•   Wednesday, 17 Jun, 2026
  • Contact

Nowak i Floyd

Sześć lat temu, 17 czerwca 2020 roku, sesja plenarna Parlamentu Europejskiego zaczęła się od powstania z miejsc i zarządzonej przez ówczesnego przewodniczącego – socjalistę Davida Sassolego – minuty ciszy ku czci zamordowanego przez policjanta w Minneapolis Murzyna George’a Floyda. Dwa dni później europosłowie przyjęli rezolucję, która nie tylko potępiła „białą supremację” w Ameryce, ale również wyraziła otwarte polityczne poparcie dla rodzącego się wtedy kontrkulturowego ruchu BLM (Black Lives Matter). USA wystąpiły w treści tej rezolucji jako kraj „rasizmu strukturalnego” i „brutalnej policji”, a był to – jak wiadomo – czas pierwszej prezydentury Donalda Trumpa.
O ile uczczenie pamięci Floyda nie stało się wówczas przedmiotem jakiegoś sporu, to już późniejsza rezolucja wywołała wśród europosłów kontrowersję. Nacjonaliści z frakcji ID (Le Pen, Salvini etc.) głosowali przeciw, odrzucając tezę o „rasizmie struktu-ralnym”, jaki charakteryzować miałby białych ludzi. Wstrzymywali się od głosu Konserwatyści i Reformatorzy, (…).

Teraz, w środę 10 czerwca 2026 roku, Parlament Europejski, w dość podobnym kształcie politycznym jak sześć lat wcześniej, zablokował wniosek prawicowych europosłów o uczczenie zamordowanego w Southampton Henry’ego Nowaka i uchwalenie rezolucji, odwzorowującej w jakimś sensie logikę uchwały sprzed sześciu lat. Sprzeciwiły się temu te same partie – od chadeków i liberałów po socjalistów i zielonych – które wtedy czciły Floyda i napiętnowały biały rasizm. Także przewodnicząca – maltańska chadeczka Roberta Metsola – była przeciwna wszelkim formom uczczenia pamięci Nowaka.
Okoliczności zabójstwa 18-letniego polsko-angielskiego studenta przez sikha, w grudniu ubiegłego roku, stały się ostatnio przedmiotem licznych publikacji, a to z racji głośnego procesu jego mordercy w Wielkiej Brytanii. Henry Nowak umarł na ulicy w Southampton, gdyż policja nie tylko nie udzieliła mu pomocy, o którą błagał, ale zakuła go w kajdanki i aresztowała. A to tylko po to, by zadowolić ciemnoskórego mordercę, który nie tylko nie przyznawał się do zbrodni, ale oskarżał swoją ofiarę o rasizm. Morderca został co prawda w końcu zdemaskowany i postawiony przed sądem, ale nic nie wiadomo, aby policjanci, którzy nie udzielili pomocy konającemu białemu chłopcu, zostali o cokolwiek oskarżeni. Skończyło się na przeprosinach ze strony polityków i szefów brytyjskiej policji, skierowanych do rodziców nieżyjącego chłopaka.
Osobiście nie mam wątpliwości, iż Floyd nie zostałby pobity na śmierć przez policjanta z Minnesoty, gdyby nie był Murzynem, choć z pewnością swoim zachowaniem (narkotyki i szamotanina z policją) zasłużył na aresztowanie. W przypadku śmierci Nowaka rzecz jest jeszcze bardziej jednoznaczna: zaatakowany przez hinduskiego bandytę chłopak winien był otrzymać natychmiastową pomoc od policji, a nie dostał jej tylko dlatego, że był białym chłopcem. Może by dzięki tej pomocy przeżył, może nie, ale nawet jeśliby umarł, to nie w tak ohydnej i budzącej odrazę pogardzie i upokorzeniu, jakie stało się ostatnim doświadczeniem jego życia. Nieudzielenie pomocy umierającemu, ba… przyczynienie się do śmierci napadniętej ofiary jest zbrodnią moralnie bardziej odrażającą niźli sam mord. Ale policjanci z Southampton musieli bardziej się bać, że ich szefostwo rozliczy ich za brak reakcji na doniesienie o białym rasizmie niźli za nieudzielenie pomocy konającemu. No cóż, taka dzisiaj jest Wielka Brytania. [podkr. ww-w]

Dla jako tako prostolinijnego umysłu oczywistością jest symetryczność zdarzeń z Minneapolis i Southampton. Oczywiście, każda z tych ponurych historii ma odwrotny wektor ideologiczny. Śmierć Floyda posłużyła do potężnego ataku na zachodnią kulturę, uruchamiając podsycaną przez lewicę falę samobójczej nienawiści ludzi Zachodu do ich własnego świata. Śmierć Nowaka stała się argumentem przeciw napływowi do Europy obcych rasowo migrantów z Azji i Afryki, a być może miała też psychologiczne znaczenie dla brutalnych antyimigranckich rozruchów w Irlandii Północnej, choć nie była ich przyczyną. Floyd jest więc bohaterem lewicy, zielonych i libe- rałów, a Nowak – prawicowców i konserwatystów. To wszystko dla każdego jest całkiem jasne.
Oczywiście, w tak zdefiniowanym sporze ja też mam swój ideowy punkt widzenia, (…) Ale przecież nie chodzi o to, kto czyim bohaterem mógłby tu być, a kto by nim być nie mógł. Rzecz tylko w tym, że ideologiczna zaciekłość lewicowo-zielono-liberalnej polityki doszła dziś w Europie do takich rozmiarów, iż nie jest już ona zdolna do tego, aby oddać hołd chłopcu, który z winy policjantów umierał w takiej pogardzie i upokorzeniu. Nawet gdyby to nie miało służyć jej doraźnym interesom.
 W Parlamencie Europejskim ostentacyjnie katolicka przewodnicząca Metsola nie była w stanie zrobić żadnego, najprostszego gestu. A w polskim sejmie, w czwartek 11 czerwca, premier Donald Tusk ostentacyjnie odmówił podniesienia się choćby na kilka sekund z fotela dla uczczenia ofiary – pochodzącego z polskiej rodziny chłopca. Muszę przyznać, że właśnie ta ideologiczna zaciekłość dzisiejszych polityków budzi we mnie szczególną odrazę.
Jan Rokita
Filozof polityki. Absolwent prawa UJ. Działacz opozycji solidarnościowej, poseł na Sejm w latach 1989-2007.
Za: www.wszystkoconajważniejsze.pl, 12 czerwca 2026

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: