Nowe mieszkanie od dewelopera - co trzeba wiedzieć przed podpisaniem umowy

Są dni, kiedy wracam z pracy i już wiem, o czym napiszę kolejny artykuł - tak było kilka dni te-mu. Wyszedłem z biura sprzedaży nowej inwestycji, wsiadłem do samochodu i pomyślałem: „Maciek, ludzie naprawdę nie wiedzą, jak wygląda zakup mieszkania od dewelopera.”
W internecie można znaleźć setki artykułów o programach dla First-Time Home Buyers. Większość z nich opisuje przepisy, ulgi i zwroty podatków. Wszystko to jest oczywiście ważne, ale prawie nikt nie opowiada, jak wygląda sam proces zakupu. A przecież właśnie tam pojawia się najwięcej pytań i nieporozumień. Postanowiłem więc połączyć teorię z praktyką.
Najpierw trochę teorii
W Kanadzie od wielu lat funkcjonują programy, mające pomóc osobom kupującym pierwszą nieruchomość. W ostatnim czasie zostały one dodatkowo rozszerzone, dzięki temu wiele młodych rodzin może zaoszczędzić naprawdę duże pieniądze. Największe zainteresowanie budzi oczywiście zwrot podatku przy zakupie nowych mieszkań i domów.
Przy spełnieniu określonych warunków, kwalifikujący się First-Time Home Buyer może odzyskać federalną część podatku GST, której maksymalna wartość sięga nawet $50.000. Dodatkowo Ontario wprowadziło rozszerzony program zwrotu prowincyjnej części HST dla kwalifikujących się transakcji, zawieranych w określonym czasie.
To oznacza, że przy zakupie nowego mieszkania różnica może wynosić nie kilka tysięcy, ale nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów - co brzmi świetnie. I rzeczywiście jest to bardzo dobra wiadomość. Problem polega jednak na tym, że wielu kupujących wyobraża sobie cały proces zupełnie inaczej.
Kim właściwie jest First-Time Home Buyer?
To pytanie słyszę bardzo często. W dużym uproszczeniu - jest to osoba, która spełnia warunki określone w przepisach i nie mieszkała w domu, którego była właścicielem (lub którego właścicielem był współmałżonek albo partner), w roku zakupu ani w ciągu czterech poprzednich lat. Oczywiście przepisy zawierają więcej szczegółów, dlatego zawsze warto upewnić się, czy rzeczywiście kwalifikujemy się do programu. Jedna krótka rozmowa przed podpisaniem umowy może oszczędzić później wielu rozczarowań. Ale zostawmy teorię. Opowiem Państwu, jak wyglądało moje ostatnie spotkanie w biurze sprzedaży.
Wizyta w Sales Office
Pojechałem z klientką obejrzeć mieszkanie, które już wcześniej bardzo jej się spodobało. Nie jechaliśmy oglądać dziesięciu różnych inwestycji - ona wiedziała, czego szuka. Chciała jeszcze raz zobaczyć wybrany lokal i – jeśli wszystko będzie się zgadzało – rozpocząć procedurę zakupu.
Na miejscu przyjęła nas bardzo sympatyczna przedstawicielka biura sprzedaży. Przy okazji wyjaśnię jedną rzecz, o której niewiele osób wie: wiele dużych firm deweloperskich nie prowadzi sprzedaży samodzielnie. Korzystają z usług wyspecjalizowanych firm z branży nieruchomości, które zajmują się wyłącznie nowymi inwestycjami. W naszym przypadku była to firma Milborne.
Dla kupującego nie ma to większego znaczenia, ale pokazuje, jak profesjonalnie zorganizowana jest sprzedaż nowych osiedli. I tutaj pojawiło się pierwsze zaskoczenie: większość osób myśli, że kiedy wybiorą mieszkanie, od razu siadają do podpisywania umowy.
Nic podobnego.
Najpierw przygotowuje się dokument roboczy nazywany worksheet. Przyznam się, że wielu moich klientów jest wtedy trochę zdezorientowanych. – „Maciek, to już kupiliśmy mieszkanie?” – „Jeszcze nie” – odpowiadam z uśmiechem.
Worksheet jest po prostu formularzem, w którym wpisujemy wszystkie podstawowe informacje: numer wybranego mieszkania, ce-nę, decyzję co do miejsca parkingowego, lockera, nasze dane i kilka dodatkowych informacji, potrzebnych deweloperowi do przygotowania właściwej umowy. Dopiero po otrzymaniu tego dokumentu deweloper rozpoczyna przygotowywanie całej dokumentacji. A proszę mi wierzyć - tej dokumentacji jest naprawdę sporo.
