Czym jest świńska grypa?
- To ostra choroba zakaźna. Podobnie jak u ludzi, wirusy wywołują u świń sezonowe epidemie grypy charakteryzujące się dużą liczbą zachorowań, ale niewielką śmiertelnością.
- Wszystkie wirusy grypy, również te atakujące świnie, bezustannie się zmieniają. Oprócz typowych dla swojego gatunku świnie mogą się także zakażać wirusami ptasiej i ludzkiej grypy. W ich organizmie może wtedy dojść do powstania nowego, zmutowanego szczepu grypy, które będzie miał cechy zarówno świńskie, jak i ludzkie oraz ptasie. Właśnie taki wirus zaatakował teraz w Meksyku i USA.
W normalnych warunkach świńskie wirusy nie atakują ludzi. Jednak od czasu do czasu zdarza się to, głównie w przypadku osób mających bliski kontakt z tymi zwierzętami, np. zatrudnionych przy ich hodowli czy uboju. Udokumentowano również przenoszenie się świńskiego wirusa między ludźmi.
- W przeszłości amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) notowało pojedyncze przypadki zachorowania na świńską grypę raz na dwa-trzy lata. Jednak pomiędzy grudniem 2005 r. a lutym 2009 r. takich przypadków było już 12.
Atakujący obecnie ludzi świński wirus H1N1 przenosi się między ludźmi, potwierdziło to CDC. Na razie nie wiadomo jednak, z jak dużą łatwością.
Zakazić można się głównie przez bliski kontakt z chorą świnią. Jeżeli chodzi o zakażanie się świńską grypą od człowieka, to dzieje się to jak w przypadku zwykłej sezonowej grypy - przez kichanie, kaszel, kontakt z wydzieliną z dróg oddechowych chorego (np. chory wyciera nos w rękę, a później my się z nim witamy czy korzystamy z jego klawiatury itp. Potem przenosimy mikroby do własnych ust).
Nie można zakazić się świńską grypą, jedząc wieprzowinę! Smażenie czy pieczenie świńskiego mięsa w temperaturze powyżej 70 st. Celsjusza zabija te wirusy.
Objawy z reguły przypominają objawy zwykłej grypy. Czyli gorączka, osłabienie, utrata apetytu, bóle mięśni i kaszel. Mogą też pojawić się nudności, wymioty i biegunka.
Podobnie jak w przypadku zwykłej grypy choroba przebiega różnie - od stosunkowo łagodnych objawów aż do ciężkiej choroby grożącej życiu.
W leczeniu ludzi zarażonych wirusem świńskiej grypy stosuje się dwa z obecnych na rynku leków przeciwwirusowych: oseltamiwir i zanamiwir.
Szczepionka na grypę nie chroni przed klasycznym świńskim wirusem. W chwili obecnej zarówno WHO, jak i CDC sprawdzają jednak, czy tegoroczna szczepionka na ludzką grypę nie zapewnia choć częściowej ochrony przed nowo powstałym wirusem.
Czy grozi nam pandemia grypy?
Układ odpornościowy większości ludzi nie jest przygotowany na walkę z wirusem świńskiej grypy. Gdyby więc temu udało się z łatwością przenosić z człowieka na człowieka, to zdaniem ekspertów mogłoby to grozić wybuchem globalnej pandemii. Jej zasięg i przebieg jest jednak trudny do określenia, gdyż zależy od wielu czynników, np. zjadliwości wirusa czy stanu zdrowia danej populacji.
Pamiętny wirus ptasiej grypy typu H5N1 bardzo rzadko przenosi się z człowieka na człowieka. Również od samych ptaków człowiekowi stosunkowo trudno się zakazić. Wirus SARS powodujący groźne zapalenie płuc także nie zakaził zbyt dużej grupy ludzi. Ale ze świńską grypą może być gorzej. Organizm świni to naturalny tygiel, w którym często mieszają się ludzkie i zwierzęce wirusy, co grozi powstaniem nowych, znacznie groźniejszych odmian. Tak właśnie stało się teraz i stąd obawy ekspertów.
Rządy i pracownicy służby zdrowia w krajach całego świata podejmują kolejne działania mające na celu niedopuszczenie do rozprzestrzeniania się wirusa świńskiej grypy, jednak wiadomo, że z Meksyku dotarł już on do Stanów Zjednoczonych, Europy i prawdopodobnie także do Azji.
W Meksyku, gdzie rozpoczęła się epidemia, w środę wieczorem bilans ofiar śmiertelnych wyniósł 159; agencje prasowe podają różne dane na temat tego ile osób jest zakażonych - może to być od 1300 do 2500. Tysiące ludzi zgłaszają się cały czas do szpitali.
