•   Wednesday, 24 Jun, 2026
  • Contact

„Dlaczego Ukraina może nie wejść do Unii Europejskiej”

(…) Pytanie jest uprawnione, ponieważ państwo ubiegające się o członkostwo w Unii, świadome, że Polska może go tam nie wpuścić, samo, w chwili najmniej po temu odpowiedniej, dostarcza Polsce powodu do weta. Nadanie ukraińskiej jednostce specjalnej imienia „Bohaterów UPA” to akt wewnętrzny, świadomy, podjęty osobiście przez prezydenta. Kijów mówi nim, na czym buduje swoją tożsamość, a mówi to w chwili, gdy o jego losie w Europie współdecyduje Warszawa.
Zachowanie to wygląda na samobójcze dopóty, dopóki zakładamy, że Ukraina liczy się z polskim wetem. Wszystko wskazuje, że się z nim nie liczy. Żeby pozwolić sobie na taki gest wobec państwa, które trzyma klucz do unijnych drzwi, trzeba wpierw uznać, że tego klucza w polskiej ręce nie ma, albo że zostanie z niej wyjęty, zanim przyjdzie go użyć.
Wejście Ukrainy do Unii Europejskiej jest dla Polski szkodliwe, a źródłem tej szkody nie jest żaden rachunek historyczny, w którym mieściłaby się pamięć Wołynia i zbrodni UPA, lecz twardy, policzalny interes gospodarczy, który obowiązywałby tak samo, gdyby między Polską a Ukrainą nigdy nie padło ani jedno gorzkie słowo.

Ukraińskie rolnictwo a przyszłość polskiej wsi
Wielkości, o których tu mowa, łatwiej pojąć przez porównanie. Ukraina ma około 41 milionów hektarów użytków rolnych, podczas gdy Polska realnie uprawia niespełna 15 milionów. Same grunty orne Ukrainy, 32,7 miliona hektarów, dorównują 1/5 tego, czym dysponuje wspólnie cała Unia, a położone obok siebie zrównałyby się z połączonymi areałami użytków Francji i Hiszpanii. (…) Są to dwa odrębne porządki, z których jeden, wpuszczony do wspólnego rynku bez osłon, po prostu zdominuje drugi.

(…) Gdyby bowiem Ukraina chciała wejść do Unii wbrew polskiemu interesowi rolnemu, miałaby przed sobą drogę najprostszą, milczeć i nie dotykać rany, której Polska nie zabliźniła i nie zabliźni. Tymczasem Kijów robi dokładnie to, czego robić nie powinien, i robi to ręką własnego prezydenta. Nadaje jednostce sił specjalnych imię formacji, która wymordowała sto tysięcy polskich kobiet, mężczyzn i dzieci, a czyni to w chwili, gdy o jego losie w Europie rozstrzyga się w Warszawie.
Trzeba przy tym powiedzieć rzecz, którą w gniewie łatwo przeoczyć. Ostatnie miesiące przyniosły w sprawie wołyńskiej rzeczywisty ruch. Po zniesieniu w listopadzie 2024 roku ukraińskiego moratorium ruszyły ekshumacje, których przez siedem lat nie było. Wiosną 2025 odkopano ofiary w Puźnikach, jesienią pochowano w Mościskach żołnierzy spod Lwowa, pod koniec grudnia 2025 przyszła zgoda na Ostrówki i Wolę Ostrowiecką, w lutym 2026 ostateczne pozwolenie na Hutę Pieniacką, zapowiedziano prace w Ugłach. (…)

Właśnie na tym tle nadanie jednostce imienia „Bohaterów UPA” odsłania całą swoją wymowę. Nie mamy tu bowiem do czynienia z państwem, które ofiary chowa, a o sprawcach milczy, co dałoby się jeszcze wytłumaczyć ostrożnością wobec własnej historii. Mamy państwo, które jedną ręką pozwala kopać groby ofiar, a drugą stawia pomnik sprawcom, czyniąc bohaterów z tych, którzy mordowali bezbronnych. To nie jest niekonsekwencja ani potknięcie protokołu. To wyznanie, na czym Ukraina buduje swo-ją tożsamość zbrojną, (…)

(…) Stąd bierze się uzasadnienie polskiego sprzeciwu wobec ukraińskiej akcesji, którego nie sposób zbić ani wykpić. Państwo – kandydat, które ubiega się o przyjęcie do wspólnoty prawnej i politycznej deklarującej przywiązanie do praw człowieka, do pojednania i do europejskiej kultury pamięci, nie może równocześnie czcić formacji winnej ludobójstwa na obywatelach państwa członkowskiego i wzbraniać się przed nazwaniem tej zbrodni po imieniu. To nie pretekst dobrany pod gospodarczy interes, ale fakt, który Ukraina sama stwarza i sama podtrzymuje. Im głośniej Kijów mówi o „Bohaterach UPA”, tym pewniejszy staje się polski grunt pod wetem. A że grunt ten pokrywa się co do joty z interesem polskiej wsi, to już nie polska intryga, lecz zbieżność, którą Ukraina dała Polsce w ręce sama, w momencie najmniej dla siebie odpowiednim. (…)

Gest Ukrainy i zachowanie Ukraińców wzmocniły w Polsce opcję suwerenistyczną, bo nastąpiła konfrontacja z rzeczywistością, która do tej pory była w Polsce wypierana. I, paradoksalnie, dzięki temu Niemcom nie uda się tak łatwo spowodować, żeby polski rząd i polska większość parlamentarna zrezygnowała z weta ratującego polskie rolnictwo.

(…) Dała bowiem Polsce argument, którego Polska sama by sobie nie wymyśliła przy dominujących do tej pory nastrojach. Ukraina zrobiła to akurat wtedy, gdy interes gospodarczy i racja moralna wskazywały Polsce ten kierunek. Czcząc morderców Polaków w przededniu starania o polską zgodę, Kijów polskiego sprzeciwu nie osłabił. Uczynił go czystym i wpływającym na kierunek przekonań Polaków co do przyszłości.

Maciej Świrski
Założyciel Reduty Dobrego Imienia.
Zamieszczamy powyżej fragmenty ważnego tekstu z portalu www.wszystkoconajwazniejsze.pl,( z 22 czerwca 2026 r.), aby pokazać Państwu głębię politycznego sporu Polski z Ukrainą (z Niemcami w tle). Nie chodzi tylko o historię. Polska staje wobec zagrożeń, w ramach UE, o których polskie ‚elity’ chciałyby zamilczeć. (WW-W)

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: