobione w poniedziałek 12 kwietnia lotnicze zdjęcie miejsca katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego, kliknij w zdjęcie żeby je powiększyć

ZAPIS ROZMOWY DZIENNIKARKI PORTALU LIFE NEWS Z PAWŁEM PLUSINEM

Pyt: Jak wyglądała wasza rozmowa?

Kont: Zaproponowano im lądowanie na zapasowym lotnisku, a oni odmówili.

Pyt: Pan im zaproponował?

Kont: Tak

Pyt: Z jakiej przyczyny?

Kont: Ponieważ widziałem, że pogoda zaczęła się pogarszać.

Pyt: Jaka była odpowiedź?

Kont: Odpowiedź: „Ilość paliwa pozwala mi, zrobić jedno podejście, a jeśli nie wyląduję, to polecę na zapasowe lotnisko”

Pyt: Mieliśmy informację, że proponowano mu lądowanie w innych miastach.

Kont: To też mu proponowałem.

Pyt: A dlaczego odmówił?

Kont: To jego trzeba by spytać.

Pyt: Dlaczego oni podjęli taką decyzję? Kłócili się, a może aktywnie obstawali przy swoim tak, że Pan nie był w stanie ich przekonać?

Kont: Taka była decyzja dowódcy załogi (samolotu).

Pyt: Co dalej? Powiedział, że zrobi jeszcze jedno okrążenie i poleci na zapasowe lotnisko?

Kont: Nie, powiedział, że jeśli nie usiądzie, to pójdzie na zapasowe lotnisko.

Pyt: A jakie były Pana dalsze działania?

Kont: Dalej wszystko tak, jak było mówione. Nie mogę nic więcej powiedzieć.

Pyt: No, ale co było dalej? Oni przerwali łączność?

Kont: Nie, dlaczego? On długo był połączony.

Pyt: Co mówili?

Kont: To czego od nich chciałem. Oni najpierw informowali, a potem przestali dawać jakąkolwiek informację…

Pyt: Przestali słuchać Pana poleceń ?

Kont: Oni powinni podawać KWIT (wysokość), ale go nie przekazywali.

Pyt: A co to jest KWIT?

Kotn: To są dane o wysokości przy podchodzeniu do lądowania.

Pyt: Oni nawet nie podawali Panu informacji o wysokości, na której był samolot?

Kont: Nie podawali.

Pyt: A jakie jest niebezpieczeństwo tego, że oni nie podawali KWITU?

Kont: Z załogą prowadzi się kontakt radiowy i przez radio powinni podawać KWIT.

Pyt: No, a dlaczego nie podali tego KWITU?

Kont: A skąd mam wiedzieć? Dlatego, że słabo znają j. rosyjski.

Pyt: A co? Wśród załogi nie było znających rosyjski?

Kont: Byli, ale dla nich liczby (po rosyjsku –przyp. tłum.) to jednak trudność.

Pyt: Czyli nie miał Pan żadnej informacji o wysokości?

Kont: Nie, nie miałem.

Pyt: Czyli wychodzi na to, że on jeszcze raz zrobił koło, podszedł do lądowania, nie usiadł, a następnie skierował się na zapasowe lotnisko? Czy było inaczej?

Kont: Nie, nie, inaczej. Zrobił jedno podejście i tyle. Potem zaczął podejście do lądowania.

Pyt: Zaczął podejście do lądowania, którego mu Pan zabraniał?

Kont: Nie mogłem mu zabronić. Ja mu rekomendowałem, że nie należy go wykonywać.

Wcześniej szef Komisji Śledczej Prokuratury Generalnej Rosji Aleksander Bastrykin oświadczył, że katastrofa lotnicza w pobliżu Smoleńska nie była związana z problemami technicznymi na pokładzie samolotu. Dodał, że po wstępnym przeanalizowaniu nagrań rozmów pomiędzy pilotami a kontrolą lotów nie znaleziono żadnych wskazówek dotyczących problemów technicznych.

- Pilot został powiadomiony o trudnych warunkach pogodowych, ale podjął decyzję o lądowaniu - powiedział Bastrykin. On także ujawnił, że wieża lotniska w Smoleńsku odradzała pilotom samolotu prezydenckiego lądowanie na lotnisku w Smoleńsku. Jak dodał, wynika to z zapisu rozmów między pilotami Tu-154M z wieżą. Wcześniej o tym, że załoga kilkakrotnie nie zastosowała się do instrukcji z wieży lotniska Smoleńsk informował pierwszy zastępca szefa sztabu lotnictwa generał Aleksander Aloszyn.

Do katastrofy rządowego Tu-154 doszło w sobotni poranek na lotnisku w Smoleńsku. Na pokładzie samolotu było 96 osób, wszyscy zginęli.

Posted in W numerzeComments (0)

Zwłoki prezydenta już w Polsce

Tags: , , ,

Zwłoki prezydenta już w Polsce


Trumna z ciałem Lecha Kaczyńskiego – w kondukcie żałobnym – zmierza do Pałacu Prezydenckiego. Wcześniej na lotnisku Okęcie odbyło się powitanie tragicznie zmarłego prezydenta. Hołd złożył m.in. Jarosław Kaczyński, córka prezydenta Marta oraz najwyżsi dostojnicy państwowi i kościelni.

smolensk-odjazd

Wylot trumny z ciałem prezydenta poprzedziła krótka ceremonia pożegnalna na lotnisku w Smoleńsku. Podczas przekazania trumny obecny był Władimir Putin.

uroczystosci_lotnisku_4056076

Trumna z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego - przykryta biało-czerwoną flagą - została wyprowadzona z samolotu przez żołnierzy z kompanii honorowej i umieszczona na katafalku na lotnisku wojskowym na Okęciu. Odegrano hymn państwowy; modlitwy odmówili nuncjusz apostolski arcybiskup Józef Kowalczyk, sekretarz Episkopatu Polski biskup Stanisław Budzik, metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.

cialo_prezydenta_wrocilo_4055926

Przy trumnie modlili się członkowie najbliższej rodziny zmarłego prezydenta: jego brat Jarosław Kaczyński i córka Marta. Zmarłemu prezydentowi hołd oddali marszałkowie Sejmu i Senatu Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz, premier Donald Tusk, a także współpracownicy Lecha Kaczyńskiego.

- Stoimy nad trumną Pierwszego Obywatela Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego - powiedział, modląc się nad trumną biskup Budzik. - W smutku, żalu i bólu jednoczy się z nami cała ojczyzna i rodacy rozproszeni po wszystkich kontynentach. Ale na tę trumnę i na całą zdrętwiałą z bólu ojczyznę pada blask słońca. Tego słońca, które nigdy nie zachodzi, którym jest Jezus Chrystus zmartwychwstały. Do niego kierujemy naszą modlitwę - mówił z kolei sekretarz Episkopatu.

Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział, że trumna ma zostać wystawiona w Pałacu, by umożliwić ostatnie pożegnanie prezydenta. Minister Jacek Sasin sprecyzował następnie, że nie dojdzie do tego w niedzielę, ale “w najbliższym czasie”. Kwestie dotyczące pogrzebu mają zostać ustalone z rodziną i przedstawicielami Kancelarii Prezydenta, którzy mają przekazywać dalsze informacje w tej sprawie.

Ciało Pierwszej Damy Marii Kaczyńskiej, która zginęła z mężem w katastrofie samolotu, nie zostało jeszcze zidentyfikowane przez specjalistów. Dlatego też nie wróciła razem z nim do Warszawy

Dziesiątki tysięcy czekało na prezydenta

cialo_prezydenta_wrocilo_4055993cialo_prezydenta_wrocilo_4055995cialo_prezydenta_wrocilo_4056059

Na przyjazd konduktu czekały w Warszawie ramię przy ramieniu tysiące ludzi. Kilka osób zasłabło, ratownicy medyczni wyciągnęli je z tłumu i udzielili pierwszej pomocy. W hołdzie prezydentowi Warszawiacy rzucali na ulice kwiaty, żegnali się. Wiele osób płakało. Na niektórych ulicach kondukt przejechał w absolutnym milczeniu, na innych - na przykład na Marszałkowskiej - rozlegały się oklaski.

- My wyszliśmy przywitać Prezydenta na ojczystej ziemi, a nie Go żegnać. Pożegnamy Go na uroczystym pogrzebie. W tej chwili go witamy - napisał jeden z internautów.

Na Krakowskim Przedmieściu rozdzwoniły się dzwony. Tłumy zebrane pod Pałacem przywitały trumnę prezydenta hymnem i pieśnią “Boże coś Polskę”. Najbliższa rodzina prezydenta Lecha Kaczyńskiego czekała juz w Pałacu Prezydenckim.

Najwięcej osób zebrało się przed Pałacem Prezydenckim. Ale już w okolicach placu Zawiszy pobocza oraz okoliczne przystanki szczelnie wypełnione były ludźmi.

Z lotniska ruszył przez Żwirki i Wigury, potem przez Krzyckiego, Raszyńską, Alejami Jerozolimskimi, przez rondo Dmowskiego, Marszałkowską, plac Bankowy, ulicą Senatorską, Miodową i Krakowskie Przedmieście.

Krewni ofiar już w Rosji

Ciała pozostałych ofiar są w Moskwie. Rosjanom udało się zidentyfikować - według agencji Interfax (do godziny 14:50 - czasu rosyjskiego) - 81 ofiar. Do stolicy Rosji trafiały one w nocy, transportowane śmigłowcami.

Pierwsi krewni zmarłych są już w Moskwie. Jak informuje źródło agencji RIA-Nowosti “decyzja o wysłaniu ciał tam, a nie do Warszawy, została podjęta w zgodzie z rosyjskim prawodawstwem”.

Na miejscu katastrofy w Smoleńsku cały czas pracuje wiele osób. - W likwidacji następstw katastrofy lotniczej biorą udział 802 osoby i 124 jednostki techniczne, w tym trzy samoloty - informował jeszcze w niedzielę rano przedstawiciel ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych Rosji.

•••

Minister zdrowia Ewa Kopacz poinformowała w Moskwie, że tylko 14 ciał ofiar jest na tyle dobrze zachowanych, iż identyfikacja może odbyć się bez problemu; w przypadku kolejnych 10 identyfikacja prawdopodobnie będzie mogła się odbyć dzięki znakom szczególnym.

Polska minister wraz ze swoją rosyjską odpowiedniczką Tatianą Golik oglądały w sobotę w moskiewskim Biurze Ekspertyz Sądowych ciała ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Na miejscu są psychologowie, duchowni, w ciągu dnia byli też wysocy przedstawiciele prokuratury rosyjskiej oraz milicji kryminalnej.

- W wielu przypadkach będziemy musieli pobierać materiał badawczy, czyli robić badania genetyczne, by ustalić tożsamość. Mamy listę osób, przy których znaleziono dokumenty, których ciała zachowały się w na tyle dobrym stanie, że bez problemów będzie można rozpoznać swoich najbliższych. Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że ta grupa jest bardzo nieliczna - powiedziała dziennikarzom Kopacz.

Jak zaznaczyła, 14 osób ze względu na dobre zachowanie ciał w stu procentach będzie mogło zostać rozpoznanych przez bliskich. Dodała, że prawdopodobnie będzie też możliwość rozpoznania kolejnych 10 osób po ich znakach szczególnych. - Pozostała część będzie jednak wymagała badań genetycznych - stwierdziła Kopacz.

Minister poinformowała, że z bliskimi ofiar, którzy udają się do Moskwy (samolot będzie w stolicy Rosji późno w nocy czasu tamtejszego), będą pracować polscy psychologowie. - Chcemy wsłuchać się w ich opinie i zaproponować im, aby w poniedziałek od rana - zaczynając przede wszystkim od modlitwy za tych wszystkich, których tu będą potem identyfikować - rozpoczęli grupami identyfikacje - powiedziała szefowa resortu zdrowia.

Jak dodała, chciałaby również, aby od krewnych ofiar pobrano materiał porównawczy. - Staramy się wykorzystać każdą osobę, która jest związana w linii prostej z osobą, która zginęła w tej tragicznej katastrofie, aby pobrać jak najwięcej materiału genetycznego, aby wykorzystać te 72 godziny do tego, żeby do każdego ciała przypisać imię i nazwisko - powiedziała minister.

Niewykluczone, że próbki będą też dostarczane do Moskwy od krewnych z Polski. - Jeśli się okaże, że będzie grupa, która nie doleciała do Moskwy, ale będziemy mogli skorzystać z szansy, aby pobrać ten materiał genetyczny w Polsce, to być może - i o tym będę rozmawiać z panią minister - pobierzemy ten materiał genetyczny i odpowiednio zabezpieczony dostarczymy do zakładu anatomii patologicznej - poinformowała Kopacz. Badania genetyczne - jak podkreśliła - trwają minimum trzy-cztery dni, ale według niej to i tak bardzo szybkie tempo, przy takiej liczbie ciał.

Podziękowania dla Rosjan

Kopacz dziękowała Rosjanom za pracę wykonaną na rzecz polskich ofiar. Jak mówiła, warunki, w jakich przeprowadza się identyfikację, są bardzo dobre. - Ci, którzy pracują w tym zakładzie i pomoc, jaką okazała nam pani minister zdrowia, jak również pracownicy zakładu medycyny sądowej tu w Moskwie naprawdę zasługują na gorące słowa dziękuje - powiedziała.

Jak podkreśliła, tym łatwiej jest jej to ocenić, bo sama jako lekarz pracowała blisko 15 lat jako biegły sądowy. Mówiła, że biegli pracują ze szczególnym poszanowaniem zwłok i dużą starannością zawodową, np. pobierają podwójne próbki z każdego z leżących w moskiewskim instytucie ciał. - Zrobiono to na najwyższym poziomie i za to - tak jak powiedziałam na wstępie - bardzo serdecznie dziękuję. Przede wszystkimi pani minister za nadzór i lekarzom, którzy tu na miejscu dokonywali tych trudnych autopsji - powiedziała Kopacz.

Posted in W numerzeComments (0)

Relacje telewizyjne z miejsca katastrofy

Tags: , , ,

Relacje telewizyjne z miejsca katastrofy


You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Posted in MultimediaComments (0)

Putin i Tusk przyjechali do Smoleńska

Tags: , , ,

Putin i Tusk przyjechali do Smoleńska


SPOTKANIE PREMIERÓW POLSKI I ROSJI

russian__polish_pms_279446gDonald Tusk wieczorem dotarł do Smoleńska na miejsce katastrofy, w której zginął prezydent Lech Kaczyński. Wcześniej przyjechał tam także premier Władimir Putin. Obaj politycy spotykają się w miejscu, gdzie rozbił się rządowy tupolew z 96 osobami na pokładzie.

Premierzy Rosji i Polski, Władimir Putin i Donald Tusk, złożyli wspólnie wiązanki kwiatów na miejscu katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego Tu-154 pod Smoleńskiem. Tusk uklęknął na chwilę przy szczątkach maszyny. Putin stał obok niego; przeżegnał się.

Premier Rosji Władimir Putin bezpośrednio po przylocie do Smoleńska udał się na miejsce katastrofy polskiego samolotu putin_miejscu_tragedii_4054234prezydenckiego Tu-154M. Putinowi towarzyszył wicepremier Siergiej Iwanow. Miejsce tragedii szefowi rosyjskiego rządu pokazał minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Siergiej Szojgu.

Premier Rosji Władimir Putin i wicepremier Siergiej Iwanow na miejscu katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego Tu-154M /AFP

Komisja, której przewodniczy premier Władimir Putin, zebrała się wieczorem na lotnisku Siewiernyj, gdzie rozbiła się maszyna z prezydentem Lechem Kaczyńskim i polską delegacją państwową.

Putin oświadczył, że rodzinom ofiar, które przylecą do Moskwy na identyfikację swoich bliskich, należy udzielić wszelkiej możliwej pomocy, w tym psychologicznej. Poinformował też, iż wszystkie wydatki związane z ich pobytem w stolicy Rosji pokryją moskiewskie władze.

Premierowi Donaldowi Tuskowi w podróży do Smoleńska towarzyszy minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski oraz naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski. Koordynuje on pracę polskich prokuratorów, którzy wcześniej innym wojskowym samolotem odlecieli do Smoleńska.

putin_miejscu_tragedii_4054378Premierowi miał też towarzyszyć Prokurator Generalny Andrzej Seremet, ale nie zdążył dojechać do Warszawy. Nadzoruje on polskie śledztwo w sprawie katastrofy. “Wojskowi prokuratorzy zabezpieczyli już dokumentację techniczną Tu-134M, a także tę dotyczącą stanu zdrowia pilotów. W Smoleńsku oskarżyciele zrobią to, co będzie możliwe. Liczymy na to, że Rosjanie będą z nami współpracować i pozwolą polskim prokuratorom wziąć udział w ich śledztwie” - powiedział “DGP” Andrzej Seremet.

W Smoleńsku z Donaldem Tuskiem spotka się premier Rosji Władimir Putin - podało radio Echo Moskwy. Według rozgłośni, szef rosyjskiego rządu poinformował o tym osobiście podczas spotkania z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem.

Minuta ciszy przed nadzwyczajnym spotkaniem ws. katastrofy polskiego samolotu/AFP

Posted in Polska, Wiadomości, ŚwiatComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1