Pytanie Czaputowicza

„Jacek Czaputowicz: Donald Tusk powinien powiedzieć, co zagraża Polsce ze strony Rosji.”
Premier Donald Tusk powinien wyjaśnić, jakie zagrożenia ze strony Rosji bierze pod uwagę i jak zamierza im przeciwdziałać. A może rząd próbuje jedynie przesunąć uwagę społeczną z oceny jakości rządzenia na poczucie zewnętrznego zagrożenia? Sytuacji Polski nie poprawiła też wypowiedź Radosława Sikorskiego, że Europa, nawet bez Amerykanów, mogłaby szybko wygrać z Rosją.
Rosyjska eskalacja wymaga od państwa twardości, ale przede wszystkim precyzji. Rząd nie może raz straszyć „najgorszymi scenariuszami”, a innym razem pozwalać sobie na efektowne skróty o szybkim pokonaniu Rosji. Alarm bez konkretu rodzi niepokój, a triumfalizm daje paliwo propagandzie.
Problem polega na tym, że rządzący mówią nierówno: raz półsłówkami, raz efektownymi skrótami. Wobec rosyjskiej eskalacji państwo potrzebuje komunikacji strategicznej, a nie serii mocnych zdań wypowiadanych przy różnych okazjach. (…)
www.rp.pl, 14.09.2026
Cytowanie byłego ministra SZ, Jacka Czaputowicza przychodzi mi z trudem. Jego poglądy w kwestiach ukraińskich, w mojej opinii, nie tylko mijają się ze stanem faktycznym, ale także interesem Państwa. Pamiętam Jego „oburzenie” na Prezydenta Nawrockiego, iż zabrakło Polski w pamiętnym, żenującym spędzie „liderów” Unii na dywaniku u Trumpa. Siedzieli wówczas owi liderzy rządkiem przed biurkiem Donalda jak petenci w banku. Z fetowanego „szczytu” wyszło to, co zawsze z takich panicznych spędów Europejczyków wychodzi i co było do przewidzenia nawet dla postronnych obserwatorów polityki, natomiast postawa byłego ministra SZ RP zrobiła na mnie fatalne wrażenie.
W tym wypadku wypowiedź b. ministra SZ jest zaskakująco trafna. Pan Czaputowicz nie tylko sugeruje, iż Premier Tusk manipuluje opinią publiczną, ale, zapewne nieświadomie - zadaje kluczowe pytanie nie tylko dla polityki RP, ale całej Unii, prącej za wszelką cenę do podtrzymania wojny na Ukrainie. I oferuje ocenę, która brzmi niemal jak, wypisz wymaluj … „rosyjska propaganda”, nieprawdaż? Wsłuchajmy się w te słowa: - „Alarm bez konkretu, triumfalizm (…)”
Pan Minister wręcz zaskakuje swoją dociekliwością. Nie ma bowiem dnia, by nie pojawiały się w przestrzeni medialnej „analizy” czy „opinie” jakichś zachodnich think-tanków (najcześciej brytyjskich lub niemieckich), czy państwowych służb wywiadow- czych, o rosyjskich planach inwazji kraju NATO, o szykowaniu się Rosji do agresji nieomal natychmiast po ustaniu wojny na Ukrainie. „Rosjanie pod bramami - będą gotowi już w 2027!”
Rozmaici „eksperci” dowodzą, iż w sumie koniec tej wojny to początek kataklizmu, bo Rosja zaraz się odbuduje i ruszy na Zachód. Ostatnio takie ‚rewelacje’ podaje nowy minister obrony Estonii. Pytanie Czaputowicza jest więc swoistym testem. Czy ktoś się w tym bełkocie jeszcze łapie? Czy nasz Premier rzeczywiście „coś” wie, czy też plecie pod publiczkę, zgodnie ze swoją zasada „zarządzani” strachem, tym razem strachem przed wojną. I na tym polega waga pytania Jacka Czaputowicza.
Żenującą wypowiedź Sikorskiego Czaputowicz określa w punkt. Radek niestety pozostaje Radkiem, szukającym poklasku bufonowatymi wypowiedziami. Chyba, że takie ma zadanie… pozycjonowania Polski na froncie z Rosją!
Wojna to straszna rzecz i dobrze byłoby, aby Minister Sikorski nie szafował tak słowami, o „zdejmowaniu rękawiczek” przez Zachód, bo to nie jego „rękawiczki”. A z rozmaitych, oficjalnych źródeł wiemy, iż NATO do żadnego konfliktu nie jest gotowe (ani chętne!). Natomiast dziury w ziemi po „oriesznikach” i innym latającym badziewiu, które to wbrew zapewnieniom naszych ekspertów, wcale się Rosjanom nie kończy(!), będą nasze. Minister Kosiniak-Kamysz właśnie ostrzegł:
- Rosja zyskała nowe zdolności. Drony odrzutowe zmieniają pozycję Rosji. Rosja nie zmarnowała czterech lat - www.polsatnews.pl, 14.09.26
Straszenie ludzi nieomal nieuchronną wojną ma jednakże swoje wymierne powody i korzyści. Ktoś zarabia miliardy. - "A może rząd próbuje jedynie przesunąć uwagę społeczną z oceny jakości rządzenia na poczucie zewnętrznego zagrożenia?” - dociekliwie pyta Czaputowicz.
PS. „Pro domo sua” :)
„Michał Szułdrzyński: Reakcja Donalda Tuska na sukces AfD może zaskakiwać. Problem jest poważny.”
„Po wyborczym sukcesie AfD w Saksonii-Anhalt Donald Tusk koncentruje się na krytyce PiS i Konfederacji. Tymczasem sukces niemieckiej skrajnej prawicy i kryzys tradycyjnych partii, może zapowiadać okres niestabilności szczególnie niebezpieczny dla Polski.”
„W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w obu Konfederacjach i PiS – tak zwycięstwo skrajnej prawicy w wyborach do Landtagu w Saksoni-Anhalt skomentował w serwisie X Donald Tusk."
„Czy polska prawica rzeczywiście cieszy się z wygranej AfD w Saksonii-Anhalt.” (…)
www.rp.pl, Publikacja: 07.09.2026 14:24
Kiedy pisałem dla Państwa zeszłotygodniowy felieton „Szok i Zgroza” i cytowałem bezsensowne słowa Premiera, kierowane do polskiej(!) opozycji, wskazując palącą potrzebę poważnej analizy, a nie rzucania obelg, nie czytałem jeszcze tekstu szefa „Rzepy”, poświęconego właśnie reakcji Tuska na wyborczy sukces AfD w małym landzie BRD. Czyli, z tej strony ‚kałuży’ dostrzegamy te same problemy, co eksperci Rzepy.
WW-W







Comment (0)