Tag Archive | "Vancouver"

Drogocenna kanapka

Tags: , , ,

Drogocenna kanapka


Pewna jadłodalnia w Vancouver twierdzi, że przygotowuje najdroższego na świecie hotdoga.  Jak zapewniają właściciele DougieDog Hot Dogs ta długa na 30 centymetrów konstrukcja kulinarna powoduje ślinotok, a przy okazji wyrywa nam z kieszeni 100 dolarów.
dog25lf1_jpg_1366418cl-8The Dragon Dog jest zrobiony z niemieckiej bratwurst (przypominającą naszą białą kiełbasę z drobnosiekanego mięsa) nasiąkniętej stuletnim koniakiem Louis XIII (jedna butelka kosztuje ok. 2000 dolarów), inymi dodatkami jest Kobe beef sezonowany w oliwie truflowej, świeży homar i tajemniczy pikantny sos (tajemnica twórcy).
Właściciel DougieDog tłumaczył swoją ekstrawagancką propozycję kulinarną tym, że chciał wprowadzić na rynek coś niezwykle smacznego i wykwintnego, ale zarazem łatwego do zidentyfikowania z tradycyjnym hotdogiem.
Restauracja reklamuje się  tym, że jej Dragon Dog jest pierwszym hotdogiem na świecie, który sprzedawany jest za sumę trzycyfrową. Jest to wyzwanie rzucone “haute dog” specjalności restauracji “Serendipity” z Nowego Jorku, który jest tam sprzedawany za 69 dolarów.

http://www.theglobeandmail.com/life/life-video/video-a-100-gourmet-hot-dog/article2314542/?from=2313634

Posted in WiadomościComments (0)

Zdetronizowane Vancouver

Tags: ,

Zdetronizowane Vancouver



Australijskie Melbourne wygrało w rankingu najlepszych do życia miast, przygotowanym przez ośrodek badawczy Economist Intelligence Unit. Na drugim miejscu znalazła się stolica Austrii Wiedeń, a na trzecim kanadyjskie Vancouver, które zwyciężało od 2002 roku.

cityscape

W rankingu sklasyfikowano 140 miast z całego świata. Punkty przyznawano w pięciu kategoriach: stabilność, ochrona zdrowia, kultura i środowisko, edukacja oraz infrastruktura. Jak podała stacja BBC, wieloletni triumfator Vancouver przegrał, bo stracił część punktów za infrastrukturę; jedna z jego głównych autostrad była ostatnio okresowo zamykana.
Aż siedem miejsc w pierwszej dziesiątce rankingu zajęły miasta w Australii i Kanadzie. Prócz zwycięskiego Melbourne, Australijczycy mogą być dumni z Sydney (szóste miejsce), Perth (miejsce ósme) i Adelaide (miejsce dziewiąte). Obok Vancouver, Kanadę wśród najlepszych reprezentuje Toronto (czwarte miejsce ) i Calgary (miejsce piąte).
Spośród miast europejskich tylko dwóm udało się wejść do pierwszej dziesiątki. Drugim najlepszym do życia miastem świata został Wiedeń, a na siódmym miejscu znalazły się Helsinki. Paryż wylądował na 16. pozycji, a Londyn - dopiero na 53. miejscu, tuż za Singapurem.
Według rankingu, najgorzej żyje się w Harare, stolicy Zimbabwe. Na dole tabeli znalazły się również stolica Bangladeszu - Dhaka, oraz Papui-Nowej Gwinei - Port Moresby.

