Tag Archive | "UFO"

Buszujący w zbożu

Tags: , ,

Buszujący w zbożu


Prasa i badacze zjawisk paranormalnych odnotowali pojawienie się pierwszego w tym roku piktogramu. Co prawda nie został on odciśnięty w zbożu tylko w rzepaku, ale, jak zapewniają eksperci, jest to agroformacja tego samego, czyli nieznanego pochodzenia.
kregiO odkryciu znaku poinformowała 18 kwietnia 2009 r. brytyjska gazeta Daily Mail. Skomplikowany wzór o średnicy około 20 metrów odkryto 14 kwietnia w okolicach Avebury w Wiltshire. Wielu badaczy zjawisk paranormalnych wskazuje, że tajemniczy znak pojawił się na szczególnym obszarze, gdzie znajduje się zarówno kamienne sanktuarium Avebury, jak też inne tego rodzaju archeologiczne znaleziska w Silbury Hill i Windmill Hill. Pierwszą w tym roku agroformację sfotografowała Lucy Pringle, mieszkanka Petersfield w Hampshire, która tym fenomenem łączonym z aktywnością UFO zajmuje się od lat dziewięćdziesiątych XX-go wieku.
Co istotne, w minionych latach tajemnicze znaki odciskane w zbożu, trawie i rzepaku wielokrotnie odkrywano właśnie w regionie Avebury - Pisze Tadeusz Oszubski.
•••
Tzw. “kręgi w zbożu” to widoczne z lotu ptaka regularne formy geometryczne uzyskane przez selektywne wycięcie lub zgniecenie roślinności na polach uprawnych.
wylatowo-ufoNajwięcej kręgów zbożowych zaobserwowano w Wielkiej Brytanii, w Polsce zaś w okolicach wsi Wylatowo w woj. kujawsko-pomorskim (na zdjęciu obok).
Dla wielu przypadków nazwa “kręgi zbożowe” (ang. crop circles, niem. Kornkreise) nie jest adekwatna do kształtu wygnieceń. W mediach przewijały się rozmaite określenia: piktogramy, agroznaki, agrosymbole, czy agroformacje. W języku polskim brakowało odpowiedniego słowa, trafnie opisującego nowe zjawisko. Środowisko badaczy uznało za stosowne, zapożyczone z języka francuskiego, określenie “agroglify” (fr. agroglyphe).
Wczesne doniesienia o tym fenomenie sięgają roku tysięcznego. Znany był pod nazwą wilijne koła. Były to wydeptane w zbożu lub trawie kręgi, które uznawano za efekt nocnych tańców boginek. Szczególnie popularny stał się po okresie “epidemii” powstawania kręgów zbożowych w Walii i południowej Anglii pod koniec lat 70. XX w.
Powstawanie kręgów
cropcircleswirlMniej więcej 10 lat po brytyjskiej “epidemii”, dwie osoby Doug Bower i Dave Chorley ogłosiły publicznie, że większość z kręgów, które rozpoczęły tę modę, było ich dziełem. Wyjaśnili oni dokładnie jak tworzyli te kręgi, zaprezentowali proste przyrządy przy pomocy których je wykonywali oraz wykonali kilka z nich na zamówienie. Twierdzili oni, że pierwszy z kręgów wykonali dla zabawy, a później kontynuowali ich tworzenie rozbawieni popularnością medialną, jaką osiągnęło ich pierwsze dzieło. Twierdzili również, że znają przypadki rolników, którzy tworzyli tego rodzaju kręgi, aby zarobić na turystach i zdobyć rozgłos. Ich wyznanie jest jednak kwestionowane przez zwolenników teorii UFO.
Po ujawnieniu działalności Bowera i Chorleya John Lundberg założył organizację Circlemakers.org, w ramach której, wraz z grupą przyjaciół rozwinął techniki tworzenia kręgów – dowodząc, że można bez większych trudności w 2-3 osoby wykonać zupełnie dowolne kręgi, również te, które zdaniem zwolenników teorii ufologicznych nie mogły powstać naturalnie. Jeden z najsłynniejszych zwolenników teorii ufologicznych (G. Terence Meaden) został przez Circlemakers.org ośmieszony, poprzez wykonanie kręgu przez członków tej organizacji, a następnie sfilmowanie sposobu prowadzenia badań, które udowodniły ze “100% pewnością”, że nie mógł ich stworzyć człowiek. Podobne operacje przeprowadzono jeszcze kilkakrotnie – co się stało nawet rodzajem “sportu” uprawianego przez członków tej organizacji.
Tworzenie kręgów w zbożu stało się też rodzajem sztuki. W nocy z 11 na 12 lipca 1992 Fundacja Artura Koestlera zorganizowała w Berkshire w Anglii konkurs tworzenia kręgów z pulą nagród w wysokości kilkunastu tysięcy funtów. Na świecie istnieje obecnie kilkanaście grup, które tworzą kręgi bądź jako dzieła sztuki, bądź w celach czysto komercyjnych, na zamówienia indywidualne.
25 sierpnia 2002 ukazał się w Scientific American artykuł Matta Ridleya, który zaczął się dla zabawy zajmować tworzeniem kręgów w Teksasie w 1991 r., jeszcze przed ujawnieniem się Bowera i Chorleya. Opisał on dokładnie metody ich tworzenia (nieco inne niż te wymyślone przez Bowera i Chorleya) oraz to jak wprowadził w błąd ufologów z Wall Street Journal, którzy uznali je za “niemożliwe do stworzenia ręką człowieka”.
Teorie spiskowe
Najprostszym wyjaśnieniem istnienia kręgów jest celowe działanie ludzi, a możliwość stworzenia takich wzorów za pomocą prostych narzędzi w krótkim czasie została wielokrotnie dowiedziona. Jednak istnieją alternatywne hipotezy, jak na przykład to, że kręgi powstają na skutek lądowania lub oddziaływania niezidentyfikowanego obiektu latającego (UFO).

Posted in Horoskop/ezoterykaComments (0)

Odtajnianie UFO

Tags: , ,

Odtajnianie UFO


W ciągu ostatnich lat wiele państw ujawniło dokumenty na temat UFO, zbierane i przechowywane w tajnych archiwach wojskowych. Po Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, czy Chile, przyszedł czas na Danię.
mwmedia_20110719_0956102 lutego 2009 r. agencje informacyjne poinformowały o otwarciu tajnych archiwów na temat UFO przez duńskie lotnictwo wojskowe. Nie miejsce tu by rozważać, dlaczego właściwie te informacje odtajniono, dlaczego teraz i czy rzeczywiście upubliczniono wszystko, co wojskowi wiedzą na temat Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, a co mogli ujawnić. Istotne jest za to, że rozwija się światowy trend oficjalnego przyznawania przez wojsko i rządy, że fenomen UFO jest faktem i że pozostaje w kręgu zainteresowania władzy.
Co takiego zawierają ostatnio ujawnione sekretne zbiory duńskich sił powietrznych? Opublikowano je 28 stycznia 2009 r. na stronie internetowej duńskiego lotnictwa. To 329 stron zapisanych w formacie pdf, w sumie 30 megabajtów danych. Jak twierdzi dowództwo, ujawniono te dane, które nie zagrażają bezpieczeństwu kraju. Ukryto też tak zwane informacje wrażliwe, czyli nazwiska świadków, ich adresy, numery telefonów oraz niektóre okoliczności relacjonowanych przypadków.
mwmedia_20110719_095638Tajne archiwa duńskiej armii na temat UFO okazały się spore. Wg oficjalnego oświadczenia lotnictwa wojskowego, w ciągu ponad 30 lat zebrano około 15 tys. meldunków na temat Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, które pojawiły się nad Danią lub obszarami pozostającymi w zainteresowaniu dowództwa jej wojsk. Wiele informacji zostało zweryfikowanych. Te domniemane UFO okazały się samolotami, latającymi lampionami z papieru, czy zjawiskami meteorologicznymi. Pozostają jednak i takie relacje świadków, dane pochodzące z systemów radarowych oraz fotografie, które dają do myślenia.
Przykładowo, duński dziennik Copenhagen Post wyeksponował 2 lutego zajście, jakie miało miejsce na Grenlandii, w rejonie bazy wojsk powietrznych Thule 5 stycznia 1981 r.  Dostrzeżono wówczas lecący na dużej wysokości wielki świecący obiekt o formie jakby spłaszczonego kwadratu. Tamtejsze radary bazy wojskowej odnotowały pojawienie się tego obiektu o godz. 12:50. Obiekt był przez chwilę widoczny zarówno dla radarów, jak i dla ludzkich oczu, a potem nagle znikł.
Dane, które przekazała duńska prasa, zostały znacząco rozszerzone przez skandynawską organizację ufologiczną SUFOI. Badacze z SUFOI, z Ole Henningsem na czele, przeanalizowali odtajnione dokumenty i porównali niektóre informacje z tymi, które zebrano w archiwum tego stowarzyszenia. Ufolodzy podkreślają, że ujawnione UFO-archiwum zawiera wiele przypadków pozostających do dziś zagadką. Przykładowo, latem 1982 r. w Funen 15-letni chłopiec złożył zeznanie w miejscowym posterunku policji twierdząc, że widział rozświetlony latający obiekt, który wylądował, po czym wysiadło z niego pięć człekopodobnych stworzeń o niskim wzroście.
- Są przypadki zaobserwowania Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, których natury nie ustalono - przyznał w wypowiedzi dla Copenhagen Post kapitan lotnictwa Thomas Petersen, do którego obowiązków przez kilka lat było zajmowanie się armijnym UFO-archiwum. - Nie prowadzono w tej sprawie specjalnych śledztw, bo główna misją sił powietrznych jest obrona Danii przed wrogimi siłami, a nic nam nie wiadomo, aby UFO stanowiły zagrożenie dla naszego kraju.
Odtajnione dane obejmują doniesienia z lat 1978-2002, ale trafiają się tam i starsze przypadki. Na przykład sporządzane od 1946 r. opisy tak zwanych “rakiet-duchów” (ghost rockets), czym zajmował sie przez lata major Per Winge, jak też pochodzący z 1974 r. meldunek opatrzony zdjęciem, mówiący o tym, że nad miastem Viborg pojawił się latający obiekt o biologicznej formie, przypominający wyglądem meduzę.
Duńskie archiwa wojskowe dostarczyły kolejnych danych na temat Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, wciąż jednak brak wyników kompleksowych naukowych badań tego fenomenu. Czas aby takie badania przeprowadzić, albo… je ujawnić. Nie wiadomo przecież, jakie jeszcze informacje zachowano w sekrecie. Przecież wszystkie przypadki odtajniania zawartości archiwów wojskowi opatrują zastrzeżeniem: ujawniliśmy dane, które nie zagrażają bezpieczeństwu państwa.

