Tag Archive | "tragedia"

Uciążliwa miłość

Tags: , ,

Uciążliwa miłość


Wystarczy jedno przelotne spotkanie, by zmienić czyjeś życie. Jedno spojrzenie, by rozniecić namiętność – chorą, bezpodstawną. Z miłości człowiek może dokonać pięknych czynów albo zamienić życie drugiego w piekło.

stalker-love_design1

Choć od tamtych zdarzeń minęło osiem lat, nadal dźwięk przychodzącego SMS-a przyprawia mnie o dreszcz i przypomina o najgorszych chwilach mojego życia. Dniach, gdy na moją komórkę przychodziło nawet po 10 wiadomości od stalkera, grożącego mi śmiercią prześladowcy. Dniach, kiedy żyłam w ciągłym strachu, bez przerwy oglądając się za siebie z obawy, czy ktoś mnie nie śledzi. Byłam wtedy zbyt przerażona, by zwierzyć się przyjaciołom i rodzinie z moich lęków. Przecież mój dręczyciel mógł być jednym z nich!
Ta gehenna zaczęła się w 2002 roku, gdy poznałam na wyścigach motorówek doktora Jana Falkowskiego, 41-letniego wówczas psychiatrę. Zaczęliśmy się spotykać i nie minął nawet rok, a byliśmy już zaręczeni. Planowaliśmy wesele, a moje szczęście nie miało granic. To właśnie wtedy ktoś zaczął dręczyć mnie SMS-ami i telefonami.
Pierwsze tajemnicze połączenie odebrałam w pociągu. Podróżowałam w towarzystwie Jana, jechaliśmy z Londynu, gdzie mój narzeczony miał łódź mieszkalną, do Dorset, gdzie mieszkałam ja. Kobiecy głos w słuchawce poprosił, bym potwierdziła swoje imię i nazwisko, a następnie połączenie przerwano. Nie bardzo się tym przejęłam – doszłam do wniosku, że moja rozmówczyni była pracownikiem działu marketingu jakiejś firmy.
Jednak kilka minut  później na komórkę Jana przyszedł SMS. “Wiem, gdzie parkujesz samochód, gdy idziesz do pracy” – przeczytaliśmy. Wzięliśmy to za zwykły wygłup. Ale kiedy zaczęliśmy otrzymywać po cztery dziwaczne wiadomości dziennie, straciliśmy spokój. Oddzwanianie na numer nadawcy było bezcelowe: nie odbierał.

Poszliśmy z tym na policję. Funkcjonariusz zalecił nam, żeby nie kasować SMS-ów, lecz przekonywał, że nie warto się całą sprawą przejmować. Jan nie miał pojęcia, kim mógłby być nasz prześladowca; dla mnie też było niepojęte, dlaczego ktoś tak się na nas uwziął…
Po kilku dniach ton, w jakim pisane były wiadomości, wyraźnie się zmienił. Pamiętam, jak drżały mi ręce, gdy czytałam ostatni tamtego dnia SMS: “Spłoniesz w swojej ślubnej sukience” – napisał stalker. Byłam przerażona. Gdybym wtedy wiedziała, co jeszcze mnie czeka, kompletnie bym się załamała. Znów poszliśmy na komisariat. Policjant poradził, abyśmy zmienili numery telefonów, lecz nie chcieliśmy się na to zgodzić. A niby dlaczego? Czy to my mamy się komuś podporządkować? A w ogóle czy nie lepszym wyjściem byłoby złapać  i ukarać tego bandziora?
Niedługo potem dzienna dawka SMS-ów zwiększyła się do dziesięciu. “Kulka dla ciebie gotowa. Snajper opłacony” – brzmiał jeden z nich. A inny zapowiadał: “Już jesteś martwa”. Stawałam się coraz bardziej nieufna, popadałam w paranoję, każdego, kto się do mnie zbliżał, zaliczałam do kręgu podejrzanych: wystarczyło, żeby usiadł ze mną w przedziale albo popchnął mnie na ulicy.
Jan także dostawał SMS-y, ale te były pełne komplementów: ktoś usiłował przekazać mojemu narzeczonemu, jak bardzo go uwielbia. Stawało się dla mnie jasne, że padliśmy ofiarą zazdrośnicy. Moja prześladowczyni traktowała mnie jak rywalkę. Zwyczajnie chciała się mnie pozbyć.
Pewnego wieczoru po wyjściu z pubu pojechaliśmy na łódź, w której mieszkał Jan. Mój ukochany wszedł do środka jako pierwszy i natychmiast wykrzyknął: “Uciekaj!”. Wszystkie kurki z gazem były odkręcone. Gdybyśmy wrócili trochę później, w chwili, w której włączylibyśmy światło, doszłoby do eksplozji. Wpadłam w histerię. To było gorsze niż te wszystkie SMS-y. Ktoś naprawdę chciał nas skrzywdzić.

Wkrótce nawet własne mieszkanie nie było dla mnie bezpieczną przystanią. Policjanci namierzyli miejsca, skąd wysyłane były wiadomości z pogróżkami. Moja prześladowczyni wysyłała je z pobliskich budek telefonicznych. Ta osoba doskonale znała nasz rozkład zajęć, wiedziała, którędy podróżuję do biura, gdzie byłam zatrudniona w charakterze analityka finansowego.
W pracy nie potrafiłam się skupić. Jakaś kobieta wciąż wydzwaniała do naszego departamentu i obrzucała wyzwiskami moich kolegów za to, że nie chcieli jej ze mną połączyć. Skontaktowała się nawet z moim szefem, któremu powiedziała, jakobym była źródłem przecieku ważnych informacji do prasy. Oczywiście było to kłamstwo, lecz zostałam poddana procedurze weryfikacji. Wszyscy wokół byli dla mnie wyrozumiali, ale szkodziło to mojej reputacji. Źle sypiałam, traciłam na wadze, wskutek stresu cierpiałam na egzemę.
W tym czasie mieszkałam już razem z Janem. On najwyraźniej lepiej to wszystko znosił. Chciał, abym się otrząsnęła, doszła do siebie. Zamiast okazywać mi wsparcie, krytykował moje reakcje. W 2003 roku przeprowadziliśmy się w miejsce, które uznaliśmy za bezpieczniejsze. Nikomu nie podaliśmy adresu – nawet przyjaciołom i rodzinie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu czułam się bezpiecznie. Na noc wyłączałam komórkę. Z rana, po włączeniu, odkrywałam w skrzynce odbiorczej nowe dowody czyjejś nienawiści. (…)
sloop-soliStalkerka zniszczyła nawet dzień naszego ślubu. Aby zamówić salę weselną posługiwałam się szyfrowanym hasłem – wszystko to dlatego, że moja prześladowczyni czterokrotnie odwołała naszą rezerwację. Gdy zdała sobie sprawę, że nie uniemożliwi ceremonii zaślubin, zagroziła, że otruje nam gości…

Wobec bezsilności policji sami wpadliśmy na pewien pomysł. W tajemnicy odwołaliśmy ślub i zorganizowaliśmy udawane przedstawienie, w nadziei, że uda nam się namierzyć stalkerkę. Fakt, że wydarzenie, na które tyle czekałam, zostało odłożone, bardzo mnie zabolał, ale byłam zdeterminowana, by wreszcie ująć tę kobietę. (…) Tak bardzo zależało mi, by Jan okazał się dla mnie wsparciem. Niestety coraz częściej się kłóciliśmy i zaczęliśmy się od siebie oddalać.
W dniu, który miał być najszczęśliwszy w moim życiu, 6 września 2003 roku, siedziałam sztywna ze strachu w domu moich rodziców, w towarzystwie pary policjantów. W okolicy roiło się od innych funkcjonariuszy. Wszyscy liczyliśmy, że stalkerka się zdradzi. Moja suknia ślubna wisiała na wieszaku na drzwiach do sypialni.
O 12.30 zadzwonił telefon. Odebrał mój kolega i utrzymywał stalkerkę na linii tak długo, jak tylko się dało, wysłuchując obelg pod moim adresem i pełnych nienawiści komentarzy. Wystarczyło, by moja prześladowczyni została namierzona. 45-letnia Maria Marchese została przyłapana na gorącym uczynku, w budce telefonicznej, i aresztowana. Oboje z Janem byliśmy kompletnie zaskoczeni: nie znaliśmy tej kobiety. Nigdy wcześniej o niej nie słyszeliśmy.
Okazało się, że obsesja Marii rozpoczęła się chwili, gdy zobaczyła Jana towarzysząc swemu partnerowi w drodze na terapię. Mój narzeczony nawet nie zapamiętał jej twarzy. Jednak w głowie tej kobiety zrodziła się chora myśl: uważała, że jedyną przeszkodą na jej drodze do szczęśliwego związku z Janem byłam ja.

Po tym wszystkim, przez co przeszliśmy, nasz związek zaczął się sypać. Czułam się osamotniona, nie chciałam już wierzyć Janowi. Niedługo po aresztowaniu Marchese odkryłam, że mój narzeczony ma romans z Bethan, młodziutką menadżerką z działu PR – w komórce Jana znalazłam romantyczny SMS od niej. Byłam wstrząśnięta: nie mogłam uwierzyć, że w chwilach, kiedy przechodziłam piekło, on trzymał w swoich ramionach inną kobietę. W październiku 2003 roku nie byliśmy już razem.
Marchese wygrała. Już nie zamartwiałam się, że spróbuje skontaktować się ze mną, mimo że wyszła z aresztu za kaucją. Kiedy przestałam być dla niej zagrożeniem, SMS-y się skończyły. Trudno było mi zacząć wszystko od nowa: stalkerka zniszczyła moją radość życia, zszargała mi reputację, straciłam ukochanego… Tymczasem w listopadzie 2003 roku sprawę Marchese umorzono z braku dowodów. Nie mogłam w to uwierzyć. Ta kobieta odebrała mi wszystko, co było dla mnie ważne, i nie poniosła z tego tytułu żadnych konsekwencji!
Aby odbudować swoje życie postanowiłam wyjechać za granicę. W listopadzie 2004 roku przeniosłam się do Francji. Znalazłam pracę jako księgowa w stacji narciarskiej w Alpach. Gdy przyjechałam na miejsce, po raz pierwszy od bardzo dawna porządnie się wyspałam. Początkowo byłam zbyt nieufna, by nawiązywać znajomości, ale szybko się wyluzowałam. Coraz częściej zapraszano mnie na obiady, na drinka, zaczęłam wreszcie korzystać z życia.
Podczas jednego z takich nocnych wyjść poznałam Johna, 35-letniego instruktora narciarskiego i menadżera w hotelu. Obawiałam się własnych uczuć. Nie byłam jeszcze gotowa na nowy związek i nasze relacje rozwijały się powoli. Początkowo nic nie powiedziałam Johnowi o zdarzeniach, które wygnały mnie z Anglii. Nie chciałam, by postrzegał mnie jako ofiarę.
Wtedy w moje życie znów wkroczyła Marchese… W grudniu 2004 roku zadzwoniła do mnie policja z informacją, że moja prześladowczyni z przeszłości oskarżyła Jana o gwałt. Wzywała mnie w charakterze świadka oskarżenia. Byłam wściekła. Ta kobieta znów chciała kierować moim życiem. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek się od niej uwolnię.
Załamana zwierzyłam się Johnowi. Opowiedziałam mu swoją historię. Był wstrząśnięty, ale potrafił okazać mi wsparcie. Usiadł przy mnie i słuchał, gdy ja zalewałam się łzami. Dał mi upragnione poczucie bezpieczeństwa.
Dochodzenie przeciwko Janowi toczyło się przez 18 miesięcy. Ostatecznie wyszło na jaw, że Marchese skradła psychiatrze zużytą prezerwatywę i opróżniła jej zawartość na swoje ubranie. Ponieważ udało się udowodnić, że w próbce znajdował się również materiał DNA Bethan, sprawa została zamknięta. Trudno wyobrazić sobie obrzydliwszą historię, ale dzięki niej stalkerka trafiła na ławę oskarżonych pod zarzutem wprowadzania wymiaru sprawiedliwości w błąd. Udało się zebrać nawet więcej materiału dowodowego przeciwko niej, postawiono jej zarzut prześladowania mnie i grożenia mi śmiercią.

W lipcu 2006 roku złożyłam obciążające ją zeznania. Patrząc jej w twarz nie mogłam uwierzyć, że jej spojrzenie było takie puste. Wyzbyte emocji. Tak jakby nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo mnie skrzywdziła. Gotując się od gniewu, żeby uświadomić przysięgłym, ile wycierpiałam, pozwoliłam sobie na łzy. “Za jej sprawą stanęłam nad przepaścią. Chciałam tylko uciekać” – łkałam. Po tym wszystkim poczułam się silniejsza.
W styczniu 2007 roku Maria Marchese została uznana winną stawianych jej zarzutów i skazana na dziewięć lat pozbawienia wolności. Ten wyrok ostatecznie przywrócił mi spokój. Po powrocie do Francji zaczęłam dobrze sypiać, skoncentrowałam się na pracy, byłam nawet gotowa otworzyć się na miłość. Po trzech miesiącach byłam już oficjalną narzeczoną Johna.
Pobraliśmy się w styczniu tego roku, a nasz ślub nie mógłby się bardziej różnić od ceremonii, którą zaplanowałam z Janem. Mieliśmy zaledwie 20 gości – przyjechali przyjaciele i najbliższa rodzina – ale ten dzień był doskonały. Czułam się wolna i szczęśliwa.
Upływ czasu sprawił, że patrzę na tamte bolesne zdarzenia z dystansem – tak jakby bohaterką tej opowieści była inna osoba, nie ja. Niedawno moja historia została sfilmowana przez angielską stację ITV1. (…) Dopiero czytając scenariusz uświadomiłam sobie, jak wiele się we mnie zmieniło od tamtego czasu. Nie jestem już co prawda tą samą pełną ufności osobą co kiedyś, sprzed okresu prześladowań. Ale wróciłam do siebie. John wyleczył większość z moich ran. Tyle się przy nim śmieję, choć był w moim życiu czas, gdy wątpiłam, że kiedykolwiek jeszcze będę się śmiała.
Zmieniłam wszystkie dane osobowe, z imieniem i nazwiskiem włącznie. Nie podaję numeru komórki, nie mam konta na Facebooku, ani na Twitterze. Straciłam kontakt z dawnymi przyjaciółmi – to wszystko ofiary, które musiałam ponieść, by zerwać z przeszłością. (…)
Nie czuję nienawiści do Marii Marchese – nawet odrobinę jej współczuję. To, przez co przeszłam za jej sprawą, było ohydne. Policja twierdzi, że mój przypadek to jeden z najobrzydliwszych przypadków stalkingu w historii. Prześladowczyni odebrała mi pięć lat z życia – lat, których nigdy nie odzyskam. Trudno znaleźć dla niej jakiekolwiek usprawiedliwienie. W 2012 roku, jeżeli okaże skruchę, ma szanse na przedterminowe zwolnienie. Nie wierzę, by była w stanie okazać skruchę.
Oczywiście wcale nie czekam na moment, gdy ta kobieta znów znajdzie się na wolności. Ale gdy czuję lęk, powtarzam sobie, że ja sama nie jestem obiektem zainteresowania Marii Marchese. Weszłam jej w drogę, bo byłam tą “dziwką”, która przeszkodziła jej w usidleniu Jana. To wszystko. Nie pozwolę, by stalkerka skradła mi nawet jedną chwilę mojej przyszłej radości.

NotW

Posted in Artykuł numeruComments (0)

Osobista tragedia ambasadora

Tags: , , , , ,

Osobista tragedia ambasadora


Z wielkim bólem donosimy, że obecnego ambaszkosiniak-kamyszadora Rzeczpospolitej Polskiej w Kanadzie pana Zenona Kosiniak-Kamysza i jego żonę Katarzynę dotknęła największa, jaką można sobie wyobrazić, tragedia osobista - śmierć obydwojga dzieci. Lączymy się w bólu z państwem Kamyszami i wszystkimi ich bliskimi.

Maria lat 15 i Michał 19-latek odwiedzali podczas wakacji rodzinę w Polsce. Towarzyszyła im w tej wycieczce kuzynka z Oshawy imieniem Sylwia (20) - obywatelka kanadyjska. Samochód marki renault, który został uderzony przez ciężarówkę natychmiast stanął w płomieniach. Do wypadku doszło w poniedziałek 9 sierpnia, w Łagowie w województwie świętokrzyskim, między Opatowem a Kielcami.

Pani Sylwia Domisiewicz, szef protokołu Ambasady Polskiej w Ottawie - powiedziała, że Ambasador miał w planach podróż do Polski w czwartek, na okresowe spotkanie korpusu dyplomatycznego i miał się tam spotkać z dziećmi. Pani Domisiewicz przypuszcza, że w kościele polskim pw. św. Jacka odbędzie się nabożeństwo żałobne w intencji tragicznie zmarłych, po powrocie p. ambasadorostwa z Polski.

Tragiczny wypadek w Łagowie

Tragiczny wypadek w Łagowie

Przed wylotem do Polski, państwa Kamyszów , odwiedził ksiądz proboszcz parafii św. Jacka w Ottawie.

Maria uczyła się w Colonel By Secondary School w Ottawie a Michał był studentem University of Ottawa.

Polska Agencja Prasowa donosiła w tej sprawie tak.

Kielce (PAP) - Przejezdna jest już w poniedziałek przed południem droga krajowa nr 74 Kielce - Lublin w Łagowie (Świętokrzyskie), ale ruch odbywa się wahadłowo jednym pasem - poinformował PAP Grzegorz Dudek z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji.

Przez ponad godzinę droga była całkowicie zablokowana, gdyż z rowu wyciągano tira, który rano uczestniczył w wypadku. W tym czasie podróżujący musieli korzystać z objazdów.
W wypadku w Łagowie kierujący samochodem osobowym, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa i wpadł pod tira. Dwie osoby zginęły na miejscu, trzecia zmarła mimo reanimacji.(PAP)

Tragiczny wypadek w Łagowie - zdjęcia z miejsca wypadku

Telegraf24.pl donosił:

Rano na drodze krajowej nr 74 w Łagowie doszło do tragicznego w skutkach wypadku samochodowego. Czołowo zderzyły się osobowy renault z “tirem”. Nie żyją trzy osoby z samochodu osobowego. Dwie z nich spłonęły w aucie. Trzecią udało się wyciągnąć, jednak reanimacja nie przyniosła skutku. Winę za wypadek ponosi prawdopodobnie kierowca renault, który zlekceważył znak STOP.

zobacz także info w rubryce Kanada

Posted in W numerzeComments (0)

Osobista tragedia ambasadora

Tags: , ,

Osobista tragedia ambasadora


Z wielkim bólem donosimy, że obecnego ambaszkosiniak-kamyszadora Rzeczpospolitej Polskiej w Kanadzie pana Zenona Kosiniak-Kamysza i jego żonę Katarzynę dotknęła największa, jaką można sobie wyobrazić, tragedia osobista - śmierć obydwojga dzieci. Lączymy się w bólu z państwem Kamyszami i wszystkimi ich bliskimi.

Maria lat 15 i Michał 19-latek odwiedzali podczas wakacji rodzinę w Polsce. Towarzyszyła im w tej wycieczce kuzynka z Oshawy imieniem Sylwia (20) - obywatelka kanadyjska. To właśnie ona (według Ottawa Citizen) prowadziła samochód, który został uderzony przez ciężarówkę i natychmiast stanął w płomieniach. Do wypadku doszło w poniedziałek 9 sierpnia, w Lagowie w województwie świętokrzyskim, między Opatowem a Kielcami.

Pani Sylwia Domisiewicz, szef protokołu Ambasady Polskiej w Ottawie - powiedziała, że Ambasador miał w planach podróż do Polski w czwartek, na okresowe spotkanie korpusu dyplomatycznego i miał się tam spotkać z dziećmi. Pani Domisiewicz przypuszcza, że w kościele polskim pw. św. Jacka odbędzie się nabożeństwo żałobne w intencji tragicznie zmarłych, po powrocie p. ambasadorostwa z Polski.

Przed wylotemdo Polski, państwa Kamyszów , odwiedził ksiądz proboszcz parafii św. Jacka w Ottawie.

Maria uczyła się w Colonel By Secondary School w Ottawie a Michał był studentem University of Ottawa.

Polska Agencja Prasowa donosiła w tej sprawie tak.

Kielce (PAP) - Przejezdna jest już w poniedziałek przed południem droga krajowa nr 74 Kielce - Lublin w Łagowie (Świętokrzyskie), ale ruch odbywa się wahadłowo jednym pasem - poinformował PAP Grzegorz Dudek z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji.