Posted in Kanada, Wiadomości, ŚwiatComments (0)

Olimpijskie cienie i blaski

Tags: ,

Olimpijskie cienie i blaski


Po śmierci gruzińskiego saneczkarza była minuta ciszy, ale potem olimpijskie zawody ruszyły swoim rytmem
olimpictorchWayne Gretzky rozpalił płomień na stadionie BC Place i pobiegł do znicza przy nabrzeżu. Tam ogień będzie płonął do końca igrzysk.
Szef MKOl Jacques Rogge podczas ceremonii otwarcia z trudem powstrzymywał płacz, gdy KD Lang śpiewała cohenowskie „Hallelujah” dedykowane Nodarowi Kumaritaszwilemu. Pamięć 21-letniego saneczkarza, który zabił się podczas treningu, uczczono minutą ciszy, flagi olimpijskie zostały opuszczone do połowy masztu.
Igrzysk ten wypadek jednak nie zatrzymał, bo nie mógł. Nawet gruzińscy sportowcy, choć zapłakani i w szoku, nie zrezygnowali ze startu ani z udziału w ceremonii. Wyszli na stadion z czarnymi opaskami i szalikami.
Zawody saneczkarzy też ruszyły o czasie, choć po zmianach na torze.
Po pierwszym olimpijskim weekendzie wiadomo, że bardziej od nart czy łyżew przydają się w Vancouver parasol i płaszcz przeciwdeszczowy. Zjazd mężczyzn przeniesiono z soboty na poniedziałek, kombinację alpejską kobiet na razie odwołano, bo trasy w Whistler Creekside się topią i nie udało się przeprowadzić treningów.
Podczas ceremonii otwarcia igrzysk prezentowały się cztery kanadyjskie plemiona Indian, show podzielono na części według czterech pór roku. I tylko totemy, które na koniec utworzyły palenisko olimpijskiego ognia, były trzy, bo czwarty zaciął się i nie wysunął spod płyty. Wokół paleniska stanęły cztery legendy kanadyjskiego sportu.
Koszykarz Steve Nash, alpejka Nancy Greene, hokeista Wayne Gretzky i panczenistka Catriona LeMay-Doan i to właśnie ona nie doczekała się na swoje polano.
Zdezorientowani sportowcy zapalili ostatecznie tylko trzy totetmy, od których zapłonął główny znicz igrzysk. Bliźniaczy znicz, umieszczony przed halą, a składający się tak jak zakładał scenariusz z czterech totemów, zapalił po głównej ceremonii Wayne Gretzky.
- Po prostu nie zadziałało jedno z urządzeń mechanicznych wysuwających totem - krótko skomentował zdarzenie dyrektor artystyczny ceremonii otwarcia igrzysk Australijczyk David Atkins, twórca takiej samej uroczystości olimpijskiej w 2000 roku w Sydney.
Całą uroczystość otwarcia igrzysk obejrzało 13,3 mln Kanadyjczyków (z ok. 33 mln mieszkańców tego kraju), a w chwili gdy reprezentacja gospodarzy wkroczyła na arenę, przed telewizorami zasiadło 15,6 mln
Dotychczas największą oglądalność w Kanadzie miało zwycięstwo reprezentacji kraju nad USA podczas turnieju olimpijskiego w Salt Lake City (2002). Tamten mecz od początku do końca obejrzało 10,3 mln ludzi.
Podczas ceremonii i w sobotę w mieście protestowali przeciwnicy igrzysk, doszło do starć z policją, zatrzymano kilka osób. Anarchiści zapowiadają protesty do końca igrzysk.

Paweł Wilkowicz

Biadolenie na puszczy

medale_vancouver_3Za każdym razem, gdy nasz sportowiec odniesie jakiś sukces, jesteśmy przekonani, że podziwia to cały boży świat. Puszymy się, nadymamy, chodzimy w euforii, nie mając pojęcia, że nikt tej naszej radości nie podziela, bo każdy ma swoją własną.
Zgroza człowieka bierze, gdy się dowiaduje, że “Washington Post” nawet się nie zająknął na temat srebrnego medalu Adama Małysza. Dla Amerykanów bohaterem pierwszego weekendu w Vancouver był John Spillane, wicemistrz kombinacji norweskiej w wersji sprinterskiej. Z kolei “Guardian” nie zaśmieca swoich szacownych łamów ani Małyszem, ani Spillane’em. Anglicy rozważają, czy ich snowboardzistka Zoe Gillings ma szanse na złoty medal. Podobnie jest w “Dagens Nyheter”, gdzie Szwedzi na wszystkie strony analizują możliwości swojego Jespera Bjoerklunda w jeździe na muldach.
To jednak nic w porównaniu z “Fiji Timesem”. Całe szczęście, że w naszych salonikach prasowych nie da się kupić tej gazety, bo lektura grozi głęboką depresją oraz myślami samobójczymi. Nie ma tam bowiem ani słowa o igrzyskach w Vancouver, o przepięknym otwarciu i sztucznych wielorybach. Dla zaściankowych redaktorów z wysp na Pacyfiku najważniejszym wydarzeniem minionego weekendu była porażka rugbistów Fidżi z RPA.
Nie miejmy więc złudzeń. Jak świat długi i szeroki, nikt się razem z nami nie uśmiechnie z powodu Małysza. Co gorsza, nikt się nad nami nie użali z powodu Tomasza Sikory. Nasz biatlonista najpierw oddał mnóstwo krwi podczas kontroli antydopingowej, a później przyszło mu strzelać podczas śnieżycy. Świata to jednak w ogóle nie obchodzi. Trudno, pobiadolimy sobie we własnym gronie.
Andrzej Fąfara

Vancouver nie ma

W Rosji obecne igrzyska to pretekst, by przypomnieć, że za cztery lata będzie Soczi
Tuż przed rozpoczęciem igrzysk w Vancouver Władimir Putin łączył się przez wideomost z otwartym właśnie Rosyjskim Domem w kanadyjskiej olimpijskiej stolicy.
Premier, który – jak wszyscy dobrze pamiętają – jest tym, który „załatwił Rosji olimpiadę”, zapewniał, że przygotowania do igrzysk idą pełną parą, „zgodnie z grafikiem”. Z dumą pokazywał światu budowę olimpijskich obiektów. I w ogóle, jak entuzjastycznie zapewnił, nie bojąc się młodzieżowego języka, wszystko jest „kruto”, czyli super!
Olimpiada to temat numer jeden – główne rosyjskie kanały telewizyjne Pierwyj i Rossija zarezerwowały dla transmisji najlepszy czas antenowy, zapowiedziały 23 bezpośrednie przekazy z Vancouver, przy tym obecni na miejscu eksperci będą je dobierać na bieżąco, tak aby były najciekawsze dla rosyjskiego widza.
Śnieg prawdziwy
Do Vancouver pojechali specjaliści z komitetu Soczi 2014, którzy przyglądają się organizacji igrzysk. Media nie przepuszczają okazji, by pokazać, że chociaż w Kanadzie oczywiście nie jest najgorzej, to jednak Soczi jest bardziej odpowiednim miejscem na zimową imprezę sportową.
Śnieg jest prawdziwy, deszcz nie pada, a nawet, jak raportował premierowi przewodniczący komitetu Soczi 2014 Dmitrij Czernyszenko, czarnomorski kurort ma lepsze parametry, jeśli chodzi o bezpieczeństwo.
Gdzie jest Vancouver, tam musi być i Soczi. Komentator „Niezawisimej Gaziety” Stanisław Minin napisał nie bez ironii: „Kupiłem dodatek specjalny jednej z czołowych gazet i nie jest jasne, jaki mamy rok. 2010 czy 2014? Można nawet powiedzieć, że Vancouver nie ma. Od razu będzie Soczi. Co to za olimpiada, w którą nie można zainwestować 20 mld dolarów? Co to za olimpiada z gotową infrastrukturą?”.
Właśnie o to chodzi. Rosja zorganizuje igrzyska, a zrobi to praktycznie od zera, i to lepiej od innych, i tak jak jeszcze nikt nie zrobił. Co do tego, że władze zdążą, załatwią, wyciszą wszystkie ewentualne skandale związane z wykupem ziemi i przesiedlaniem mieszkańców, a ci nie będą narzekać na rosnące ceny i korki, lecz z dumą mówić o wielkim sukcesie, nikt nie ma wątpliwości.
Tylko przyszłość
medale_vancouverNatomiast medale, które Rosjanie przywiozą z Kanady – choć tradycyjnie wzbudzają sporo emocji i komentatorzy ścigają się w szacunkach – wydają się tym razem sprawą drugoplanową.
Jest przecież Soczi, a jego sukces nie zależy od tego, co pokażą sportowcy w Vancouver. Tygodnik „Russkij Reportior” cytuje w najnowszym numerze psychologa Wadima Guszczyna: „Jest taki znany psychologiczny chwyt – przeniesienie celu z przyszłości na teraźniejszość. To pomaga: nieważne, co się dzieje teraz. W przyszłości zwyciężymy”.
Justyna Prus

