Co tak naprawdę dzieje się teraz na rynku real estate?

Przez ostatnich kilka tygodni miałem okazję rozmawiać z właścicielami różnych nieruchomości. Jedni sprzedają mieszkanie, inni dom jednorodzinny, jeszcze inni dużą nieruchomość inwestycyjną czy farmę. Wiele osób zdecydowało się także na downsizing. Każda z tych nieruchomości jest inna, ma inną wartość i skierowana jest do zupełnie innego nabywcy - zarówno pod względem ich potrzeb, jak i finansowym.
Co ciekawe, mimo tych różnic, niemal każdy właściciel pyta mnie o to samo: „Maćku, co właściwie dzieje się z rynkiem nieruchomości?”
To pytanie słyszę obecnie znacznie częściej, niż jeszcze dwa czy trzy lata temu. Wtedy rozmowy wyglądały zupełnie inaczej. Zastanawialiśmy się raczej, ile ofert pojawi się pierwszego dnia i jak wysoko kupujący będą licytować cenę. Dzisiaj częściej rozmawiamy o tym, dlaczego telefony dzwonią rzadziej i dlaczego kupujący podejmują decyzje znacznie ostrożniej. Czy oznacza to, że rynek nieruchomości jest w złej kondycji?
Moim zdaniem nie. Oznacza to natomiast, że zmieniły się warunki, w jakich kupujący i sprzedający podejmują decyzje. I właśnie dlatego chciałbym podzielić się z Państwem kilkoma obserwacjami z ostatnich miesięcy mojej pracy.
1. Niepewność stała się największym hamulcem rynku
Jeszcze kilka lat temu głównym tematem rozmów były ceny domów i stopy procento-we. Dzisiaj do tej listy doszło znacznie więcej czynników.
Codziennie słyszymy o wojnach, napięciach międzynarodowych, nowych cłach, inflacji, rosnących kosztach życia czy zwolnieniach w niektórych branżach. Nie chodzi nawet o to, które z tych wydarzeń okaże się najważniejsze - liczy się przede wszystkim to, że wielu ludzi zaczęło odczuwać niepewność ekonomiczną.
A kiedy nie jesteśmy pewni przyszłości, bardzo często odkładamy największe decyzje finansowe na "potem".
Kupno domu dla większości rodzin jest największą inwestycją w życiu. Nic więc dziwnego, że wiele osób mówi dziś: „Poczekajmy jeszcze kilka miesięcy i zobaczymy, co się wydarzy.” Ja to oczywiście rozumiem.
2. Stopy procentowe - to tylko część układanki
Bardzo często słyszymy w mediach, że wystarczy obniżyć stopy procentowe, a rynek natychmiast wróci do życia. Jednak po 35 latach pracy na tym rynku twierdzę, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.
Oczywiście koszt kredytu hipotecznego ma ogromne znaczenie. Ale czy naprawdę tylko on decyduje o zakupie domu? Moim zdaniem nie.
Jeżeli ktoś obawia się o swoją pracę, przyszłe dochody albo ogólną sytuację gospodarczą - to nawet niższa rata kredytu nie zawsze przekona go do podpisania umowy. Ludzie kupują dom wtedy, kiedy czują się bezpieczni finansowo i pogodnie spoglądają w przyszłość.
A poczucie bezpieczeństwa jest dziś równie ważne jak oprocentowanie kredytu.
3. Rynek trochę się… zamroził
Jest jeszcze jeden, bardzo ciekawy mechanizm. Wielu właścicieli kupiło swoje domy kilka lat temu i spłaca raty na korzystne dla nich warunki kredytowe. Bardzo często słyszę: "Panie Maćku, po co mam sprzedawać? Mam świetną ratę kredytu. Gdybym kupił podobny dom dzisiaj, płaciłbym miesięcznie znacznie więcej".
I szczerze mówiąc - trudno się z takim rozumowaniem nie zgodzić. Bo ogólny efekt takiego myślenia jest dość ciekawy. Ponieważ:
a) mniej właścicieli decyduje się wystawić swoje nieruchomości na sprzedaż, ale jednocześnie również mniej kupujących jest gotowych do szybkiego zakupu;
b) rynek nie zatrzymał się całkowicie - on po prostu zwolnił;
c) sprzedający patrzą w przeszłość, a kupujący w przyszłość (o tym pisałem w wielu moich artykułach).
4. Sprzedający patrzą w przeszłość, kupujący w przyszłość
Ci, którzy kupują tylko pod kątem cen - patrzą w teraźniejszość. Ci bardziej świadomi - w przyszłość, wyliczając, ile zysku ze sprzedaży właśnie zakupionej nieruchomości mogą mieć za 10, 20 czy 30 lat. I ta różnica to chyba najtrudniejszy element każdej rozmowy sprze- dażowej.
Jest całkowicie naturalne, że właściciel pamięta najwyższą wartość swojego domu. Przecież jeszcze dwa lub trzy lata temu podobne nieruchomości osiągały rekordowe ceny. Kupujący jednak nie porównują wartości domu z rynkiem sprzed kilku lat. Oni porównują go z tym, co mogą kupić dziś, teraz, natychmiast.
I właśnie tutaj bardzo często spotykają się dwa zupełnie różne spojrzenia i dwa różne światy. Bo sprzedający mówi: - "Mój dom jest wart więcej, bo kiedyś był droższy. Tu się urodziły i wychowały moje dzieci. To jest wartość sama w sobie". Ale kupujący odpowiada: "Być może. Ale za te same pieniądze mam dziś jeszcze kilka innych możliwości".
I to prawda. Ale warto mieć na uwadze jedno: rynek nieruchomości nie kupuje wspomnień, zdjęć rodzinnych czy aktów urodzenia dzieci. Rynek kupuje aktualną wartość nieruchomości - bez cudzych pamiętników, zdjęć dzieci czy nocniczka - i bez emocji.
5. Kupujący stali się bardziej wymagający
Kilka lat temu wielu kupujących żyło w przekonaniu, że jeśli nie podejmą decyzji dziś, to jutro podobny dom będzie kosztował znacznie więcej. Presja czasu była ogromna - domy sprzedawały się błyskawicznie, a kupujący często składali oferty po jednej, krótkiej wizycie. Chyba wszyscy pamiętamy, co działo się w okresie pandemii. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Kupujący oglądają więcej nieruchomości i często wracają do niej po raz drugi. Oglądają tę nieruchomość - o świcie czy nocą - do czego zawsze namawiam. Analizują koszty utrzymania, wysokość podatków, stan technicz- ny budynku, a przede wszystkim porównują wartość - z dziś i w przyszłości. Coraz częściej zadają sobie pytanie: „Czy za te pieniądze mogę kupić coś lepszego?” To nie znaczy, że kupujący stali się bardziej wybredni. Oni stali się bardziej świadomi, a wręcz analityczni. Bo mają czas na podjęcie decyzji i wiedzą, jak wykorzystać czas i internet do sprawdzenia swoich wyborów.
I właśnie dlatego sprzedający muszą obecnie konkurować nie tylko z wystawionymi na rynku, podobnymi nieruchomościami - ale również z oczekiwaniami kupujących. Takie mamy dziś czasy.
6. Emocje kontra rzeczywistość
Jest jeszcze jedna rzecz, o której mówi się zdecydowanie za rzadko - sprzedający patrzy na swój dom sercem. Ale kupujący patrzy na niego portfelem. Dla właściciela ten dom jest miejscem, w którym wychował dzieci, spędzał święta, inwestował pieniądze i poświęcał mu swój czas. Nic dziwnego, że uważa go za wyjątkowy - bo jest on częścią jego życia. Ale popatrzmy na sprawę w zimny, nie emocjonalny sposób. Kupujący widzi ten dom inaczej - on wyobraża sobie w nim swoją rodzinę - bez emocji, na chłodno. Czyli bierze pod uwagę liczbę sypialni, łazienek, stan dachu, koszty ogrzewania czy podatki. Mebluje w myślach ten dom według własnych potrzeb.
I przede wszystkim porównuje wszystko z innymi domami, dostępnymi na rynku. Nie dlatego, że jest bezduszny - po prostu w logiczny i racjonalny sposób dokonuje jednej z największych inwestycji w swoim życiu. I trudno mu się dziwić.
Rolą dobrego agenta jest połączyć te dwa światy - emocjonalnie i finansowo - i pomóc właścicielowi spojrzeć na swoją nieruchomość oczami dzisiejszego kupującego. Być może dlatego pytanie "A może po prostu wynajmować?" - słyszę coraz częściej.
7. Wynajem czy zakup?
Jak Państwo wiedzą z treści setek opublikowanych przeze mnie artykułów poradniczych - odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.
Przy obecnych cenach nieruchomości, wysokich stopach procentowych i niewielkim wkładzie własnym - rzeczywiście zdarzają się sytuacje, w których miesięczny koszt wynajęcia podobnego domu jest niższy, niż pełne koszty jego zakupu.
Czy to oznacza, że wynajem jest lepszym rozwiązaniem? Niekoniecznie. Jeżeli ktoś planuje przeprowadzkę za dwa lub trzy lata, zmienia pracę albo dopiero buduje swój wkład własny - wynajem może być oczywiście rozsądnym rozwiązaniem.
Ale jeśli patrzymy na okres dziesięciu, piętnastu czy dwudziestu lat - obraz wygląda zupełnie inaczej. Kupując własny dom, z każdą ratą kredytu budujemy swój kapitał. Część każdej wpłaty zmniejsza nasze zadłużenie. Jednocześnie historia pokazuje, że w długim okresie inflacja zwykle powoduje wzrost wartości nieruchomości - co jest oczywiste.
Natomiast płacąc czynsz za wynajem, pomagamy budować majątek właściciela nieruchomości, a nie swój własny. Czyli spłacamy nie naszą hipotekę, a człowieka, u którego mieszkamy. Jeśli taka sytuacja trwa latami - rachunek jest prosty.
Dlatego uważam, że dla większości rodzin, planujących zamieszkiwać w jednej nieruchomości przez wiele lat, zakup własnego domu nadal pozostaje jedną z najlepszych metod budowania majątku - na przyszłość. Oczywiście pod warunkiem, że decyzja jest rozsądna i dostosowana do możliwości finansowych - co chętnie przeanalizuję, służąc poradą.
8. Czy ceny wrócą do rekordowych poziomów?
To często zadawane mi pytanie. Moja odpowiedź brzmi: "Prawdopodobnie tak". Nie potrafię jednak odpowiedzieć, kiedy to nastąpi.
Być może nie będzie to efekt kolejnej gorączki na rynku, a naturalna konsekwencja upływu czasu i inflacji, która od dziesięcioleci wpływa na wartość nieruchomości. Jednak historia uczy nas jednej rzeczy: rynek nieruchomości nigdy nie porusza się w jednej linii ciągłej - po okresach bardzo szybkich wzrostów przychodzą okresy uspokojenia. A po nich rozpoczynają się kolejne cykle. Ten rynek żyje i ewoluuje. To żywa tkanka organizmu zwanego gospodarką, nie nauka o dinozaurach.
9. Co z tego wszystkiego wynika?
Po trzydziestu pięciu latach pracy w branży nieruchomości wiem jedno: rynek nie jest ani naszym wrogiem, ani naszym sprzymierzeńcem. On po prostu odzwierciedla decyzje tysięcy kupujących i sprzedających. To oni go tworzą i regulują, nie ustawy czy przepisy rządowe. Dlatego zamiast próbować odgadnąć, co wydarzy się za miesiąc czy za rok, znacznie lepiej zadać sobie pytanie: "Czy decyzja, którą podejmuję dzisiaj, będzie dobra również za dziesięć lub piętnaście lat?" Bo dom kupujemy nie tylko jako inwestycję. Kupujemy go przede wszystkim po to, aby stworzyć miejsce dla swojej rodziny - na wiele lat.
Rynek będzie się jeszcze wielokrotnie zmieniał, a stopy procentowe będą rosły i spadały. Trudno ocenić, czy czekają nas kolejne pandemie, o których ostrzegają naukowcy. Nie wiemy, czy znów załamie się giełda i co przyniesie polityka czy zmiana klimatu. Dla mnie, jako specjalisty, pewne jest jedno: ceny będą się zmieniały - tak samo jak nastroje kupujących. Ale bez względu na wszystko - potrzeba posiadania własnego domu pozostanie taka sama, jaka była pięćdziesiąt, sto czy trzysta lat temu. To kwestia potrzeby cywilizacyjnej i emocjonalnej człowieka, nie dynamiki rynku.
Dlatego zamiast próbować idealnie przewidzieć przyszłość (wszak nie posiadamy magicznej kuli) warto przede wszystkim podej- mować decyzje, które będą ekonomicznie dobre dla naszej rodziny i naszego budżetu. Bo ostatecznie to właśnie one mają największe znaczenie. Podążajmy więc za naszymi potrzebami - one są zwykle najbardziej racjonalne.
Zapraszam Państwa do kontaktu - jak zawsze w sytuacji, gdy zamierzają Państwo kupić lub sprzedać nieruchomość. Ponieważ specjalizuję się w ontaryjskim rynku nieruchomości, gwarantuję profesjonalny i korzystny dla moich klientów serwis oraz do- radztwo finansowe.
Pozdrawiam,
Maciek Czapliński
905.278.0007






Comment (0)