Przez ponad godzinę droga była całkowicie zablokowana, gdyż z rowu wyciągano tira, który rano uczestniczył w wypadku. W tym czasie podróżujący musieli korzystać z objazdów.
W wypadku w Łagowie kierujący samochodem osobowym, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa i wpadł pod tira. Dwie osoby zginęły na miejscu, trzecia zmarła mimo reanimacji.(PAP)

Telegraf24.pl donosił:

Rano na drodze krajowej nr 74 w Łagowie doszło do tragicznego w skutkach wypadku samochodowego. Czołowo zderzyły się osobowy Renault z tirem. Nie żyją trzy osoby z samochodu osobowego. Dwie z nich spłonęły w aucie. Trzecią udało się wyciągnąć, jednak reanimacja nie przyniosła skutku. Winę za wypadek ponosi prawdopodobnie kierowca Renault, który zlekceważył znak STOP.

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/gallery?Site=ED&Date=20100809&Category=GALERIA11&Artno=890067482&Ref=PH

Posted in Kanada, PoloniaComments (9)

Jan Pietrzak pyta

Tags: , , ,

Jan Pietrzak pyta


You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Posted in Multimedia, W numerzeComments (13)

Polityka po tragedii

Tags: , ,

Polityka po tragedii


Prognozy analityków mówią o umocnieniu Platformy Obywatelskiej, przyspieszeniu rynkowych reform, a także poprawie stosunków z Rosją, na której skorzystają przedsiębiorcy.
Bardzo prawdopodobne, że po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego proeuropejska Platforma Obywatelska premiera Donalda Tuska umocni swoją władzę podczas wyborów prezydenckich, które muszą się odbyć najpóźniej w czerwcu.

polityka
Sondaże przeprowadzone przed 10 kwietnia wskazywały, że kandydat PO Bronisław Komorowski wyprzedza Kaczyńskiego i pozostałych uczestników prezydenckiego wyścigu, którego finał zaplanowano początkowo na październik.
Po katastrofie, w której zginął również kandydat Sojuszu Lewicy Demokratycznej Jerzy Szmajdziński, Komorowski został jedynym żyjącym kandydatem z trzech najważniejszych ugrupowań biorących udział w wyborach. Zdaniem komentatorów, jedyną istotną przeszkodą na drodze Platformy może się okazać fala współczucia dla zmarłego prezydenta, choć i to prawdopodobnie nie wystarczy, aby pozbawić Tuska pełnej kontroli nad polską polityką.
– Ta tragedia zmieni całą scenę polityczną – zapowiada Marek Matraszek z firmy CEC Government Relations doradzającej firmom robiącym interesy z rządem. – Czy scementuje dominację Platformy Obywatelskiej? Bardzo możliwe – dodaje ekspert.
Mając kontrolę nad ośrodkiem rządowym i prezydenckim, partia Tuska uzyskałaby większą swobodę we wprowadzaniu przepisów koniecznych dla nadzorowania budżetu i spełnienia oczekiwań inwestorów zainteresowanych fiskalną sytuacją państwa.
Przez ostatnie trzy lata Kaczyński próbował zablokować rządowe wysiłki zmierzające do zreformowania tonącego w długach systemu zdrowotnego i emerytalnego. Był też ostatnim unijnym przywódcą, poza Vaclavem Klausem, który podpisał Traktat Lizboński. Ponadto sprzeciwiał się wejściu Polski do strefy euro.
Kaczyński powierzył pieczę nad polskim bankiem centralnym swemu eurosceptycznemu sojusznikowi Sławomirowi Skrzypkowi, który również zginął w katastrofie. – Inwestorzy postrzegali prezydenta i prezesa NBP jako wrogie postacie – mówi Preston Keat z firmy doradczej Eurasia Group, specjalizującej się w ryzyku politycznym. – Z naszych spotkań z klientami wynikało, że obaj stanowili dwie siły blokujące reformy rynkowe – dodaje ekspert.
W lipcu Polska zrezygnowała z przyjęcia euro w roku 2012. Stało się wówczas jasne, że kraj nie jest w stanie spełnić wyznaczonych kryteriów. Dziś Tusk twierdzi, że rok 2015 jest realną datą.
Chociaż sondaże wskazywały, że Komorowski ma duże szanse na zwycięstwo w październikowym głosowaniu, wcześniejsze wybory mogą dać Platformie więcej czasu na przeforsowanie zmian.
– Niewykluczone, że teraz PO zyska dłuższy okres rządów prezydenckich przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku – mówi Peter Attard Montalto, analityk z firmy Nomura. – To powinno pozwolić na realizację programu prywatyzacyjnego, a także uchwalenie przepisów i przeprowadzenie reform przed kampanią wyborczą, która zacznie się w przyszłym roku – ocenia Montalto.
Według danych “Rzeczpospolitej” z 11 marca, poparcie dla PO wzrosło z 50 do 53 proc. Elektorat Prawa i Sprawiedliwości utrzymał się na poziomie 27 proc. SLD zyskał jeden punkt procentowy i teraz ma 8 proc. zwolenników.
Według szacunków Komisji Europejskiej deficyt budżetowy Polski wyniesie w tym roku 7,5 proc., przy długu w wysokości 57 proc. PKB. Rząd oblicza, że produkcja gospodarcza wzrośnie w 2010 roku o 3 proc. po 1,7-proc. wzroście w ubiegłym roku.
Po tragedii w Smoleńsku relacje polsko-rosyjskie mogą ulec poprawie. Kaczyński był zwolennikiem rozszerzenia NATO o sąsiadujące z Rosją Gruzję i Ukrainę. Prezydent nie uczestniczył 7 kwietnia w pojednawczym spotkaniu Tuska i Putina z okazji 70. rocznicy mordu katyńskiego. Zamiast tego poleciał tam trzy dni później z własną delegacją.
Od czasu katastrofy rosyjscy przywódcy polityczni zrobili wiele, by okazać Polakom swoje współczucie i pomoc. Dmitrij Miedwiediew powierzył Putinowi kierowanie specjalną komisją badającą przyczyny wypadku. Rosyjski prezydent wygłosił także orędzie, w którym przekazał kondolencje polskim obywatelom. Poniedziałek był w Rosji dniem żałoby ku czci ofiar katastrofy.
– Sytuacja, jaka się wytworzyła w ostatnich dniach, jest zdumiewająca – mówi Bartłomiej Sienkiewicz z firmy doradczej Othago. – Pojawia się możliwość robienia poważnych interesów z Rosją i zakończenia 20-letniego okresu napięć we wzajemnych stosunkach – uważa ekspert.