TO

Posted in Horoskop/ezoterykaComments (0)

Koniec świata w Bugarach

Tags: , ,

Koniec świata w Bugarach


Burmistrz francuskiej wioski Bugarach zagroził, że wezwie wojsko, by broniło jego miejscowości przed bugarach-carte25inwazją fanatyków New Age i tropicieli UFO, którzy są przekonani, że jako jedyne miejsce na Ziemi zostanie ona oszczędzona w 2012 roku przed Armagedonem.
bugarachucieczkaZamieszkana przez 189 osób Bugarach to spokojna, malownicza, rolnicza wieś w regionie Aude w południowo-zachodniej Francji, leżąca u stóp Pic de Bugarach, najwyższej góry w winiarskim okręgu Corbieres.
Jednak w ostatnich kilku miesiącach tę cichą osadę najechały tłumy ekscentrycznych gości, którzy wierzą, że szczyt jest “garażem dla kosmitów”.
Według nich istoty pozaziemskie siedzą bugarach_vue_generalew olbrzymiej jamie wewnątrz skały i czekają po cichu na koniec świata, a gdy ten nastąpi, odlecą, zabierając ze sobą nielicznych ludzi, którym uda się przeżyć.
Większość wyznawców tej wizji twierdzi, że Armagedon nastąpi 21 grudnia 2012 roku, ostatniego dnia starożytnego kalendarza Majów, i wtedy też zginie ludzka cywilizacja. Inną wymienianą często datą jest 12 grudnia 2012 roku. Według osób wierzących w koniec świata Bugarach jest jedną z gura-w-burgarachzaledwie kilku “świętych gór”, które zostaną ocalone przed kataklizmem.
– To wcale nie jest śmieszne – mówi burmistrz Jean-Pierre Delord. – Jeżeli nagle zjawi się tu 10 tysięcy ludzi, nasza dwustuosobowa wieś nie da sobie z tym rady. Poinformowałem o naszych obawach lokalne władze i jeżeli okaże się to konieczne, w grudniu 2012 roku chcę mieć do dyspozycji wojsko.
Delord dodaje, że poszukiwacze pozaziemskiego życia przyjeżdżają do jego wsi od około 10 lat – od czasu, kiedy nieżyjący już mieszkaniec napisał list do magazynu o UFO. – Utrzymywał, że widział obcych i słyszał buczenie ich statku kosmicznego wewnątrz góry – opowiada burmistrz.
W internecie można znaleźć mnóstwo sensacyjnych doniesień o tym, że na szczycie góry lądował helikopterem były prezydent Francji Francois Mitterrand, 8884_3oraz o tajemniczych wykopaliskach prowadzonych tu najpierw przez nazistów, a potem przez Mossad, izraelskie tajne służby.
Burmistrz przyznaje jednak, że zainteresowanie tym miejscem dopiero niedawno urosło do niebotycznych rozmiarów. Strony poświęcone UFO radzą ludziom, by w ostatnich dniach przed Armagedonem szukali schronienia w Bugarach.
Sigrid Benard, która prowadzi miejscowy pensjonat, potwierdza, że “UFO-turyści” opanowali okolicę. – Z początku 72 procent moich klientów stanowili wędrowcy, piechurzy. Dziś 68 procent to “ezoteryczni goście” – szacuje.
Kilku “ufologów” kupiło nieruchomości w osadzie Le Linas u podnóża góry; miejscowi skarżą się, że płacą oni “niebotyczne” pieniądze i przez to windują ceny na rynku. Organizowane są dziwaczne, sekciarskie kursy, które kosztują nawet po 800 euro za tydzień. – Przedstawiają cię swojemu guru, każą ci iść na procesję, oferują chrzest i inne głupstwa, wszystko płatne gotówką – podkreśla Delord.
Valerie Austin, która pochodzi z Newcastle upon Tyne, ale osiedliła się 22 lata temu w Bugarach, uważa, że tropiciele obcych psują miejscową atmosferę. – Nie można się już spokojnie wybrać na spacer. Mamy tu piękne krajobrazy, ale teraz wszędzie spotyka się ludzi, którzy wznoszą inkantacje lub leżą i medytują.
Austin uważa wprawdzie wierzenia w kosmitów za “skończone bzdury”, ale przyznaje, że ta okolica ma w sobie “coś szczególnego”. – Tu działa magnetyczna siła, w naukowym sensie tego słowa. Można tu poczuć coś wyjątkowego, ale gdybym sama wierzyła w bliski koniec świata, przez następne dwa lata wolałabym się dobrze bawić, zamiast szukać ocalenia – mówi.

Henry Samuel
www.youtube.com/watch?v=Thdt7VFdH20

Posted in Ciekawostki, W numerzeComments (0)

Ufoludki są wśród nas

Tags:

Ufoludki są wśród nas


FBI uruchomiło specjalną stronę o nazwie “The Vault” (skarbiec), na której udostępnia cześć swoich uprzednio tajnych dokumentów. Pośród skanów 2000 dokumentów są dostępne między innymi takie rarytasy, jak raport agenta FBI na temat legendarnej katastrofy domniemanego UFO w Roswell. Wynika z niego, że wojsko USA rzeczywiście odkryło tam coś, czego nie potrafiło zidentyfikować.
Szef działu archiwalnego FBI oświadczył przy okazji uruchomienia strony, że jej celem jest “budowanie zaufania publicznego i wiary w działania agencji, poprzez zapewnienie większej przejrzystości. - “Vault” znacząco zwiększa ilość dostępnych dokumentów FBI i ułatwia ich przeszukiwanie - dodał David Hardy.

http://vault.fbi.gov       • Unexplained Phenomenon w wyszukiwarce

Wyszukiwarka dokumentów na stronie umożliwia szybkie znajdywanie interesujących materiałów. Wystarczy wpisać na przykład interesujące nas nazwisko bądź wydarzenie, a system wyświetli listę powiązanych dokumentów. Dostępna jest także lista materiałów zgrupowana tematycznie.

Dostęp do “Archiwum X”

roswelldailyrecordjuly81947W zależności od zainteresowania, “The Vault” może być prawdziwym skarbcem fascynujących, dotychczas tajnych, informacji na temat różnych wydarzeń w historii USA, począwszy od lat 20-tych XX wieku.
Jeden z niezwykłych dokumentów, jest krótkim raportem na temat UFO wysłanym przez agenta FBI do swoich przełożonych w 1950 roku. Pracownik agencji pisze w nim, iż śledczy USAF (lotnictwo wojskowe USA) potwierdził w rozmowie, iż na pustyni niedaleko Roswell w Nowym Meksyku, odkryto trzy rozbite “latające spodki”. - Były okrągłe, o średnicy około 50 stóp z wypukłym środkiem. W każdym z pojazdów znajdowały się trzy humanoidalne roswell-crashciała, które miały jedynie około metra wysokości i były ubrane w metaliczne skafandry o bardzo gładkiej powierzchni - pisał agent “Guy Hottel”. Ubrania “załogi” miały przypominać skafandry używane przez pilotów testowych nowych odrzutowców.
Według informatora agenta, wojsko założyło, że przyczyną rozbicia się spodków były silne radary umieszczone w okolicy. Ich impulsy miały zakłócić działanie systemów sterujących “niezidentyfikowanych obiektów”. Dokument kończy się stwierdzeniem, że nie są prowadzone dalsze gulf-breezebadania w tej sprawie przez SA (nieokreślony skrót, po którym kolejne słowo zostało zaczernione).
W bazie danych znajduje się jeszcze jeden dokument od agenta FBI dotyczący Roswell. Jego doniesienia są częściowo sprzeczne z raportem “Guy Hottel”. Wynika z niego, iż USAF znalazło pod Roswell trzy obiekty o kształcie spodka, zawieszone pod czymś co przypomina “balony meteorologiczne”. Były jednak wątpliwości co do pochodzenia urządzeń. Wszystkie znaleziska zostały przetransportowane do bazy Wright Field celem dalszych badań. FBI nie podjęło dalszych badań w tej sprawie.

Kolejnym interesującym dokumentem jest tak zwane “The close_up_of_light_in_sky_sri_lankaHijackers Timeline”, czyli szczegółowy raport dotyczący działań osób podejrzanych o organizację i przeprowadzenie zamachów z 11 września. Cały raport liczy łącznie 150 stron i opisuje każdy krok terrorystów przez zamachami. Materiał zawiera również ich szczegółowe opisy.
Dokumenty w “The Vault” opisują również okoliczności śmierci rapera Notorious B.I.G. Wynika z nich, że podjęto decyzję o umorzeniu śledztwa, pomimo faktu, iż kilka zespołów FB było na tropie osoby, która mogła potwierdzić, iż w zabójstwo muzyka byli zaangażowani skorumpowani policjanci.
Opisane dokumenty stanowią jedynie ułamek wszystkich dostępnych materiałów. Dla osoby zainteresowanej niewyjaśnionymi wydarzeniami z historii USA, “The Vault”, może zapewnić lekturę na wiele wieczorów.

Niezbity dowód

Przełomowe, 2,5 godzinne nagranie z latającymi spodkami niedawno obiegło media na całym świecie. Badacze UFO i dziennikarze nie mają wątpliwości - jeśli film jest prawdziwy, to jest to największy dotąd dowód na istnienie UFO.
Niezwykłe nagranie już zostało okrzyknięte “najważniejszym sfilmowanym dowodem na istnienie UFO w historii”. Niektórzy dopatrują się w nim postaci kosmitów, inni widzą w nim elementy kosmicznych technologii. Jedno jest pewne, na filmie wreszcie cokolwiek widać. - Normalnie oglądamy filmy, na których widać najwyżej niewyraźne plamy kręcone z dużego dystansu. Ten film jest inny - powiedział Philip Mantle, jeden z organizatorów konferencji, na której pokazano film.

Turcja pełna najeźdźców

W internecie istnieje wiele stron internetowych, na których rozmazane filmy przedstawiają “coś”. Najczęściej filmy te są radosną produkcją autorów. Tym razem jest jednak inaczej. Zdjęcia zrobione przez tureckiego strażnika nocnego Yalcina Yalmana w tym roku dają faktycznie do myślenia.
Zobacz więcej ujęć z niezwykłego filmu (www.siriusufo.org)
42-letni mężczyzna oraz grupa innych osób uważa, że niezidentyfikowany obiekt widoczny był często, przez cztery miesiące między majem a wrześniem nad Istambułem. - Nie wiem, czym te rzeczy są. Filmowaliśmy je kilka razy, ale wciąż nie wiemy. Byłem bardzo podekscytowany, gdy zobaczyłem je po raz pierwszy. Niech świat się dowie, że UFO istnieje - powiedział Yalman.

Przełomowy film

ufo-turcjaNagranie przedstawia kilka obiektów - od niezwykłego spodka po grupę świateł na porannym niebie. Film trafił do czołowego portalu i centrum badania UFO w Turcji - Sirius UFO Space Science Research Centre (www.siriusufo.org), który przeanalizował niezwykłe zjawisko klatka po klatce. Haktan Akdogan z “Sirius UFO” powiedział w “SUN” - W tym niezwykłym filmie niezwykła metalowa forma statku jest niemal namacalna. Ale co ważniejsze, niektóre ujęcia filmu są bardzo wyraźne - podkreśla.

http://www.youtube.com/watch?v=_Ym0IFjmQKU&feature=player_embedded#at=58

http://www.youtube.com/watch?v=2BEM-ObMXJY&feature=related

aliens-capture- Rozmawialiśmy ze wszystkimi znanymi nam świadkami i przeanalizowaliśmy dokładnie cały 2,5 godzinny film. Dlatego z całą pewnością możemy powiedzieć, że jest on w 100 proc. prawdziwy - mówi Akdogan. -
Nie ma mowy o komputerowej animacji. Teraz jest czas na rządy świata, aby przyznały, że UFO istnieje. Te nagrane kamerą zdjęcia będą miały wielki wpływ na świat. Są największym dotąd dowodem na istnienie UFO.

Film został wyświetlony 25 października ubr. na konferencji dotyczącej niezidentyfikowanych obiektów latających, której głównym organizatorem jest międzynarodowe pismo UFO Data Magazine. Konferencja z Pontefract, w West Yorks (Wielka Brytania) ma przekonać świat, że odwiedziny obcych są już faktem. Redaktor naczelny magazynu, Russell Callaghan powiedział : - To nagranie z Turcji, jeśli jest autentyczne, prezentuje bardzo poważne dowody dla nauki. Osobiście mogę powiedzieć, że wideo jest naprawdę unikalne.

Posted in Ciekawostki, Horoskop/ezoterykaComments (0)

Koniec świata

Tags: , , ,

Koniec świata


Apokalipsa, Wielki Zderzacz i Leonardo

Rychły koniec świata podobno wciąż zagraża ludzkości. Skąd jednak i kiedy nadciągnie zagłada? Zdania w tych sprawach są podzielone.

Najczęściej o końcu świata mówi się wymieniając faktycznie bliską datę: grudzień 2012 r. Źródłem jest tu domniemana przepowiednia Majów. W XXI wieku jednak koniec świata wiązany jest nie tylko ze sferą ezoteryki. Zagładę może też przynieść najnowocześniejsza technologia. Tak w każdym razie uważa pewna Niemka zamieszkała obecnie w Szwajcarii.
Kobieta, która pragnie zachować anonimowość przed mediami, złożyła w sądzie administracyjnym Nadrenii Północnej-Westfalii wniosek domagając się wstrzymania eksperymentów z Wielkim Zderzaczem Hadronów wybudowanym koło Genewy. Niemka stwierdziła w pozwie, że to urządzenie zniszczy całą planetę. Sąd oddalił pozew, a wtedy Niemka zwróciła się w tej sprawie do niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego.
Wielki Zderzacz Hadronów
wybudowany w ośrodku CERN, to największy na świecie akcelerator, który przyspiesza, a następnie doprowadza do zderzeń wiązek protonów. Kobieta obawia się, że w wyniku tych eksperymentów powstaną czarne dziury, które pochłoną Ziemię.
Na początku marca 2010 roku Trybunał Konstytucyjny oddalił pozew Niemki stwierdzając, że powódka nie wykazała związku między eksperymentami prowadzonymi z udziałem tego urządzenia, a zagrożeniem apokalipsą. Podstawa dla takiego orzeczenia były opinie naukowców stwierdzające, że eksperymenty w CERN nie stanowią zagrożenia dla ludzkości. Kto ma rację? Opinie dla Trybunału przygotowali ci sami uczeni, którzy z Wielkim Zderzaczem się zabawiają. Oby to oni mieli rację, a nie zaniepokojona Niemka.
Dziś coraz częściej na temat tego czy i kiedy nastąpi apokalipsa wypowiadają się naukowcy.
Niektórzy z nich doszukują się odpowiedzi, czasem bardzo zaskakujących.
Przykładowo, koniec świata wieszczyć ma przekaz zakodowany przez Leonarda. Na szczęście dla nas ta data apokalipsy jest odległa.
Watykańska badaczka Sabrina Sforza Galitzia ujawniła w połowie marca 2010 r., że analizując szczegóły „Ostatniej wieczerzy”, obrazu, który namalował
Leonardo da Vinci,
odkryła datę końca świata zakodowaną w tym malowidle przez jego twórcę.
Sabrina Sforza Galitzia skupiła swoja uwagę na tzw. lunecie, czyli elemencie sklepienia nad oknem w środkowej części malowidła. Wg Włoszki, w tym miejscu jest ukryta matematyczno-astrologiczna zagadka, którą rozszyfrowała. Ta zagadka, to przepowiednia, która podaje, że koniec świata nastąpi w 4006 r. w wyniku kolejnego potopu. Zagłada będzie rozłożona w czasie – rozpocznie się 21 marca, a zakończy 1 listopada.
Źródeł wieszczących koniec świata jest wiele. Czy jednak którekolwiek z nich mówi nam prawdę? Czy rzeczywiście apokalipsa jest nieuchronna?