Pluszczenko podzielił sędziów

Zanim łyżwiarze figurowi rozpoczęli olimpijskie zmagania, pojawiły się kontrowersje dotyczące sędziowania. Wywołał je e-mail jednego z sędziów
Ocena zawodników jest odwiecznym problemem łyżwiarstwa figurowego, które balansuje na granicy sportu i sztuki.
Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (International Skating Union - ISU) po igrzyskach w Salt Lake City wprowadziła nowy system sędziowania nazwany „Code of Points”, w którym każdemu elementowi przypisana jest określona wartość bazowa. Zawodnicy mają obowiązek wykonać w swoich programach określoną liczbę i rodzaj elementów, których jakość wykonania ocenia panel techniczny, poprzez odjęcie lub dodanie punktów od -3 do +3. Skrajne noty są odrzucane, natomiast z pozostałych wyliczana jest średnia arytmetyczna. Sędzina przyznała, że została nakłoniona do postawienia na pierwszym miejscu Rosjan, niezależnie od tego jak pojadą inne duety
Oprócz ocen za wartość techniczną ustalanych wedle powyższego wzorca, istnieją również oceny za komponenty, które miały zastąpić częściowo notę za wrażenie artystyczne programu. Należą do nich: choreografia, interpretacja, wykonanie, połączenia elementów, prezentacja programu. I tu w opinii wielu ekspertów znowu pojawia się swoista żonglerka. W światku łyżwiarskim panuje przekonanie, że zwłaszcza w ocenie za komponenty punkty zdobywa się nie tylko za to, co aktualnie widzi się na tafli, ale także za dotychczasowe osiągnięcia czy nazwisko.
Dziś w Vancouver zaprezentują się soliści, ale już kilka dni temu pojawiły się alarmujące sygnały o rzekomo wrogim nastawieniu sędziów północnoamerykańskich do łyżwiarzy europejskich, w szczególności Rosjanina Jewgenija Pluszczenki i Francuza Briana Jouberta.
Joe Inman, jeden z najbardziej znanych sędziów amerykańskich, przyznał, iż w ostatnich dniach wysłał kilkadziesiąt e-maili do sędziów oraz działaczy z prośbą, aby noty wystawiane zawodnikom w Vancouver były adekwatne do ich umiejętności.
Miał go do tego sprowokować sam Pluszczenko, który w jednym z wywiadów stwierdził, iż jeżeli sędziowie chcą umieścić danego łyżwiarza wysoko to i tak to zrobią. Jako przykład podał styczniowe Mistrzostwa Europy w Tallinie, na których jego zdaniem zbyt wysoko oceniono Jouberta za tzw. elementy łączące, które niczym się nie różniły od tych zaprezentowanych przez niego.
Rosyjski mistrz przyznał również, że w swoich programach praktycznie nie ma żadnych połączeń elementów, gdyż skupia się na skokach. Sędziowie zaś i tak nie zwracają na to uwagi.