Do tej pory w 13 krajach świata potwierdzono już 148 przypadków wirusa świńskiej grypy u ludzi, w tym 91 w 11 stanach w Stanach Zjednoczonych, 19 w Kanadzie, jedenaście w Nowej Zelandii, w Niemczech, Austrii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, Peru, Szwajcarii, Gwatemali, Kostaryce oraz w Izraelu i ich liczba rośnie z każdą chwilą. W żadnym kraju poza Meksykiem nie odnotowano na razie zgonów spowodowanych wirusem świńskiej grypy. W co najmniej jedenastu innych państwach pojawiły się podejrzenia zarażenia wirusem, co sprawiło, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podniosła stopień zagrożenia z czwartego na piąty w sześciostopniowej skali.
Taki krok oznacza, że zdaniem ekspertów Organizacji wirus jest zdolny przenosić się z człowieka na człowieka, zwiększając tym samym ryzyko wybuchu pandemii. Jak podkreśla Keiji Fukuda, zastępca dyrektora generalnego WHO “w dobie praktycznie nieograniczonych możliwości podróżowania po świecie, i szybkiego przemieszczania się ludzi samolotami z miejsca na miejsce, nie ma regionu, w którym wirus nie mógłby zaatakować”.
Rządy państw świata podejmują kolejne kroki starając się jednak zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa i epidemii. Niektóre kraje, w tym Chiny i Rosja zakazały importu wieprzowiny ze Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Inne, tak jak Japonia i Indonezja, wykorzystują na lotniskach specjalny sprzęt termograficzny, który wykrywa, czy pasażerowie przylatujący z Meksyku nie mają podwyższonej temperatury i objawów choroby.
Ministerstwo Zdrowia na Filipinach zaapelowało do wszystkich mieszkańców tego kraju, by starali się unikać pocałunków i uścisków w miejscach publicznych. Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama przyznał, że wirus świńskiej grypy jest powodem do niepokoju, choć jak podkreślił, nie należy panikować. Amerykański rząd zaleca jednak powstrzymanie się od wyjazdów do Meksyku, jeśli nie są one absolutnie konieczne.
W ramach walki z wirusem władze Meksyku nakazały zamknięcie do co najmniej szóstego maja wszystkich szkół w kraju. Ulice w największym mieście tego kraju, liczącym dwadzieścia milionów mieszkańców Meksyku, są wyludnione, zaś szpitali strzegą uzbrojone oddziały policji. Władze rozważają też możliwość zamknięcia metra i zawieszenia kursowania autobusów.
Niemal wszyscy noszą na twarzach niebieskie maseczki chirurgiczne, starając się chronić przed wirusem. - Boję się tego wirusa - przyznaje Berta Hernandez, robiąc makijaż podczas jazdy metrem. Kobieta nie ma na tyle odwagi, żeby choć na chwilę unieść maseczkę z twarzy i pociągnąć usta błyszczykiem. - Boję się ludzi, którzy nie noszą maseczek. A co jeśli nagle kichną albo zaczną kaszleć? - pyta.
Amerykańska Agencja do spraw Żywności i Leków wydała w trybie nadzwyczajnym zezwolenie na wykorzystanie dwóch najbardziej popularnych leków antywirusowych: Tamiflu (oseltamiwir) i Relezny (zanamiwir). Dzięki decyzji Agencji lekarstwa będą mogły być rozprowadzane na szerszą skalę i bez względu na wiek. Średnia wieku osób, które zachorowały w Stanach Zjednoczonych to szesnaście lat. W Meksyku takich leków jednak brakuje.
Zabrakło też już chirurgicznych maseczek, które rząd rozdał co piątemu mieszkańcowi kraju. Przerażeni ludzie dniem i nocą masowo próbują dostać się do szpitali, jednak są zawracani przez uzbrojonych strażników. - Chciałem kupić maseczkę w pobliskiej aptece. Ale tam też się skończyły. Wiem, że ryzyko jest ogromne, ale co mam zrobić, jeśli nigdzie nie mogę dostać maseczki? - pyta Rafael Martinez, pracownik supermarketu.
Świńska grypa to zakaźna choroba układu oddechowego, która zwykle atakuje trzodę chlewną. Wywołuje ją wirus H1N1.
Wirus świńskiej grypy może nie być tak groźny jak się o nim mówi, tylko że w Meksyku trafił na wyjątkowo podatny grunt - uważa prof. Zygmunt Pejsak z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.
Jak powiedział prof. Pejsak, świnie - w przeciwieństwie do innych zwierząt - nie są specyficzne gatunkowo. Oznacza to, że świnia może zostać zarażona wirusem ptaków, ludzi. Bardzo często świnia zaraża się grypą właśnie od człowieka, a człowiek od świni.
- W tym przypadku doszło do poczwórnej mutacji szczepu H1N1. W organizmie świni zmutowały się: dwa rodzaje wirusa grypy świń, wirus grypy ptasiej i ludzkiej. Wszystkie one namnażały się w jej organizmie - wyjaśnił prof. Pejsak.
