Tag Archive | "Zdrowie"

Aromat może złagodzić napięcie

Tags: , ,

Aromat może złagodzić napięcie


Nie od dziś wiadomo, że zapachy mogą wpływać na nasze samopoczucie. Aromaterapia może wpłynąć na Twój humor, lub zwiększyć czujność.

passionaroma
Pachnące szczęście

Zapach wanilii powoduje, że mniej się denerwujemy i nie wpadamy w panikę. Lawenda uspakaja i wycisza, pomaga zasnąć i utrzymać spokojny sen. Aromat jaśminu sprawia, że nasz mózg staje się aktywniejszy, a woń mięty wzmaga czujność. Wiedza o wpływie zapachów na człowieka, czyli aromachologia jest niemal tak stara jak nasza cywilizacja. Służyła starożytnym Egipcjanom, Grekom, Rzymianom. Zmysł węchu był przedmiotem fascynacji nawet wcześniej: są dowody na to, że prehistoryczny Neandertalczyk zbierał pachnące kwiaty oraz aromatyczne listki i używał ich jako ozdoby.
Uspakaja, odpręża, pobudza
Aromachologia bada zapachowe właściwości roślin, a konkretnie – olejków eterycznych, znajdujących się w korzeniach, liściach, kwiatach lub owocach roślin. Działają one na ludzki organizm w bardzo różny sposób i są substancjami niezwykle cenionymi przez przemysł medyczny i kosmetyczny. Do organizmu można je wprowadzić nie tylko przez wąchanie, lecz również kąpiele i wcieranie – czyli przez skórę. Ponieważ w obu przypadkach informacja o zapachu dociera do mózgu, to za jego pośrednictwem może on oddziaływać na większość funkcji życiowych człowieka . Może więc uspakajać, odprężać, pobudzać i podniecać. Stwierdzono też, że olejki eteryczne wzmacniają układ odpornościowy człowieka i pobudzają komórki do regeneracji.
Współczesna aromachologia rozwinęła się dzięki francuskiej specjalistce od biochemii Margueritte Maury, która jako pierwsza, w połowie tego wieku, wprowadziła odprężające oraz wygładzające skórę aromaty do terapii w kosmetyce. Efekty okazały się na tyle interesujące, że właściwości poszczególnych zapachów zaczęły badać laboratoria naukowe na całym świecie. Dzięki temu stwierdzono np., że lawenda pomaga w zaśnięciu i utrzymaniu snu, jaśmin uaktywnia mózg, a wanilia zmniejsza zdenerwowanie.
Zapach i zmysłowość
Naukowcy zajęli się również relacjami między zapachem i zmysłowością, które wcześniej interesowały tylko poetów. Próbowali dociec, czy zapach perfum może decydować o podnieceniu seksualnym. Wyniki badań przeprowadzonych na ochotnikach w amerykańskim Kinsey Institute wykazały, że na kobiety działają pobudzająco wyłącznie zapachy męskich wód toaletowych, na mężczyzn kobiecych. Najpiękniejsze perfumy przeznaczone dla pań nie spowodowały podniecenia u badanych kobiet, podobnie jak żadnego mężczyznę nie pobudziły wspaniale pachnące wody toaletowe. Co zresztą wydaje się zrozumiałe i prawidłowe.
Do czego służyć może przeciętnemu człowiekowi wiedza o zapachach? Aromacholodzy twierdzą, że do uzyskania lepszej kondycji duszy i ciała. Odpowiednio dobrany aromat może złagodzić napięcie, zmęczenie, niemoc oraz wyciągnąć z depresji, zmniejszyć lęk i spowodować, ze zaśniemy jak niemowlę. Warto spróbować, bo może “nasz zapach” jest właśnie tym, czego potrzeba nam do szczęścia.

Posted in Psycholog, Zdrowie, Świat kobietComments (0)

Paznokciom na ratunek

Tags: , ,

Paznokciom na ratunek


Kontakt z detergentami, dieta uboga w niezbędne witaminy i minerały, stosowanie zmywaczy z acetonem – tak wyglądają główne grzechy przeciwko paznokciom. Poznaj domowe sposoby na zdrowe i mocne paznokcie.

paznokcie
Kontakt z detergentami, dieta uboga w niezbędne witaminy i minerały, stosowanie zmywaczy z acetonem – tak wyglądają główne grzechy przeciwko paznokciom. Konsekwencją naszego zaniedbania są osłabione i kruche płytki. Ich wzmocnienie wymaga dwukierunkowego działania – natłuszczenia i nawilżenia oraz dostarczenia odżywczych składników. Poznaj domowe sposoby na zdrowe i mocne paznokcie.
Kąpiel z oliwy
Oliwa z oliwek to uniwersalny kosmetyk – nawilża suche włosy, wygładza delikatną skórę dłoni, a także natłuszcza i wzmacnia łamliwe paznokcie. W celu przygotowania odżywczej kąpieli podgrzewamy kilka łyżek oliwy i na 10-15 minut zanurzamy w niej dłonie lub same paznokcie. Aby wzmocnić działanie oliwy, możemy dodać łyżeczkę olejku rycynowego bądź słonecznikowego lub zawartość 2-3 kapsułek z witaminami A i E.
Jeśli płytki są przebarwione, dobrym rozwiązaniem będzie uzupełnienie mikstury o 1-2 łyżeczki soku z cytryny. Po kąpieli wmasowujemy pozostałość mieszaniny w płytki i po chwili zmywamy ciepłą wodą. Kurację stosujemy 2-3 razy w tygodniu, a w przypadku bardzo słabych paznokci, nawet codziennie.
Kąpiel z siemienia lnianego, skrzypu polnego i pokrzywy
Skrzyp polny, pokrzywa i siemię lniane zawierają w swoim składzie minerały, które są niezbędne do utrzymania paznokci w odpowiedniej kondycji – krzem (skrzyp polny, pokrzywa) i cynk (siemię lniane, pokrzywa). Nasiona lnu to również cenne źródło substancji śluzowych, które, podobnie jak oliwa, natłuszczają płytki i powlekają je ochronną warstwą.
Do miseczki wsypujemy po łyżce każdego z wymienionych surowców i zalewamy 2-3 szklankami gorącej wody. Przykrywamy naczynie i odstawiamy na około 15 minut. Gdy napar lekko ostygnie, zanurzamy w nim paznokcie na 15-20 minut. Kurację przeprowadzamy kilka razy w tygodniu.
Oliwa z ziołami
Jeśli na co dzień brakuje nam czasu na przygotowanie wzmacniających kąpieli, możemy sporządzić prosty i równocześnie skuteczny kosmetyk z oliwy i ziół. W słoiku umieszczamy skrzyp polny oraz pokrzywę i zalewamy lekko podgrzaną oliwą. Miksturę odstawiamy w ciemne miejsce na 3-4 dni, po czym przelewamy oliwę do nowego słoiczka. Tak przygotowany preparat codziennie wcieramy w osłabione płytki.
Prawidłowa dieta
Łamliwe i kruche paznokcie wymagają wzmocnienia i odżywienia również od wewnątrz, niezbędna jest więc zbilansowana dieta. Suplementy należy traktować jedynie jako jej uzupełnienie. Jak najczęściej powinniśmy sięgać po produkty, które zawierają biotynę (witaminę H), witaminy z grupy B, cynk, krzem, miedź, wapń i siarkę.
Biotynę znajdziemy między innymi w fasoli, soi, wątróbce, drożdżach i orzechach, natomiast witaminy z grupy B w warzywach liściastych (np. w sałacie, szpinaku), roślinach strączkowych (np. w fasoli, bobie, groszku), drożdżach, wątróbce, bananach i jajkach.
Źródłem cynku są owoce morza, nasiona dyni i słonecznika, ryby, pieczywo pełnoziarniste; krzemu – mięso drobiowe, nabiał, otręby; miedzi – rośliny strączkowe, orzechy, warzywa liściaste, awokado. Siarkę zawierają jajka, nabiał, czosnek, natomiast wapń jest składnikiem mleka i przetworów mlecznych, a także warzyw kapustnych (np. brokuły, kapusta, brukselka), ryb morskich oraz migdałów.
Pamiętajmy o tym, że kuracje wzmacniające mogą okazać się mało skuteczne, jeśli nie będziemy przestrzegać podstawowych zasad pielęgnacji paznokci, do których należą: stosowanie ochronnych rękawic podczas prac domowych oraz kilkakrotne w ciągu dnia – najlepiej po każdym myciu rąk – nakładanie nawilżająco-odżywczego kremu.

Posted in Porady, Zdrowie, Świat kobietComments (0)

Jedzenie trawy

Tags: , , ,

Jedzenie trawy


Amerykański pisarz Jonathan Safran Foer zmierzył się w swoim najnowszym bestsellerze “Jedzenie zwierząt” (”Eating Animals”) ze zjawiskiem wegetarianizmu. Wprawdzie autor nie prowadzi krucjaty przeciwko spożywaniu mięsa, ale po lekturze książki czytelnik dobrze się zastanowi nim nałoży sobie na talerz porcję pieczystego.

salata
No proszę, wystarczy tylko chcieć. Przy odrobinie dobrej woli człowiek potrafi zmienić tradycyjne nawyki żywieniowe, bazujące na spożywaniu szczególnego rodzaju białka zwierzęcego. Mieszkańcy Południowego Pacyfiku, Polinezji, Melanezji i Nowej Gwinei zrezygnowali ze spożywania ludzkiego mięsa pod wpływem perswazji misjonarzy i kultury zachodniej. (…) Jeszcze w XX wieku pewien członek plemienia Maori z Nowej Zelandi płakał na łożu śmierci na wspomnienie smaku ludzkiego mięsa, którego nie jadł od czasu młodości. Członkom tamtejszej społeczności nie było łatwo zrezygnować ze starych upodobań kulinarnych, ale okazuje się, że dla chcącego nie ma nic trudnego.
Ze spożywaniem mięsa zwierząt jest podobnie jak w opisanej wyżej historii. Kultura jedzenia mięsa jest głęboko zakorzeniona w cywilizacji zachodniej. Jednocześnie produkcji białka zwierzęcego towarzyszy tak wielkie okrucieństwo, że trudno zrozumieć, dlaczego ludzie nie chcą zrezygnować z dotychczasowych nawyków żywieniowych. - Pokażcie nam choćby jedną społeczność wśród tysięcy zamieszkujących naszą planetę, która przeszła na wegetarianizm! - bronią się amatorzy mięsa.

Nakazy religijne

Chrześcijanie, muzułmanie i żydzi posiadają swoje wyobrażenia idealnego “Ogrodu Eden”, gdzie wszystkie żyjące stworzenia pożywiały się jedynie roślinami i nie zabijały innych stworzeń. Chrześcijańscy wegetarianie sugerują, że jedzenie mięsa przez ludzi jest ich dowodem na to, że są słabi i ulegli złu – przez co Bóg ukarał ich skróceniem długości życia.  Księga Powtórzonego Prawa zakazuje jedzenia mięsa niektórych zwierząt.
Spożycie mięsa jest wyraźnie zakazane w świętych pismach hinduizmu (np. Bhagawadgicie, Mahabharacie czy Manusmryti) i traktowane jako niemoralne, ponieważ jego produkcja powoduje cierpienie zwierząt.
Spora część hinduistów, szczególnie bramini, nie jedzą niczego, co zostało uzyskane poprzez cierpienie zwierząt, czyli mięsa, jaj oraz pochodnych.
Istnieje wiele płaszczyzn interpretacji buddyjskiego przykazania Ahimsy: Jedni buddyści spożywają mięso (według zasady spisanej w kanonie palijskim) pod warunkiem, że zwierzę nie zostało zabite po to, żeby mogli je zjeść i jeśli nie widzieli jak jest zabijane. Inni buddyści nie spożywają mięsa powołując się na pełną konsekwencję zasady ahimsy.
Islam zabrania jedzenia żywności zwanej haram. Spośród mięs do haram należy wieprzowina, krew oraz padlina. Jednakże wiele innych gatunków mięs (np. jagnięcina, drób) jest dozwolone w świetle szariatu (a więc jest halal) o ile zwierzę zostanie zabite w specyficzny sposób.

Okazuje się, że w przeszłości mięso jadali nie wszyscy i nie zawsze. Zazwyczaj regularne spożywanie białka zwierzęcego było wyznacznikiem statusu materialnego. Współcześni zwolennicy wegetarianizmu nie posiadają się z oburzenia, że człowiek bez szemrania akceptuje okrutną śmierć stworzeń, które podobnie jak istota ludzka mają świadomość, odczuwają strach, ból i tracą życie, aby posłużyć człowiekowi za nie więcej niż jeden posiłek. (…)
Dyskusja o celowości jedzenia mięsa jest stara jak świat. Zwolennicy wegetarianizmu byli w zdecydowanej mniejszości. Zazwyczaj to jednostki opowiadały się przeciwko spożywaniu zwierząt. Już w “Metamorfozach” Owidiusza filozof Pitagoras wygłasza długą filipkę o zaletach rezygnacji ze spożywania mięsa. Niestety, wegetarianizm nie wszedł na stałe do jadłospisu ludzkości. Czy uda zmienić się coś w tej dziedzinie i wspomóc wegetarianizm w odniesieniu spektakularnego sukcesu? Wydaje się, że ta sztuka udała się współczesnemu amerykańskiemu pisarzowi Jonathanowi Safranowi Foerowi . Jego książka “Eating Animals” (”Jedzenie zwierząt”) nie tylko trafiła na listę bestsellerów (Foer otrzymał zaliczkę w wysokości miliona dolarów na poczet kolejnej powieści), ale także wywołała burzliwą dyskusję na temat żywności pochodzenia zwierzęcego. Książka Foera zainicjowała liczne debaty,  pisarz zaczął udzielać mnóstwa wywiadów i stał się częstym gościem telewizyjnych programów publicystycznych. Nagle - wydawałoby się odwiecznie niszowy temat - zyskał niezwykły wymiar aktualności i wzbudził zainteresowanie szerokich kręgów społecznych.
Ogromna popularność publikacji Foera jest sporym zaskoczeniem. Pisarz urodzony w dystrykcie waszyngtońskim w 1977 roku opublikował dotychczas dwie, bardzo udane powieści: “Wszystko jest iluminacją” (2002) oraz “Strasznie głośno, niesamowicie blisko” (2005). Jonathan Safran Foer opowiada, że wpadł na pomysł napisania książki o wegetarianizmie, gdy sam został ojcem i zainteresował się jakością kupowanej żywności. Foer zaczął zbierać informacje i to czego się dowiedział napełniło go ogromnym niepokojem. Pisarz szybko doszedł do wniosku, że również innych ludzi zainteresuje droga, jaką pokonuje białko zwierzęce nim trafi na talerz konsumenta. Nie od dziś wiadomo, że każdy człowiek musi jeść, aby żyć. Lwią część naszej diety stanowi mięso, a dokładnie rzecz biorąc zwierzęta, bo przecież to właśnie je zjadamy.
Trzeba znać tę historię, aby zrozumieć przyczyny sukcesu książki Foera. Przyjmując postawę bezstronnego obserwatora pisarz doprowadził na kartach powieści do syntezy trzech, ważkich argumentów przeciwko spożywaniu mięsa. (…) Jego zdaniem konsumpcja mięsa na skalę masową narusza fundamentalne prawa zwierząt, które człowiek skazuje na cierpienie i śmierć. Po drugie, zła jakość wielu gatunków mięsa ma negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Zaś po trzecie, hodowla przemysłowa prowadzi do degradacji środowiska naturalnego - odchody zwierząt zanieczyszczają wody gruntowe, lasy tropikalne są karczowane pod hodowlę bydła, a do atmosfery przedostają się ogromne ilości metanu emitowane przez bydło i przyśpieszają ocieplenie klimatu. (…) Czy wysuwając oskarżycielskie argumenty przeciwko zabijaniu naszych braci, nie warto nadmienić, że spożywanie ich mięsa ma zgubny wpływ na poziom cholesterolu w organizmie człowieka?
Na pytanie, jak w takiej sytuacji powinien postępować konsument, Foer odpowiada: “Jeżeli ludziom leży na sercu cierpienie zwierząt, powinni zrezygnować z jedzenia jajek, a w trosce o klimat unikać spożywania wołowiny. Dla dobra naszej planety byłoby także korzystne ograniczenie konsumpcji ryb morskich. Decyzja leży w rękach każdego z nas. Przecież nie musimy stać się wegetarianami z dnia na dzień”. Foer dodaje, że gdyby każdy Amerykanin tylko raz w tygodniu jadł mniej mięsa, byłoby to równie zbawienne dla środowiska naturalnego, jak znikniecie z dróg Stanów Zjednoczonych pięciu milionów samochodów. (…) A przy okazji z ręką na sercu, jak ludziom może w ogóle smakować tłuste mięso, która trafia na ich stół?
Zdaniem Foera coraz większe rzesze ludzi przechodzą na wegetarianizm i w ten sposób ograniczają cierpienia zwierząt hodowlanych. Proszę zwrócić uwagę, przekonuje Foer, że 18 procent amerykańskich studentów jest wegetarianami. W niedalekiej przyszłości z ich szeregów wyłonią się elity polityczne, ekonomiczne i intelektualne. Dyskutując o wegetarianizmie warto przypomnieć, jak w krótkim czasie zmieniło się nastawienie społeczne do palenia papierosów. (…)

Wegetarianizm

wywodzi się z Indii jak także niezależnie od tego z greckiego kręgu kulturowego (Wschodni obszar Morza Śródziemnego, południowe Włochy). W obu tych regionach od początku był integralną częścią religijno-filozoficznego systemu wierzeń. Nie udało się jak dotąd udowodnić, że wegetarianizm był powszechny u jakiegokolwiek innego narodu na tak wielką skalę. W antyku był on ograniczony do małej liczby zwolenników, którzy byli reprezentantami wyższych warstw społecznych i byli to filozofowie oraz uczeni. Duża część ludności odżywiała się nieprawidłowo i ich dieta była uboga w mięso. Ulubioną potrawą była natomiast ryba.
Idea żywienia na bazie roślinnej po raz pierwszy pojawiła się w mitologii. W “Odysei” Homera jest mowa o bajkowym narodzie lubującym się w naturze i pokoju. Odżywiali się oni słodkimi owocami zapomnianej magicznej rośliny lotosu. Didor opisuje natomiast ludy w Etiopii, których pożywienie było ograniczone do szczególnych gatunków roślin. Opowiadania te, których jest w Antyku więcej noszą znamiona legendarne i dlatego też uchodzą za niewiarygodne i częściowo bajkowe. Często narodom, które nie jadały mięsa przypisywano pozytywne cechy pobożności, sprawiedliwości i pokojowości.
Wśród ludów greckich istniały religijne ruchy, które rezygnowały z jedzenia jaj i popularnych w ówczesnych latach ofiar składanych ze zwierząt. Wierzyli oni w wędrówkę dusz, według której życie zwierzęce miało wyższą wartość. Antyczni wegetarianie uważali, że pożywienie mięsne miało negatywny wpływ na ich zapatrywania ascetyczno- filozoficzne. W dużej mierze ich wegetarianizm był motywowany względami etycznymi. Podkreślali oni jedność człowieka i zwierząt. Zagadnienie etycznych obowiązków względem zwierząt było dyskutowane kontrowersyjnie.
W późnym chrześcijaństwie i średniowiecznym Kościele wielu mnichów rezygnowało z mięsa w ramach ascezy. Wegetarianizm znacznie zyskał na znaczeniu pod koniec XIX wieku, kiedy to utworzono liczne stowarzyszenia wegetariańskie. Do znanych wegetarian należał między innymi Richard Wagner. Dążył on do ogólnej rezygnacji ze spożycia mięsa oraz doświadczeń na zwierzętach. W 1908 powstała Międzynarodowa Unia Wegetariańska ((International Vegetarian Union – IVU) jako instytucja nadrzędna dla innych mniejszych wegetariańskich stowarzyszeń. W Szwajcarii lekarz Maximilian Oskar Bicher-Benner reprezentował pogląd, iż wegetariańskie jedzenie jest metodą leczniczą.

Nie tak dawno laureat Nagrody Nobla J. M. Coetzee w książce “Żywoty zwierząt” przemawiając ustami fikcyjnej aktywistki Elizabeth Costello porównuje los, jak spotyka zwierzęta w ubojniach do losu Żydów w czasie Zagłady. Samotna, zdziwaczała działaczka nie kryje rozczarowania obojętnością ludzi wobec nieprzerwanego zwierzęcego holokaustu. Jak, wydawałoby się, porządni ludzie mogą zaakceptować wielką rzeź dokonywaną codziennie w majestacie prawa?
Książka Foera także podejmuje temat przemysłu mięsnego i odwołuje się do wegetarianizmu. Fakty zawarte w książce bazują na  codziennych doświadczeniach człowieka. Czy ludzie naprawdę akceptowaliby jedzenie mięsa, znając warunki panujące w rzeźniach? Prawdopodobnie nie. A więc Foer postanowił cierpliwie edukować czytelnika.
Zdaniem Foera ludzie jedząc mięso nie kierują się złą wolą. - Obecnie mamy dwie kategorie konsumentów: wegetarian i resztę, której jest wszystko jedno, co jedzą - uważa pisarz. - Jednak w rzeczywistości większość ludzi nie jest tak obojętna, jak to pozornie wygląda. Po prostu nie dajemy szansy tym, którzy interesują się wegetarianizmem, choć nie wcielają radykalnie swoich słów w czyn. Odczuwam wiele sympatii dla osób, które starają się zmienić dotychczasowe nawyki żywieniowe. Ja sam potrzebowałam dwudziestu pięciu lat, aby zostać wegetarianinem - kończy Foer.
Lektura książki Foera jest zaproszeniem do przejścia na wegetarianizm i tylko od nas samych zależy, czy zechcemy to uczynić. W wielu blogach przewija się jak mantra cytat komentujący powieść Foera. Jego autorem jest Max Planck i brzmi on następująco: “Nowa prawda naukowa nie triumfuje poprzez przekonywanie do niej oponentów i sprawianie by zobaczyli światło, ale dlatego, że oponenci w końcu umierają i wyrasta nowe pokolenie, które jest z nią zapoznane”.

Burkhard Müller

wegeterianizmpapryka

Ciemna strona wegetarianizmu

Wegetarianizm ma bez wątpienia wiele zalet i wpływa korzystnie na wiele aspektów zdrowia człowieka, lecz wszystko ma swoją cenę. Najnowsze badania wskazują, że młode osoby decydujące się na ten typ diety są zagrożone wzrostem ryzyka zaburzeń psychologicznych związanych z odżywianiem.
Zebrane informacje są owocem badania prowadzonego w ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych. Wzięło w nim udział 2516 osób w wieku 15-23 lat. Poproszono je o wypełnienie kwestionariusza zawierającego pytania m.in. na temat diety, wagi ciała, podejścia do odchudzania oraz niebezpiecznych zachowań, takich jak nadużywanie narkotyków i alkoholu.
Na podstawie wypełnionych ankiet podzielono badane osoby na trzy grupy: aktualnych i byłych wegetarian oraz osoby, które nigdy nie stosowały diety bezmięsnej. W każdej z nich obliczono częstotliwość występowania niekontrolowanych napadów jedzenia, utraty kontroli nad apetytem oraz stosowania środków wspomagających dietę, m.in. wywoływania wymiotów oraz stosowania środków przeczyszczających, odwadniających itp.
Z analizy wagi uczestników studium wynika, że młodsi z nich charakteryzowali się dość podobną masą ciała, lecz wśród nieco starszych wegetarian stwierdzono niższy odsetek osób z nadwagą w porównaniu do ich mięsożernych rówieśników.
Niestety, wszystko ma swoją cenę: osoby, które całkowicie zrezygnowały ze spożywania mięsa, znacznie częściej stosowały drastyczne metody kontrolowania własnej wagi oraz doznawały ataków napadowego jedzenia i braku kontroli nad apetytem. Pomimo pozornej korzyści wynikającej z utrzymania prawidłowej masy ciała, mogło to skończyć się poważnymi zaburzeniami ich zdrowia oraz stanu psychiki.
O wynikach przeprowadzonego studium poinformowało czasopismo Journal of the American Dietetic Association.
Wojciech Grzeszkowiak
•••
Dieta wegetariańska całkowicie eliminuje spożywanie mięsa, które jest bogatym źródłem białka, dlatego powszechnie przyjął się stereotyp, że wegetarianizm pozbawia nas tej substancji, co bezsprzecznie szkodzi naszemu zdrowiu. To prawda, lecz nie do końca.
Oczywiście mięso jest bogatym źródłem białka, lecz pod żadnym względem nie jest ani lepsze, ani gorsze od białka zawartego np. w nabiale. Bez wahania mięso można zastąpić jajkami. One bowiem posiadają wszystkie aminokwasy (białka, żeby mogły zostać wchłonięte muszą najpierw rozłożyć się na aminokwasy, by ponownie połączyć się w odpowiednie sekwencje potrzebne do prawidłowego wchłonięcia). Ludzki organizm równie dobrze przyswaja białko z mięsa (96%), jak i z mleka (90,5 %), soi (90%), soczewicy (85%), białej fasoli (73%). Warto jednak pamiętać, by stosować raczej chude mleko i przetwory, ponieważ przy tej smaej ilości białka, posiadają o wiele mniej kalorii i tłuszczów.

Posted in Artykuł numeruComments (0)

Skrytobójca Coke

Tags: , , ,

Skrytobójca Coke


Słodkie napoje gazowane, a zwłaszcza cola, wprowadzają w naszym organizmie prawdziwy zamęt. Taka chemiczna burza trwa zaledwie godzinę, ale sieje niemałe spustoszenie. Głównym winowajcą całego zamieszenia jest cukier.

Zobacz co dzieje się w organizmie w ciągu godziny od chwili wypicia coli:

Pierwsze 10 minut - organizm otrzymuje dzienną dawkę cukru - to tak jakbyś zjadł 10 łyżeczek curku. Odruch wymiotny hamuje kwas fosforowy dodawany do napojów, by zamaskować intensywny i słodki smak cukru.

20 minut - poziom cukru we krwi gwałtownie wzrasta co prowadzi do podniesienia poziomu insuliny. Wówczas do działania wkracza wątroba, która próbuje jak najwięcej zgromadzonego cukru przekształcić w tłuszcz.

40 minut - organizm wchłonął już zawartą w coli kofeinę. Powiększają się źrenice, wzrasta ciśnienie krwi. Stajesz się wyraźnie pobudzony.

45 minut - organizm intensywnie produkuje dopaminę, która wpływa na odczuwanie przyjemności. Dokładnie w taki sam sposób przebiega mechanizm działania heroiny.

60 minut - moczopędne właściwości kofeiny dają się odczuć. Niestety, razem z wodą wydalaną z organizmu, pozbywamy się również pierwiastków istotnych do prawidłowego i sprawnego funkcjonowania naszego organizmu. Wraz ze spadkiem cukru stajemy mija pierwotna euforia i przypływ sił. Stajemy się ospali i poirytowani.
killercoke_rant
Taką rewolucję fundujemy naszemu organizmowi po wypiciu zaledwie jednej puszki słodkiego, gazowanego napoju z kofeiną. Aż trudno sobie wyobrazić co dzieje się, gdy pijemy kilka lub kilkanaście razy więcej.

•••
Coca-cola została wynaleziona przez J. S. Pembertona, aptekarza z Atlanty, w 1886 roku i docelowo miała służyć jako środek medyczny.
Był to jego drugi napój na bazie liści koki (wysoce rafinowany ekstrakt z liści koki to kokaina) i orzechów koli (pierwszy nosił nazwę Pemberton’s French Wine Coca).
W 1886r. sprzedawano jedynie 9 butelek dziennie a 26 lat później zyski ze sprzedaży sięgneły 50 milionów dolarów. W 2004r. - 4,85 miliarda dolarów.
29 maja 1886r. pojawiła się pierwsza reklama Coca-Coli w gazecie “The Atlanta Journal”. Dziś około 94% całej populacji zna tą markę.
W puszkach pojawiła się dopiero w 1955r.
Gdyby nie barwniki - cola miałaby kolor zielony.
Kiedy w Chinach zaczęto sprzedawać coca-colę, jej nazwę zapisano znakami, które w wymowie brzmiały jak “coca-cola”. Niestety okazało się, że ich znaczenie to “ugryź woskową ropuchę”. Sprzedaż nie szła zbyt dobrze.
W 1985 roku firma próbowała zmienić formułę napoju. Po wielu przygotowaniach wprowadzono ją na rynek, jednak na skutek protestów przywrócono poprzednią recepturę coca-coli i sprzedawano równocześnie z nową pod nazwą „Coca-Cola Classic”.
Tylko kilku ludzi na Świecie zna wszystkie składniki Coca-Coli. Koncentrat produkowany jest w siedzibie głównej firmy, nastomiast później rozsyłany dalej do innych oddziałów.
Kopia oryginalnej receptury przechowywana jest w skrytce SunTrust’s Bank w Atlancie.
W kilku stanach USA oddziały drogówki posiadają po 2 galony Coca-Coli. Po wypadkach, szybko zmywa krew z jezdni.
Coca-cola zabija robaki.
Służy też jako odrdzewiacz. Świetnie czyści srebro. (Ciekawe co na to Twój żołądek?)
Polski poeta, Adam Ważyk, w socrealistycznym okresie swojej twórczości poświęcił Coca-Coli wiersz
Dzięki połączeniu Coli, pensów, papieru, folii aluminiowej i soli można zbudować baterie
http://www.metacafe.com/watch/727730/cola_battery/
Firma oskarżana jest o działania sprzeczne z prawami człowieka: w Kolumbii, Indiach, Turcji.

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?, Kulinaria, ZdrowieComments (0)

Nie chcemy jedzenia z laboratorium

Tags: , ,

Nie chcemy jedzenia z laboratorium


Planowane przez Unię Europejską regulacje prawne w kwestii mięsa klonowanych zwierząt wywołały w szeroką debatę.
Organizacje ochrony praw konsumenta, przemysł spożywczy, handel detaliczny oraz obrońcy zwierząt generalnie odrzucają pomysł klonowania krów, świń i kur na potrzeby produkcji artykułów spożywczych.

klonowana-krowa
Kiedy mięso klonowanych zwierząt pojawi się w sklepach?
Jak dotąd wiemy tylko, że steki z klonowanych krów i świń czy też tego rodzaju produkty mleczne nieprędko pojawią się sklepach. – W najbliższych pięciu latach z pewnością nic się nie wydarzy. Opinię tę podziela również organizacja ochrony praw konsumenta Foodwatch. Dotychczas żadna firma nie złożyła jeszcze wniosku o pozwolenie na sprowadzanie takich towarów do Europy.
Czy klonowane mięso różni się pod względem jakości od zwykłego?
Nie. Ma taką samą konsystencję i smak jak normalne. I właśnie dlatego – uważają obrońcy konsumentów – powinno być obowiązkowo oznakowane. Jedynie w taki sposób klienci będą mogli je rozpoznać. – Jeśli to mięso pewnego dnia ma trafić do sklepów, to tylko pod tym warunkiem.
Czy klonowane zwierzęta są bardziej podatne na choroby?
Według danych obrońców zwierząt ponad 90 procent z nich ginie jeszcze w łonie matki lub krótko po urodzeniu. Również te osobniki, którym udaje się przeżyć, nie są w większości zdrowe. Mają często nienaturalnie duże, zniekształcone narządy lub inne deformacje i schorzenia, prowadzące w wielu przypadkach do przedwczesnej śmierci, często w wielkich męczarniach.
Czego chcą konsumenci?
W ankiecie zorganizowanej w 2008 roku ponad 80 procent badanych stwierdziło, że nie akceptuje klonowanego mięsa. Podawano różnorodne powody, głównie niemożliwe do przewidzenia ryzyko dla ludzi, zwierząt i środowiska. Klonowania zwierząt nie aprobowano również z przyczyn religijnych i etycznych.
Jaki interes ma w tym przemysł mięsny oraz handel?
Świat wcale nie czeka na klonowane mięso. Nie są znane żadne specjalne korzyści, jakie miałoby ono przynieść. Dyskusja na temat etycznej strony tego problemu tak naprawdę jeszcze się nawet nie zaczęła.

Kto zyska na sprzedaży produktów pochodzących od klonowanych zwierząt?
Prawdopodobnie jedynie przedsiębiorstwa hodowlane, w laboratoriach których klonowane są woły, owce i świnie. Poprzez patenty firmy te mogą kontrolować cały system produkcyjny. Jeśli uda im się przeforsować swoje żądania, będą mogły pobierać opłaty licencyjne za wszystkie osobniki w kolejnych pokoleniach pochodzące od sklonowanego zwierzęcia.  W ten sposób można zarobić mnóstwo pieniędzy. Klonowane mięso może więc ostatecznie kosztować klienta nawet więcej niż zwykłe. Do podobnych wniosków doszedł również przemysł mięsny. Nie istnieje żaden powód, dla którego mięso tego rodzaju miałoby być tańsze niż produkt pochodzący od zwierzęcia z tradycyjnej hodowli.
Jak będą wyglądać nowe przepisy?
Planowana ustawa ma być częścią rozporządzenia dotyczącego nowego rodzaju artykułów spożywczych. Od 1997 roku określa ono, że wwóz artykułów spożywczych, których nie było dotąd w krajach UE, jest generalnie zabroniony. Zakaz ten obejmuje również mięso i produkty mleczne pochodzące od klonowanych zwierząt. Zanim zostaną wwiezione do Europy i specjalnie oznakowane, muszą zostać dopuszczone do obrotu. Za tę kwestię odpowiada Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności EFSA, który sprawdza, czy artykuły spożywcze nie stanowią zagrożenia dla zdrowia.
Jakie będą kolejne kroki Unii Europejskiej?
To nie zostało jeszcze postanowione. Parlament Europejski musi najpierw zdecydować, jak planowana ustawa ma wyglądać w szczegółach. Niejasne jest również, czy uda się uzyskać dla niej wymaganą większość głosów. W pierwszym czytaniu deputowani żądali wyraźnego zakazu rozprowadzania klonowanego mięsa. Aby obalić inaczej brzmiącą uchwałę ministrów rolnictwa i wszcząć postępowanie mediacyjne, przy drugim czytaniu konieczna jest absolutna większość głosów. Jeśli ministrowie i posłowie nie zdołają się porozumieć, projekt ustawy upadnie. Termin drugiego czytania nie jest jeszcze ustalony. Nowy Parlament Europejski został dopiero wybrany, nie można wykluczyć, że głosowanie odbędzie się nawet  dopiero w 2010 roku.