Kontrowersje dotyczące ocen Pluszczenki, które nieprzypadkowo – jak się wydaje – pojawiły się na krótko przed rozpoczęciem rywalizacji na igrzyskach - są pierwszą tak głośną krytyką sędziowania w łyżwiarstwie figurowym od czasu wprowadzenia „Code of Points”. Systemu, który miał zatrzeć niechlubne wrażenie po aferze, która wybuchła na igrzyskach w Salt Lake City.
Przez lata łyżwiarstwo figurowe kojarzone było z tzw. systemem „szóstkowym”. Każdy miłośnik tej dyscypliny pamięta komplet ocen marzeń, jakim zostali nagrodzeni brytyjscy łyżwiarze Jane Torvill i Christopher Dean za wykonanie słynnego„ Bolera”:
System 6.0 był systemem przejrzystym dla przeciętnego kibica, który orientował się, że zawodnik otrzymujący noty zbliżone do ideału wystąpił bardzo dobrze. Natomiast im bardziej te oceny odbiegały od „szóstki” – wiedział, że łyżwiarz pojechał słabiej. Jednak wyniki wielu zawodów były przez ten system wypaczone. Pomimo istnienia dwóch ocen: za wartość techniczną programu oraz za wrażenie artystyczne promował on końcową klasyfikację ze względu na całokształt jazdy.
Wielkie kontrowersje wywołały rozstrzygnięcia z igrzysk olimpijskich w Lillehammer (1994). Wyniki konkurencji solistek oraz par sportowych do dziś są podważane. Zarówno Ukrainka Oksana Baiul wśród pań, jak i rosyjski duet Jekaterina Gordiejewa i Siergiej Grinkow, zdobyli złote medale pokonując konkurentów, którzy zaprezentowali trudniejsze elementy techniczne.
Przekupiona sędzina i dwa złote medale
Przełomowym momentem dla systemu 6.0 okazały się wspomniane zmagania w Salt Lake City. Afera wybuchła po ogłoszeniu wyników w konkurencji par sportowych. Przewagą jednego głosu sędziowskiego mistrzami olimpijskimi zostali Rosjanie Jelena Bereznaja i Anton Sikarulidze. Oburzeni Amerykanie podnieśli wrzawę uznając za bezdyskusyjnych zwycięzców Kanadyjczyków Jamie Sale i Davida Peletiera.
Lawina krytyki dotknęła sędziów, którym zarzucono udział w spisku przeciwko parze kanadyjskiej. Amerykańskie media pisały o „ czerwonej koalicji”, „aferze Watergate” oraz odgrzebywaniu zimnowojennego podziału świata.
Wtedy francuska sędzina Marie Reine Le Gougne przyznała, że została nakłoniona do postawienia na pierwszym miejscu Rosjan, niezależnie od tego jak pojadą inne duety. Miało to być swoistą wymianą przysług, ponieważ z kolei w tańcach na lodzie to sędzia rosyjski był zobowiązany przyznać zwycięstwo Francuzom Marinie Anissinie i Gwendalowi Peizerat.
Sytuacja ta wymusiła na Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej podjęcie precedensowej decyzji o przyznaniu złotych medali olimpijskich obu parom: rosyjskiej i kanadyjskiej.
“System szóstkowy” nie zdał egzaminu w Salt Lake City. Vancouver może przynieść kolejny przełom.