David McQuaid

Posted in W numerzeComments (0)

Przeżywanie żałoby pomaga

Tags: , ,

Przeżywanie żałoby pomaga


Wspólne przeżywanie żałoby narodowej przez ludzi, jak gromadzenie się˙w symbolicznych miejscach, palenie zniczy, pomaga poradzić˙sobie z poczuciem straty i zachwianego bezpieczeństwa - powiedziała psycholog społeczna Joanna Pommersbach ze Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej.

kobiece_leeki
Jak podkreśliła, psychologiczny mechanizm reakcji na stratę˙zadziałał u Polaków niezależnie od tego, czy byli zwolennikami, czy przeciwnikami prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
“Wszystkie badania, jak i diagnoza społeczna prof. Janusza Czapińskiego, pokazują, że my ciągle jesteśmy społeczeństwem spaternalizowanym i mamy silne oczekiwania co do opiekuńczości ze strony władzy, silniejsze niż w USA czy krajach zachodniej Europy. A prezydent Kaczyński - choć budził różne emocje, zarówno pozytywne, jak i negatywne - z racji piastowanej funkcji był przywódcą, spełniającym symboliczną rolę˙Ojca Narodu. Stąd poczucie osierocenia, utraty poczucia bezpieczeństwa - choć z punktu widzenia polskiej konstytucji ani prezydent, ani jego kancelaria nie mają najważniejszego wpływu na ciągłość funkcjonowania państwa” - powiedziała Pommersbach.
Jak dodała, wspólne przeżywanie żałoby świadczy o poczuciu państwowości i patriotyzmie Polaków, których na co dzień nie widać. Przypomniała, że mechanizm reakcji psychologicznej w sytuacji nagłej straty -˙ jak śmierć˙bliskiej osoby - został opisany przez amerykańską lekarkę i psycholog Elisabeth Kuebler-Ross. “Wszystkie wyróżnione przez nią fazy tej reakcji mogliśmy obserwować w naszym społeczeństwie po tragedii pod Smoleńskiem” - podkreśliła Joanna Pommersbach.
Pierwszą˙fazą˙jest szok - moment, w którym nie czujemy żadnych emocji i˙w którym dochodzi do˙ zatrzymania wszystkich naszych procesów psychologicznych. “To było widać choćby w programie telewizyjnym w TVN24: kiedy przyszła wiadomość o katastrofie i przez chwilę nikt nie wiedział, co powiedzieć” - wyjaśniła psycholog.
Potem przychodzi druga faza, określana jako faza zaprzeczania, kiedy zaczynamy zaprzeczać˙ tragedii. Mówimy wówczas: “Nie, nie. To nie może być prawda, to jakaś pomyłka. Zaraz wszystko się wyjaśni. Ktoś się pomylił. Ta jakiś zły sen, który za chwilę się skończy”. Według Pommersbach, obserwowaliśmy to w sobotę, gdy politycy i inne pytane o opinię osoby odpowiadały, że to nie mogło się wydarzyć. Ludzie podkreślali, że to była tylko jakaś awaria i że za chwilę może się okazać, że wszystko jest w porządku.
“Później, kiedy już pokazano zdjęcia z miejsca wypadku, zaczęła się kolejna faza psychologicznego radzenia sobie z tragiczną sytuacją, określana jako targowanie się. W tej fazie ludzie próbują ”negocjować” z losem czy Panem Bogiem. Jest to próba odwrócenia sytuacji. Przykładem targowania się było pojawianie się w mediach na krótko informacji, że może jednak nie wszyscy zginęli, że prawdopodobnie trzy osoby przeżyły, choć miejsce katastrofy już pokazano i było wiadomo, że jest to raczej niemożliwe” - tłumaczyła psycholog.
Według niej, trzy pierwsze fazy odzwierciedlają˙psychologiczną˙walkę, którą˙toczymy, aby nie dopuścić˙do siebie złej wiadomości. Dopiero potem przychodzi faza depresji, czyli żałoby. “W sytuacji żałoby dzieje się coś takiego, że ludzie chcą być razem, że się gromadzą. Przykładem jest to, że wiele osób miało odruch udania się pod Pałac Prezydencki, pod krzyż papieski po to, aby być blisko z innymi. Jest to mechanizm ewolucyjny - w przeszłości, ci z nas, którzy w sytuacji zagrożenia gromadzili się razem mieli szansę lepiej sobie z nim poradzić, przeżyć je” - powiedziała Pommersbach.
Jej zdaniem, żałoba jest najważniejszym, najbardziej kluczowym momentem radzenia sobie ze stratą. “Żeby wyjść z niej w miarę szybko nie wolno jej zaprzeczać, ale trzeba mówić o swoich emocjach, o stracie. Bez tego nie można przejść do fazy akceptacji i radzenia sobie z nową sytuacją. Tu ważną rolę do odegrania mają psychologowie, którzy mogą wysłuchać ludzi, pomóc im uporać się z nieodwracalnością straty i pomóc zobaczyć przyszłość” - powiedziała psycholog.
Ostatnią˙fazą˙jest faza akceptacji nowego stanu rzeczy i związana z nią faza rozwiązywania problemów, które pojawiły się w wyniku straty. Pojawia się pytanie - jak będziemy teraz żyć? Jak będziemy działać? “W tej fazie zaczną się pojawiać spekulacje, jak będzie wyglądała kampania prezydencka, jak to wpłynie na strategię PiS, bo to właśnie ta partia najbardziej ucierpiała w katastrofie” - powiedziała Pommersbach.
Zaznaczyła też, że choć wszyscy ludzie przechodzą˙przez kolejne fazy reakcji na stratę, to mogą one trwać różnie - dłużej lub krócej, zależnie od osoby. “Nie wszyscy też czują potrzebę zbiorowego przeżywania emocji, niektóre osoby potrafią się do tego zdystansować. I choć nie znaczy to, że nie przeżywają one tragedii, czy że przeżywają ją mniej, to często rodzi to ostracyzm społeczny” - powiedziała Pommersbach.
Jak wyjaśniła, w warunkach żałoby narodowej wzrasta konformizm, czego skutkiem jest zmniejszenie się tolerancji społeczeństwa na odmienne reakcje, jak buntowanie się przeciw wspólnemu przeżywaniu straty, bo gdy panuje spójność łatwiej poradzić sobie z trudną sytuacją.

••••

Czy naprawdę żałujemy?

W obliczu tej tragedii bardzo wielu ludzi przybiera maskę głębokiej rozpaczy, a w gruncie rzeczy pod tą maską przystępuje do zimnej kalkulacji zysków politycznych - mówi dr Andrzej Augustynek, psycholog społeczny z Wydziału Humanistycznego AGH w Krakowie.

Dlaczego Polacy mają potrzebę gromadzenia się i wspólnego przeżywania dramatów? Czy jesteśmy wyjątkowi w takim naszym współodczuwaniu, czy może podobni do innych narodów?
Dr Andrzej Augustynek: - Nie sądzę, że jest to cecha Polaków, tylko więzi społecznych, które powodują, że w sytuacji zagrożenia, w sytuacjach ekstremalnych mamy tendencje do łączenia się w grupy, które dają nam jakieś poczucie bezpieczeństwa i możliwości wymiany informacji. Zatem jest to raczej cecha ogólnoludzka.