Kod Nostradamusa

mwmedia_20080817_190138 Rosyjski badacz na nowo przeanalizował proroctwa francuskiego wizjonera. Twierdzi on, że Nostradamus przepowiedzał rychłe nadejście końca świata.
Dziennik Prawda doniósł o wynikach trwających 8 lat prac Witalija Chozjaszewa, rosyjskiego badacza przepowiedni Nostradamusa.
Pamięć o Nostradamusie, czyli Michelu de Nostredame,  urodzonym 14 grudnia 1503 r., a zmarłym 2 lipca 1566 r. francuskim lekarzu, przyrodniku i astrologu, przetrwała do dziś głównie za sprawą jego proroctw. Nostradamus swoje wizje spisał w formie rymowanych czterowierszy grupowanych po sto - od tego wzięła się popularna nazwa jego dzieła, Centurie.
Według Witalija Chozjaszewa, dotychczasowe interpretacje przepowiedni francuskiego wizjonera oparte były na błędnych założeniach. Rosjanin twierdzi, że odkrył prawdziwy Kod Nostradamusa. Wg jego ustaleń, system kamuflowania przepowiedni jest oparty na tradycji kabały i numerologii, na co wpłynąć miały żydowskie korzenie Michela de Nostredame.
Chozjaszew za punkt wyjścia przyjął proroctwa, które podobno spełniły się jeszcze za życia Nostradamusa. Potem odszukał w Centuriach fragmenty mówiące o przepowiedniach, które spełniły się ponoć w ciągu ostatnich 100 lat, a więc tych na temat śmierci cara Mikołaja oraz rewolucji październikowej i objęcia władzy przez bolszewików. Rosyjski badacz natrafił też na przepowiednie wskazujące rok 1941 jako datę najazdu Niemiec na Związek Radziecki oraz wizje mówiące o Holokauście. Rosjanin odkrył także przepowiednie wielu wydarzeń z najnowszego okresu, w tym katastrofalnego tsunami, które w grudniu 2004 r. nawiedziło południowo-wschodnią Azję.
Witalij Chozjaszew twierdzi też, że rozszyfrował wizje Nostradamusa odnoszące się do naszej najbliższej przyszłości. Po pierwsze, francuski prorok stwierdzić miał w jednej z zaszyfrowanych wizji, że biblijnym antychrystem, trzecim w kolejności, jest Osama Bin Laden. Ukryty za pomocą Kodu Nostradamusa przekaz ma mówić, że najbardziej poszukiwany na świecie terrorysta zginie w 2008 r. Także w bieżącym roku, za sprawą Stanów Zjednoczonych, ma generalnie zakończyć się era terroryzmu spod znaku Al-Kaidy. Świat jednak nie odetchnie z ulgą. Wprost przeciwnie, bo w przyszłym roku może nastąpić koniec świata.
Rosyjski badacz twierdzi, że przepowiednie w Centuriach nie mówią o wydarzeniach późniejszych, niż w 2009 r., a ostatnie wizje Nostradamusa są złowróżbne.
Co przepowiada francuski wizjoner?
Na przełomie września i października przyszłego roku “przez trzy dni i trzy noce będzie z nieba spadać wielki ogień”, a potem nastąpią wielkie trzęsienia ziemi. Rosjanin zakłada, że ostatnie proroctwo Nostradamusa mówi o zderzeniu z Ziemią ogromnej asteroidy lub komety.
- Jestem przerażony ogromem katastrofy, która ma się wydarzyć - stwierdził Witalij Chozjaszew w wypowiedzi dla dziennika Prawda. - To do czego dojdzie będzie dotyczyć nas wszystkich i zmieni całą planetę.
Pozostaje mieć nadzieję, że tak, jak wielu przed nim, rosyjski badacz proroctw Nostradamusa jest w błędzie.

Koniec świata według Dana Aykroyda

Coraz częściej na temat domniemanej i rychłej apokalipsy wypowiadają się osoby publiczne.

Wielu szuka dziś znaków wieszczących koniec świata. Odpowiedź ma być ukryta w ezoterycznych przekazach lub niezwykłych zjawiskach. Przykładowo, rychły koniec świata wieszczy także znany aktor Dan Aykroyd. W wywiadzie udzielonym na początku marca 2010 r. dla amerykańskiej gazety „Las Vegas Review-Journal” stwierdził on, że powtarzana wciąż data apokalipsy, czyli rok 2012, jest wielce prawdopodobna. Sławny aktor jednak końca świata się nie obawia.
- Do roku 2012 zjawiska w rodzaju UFO będą narastać, bo wiążą się z objawieniem, którego doświadczymy, gdy już koniec świata przyjdzie – twierdzi Dan Aykroyd. - To nie będzie koniec fizycznego świata, to będzie koniec świadomości i percepcji, jakie dziś są normą.
Wg znanego aktora, to
Niezidentyfikowane Obiekty Latające
odegrają znaczącą rolę w nadejściu końca świata.
- Zjawiska UFO stanowią elementy duchowej przebudowy jako znaki dla masowych obserwacji – wyjaśnia Aykroyd. - Masowe przekazy telepatyczne miały już miejsce w Ameryce Północnej przy wielu okazjach. Na przykład w 1994 r. na terenie kenadyjskiego Quebecu, gdzie około 2 tysiące osób poczuło w tym samym czasie, że mają spoglądać w niebo. To     była telepatyczna próba kontaktu. Takich zjawisk będzie więcej, a fala prowadząca do końca świata będzie narastać. Uważam, że nie jest to zjawisko destrukcyjne, tylko bardzo konstruktywne. To bardzo ekscytujące, że możemy czegoś tego doświadczyć. Powinniśmy otworzyć nasze umysły i stawać się lepszymi ludźmi. Musimy być bardziej współczujący, bardziej kochający i myśleć pozytywnie.
Nie każdy jednak jest takim optymistą, jak Dan Aykroyd. Wielu końca świata, takiego jaki jest dziś, po prostu się boi.

2012 koniec świata?

Według kalendarza Majów, w 2012 r. czeka nas koniec świata. Również kod biblijny i proroctwo Malachiasza mówią, że koniec jest bliski. Do apokaliptycznego chóru dołączyli też naukowcy.

Majowie, lud z Ameryki Środkowej, opracował kalendarz oparty na ruchu planety Wenus. Według tego kalendarza, świat zaczął się 13 sierpnia 3114 r. p.n.e., a jego koniec nastąpi 22 grudnia 2012 r. Nie tylko spadek po Majach, których imperium upadło 8 wieków temu, wieszczy apokalipsę w 2012 r. Tę samą datę końca świata wskazuje tzw. kod biblijny.

W 1994 r. grupa izraelskich badaczy rozszyfrowała dane ukryte w treści “Biblii”. Wyniki badań statystycznych sekwencji liter w starotestamentowej “Księdze Rodzaju” wykazały, że zawarto tam trafne przepowiednie dotyczące naszych czasów. Znawcy tematu twierdzą, że nieznany autor proroctw zakodowanych w “Biblii” przewidział koszmar II wojny światowej, eksplozję bomby atomowej w Hiroszimie i geniusz Einsteina.

Zaszyfrowany przekaz biblijny

podaje też konkretne daty największego zagrożenia zagładą - w 2012 ludzkość może wyginąć na skutek wojny atomowej oraz zderzenia komety lub asteroidy z naszą planetą.

Mniej precyzyjnie datę apokalipsy wyznacza przepowiednia Malachiasza, jednak i tu czas końca jest bliski. Według tego proroctwa, koniec świata przyjdzie, gdy wyczerpie się lista papieży, a ostatnim Ojcem Świętym będzie następca Benedykta XVI. Dowodzą tego skomplikowane obliczenia badaczy

proroctwa Malachiasza.

Być może zmiany na piotrowym tronie należy spodziewać się w znamiennym 2012 r.

Do proroctw Majów, “Biblii” i Malachiasza dołączają naukowcy. Według ekspertów, apokalipsa grozi nam na wiele sposobów. Szczególnie realne jest uderzenie w Ziemię wielkiego obiektu z kosmosu.

Asteroidę o średnicy 300 m, nazwaną 2001 YB5, odkryto na początku grudnia 2001 r. Astronomowie sklasyfikowali ten obiekt jako potencjalnie niebezpieczny, bo nawet minimalna zmiana kursu może skierować go na Ziemię. Asteroida ta wciąż wraca w pobliże naszej planety - pełny jej obieg wokół Słońca trwa ok. 1320 dni. Asteroida 2001 YB5 szczególnie zagrozi Ziemi w 2012 r., a tę datę podaje

kalendarz Majów.

Podobnej wielkości asteroidę odkryli naukowcy z ośrodka w Nowym Meksyku, pracujący dla program badawczego Lincoln Near Earth Asteroid Research. To ciało, nazwane 2003 QQ47, może zderzyć się z naszą planetą nieco później, w 2014 r.

