Topinambur - roślina, która nie boi się zimy

Jesienią ziemia pachnie najmocniej. Gdy ogrody powoli cichną, a powietrze staje się chłodne i wilgotne, przychodzi czas wykopywania bulw i korzeni różnych roślin - wśród nich jest topinambur , o bulwach nieregularnych, nieco krzywych, pokrytych cienką skórką. Nie wyglądają jak skarb, a jednak nim są. Zielarze mawiali, że to roślina pokory — nie rośnie dla ozdoby, lecz dla przetrwania.
Topinambur jest jedną z tych roślin, które towarzyszyły ludziom w czasach dobrobytu i niedostatku. Zawsze rósł tam, gdzie inne uprawy zawodziły.
Jego historia zaczyna się daleko od Europy — na terenach dzisiejszej Kanady i północnych Stanów Zjednoczonych. Rdzenne ludy Ameryki uprawiały go jako podstawowe pożywienie zimowe. Bulwy pieczono w popiele, suszono lub gotowano w zupach.
Do Europy przywieźli go francuscy podróżnicy w XVII wieku. Początkowo był rośliną ciekawostką, potem warzywem stołowym, a wreszcie — pokarmem prostych ludzi. W wielu krajach jego popularność zmniejszyła się, gdy rozpowszechnił się ziemniak. Jednak topinambur nigdy całkowicie nie zniknął z ogrodów.
W Polsce szczególnie zapamiętano go z czasów wojen i niedoboru żywności. Starsze pokolenia do dziś wspominają smak pieczonych bulw jako smak przetrwania.
Zielarki uważały tę roślinę za sprzymierzeńca trawienia i odporności. Nie była rośliną magiczną ani rzadką — raczej codziennym wsparciem zdrowia.
Stosowano odwar z bulw przy osłabieniu organizmu, pieczone bulwy jako pokarm wzmacniający, napary z liści przy dolegliwościach skórnych, a okłady z rozgniecionych bulw na opuchliznę. Topinambur uchodził za roślinę łagodną, którą można było podawać dzieciom i osobom starszym.
W jednej z opowieści ludowych mówi się o gospodarzu, który posadził w ogrodzie roślinę o żółtych kwiatach. Zima była tak mroźna, że zamarzły studnie, a zboża wymarzły pod śniegiem. Gdy przyszła wiosna, tylko w jednym miejscu ziemia pozostała miękka — tam, gdzie rosły słoneczne kwiaty. Pod ziemią czekały bulwy, które pozwoliły rodzinie przetrwać głód. Od tej pory roślinę nazywano korzeniem, który nie boi się zimy.
Współczesna nauka potwierdza wiele obserwacji dawnych zielarzy. Przede wszystkim przeprowadzono nad topinamburem badania i odkryto, że ma wiele cennych składników. Najcenniejszym z nich jest inulina — naturalny polisacharyd stanowiący pożywkę dla korzystnych bakterii jelitowych.
Bulwy zawierają również potas wspierający pracę serca, magnez działający uspokajająco, żelazo, krzem, witaminy z grupy B, witaminę C, błonnik pokarmowy. A to wszystko sprawia, że topinambur wspiera mikroflorę jelitową, trawienie, regulację poziomu cukru we krwi i ogólną odporność organizmu. Dzięki temu często bywa nazywany „korzeniem dla jelit”.
Dziś powrócił też topinambur do łask jako warzywo sezonowe i dietetyczne. Smakiem przypomina połączenie ziemniaka, orzecha i karczocha. Wykorzystuje się go na wiele sposobów - można go piec, gotować, kisić, smażyć, suszyć, a nawet jeść na surowo. W Polsce coraz częściej pojawia się w restauracjach i gospodarstwach ekologicznych.
Dla wzmocnienia naszego organizmu sprawdzi się syrop z topinamburu. Bulwy należy zetrzeć na tarce, wycisnąć sok, podgrzać lekko z miodem i sokiem z cytryny. Stosować po łyżce dziennie w okresie jesienno-zimowym.
Dla wsparcia trawienia wystarczy zrobić napar - łyżkę suszonych bulw zalać wrzątkiem i parzyć 10 minut. A najprostszy sposób na wykorzystanie bulw topinamburu kulinarnie to po prostu upieczenie go. Bulwy pokroić, polać olejem, dodać tymianek i czosnek, piec 25 minut w 200°C.
Jeżeli ktoś ma więcej czasu to polecam kiszone bulwy topinamburu: Obrane i pokrojone bulwy wkłada się do słoika, dodaje chrzan, ząbki czosnku, koper, liść laurowy, ziele angielskie. Całość zalewa się solanką - taką jak do kiszenia ogórków (1 łyżka soli na 1 l wody), odstawia na 5–7 dni. Idealne do kanapek i sałatek.
Przeciwwskazania
Topinambur jest rośliną bezpieczną, jednak mimo wielu zalet, może powodować wzdęcia i gazy u osób wrażliwych — głównie z powodu wysokiej zawartości inuliny. Osoby z chorobami jelit, zespołem jelita drażliwego lub skłonnościami do nadmiernej fermentacji powinny spożywać go z umiarem. Zawsze warto konsultować nowe elementy diety z lekarzem lub dietetykiem.
Topinambur nie wymaga wiele: trochę ziemi, słońca, no i czasu. Wtedy rośnie wysoki i spokojny, nie boi się mrozu ani ubogiej gleby. Może dlatego przez wieki był symbolem wytrwałości. W świecie pełnym pośpiechu przypomina, że zdrowie często rośnie pod ziemią — cicho, powoli i bez rozgłosu. A gdy jesienią wykopujemy jego bulwy, dotykamy nie tylko rośliny, lecz także historii ludzi, którzy dzięki niej przetrwali zimę.
Ilona Girzewska
Certyfikowany Zielarz Fitoterapeuta
Tel: 416-882-0987 • FB: Ziołowe opowieści • Podcast: radio7toronto.com







Comment (0)