Czy efekt tragedii, jakiej jesteśmy świadkami po katastrofie samolotu prezydenckiego, będzie krótkotrwały, czy może wniesie coś w nasze życie zarówno to społeczne, jak i polityczne?
- Chyba każdy z nas chciałby życzyć sobie, żeby to miało charakter długofalowy. Natomiast praktyka pamięci społecznej pokazuje, że ten efekt bywa bardzo krótki. Zresztą już słychać w domach radosną muzykę. Sądzę, że przez najbliższe tygodnie politycy będą przywdziewać maskę osób bardzo przejętych, a później, niestety, wszystko wróci do normy. Być może o tyle się coś zmieni, że nastąpi jakaś przebudowa sił politycznych. Nic poza tym. Natomiast nie sądzę, żeby doszło do jakiejkolwiek zmiany kultury politycznej, kultury zachowania się osób medialnych.
Dlaczego takie zmiany nie mogą mieć długofalowego skutku? Dlaczego ludzie przywdziewają na chwilę maski, a potem demaskują się i tego typu przeżycia nie wnoszą w ich życie nic nowego?

Czemu te odczucia nie są autentyczne?
- Istotą maski, jak twierdzi Carl Gustav Jung, jest to, że ma ona rzucać cień na naszą rzeczywistą psychikę, ma ukryć nasze rzeczywiste przeżycia. Jej celem jest zademonstrowanie na zewnątrz pewnych odczuć, manifestacja emocji, które niekoniecznie przeżywamy. I bardzo wielu ludzi przybiera maskę głębokiej rozpaczy, a w gruncie rzeczy pod tą maską przystępuje do zimnej kalkulacji zysków politycznych. Nie uogólniam, bo są osoby refleksyjne, u których to zdarzenie wywoła traumę, trwającą całe świadome życie. Jednak dla większości ludzi jest to maska, konformizm, dostosowanie się do pełnionej roli.

Do sytuacji…
- Tak. Proszę zaobserwować, politycy, którzy wcześniej wypowiadali się z jawnym lekceważeniem o niektórych osobach, które poniosły śmierć, teraz wypowiadają się o nich w zupełnie innej konwencji, w innej tonacji. Czy dokonali autorefleksji i zweryfikowali swoje wcześniejsze poglądy w obliczu tej tragedii? Czy też może przywdziali maskę, bo tak wypada, bo tak powinno być, a w gruncie rzeczy tam w tyle jest zimna kalkulacja zysków i strat? Dla mnie odpowiedź jest prosta.

Czy w obliczu tej tragedii ludzie mogą odczuć potrzebę wzmacniania więzi z bliskimi, przyspieszania swoich planów matrymonialnych, macierzyńskich? Czy kolejny, druzgocący dowód na kruchość ludzkiego życia może wpłynąć na społeczeństwo w taki właśnie sposób?
- Niewątpliwie. Takie przeżycie działa oczyszczająco w skali społecznej. Na pewno sytuacja ta pokazuje, że wszystko jest przemijające, że nie ma ludzi niezniszczalnych.

Prezydent, osoba której bezpieczeństwo powinno być priorytetem w państwie, nagle traci życie w taki sposób. To musiało zadziałać na ludzi.
- Tak, i zadziałało. Na przykład dla osób z tendencjami depresyjnymi może to być dowód na beznadziejność naszego życia, bezsens planów, marzeń, aspiracji. A dla innych będzie motywem do działania. Skoro jestem, to jest mój czas, w którym mam działać, bo tak naprawdę nie wiadomo, ile tego czasu nam zostało. W związku z tym sądzę, że będzie tu dochodziło do polaryzacji zachowań, na tych, u których sytuacja ta pogłębi stan przygnębienia, oraz na tych, dla których będzie to mobilizacja by działać, by coś zmienić.

Posted in Ciekawostki, Różne, W numerzeComments (0)

Trwa identyfikacja

Tags: , , ,

Trwa identyfikacja


Zidentyfikowano 40 ciał ofiar sobotniej katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. We wtorek mają one zostać przetransportowane do kraju razem z ciałem prezydentowej Marii Kaczyńskiej - poinformował w poniedziałek wieczorem prokurator generalny Andrzej Seremet.
wjazd_na_lotnisko_w_279579e
“W tej chwili zidentyfikowano 40 osób i te 40 trumien jest przygotowanych do wyjazdu, jeżeli nie będzie żadnych przeszkód jutro zostaną one wyekspediowane do kraju, w tym trumna ze zwłokami pani prezydentowej” - powiedział Seremet.

Wcześniej informowano, że samolot z ciałem Marii Kaczyńskiej przyleci do Polski we wtorek prawdopodobnie ok. godz. 10.

“Mam nadzieję, że wszystkich uda się zidentyfikować” - powiedział Seremet w TVN24. Potwierdził, że w sobotę prezydencki samolot dwa razy podchodził do lądowania na lotnisku pod Smoleńskiem. Prokurator generalny zaapelował też, aby “powstrzymać się przed stawianiem jakichkolwiek tez odnośnie przyczyn katastrofy”. “Jest jeszcze wiele do zrobienia i wiele czasu upłynie zanim będziemy mogli poznać rzeczywiście prawdę” - mówił.

Zaznaczył, że polscy prokuratorzy przesłuchali już kontrolera i kierownika lotów na lotnisku. “Z ich informacji wynika, że oni sugerowali zmianę lotniska” - powiedział.

Seremet poinformował też, że przebywający na miejscu tragedii naczelny prokurator wojskowy Krzysztof Parulski wróci do kraju najprawdopodobniej w czwartek. Dodał, że po jego powrocie Prokuratura Generalna zorganizuje konferencję prasową nt. śledztwa.

W sobotniej katastrofie zginął prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką, śmierć poniosły także 94 inne osoby.

Ciało Marii Kaczyńskiej zostało zidentyfikowane w poniedziałek. Trumna z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, która w niedzielę została przywieziona do kraju, znajduje się w kaplicy Pałacu Prezydenckiego. Minister w Kancelarii Prezydenta Jacek Sasin informował, że trumny z ciałami pary prezydenckiej zostaną jeszcze we wtorek wystawione na widok publiczny, wcześniej planowane jest krótkie nabożeństwo rodzinne.

