Na co zwrócić uwagę, wybierając dom dla siebie?

Bo czasami kupujemy nie tylko dom, ale również problemy. I to na 25 lat!
Kiedy ktoś pyta mnie, na co warto zwrócić uwagę przy zakupie domu, mam ochotę odpowiedzieć: „A ile mamy czasu? Dwadzieścia minut czy może cały weekend?". Bo to pytanie przypomina wsadzenie kija w mrowisko. Nagle pojawiają się dziesiątki spraw, o których warto porozmawiać. I wcale nie chodzi o kolor kuchennych szafek czy wielkość lodówki. To szczegóły, które można zmienić. Znacznie ważniejsze są rzeczy, których zmienić się nie da - albo których zmiana kosztowałaby fortunę.
Przez ponad 35 lat pracy widziałem tysiące domów. Również takie za kilka milionów dolarów, w których projektant najwyraźniej zapomniał, że ludzie muszą tam normalnie mie- szkać!
Najpierw portfel, potem marzenia
Pierwszą sprawą jest budżet. W GTA nawet mając do dyspozycji 600–800 tysięcy dolarów, nie zawsze mamy wielki wybór. Trzeba iść na kompromisy. Co ciekawe, ludzie dysponujący kilkoma milionami często mają podobny problem, tylko na innym poziomie! Apetyt rośnie bowiem w miarę jedzenia, a wysoka cena nie gwarantuje dobrego projektu ani jakości.
Warto więc uczciwie ustalić, na co naprawdę nas stać, uwzględniając hipotekę, podatki, ubezpieczenie i utrzymanie nierucho- mości. Dom powinien dawać radość, a nie sprawiać, że każdy rachunek, który znajdujemy w skrzynce, przyprawia nas o zawał serca.
A może jednak trochę dalej?
Często trzymamy się kurczowo dzielnicy, do której się przyzwyczailiśmy. Nawet nie zastanawiamy się, czy kilkadziesiąt kilometrów dalej nie moglibyśmy mieszkać znacznie wygodniej. Toronto jest drogie. Za niewielki, stary dom wymagający remontu trzeba czasami zapłacić ponad milion dolarów. Tymczasem Burlington, Dundas, Ancaster czy Stoney Creek mogą zaoferować więcej przestrzeni, zieleni i spokoju, często za niższą cenę.
Różnica przy porównywalnych nieruchomościach może wynosić kilkaset tysięcy dolarów! Proszę pomyśleć, ile lat trzeba pra- cować, żeby spłacić dodatkowe 300 czy 500 tysięcy, szczególnie z odsetkami. Oczywiście dojazd do pracy ma znaczenie. Ale jeśli pracujemy z domu albo jesteśmy na emeryturze, dlaczego mielibyśmy przepłacać wyłącznie z przyzwyczajenia?
Sąsiedztwo, którego nie da się wyremontować
Kupując dom, zachwycamy się kuchnią, łazienkami i ogrodem. A czy patrzymy, co znajduje się za płotem? Linia wysokiego napięcia, autostrada, tory kolejowe czy uciążliwy zakład przemysłowy mogą skutecznie popsuć przyjemność mieszkania. Warto też sprawdzić plany zagospodarowania okolicy. Dzisiejszy piękny widok na łąki nie gwarantuje, że za kilka lat nie będziemy oglądać ściany wielkiego magazynu.
Wnętrze domu można zmienić. Lokalizacji nie przeniesiemy nawet za milion dolarów.
Dom powinien pasować do naszego wieku
Młode rodziny marzą o kilku sypialniach, ogrodzie i dobrych szkołach. Niestety budżet często sprowadza nas na ziemię. Warto jednak rozważyć, czy zamiast kupować bardzo mały dom i za pięć lat przeprowadzać się ponownie, nie lepiej od razu kupić coś większego, z możliwością wynajęcia części nie- ruchomości. Dochód z legalnego apartamentu może pomóc w spłacie hipoteki. A kiedy sytuacja finansowa się poprawi, możemy wykorzystać cały dom dla siebie, unikając ko- sztów kolejnej sprzedaży i zakupu.
Z drugiej strony, kiedy dzieci się usamodzielnią, może nadejść pora na zmniejszenie metrażu. Czy naprawdę potrzebujemy czterech sypialni i wielkiego ogrodu, który co sobotę domaga się naszej uwagi? Dla starszych osób szczególnie lubię bungalowy, wygodne mieszkania w budynkach wielorodzinnych lub parterowe domy szeregowe. Ciekawą ofe-rtę takich domów można znaleźć między innymi w rejonie St. Catharines czy Niagara Falls.
A dobry sąsiad potrafi być lepszym systemem alarmowym niż najdroższa elektronika. Szczególnie kiedy spędzamy zimę w Meksyku. Pod warunkiem oczywiście, że nie jest zbyt ciekawski!
Nie każdy dom szeregowy jest okazją
Deweloperzy coraz częściej budują wysokie, wąskie domy szeregowe na trzech poziomach. Szczególnie nie przepadam za tak zwanymi domami szeregowymi typu back-to-back, czyli połączonymi również od strony tylnej ściany. Brak prywatnego ogródka, bo z tyłu przylega kolejny dom, a cena potrafi przekroczyć 800 tysięcy dolarów!
Za podobne pieniądze w niektórych miejscowościach można znaleźć wygodny bungalow z własną działką. Warto również pomyśleć o przyszłych remontach. Jeśli nie ma wspólnoty mieszkaniowej odpowiedzialnej za wspólne elementy, uzgodnienie większych napraw może być trudne. Każdy, kto próbował dogadać się z pięcioma sąsiadami w sprawie koloru płotu, wie, o czym mówię.
Dobry projekt jest ważniejszy niż modne wykończenie
Ponieważ zajmowałem się projektowaniem i budowaniem domów, przywiązuję ogromną wagę do funkcjonalności. Piękne marmury nie pomogą, jeśli dom jest źle zaprojektowany. Czy przy wejściu jest miejsce na płaszcze? Czy kuchnia jest wygodna? Czy łatwo wyjść do ogrodu? Czy łazienki są tam, gdzie rzeczywiście ich potrzebujemy?
A gdzie znajduje się pralnia? Dla młodego człowieka pralnia w piwnicy nie stanowi problemu. Ale dla kogoś starszego codzienne chodzenie po schodach z koszem bielizny przestaje być atrakcją.
Ważny jest też stan techniczny. Dach, fundamenty, okna, instalacje i ogrzewanie mają większe znaczenie niż świeżo pomalowane ściany. Ładna farba bywa najtańszym sposobem przykrycia bardzo drogich problemów.
Dom, który pomaga na siebie zarabiać
Legalny apartament na wynajem może być doskonałym rozwiązaniem zarówno dla młodych rodzin, jak i emerytów. Przyjmijmy, że przynosi 2.000 dolarów miesięcznie. To 24.000 rocznie przed kosztami i podatkami. Dla młodych to pomoc w spłacie hipoteki, dla emerytów znaczące wsparcie w utrzymaniu domu.
Warto również rozważyć zakup nieruchomości przez dwie bliskie rodziny, rodzeństwo czy rodziców z dorosłymi dziećmi. Jeżeli dwie rodziny płacą po 2.500 dolarów za wynajem, razem wydają 5.000 miesięcznie! Przy odpowiednim finansowaniu, układzie domu i jasnych zasadach współwłasności pieniądze te mogłyby pomagać w budowaniu własnego majątku, zamiast finansować cudzy.
Potencjał – moje ulubione słowo w nieruchomościach
Niektóre domy kupujemy wyłącznie po to, żeby w nich mieszkać. Inne mogą zaoferować znacznie więcej. Kilka lat temu kupiłem dla klientów farmę o powierzchni około 100 akrów w Halton Hills za 1,5 miliona dolarów. W tym roku udało się wydzielić z niej dwuakrową działkę, którą sprzedaliśmy za 850 tysięcy!
Innym razem przekonałem klientkę do zakupu domu na narożnej działce w Burlington za około 700 tysięcy. Z czasem udało się podzielić nieruchomość i sprzedać dwie działki po 900 tysięcy każda.
Oczywiście takie rezultaty nie są codziennością, a podział wymaga odpowiednich warunków i zgód. Ale właśnie dlatego warto pa- trzeć dalej niż na to, co istnieje dzisiaj. Czy nieruchomość można rozbudować? Czy działka pozwala na dodatkową zabudowę? Czy można stworzyć drugi lokal mieszkalny? To jest właśnie POTENCJAŁ!
Szkoły, komunikacja i codzienne życie
Rodziny z dziećmi powinny zwracać szczególną uwagę na szkoły. Dobry rejon szkolny jest ogromnym atutem, a dostęp do dobrej szkoły publicznej pozwola uniknąć kosztownej edukacji prywatnej. Przykładem jest Lorne Park w Mississauga, gdzie szkoły od lat stanowią ważny argument przy wyborze lokalizacji.
Równie istotna jest codzienna wygoda. Jak daleko jest do pracy? Czy w pobliżu znajduje się stacja GO Train? Czy można spacerem dotrzeć do parku, sklepów czy restauracji? Czasami skromniejszy dom w dobrej okolicy zapewnia znacznie lepszy styl życia niż luksusowa nieruchomość, z której wszędzie jest daleko.
Kupujmy głową, ale mieszkajmy sercem
Nie istnieje dom idealny dla wszystkich. To, co zachwyca młode małżeństwo, może być koszmarem dla emeryta. To, co dla jednej osoby jest cudownym spokojem, dla innej oznacza życie na końcu świata.
Kupując nieruchomość, nie kupujemy wyłącznie cegieł, okien i dachu. Kupujemy codzienne życie, przyszłe wydatki, sąsiedztwo, wygodę, a czasami możliwości, których dzisiaj nawet nie dostrzegamy.
Dlatego dobry agent powinien nie tylko otwierać drzwi do kolejnych domów, ale przede wszystkim pomagać klientowi zauważyć to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Bo czasami najlepszą radą, jaką mogę dać klientowi, jest: „Tego domu lepiej nie kupować".
A po ponad 35 latach w tej branży wiem, że taka rada może być warta naprawdę dużo pieniędzy.
Jestem tu, żeby pomóc.
Pozdrawiam,
Maciek Czapliński
905.278.0007






Comment (0)