Według oświadczenia rzecznika brytyjskiego rządowego centrum Near Earth Object Information Centre, kolizja z Ziemią obiektu takiej wielkości, jak wspomniane asteroidy, wywołałaby skutek taki, jak 20 mln bomb zrzuconych na Hiroszimę. W praktyce, tego rodzaju kataklizm, to koniec świata.

Tadeusz Oszubski

Sensacja! Trzy potężne statki UFO lecą w kierunku Ziemi

3ufoZdjęcia trzech tajemniczych obiektów. (fot. www.sky-map.org)

Fotografie trzech dziwnie wyglądających, błękitnych obiektów ukazały się na stronach ufologicznych, wraz z artykułem o szokującej treści: wielkie statki kosmiczne kierują się w naszą stronę! Według wyliczeń specjalistów z SETI, największy ma 240 kilometrów średnicy, a cała flota znajduje się obecnie za orbitą Plutona.

Temat jest popularny także na YouTube.

http://www.youtube.com/watch?v=kC5liquefmE

Statki powinny być widoczne przez teleskop gdy osiągną orbitę Marsa, na początku 2012 roku. W grudniu natomiast powinny osiągnąć orbitę ziemską. W jakim celu? Czyżby Majowie nie mylili się w swojej przepowiedni końca świata?
Wszystko to brzmi przedziwnie i niesamowicie.
Podajemy koordynaty błękitnych obiektów. Zainteresowani mogą sprawdzić je na stronie www.sky-map.org (należy wkleić je w okienko wyszukiwania). (19 25 12, -89 46 03); (16 19 35, -88 43 10); (02 26 39, -89 43 13).

Posted in Horoskop/ezoterykaComments (0)

Gdzie są wraki UFO?

Tags: , ,

Gdzie są wraki UFO?


wraki2Najsłynniejsza katastrofa UFO miała miejsce, podobno, w 1947 r. pod Roswell w USA. Jednak na temat awarii pozaziemskich pojazdów krąży wiele opowieści.
wraki1W latach 70. XX-go w. Stało się głośno o domniemanej katastrofie pod Roswell. Wielu świadków zaczęło wówczas rozpowiadać, że 30 lat wcześniej pod tym miastem w stanie Nowy Meksyk rozbił się latający pojazd w kształcie spodka, który przejęło lotnictwo USA. Można powiedzieć, że był to początek licznych opowieści o katastrofach UFO i znikających wrakach domniemanych pojazdów przybyszów z kosmosu.
Także dziś informacje o podobnych zajściach przeciekają do mediów. Nie dalej, jak 13 maja 2009 r. w okolicach wsi Razdolnoje na zachodzie Kazachstanu miało dojść do katastrofy nie jednego, a kilku Niezidentyfikowanych Obiektów Latających. Były to świecące kule, które upadły na ziemię. Podobno okazało się, że to obiekty z nieznanego metalu.
- Kule miały około 60 centymetrów średnicy i były zrobione z jakiegoś niesamowitego materiału o srebrzystym kolorze. Z jednej strony każda z nich miała mały otwór – oświadczył w wypowiedzi dla mediów Wiktor Djakow, jeden ze świadków zajścia. - Próbowaliśmy przebić je dłutem, ale nie udało się to. Nawet nie zarysowaliśmy powierzchni. Nie próbowaliśmy użyć innych narzędzi, bo z kul, gdy w nie uderzaliśmy dłutem, tryskały iskry.
wraki3Podobno kazachskie władze wraz z wojskiem przejęły te “nieziemskie maszyny” i słuch po nich zaginął.
Na temat ilości katastrof UFO podawane są rozmaite liczby. Odnieść można wrażenie, że od czasu UFO-kraksy w Roswell było ich kilkadziesiąt. Bo w 1947 r. także w okolicach Chengdu w Chinach podobno rozbił się jakiś kosmiczny obiekt. Miejscowy rolnik znalazł na swoim polu wrak tajemniczej latającej maszyny, który przejęły władze, a wszelkie informacje na ten temat utajniły.
Można odnieść wrażenie, że UFO najczęściej rozbijają się w Stanach Zjednoczonych. Źródła wymieniają bowiem wiele takich zajść z terenu USA. Przykładowo, UFO miało rozbić się w 1950 r. okolicach Del Rio, w 1962 r. w Nowym Meksyku, w 1965 r. w  okolicach Kecksburga, w 1975 r. w stanie Michigan, w 1992 r. w South Haven Park na Long Island w  Nowym Jorku oraz w 1998 r. w miejscowości Manteca w Kalifornii.
Wg wielu badaczy tematu, wraki UFO znaczą całą mapę świata.
Do katastrofy Niezidentyfikowanych Obiektów Latających dojść miało w 1953 r. w Johannesburgu w RPA, w 1981 r. w Argentynie.
Różne źródła podają rozmaite miejsca i czas katastrof. Rok 1990 -  centralna Grecja – rano 2 września, we wsi Megas Platanos UFO spada z nieba jak kamień; świadkami tego wydarzenia są miejscowi rolnicy. Styczeń 1996 roku: do katastrofy pojazdu Obcych dochodzi w  mieście Varginha, w Brazylii. Podobno z UFO ucieka jego pasażer! Maj 1997 roku - w  Puerto Rico, w pobliżu miasta Lajas, dochodzi do kolejnej katastrofy.
Według danych pochodzących z archiwów KGB i GRU (wywiadu wojskowego dawnego ZSRR), Niezidentyfikowane Obiekty Latające wielokrotnie ulegały awariom także nad terytorium Związku Radzieckiego. Katastrofa UFO miała mieć miejsce na Białorusi w 1941 r. Wówczas to koło Brześcia, Mińska i Witebska uszkodzeniu uległy trzy obiekty, przewiezione następnie przez wojsko do Omska. Także po katastrofie w okolicach Tomska, do której dojść miało w czerwcu 1966 r., rozbite UFO i trzy ciała pasażerów przewieziono na badania - jak w roku 1941 - do Omska. Także po upadku Związku Radzieckiego doszło do katastrof w tym regionie świata. Oprócz niedawnego zajścia w Kazachstanie, wypadek tego rodzaju odnotowano na Krymie w 1991 r. Podobno UFO zostało wtedy zestrzelone przez Rosjan. Z kolei w 1997 r. Niezidentyfikowany Obiekt Latający wpadł do wód przybrzeżnych Dagestanu.
Źródła odnotowują także polskie katastrofy UFO.
Do awarii UFO na terenie naszego kraju doszło podobno w Gdyni, 21 stycznia 1959 r. Wg świadków do basenu portowego wpadł obiekt, z którego uratowały się dwie dziwne istoty przejęte natychmiast przez radziecki wywiad. Kolejna katastrofa UFO podobno wydarzyła się w 1997 r. na wojskowym poligonie w Węgorzewie w okolicach Olsztyna.
Ile było takich katastrof i jakie były ich przyczyny? Wciąż brak pewności na tym polu. Wielu ufologów dowodzi, że tajne służby z wielu krajów działają w spisku i ukrywają prawdę na temat pozaziemskich pojazdów i ich pilotów. Według tych badaczy, nieścisłości pojawiające się na temat tych zajść, to dzieło tajnych służb szerzących dezinformację. A jaka jest prawda? I gdzie są wszystkie te wraki Niezidentyfikowanych Obiektów Latających? Mówiąc prawdę, prawdy na ten temat nikt nie zna.

Tadeusz Oszubski

Posted in Ciekawostki, Horoskop/ezoterykaComments (0)

Jak Churchill krył kosmitów

Tags: , ,

Jak Churchill krył kosmitów


Każdego roku prowadzono około 200 dochodzeń dotyczących niezidentyfikowanych obiektów latających, którymi zwykle okazywały się radzieckie samoloty.

Brytyjskie Archiwa Narodowe ujawniły, że tamtejsze Ministerstwo Obrony Narodowej badało doniesienie, według którego Winston Churchill zlecił utajnienie przypadków zaobserwowania UFO przez pilotów w czasie II wojny światowej.

Dokumenty brytyjskiego MON-u dowodzą, że urzędnicy potraktowali na serio doniesienie, według którego ich premier wiedział o tajemniczym obiekcie zauważonym przez załogę Królewskich Sił Powietrznych (RAF).

ufo-raf

Doniesienie złożył obywatel, którego dziadek był jednym z ochroniarzy Churchilla w końcowym okresie wojny. Obywatel, którego nazwisko zostało zamazane czarnym tuszem w ujawnionych aktach, w sierpniu 1999 roku skierował do MON-u pisemne zapytanie o incydent z lat 40., kiedy to załoga brytyjskiego samolotu wojennego zaobserwowała na brytyjskim wybrzeżu metaliczny obiekt, który leciał przez pewien czas obok samolotu, a następnie zawisł w powietrzu i odleciał.

Mężczyzna ten pisał: “Mój dziadek był świadkiem rozmowy na temat tego wydarzenia pomiędzy panem Churchillem i panem [Dwightem] Eisenhowerem w USA. Wydarzenie to wywołało duży niepokój w obu krajach”.

“Podczas rozmowy z panem Churchillem – pisał dalej mężczyzna – konsultant odrzucił podejrzenie, że mógł to być pocisk, ponieważ żaden pocisk nie jest w stanie nagle dostosować swojej prędkości do znacznie wolniejszego samolotu, a następnie ponownie przyspieszyć. Inna uczestnicząca w tamtym spotkaniu osoba wysunęła przypuszczenie, że mógł to być niezidentyfikowany obiekt latający. W tym momencie pan Churchill oświadczył, że ten incydent powinien być natychmiast utajniony na co najmniej 50 lat, kiedy to jego dalszy status zostanie rozpatrzony przez urzędującego wtedy premiera.”

Autor listu prosił MON, aby nie “ignorował moich prób dociekań w tej kwestii jako nieistotnych lub szalonych”.

MON zastosował się do jego prośby, jednak wszystko, co znalazł, to informacje świadczące o zainteresowaniu Churchilla tematyką UFO. W 1952 roku premier zlecił swojemu personelowi sprawdzenie licznych doniesień o obserwacjach UFO. “O co chodzi z tymi latającymi spodkami?” – pytał w notatce. – “Co to może znaczyć? Jaka jest prawda?”

Autor sporządzonego przez MON w 1999 roku protokołu pisze: “Proponuję odpowiedzieć tej osobie, że nie posiadamy żadnych informacji na ten temat od czasów II wojny światowej i skierować tę osobę do Państwowych Archiwów Notarialnych [obecnie Archiwa Narodowe] i Urzędu Rady Ministrów.”

Ujawniony dokument jest jednym z 3500, którymi zajął się brytyjski MON w okresie od 1995 do 2003 roku.

Żadnego z nich nie zakwalifikowano jako zagrożenia dla brytyjskiej przestrzeni powietrznej, a departament ds. UFO w brytyjskim MON-ie został zamknięty w 2009 roku po tym, jak zasypano go podaniami o udostępnienie różnych danych na mocy Prawa do Informacji.

Na życzenie autorów podań departament sprawdzał raporty RAF-u z lotów treningowych oraz informacje o deszczach meteorytów, ale zwykle kończyło się na wystosowanym przez MON liście, w którym ministerstwo informuje, że opisywane przez autorów listów zjawiska były niczym innym jak samolotami lub balonami.

Jednak z dokumentów MON wynika, że doniesienia na temat UFO były traktowane przez ministerstwo znacznie poważniej w okresie zimnej wojny. Kopie protokołów z posiedzeń Połączonego Komitetu Wywiadu z maja 1959 roku ujawniają, że wicemarszałek sił powietrznych William MacDonald prowadził rozmowy na ten temat z politykami najwyższej rangi.

MacDonald twierdził, że według oficjalnych i nieoficjalnych doniesień UFO widuje się mniej więcej raz w tygodniu. Ujawnił także w swoim raporcie, że z próbki 16 doniesień z początku 1957 roku, 10 zostało wytłumaczonych w racjonalny sposób (były to balony meteorologiczne, światła lotnicze, flary sprowadzające samoloty na ziemię, meteoryty, sfałszowane fotografie, niesprawny radar oraz “amatorski eksperyment inżynierski”), ale sześć pozostało niewyjaśnionych.

Cztery z sześciu niewyjaśnionych przypadków zostały zaobserwowane na lotniczych radarach i w ich sprawie wciąż toczyło się postępowanie wyjaśniające. “W każdym dziwnym przypadku obserwacji radarowych odnotowano oczywiście prędkość i wysokość obiektów” – pisał MacDonald. – “Sprawdzamy, czy w tamtych obszarach poruszały się jakieś samoloty, a także czy obiekty na radarach nie były efektem błędnego echa lub odczytu przez niedoświadczonego operatora.” Dokumenty nie informują, czy objęte dochodzeniem przypadki zostały kiedykolwiek wyjaśnione.

Zainteresowanie UFO osłabło wraz z zakończeniem zimnej wojny. Do 1991 roku, kiedy upadł Związek Radziecki, każdego roku prowadzono około 200 dochodzeń dotyczących niezidentyfikowanych obiektów latających, którymi zwykle okazywały się radzieckie samoloty. Po 1991 roku zaprzestano dochodzeń, jak informuje raport RAF-u z 1996 roku. David Clarke, specjalizujący się w doniesieniach o UFO wykładowca z Sheffield Hallam University, twierdzi, że brytyjski MON stopniowo tracił zainteresowanie obserwacjami UFO, ponieważ zaprzestano wykazywać je na radarach. – Efektem końcowym słabnącego zainteresowania MON-u tą kwestią było zamknięcie departamentu ds. UFO – mówi Clarke. – Mimo wielu tysięcy obserwacji takich obiektów, żaden z nich nie zagroził bezpieczeństwu narodowemu.

artufoClarke dodaje, że za każdym razem, kiedy Brytyjczycy wybierają nowego premiera, na jego adres przychodzą sterty listów z prośbami o odtajnienie informacji dotyczących UFO.

Dokumenty ujawniają, że brytyjski MON zdawał sobie sprawę z kierowanych pod jego adresem oskarżeń o ukrywanie prawdy. We wrześniu 1995 roku pewien urzędnik państwowy skierował do Urzędu Lotnictwa Cywilnego pisemną prośbę, aby nie przekazywał on do MON-u pytań od obywateli dotyczących UFO, chyba że takie pytanie dotyczyłoby bezpośrednio tego ministerstwa. “Znaczna część środowiska opowiadająca się za istnieniem UFO podejrzewa, że MON utajnia informacje odnoszące się do istnienia pozaziemskich form życia – pisał ten urzędnik. – Przekazywanie naszych listów do MON-u, który zachowuje się wobec nas jak ‘Wielki Brat’, nie pomaga ujawnieniu prawdy.”

Jednak departament ds. UFO dowiódł swojej przydatności jako arbiter w wielu niecodziennych dysputach. W 1999 roku pewien wzburzony mężczyzna napisał do brytyjskiego rządu list, w którym prosi o pomoc w udowodnieniu, że na ziemi wylądowali kosmici.

Niewymieniony z imienia i nazwiska mężczyzna z Leeds postawił swoje pieniądze w zakładzie, że obcy wylądują na ziemi przed 31 grudnia 1999 roku. Bukmacherska firma Ladbrokes oceniła prawdopodobieństwo takiego zdarzenia na 1 do 100. Mężczyzna przedstawił informacje z wielu wypożyczonych z Centralnej Biblioteki w Leeds książek na temat rzekomych lądowań kosmitów w Roswell w Nowym Meksyku i innych miejscach, przekonany, że stanowią one przekonujący materiał dowodowy. Jednak firma Ladbrokes oddaliła jego roszczenia.

Ostateczną instancją w tej sprawie okazał się departament ds. UFO, który napisał: “Do chwili obecnej MON nie posiada żadnych dowodów na istnienie pozaziemskich form życia, dlatego też uważamy, że przegrał pan zakład.”

Jack Malvern

Posted in Horoskop/ezoterykaComments (0)

Lodowe kręgi na Bajkale

Tags: , ,

Lodowe kręgi na Bajkale


Trwa sezon na kręgi zbożowe, znaki, którymi nieznana siła znaczy pola. Równie tajemniczym zjawiskiem są kręgi w lodzie. Ujawniono właśnie przypadek tego fenomenu, do którego doszło na jeziorze Bajkał.

Serwis informacyjny Mail Online poinformował o odkryciu dwóch olbrzymich kręgów na zamarzniętej pokrywie jeziora Bajkał w obwodzie irkuckim na Syberii. Każdy z widocznych na satelitarnych zdjęciach gigantycznych kręgów w lodzie ma około 4 km średnicy (2,5 mili, jak podaje źródło).

Zdjęcia lodowych kręgów wykonali w trakcie rutynowych prac kosmonauci z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), krążącej nad Ziemią na orbicie stacjonarnej. Seria fotografii, na których widoczne są tajemnicze znaki, powstała w okresie od 5 do 27 kwietnia 2009 r. i miała dokumentować stopniowe zmiany zachodzące na skutek topnienia lodów Bajkału, długiego na ponad 660 km, siódmego co do wielkości jeziora na świecie.

bajkal1

Występowanie kręgów na lodzie odnotowano w wielu krajach. Zjawisko to jest łączone przez badaczy zjawisk niezwykłych z kręgami zbożowymi – są to

znaki nieznanego pochodzenia,

często o skomplikowanych wzorach, zwanymi też agrofromacjami, odkrywanymi na polach z uprawami zbóż, łubinu lub na łąkach.