Krewni ofiar otoczeni opieką
W moskiewskim Instytucie Ekspertyz Medycyny Sądowej przez cały dzień trwała identyfikacja ofiar sobotniej tragedii pod Smoleńskiem. Pierwsza grupa z Polski przybyła do rosyjskiej stolicy w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jak zapewniał moskiewski ratusz, zgodnie z zapowiedzią premiera Władimira Putina, miejscowe władze wzięły na siebie koszty ich pobytu w Moskwie.
- Rosjanie robią wszystko, by ulżyć w cierpieniu rodzinom ofiar – mówiła dziennikarzom przebywająca w Moskwie polska minister zdrowia Ewa Kopacz. Informowała, że wśród rozpoznanych przez rodziny ciał są zwłoki prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, posła PiS Przemysława Gosiewskiego, rzecznika praw człowieka Janusza Kochanowskiego, wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putry. Już dziś mogą one wrócić do kraju.
Ciało pierwszej damy
Ewa Kopacz powiedziała też, że jest na 99,9 procent pewna, iż udało się rozpoznać zwłoki prezydentowej Marii Kaczyńskiej. Według słów minister zdrowia pracownice Kancelarii Prezydenta rozpoznały kolor lakieru na jej paznokciach, ubranie, a także znajdującą się na jej palcu obrączkę, na której było wygrawerowane imię.
Ostatecznie jednak zwłoki miał rozpoznać brat pani prezydentowej, którego oczekiwano w Moskwie w poniedziałek wieczorem.
Identyfikacja odbywała się na podstawie zdjęć i znaków szczególnych, a do oględzin uciekano się wyłącznie wtedy, gdy taką wolę wyrażali krewni. Zapewniono im pomoc i opiekę psychologów. Na miejscu był ksiądz.
W pokoju nr 204 urządzono kaplicę. Na głównej ścianie powieszono przywieziony z Polski obraz Jezusa Miłosiernego z napisem “Jezu, ufam Tobie”. Pod obrazem stanął mały ołtarz, a na nim monstrancja z hostią. Do ołtarza przyczepiono kilkadziesiąt zdjęć zabitych Polaków.
– Bardzo mnie to poruszyło – mówił mi, pokazując zdjęcie zrobione telefonem komórkowym, jeden z przedstawicieli rosyjskich władz, który był w poniedziałek w tej kaplicy.
Spokój i skupienie
Władze Moskwy postarały się także, żeby nikt nie zakłócał spokoju krewnych ofiar. Dla lepszej organizacji pracy ekspertów zamknięto kilka ulic przylegających do Projezda Tarnyj na obrzeżach Moskwy, gdzie znajduje się Instytut Ekspertyz Sądowych. Dziennikarzy do środka nie wpuszczano.
Do godziny 19 jedynym krewnym, który zdecydował się na rozmowę z mediami, był narzeczony córki zmarłego tragicznie szefa protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusza Kazany Rafał Dobrzeniecki.
– Zawsze będzie dla mnie ukochanym teściem, chociaż nie miałem możliwości tak do niego mówić – powiedział dziennikarzom Dobrzeniecki, który przyleciał do Moskwy z rodziną polskiego dyplomaty – córką Justyną i żoną Barbarą.
Przed instytutem stał specjalny autobus, w którym utworzono sztab operacyjny Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, pozostający w stałej łączności ze sztabem centralnym znajdującym się w centrum stolicy przy ulicy Preczistenka.
Współczucie Rosjan
W całej Rosji, na mocy sobotniej decyzji prezydenta, obowiązywał w poniedziałek dzień żałoby narodowej. Telewizje i stacje radiowe zmieniły ramówki, a prezenterzy zaczynali wiadomości od słów: “Rosja pogrążona jest w żałobie razem z Polską”.
“Jesteśmy z wami! Współczujemy” – taki napis umieściła na pierwszej stronie opozycyjna “Nowa Gazieta”. “Smutek bez granic” – napisały na froncie “Izwiestia”. Podobnie jak na całym świecie także w Rosji sobotnia tragedia była w prasie informacją numer 1.
W geście solidarności Rosjanie nie przestają przychodzić pod budynek Ambasady RP w Moskwie. Stawiali wokół kwiaty i znicze. Składali Polakom wyrazy współczucia i podkreślali, że “to także ich tragedia”. Kondolencje płynęły także do konsulatów w Petersburgu, Kaliningradzie i Irkucku.
Do polskiej placówki przybył prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, który w księdze kondolencyjnej napisał: “Strata niepowetowana. Pogrążamy się w smutku razem z wami. Dzielimy ból utraty. W imieniu narodu Federacji Rosyjskiej proszę przekazać słowa współczucia rodzinom i bliskim zabitych, całemu narodowi polskiemu. Przyjmijcie nasze szczere kondolencje. Dzisiaj w naszym kraju – dzień żałoby narodowej”.
Do ambasady przyszli także między innymi Michaił Gorbaczow, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oraz patriarcha Cyryl.

Posted in W numerzeComments (0)

Zwłoki prezydenta już w Polsce

Tags: , , ,

Zwłoki prezydenta już w Polsce


Trumna z ciałem Lecha Kaczyńskiego – w kondukcie żałobnym – zmierza do Pałacu Prezydenckiego. Wcześniej na lotnisku Okęcie odbyło się powitanie tragicznie zmarłego prezydenta. Hołd złożył m.in. Jarosław Kaczyński, córka prezydenta Marta oraz najwyżsi dostojnicy państwowi i kościelni.

smolensk-odjazd

Wylot trumny z ciałem prezydenta poprzedziła krótka ceremonia pożegnalna na lotnisku w Smoleńsku. Podczas przekazania trumny obecny był Władimir Putin.

uroczystosci_lotnisku_4056076

Trumna z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego - przykryta biało-czerwoną flagą - została wyprowadzona z samolotu przez żołnierzy z kompanii honorowej i umieszczona na katafalku na lotnisku wojskowym na Okęciu. Odegrano hymn państwowy; modlitwy odmówili nuncjusz apostolski arcybiskup Józef Kowalczyk, sekretarz Episkopatu Polski biskup Stanisław Budzik, metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.

cialo_prezydenta_wrocilo_4055926

Przy trumnie modlili się członkowie najbliższej rodziny zmarłego prezydenta: jego brat Jarosław Kaczyński i córka Marta. Zmarłemu prezydentowi hołd oddali marszałkowie Sejmu i Senatu Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz, premier Donald Tusk, a także współpracownicy Lecha Kaczyńskiego.

- Stoimy nad trumną Pierwszego Obywatela Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego - powiedział, modląc się nad trumną biskup Budzik. - W smutku, żalu i bólu jednoczy się z nami cała ojczyzna i rodacy rozproszeni po wszystkich kontynentach. Ale na tę trumnę i na całą zdrętwiałą z bólu ojczyznę pada blask słońca. Tego słońca, które nigdy nie zachodzi, którym jest Jezus Chrystus zmartwychwstały. Do niego kierujemy naszą modlitwę - mówił z kolei sekretarz Episkopatu.

Rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział, że trumna ma zostać wystawiona w Pałacu, by umożliwić ostatnie pożegnanie prezydenta. Minister Jacek Sasin sprecyzował następnie, że nie dojdzie do tego w niedzielę, ale “w najbliższym czasie”. Kwestie dotyczące pogrzebu mają zostać ustalone z rodziną i przedstawicielami Kancelarii Prezydenta, którzy mają przekazywać dalsze informacje w tej sprawie.