Posted in Ciekawostki, Kulinaria, ZdrowieComments (0)

Ciepło, cieplej, gorąco!!!

Tags: ,

Ciepło, cieplej, gorąco!!!


Sauny, łaźnie parowe, kombinezony termiczne – wszystkie mają sprawić, że będziemy pocić się bez wysiłku. Pytanie tylko, po co?
sauna1
Jon Schroeder korzysta z sauny kilka razy w tygodniu, spędzając tam od 10 do 12 minut po każdym treningu. Dla niego to po prostu przyjemność. – Lubię się trochę wypocić, szczególnie zimą – mówi 68-latek. Przyznaje jednak, że nie jest pewien, czy sauna przynosi mu jakiekolwiek korzyści, poza przyjemnością.
Tymczasem wiele ośrodków spa i stron internetowych utrzymuje, że pocenie pozwala pozbyć się toksyn z organizmu. Indianie i wyznawcy New Age idą dalej, przekonując, że wizje pojawiające się podczas ceremonii w specjalnych szałasach pary (ang. sweat lodge) prowadzą do oświecenia.

W głośnym przypadku sprzed czterech miesięcy, guru samorozwoju i jeden z najlepiej sprzedających się w USA autorów, Arthur Ray, zaprosił ponad 50 osób do szałasu pary w Arizonie na ceremonię, która – jak mówił – miała oczyścić ich umysły, dusze i ciała. Zanim spotkanie dobiegło końca, ludzie zaczęli wymiotować i mdleć. Troje z nich zmarło, a 19 wymagało leczenia z powodu oparzeń, odwodnienia, niewydolności nerek i zatrzymania oddychania. Ray został niedawno aresztowany i oskarżony o trzy zabójstwa w związku ze zgonami w szałasie.

Eksperci medyczni podkreślają, że wokół korzyści wynikających z pocenia się nagromadziło się wiele nieporozumień. Tak naprawdę pot nie spełnia żadnej innej funkcji poza chłodzeniem ciała – mówią.

– Nie należy wierzyć we wszystko, co się czyta i o czym się słyszy – ostrzega dr Dee Anna Glaser, profesor dermatologii na Saint Louis University, która przez wiele lat badała zagadnienia związane z poceniem się. Pytana o korzyści wynikające ze spędzania czasu w saunie lub spa, tylko się uśmiecha.

–W rzeczywistości nie ma żadnych zdrowotnych korzyści – mówi. Dodaje , że za pozbywanie się toksyn z organizmu odpowiadają wątroba i nerki, więc  gruczoły potowe nie mają tu wiele do powiedzenia.

–Myślę, że ludzie lubią spędzać czas w saunie, ponieważ wiąże się to z możliwością posiedzenia sobie przez chwilę w cieple, które zawsze powoduje miłe odczucia. Relaks to nic złego – wyjaśnia Glaser. – Nie ma jednak konkretnych korzyści zdrowotnych z pocenia się. Równie dobrze można by sobie siedzieć na kanapie w miłym, cichym pomieszczeniu.

Dla osób z pewnymi schorzeniami skóry wypoczywanie na kanapie jest tak naprawę dużo korzystniejsze niż przesiadywanie w saunie. Glaser radzi, by osoby z pękającymi naczynkami, przebarwieniami skóry (tzw. ostudą) i niektórymi rodzajami trądziku unikały przegrzewania, ponieważ wysoka temperatura spowoduje tylko zaostrzenie ich dolegliwości.– [Przegrzanie] może również powodować rozpad kolagenu, który zapewnia odpowiednią grubość i napięcie skóry – dodaje.

Dr Rob Poirier, dyrektor kliniczny medycyny ratunkowej na Washington University nie miał ostatnio do czynienia z żadnym przypadkiem śmierci, wyczerpania lub udaru cieplnego związanym z łaźnią parową bądź sauną. Większość ludzi, mówi, wie, kiedy wyjść z takiego pomieszczenia.

Poirier zwraca jednak uwagę, że łaźnie parowe mogą wiązać się z większym ryzykiem odwodnienia niż sauny, których działanie opiera się na samym cieple.

–Im bardziej wilgotno, tym mniej się pocimy – wyjaśnia Poirier. – Nasze ciało produkuje pot, żeby się ochłodzić. Kiedy się nie pocimy – tak jak w łaźni parowej – proces chłodzenia nie zachodzi.

Dodaje, że na odwodnienie, a w skrajnych przypadkach również udar cieplny, bardziej podatni są ludzie zażywający leki odwadniające (takie jak np. furosemid stosowany w leczeniu nadciśnienia) albo osoby na kacu lub po spożyciu dużej ilości alkoholu.

– Kac, który odczuwamy po wypiciu alkoholu, jest właśnie wynikiem lekkiego odwodnienia organizmu – wyjaśnia. – Każda osoba z niewielką zawartością płynów w organizmie będzie bardziej podatna na wyczerpanie cieplne i udar. Co najgorsze, taka osoba nie zawsze będzie w stanie wystarczająco szybko zorientować się, że dzieje się coś złego.

Cynthia Billhartz

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?, ZdrowieComments (0)

Chipy z Gomory

Tags: , ,

Chipy z Gomory


Mieszkańcy krajów uprzemysłowionych wyrzucają co roku na śmietnik miliony starych komputerów. Setki tysięcy z nich lądują później w Afryce, gdzie w trujących oparach dymu dzieciaki rozkładają je na drobne części.

Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę, zrzucając z nieba ogień i siarkę – mówi Biblia. Urzędnicy w Akrze Sodomą i Gomorą nazywają tę część stolicy Ghany, do której ludzie zaglądają tylko wtedy, kiedy koniecznie muszą. Tam bowiem w powietrzu unoszą się trucizny, jakich nie mógł jeszcze znać Bóg ze Starego Testamentu.

Nad slumsami ciągnie się gryzący dym, woda w rzece, czarna i gęsta jak stary olej, niesie obudowy wypatroszonych komputerów w kierunku morza. Na wielkim placu na drugim brzegu płoną kawałki plastiku i gąbki, płomienie pożerają sztuczne tworzywa kabli, wtyczek i płyt.

ghanaewaste

Dziś jest wiatr, rozwiewa on dym piekielnego ognia nisko nad ziemią. Każde głębsze zaczerpnięcie oddechu wywołuje ból w płucach, a w otaczającej wszystko mgle ludzie stojący przy ogniskach wydają się nierealnymi zjawami.

Między nimi porusza się jakaś mała, pochylona, zgięta w pół sylwetka. Chłopiec jedną ręką ciągnie za sobą przez popiół i odpady uwiązany na sznurku stary głośnik, drugą ściska jakiś worek. To wszystko, co prócz spodni i T-shirta posiada ów czternastolatek o rzadkim imieniu Bismarck. Jest dość mały jak na swój wiek. Na wysypisku szuka tego, co pozostawili starsi chłopcy, paląc kolejny ładunek komputerów: rozgląda się za kawałkami miedzianych przewodów, twardymi dyskami, kątownikami z aluminium. Do magnesu jego głośnika przyczepione są stalowe śruby i wtyczki.

component-found-in-a-rubbish-dumpWszystko to Bismarck upycha następnie w swoim worku. Gdy jest on już do połowy pełen, można sprzedać metal i kupić sobie za to trochę ryżu, może także pomidor, a nawet udko kurczaka, pieczone potem na przerobionej w tym celu samochodowej feldze. Dziś jednak znalazł za mało – mówi i znika znów w kłębach dymu.

Miejsce obok owej Sodomy i Gomory to stacja końcowa dla starych komputerów i innych odpadów elektronicznych z całego świata. Wiele jest takich stacji, nie tylko w Ghanie, również w Nigerii, Wietnamie, Indiach, Chinach i na Filipinach. A Bismarck to tylko jeden z setki chłopców tutaj i tysięcy na całym świecie.

Żyją ze śmietnika ery komputerowej – i wielu z nich prawdopodobnie z tego powodu umrze. Te dzieciaki bowiem rozrywają komputery na drobne części, kamieniami rozbijają monitory, a ich wnętrzności wrzucają do ognia. Tak oto sprzęt bogaczy zatruwa dzieci nędzarzy. W komputerach pełno jest metali ciężkich, a gdy płonie plastik, chłopcy wdychają silnie trujące, rakotwórcze substancje.

Jak szacuje Organizacja Narodów Zjednoczonych, co roku na całym świecie wyrzuca się 50 milionów ton elektronicznego złomu. W Niemczech profesjonalna utylizacja starego monitora kosztuje 3,50 euro. Za 1,50 można go wysłać w kontenerze do Ghany. Istnieje bardzo dobre międzynarodowe porozumienie, zawarta w 1989 roku Konwencja z Bazylei, która zabrania krajom Pierwszego Świata składować bez pozwolenia swoje komputerowe odpady w Trzecim Świecie. Podpisały ją 172 państwa, trzy z nich – Haiti, Afganistan, a także USA – nigdy jej jednak nie ratyfikowały. W samych tylko Stanach Zjednoczonych, jak ocenia Agencja Ochrony Środowiska amerykańskiego rządu, w każdym z najbliższych lat trzeba będzie bowiem usunąć gdzieś 40 milionów zużytych komputerów.

Unia Europejska ogłosiła wprawdzie po Bazylei wytyczne, noszące takie skróty, jak WEEE czy RoHS, które poszczególne kraje przekształciły w ustawy. Niemieckie należą do najsurowszych na świecie. Ten, kto wysyła komputerowy złom na przykład do Ghany, może trafić do więzienia. Teoretycznie.

Praktykę rząd federalny polecił właśnie zbadać. (…) Wiadomo już, że w systemie recyclingu jest wiele nielegalnych dróg, wiodących do szarych stref. Same Niemcy wysyłają co roku na południe sto tysięcy ton wyeksploatowanego sprzętu elektrycznego – o wiele więcej niż obawiali się dotychczas eksperci.

searching-dumps-for-components-to-sell

– To milionowy biznes, którego nie da się nazwać drobną przestępczością – twierdzi Knut Sander z Uniwersytetu Ekologicznego Ökopol w Hamburgu, który przeprowadził owe badania. Pracował nad tym przez długie miesiące, szukając danych nie tylko w aktach. Ostrzegano go, by pomyślał raczej o własnym bezpieczeństwie. Nie musiał szukać daleko, pod ręką miał port w swoim mieście. – On jest tu najważniejszy – mówi Sander, ubrany w sweter z flauszu. – Wszystko, co nie wychodzi z Hamburga, idzie przez Antwerpię albo Rotterdam.

Śledził drobnych handlarzy, którzy ładowali na statek kontener lub kilka wraków samochodowych wypchanych po brzegi starymi komputerami. Setki samochodów parkowały niekiedy przed basenem portowym O’Swaldkai, skąd odchodziły promy do Afryki. Ale i wielkie firmy, tak zwane remarketingowe, zbierające rocznie setki tysięcy sztuk zużytego sprzętu, wysyłały tam często swoje trujące ładunki. Przedsiębiorstwom tym wolno sprzedawać działające komputery, niesprawne zaś muszą poddawać utylizacji. Są ludzie, którzy wiedzą bardzo dokładnie, ile oszczędzają one, transportując cały ów złom do Ghany.

Proceder ten ma powstrzymać kilku celników i funkcjonariuszy policji wodnej. Ale gdy spróbują otworzyć jakiś kontener, zwykle przysparzają sobie kłopotów przed sądem. Ustawy nie określają bowiem dokładnie, co to jest właściwie złom komputerowy. Używany sprzęt wolno eksportować, złomu nie. Ale czy stare, zepsute pecety, które być może da się jeszcze naprawić, to śmieci? Albo dwudziestoletnie komputery, na których nie da się już zainstalować żadnego programu? W przypadku podobnych wątpliwości decyzję podejmuje sędzia.

working-on-the-rubbish-dumpBismarck wie tylko, że cały ten sprzęt cuchnie, niezależnie od tego, czy ma dziesięć, czy dwadzieścia lat, czy wyprodukował go Dell, Apple, IBM, czy Siemens. Od tych oparów boli głowa i gardło, a szary, kleisty popiół osadza się każdym porze i każdej zmarszczce, powodując nieznośne swędzenie. Na skórze tworzą się plamy i nie wolno się drapać, bo wtedy zaczyna piec.

Idąc tam, wiedział, że wchodzi prosto do piekła, ale wtedy miał dopiero dziesięć lat i piekło kojarzyło mu się z czymś w rodzaju ciekawej przygody. No i nie miał wyboru, podobnie jak inne tutejsze dzieci. Większość z nich przybyła do Akry z jeszcze biedniejszej północy kraju.

Bismarck pamięta jeszcze wioskę, z której pochodzi. Leży ona koło Techiman, mniej więcej w centrum Ghany. Nie było tam prądu, chaty miały ściany z gliny. Jego ojciec zniknął, gdy chłopiec był jeszcze mały. Nie mógł go więc spytać, dlaczego dał mu imię, o jakim wcześniej nikt we wsi nie słyszał. Wychowywała go tylko matka. Potem miała wypadek – przejechał ją samochód. Straciła obie nogi i wkrótce zmarła.

Bismarcka wzięła do siebie ciotka, ale sama rzadko miała wystarczającą ilość jedzenia. Starszy kolega opowiedział mu kiedyś o Akrze. Jest tam miejsce – mówił – między targiem w Agbogbloshie a slumsem Sodoma, gdzie nawet dziesięciolatek może zarobić tyle pieniędzy, by móc kupić sobie jedzenie. Szesnastoletni chłopak opowiedział mu również o komputerach, dymie i o tym, że trzeba być silnym.

Wkrótce potem obaj wyruszyli w drogę. Znaleźli autobus, później pociąg, starszy miał na to pieniądze, bo już wcześniej pracował w Sodomie.

Bismarck szybko nauczył się zasad obowiązujących w tym miejscu. Panuje tu hierarchia, ciężką pracą można jednak próbować zdobyć sobie wyższą pozycję. Mężczyźni w wieku około 25 lat opanowali wagi do ważenia złomu, stojące tam, gdzie w popiele wydeptano wąskie ścieżki. Odkupują oni od dzieci metale z komputerowych części i sprzedają je odlewni w pobliżu portu. Gdy worek Bismarcka po całym dniu spędzonym wśród ognisk jest już w połowie pełny, chłopiec dostaje za jego zawartość około dwóch cedi – w przeliczeniu: jedno euro. Nieco młodsi, osiemnastoletni mężczyźni o świcie przywożą na wózkach zrobionych z desek i starych samochodowych osi komputery, zabrane prosto od importerów złomu. Tu rozbijają je na kawałki i wyciągają z nich kable. Potem wrzucają je do ognia lub sprzedają młodszym chłopcom. Ci z kolei taszczą owe stosy przewodów i plastiku do miejsca, w którym się je spala.

Jeden z nich, szesnastoletni Kwami Ama, jest przyjacielem Bismarcka. Ma silne mięśnie i okrągłą, miłą buzię. Tylko jego oczy, nabiegłe krwią od dymu, nadają mu wieczorem nieco dziki wygląd. Jego ręce są pełne blizn – od ostrych krawędzi połamanych komputerów i starych lodówek. Wyrywa z nich izolacje, podpala, a potem wrzuca do ognia komputerowe odpady. Gąbka z lodówek pali się fioletowym i zielonym płomieniem i daje wystarczająco wysoką temperaturę, by wyprażyć do czysta także te kable, których osłony zawierają substancje chemiczne hamujące proces palenia.

Kwami nie opowiada o sobie tak chętnie jak Bismarck. – Często jestem smutny – mówi. Przy tym w Sodomie wiedzie mu się całkiem nieźle. Praca przy ogniu jest wprawdzie bardziej szkodliwa niż jakakolwiek inna, ale zarabia na niej wystarczająco dużo, by móc pozwolić sobie na własne miejsce do spania w skleconej z desek szopie. W chatce dwa metry na trzy nocuje trzech chłopców, sypiają na drewnianej podłodze. Nie ma tu okna, ale są drzwi zaopatrzone w kłódkę, która daje mu poczucie bezpieczeństwa. Tutaj jest to prawdziwy luksus.

Bismarck jednak boi się nocy. Niczym pies owija się w ciemność pod ścianą z desek, w popiół obok zdezelowanej zamrażarki na placu albo pod wagą. Stale zmienia swoje noclegownie – ma tylko dwóch przyjaciół, a w piekle biedni walczą z biednymi.

Kilka dni temu miał szczęście, znalazł sporo miedzi, człowiek przy wadze zapłacił mu za nią siedem cedi. Dwa wydał, pozostałe pięć następnego ranka zniknęło. Kiedy spał, ktoś brzytwą odciął mu kieszeń spodni. Chłopiec zarabia za mało, by móc kupić sobie jedzenie i miejsce do spania w szopie – musi wybrać jedną z tych rzeczy.

Nie może też nocować u swego drugiego przyjaciela. Danjuma ma jedenaście lat i twierdzi, że już od kilku pracuje na tym złomowisku. Ma jeszcze rodziców, ale w ich chacie w Sodomie mieszka czworo rodzeństwa Danjumy, dla Bismarcka nie ma już miejsca.

Matka Danjumy martwi się, że jej syn musi pracować na tym wysypisku. Powinien chodzić do szkoły. Ale rodzina potrzebuje pieniędzy, a on jest najstarszym z dzieci. Nie wiadomo jednak, jak długo to jeszcze potrwa. Chłopiec ma pokłute plecy i pierś, te rany bardzo go bolą.

On i Bismarck są tu jednymi z najmłodszych, należą do grupy ośmio-czternastolatków. Podobnie jak dziewczynki, nie mają jeszcze prawa sami rozpalać ognia. Posługują się magnesami, a dziewczyny przynoszą im w plastikowych pojemnikach wodę do picia i czasami coś do jedzenia. – Trzeba dużo pić – mówi Kwami. W górze świeci palące słońce, ponad trzydzieści stopni w cieniu, a cienia i tak nie ma tu wcale. A w dole płoną tworzywa sztuczne, w temperaturze nie niższej niż trzysta stopni.

Kwami ma kłopoty z pamięcią, ale potrafi jeszcze przypomnieć sobie ten dzień w zeszłym roku, kiedy przyjechała tutaj grupa białych ludzi z Greenpeace. Jeden z nich miał rękawiczki i małe szklane rurki. Napełniał je próbkami mułu z rzeki oraz popiołem i ziemią z wielu miejsc na placu. W domu, w Anglii, poddał je potem testom. Wartości, jakie mu wyszły, były straszne: znalazł wysoką zawartość ołowiu, kadmu, arsenu, a także dioksyny, furany i polichlorowane bifenyle.

Ołów wywołuje na początku bóle głowy i skurcze żołądka, z czasem uszkadza też układ nerwowy, nerki, krew, a przede wszystkim mózg. Ten zaczyna się nieco kurczyć, dzieci, które wdychają ołów lub wypijają go z wodą, robią się głupie. W Niemczech naukowcy reagują nerwowo, gdy w metrze sześciennym powietrza odkryją już 0,5 mikrograma pyłów ołowiu – taka ilość jest wartością graniczną. W kineskopie monitora jest aż półtora kilograma ołowiu. Chemik z Greenpeace znalazł też wiele innych szkodliwych substancji, wywołujących na przykład raka. I nie tylko.

Na złomowisko przyprowadził tych ludzi Mike Anane, działacz ochrony środowiska i członek międzynarodowej organizacji praw człowieka FIAN, która ma swój oddział również w Ghanie. Urodził się 46 lat temu w tym kraju, w okolicy, w której znajduje się dziś Agbogbloshie. Wówczas były tu zielone łąki nad rzeką, pełno flamingów i ryb, które dawały ludziom pożywienie. Dziś w tych wodach nie żyje już nic.

Osiem lat temu Anane zauważył, że do Agbogbloshie przyjeżdża coraz więcej ciężarówek, których naczepy pełne są komputerów. Przyjrzał się temu dokładniej i rozpoczął swoją walkę. Do dziś zbiera naklejki ze złomowanego sprzętu, żeby zobaczyć, czyje trucizny tam płoną. W swojej kolekcji ma już nalepki amerykańskiego ministerstwa obrony, władz brytyjskich, ale i różnych firm, jak na przykład Barclays Bank czy British Telecom. – Niektóre z pracujących tu dzieci nie dożyją swoich dwudziestych piątych urodzin – uważa Anane. Wie, że to nie firmy, które zapomniały usunąć naklejki ze swoim logo, przywożą te śmieci do Ghany. Zna rzeczywistych sprawców, to handlarze tacy jak Michael Ninicyi, szef “Kofi Enterprise”.

Pod ową nazwą kryje się mały sklep, w którym aż po sufit piętrzy się sprzęt elektroniczny. Wspaniałymi okazami są stare komputery z procesorami Pentium, ale z DVD, za 90 dolarów. Pod żółtą markizą przed sklepem stoją drukarki i kopiarki, wszystkie z Niemiec, jak mówi Ninicyi. (…) Funkcjonujący sprzęt, legalny towar.

Ninicyi ma na sobie garniturowe spodnie ze starannie zaprasowanymi kantami, wytworne buty i złoty łańcuch na szyi. Jego angielski jest doskonały, a on sam potrafi mówić, umie się też bronić, choć uważa, że wcale nie musi. Wręcz przeciwnie.

zlomowisko-komputeroow1Swój towar sprowadza wyłącznie z Hamburga. – Niemcy dbają o sprzęt lepiej niż ktokolwiek inny – twierdzi. Nie powie, od kogo go kupuje. Robi to bez sprawdzania – rzecz typowa w jego branży – a w kontenerach zawsze znajdują się urządzenia sprawne plus kilka takich, które można jeszcze zreperować. Trzydzieści procent stanowi zaś złom, oddawany natychmiast chłopakom z Agbogbloshie, przyjeżdżającym po niego swoimi wózkami. W kontenerach z Anglii jest na przykład o wiele więcej śmieci.

– Ten interes jest dobry dla Ghany i innych krajów – uważa handlarz. Szkoda mu wprawdzie tych dzieciaków, ale musi przecież płacić podatki, jego klienci też muszą, a ludzie w Ghanie dostają komputery, na jakie ich stać. Ninicyi zna nawet teorię głoszącą, że tacy jak on pomagają w rozwoju krajów Trzeciego Świata – jest to teoria o przepaści elektronicznej, “digital divide”, jaką stworzono na Uniwersytecie Minnesota. Zasady owej koncepcji są proste: biedni nie mogą pozwolić sobie na nowoczesne środki komunikacji, a ponieważ do zbudowania bogactwa potrzebna jest wiedza, tracą oni coraz więcej, a przepaść wciąż się pogłębia. Ten, kto dostarcza im komputery, zasypuje ową przepaść.

Ta teoria ma jednak słabe punkty. Powstała w 1970 roku, a dopiero trzy lata później student imieniem Bill Gates rozpoczął naukę na Harvardzie. Od tego czasu obowiązuje inna koncepcja, nazwana prawem Moore’a – od imienia współzałożyciela firmy Intel. Głosi ono, że co dwa lata podwaja się wydajność komputerowych procesorów. Pociąga to za sobą rozwój oprogramowania, co w efekcie sprawia, że najnowszy dzisiejszy komputer jutro będzie już przestarzały, a pojutrze gotowy do wysłania do Sodomy.

– Wszystko to kręci się coraz szybciej i zalewa nas – mówi John Pwamang. Urząd do spraw ochrony środowiska, działający przy rządzie Ghany, mieści się w rozpadającym się budynku z wielkiej płyty, a każdy, kto chce widzieć się dyrektorem oddziału chemii, musi przejść przez klatkę schodową, która była niegdyś zielona, obok nieczynnej toalety i sali konferencyjnej, gdzie z zasłon zostały już tylko strzępy. Na korytarzu stoją trzy pojemniki na śmieci – brązowy na papier, szary na plastik i kolejny brązowy na wszystko inne. W tym kraju nie ma jednak czegoś takiego jak recycling odpadów i wygląda to tak, jak gdyby urząd Pwamanga miał jeszcze kilka problemów.

Oczu dyrektora niemal nie widać zza grubych szkieł okularów, a mówi on cichym głosem, co sprawia, że wygląda na bardziej dobrodusznego, niż jest nim w rzeczywistości. – Wy, Europejczycy, kopiecie nogami w ziemi – stwierdza. – Co mamy robić z tymi truciznami, które nam przysyłacie? Nie potrafimy ich oczyścić, nie mamy takich zakładów. Komputery, które działają, są dobre, ale wiele z tych całkiem starych nie wytrzymuje u nas nawet roku. Dlaczego nie zatrzymacie wysyłki tego złomu?

wamang nie może udowodnić, że ołów i dioksyny zabijają tutejsze dzieci. Na pełnym ognia placu nad czarną rzeką nie spotyka się osób starszych niż 25-letnie. Nie ma także żadnych badań. Greenpeace zidentyfikował wprawdzie trucizny, zmierzył ich zawartość w odpadach na złomowisku, nie zbadał jednak ich bezpośredniego działania. – Dzieci są chore – mówi Pwamang – to wina trucizn i metali ciężkich. Badania bardzo by się przydały, ale i bez nich wiem, jak bardzo jest to niszczące.

Czasami jednak wygląda to tak, jakby dzieci z Sodomy dobrze się bawiły. Starsi co wieczór grają w piłkę nożną na placu między ogniskami. Kilka belek tworzy bramkę, a wypatroszone ekrany markują rogi boiska. Zawodnicy biegają i skaczą wśród dymu, grają nie tylko dla zabawy, grają też o własną przyszłość. Wielu Ghanijczyków wyjechało do zachodnich klubów piłkarskich, grają w ligach zawodowych. To wariackie marzenie, ale dla wielu tych chłopców jest ono jedynym wyjściem, jakie mogą niekiedy wybrać.

Również przyjaciel Bismarcka, Danjuma śni na jawie. Bardzo chciałby trenować, mimo bólu w piersiach, ale nie ma pieniędzy na piłkę. I może to dla niego lepiej. Bo kiedy biega, musi przecież głęboko nabierać powietrza do płuc.

Clemens Höges

Kliknij w poniższy link aby obejrzeć film na ten temat:

http://www.pbs.org/frontlineworld/stories/ghana804/video/video_index.html

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?, W numerzeComments (0)

Lenistwo to zdrowie

Tags: , ,

Lenistwo to zdrowie


Wszyscy mamy chwile buntu – opuszczamy lekcje, by poleniuchować na kanapie albo fundujemy sobie solidną porcję plotek, gdy powinniśmy pracować.

Ale już nie musimy czuć się za to winni: nowe badanie wykazało, że taki bojkot może zdziałać cuda i sprawić, że poprawi nam się samopoczucie, będziemy szczęśliwsi, młodsi i mniej zestresowani.

leni

– Robienie cały czas tego, co – w powszechnym mniemaniu – “należy”, jest niemożliwe – mówi Liz Tucker, konsultantka ds. stresu i założycielka strony internetowej poświęconej zdrowiu i dobremu samopoczuciu Behappybehealthy.co.uk. – Wymuszanie na sobie samym konkretnego zachowania może prowadzić do stanów niepokoju oraz poczucia niezadowolenia i klęski, gdy się nie dorasta do wyznaczonych sobie wysokich standardów.

Marzenia pomagają rozwiązywać problemy

W środku zebrania w twoich myślach pojawia się Brad Pitt? Niewykluczone, że właśnie podnosisz wydolność swojego mózgu. Niedawne badanie, którego wyniki opublikowano w “Proceedings Of The National Academy of Sciences”, wykazało, że kiedy błądzimy myślami, obszary naszego mózgu mające związek z rozwiązywaniem skomplikowanych problemów aż kipią od aktywności. Dzięki tomografii naukowcy odkryli, że kiedy śnimy na jawie, “sieć wykonawcza” mózgu – jego część związana z rozwiązywaniem złożonych kwestii – staje się wyjątkowo aktywna.

Nasza rada: Kiedy marzymy, nasz umysł może w ten sposób przeanalizować ważne problemy z naszego życia, takie jak kariera zawodowa albo związki – tłumaczy dr psychologii Kalina Christoff. Przećwiczmy to w praktyce. Kiedy w trakcie rozmyślania nad złożonym problemem mamy pustkę w głowie, przerzućmy się na prostsze zadanie, takie jak oglądanie “Coronation Street” (brytyjska opera mydlana) albo poczytajmy szmirowatą powieść.

Pozwolenie naszemu umysłowi na błądzenie bez celu może nas zbliżyć do rozwiązania. Upewnijmy się tylko, że robimy to podczas rutynowych czynności, takich jak zmywanie naczyń czy odkurzanie, a nie w pracy czy w trakcie jazdy samochodem!

Plotka uśmierza niepokój

Wiecie, dlaczego porządne pogaduchy z koleżankami tak bardzo poprawiają wam samopoczucie? Wszystkiemu winne hormony. Niedawne badania przeprowadzone przez Uniwersytet Michigan wykazały, że plotkowanie podnosi poziom progesteronu, czyli hormonu obniżającego niepokój i stres oraz wpływającego korzystnie na sen.

Nasza rada: Naszemu zdrowiu sprzyjają plotki koncentrujące się na emocjonalnych więziach i wymianie intymnych szczegółów z naszego życia, nie zaś wchodzenie w spory. Pewnie, że nie musimy wszystkim zdradzać koloru naszych majtek, ale badanie wykazało, że kobiety, które zadają sobie nawzajem pytania zachęcające do pogawędek – nie zaś poważne pytania dotyczące bardziej “intelektualnych” tematów – budują lepsze więzi i mają wyższy poziom progesteronu.

Leniuchowanie wydłuża życie

Załóżmy kapcie, bo dłuższy sen, mniej pracy i mniej intensywnych ćwiczeń to – według prof. Petera Axta specjalizującego się w zdrowiu publicznym – klucz do dłuższego życia. – Przesypianie codziennie ośmiu albo dziewięciu godzin, ucinanie sobie drzemek, unikanie długotrwałej pracy jednym ciągiem oraz intensywnych ćwiczeń pomaga ograniczyć stres – tłumaczy. – Zapobiega to przepracowaniu gruczołów nadnerczowych i osłabieniu systemu immunologicznego.

Nasza rada: Przebimbajmy połowę wolnego czasu. Ludzie, którzy ucinają sobie drzemkę w połowie dnia zamiast grać w squasha, mają większe szanse na dożycie sędziwego wieku – radzi prof. Axt. – Aby więcej “leniuchować w sposób strategiczny” podczas pracy, Peter Taylor, autor nowej książki “The Lazy Project Manager” (Kierownik projektu leniuchowania), radzi zastanowić się codziennie rano nad tym, co ważnego powinniśmy zrobić danego dnia. – Codziennie wybierzmy trzy zadania, które przyniosą nam największy zysk – niezależnie od tego, czy jesteśmy mamą opiekującą się dzieckiem w domu, czy też zajmujemy kierownicze stanowisko w firmie – a następnie potraktujmy ich wykonanie jako priorytety.

Spanie odchudza

Leniwe wylegiwanie się naprawdę może ułatwić zrzucenie wagi. – Sen ma istotne znaczenie dla równowagi kluczowych hormonów takich jak insulina, kortyzol, leptyna i grelina, które odpowiadają za kontrolowanie apetytu, tłuszczu i metabolizmu – wyjaśnia prof. Nadir Farid, ekspert od hormonów. I rzeczywiście, badanie przeprowadzone przez Case Western Reserve University w Ohio, w ramach którego obserwowano 70 tys. kobiet przez 16 lat, ujawniło, że te śpiące 5 lub mniej godzin w ciągu nocy o 30 proc. częściej tyły przynajmniej o 15 kg niż te wysypiające się wystarczająco długo.

Nasza rada: Większość ekspertów jest zgodnych co do tego, że kładzenie się do łóżka codziennie o tej samej porze i budzenie się codziennie rano o tej samej godzinie jest najzdrowsze. Specjalistka ds. żywienia Charlotte Watts z Positivelyslim.com mówi: – O tym, kiedy człowiek chce więcej spać, decyduje jego niepowtarzalny zegar wewnętrzny. Jeśli potrzebujesz dodatkowej godziny snu rano i możesz sobie na nią pozwolić, śpij!

Zaniedbywanie sprzątania zmniejsza alergii

Naukowcy stawiają tezę, że sprzątanie wcale nie jest świętym obowiązkiem, jak utarło się sądzić. Badanie przeprowadzone na 14 tys. dzieci przez uniwersytety Bath i Brunel wykazało, że kobiety używające podczas ciąży lub po porodzie wielu chemicznych środków czyszczących, takich jak wybielacz czy odświeżacz powietrza, ryzykują częstszą astmę i alergię u swoich dzieci. Narażanie dzieci na kontakt z tego rodzaju substancjami we wczesnym okresie życia aż o 41 proc. zwiększa prawdopodobieństwo zapadnięcia przez nie na astmę przed ukończeniem 7 lat.

Nasza rada: Jeśli już macie napad szorowania, używajcie mniejszej ilości środków chemicznych. (…) Jeśli cierpicie na nocne lub poranne alergie, spróbujcie położyć pościel spodem do góry. Eksperci z Allergy UK twierdzą, że może to przyśpieszyć wyschnięcie resztek wilgoci pozostawionej w nocy przez wasze ciało. To pomaga, bo roztocza, które wywołują alergie, uwielbiają wilgotną pościel. Fuj!

Przeklinanie łagodzi ból

Bardzo możliwe, że Gordon Ramsay (szkocki kucharz znany z upodobania do przekleństw – przyp. Onet) posiadł wiedzę tajemną. Według nowego badania przeprowadzonego przez Instytut Psychologii w Keele University powodem, dla którego czujemy tak wielką ulgę, gdy zdrowo przeklniemy, jest to, że emocjonalna reakcja powoduje osłabienie bólu fizycznego w organizmie.

Nasza rada: Naukowcy odkryli także, że przeklinanie silniej redukuje odczucie bólu u kobiet, które przeklinają mniej, niż u mężczyzn, którzy przeklinają więcej. Zamiast więc używać ordynarnych wyrazów z byle powodu lepiej poczekać, aż zbierze wam się na większy wybuch. Wtedy dopiero poczujecie prawdziwą ulgę.

Anna Magee

Posted in Ciekawostki, Czy wiesz?Comments (0)

SREBRO KOLOIDALNE

Tags: ,

SREBRO KOLOIDALNE


SREBRO KOLOIDALNE

1. Działa jak antybiotyk.

2. W ciągu 6 minut niszczy 650 chorobotwórczych mikroorganizmów.

3. Zarazki nie potrafią rozwinąć odporności na działanie srebra koloidalnego.

Oto kilka informacji odnośnie srebra i jego znaczenia w funkcjonowaniu naszych organizmów:

srebro-koloidalnePomimo stosunkowo niewielkiej zawartości srebra w naszym organizmie pełni ono w nim ważne funkcje – jedną z nich jest wzmacnianie układu odpornościowego. Potwierdziły to badania wykazujące powiązanie pomiędzy poziomem srebra w organizmie a odpornością na powszechne infekcje. Niestety komercyjne metody uprawy ziemi wpłynęły negatywnie na zawartość w glebie wielu pierwiastków śladowych w tym także i srebra. Skutkiem tego jest fakt, że nasz organizm często nie otrzymuje wystarczającej ilości pierwiastków, co negatywnie odbija się na jakości naszego życia i zwiększonej częstotliwości występowania wielu chorób.

Dobrej jakości srebro koloidalne jest silnym antybiotykiem o szerokim spektrum działania. Może znacznie zmniejszyć symptomy i czas trwania prawie każdej infekcji bakteryjnej. Srebro posiada zdolność wiązania się z grupami tiolowymi, co hamuje oddychanie bakteryjne, uszkadza replikację komórek poprzez wiązanie z bakteryjnym DNA. W zetknięciu z wirusem, grzybem, bakterią czy jakimkolwiek jednokomórkowym patogenem srebro koloidalne działa jak katalizator hamując działanie enzymów, które umożliwiają organizmom jednokomórkowym oddychanie. W rezultacie w ciągu kilku minut organizmy te giną. Niektórzy przypisują przeciwbakteryjne działanie srebra efektowi oligodynamicznemu, który polega na tym, że niskie koncentracje jonów niektórych metali działają toksycznie na organizmy jednokomórkowe. Antybiotyczne działanie srebra koloidalnego udokumentowano na ponad 650 różnych szkodliwych mikroorganizmach.

Jony srebra nie wykazują toksyczności wobec komórek ludzkich.

Jak używać?

Srebro koloidalne może być spożywane doustnie lub miejscowo.

Doustnie:

Zalecane jest spożywanie codziennie na czczo 1-3 łyżeczek srebra koloidalnego.

Można umieścić bezpośrednio pod język lub rozcieńczyć w szklance wody, soku lub innego napoju.

Zaleca się aby każdą dawkę trzymać jak najdłużej w ustach, później połknąć.

Dzięki temu jony srebra dobrze wchłaniają się przez skórę pod językiem.

Miejscowo używane są w przypadku:

- oparzeń

- zakażeń skóry

- wysypek.

Efekty uboczne:

Przy długim używaniu występuje srebrzyca (Argyria) - nadmiar srebra

w organizmie. Prowadzi do niebiesko - szarego zabarwienie skóry.

Poza tym nie ma negatywnych efektów ubocznych, takich jak np. osłabienie organizmu i nie wchodzi w interakcje z lekami.

Posted in Porady, Szczepienia/AH1N1, ZdrowieComments (2)

Czosnek

Tags: ,

Czosnek


czosnekCzosnek już od kilku tysięcy lat cieszy się sławą wspaniałego środka leczniczego. Poza tym jest nie tylko cenioną przyprawą, ale również dobrym źródłem witamin i składników mineralnych. 

Już w starożytności czosnek zdobył dużą popularność. Uprawiali go Rzymianie, Asyryjczycy, Egipcjanie, Grecy, Hebrajczycy i Arabowie. Rzymianie wierzyli, że zwiększa sprawność bojową żołnierzy. Hipokrates polecał go jako lekarstwo w schorzeniach układu pokarmowego i oddechowego, a już 4500 lat p.n.e. Egipcjanie poznali się na właściwościach bakteriobójczych czosnku. Te zalety doceniła także medycyna ludowa. 

Dopiero jednak w 1944 r. rozszyfrowano skład czosnku i poznano dokładnie substancje lecznicze. Wyizolowano allicynę - substancję nadającą zapach i zarazem działającą przeciwbakteryjnie. Allicyna i trójsiarczek dwuallilu, który również występuje w czosnku, 
ma tak silne działanie bakteriobójcze i bakteriostatyczne, że ujawnia się ono nawet w rozcieńczeniach typu 1:25 000! Siarkowe związki lotne, które odkryto w czosnku wykazują natomiast wysoką skuteczność leczenia przeziębień i infekcji układu oddechowego. 

Niedawno stwierdzono także, że czosnek może być skuteczny w profilaktyce i leczeniu chorób serca. Związki występujące w czosnku, pod warunkiem, że jest on jedzony codziennie, mogą korzystnie wpływać na poziom cholesterolu poprzez obniżenie stężenia frakcji “złej” LDL, a zwiększenie stężenia frakcji “dobrej” HDL. Niektórzy naukowcy wskazują również na możliwość zapobiegania przez związki siarkowe rozwojowi nowotworów i zmniejszania ciśnienia krwi. 

Czosnek rośnie prawie we wszystkich strefach klimatycznych. Ma jednak duże wymagania, jeśli chodzi o glebę. Najkorzystniejsze warunki uprawy to duża wilgotność gleby i duże nasłonecznienie. Potentatami w uprawie czosnku są takie kraje jak: Hiszpania, Indie, Egipt, Włochy, Turcja. 

Czosnek ogrodowy należy do botanicznego rodzaju Allium sp. podobnie jak cebula, por i szczypiorek. Jest byliną o cebuli złożonej z małych cebulek zwanych ząbkami. 

Świeże główki czosnku zawierają około 60% wody, 32% węglowodanów i 6,45% białka. Spośród witamin w największej ilości obecna jest witamina C. Świeże, obrane już ząbki czosnku zawierają ok. 31 mg witaminy C/100 g produktu. Czosnek dostarcza również nieco witamin z grup B (zwłaszcza witaminy B1). Wśród składników mineralnych na uwagę zasługuje dość duża zawartość potasu (400 mg/100 g produktu), żelaza (1,7 mg/100 g produktu), magnezu (25 mg100 g produktu) i fosforu (153mg/100g produktu). Kaloryczność czosnku jest dość duża i wynosi146 kcal/100 g produktu, jednak nie jest to wadą, biorąc pod uwagę fakt, iż głównie stosuje się go jako przyprawę. 

Nie można również zapominać o kulinarnych zaletach czosnku. Stosowany do tłustych mięs, takich jak wieprzowina i baranina, znacznie poprawia ich smak. Można go też używać do drobiu, królików i dziczyzny. Bez czosnku nie obejdzie się wiele popularnych gatunków wędlin, np. salami i kabanosy. 

Jedyną wadą czosnku jest nieprzyjemny zapach po jego spożyciu. Dotyczy to niestety zwłaszcza czosnku świeżego, który ma największe właściwości lecznicze. Znane są jednak sposoby pozbycia się tego zapachu. Najczęściej zaleca się żucie zielonej natki pietruszki, a także popicie czosnku jogurtem lub mlekiem. Inni natomiast proponują odrobinę czerwonego wina, goździki lub miód.

Różne przepisy lecznicze z czosnku:

Leczenie nalewką czosnkową

Składniki: 
1 litr spirytusu 95% 
1 kg czosnku

Sposób przyrządzenia: Czosnek obrać, posiekać. Tak przygotowany czosnek zalać w słoju kilkakrotnie potrząsamy słojem aby pomieszać jego zawartość. Nalew ze słoja filtrujemy, masę czosnkową wygniatamy, wyciśnięty nalew również filtrujemy i rozlewamy do czystych butelek. Przechowujemy w ciemnym miejscu. 

Nalewka z czosnku może być pomocna w walce z największym zabójcą w krajach rozwiniętych, jakim są choroby krążenia. Zalecana jest przede wszystkim osobom w starszym wieku, bowiem aktywne substancje zwarte w czosnku przeciwdziałają nadmiernej fermentacji, odmładzają organizm, działają antymiażdżycowo, leczą reumatyzm, generalnie oczyszczają organizm z różnych substancji toksycznych i przeciwdziałają w ten sposób powstawaniu różnych chorób pochodnych jednak nie może być za alternatywny lek na choroby. 

Dawkowanie 20 kropli na łyżce mleka podawane podczas jedzenia. Zewnętrznie nalewkę po rozcieńczeniu w stosunku 1:10 czy też 1:20 można stosować do przemywania ran, przy trądziku, tłustym łojotoku itp. 

Sok z 40 g zmiażdżonego czosnku zmieszać z 80 g wody 80 g cukru. Stosuje się go przy infekcyjnych chorobach dróg oddechowych i grypie.

Nalewka czosnkowa na nadciśnienie

1 szklanka miazgi czosnku, 1 szklanka soku z cytryny, 2,5 szklanki przegotowanej wody. Wszystkie składniki wymieszać i przechowywać w ciemnej butelce w chłodnym miejscu. Stosować codziennie 1 łyżkę stołową wieczorem przed snem, po kolacji.

Tybetańska nalewka z czosnku 

300 g czosnku 
200 ml spirytusu

Czosnek oczyścić, umyć, posiekać i zgnieść w drewnianym moździerzu. dni w chłodne miejsce. Od czasu do czasu wstrząsnąć butelką. Po 10 dniach dokładnie przecedzić przez podwójną gazę lub bardzo gęste sitko. Przechowywać w lodówce. Nalewkę spożywamy w postaci kropli, 3 razy dziennie w 50 ml mleka lub kefiru, przed posiłkiem. Przeprowadzając kurację najpierw przyzwyczajamy organizm do czosnku, zaczynając od 1 kropli i stopniowo zwiększając do 17, czyli: 

1szy dzień – przed śniadaniem 1 kropla, przed obiadem 2 krople, przed kolacją 3 krople 
2gi dzień – przed śniadaniem 4 krople, przed obiadem 5 kropli, przed kolacją 6 kropli itd. aż do 17 kropli (6. dzień). Potem dawkę zmniejszamy, zaczynając od 17 kropli aż do 1 kropli w 12tym dniu kuracji. 

Po takim przyzwyczajeniu organizmu możemy stosować już pełną dawkę 25 kropli 3 razy dziennie, nadal przed posiłkami w 50 ml mleka lub kefiru. Kontynuujemy kurację aż do zużycia przygotowanej porcji.

Kurację można powtórzyć po 5 latach.

Stosuje się ją w stanie przedzawałowym, przeciwko miażdżycy, stenokardii, udarowi mózgu i nowotworom. Ponadto likwiduje w organizmie złogi tłuszczu i zwapnienia, ułatwia przemianę materii, uelastycznia naczynia krwionośne, eliminuje szum w głowie, działa na poprawę wzroku, i ogólnie odmładzająco na organizm.

Czosnek przeciw miażdżycy

1 filiżanka mleka, 2 ząbki czosnku. Czosnek posiekać, zgnieść i gotować w mleku przez 5 minut. Pić po 1 filiżance dziennie.

Olej czosnkowy przy miażdżycy

Zgnieść ząbki ze średniej wielkości główki czosnku, zalać szklanką godziny. Łyżeczkę otrzymanej mikstury zmieszać z łyżeczką soku z cytryny. Zażywać 3 razy dziennie przed jedzeniem przez 2-3 miesiące.

Czosnek na podwyższone ciśnienie

- 1 główka czosnku 1/2 l wody, 3 cytryny - Gotować czosnek z wodą przez 10 minut. Ostudzić, przecedzić. Wlać płyn do butelki i dodać sok z cytryn. Pic codziennie po kieliszku na czczo.
- Zmiażdżyć 1 ząbek czosnku i zalać go na noc szklanką przegotowanej zimnej wody. Wypić rano przed śniadaniem.

Zupa z czosnku przy podwyższonym ciśnieniu

5-6 ząbków czosnku, trochę oliwy z oliwek, 1,5 l mleka, 2 żółtka, sól, pieprz. Po zagotowaniu należy zmniejszyć ogień i mieszając dodać żółtka. Posolić i popieprzyć do smaku. Podawać z grzankami z chleba.

Czosnek na podwyższone ciśnienie

1 główka czosnku 1/2 l wody, 3 cytryny. Gotować czosnek z wodą przez 10 minut. Ostudzić, przecedzić. Wlać płyn do butelki i dodać sok z cytryn. Pic codziennie po kieliszku na czczo.

Wyciąg z czosnku bezwonny

30 ząbków czosnku obrać z łusek, posiekać bardzo drobno lub utrzeć na miazgę, ewentualnie zmiksować w 1 l przegotowanej chłodnej wody, dodać sok z 500 g cytryn, wymieszać, rozlać do małych słoików z przykrywkami i przechowywać w lodówce. Pic po 1 łyżeczce lub 1 łyżce stołowej 1-3 razy dziennie na 1 godzinę przed posiłkami. Przy dłuższym stosowaniu kontrolować ciśnienie krwi – dotyczy to zwłaszcza osób z niskim ciśnieniem. Wyciąg ma wszystkie działania czosnku.

Czosnek w plasterkach

Pokroić 1-2 ząbki czosnku na plasterki i nie rozgryzając w ustach połknąć, popić 1/4 szklanki wody i wkrótce zjeść posiłek. Zapewnia to bezwonny oddech, natomiast nie zmniejsza skuteczności działania. Jeśli jednak czosnek ma działać w jamie ustnej, wówczas najlepiej jest plasterki lub miazgę położyć na cienki chleb posmarowany masłem i powoli żuć. Nie uniknie się przykrego zapachu, ale zwiększa to skuteczność, zwłaszcza w stanach ropnych.

Ocet z czosnku

50g czosnku, 100g octu. Dawkowanie: 20-30 kropli 2-3 razy dziennie przeciwko biegunce i innym chorobom wymienionym wyżej.

Przeciwko biegunce

Czosnek rozgnieść albo posiekać, wymieszać z natką pietruszki i masłem i używać do chleba. Można także posiekać 5-6 ząbków czosnku, razy dziennie po 1 szklance. Taki sam ekstrakt stosuje się do przepłukiwania dziąseł przy paradentozie.

Przeciwko przeziębieniu pęcherza moczowego

Kilka ząbków czosnku ugotować w 100-200 ml wody, przecedzić i codziennie rano pić przez kilka dni.

Przeciwko zapaleniu pęcherza moczowego

3 główki czosnku, 400 ml białego wina. 15 minut i przecedzić. Pić przed spaniem po 1 szklaneczce ciepłego wina przez 3 tygodnie. Oprócz tego należy pić napar z jęczmienia lub owsa.

Przeziębienie – zapobiegawczo

- 24 duże ząbki czosnku i 3 całe dobrze umyte cytryny (przeciąć na 4 części i usunąć pestki) przepuszczamy przez maszynkę do mięsa. Wszystko zalewamy litrem przegotowanej i ostudzonej wody i zostawiamy pod przykryciem na 24 godziny w chłodnym miejscu. Przecedzamy i zlewamy do butelek z ciemnego szkła. Pijemy 1-2 kieliszki dziennie.
- Ugotować na parze 4-6 ząbków czosnku bez zdejmowania błoniastej osłonki, którą usuwamy po ugotowaniu. Zjadać codziennie przed snem całą porcję dokładnie przeżuwając. Kurację przeprowadzać 2 razy w roku przez 2 tygodnie.

Przeziębienie

- Obrane ząbki czosnku (dorośli 50-60 g, dzieci 1-5 lat – 25 g, 5-15 lat – 40 g) zalać 250 ml wrzącej wody i moczyć przez 12 godzin. Dzieciom do 12 lat podawać po 1 łyżeczce a starszym i dorosłym po 1 łyżce stołowej 
- 2-4 ząbki czosnku drobno posiekać lub przecisnąć przez praskę. Zalać szklanką gorącego mleka, dodać 1 łyżeczkę miodu. Pić codziennie przed snem. 
Nalewki na czosnku 
- 200 g czosnku, 1 l alkoholu 60 proc. - Obrany ze skórki i na 10 dni. Przecedzić. Dawkowanie: 20-30 kropli 2-3 razy dziennie przeciwko nicieniom i innym chorobom wymienionym wyżej. 
- 50g zmiażdżonego czosnku zalać 150g koniaku. Odstawić w zamkniętym naczyniu na 14 dni. Po tym czasie przecedzić i pić dwa razy dziennie, dwie godziny po jedzeniu, po 25 kropli w kieliszku, dodając nieco przegotowanego mleka. Nalewka ma zastosowanie przy nadciśnieniu tętniczym i podwyższonym cholesterolu.

Czosnek na bezsenność

25 kropli nalewki czosnkowej rozpuścić w szklance letniej wody, dodać pół łyżeczki miodu i wypić przed snem.

Wywar z czosnku na problemy z trawieniem

25 g czosnku, 1 l wody lub mleka. Czosnek gotować z wodą lub mlekiem przez 15 minut, przecedzić. Pić 2 szklanki dziennie na lepsze trawienie, przeciwko biegunce, podwyższonemu ciśnieniu i gazom.

Czosnek na pasożyty jelitowe

- Codziennie na czczo pół godziny przed posiłkiem należy wypić filiżankę mleka zagotowanego z kilkoma drobno pokrajanymi ząbkami czosnku. Kuracja trwa 14 dni. 
- Dorośli 15-20 kropli nalewki na alkoholu rozcieńczonej wodą 3 razy dziennie. 
- 3-4 ząbki czosnku gotować 20 minut w 0,25 l wody lub mleka. Pić 2 razy dziennie po szklance przez 3-4 dni. Po miesiącu powtórzyć kurację. 
- 3-4 ząbki czosnku zalać filiżanką gorącej wody lub mleka. Moczyć przez noc. Wypić nazajutrz na czczo. Stosować przez 3 tygodnie. 
- Owsiki I – Rozetrzeć 5-8 ząbków czosnku, zalać szklanką wody o temperaturze pokojowej, wstrząsnąć i przecedzić. Używać do lewatyw. 
- Owsiki II – 1 główkę czosnku oczyścić i posiekać, zaparzyć 1 l wody lub mleka i po ostudzeniu (najlepiej letni) wykorzystać do lewatywy. Zaleca się również jadanie dużej ilości czosnku.

Wyciąg olejowy z czosnku na zapalenia skóry i hemoroidy

Do 50 g obranych z łusek i utartych na miazgę ząbków dodać 200 ml oliwy lub innego oleju roślinnego i pozostawić w zamkniętym słoiku na 2 tygodnie w temperaturze pokojowej, często wstrząsając. Chronić od światła. Następnie dodać zawartość 5 kapsułek Wit. E i wymieszać. Stosować zewnętrznie do smarowania i okładów w różnych uszkodzeniach i zakażeniach skóry. W przypadku hemoroidów przykładać na noc wacik nasycony wyciągiem – regularnie przez tydzień. Wyciągiem olejowym nacierać też skórę z krostami 3-4 razy dziennie.

Czosnek na trudno gojące się rany

Sok z czosnku, mieszaninę soku z czosnku i miodu albo nalewkę z czosnku wykorzystuje się przy leczeniu trudno gojących się ran i ropiejących wrzodów. Okłady należy zmieniać kilka razy dziennie.

Wyciąg glicerynowy przy infekcji pochwy

Do 100 ml gliceryny dodać miazgę z 50 g czosnku, zmiksować i pozostawić na tydzień w zamkniętym słoiku. Przecedzić, uzyskanym płynem nasączać tampony z waty i umieszczać w pochwie 1-2 razy dziennie przy zakażeniu rzęsistkiem, drożdżami lub grzybami.

Czosnek na bóle reumatyczne

Obolałe miejsca masować mieszaniną rozgniecionego czosnku i oliwy z oliwek. Chorym na reumatyzm zaleca się regularne jadanie świeżego lub gotowanego czosnku. 
Bóle reumatyczne łagodzi też nacieranie octem czosnkowym. Na pogryzienia przez insekty Stosuje się sok albo nalewkę czosnkową, którą należy zwilżyć miejsce ugryzienia.

Czosnek na odciski

- Rozgnieść ząbki czosnku i otrzymaną masę położyć na odcisk. \powtarzać czynność codziennie przez 15 dni. W tym samym celu można także wykorzystać ząbek czosnku przypieczony w piekarniku. Najprościej jednak jest natrzeć kilka razy dziennie odcisk przekrojonym ząbkiem czosnku. 
- Do ciepłej osolonej wody wrzucić drobno pokrojony czosnek i moczyć w niej nogę, na której znajduje się odcisk. Odcisk powoli złuszczy się a czop także zginie.

Pasta czosnkowa

1/4 sera twarogowego chudego, 2 łyżki kefiru lub śmietany 12%, 3 ząbki czosnku, łyżka zarodków pszennych, przyprawy do smaku, natka pietruszki lub szczypiorek. Ząbki czosnku dokładnie rozetrzeć i połączyć z twarogiem. Całość utrzeć, dodać kefir, zarodki i przyprawy. Posypać drobno posiekaną natką pietruszki.

Artykuł mgr. Magdaleny Makarewicz-Wujec

i dr. n. med. Małgorzaty Kozłowskiej-Wojciechowskiej

z Instytutu Żywności i Żywienia

Posted in Ciekawostki, Szczepienia/AH1N1, ZdrowieComments (0)

Szczepionki H1N1 Emerytury
Advertise Here

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Toronto

Felieton Wojtka Kozaka

image widget
Advertise Here

Ankieta

Na kogo zagłosujesz?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Kalendarz

Czerwiec 2010
P W Ś C P S N
« maj    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  
 Strona 1 z 2  1  2 »