Dodatkowo - jak wyjaśnia profesor - mutacje mogą mieć kilka rodzajów. Mogą to być małe mutacje tzw. punktowe i groźniejsze - segmentowe. W tym przypadku mamy do czynienia z mutacją segmentową.
- Wirusy grypy przekazywanej przez świnie są bardzo inteligentne. Taki wirus chce uciec od przeciwciał, wytwarzanych przez organizm i dlatego ciągle zmienia swoje barwy. Ochrona immunologiczna organizmu okazuje się za słaba, bo wirus ciągle zmienia swoje właściwości. W 99 procentach te mutacje nie niosą ze sobą nic groźnego. Czasami zdarza się, że powstanie bardzo chorobotwórcza mutacja. Z takim przypadkiem mamy tu do czynienia - zaznacza prof. Pejsak.
W dodatku - jak wyjaśnia profesor - gen wirusa odpowiadający za chorobotwórczość spotęgował się. W efekcie średnio chorobotwórczy szczep H1N1 nagle stał się bardzo chorobotwórczy dla człowieka.
W tej chwili wirus nie jest już groźny dla świń. Źródłem zakażeń nie jest więc kontakt ze świnią, ale człowieka chorego - z innymi ludźmi.
- Naukowcy nie są w stanie przewidzieć powstania kolejnych mutacji. Jeśli jedna świnia jest zarażona dwoma wirusami, a każdy ma osiem segmentów, to może powstać ponad 200 mutacji wirusa. W przypadku zarażenia trzema wirusami liczba potencjalnych mutacji sięga już milionów - wyjaśnia prof. Pejsak.
Wirus rozprzestrzenia się drogą kropelkową, w momencie gdy zarażona osoba kicha lub kaszle. Można się też zarazić dotykając osoby czy przedmiotu na której znajduje się wirus, a następnie dotykając tą samą ręką ust, nosa czy oczu.
Lekarze i naukowcy nie wiedzą dlaczego wirus świńskiej grypy z taką łatwością przenosi się między ludźmi i dlaczego atakuje ludzi młodych i zdrowych.
- Mówiąc o grypie zwykle ma się na myśli grypę sezonową, do której jesteśmy już w pewnym stopniu przyzwyczajeni. I taka grypa zwykle jest największym zagrożeniem dla osób, których układ odpornościowy jest osłabiony, czyli głównie osób starszych i małych dzieci. Nie są w stanie jej skutecznie zwalczyć.
Ten wirus świńskiej grypy zachowuje się jednak zupełnie inaczej. Atakuje osoby, których układ odpornościowy jest mocny i w pełni sprawny. Gdy organizm zaczyna reagować, starając się zwalczyć wirusa, pojawiają się tony komórek nacieku zapalnego, dosłownie zalewając płuca. Mówiąc inaczej sam wirus nie stanowi aż tak ogromnego zagrożenia, jak reakcja ludzkiego organizmu na jego atak.
Nie panikuj, ale nie lekceważ
Nie ma powodu do paniki z powodu epidemii świńskiej grypy w Ameryce Północnej, ale wirusa nie wolno lekceważyć. Nowy szczep grypy, powstały w wyniku tzw. reasortacji genowej, zawsze może być groźny dla ludzi - ocenia kierownik Zakładu Wirusologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach dr hab. Tomasz Wąsik.
Wirusolodzy spodziewają się pojawienia się nowej odmiany wirusa grypy, która będzie zdolna wywołać masowe zachorowania. Nie jest wykluczone, że może to być właśnie świńska grypa. Wszystko zależy od tego, jak dobrze wirus przenosi się z człowieka na człowieka.
Być może wirus ten nie przenosi się łatwo między ludźmi, a liczba zachorowań w Meksyku wiąże się z tym, że tam, w niektórych rejonach ludzie mieszkają razem ze świniami - tłumaczył wirusolog.
Fakt, że rolnicy w gospodarstwie przebywają stale wśród zwierząt, sprzyja powstawaniu nowych odmian wirusów - krzyżówek ludzkich i zwierzęcych. Do takich mutacji dochodzi często w organizmach świń, które nie tylko mają własne szczepy grypy, ale mogą też chorować na ludzkie i ptasie odmiany wirusa.
Według Wąsika, chociaż zagrożenia nie można lekceważyć, współczesne rozwinięte społeczeństwa, z dobrze zorganizowaną opieką zdrowotną prawdopodobnie unikną takich pandemii, jakie miały miejsce w ubiegłym stuleciu. Przede wszystkim skutkują w takich sytuacjach działania profilaktyczne.