Umowa potrafi mieć kilkadziesiąt stron
Kiedyś jeden z moich klientów spojrzał na gruby plik papierów i powiedział: – „Maciek... ja chyba wezmę tydzień urlopu, żeby to przeczytać.” Nie był daleki od prawdy. Umowy deweloperskie wraz z załącznikami, dokumentacją oraz informacjami dotyczącymi gwarancji TARION potrafią liczyć kilkadziesiąt stron. I właśnie dlatego bardzo podoba mi się kolejny element całego procesu.
Cooling-Off Period
Kupując mieszkanie z planów, nabywca otrzymuje ustawowy dziesięciodniowy okres cooling-off period. Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych przepisów, obowiązujących na kanadyjskim rynku nieruchomości. Kupujemy przecież nieruchomość wartą często siedemset, dziewięćset tysięcy albo nawet ponad milion dolarów. Czy naprawdę ktoś powinien podejmować taką decyzję w ciągu jednej wizyty?
Przez te dziesięć dni można spokojnie przeczytać umowę, porozmawiać z prawnikiem, przeanalizować wszystkie zapisy i upewnić się, że niczego nie przeoczyliśmy. Szczerze mówiąc, chciałbym, żeby więcej życiowych decyzji miało taki „czas na ochłonięcie”.
Drugie zaskoczenie
Wielu kupujących jest przekonanych, że skoro kwalifikują się do programu First-Time Buyers, to od razu zobaczą niższą cenę na umowie. Tak jednak nie jest - umowa przygotowywana jest zazwyczaj na pełną cenę sprzedaży i moja klientka również zwróciła na to uwagę. Wyjaśniono nam, że wszystkie przysługujące zwroty, rabaty i rozliczenia pojawiają się dopiero wtedy, gdy umowa staje się wiążąca, a okres cooling-off dobiegnie końca. W praktyce oznacza to, że odpowiednie kwoty zostają uwzględnione później jako tzw. adjustments.
To bardzo ważna informacja, bo wiele osób niepotrzebnie wpada w panikę, widząc pełną cenę na pierwszej stronie umowy.
Czy ktoś sprawdza, czy naprawdę jesteśmy First-Time Home Buyer?
To kolejne pytanie, które regularnie słyszę. Jednak kupujący składa odpowiednie oświadczenia dotyczące swojej sytuacji.Moja rada jest bardzo prosta - nigdy nie próbujmy naginać przepisów. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, lepiej wyjaśnić je wcześniej, niż później tłumaczyć się urzędom.
Dlaczego warto mieć własnego agenta?
Nie dlatego, że pokaże nam mieszkanie - bo to nie jest najważniejsze. Ale dobry agent potrafi wyjaśnić cały proces i podpowie, na które zapisy zwrócić uwagę, wytłumaczy harmonogram wpłat i powie, jakie mogą pojawić się koszty zamknięcia transakcji. Agent zwróci uwagę na lokalizację, przyszłą wartość nieruchomości i wiele innych elementów, o których kupujący często nawet nie pomyślą.
Po ponad trzydziestu pięciu latach pracy w branży nieruchomości doszedłem do jednego wniosku: najdroższe błędy bardzo rzadko wynikają z braku pieniędzy - najczęściej wynikają z braku wiedzy.
Na zakończenie
Programy dla First-Time Home Buyers są świetną wiadomością dla osób marzących o własnym mieszkaniu - i jeżeli kwalifikują się Państwo do programu, można zaoszczędzić naprawdę znaczące kwoty. Ale same przepisy to dopiero początek. Równie ważne jest zrozumienie całego procesu – od pierwszej wizyty w Sales Office, poprzez worksheet, przy- gotowanie umowy, dziesięciodniowy cooling-off period, aż do końcowych rozliczeń i adjustments.
Mam nadzieję, że ten artykuł choć trochę przybliżył Państwu to, czego nie widać w reklamach deweloperów. A jeśli planują Państwo zakup nowego mieszkania lub domu i chcieliby spokojnie porozmawiać o całym procesie, zapraszam do kontaktu. Czasami jedna rozmowa przed podpisaniem dokumentów może zaoszczędzić nie tylko wiele nerwów, ale również wiele tysięcy dolarów.
Bo moim zadaniem nie jest tylko pomóc klientom kupić nieruchomość - moim zadaniem jest pomóc kupić ją mądrze.
Pozdrawiam,
Maciek Czapliński
905.278.0007






Comment (0)