Pojawianie się kręgów lodowych wielu ufologów łączy z aktywnością Niezidentyfikowanych Obiektów Latających. Ponieważ zdjęcia fenomenu na pokrywie lodowej jeziora Bajkał związane są z pracą naukową załogi ISS, sami naukowcy spróbowali wyjaśnić w jaki sposób powstały te gigantyczne kręgi. Postawiono więc roboczą hipotezę przekazaną dziennikarzom przez rzecznika NASA, że intrygujący wzór został utworzony przez strumienie ciepłej wody podnoszące się z głębszych warstw w stronę powierzchni.

bajkal2

Nie wiadomo jednak skąd ta ciepła woda wzięła się w głębokim na ponad 1600 m wielkim jeziorze i dlaczego wytworzyła w lodzie dwa podobnej wielkości regularne znaki. Ufolodzy zapewniają, że sprawa jest jasna – gigantyczne kręgi w lodzie jeziora Bajkał, to dzieło załogi UFO.

Tadeusz Oszubski

Podpis pod zdjęcia:

Fot.1.i 2. Satelitarne zdjęcia Bajkału z tajemniczymi kręgami w lodzie

Posted in Ciekawostki, Horoskop/ezoteryka, Podróże, RóżneComments (1)

UFO nad Polską

Tags:

UFO nad Polską


Siły lotnicze PRL gromadziły i analizowały meldunki pilotów na temat spotkań z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. W teczce “sprawy niewyjaśnione” zebrało się kilkadziesiąt raportów. W latach 90. bezcenne dane zniknęły ze sztabu.

Wie pan, że większość osób słysząc o latających spodkach uśmiecha się z politowaniem?

grundman_dWiem. Jednak pilotom wojskowym, którzy widzieli na własne oczy niezidentyfikowane obiekty latające, daleko jest do śmiechu. Nie twierdzą, że spotkali UFO, ale uważają, że zdarzyło im się coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Proszę sobie wyobrazić, że podczas lotu ćwiczebnego nagle podlatuje do pana maszyny pulsujący zmiennym światłem “spodek” i zaczyna wykonywać manewry zaprzeczające prawom fizyki. Jakby pan wtedy się zachował?

Nie wiem. Takie przypadki faktycznie się zdarzały?

W latach 80-tych, gdy byłem szefem Służby Ruchu Lotniczego Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju, meldunki o obiektach, których zachowania nie umiano wytłumaczyć, dostawałem stosunkowo często. Do końca mojej służby, czyli do 1992 r., uzbierało się ich co najmniej kilkadziesiąt. Wszystkie lądowały w specjalnej teczce “spraw niewyjaśnionych”. Razem z płk Jerzym Topolnickim, moim ówczesnym bezpośrednim przełożonym, staraliśmy się je analizować, ale niewiele można zrobić mając do dyspozycji jedynie suchy meldunek pilota. Uznaliśmy jednak, że jeżeli my czegoś nie rozumiemy, to nie jest powiedziane, że za 50 lat nadal nikt nie będzie w stanie wyjaśnić tych zjawisk. Nie mogłem zamykać oczu na zdarzenia, które mogły zagrozić bezpieczeństwu lotów. To była moja rola służbowa.

W polskim wojsku nikt wcześniej ani nikt później nie zbierał raportów o UFO?

Byłem pierwszym wojskowym, który zainteresował się poważniej tą tematyką. Jeżeli ma się w ręku meldunek doświadczonego pilota wojskowego, oficera, którego trudno podejrzewać o brak kompetencji w ocenie zjawisk atmosferycznych i wyglądu ziemskich pojazdów latających, to nie należy wyrzucać go do kosza. Wojskowe instrukcje nie obejmowały oczywiście UFO, bo wprowadzenie takiego terminu do oficjalnego dokumentu byłoby równoznaczne z tym, że istnienie obiektów latających pochodzenia pozaziemskiego jest uznane nie tylko przez Wojsko Polskie, ale też przez siły zbrojne całego Układu Warszawskiego. Przepisy instrukcji wojskowych były bowiem znormalizowane w całym Układzie. Nikt nie zabraniał jednak gromadzenia danych na temat dziwnych zjawisk przestrzeni powietrznej. Robiłem to i miałem nadzieję, że moja praca będzie kontynuowana.

A była kontynuowana?

Niestety nie. Nikt w polskim wojsku nie zajmuje się dziś niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Ufolodzy czasami mówią, że nasza armia ukrywa informacje o UFO. Nie ukrywa, bo ich nie ma. Po moim odejściu ze sztabu zaprzestano systematycznego zbierania raportów na ten temat. Szkoda. Armie państw zachodnich badają niezwykłe zjawiska, robią to także Rosjanie.

A co stało się z zebranymi przez pana raportami?

Po moim odejściu ze sztabu teczka z meldunkami zniknęła.

Zniknęła?

Zniknęła. Nie ma jej.

A co się z nią stało?

Nie wiem. Może ktoś zabrał sobie meldunki na pamiątkę. Nie potraktowano tej sprawy poważnie. Żałuję, bo gdyby nadal zbierano tego typu sygnały, to mielibyśmy do dyspozycji dane obejmujące okres ponad 20 lat. Można by się pokusić o ich analizę i próbować wyłapać prawidłowości dotyczące pojawiania się i zachowania niezidentyfikowanych obiektów latających. A tak, skoro nie ma materiału, to nie ma czego analizować.

Kiedy po raz pierwszy dostał pan meldunek o spotkaniu samolotu wojskowego z niezidentyfikowanym obiektem latającym?

Nie pamiętam dokładnej daty, ale najwięcej sygnałów dotyczyło wydarzeń z 11 grudnia 1982 r. W nocy stacje radiolokacyjne w różnych częściach Polski zaczęły meldować o wykryciu poruszających się z ogromną prędkością obiektów. W sumie nad naszym terytorium zaobserwowano ich aż 16. Samoloty myśliwskie dostały rozkaz startu i zestrzelenia przeciwnika, ale żadnej z maszyn nie udało się zlokalizować celów. Dziwne obiekty pojawiły się wtedy także nad NRD, Czechosłowacją i wschodnią częścią ZSRR. Obawiano się nawet, że rozpoczął się atak NATO. W tym przypadku nie mamy do czynienia z obserwacją jednego pilota, tylko zdarzeniem, które uruchomiło całą machinę wojskową i zaangażowało setki osób. Wszyscy nie mogli ulec złudzeniu. A tym bardziej złudzeniu nie mógł ulec radar.

Stacje radiolokacyjne często wykrywały tego typu obiekty?

Nie. Najczęściej nie wykrywały niczego. Radary tylko kilka razy dały pełny obraz sytuacji. Dysponuję relacją z 1955 r. Podczas ćwiczeń Układu Warszawskiego stacja radiolokacyjna w rejonie Warszawy namierzyła dwa cele nad Zatoką Gdańską. Poruszały się z prędkością 2300 km/h na wysokości 20 tys. metrów. W tych czasach nie istniał żaden samolot o takich osiągach. Co jeszcze dziwniejsze, w pewnym momencie oba obiekty zrobiły zwrot o 90 stopni. Dosłownie w miejscu, bez żadnego promienia skrętu. Takiego manewru na tak dużej prędkości nie da się wykonać. Nie są w stanie zrobić tego nawet współczesne, najnowocześniejsze samoloty. A co dopiero 50 lat temu.

I co się stało z tymi obiektami?

Poleciały na Litwę, potem przemieściły się w okolice Lwowa i wtedy zniknęły z ekranów stacji. Wtedy nikt nie wysłał myśliwców w celu podjęcia próby przechwycenia obiektu. Ale np. jesienią 1983 r. obiekt w kształcie “cygara” był ścigany najpierw przez dwa śmigłowce, a potem przez myśliwiec Su-20.

Co wtedy się stało?

W jednostce w Łęczycy namierzono lecący z dużą prędkością na małej wysokości obiekt o kształcie przypominającym cygaro. W pościg za nim wysłano dwa śmigłowce i zaalarmowano lotnisko wojskowe w Powidzu. Śmigłowce nie były jednak w stanie dojść do obiektu na odległość mniejszą niż 30 km. W Powidzu, gdy to “coś” nadleciało nad jednostkę wyłączyły się urządzenia elektryczne, padła łączność. Przelatujące nad pasem startowym świecące “cygaro” widziało w Powidzu kilkunastu żołnierzy. Obiekt skierował się w stronę Poznania. Z bazy w Krzesinach wysłano myśliwiec. Pilot nie mógł jednak namierzyć celu, który gdzieś się “zgubił”.

Incydent badała wojskowa komisja, która przesłuchała wszystkich świadków. Raport nie zawierał żadnych końcowych wniosków. Stwierdzono, że należy materiał poddać dalszej analizie i wykazać szczególną uwagę przy podobnych tego typu zdarzeniach. Zachowywałem więc czujność, tym bardziej, że o dziwnych obiektach meldowali nie tylko piloci.