Paulina Nowicka

Posted in Artykuł numeruComments (0)

Go, Canada, go!

Tags: ,

Go, Canada, go!


“Go, Canada go!” - to nie jest wprawdzie oficjalne hasło rozpoczynających się w Vancouver 12 lutego igrzysk olimpijskich, ale w mieście panuje bardziej atmosfera patriotycznego dopingu, aniżeli zbliżającego się świa- towego święta sportu.
Ulice wprawdzie są już obwieszone flagami, a wiele z nich jest zamkniętych dla normalnego ruchu, ale kibiców jest jak na lekarstwo.
W sklepach najlepiej sprzedawanym towarem są bluzy, koszulki, szaliki, czapki, flagi i inne akcesoria z napisem “Canada”, a na drogach rzadko można spotkać osobę, która choćby w najmniejszy sposób nie zaakcentowałaby swojego pochodzenia.
Zimowe igrzyska to nie tylko czas wzmożonej pracy dziennikarzy, służb bezpieczeństwa, sportowców, ale także prostytutek. “Panie lekkich obyczajów z Vancouver boją się, że nie sprostają zadaniu” - donosi gazeta “Vancouver Sun”.
vancouver_brakuje_snieguBrandy Sarionder, właścicielka jednego z klubów ze striptizem i salonu masażu na czas igrzysk wydłuży godziny otwarcia i zatrudni dodatkowy personel. Jak zaznaczyła, ogłoszenie dała już znacznie wcześniej, a tygodniowo zgłasza się do niej około stu dziewczyn, które chętnie podejmą pracę “od zaraz”.
Na każdym rogu, na rowerach i pieszo, z psami, pistoletami i pałkami, w czapkach i bez, oznakowani i tajni - prawie 16 tys. funkcjonariuszy i żołnierzy ma dbać o bezpieczeństwo na igrzyskach olimpijskich w Vancouver.
“Stopień zagrożenia jest niewielki, ale mamy przygotowany plan B. Jesteśmy w każdej chwili gotowi na interwencję” - zapewnił na łamach “Vancouver Sun” szef olimpijskiej służby bezpieczeństwa Bud Mercer.
Dodał, że bardziej prawdopodobne jest włamanie do samochodu jakiegoś narkomana niż wybuch bomby, ale “lepiej dmuchać na zimne”.
vancouver_brakuje_sniegu_3908873Rząd na ochronę sportowców, kibiców, dziennikarzy oraz organizatorów wydał 900 milionów kanadyjskich dolarów. Mimo że ma się wrażenie, iż policjantów i ochroniarzy jest więcej niż samych przyjezdnych, kontroli zbyt dużo nie ma. Akredytowane osoby, dzięki specjalnemu kodowi kreskowemu, przechodzą przez wszystkie dostępne dla nich strefy bez dodatkowych prześwietleń.
“To największa operacja bezpieczeństwa w historii naszego kraju - ocenił szef policji w Vancouver Steve Sweeney. - Najważniejsze, by zapobiegać, a nie martwić się, gdy coś się już stanie”.

Policji pomagać ma 900 dodatkowych kamer zainstalowanych w okolicach aren olimpijskich oraz sto wokół stref kibiców. Najważniejsze obiekty zostały jeszcze dodatkowo odgrodzone barierkami.
Legalne protesty i manifestacje mają prawo się odbyć, ale tylko w ściśle do tego wyznaczonych miejscach. W mieście zorganizowano nawet strefy “Free-Speech”, gdzie każdy będzie mógł otwarcie wyrazić aprobatę lub sprzeciw w stosunku do igrzysk.

OLYMPICS-VANCOUVER/
Olimpiada rozpocznie się 12 lutego. Jeszcze przed zapaleniem znicza odbędą się kwalifikacje w skokach narciarskich do konkursu na normalnym obiekcie.Nie na piątkowe otwarcie igrzysk czekają Kanadyjczycy, a na olimpijski turniej hokejowy, który rozpocznie się cztery dni później. To właśnie o “lodowych gigantach”, jak określa hokeistów miejscowa prasa, jest w Vancouver najgłośniej.
O tym, że hokej jest w państwie klonowego liścia sportem numer jeden, wiedzą wszyscy. Nie powinno zatem dziwić, że gospodarze nie biorą innego niż “złoty” scenariusza pod uwagę. O samej rywalizacji, jeszcze przed jej rozpoczęciem, mówi i pisze się w samych superlatywach, a o biletach można jedynie pomarzyć.
Najtańsza wejściówka na spotkanie finałowe kosztowała 1590 amerykańskich dolarów, ale to właśnie one rozeszły się najszybciej. Organizatorzy uważają, że na nich będą chciały zarobić osoby sprzedające je na czarnym rynku.

