Tragedia w bazie Wainwright

Jednostką biorącą udział w zdarzeniu był batalion pułku lekkiej piechoty. Żołnierze, którzy zginęli lub zostali ranni, brali udział w ćwiczeniach obejmujących ataki na szczeblu sekcji oraz ćwiczenia w rzutach granatami. Rannych transportowano przy użyciu dwóch śmigłowców medycznych, sześciu samolotów sanitarnych oraz 22 ambulansów.
W chwili wybuchu pożaru 84 żołnierzy 3. batalionu wykonywało ćwiczenia na poligonie. Wstępne ustalenia wskazują, iż przyczyną szybkiego rozprzestrzeniania się ognia wśród wysokich traw na prerii były granaty użyte podczas ćwiczeń lub eksplozja, wywołana prawdopodobnie w rezultacie trafienia w rurociąg. Jednak generał Wade Rutland, dowódca 1. Dywizji Kanadyjskiej, oświadczył, że przyczyna pożaru nie jest jeszcze poznana i nie może nic potwierdzić.
Ogień rozprzestrzenił się gwałtownie pod wpływem silnego wiatru, którego prędkość osiągała w porywach 100 km/godz. Ogień przebył dystans 1 kilometra w czasie od 30 do 60 sekund.
Premier Mark Carney oraz premier prowincji Danielle Smith złożyli kondolencje. Podobnie uczynił lider federalnej opozycji i poseł z tego regionu, Pierre Poilievre, pisząc: „Módlcie się za Wainwright”.
Premier Carney zarządził opuszczenie flag na wszystkich budynkach federalnych do połowy masztu.
Kanadyjczycy masowo oddawali krew, aby zabezpieczyć potrzeby szpitali, dostarczali posiłki służbom ratunkowym i oferowali schronienie przyjezdnym rodzinom ofiar.
Do akcji ratunkowej skierowano również personel medyczny z sąsiednich prowincji.







Comment (0)