- Już teraz niektóre państwa sprawdzają np. temperaturę ciała pasażerów samolotów lądujących na lotniskach. To bardzo skuteczny sposób wykrycia potencjalnie zakażonych grypą osób, które następnie można izolować - powiedział.
Media przegięły
Epatowanie informacjami o świńskiej grypie, w których brak rzetelnego przekazu, a główny nacisk położony jest na emocjonalny tytuł i komentarz, świadczy o ogromnej nieodpowiedzialności mediów - ocenia w psycholog społeczny, prof. Janusz Czapiński.
- Przywoływanie epidemii hiszpanki, w wyniku której zginęły miliony ludzi, jest niepoważne w sytuacji, w której mamy do czynienia z ok. setką ofiar i ze spadającym z dnia na dzień, czy niemal z godziny na godzinę wskaźnikiem umieralności z powodu tej choroby - wcześniej to było pięć procent zakażonych - teraz już doszło do jednego procenta - powiedział Czapiński. - Moim zdaniem to świadczy o ogromnej nieodpowiedzialności mediów. Tzn. zamiast podawać ten odsetek, który właściwie jest zbliżony do odsetka powikłań i zgonów z powodu zwykłej grypy, tyle że w innych grupach wiekowych, robi się z tego jakąś wirusową wojnę światów - podkreślił.
Od piątku, gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o zgonach, które wywołuje w Meksyku nieznany dotąd szczep wirusa, świńska grypa jest jednym z głównych tematów w mediach.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podniosła stopień zagrożenia epidemiologicznego. Organizacja ocenia, że pandemia jest nieuchronna, a zagrożona nią jest cała ludzkość.
Szefowa WHO Margaret Chan powiedziała, że ogłoszenie 5 stopnia zagrożenia pandemią grypy oznacza, że wszystkie kraje powinny niezwłocznie uruchomić swe plany przygotowań na ewentualność jej wystąpienia.
Wirus świńskiej grypy w szybkim tempie rozprzestrzenia się po Stanach Zjednoczonych. Stany Minnesota, Nebraska, Georgia i Kolorado oficjalnie potwierdziły pierwsze przypadki zachorowań. Z kolei Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała o wzroście liczby potwierdzonych przypadków zachorowania na świńską grypę na świecie, która wynosi obecnie 236.
Władze sanitarne stanu Nebraska podały, że u blisko 40-letniego mężczyzny zdiagnozowano wirus A/H1N1. Poinformowały również, że badane są kolejne dwa przypadki zarażenia świńską grypą.
W szpitalu pod obserwacją przebywa mężczyzna, mieszkaniec Missouri. Podejrzewa się również, że chora jest starsza kobieta, która leczy się w domu.
Pierwszy przypadek zarażenia A/H1N1 potwierdziły również władze medyczne Georgii. Tutaj zachorowała 30-letnia kobieta, która spędziła blisko tydzień w Cancun w Meksyku.
Pierwszego chorego ma Minnesota, z kolei w Kolorado wirusa A/H1N1 zdiagnozowano u dwóch osób. Na razie nie ma bliższych szczegółów, kim są chorzy.
Z kolei Ośrodek Zwalczania i Prewencji Chorób (CDC) poinformował, że w sumie w Stanach Zjednoczonych jest 109 osób, które zaraziły się wirusem typu A/H1N1. Najwięcej zachorowań odnotowano w Nowym Jorku, gdzie liczba chorych wynosi 50.
W środę potwierdzono pierwszy śmiertelny przypadek świńskiej grypy w USA. Blisko dwuletnie dziecko - Meksykanin - zmarło w Teksasie.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała w czwartek o wzroście liczby potwierdzonych przypadków zachorowania na świńską grypę na świecie. Obecnie wynosi ona 236.
Większość z nich zanotowano w Meksyku. Wicedyrektor WHO Keiji Fukuda powiedział, że Meksyk ma już 97 chorych, podczas gdy poprzednio mówiono o 26, w tym siedem zakończonych zgonem chorego.
Liczby podawane przez WHO są z reguły mniejsze niż wynikałoby to z zestawienia informacji o zachorowaniach w poszczególnych krajach, ponieważ Światowa Organizacja Zdrowia sporządza raporty dopiero po otrzymaniu formalnych notyfikacji od rządów.
W środę wieczorem WHO podniosła stopień zagrożenia pandemią świńskiej grypy na piąty, w sześciostopniowej skali.
Tymczasem Szpital Uniwersytetu Genewskiego poinformował o opracowaniu testu diagnostycznego dla świńskiej grypy, który daje odpowiedź już po 36 godzinach. W przypadku standardowych testów jest to kilka dni.
Na razie nowy test jest stosowany tylko w Szwajcarii; posłużył m.in. do zdiagnozowania świńskiej grypy u młodego Szwajcara, który wrócił z Meksyku z objawami choroby.