Posted in Kanada, Sport, WiadomościComments (0)

Ani śniegu, ani pieniędzy

Tags: ,

Ani śniegu, ani pieniędzy


Pogoda nie dopisuje, a dodatkowo nad jednym z obiektów sportowych zawisła groźba bankructwa.

vancouver_logoNiektórzy dopatrują się jakiegoś złowróżbnego związku między globalnym ociepleniem i ogólnoświatowym kryzysem finansowym, dwiema największymi plagami naszych czasów. Być może jest to zbyt daleko idąca teza. Prawdą jest jednak, że Vancouver, miasto będące gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich w 2010 roku, ma poważne obawy związane z brakiem śniegu, a jedna ze stacji narciarskich, gdzie mają się odbywać zawody, tonie w długach i może zostać zlicytowana jeszcze przed końcem olimpiady.

Problemy Vancouver to przykład typowych komplikacji, z jakimi wiąże się organizacja zimowych igrzysk olimpijskich; ich powodzenie zależy bowiem od wielu czynników niepodlegających kontroli, takich jak pogoda. Barcelona, podobnie jak Vancouver położona na wybrzeżu, zgłosiła już chęć organizowania zimowych igrzysk w 2022 roku.

W Vancouver, na kilkanaście dni przed inauguracją igrzysk, wszystko zdaje się dopięte na ostatni guzik. Z wyjątkiem tego, co najważniejsze: nie ma śniegu. Organizatorzy są przygotowani nawet na to, że będzie trzeba dowozić śnieg – buldożerami, ciężarówkami i helikopterami – na trasy Cypress Mountain, jednej ze stacji narciarskich, na których będą się rozgrywać zawody,  położonej w odległości 30 kilometrów od Vancouver.

W tej chwili, po wielu dniach intensywnych opadów deszczu, nic nie wskazuje na to, by w tym górskim regionie wkrótce miał spaść śnieg. Biorąc pod uwagę ciepłą i suchą pogodę prognozowaną na najbliższe dni, mało prawdopodobne jest, by inauguracja igrzysk odbyła się w śnieżnej szacie.

whistlerolyvillage

Do tego problemu, stosunkowo łatwego do rozwiązania i niebędącego niczym nowym przy organizowaniu podobnych zawodów, dochodzą kłopoty natury ekonomicznej. Oddalona o około 120 kilometrów od Vancouver stacja narciarska Whistler, gdzie odbędą się zawody w narciarstwie alpejskim, nie przejmuje się brakiem śniegu – musi się zmierzyć ze znacznie poważniejszymi problemami natury finansowej.

Wierzyciele firmy Intrawest S. L., będącej właścicielem stacji oraz toru, na którym odbędą się wyścigi bobslejów, w ubiegłym tygodniu zapowiedzieli licytację aktywów firmy na 19 lutego, czyli jeszcze w trakcie igrzysk. Jak podaje agencja Associated Press, Intrawest S. L. spóźnia się ze spłatą pożyczki w wysokości 990 milionów euro.

– Dotychczas jeszcze żadne elementy majątku nie zostały zajęte. Wszystkim nam zależy na tym, by igrzyska się udały – powiedział przedstawicielom Associated Press rzecznik firmy, Ian Galbraith. W wypowiedziach dla tej samej agencji Dan Doyle, jeden z wiceprzewodniczących Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich Vancouver 2010, bagatelizował ryzyko, jakie ta sytuacja stwarza dla powodzenia zawodów i podkreślał, że procedury związane z upadłością firmy zwykle zajmują dużo czasu. – Mamy nadzieję – stwierdził – że zawody w dwóch bazach stacji Whistler będą przebiegały bez zakłóceń, przy współpracy ludzi, którzy do tej pory zarządzali tą stacją.

Organizatorzy ze spokojem podchodzą również do perspektywy braku śniegu na Cypress Mountain, gdzie mają się odbyć zawody w snowboardzie i w narciarstwie dowolnym. Wygląda na to, że różne komplikacje występujące w ostatniej chwili to nieodłączna część wszystkich tego rodzaju imprez sportowych; nerwy za kulisami to część olimpijskiego rytuału.

– Prognozy pogody są rzeczywiście niekorzystne. Toteż jesteśmy przygotowani na to, że śniegu może nie być, a temperatury nie pozwolą na to, by wytarzać go sztucznie – powiedziała w rozmowie z reporterami dziennika “The Globe and Mail” z Toronto Cathy Priestner-Allinger, wiceprzewodnicząca Komitetu Organizacyjnego.

