Ostrzejsze zasady dot. imigracji
Kanadyjski Sąd Najwyższy (SCOC) potwierdził prawo rządów federalnego i prowincji do domagania się od sponsorów imigrantów w ramach łączenia rodzin zwrotu zasiłków, nienależnie pobranych przez imigrantów.
Jednomyślne orzeczenie dziewięciu sędziów Sądu Najwyższego sprzed kilku dni oznacza w praktyce, że osoby, które chcą pomóc krewnym w imigracji do Kanady, będą musiały dwa razy zastanowić się, czy są gotowe ponieść wszystkie związane z tym koszty.
Jak podały kanadyjskie media, SCOC zajął się sprawą wniesioną przez osiem rodzin, które sprowadziły do Kanady swoich krewnych, ale krewni ci, zamiast szukać pracy, postanowili skorzystać z hojności kanadyjskiego państwa opiekuńczego. Zgodnie z zasadami imigracyjnymi, nowy imigrant przez trzy pierwsze lata po przyjeździe do Kanady nie może korzystać z żadnej pomocy finansowanej z publicznych pieniędzy, ponieważ do ewentualnej pomocy zobowiązuje się sponsor.
Zasady imigracyjne, których znajomość sponsor potwierdza w dokumentach, przewidują też, że jeśli osoba sponsorowana jednak skorzysta z zasiłków, to sponsor musi te pieniądze zwrócić. Tej reguły jednak często nie przestrzegano, ponieważ rząd może zrezygnować z domagania się zwrotu przynajmniej części pieniędzy lub rozłożyć spłatę na dogodne raty. Jednak, jak podkreślił SCOC, ryzyko finansowania imigranta spoczywa na sponsorze, a nie na kanadyjskim podatniku – cytowała telewizja CBC.
Rachunki wystawiane imigracyjnym sponsorom sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Problemem jest to, że zdarzają się przypadki wyłudzenia wiz imigracyjnych, na przykład na podstawie zawartego z Kanadyjczykiem małżeństwa. Fikcyjni małżonkowie, co nie tak dawno pokazywała w obszernym reportażu CBC, po przyjeździe do Kanady po prostu znikają. Oszukani mogą poinformować władze imigracyjne o przestępstwie, jednak – na co wskazywali rozmówcy CBC – tylko niewielka grupa urzędników zajmuje się takimi przypadkami i w rezultacie sprawy o pozbawienie prawa pobytu w Kanadzie mogą trwać wiele lat, ponieważ posiadający prawo do stałego pobytu mają wiele możliwości odwoływania się.
Jak podała CBC, od 1997 do 2007 r. do Kanady przyjechały 2 mln imigrantów, z czego ponad 600 tys. skorzystało z możliwości otrzymania wizy na podstawie przepisów o łączeniu rodzin.
Choć w Kanadzie, z wyjątkiem członków “pierwszych narodów”, każdy jest w którymś pokoleniu imigrantem, a Kanadyjczycy są życzliwi wobec przybyszów, to jednak coraz częściej pojawiają się głosy o finansowym ciężarze, jakim przynajmniej część imigrantów staje się dla budżetu. SCOC wskazał na rosnące obawy parlamentu.
Miesiąc temu kanadyjski Fraser Institute opublikował raport na temat imigracji (Immigration and the Canadian Welfare State), w którym wskazano, że Kanada przyjmuje rocznie ok. 250 tys. nowych imigrantów, a ich obsługa kosztuje podatnika nawet 23 mld dolarów rocznie.
Raport opierał się na danych ze spisu powszechnego z 2006 r. i szacował dochody imigrantów, którzy przybyli do Kanady w latach 1987-2004, płacone przez nich podatki oraz wartość usług dla imigrantów finansowanych z pieniędzy podatników.
Dziennik “The National Post” zwracał uwagę, że tylko ok. 25 proc. nowych imigrantów ma wykształcenie i umiejętności pozwalające na znalezienie dobrze płatnej pracy.
Dziennik cytował Herberta Grubela, współautora raportu Fraser Institute: “Nie jest naszą rolą jako kraju prowadzenie akcji dobroczynnych dla całego świata”. Grubel sam jest imigrantem, wyjechał z Niemiec w 1956 r.
Niechęć do osób nadużywających kanadyjskiego systemu widoczna była w komentarzach na portalach internetowych. Na stronie liberalnego dziennika “The Globe and Mail” wśród ponad 600 komentarzy do informacji o wyroku SCOC można znaleźć niewiele krytycznych uwag. Głównie są to wpisy chwalące słuszność decyzji.
Orzeczenie Sądu Najwyższego będzie sporym wyzwaniem dla środowisk imigranckich, które od dawna domagały się ułatwień w sprowadzaniu kolejnych członków rodziny. Imigranci w dużej części poparli zresztą w majowych wyborach mających obecnie większość w parlamencie konserwatystów. I choć nie ma żadnych informacji o planach ograniczenia legalnej imigracji, to jednak od wielu miesięcy konserwatyści proponowali legislację, uniemożliwiającą uzyskanie prawa pobytu w Kanadzie osobom, które próbują ominąć przepisy.
___________
Bijatyka z zejściem
Policja regionu Peel prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstwa mężczyzny, do którego doszło nad ranem w poniedziałek w restauracji w Mississaudze.
Policja została wezwana do Tasty Bite Restaurant, przy 7055 Torbram Rd., gdzie doszło do bijatyki.
Następnie do restauracji zostali wezwani detektywi śledczy.
Do tej pory nikt nie został zaaresztowany.
Torbram Rd. jest zamknięta pomiędzy Anson Drive i Derry Road East.
–––––––––––
Nielegalni Polacy
Kanadyjska policja postawiła prawosławnemu księdzu Johnowi Lipinskiemu z St. Paul w Albercie zarzut nielegalnego sprowadzenia kilkudziesięciu pracowników z Polski i ich finansowego wykorzystania - poinformowała w telewizja CBC.
Policja szacuje, że Lipinski nielegalnie zarobił ok. 1 mln dolarów. Proces księdza, na podstawie przepisów dotyczących ochrony imigrantów, rozpocznie się pod koniec lipca. Pozwanymi, razem z Lipinskim, są jego żona i wspólnik w firmie.
Kapłan ukraińskiego Kościoła prawosławnego miał sprowadzić z Polski ok. 60 operatorów maszyn i spawaczy dla swojej firmy Chew Energy Services. Pracowników rekrutował w Polsce, zamieszczając ogłoszenia w prasie i w internecie. Władzom kanadyjskim deklarował jednak, na podstawie nieformalnego porozumienia z pracownikiem jednego z college’ów w Albercie, że osoby te uczą się angielskiego oraz spawania. Polacy przyjeżdżali więc do Kanady jako studenci, a nie jako oficjalnie zatrudnieni pracownicy.
Jak podała CBC pierwsi Polacy zaczęli przyjeżdżać do Kanady w grudniu 2005 roku. Byli zmuszani do podpisywania umów, w których zobowiązywali się m.in. do nierozmawiania o tym jak przyjechali do pracy. Za złamanie warunków kontraktu miało im grozić 25 tys. dolarów grzywny oraz deportacja. Obiecywano im równocześnie, że będą mogli sprowadzić rodziny. Według CBC polscy pracownicy sądzili, iż przyjeżdżają, mając wizy uprawniające do czasowej pracy.
Teraz oszukani Polacy przygotowali zbiorowy pozew, domagając się 5,5 mln dolarów odszkodowania. CBC dodała, że Lipinski, który został przez swój Kościół zawieszony w obowiązkach, wystosował już kontrpozew, domagając się od Polaków 10 mln dolarów odszkodowania za przygotowanie “spisku”, aby móc pozostać w Kanadzie. Jednak większość z oszukanych pracowników wróciła już do Polski.
_________________
Foul Play
Błędy sędziowskie nie są domeną tylko naszych czasów. Kanadyjscy naukowcy wpadli na trop błędu sprzed 1800 lat.
Co więcej, chodziło o błąd, który mógł kosztować życie gladiatora, naukowcy dowiedzieli się o tej historii z płyty nagrobnej.
Badacze przeanalizowali płytę nagrobną, znalezioną przed stuleciem na terenie Turcji i przechowywaną obecnie w muzeum w Brukseli. Płyta pokazuje scenę w której jeden z glariatorów, trzymający dwa miecze stoi nad drugim, nieuzbrojonym, który się poddaje. Napis na nagrobku głosi, że leży tam Diodoros, który pokonał w walce Demetriusa, ale nie zabił go i padł potem ofiarą losu i zdradzieckiego oszustwa sędziego.
______________________
Kasa w walizkach
W trzynastu jednakowych czarnych walizkach, każda o wadze 11,5 kg, z Kanady do Bułgarii wróciła unikatowa kolekcja, składająca się z 21 tys. monet i innych skarbów archeologicznych.
Skarby przywieźli samolotem jako bagaż podręczny minister kultury Weżdi Raszidow i dwaj przedstawiciele MSW i prokuratury, którzy prowadzili wspólnie z kanadyjską policją dochodzenie w sprawie nielegalnego wywozu antycznych przedmiotów.
Bułgaria odzyskała zbiory skarbów na mocy konwencji UNESCO z 1970 roku. Na ceremonii ich przekazania w Kanadzie była obecna dyrektor generalna UNESCO Bułgarka Irina Bokowa.
Rozpracowanie grupy przemytników rozpoczęła kanadyjska policja, której latem ubiegłego roku wydało się podejrzane, że pewien obywatel kanadyjski otrzymuje pocztą lotniczą co kilka dni paczki z Bułgarii.
Po sprawdzeniu okazało się, że przesyłki zawierają monety lub inne artefakty archeologiczne. Były one ukryte w metalowych naczyniach, m.in. pudełkach, zapalniczkach Zippo, żeby nie było ich widać przy prześwietleniu bagażu. Do rozpracowaniu gangu włączyła się prokuratura bułgarska.
Według wstępnych ocen odzyskane zbiory są warte około 500 tys. dolarów.
__________
To nie był pocałunek!
Kiedy miasto płonęło w trakcie zamieszek po Pucharze Stanleya w Vancouver w Kanadzie, pewna para znalazła swoje miejsce w środku chaosu i oddała się czułym pocałunkom - czytamy na huffingtonpost.com.
Walkę o trofeum wygrało Boston Bruins, pokonując Canucks w Vancouver aż 4:0. Niezadowoleni Kanadyjczycy wyszli w związku z tym na ulice, aby dać wyraz swojej złości. Podczas gdy na ulicach trwały zamieszki, pewna para postanowiła w inny sposób wyrazić swoje emocje. Położyła się na ulicy i rozpoczęła pieszczoty.
Zdjęcie, na którym widnieją, obiegło cały świat i teraz każdy chce wiedzieć, kim są ci młodzi ludzie, którzy zdecydowali się na taki krok.
- Szukamy całującej się pary z tego zdjęcia - napisała na swoim Twitterze jedna ze stacji telewizyjnych. - Czy ktoś ich zna?
Odpowiedziała rodzina chłopaka…z Australii. Okazało się, że Scott Jones przyleciał do Kanady dwa lata temu a z dziewczyną ze zdjęcia Alexandrą Thomas spotyka się od kilku miesięcy. Oboje opowiedzieli o zamieszaniu jakie wywołało zdjęcie. To nie były pieszczoty . Znaleźli się w samym centrum zamieszek i dziewczyna została brutalnie potraktowana przez policję i powalona na ziemię co wywołało u niej atak histerii. Obecny przy tym chłopak próbował ją uspokoić, co wzięte zostało przez internautów za pieszczoty.
http://www.youtube.com/watch?v=5LfTJolmLYI