Ciało Pierwszej Damy Marii Kaczyńskiej, która zginęła z mężem w katastrofie samolotu, nie zostało jeszcze zidentyfikowane przez specjalistów. Dlatego też nie wróciła razem z nim do Warszawy

Dziesiątki tysięcy czekało na prezydenta

cialo_prezydenta_wrocilo_4055993cialo_prezydenta_wrocilo_4055995cialo_prezydenta_wrocilo_4056059

Na przyjazd konduktu czekały w Warszawie ramię przy ramieniu tysiące ludzi. Kilka osób zasłabło, ratownicy medyczni wyciągnęli je z tłumu i udzielili pierwszej pomocy. W hołdzie prezydentowi Warszawiacy rzucali na ulice kwiaty, żegnali się. Wiele osób płakało. Na niektórych ulicach kondukt przejechał w absolutnym milczeniu, na innych - na przykład na Marszałkowskiej - rozlegały się oklaski.

- My wyszliśmy przywitać Prezydenta na ojczystej ziemi, a nie Go żegnać. Pożegnamy Go na uroczystym pogrzebie. W tej chwili go witamy - napisał jeden z internautów.

Na Krakowskim Przedmieściu rozdzwoniły się dzwony. Tłumy zebrane pod Pałacem przywitały trumnę prezydenta hymnem i pieśnią “Boże coś Polskę”. Najbliższa rodzina prezydenta Lecha Kaczyńskiego czekała juz w Pałacu Prezydenckim.

Najwięcej osób zebrało się przed Pałacem Prezydenckim. Ale już w okolicach placu Zawiszy pobocza oraz okoliczne przystanki szczelnie wypełnione były ludźmi.

Z lotniska ruszył przez Żwirki i Wigury, potem przez Krzyckiego, Raszyńską, Alejami Jerozolimskimi, przez rondo Dmowskiego, Marszałkowską, plac Bankowy, ulicą Senatorską, Miodową i Krakowskie Przedmieście.

Krewni ofiar już w Rosji

Ciała pozostałych ofiar są w Moskwie. Rosjanom udało się zidentyfikować - według agencji Interfax (do godziny 14:50 - czasu rosyjskiego) - 81 ofiar. Do stolicy Rosji trafiały one w nocy, transportowane śmigłowcami.

Pierwsi krewni zmarłych są już w Moskwie. Jak informuje źródło agencji RIA-Nowosti “decyzja o wysłaniu ciał tam, a nie do Warszawy, została podjęta w zgodzie z rosyjskim prawodawstwem”.

Na miejscu katastrofy w Smoleńsku cały czas pracuje wiele osób. - W likwidacji następstw katastrofy lotniczej biorą udział 802 osoby i 124 jednostki techniczne, w tym trzy samoloty - informował jeszcze w niedzielę rano przedstawiciel ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych Rosji.

•••

Minister zdrowia Ewa Kopacz poinformowała w Moskwie, że tylko 14 ciał ofiar jest na tyle dobrze zachowanych, iż identyfikacja może odbyć się bez problemu; w przypadku kolejnych 10 identyfikacja prawdopodobnie będzie mogła się odbyć dzięki znakom szczególnym.

Polska minister wraz ze swoją rosyjską odpowiedniczką Tatianą Golik oglądały w sobotę w moskiewskim Biurze Ekspertyz Sądowych ciała ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Na miejscu są psychologowie, duchowni, w ciągu dnia byli też wysocy przedstawiciele prokuratury rosyjskiej oraz milicji kryminalnej.

- W wielu przypadkach będziemy musieli pobierać materiał badawczy, czyli robić badania genetyczne, by ustalić tożsamość. Mamy listę osób, przy których znaleziono dokumenty, których ciała zachowały się w na tyle dobrym stanie, że bez problemów będzie można rozpoznać swoich najbliższych. Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że ta grupa jest bardzo nieliczna - powiedziała dziennikarzom Kopacz.

Jak zaznaczyła, 14 osób ze względu na dobre zachowanie ciał w stu procentach będzie mogło zostać rozpoznanych przez bliskich. Dodała, że prawdopodobnie będzie też możliwość rozpoznania kolejnych 10 osób po ich znakach szczególnych. - Pozostała część będzie jednak wymagała badań genetycznych - stwierdziła Kopacz.

Minister poinformowała, że z bliskimi ofiar, którzy udają się do Moskwy (samolot będzie w stolicy Rosji późno w nocy czasu tamtejszego), będą pracować polscy psychologowie. - Chcemy wsłuchać się w ich opinie i zaproponować im, aby w poniedziałek od rana - zaczynając przede wszystkim od modlitwy za tych wszystkich, których tu będą potem identyfikować - rozpoczęli grupami identyfikacje - powiedziała szefowa resortu zdrowia.

Jak dodała, chciałaby również, aby od krewnych ofiar pobrano materiał porównawczy. - Staramy się wykorzystać każdą osobę, która jest związana w linii prostej z osobą, która zginęła w tej tragicznej katastrofie, aby pobrać jak najwięcej materiału genetycznego, aby wykorzystać te 72 godziny do tego, żeby do każdego ciała przypisać imię i nazwisko - powiedziała minister.

Niewykluczone, że próbki będą też dostarczane do Moskwy od krewnych z Polski. - Jeśli się okaże, że będzie grupa, która nie doleciała do Moskwy, ale będziemy mogli skorzystać z szansy, aby pobrać ten materiał genetyczny w Polsce, to być może - i o tym będę rozmawiać z panią minister - pobierzemy ten materiał genetyczny i odpowiednio zabezpieczony dostarczymy do zakładu anatomii patologicznej - poinformowała Kopacz. Badania genetyczne - jak podkreśliła - trwają minimum trzy-cztery dni, ale według niej to i tak bardzo szybkie tempo, przy takiej liczbie ciał.

Podziękowania dla Rosjan

Kopacz dziękowała Rosjanom za pracę wykonaną na rzecz polskich ofiar. Jak mówiła, warunki, w jakich przeprowadza się identyfikację, są bardzo dobre. - Ci, którzy pracują w tym zakładzie i pomoc, jaką okazała nam pani minister zdrowia, jak również pracownicy zakładu medycyny sądowej tu w Moskwie naprawdę zasługują na gorące słowa dziękuje - powiedziała.

Jak podkreśliła, tym łatwiej jest jej to ocenić, bo sama jako lekarz pracowała blisko 15 lat jako biegły sądowy. Mówiła, że biegli pracują ze szczególnym poszanowaniem zwłok i dużą starannością zawodową, np. pobierają podwójne próbki z każdego z leżących w moskiewskim instytucie ciał. - Zrobiono to na najwyższym poziomie i za to - tak jak powiedziałam na wstępie - bardzo serdecznie dziękuję. Przede wszystkimi pani minister za nadzór i lekarzom, którzy tu na miejscu dokonywali tych trudnych autopsji - powiedziała Kopacz.

Posted in W numerzeComments (0)

Relacje telewizyjne z miejsca katastrofy

Tags: , , ,

Relacje telewizyjne z miejsca katastrofy


You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Posted in MultimediaComments (0)

Miejsce wypadku

Tags: , ,

Miejsce wypadku


You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Posted in MultimediaComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 2  1  2 »