W tej chwili, jak mówi pani Priestner-Allinger, robotnicy układają deski i słomę na trasie zjazdowej, aby potem przewieźć tu śnieg z wyżej położonych zboczy Cypress Mountain. W efekcie, jak pisze “The Globe and Mail”, zawody odbędą się na śniegu, ale widzowie będą je śledzić stojąc w błocie. Całe szczęście, że stacje telewizyjne będą filmować tylko zmagania sportowców…

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?, SportComments (0)

Vancouver najlepszy do życia

Tags: ,

Vancouver najlepszy do życia


Kanadyjski Vancouver otwiera zestawienie The Economist. Na czwartym miejscu znalazło się Toronto, a na piątym Calgary.

vancouverW rankingu Economist Intelligence Unit (ośrodek badawczy należący do tygodnika The Economist) „Miasta najlepsze do życia” uwzględniono 140 miast z całego świata.

O miejscu na liście decydowały stabilne warunki życia, opieka zdrowotna, dostęp do kultury i środowiska, oświata oraz infrastruktura. Maksymalnie można było otrzymać 100 pkt.

Warszawa znalazła się na 70. miejscu z 78,2 pkt, za Moskwą i Sankt Petersburgiem. Aż 88,2 pkt zdobył Budapeszt, co dało stolicy Węgier 55. miejsce, zaś Praga z 84 pkt znalazła się na 60. pozycji.

Najlepsze miasto do życia w Europie to Wiedeń, który zajmując drugie miejsce, został wyprzedzony tylko przez Vancouver.

Wśród krajów na pierwszy plan wybijają się Kanada, Australia i Szwajcaria. Zurych i Genewa znalazły się w pierwszej dziesiątce. Doskonały transport publiczny, opieka zdrowotna i poczucie bezpieczeństwa – tym Szwajcarzy szczycą się od lat. Z kolei masowy najazd turystów nie popsuł ocen Budapesztu ani Pragi. A Nowy Jork, miasto, które niemal każdy chciałby zobaczyć, znalazł się dopiero w drugiej połowie listy. Niestety, bezpieczeństwo nie jego jest mocną stroną.

Generalnie jednak na podstawie listy EIU można wyciągnąć wniosek, że najlepiej żyje się w krajach rozwiniętych Europy Zachodniej i regionie Pacyfiku oraz w Ameryce Północnej, ale niekoniecznie w wielkich metropoliach.

Z badania EIU wynika, że najbardziej komfortowo mieszka się w miastach średniej wielkości, o rozproszonej zabudowie (jak np. Genewa czy Helsinki). Dopiero wtedy można skorzystać ze wszystkich atrakcji kulturalnych i oferty rekreacyjnej przy równoczesnym poczuciu bezpieczeństwa.

Ale ideałów nie ma. Nawet zwycięzca – kanadyjskie Vancouver – ma swoje problemy: drobną przestępczość i niewystarczającą liczbę mieszkań o wysokim standardzie. Te dwie niedogodności spowodowały, że kanadyjski port stracił 2 punkty do idealnej setki.

Ranking EIU stanowi część większego rankingu miast według kosztów utrzymania. W ogonie wloką się biedne miasta afrykańskie i azjatyckie (badanie nie brało pod uwagę warunków życia w Afganistanie i Iraku). Ranking zamykają stolica Zimbabwe Harare i stolica Bangladeszu Dhaka. Nie najlepiej żyje się również w Lagos, Algierze, Karaczi i Katmandu.

W innym zestawieniu - 2009 Mercer Quality of Living Survey kolejność się nieco zmieniła

quality-of-life

Posted in Ciekawostki, Kanada, Różne, WiadomościComments (0)

Witamy w Ontario - przewodnik dla nowoprzybyłych Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Zbliżają się Walentynki, jak będziesz spędzał/a ten dzień?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  
 Strona 1 z 1  1