Czasem wysyłano patrole po otrzymaniu sygnałów, że “coś” dziwnego wylądowało w lesie lub na łące. Pamiętam meldunek oficera dyżurnego WSW do Centralnego Stanowiska Dowodzenia. To też był 1983 r. Oficer poinformował, że do patrolu WSW w Kobyłce pod Warszawą zgłosili się cywile. Prosili, żeby sprawdzić las, bo tam dzieje się coś dziwnego, widać jakieś światło.

Może ktoś sobie po prostu “jaja” robił z WSW?

Nie wiem, jakie były intencje cywilów, ale w raporcie napisano, że patrol po przejściu kilkuset metrów w las, dostrzegł silne światło. Żołnierze mieli wrażenie, że to blask pożaru. Podeszli bliżej do polany i zobaczyli wiszący 10 metrów nad polaną obiekt o kształcie “cygara”. Miał ok. 50 metrów długości, silnie świecił na czerwono. Żołnierze byli w szoku. Nie strzelali, nic nie mówili, byli w stanie tylko patrzeć. Po chwili obiekt zmienił światło na seledynowe, zielone, niebieskie i w końcu na silnie pulsujące czerwone. Wtedy w zupełnej ciszy “cygaro” wyleciało z ogromną prędkością w górę. Patrol poszedł na polanę, ale nie znalazł żadnych śladów.

Co typowe, meldunek został przyjęty bez odnotowania w raporcie. Potraktowano go jako ciekawostkę.

Takie meldunki często traktowano w wojsku jako ciekawostkę?

Często. Sam nie do końca wiedziałem, jak się do nich odnosić. Chciałem poradzić się przełożonego. Poszedłem więc do płk Topolnickiego. Mówię mu, że od czasu do czasu pojawiają się nad Polską tajemnicze obiekty i pytam, co on o tym myśli. On wtedy z tajemniczą miną mówi do mnie: poczekaj, coś ci pokażę. Wyjął z sejfu raport dwóch pilotów z Wybrzeża, którzy podczas dyżuru bojowego spotkali się nad Bałtykiem z niezidentyfikowanym obiektem. Zostali naprowadzeni na niego przez obsługę naziemną, która widziała go na radarach. Zbliżyli się do niego na odległość niespełna 200 metrów. Obiekt miał kształt podłużnego walca o długości blisko sześciu metrów. Był czarny, nie miał żadnych znaków rozpoznawczych, usterzeń, silników czy otworów, nie ciągnął też za sobą żadnej smugi. Gdy pilot włączył w “Iskrze” pełne uzbrojenie i poprosił o zgodę na użycie broni, obiekt zaczął gwałtownie manewrować. Załoga straciła go z oczu. Zniknął także z radarów. To było bardzo dziwne. Pamiętam jeszcze nazwiska pilotów: kpt. Zbigniew Praszczałek i ppor. Marek Jacewicz. Trudno w tym przypadku mówić o złudzeniu.

W środowisku pilotów wojskowych chętnie mówiono o spotkaniach z tajemniczymi obiektami latającymi?

Wręcz przeciwnie. Opowiadając o spotkaniu z “latającym spodkiem” bardzo łatwo można było narazić się na kpiny kolegów i utratę prestiżu. W bardzo wielu przypadkach piloci nie przyznawali się, że natknęli się w powietrzu na coś zupełnie nieznanego. Woleli o tym zapomnieć. Nawet jeśli obiekt widziało kilku pilotów, to po wylądowaniu żaden nie kwapił się do rozmowy o nim.

Sytuacje, gdy z “latającym spodkiem” spotkało się kilka samolotów też się zdarzały?

Tak. Raz, w 1980 r., na niezidentyfikowany obiekt natknęło się aż siedem samolotów. Migi-21 z bazy w Mierzęcicach ćwiczyły przechwycenia. W pewnym momencie lecący jeden za drugim piloci zauważyli, że podlatuje do nich pulsujący zmiennym światłem obiekt w kształcie “spodka” z błękitno-szarą kopułą. Był wielkości trzech samolotów. Podlatywał kolejno do każdego samolotu, wykonując przy tym manewry zaprzeczające prawom fizyki. Gwałtownie zmieniał kierunki lotu w pionie i poziomie. Piloci byli przestraszeni, bo takich manewrów nie jest w stanie wykonywać żaden obiekt posiadający jakąś masę. Skrócili lot, chcieli jak najszybciej wylądować. Jeden z nich, w momencie gdy obiekt znalazł się przed jego samolotem, wykonał kilka zdjęć z fotokarabinu.

ufo13Co było na tych zdjęciach?

Na fotografii wykonanej z odległości 800 metrów widać jedynie czarno-biały punkt. Jednak zachowanie pilotów podczas lądowania świadczy, że spotkanie z tym obiektem musiało zrobić na nich bardzo duże wrażenie. Aż sześciu z nich zerwało opony podczas lądowania. Wszyscy byli bardzo doświadczeni, a mimo to hamowali za ostro. Po lądowaniu, gdy zebrali się obok startowego stanowiska dowodzenia, nic nie mówili o spotkaniu z tajemniczym “spodkiem”. Dopiero gdy pierwszy wspomniał, że widział coś dziwnego w powietrzu, kolejni zaczęli przyznawać, że im również towarzyszyło przez pewien czas coś, czego nigdy wcześniej nie widzieli.

Okazało się, że stacje radiolokacyjne również widziały obiekt, ale żołnierze uznali, że skoro punkt pojawił się tak nagle i równie niespodziewanie zniknął, to pewnie popełnili błąd albo szwankuje sprzęt.

Meldunki dotyczące UFO wyglądały najczęściej właśnie tak? Piloci widzą dziwny obiekt, ale nie ma żadnych materialnych dowodów na to, że faktycznie go widzieli?

Jeżeli nie było zapisu ze stacji radiolokacyjnej, to opieraliśmy się tylko na słowach pilotów. Oczywiście, że w powietrzu łatwo można ulec złudzeniu i pewnie część “spotkań” da się racjonalnie wytłumaczyć, ale z pewnością nie wszystkie. Piloci są przygotowani na bardzo różne sytuacje, ale wszyscy, którzy zetknęli się z niezidentyfikowanym obiektem latającym powtarzają, że było to coś niesamowitego, nieziemskiego. Coś, czego nie są w stanie wyjaśnić na gruncie dostępnej im wiedzy. I jeszcze jedno: piloci przyznawali, choć niechętnie, że podczas spotkania z niezidentyfikowanym obiektem latającym paraliżował ich strach. Działały oczywiście odruchy: wykonywali manewry, meldowali, wykonywali procedury związane z użyciem broni. Przede wszystkim jednak bali się. I nie był to strach o własne życie czy obawa, że zaraz będą musieli zestrzelić obiekt. Bali się, bo zetknięcie z nieznanym, z tajemnicą, zawsze wywołuje strach.

Myśli pan, że piloci dzisiaj piloci wojskowi również spotykają niezidentyfikowane obiekty latające?

Pewnie tak. Tyle że dzisiaj nasze samoloty wojskowe wykonują o wiele mniej lotów niż w latach 70. i 80. “Zimna wojna” się skończyła, wojska lotnicze mają trochę inne zadania i możliwości. Lektura współczesnych meldunków dotyczących niezidentyfikowanych obiektów latających byłaby jednak na pewno bardzo ciekawa.

A pan na swój własny użytek tłumaczył sobie jakoś istotę tych fenomenów?

Zawsze patrzyłem krytycznie na każdy meldunek. Być może dlatego, że przez 42 lata służby wojskowej nigdy nie widziałem niezidentyfikowanych obiektów latających. Starałem się podchodzić do sprawy racjonalnie. Jednak były przypadki, przy których mój zdrowy rozsądek kapitulował. Pilot wie, czego spodziewać się w powietrzu. I jeśli melduje precyzyjnie, że obiekt wykonywał manewry, którego nie jest w stanie wykonać żadna maszyna zbudowana na ziemi, to nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć. A tym bardziej nie mam powodu, by nie wierzyć kilku pilotom. W powietrzu nie zdarzają się zbiorowe halucynacje.

http://video.google.com/videoplay?docid=5744580215155356818&hl=en

Mam rozumieć, że podczas swojej służby w wojskach lotniczych uwierzył pan w UFO?

Nie. Jeżeli jednak czegoś nie rozumiemy, to nie można powiedzieć, że tego nie ma. Wolę powiedzieć: nie wiem. Po prostu nie wiem. Gdyby wojsko i instytucje cywilne podeszły do tematu poważnie, a nie odkładały go automatycznie na półkę z “ciekawostkami”, to może wiedzielibyśmy więcej. Póki co pozostaje nam pogodzić się ze swoją niewiedzą.

Wojciech Harpula

onet

Płk dypl. pil. Ryszard Grundman – pilot myśliwski, jeden z pierwszych polskich pilotów samolotów odrzutowych. Był dowódcą I Pułku Lotnictwa Myśliwskiego “Warszawa” i szefem Służby Ruchu Lotniczego Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju. Obecnie w stanie spoczynku.

Posted in Ciekawostki, Horoskop/ezoterykaComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1